Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!

Właściciel księgi: Pierwszy sekretarz

W księdze jest 30740 wpisów.

Jesteś 914970 osobą oglądającą tę księgę.

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona | Następna strona ][ Ostatnia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi

22121
Biedni wydają więcej

Śmierć i głód uderzy w kraje biedne, które już dziś głodują, ale dotknie też krajów rozwijających się, o dużej populacji emerytów, nisko uposażonych, a takich mamy głównie w Polsce. Zgodnie z wyliczeniami Banku Światowego w ciągu trzech lat ceny pszenicy wzrosły aż o 181 proc., ceny kukurydzy i soi o ponad 100 proc., ceny żywności zaś średnio o 83 proc. Przewiduje się, że ceny żywności tak wysokie pozostaną aż do 2015 r. W najbiedniejszych krajach świata ludzie wydają ok. 75 proc. swoich zarobków na żywność, choć odżywiają się bardzo nędznie. Polacy wydają 25–30 proc. na żywność i skala tych wydatków rośnie w zależności od tego jak uboga jest dana rodzina.


wkrótce zajrzy w oczy głód?

czas wpisu: 2008-04-21 05:37:47

22120
Świat nie uporał się jeszcze z kryzysem bankowym, który kosztował już blisko 900 mld dolarów, a już rozpoczyna się następny związany z szalejącymi cenami żywności.

Dotknie również Polski i Polaków, choć produkujemy dużo żywności. Nic dziwnego – inflacja w krajach strefy euro jest najwyższa od 16 lat. W Polsce jej poziom zaskoczy analityków i członków Rady Polityki Pieniężnej. Nie wykluczone, że osiągnie ona poziom 5,5 – 6 proc., a nasi wybitni fachowcy z RPP przewidywali ją maksymalnie na poziomie 3,5 proc. Ceny żywności rosną w zawrotnym tempie z powodu rosnącej liczby ludności (jest nas już ponad 8 mld), coraz większych potrzeb żywnościowych Chin i Indii, spekulacji giełdowych na rynkach surowcowych oraz z powodu produkcji biopaliw, które odpowiadają za 30-70 proc. podwyżek cen żywności.


wkrótce zajrzy w oczy głód?

czas wpisu: 2008-04-21 05:36:45

22119
Śledczy IPN mają coraz mniej powodów do optymiznu, jest to bowiem kolejna sprawa, w której winny nie doczeka się kary - pisze gazeta. Tak było między innymi z tak zwanymi sędziami stanu wojennego, którym katowicki IPN zarzucił bezprawne stosowanie nieopublikowanego dekretu o stanie wojennym z 1981 roku. Sprawę ucięła jednak uchwała Sądu najwyższego grudnia 2007 roku. W efekcie ponad 20 sędziów i prokuratorów uniknie odpowiedzialności.
gdzie jest prawda

czas wpisu: 2008-04-20 17:44:49

22118
Stalinowski prokurator bez kary

"Rzeczpospolita": Śledczym IPN raczej nie uda się już doprowadzić do skazania stalinowskiego prokuratora Kazimierza Graffa. Był on oskarżony o dopuszczenie do bezprawnego przetrzymywania w latach 40-stych tak zwanych wrogów władzy ludowej, między innymi działacza podziemia Stanislawa Figurskiego.
Jednak Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie, a następnie Sąd Najwyższy, kóry rozpatrywał zażalenie prokuratorów IPN, nie dopatrzyły się w działalności Graffa przestępstwa- pisze gazeta. Śledczy IPN oceniają tę decyzję jako kuriozalną. Jak mówi rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej Andrzej Arseniuk, IPN czeka teraz na uzasadnienie decyzji Sądu Najwyższego, a potem zastanowi się, czy wystąpić z wnioskiem o kasację.

"Rzeczpospolita" przypomina, że Graff ma więcej ciemnych plam w życiorysie. W 1946 roku miał osobiście uczestniczyć w rozstrzeliwaniu żołnierzy państwa podziemnego, których sąd w Siedlcach skazał na śmierć w ciągu trzech dni. Jego roli w tej sprawie nie udało się jednak dowieść, gdyż nie zachowały się akta z tamtych wydarzeń.
gdzie jest prawda

czas wpisu: 2008-04-20 17:43:54

22117
geje chca wylacznie rozglosu
bo swobody od dawna maja. ilu znanych osob to geje i co? pracuja, zyja i krzywda im sie nie dzieje, a powszechnie wiadomo o ich sklonnosciach. skoro tomasz raczek postanowil sie ujawnic to znaczy ze zle im nie jest. tym krzykaczom chodzi tylko o slawe i pieniadze. i dlatego moje stanowisko jest takie - gejom, ktorzy spokojnie uprawiaja swoj proceder nie przeszkadzam, natomiast tym wrzeszczacym palantom mowie stanowcze NIE!
lecoqsportif

czas wpisu: 2008-04-20 14:57:41

22116
obrzydzenie
Niedobrze sie robi jak czytam te idiotyzmy.Mam nadzieje ze Polacy nie przestana myslec i szanowac beda te wartosci ktore w normalnych domach wpajane byly od wiekow.Pani Manule Gretkowska powinna sie przeniesc do Ameryki jak jej nie odpowiada kultura slowianska ,ktora jak wiadomo liczy sobie wiecej wiekow niz USA i prosze nie obrazac Polakow.
dobra rada

czas wpisu: 2008-04-20 14:44:38

22115
Zielone światło dla antychrześcijańskich zjawisk

Dlaczego dzieje się tak, jak opisuje autorka? Otóż dzisiejszy "świat zachodni" przybrał szaty socjalizmu przekonwergowanego wg teorii Gramsciego. Do tego stało się to pod egidą grup, które zawsze miały aspiracje przywódcze, a chrześcijaństwo odwiecznie traktowały jako wrogie sobie zjawisko. Stąd też w dzisiejszej rzeczywistości mamy do czynienia nie tylko z sankcjonowaniem, lecz także z jawnym inspirowaniem na szeroką skalę wszelkich poczynań, które godzą w religię katolicką i preferowane przez nią wartości. Ma to uderzać w rodzinę, kościół i tradycyjne wartości społeczne.
adiunkt

czas wpisu: 2008-04-20 14:36:56

22114
Wolność zabrana niepostrzeżenie

W pierwszej kolejności, ideologia gejowska atakuje wolność słowa. Regulacje prawne kneblujące swobodę poglądów wyrastają w zachodnich społeczeństwach jak grzyby po deszczu.

W Wielkiej Brytanii policja traktuje "przestępstwa homofobiczne" priorytetowo. Potrafi wezwać na przesłuchania staruszków, którzy obok gejowskich ulotek rozłożyli literaturę chrześcijańską, albo publicystkę, która na antenie radia przyznała, że jest przeciw adopcji dzieci przez gejów. Agencje adopcyjne muszą przyznawać dzieci homoseksualistom pod groźbą utraty licencji. Jednocześnie dyskwalifikują doświadczone małżeństwo za biblijne poglądy na homoseksualizm. Nie wolno odmówić parze gejów wynajmu mieszkania, pracy w szkole, lokalu na "wesele". Takich przykładów jest cała litania.

Co istotne, podstawy prawne tych represji pojawiły się na Zachodzie niezauważenie, z pominięciem mechanizmów demokracji. Referenda wykazywały, że społeczeństwa są przeciw. Dopiero żmudne zabiegi polityczne, forsowane precedensy sądowe i kampanie medialne umożliwiły kontrolę nad opinią publiczną.

Czy w Polsce jesteśmy skazani na ten sam proces? Obawiam się, że tak.
joanna

czas wpisu: 2008-04-20 14:21:36

22113
Tolerancja kosztem życia?

W czasach pierwszych parad gejowskich w Polsce wmawiano nam, że chodzi tylko o równość i niedyskryminację w pracy. Małżeństwa? Adopcje? Rewolucja społeczna? To może na Zachodzie, ale przecież nie u nas. Tak było zaledwie kilka lat temu.

Mało kto wie, czym zajmują się dziś aktywiści równości. Kampania Przeciw Homofobii złożyła skargę do RPO w sprawie dyskryminacji gejów przez stacje krwiodawstwa. Pan Biedroń, znany z przechwalania się wielością partnerów seksualnych, walczył o prawo aktywnych homoseksualistów do oddawania krwi. Rzecznik musiał podeprzeć się statystykami medycznymi o masowych zachowaniach wysokiego ryzyka wśród gejów. Te dane dały podstawę międzynarodowym regulacjom wykluczającym tę społeczność jako dawców krwi, co nie przeszkodziło jednak homoseksualistom w Kanadzie wymusić zamknięcia "nietolerancyjnego" punktu krwiodawstwa.
joanna

czas wpisu: 2008-04-20 14:20:34

22112
Nie da się też nie zauważyć powolnego oswajania pedofilii jako "praw seksualnych nieletnich". Organizacje gejowskie na całym świecie lobbują na rzecz obniżenia wieku osób, z którymi wolno legalnie uprawiać seks. Naukowe pisma gejowskie publikują rozprawy o "pozytywnej pedofilii". Jedna praca proponuje reformę języka: wykorzystywanie homoseksualne chłopca nazywa "męską intymnością międzypokoleniową". "Ofiara" to dyskryminujący termin, a rodzice powinni docenić rolę pedofila w wychowaniu dziecka. O pozytywnej pedofilii pisał niemiecki polityk Partii Zielonych, Volker Beck, który na polskich paradach równości maszeruje ramię w ramię z naszymi rodzimymi głosicielami tolerancji, jak Izabela Jaruga-Nowacka, SLD-owski minister ds. rodziny.
joanna

czas wpisu: 2008-04-20 14:19:21

22111
Cel: młodzież

Przyznam otwarcie, że moja tolerancja ma granice. Jedną z nich jest płot mojego domu. Boję się o moje dzieci i chcę je chronić przed molestowaniem wulgarną propagandą. W krakowskim urzędzie miasta na warsztatach tolerancji młodzież dostała od gejów ulotki o higienie w kontakcie z odchodami w ramach pieszczot homoseksualnych. Na Zachodzie akceptacja homoseksualizmu, w mniej lub bardziej obscenicznej formie, przewija się na lekcjach w szkole, a rodzice mają coraz mniej do powiedzenia. W Kanadzie sąd uznał, że nie wolno zwolnić dziecka z edukacji homoseksualnej, bo to by było wbrew prawom gejów.
joanna

czas wpisu: 2008-04-20 14:18:17

22110
Monopol na słowa klucze

Takie zachowanie odbiega od słownikowej definicji tolerancji. Nie przypomina też pierwotnego znaczenia takich pojęć jak wolność, równość czy demokracja. Antykatolicyzm lewicy doskonale obrazuje jej rzeczywisty stosunek do różnorodności. Tolerancja starcza dotąd, dokąd sięga ich światopogląd. Za herezję należy się łatka "homofoba", przyrównanie do antysemity i wykluczenie z debaty społecznej.

"Homofobia" zastąpiła dawną "schizofrenię bezobjawową", którą KGB diagnozowała u dysydentów, umieszczanych na tej podstawie w szpitalach psychiatrycznych. Pomysł wpisania "homofobii" na listę chorób umysłowych (w miejsce wykreślonego stamtąd homoseksualizmu) pojawił się już parę lat temu. Dziś "homofobię" rozumie się jako ogólny brak entuzjazmu wobec odmieńców seksualnych. A więc tolerancja ma oznaczać bezwarunkową zgodę na sterowanie przestrzenią publiczną przez agresywną mniejszość.
joanna

czas wpisu: 2008-04-20 14:17:20

22109
W warszawskim liceum Robert Biedroń (sądzony niegdyś o obrazę katolików) prowadzi zajęcia z tolerancji. Inny aktywista, Jacek Kochanowski, doktor socjologii na UW, zachęca do zawieszania pornografii homoseksualnej na kościołach oraz głośnych dyskotek w Wielki Piątek. Według niego, już czas na radykalne ruchy, a katolicy to "skazany na wymarcie margines, podskakujący w śmiertelnych konwulsjach".

Komuniści zaprosili kiedyś do Sejmu gwiazdę porno, a ostatnio pomogli mediom "ograć" parę sodomitów, którzy przyjechali do Polski na zaproszenie i za pieniądze TVN, z zamiarem, by urząd Prezydenta RP nauczyć kultury i tolerancji. W Niedzielę Miłosierdzia zaczynaliśmy obchody rocznicy papieskiej. Tymczasem telewizja pokazywała bez końca, jak dwaj amerykańscy geje pochylają się z troską nad naszym ciemnogrodem. – Oni nas cywilizują – uświadamiała telewidzów Manuela Gretkowska. – Fay i Moulton są jak Cyryl i Metody, którzy przybyli do Słowian, żeby wprowadzać cywilizację.
joanna

czas wpisu: 2008-04-20 14:16:24

22108
Pornografia na kościołach, czyli tolerancja po gejowsku

"Wrzuć granat na tacę!" – wołają transparenty pokojowych marszy lewicy
W ten sposób różowi rewolucjoniści demonstrują pod naszymi oknami swoje rozumienie tolerancji, demokracji i równości.


Przebrany za zakonnicę transwestyta prowadzi na smyczy kolegę w stringach, kagańcu i koloratce. Posłanka Senyszyn wymachuje pejczykiem, parodiując słowa papieża. Radosny pochód ku chwale dewiacji, aborcji i komunizmu startuje spod poznańskich krzyży, albo próbuje zdobyć Wawel – to nieprzypadkowe symbole.
joanna

czas wpisu: 2008-04-20 14:15:09

22107
Sprawa by mogła byc przedmiotem zartów, ale niestety, wesoła nie jest.
Rosja i Niemcy nie musza budowac juz tej rury.Tak przynajmniej uważa Putin, mówiąc, ze z Tuskiem wszystko załatwił.
Kraje nadbałtyckie , Norwegia, Dania, Szwecja, wszystkie uruchomiły wspolny front ekologiczny, Poseł Libicki nie jest sam. Ale, jak zwykle, brakuje tu głosu 'Zielonych", głównych eko-terrorystów.
Dlaczego ten projekt podoba sie im? Zagadka?
Dodam tylko cytat:

"Lekkomyślne myślenie o bezpieczeństwie państwa jest dziedzictwem po PRL i kształtowało się przez ostatnie ponad 50 lat."
obserwator

czas wpisu: 2008-04-20 09:01:28

22106

Lekkomyślne myślenie o bezpieczeństwie państwa jest dziedzictwem po PRL i kształtowało się przez ostatnie ponad 50 lat.



Miłośnicy Donalda Tuska, lemingi, budźcie się. Jeszcze nie wiecie, bo jesteście niedokształciuchami, ale Donald Tusk działa w porozumieniu i na rzecz Moskwy i Berlina.

Putin tak mówi o Tusku:

"Problemy z Polską dadzą się rozwiązać dzięki Tuskowi"

Sikorski zwija polskie ambasady, bo przecież po co interes Polski ma być reprezentowany przez Polaków? Wszak spotkania Sikorskiego i Bartoszewskiego owocują taka polityką, jak dzisiejsze wystapienie waszego premiera:
mowie glosno

czas wpisu: 2008-04-20 08:51:28

22105
Według wstępnych ustaleń z SB współpracowało blisko 25 wykładowców z Torunia. Na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika agentem SB był m.in. prof. Błażej Wierzbowski („Henryk”), który został zwerbowany w lipcu 1981 r. Był delegatem z Torunia na I Krajowy Zjazd Delegatów „Solidarności”, dostarczył SB kilka informacji. Po 1989 r. został m.in. sędzią Trybunału Konstytucyjnego. W październiku 1998 r. wyraził odrębne zdanie, protestując przeciwko uznaniu ustawy lustracyjnej za zgodną z Konstytucją. Prof. Stanisław Salmonowicz, przewodniczący zespołu ds. zbadania działalności agentów SB na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika ujawnił, że informatorem SB był prof. Jerzy Śliwowski („Casus”). (..)
A tu całość:

http://wiadomosci.onet.pl/1297706,2677,kioskart.html
tylko prawda

czas wpisu: 2008-04-20 02:48:36

22104
Tak, znam ten przypadek uczelnianego psychologa. Gnida nie z tej ziemi. Proszę nam przypomnieć jego nazwisko i napsać z łaski swojej, co robi obecnie.
Na szczęście UMK ma chlubne karty, nikt tego nie neguje.Gnidy są na każdej uczelni, to też jest przedmiotem komentarza Autora tego tekstu. Ale nie będziemy pisać teraz złoconej monografii UMK?


mowie glosno

czas wpisu: 2008-04-20 02:45:55

22103
Gnida "profesor" Jerzy Sliwowski - UMK

Dzięki! Nazwiska takich gnid należy upubliczniać! Jeżeli nie ma na nich sądu, to przynajmniej należy im się społeczny ostracyzm!


ujawniac

czas wpisu: 2008-04-20 02:43:53

22102
Do licha ciężkiego!!!

A kto niby ma tych ludzi z uczelni powywalać? Chyba nie kudrycka (celowo piszę jej nazwisko z malej litery, to świadczy o moim "szacunku" do niej i do hallowej).
Sama kudrycka jest figurantką i karierowiczka, należała przecież do PZPR aż do lat 80-tych. Póżniej jakis czs byla w Solidarności a teraz jest za Platformą. Kiedy widziałam ją składającą kwiaty pod pomnikiem ks.Popiełuszki w rocznicę stanu wojennego zastanawiałam, się, co ten babsztyl tam robi. A to, w jaki sposób dyskryminuje WSKSiM w Toruniu, nad którą patronat ma Radio Maryja, najwiekszy bastion polskości, to woła o pomste do nieba!
pelargonia

czas wpisu: 2008-04-20 02:42:24

22101
Joanno Mieszko Wiórkiewicz !UMK nie tylko prof. "Kryszakiem" cuchnie!

Przez wiele lat był na UMK szefem katedry prawa karnego na wydz, prawa i adm. Profesor, wychowaca, promotor i uznany autorytet;podręczniki, skrypty, studenci, semianria, doktoraty i habilitacje!Nowy Wydział Prawa i Administracji na Bielanach, główne sale wykładowe nazwane jego imieniem!
Szok, ale tylko chwilowy! Okazało się ,że pan profesor całe lata donosił!,całe lata kapował swoich kolegów i studentów do sb i pobierał gratyfikacje w...luksusowych alkoholach i papierosach! czy można jeszcze niżej upaść!
Jednym z jego wychowanków jest genialny sam prof.Marinek Filar ten od promowania pornografii i lekkiego traktowania przestepców, Filar to gwiazda tvn i innych gadzinówek.
Co do Kryszaka to pozwalam sobie zwrócić uwagę,że b. szanowany i porządny prof. Artur Hutnikiewicz na jego szczęście nie dożył momentu ujawnienia agentury Kryszaka
gdyz zapewne jego serce by tego nie wytrzymało!Kryszak był jednym z ulubionych jego wychowanków. A prof. Hutnikiewicz nigdy nie był wiernym sługą PRL;u zawsze miał do komuny bardzo krytyczny i ironiczny stosunek! Mogę więc sobie wyobrazić ile miejsca poświęcał prof. w donosach do sb ten kapuś!
anty

czas wpisu: 2008-04-20 02:37:30

22100
Nauka wymaga generalnej reformy ale tego nie zrobi ten rzad. Oni po prostu nie maja motywacji do dekomunizacji ale do sprzedawania dobr kraju.

Wiec jak za cos sie wezma zrobia to tak - jak zrobiono JOW- y w Rumunii.
Zreszta komuchy sa silne w Europce. Zablokowali tez dostep do Schengen Rumunom.
Ale robimy co mozemy, i poki zyjemy robic bedziemy.

Na uczelniach wciaz jest cala masa drani, ale system nie daje mozliwosci unikania korupcji.
Zreszta jest to troche problem swiatowy.
Niestety hochsztaplerzy trafiaja nawet do pism naukowych o wysokim impact factor.
Dlatego ten czynnik (ilosc wysoko punktowanych publikacji) jako ocena wydajnosci naukowca tez nie jest doskonaly, choc lepszy niz to co dzieje sie teraz.

Najgorsze jest to ze po PANie mielismy KBN ktory szybko skorumpowal do systemu PANowskiego.

Teraz w Instytutach przechodza takie kwiatki ze jesli mlody naukowiec dostaje Grant, dyrekcja decyduje sobie jaki sprzet moze kupic. Dranstwo. Rozumiem zeby pobierali haracz (jakies 10%) na powiekszanie dobr instytutu ale ustalanie co ktos ma kupic za samemu zdobyte pieniadze?

Tak to wyglada. Najgorsze dno to sa niestety uczelnie rolnicze, a jesli chodzi o agenturalnosc wsrod wykladowcow- kierunki spoleczno- polityczne, filozoficzne i oczywiscie prawo i dziennikarstwo.
forumowicz o2

czas wpisu: 2008-04-20 02:35:50

22099
Emisariusz IV RP

ja wiem, że Kudryckiej ani przez chwilę nie chodzi o dekomunizację, jednakże twierdzę, że przy okazji ofekt pewnego ożywienia i oczyszczenia życia akademicko-naukowego by nastąpił. Być może chodzi też o "produkcję doktorów". Należy jednak pamiętać, że uzyskanie większej samodzielności przez rozmaitych naukowców spowodowałoby i tak pewną naturalną selekcję. Mimo wszystko w nauce nie da się za bardzo poblefować - albo ktoś jest w czymś dobry, albo za blagowanie spotka go wcześniej czy później (zasłużona) kompromitacja na jakimś publicznym forum,

pozdr
free

czas wpisu: 2008-04-19 22:09:45

22098
Kiedy wróci PIS, to CBA zamknie wszystkich. Po 3 latach wypuścimy niewinnych, pewnie z 5% ekipy i kolejne 10% za brak dowodów (na razie). To nie znaczy że PIS to dziewice niewinne. np środowisko lekarskie zaczyna przypominać żywcem PZPN. Nikomu nie wierzę że nie skręca. To samo cała budżetówka, samorządy gdzie mieszkańcy w ogóle nie kontrolują, a jakiś donos na samorządowców NIE MA SIĘ GDZIE NAWET UKAZAĆ, bo nie ma wolnej prasy gminnej, powiatowej. Na duże dzienniki taki news jest za słaby, zresztą bez dowodów nie publikują, dzwonią do wójta, a ten - panie dzieju, to ta wredna opozycja z PIS... aha. Koniec tematu.

Agentów ruszymy MY.
PIS nie ruszy, bo sam trzyma np Jasińskiego we władzach PiS o zgroza. Towarzysza PZPR we władzach PIS? Jak mamy uznać PiS za dekomunizatorów autentycznych?
emisariuszIVRP

czas wpisu: 2008-04-19 21:24:51

22097
Słowem magistrów jest dosyć, pora na DOKTORATY, a że przypadkowo kadra profesorów, docentów marcowych itd habilitantów stoi na przeszkodzie (jak KAŻDA KORPORACJA nie chce mieć za dużo konkurencji) to zostanie spacyfikowana. To za duży BIZNES prywatnych uczelni żeby pozwolic na BRAK DOKTORANTÓW.

Teraz dochtor bedzie promował dochtora. Kolejna "koncesja" DO SKRĘCANIA KASY przez KOMISJĘ LODZIARZY Z PO.

Czy macie też wrażenie że każda decyzja PO-PSL służy "dobrze zarabiającym"? Wszystko jest praktycznie przemyślane pod SKRĘCANIE KASY, nie widziałem czegoś altruistycznego, patriotycznego, racji stanu, poszanowania interesu narodowego.

Mam wrażenie że rządzi nami ekipa macherów KLD gdzie NIE MA ANI JEDNEGO UCZCIWEGO CZŁOWIEKA.
emisariuszIVRP

czas wpisu: 2008-04-19 21:23:57

22096
Tylko że dekomunizację trzeba zacząć od towarzyszki KUDRYCKIEJ właśnie o poradoksie. Była w PZPR. Może i ma coć więcej na sumieniu, kto ją tam wie. W III RP uczciwi ludzie rzadko wchodzą do rządu, ale zdarzają się też wrażliwi agenci jak BONI. To klasa sama w sobie, zdolności aktorskie melodramantyczne. My z takim prosto - na PAL!

Habilitacja to dość sowiecki system i warto to rozbić choćby z racji właśnie nagromadzenia tam sowietów, komunistów, agentów, macherów, idiotów marksistowskich z bezwartościowym dorobkiem dla III RP. Albo piszą nowe prace od magistra, albo do łopaty na starość jako osoba bez mgr. Te także należy weryfikować, prace inżynierskie także.

Kudryckiej zależy jednak nie na dekomunizacji (sama jest byłym? bolszewikiem) ale na MASOWEJ PRODUKCJI DOKTORÓW. Jest pomysł żeby mogli być doktorami nawet zdolni absolwencji zawodówek czy licencjatów. Pewnie nawet towarzysze, agenci którzy zdobyli "wykształcenie" dawno temu na wieczorowych uczelniach z Moskwie, czy w kraju gdzie głównie PILI WÓDĘ, uczyli się agenturalnej roboty, pracy aktywu-aparatu, zrobią teraz DOKTORATY.
emisariuszIVRP

czas wpisu: 2008-04-19 21:23:17

22095
Dekomunizacja MIMOCHODEM

_______________
Paradoksalnie obecne pomysły min. B. Kudryckiej (m.in. likwidujące kolokwia habilitacyjne) mogłyby mieć (mimowolny zapewne) efekt dekomunizacyjny, ponieważ osłabiłyby rolę wielu

"profesorów", którzy tytuły za prace marksistowskie uzyskali jeszcze za "króla Ćwieczka",

dzisiaj zaś trzęsą rozmaitymi wydziałami, nawet nie przyznając się do swego dość skromnego pod względem merytorycznym dorobku naukowego.

Nie ma bowiem co się okłamywać, spora część środowiska naukowo-akademickiego zawdziecza swoje tytuły naukowe służalczości wobec systemu komunistycznego
__________________


emisariuszIVRP

czas wpisu: 2008-04-19 21:22:14

22094
free

To co piszesz jest jasne jak słońce dla każdego, kto w czasach komuny poza studiowaniem miał jeszcze czas na to, żeby rozejrzeć się wokół siebie.

Wspomnę tylko o dwóch zdarzeniach: Kiedy w moich czasach studenckich namawiano mnie do współpracy, miałem okazję poznać oficera SB, które zajmował się moim wydziałem. Facet siedział albo w dziekanacie, albo się włóczył po korytarzach dzień w dzień.

I co ja mam teraz myśleć? Że on, biedaczek tak sobie przychodził, prosił studentów o pomoc, a sam dziekan i cały "staff" nauczycielski o niczym nie mieli pojęcia?

Druga sprawa. Na pierwszym roku miałem egzamin komisyjny z psychologii. Studiowałem na anglistyce, więć psychologia była przedmiotem raczej peryferyjnym. O tym, że przyznano mi komis nie zostałem poinformowany ani przez dziekanat, ani przez szefa roku, ani przez szefa instytutu, tylko podszedł do mnie na korytarzu człowiek, z którym mieliśmy zajęcia z językoznawstwa (również traktowanego, jako przedmiot poboczny), tak na marginesie obecnie gwiazda telewizji polskiej, publicznej i prywatnej i powiedział, że mam zdawać tego i tego dnia.

Co go to obchodziło? Skąd on akurat miał cokolwiek wiedzieć na temat mojego komisu?
Wiedział, poinformował i tyle. Facet z językoznawstwa na temat egzaminu z psychologii na anglistyce...

Taki był system i tyle.
tayah

czas wpisu: 2008-04-19 20:52:51

22093
Konfidenci to jeden problem, młodzi oportuniści o mentalności Janka Osieckiego to drugi. Zmiana pokoleniowa prędzej czy później nastąpi i problem lustracji do pewnego stopnia rozwiąże się sam. Zasadniczy kłopot jest jednak w tym, że nowemu pokoleniu bardzo często brak kręgosłupa, zasad oraz tzw. jaj, by móc przeciwstawić się opiniom środowiskowym i potencjalnemu ostracyzmowi. Nie każdy jest odporny na opinie na swój temat i często wielu porządnych ludzi mięknie i dopasowuje się do trendów i sposobu myślenia obowiązującego w danym środowisku. Starsza kadra ma swoje własne rozgrywki, a młodzi wychowankowie nieraz mimowolnie stają po którejś ze stron. Jeśli dodać do tego fakt, że by móc egzystować na przyzwoitym poziomie trzeba dorabiać, bo z samej nauki wyżyć się nie da, krajobraz robi się jeszcze bardziej przygnębiający.
historyk

czas wpisu: 2008-04-19 20:39:00

22092
Jeżeli Trybunał Konstytucyjna popełnia niekonstytucyjne
orzeczenie i broni godności i szacunku różnej proweniencji agentów SB,WSI,KGB,GRU itp.,itd wśród "naukowców", "dziennikarzy" i wielu innych grup zawodowych, to kto może jeszcze ich ruszyć ? , bo obecny rząd własnie przywraca do łask różnych agntów, o których wyżej mowa, wcześniej oficjalnie opłacanych przez zagraniczne ośrodki i pracujących w rządzie ???

Obecnie nie widać takie możliwości ich ruszenia.
kazek

czas wpisu: 2008-04-19 20:13:20

22091
Długo trwało, zanim rektor zdecydował się usunąć go z uczelni.On sam zrezygnować nie chciał. Nie miał i nie ma – jak sądzić można z jego publikowanych przez lokalną prasę wypowiedzi – najmniejszego poczucia winy. Kompletna atrofia instynktu moralnego. Na szczęście jest on dziś już na „wcześniejszej emeryturze”. Uważa się jednak – jak wszyscy kapusie - za głęboko skrzywdzonego. Prawdziwa ofiara Historii! Dlaczego on?! Dlaczego nie inni?! Potrafi nawet dzwonić do dawnych przyjaciół, którzy niegdyś mu ufali, a na których donosił i którzy dziś nie chcą mu podać ręki, po to aby im nawymyślać w obelżywych słowach.

Niestety, w jego sprawie nie odbył się proces, a powinien. Nikt, żaden z lokalnych publicystów nie rozmawiał z ofiarami Janusza Kryszaka. Janusz Kryszak nie został ukarany przez prawo. Nikt nie odebrał mu zdobytego w amoralny sposób tytułu naukowego i związanych z tym apanaży. Nikt nie odebrał mu zdobytej w nielegalny sposób biblioteki.

Człowiek Janusz Kryszak jest dla mnie wcieleniem moralnego upadku naukowca, ale też przykładem braku odpowiednich mechanizmów zabezpieczających organizm narodu przed rozkładem przez tego rodzaju robactwo.
joanna

czas wpisu: 2008-04-19 19:32:34

22090
Konkreny przykład - Janusz Kryszak z UMK - profesor zresztą

Był do niedawna na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu pewien bardzo popularny profesor od literatury, szczególnie emigracyjnej, nazwiskiem Janusz Kryszak. Pan ten demonstracyjnie stawał w czasach Solidarności, a następnie stanu wojennego po właściwej stronie. Był powiernikiem wielu tajemnic lokalnych i ogólnopolskich działaczy i opozycjonistów. Korzystał z wielu zagranicznych stypendiów dostępnych wyłącznie dla opozycyjnych naukowców, ale też z gościnności emigracyjnych twórców i polonijnych gremiów.

Zupełnie niedawno okazało się, że prof. Janusz Kryszak od października 1967 r. był baaardzo zaangażowanym i świetnie opłacanym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Donosił na każdego: na najbardziej zasłużonych profesorów ze swojej uczelni, na pisarzy krajowych i emigracyjnych (m.in. dzięki analizie stylu lub zaufaniu, jakim go darzono rozszyfrowywał dla SB teksty publikowane w paryskiej „Kulturze” lub Wolnej Europie i gdzie indziej),na kolegów i przyjaciół, ale nie wahał się też donosić na swoje studentki i studentów (sic!). Między innymi donosił od 1981 na Czesława Miłosza, którego przyjaźnią się publicznie chełpił. W zamian była olśniewająca kariera, bezdebitowe książki do woli (zabierane innym podczas przeszukań lub jeszzce na poczcie), judaszowe srebrniki w dużych ilościach, wyjazdy zagraniczne etc. Fakt, że „gwiazda” Janusza Kryszaka świeciła tylko na lokalnym firmamencie wynika stąd, że – jak mówi przysłowie: „z pustego i Salomon nie naleje”. To nie jego intelekt lub talent, lecz „opieka” SB oraz szkodzenie ewentualnym konkurentom dawało mu przewagę nad innymi naukowcami.
joanna

czas wpisu: 2008-04-19 19:31:47

22089
free napisałeś:
"Paradoksalnie obecne pomysły min. B. Kudryckiej (m.in. likwidujące kolokwia habilitacyjne) mogłyby mieć (mimowolny zapewne) efekt dekomunizacyjny, ponieważ osłabiłyby rolę wielu "profesorów", którzy tytuły za prace marksistowskie uzyskali jeszcze za "króla Ćwieczka", dzisiaj zaś trzęsą rozmaitymi wydziałami, nawet nie przyznając się do swego dość skromnego pod względem merytorycznym dorobku naukowego."

Nie rozumiem w jaki sposób oczyściło by to wydziały i katedry z agentów, piewców Stalina i badaczy myśli leninowskiej? Tę chorobę należy leczyć żelazem - ciąć!


Ethidium Bromide

czas wpisu: 2008-04-19 17:28:02

22088
Proste!

Sprawa jest prosta w systemie nie może być żadnej hierachii, bo wszystko ma być egalitarne. Dziś każdy juz ma maturę i prawie każdy może mieć licencjata, czy magistra (na prywatnej uczelni płaci - to ma). Znaczenie tytułu mgr jest takie samo jak skrót od słowa magazynier. Jak jeszcze po licencjacie będzie mozna zrobić doktora, to i dr każdy bedzie miał. Jednym słowem idee socjalizmu, gdzie wszyscy sa równi, wiecznie żywe ;)
strzalka

czas wpisu: 2008-04-19 16:41:53

22087
Konieczna całkowita przebudowa państwa. Nowe zasady, zerwanie ciągłości z PRL i jego odrostem III RP.
Od 20 lat stale naprawiamy, reformujemy... i jest coraz gorzej.
Budowę naszego państwa trzeba zacząć od początku, od jego fundamentów. Na zgniłych, spróchniałych fundamentach nie da się zbudować mocnej budowli.
Musimy poszukać odpowiedniej skały, na której zaczniemy właściwą budowę.
Pozdrawiam.
smilling

czas wpisu: 2008-04-19 16:33:13

22086
Jest już chyba tak, że Ci starzy współpracujący profesorowie otoczyli się młodymi doktorami doktorantami, którzy będą ich bronić, że jedynym rozwiazaniem byloby wypalenie calego naszego szkolnictwa wyższego.
grudeq

czas wpisu: 2008-04-19 16:29:03

22085
Tych ludzi jest pełno wszedzie

Brak lustracji, brak zakazu pełnienia funkcji przez byłych esbeków, ich wpołpracowników, zwyklych podłych donosicieli to nasza niestety rzeczywistość!
Co rusz mamy; aktor od początku studiów donosił na kolegów i profesorów, profesor to był pracownikiem cenzury, ba naet może zostac prorektorem. Inny donosiel sb z gdanska bez żenady startuje w wyborach na prorektora!
I tak sie kręći. A w razie ujawnienie oburzenie wielkie !Po co na co? Czy to takie ważne.?Maleszka i inni! Moczulski!Były prezydent Szczecina! Oleksy. Siwiec. a inni, którzy "omsknęli" sie lustracji jak dwaj byli prezydenci!I jak tu żyć? A żyć trzeba?
anty

czas wpisu: 2008-04-19 16:26:05

22084
a jak usłyszałem ostatnio że pewien człowiek (nie poznałem go) jest godny zaufania i szacunku bo to jest profesor uczelniany.

To stwierdziłem że dla mnie jako studenta który przeszedł uczelnie mało który profesor jest godzien szacunku, bo ich poznałem.
Jak również po ostatnich wybrykach w stylu pocałujcie mnie w dupę, albo obrona przed lustracją gdzie ten broniący innych okazuje się potem sam agentem.

To wszystko sprawia że szacunek to można było może mieć do profesora ale przedwojennego który sam sobie pozycje i dzięki pracy wypracował a nie partii czy też SBekom/UBekom.

Może kiedyś znów hasło profesor będzie budziło respekt szacunek podziw dla kogoś teraz jest to w moim przypadku tylko pusty śmiech jak ktoś chce być za tytuł profesora szanowany.
To samo tyczy się księży i innych grup społecznych które stwierdziły ze komunizm i sprawy zostały już za grubą krechą Mazowieckiego.

W tej chwili zero respektu do tych grup społecznych, a ich przedstawicieli traktuje jak normalnego człowieka który przychodzi z ulicy/
gryz

czas wpisu: 2008-04-19 16:24:38

22083
o nawet nie budzi mojego zdziwienia. Postawy, charaktery ludzi nie zmieniają się tylko z powodu zmiany systemu politycznego. W każdym pokoleniu możemy napotkać ludzi szlachetnych i łobuzów.

Dlatego nieco śmieszą mnie projekty lustracyjne prezentowane opinii publicznej w różnych zmieniających się wersjach. Już samo ograniczanie lustracji do określonego przedziału wiekowego oraz jednego, specyficznego rodzaju aktywności (współpraca z tajnymi służbami PRL-owskimi) jest swoistym zamachem na konstytucję (niezależnie od jej wartości i przydatności).
Chcemy(?) ścigać łobuzów za ich niecne uczynki sprzed ponad 20 lat, a równocześnie pozwalamy dzisiejszym łobuzom na działania bardzo podobne i może nawet bardziej wyrafinowane tylko dlatego, że są dokonywane w innym czasie i w innych warunkach politycznych. W moim przekonaniu, to również łamanie zasad moralnych, które powinny w równym stopniu obowiązywać wszystkich uczestników życia publicznego.

Cóż to za ustawa, która po wymarciu wszystkich ludzi urodzonych przed 1972 stanie się nic nie znaczącym świstkiem papieru?
Czy ludzie urodzeni później nie mają podlegać żadnym procedurom sprawdzającym? Ex definitione ludzie bez skazy?

Niedobrze, że z tak istotnymi problemami nikt, z kręgu tzw. elit, nie próbuje nawet się zmierzyć. Prawdopodobny jest też wariant, że "oni" tego problemu w ogóle nie dostrzegają.
W obu przypadkach niezbyt pochlebnie świadczy to o ich walorach, zarówno intelektualnych, jak i etycznych.
Pozdrawiam serdecznie.
polak jeden

czas wpisu: 2008-04-19 16:23:08

22082
To nie tylko ci starzy naukowcy są zaprzedani i zdegenerowani. Ostatnio słyszałem o młodej, przed trzydziestką, nauczycielce akademickiej, która powiedziała a propos lustracji: „Gdyby współpraca z SB dawała mi szansę wyjazdu na zagraniczne konferencje, to ja bym współpracowała.
jacek

czas wpisu: 2008-04-19 16:22:11

22081
Wydaje się, że to zasadniczy problem środowiska naukowego (i nie tylko naukowego). Jakiś czas temu opisałem funkcjonowanie środowiska "profesorskiego" na konkretnym, bo autentycznym przykładzie.
http://polak.jeden.salon24.pl/59872,index.html
Polak jeden

czas wpisu: 2008-04-19 16:21:03

22080
Nakładają się bowiem rozmaite interesy "korporacji profesorów" - z jednej strony obrona agentury przez ludzi związanych ideowo z PZPR-em, z drugiej niechęć tych, którzy naukę znają jedynie przez pryzmat analizowania Marksa, Engelsa i Lukacsa, do jakichkolwiek zmian administracyjnych, które pozwoliłyby wyprzeć ich przez młodszą kadrę dydaktyczną.

Mimo że Wildsteina spotkał należyty odpór ze strony dwóch profesorów (http://blog.rp.pl/wildstein/2008/04/18/parszywa-rzeczywistosc-i-jej-rzecznicy/), broniących status quo, to temat ten należy nieustannie drążyć. Może nadejdzie kiedyś "dzień sądu" nad zaangażowaniem polskiego środowiska naukowo-akademickiego w komunizm?
free

czas wpisu: 2008-04-19 16:07:57

22079
Różne były próby dekomunizacji, nie zaaplikowano w Polsce jednak nigdy takiej kuracji szokowej, jak w Niemczech, gdzie naukowców współpracujących ze STASI wywalano z hukiem, zaś prace o wyższości późnego Stalina nad wczesnym Leninem unieważniano, degradując w ten sposób pseudonaukowców do ich właściwego, zerowego zwykle poziomu. Szczególnie ostro przeciwko oczyszczeniu zmurszałego środowiska naukowego protestowano za czasów kaczystów, ale sami kaczyści nie byli dostatecznie zdeterminowani, w obawie przed wylaniem dziecka z kąpielą. Paradoksalnie obecne pomysły min. B. Kudryckiej (m.in. likwidujące kolokwia habilitacyjne) mogłyby mieć (mimowolny zapewne) efekt dekomunizacyjny, ponieważ osłabiłyby rolę wielu "profesorów", którzy tytuły za prace marksistowskie uzyskali jeszcze za "króla Ćwieczka", dzisiaj zaś trzęsą rozmaitymi wydziałami, nawet nie przyznając się do swego dość skromnego pod względem merytorycznym dorobku naukowego. Nie ma bowiem co się okłamywać, spora część środowiska naukowo-akademickiego zawdziecza swoje tytuły naukowe służalczości wobec systemu komunistycznego, a nie pracy badawczej czy pogłębianiu jakichś teorii. Nie podejrzewam jednak, by i tym razem rozmaite środowiska nie zablokowały jakichkolwiek prób naruszenia status quo.
free

czas wpisu: 2008-04-19 16:06:30

22078
Kto ruszy agentów?

B. Wildstein słusznie twierdzi, że na uczelniach jest wielu ludzi, którzy za czasów peerelowskich współpracowali z bezpieką i się dobrze mają. Problem w tym, że wnet minie 20 lat "transformacji", a jeszcze się taki odważny nie znalazł, który by środowiska naukowo-akademickie pod tym względem pozamiatał.
free

czas wpisu: 2008-04-19 16:04:48

22077
Poprawność polityczna elit
Również historyk Bogdan Musiał jest zdania, że do dzisiejszej sytuacji doprowadziły ogromne zaniedbania, szczególnie te z początków lat 90., kiedy to zamiast rozmawiać z Niemcami na konkretne tematy i pilnować polskich interesów, część polskich elit, także historyków, zamiast o prawdę historyczną dbała jedynie o poprawność polityczną.
- To skandal, aby Polska musiała teraz ze względu na zaniedbania polityczne płacić Niemcom jakiekolwiek odszkodowania. To przecież Niemcy są odpowiedzialni za przesunięcie naszej granicy 200 kilometrów na zachód - powiedział w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Bogdan Musiał.
jlv2

czas wpisu: 2008-04-19 16:03:13

22076
- Do tego powinni (zresztą już od dawna) dążyć w stosunkach bilateralnych z Niemcami polscy dyplomaci - powiedział berliński prawnik, dodając, że dopiero wtedy będziemy mogli spokojnie rozmawiać o pozostałych grupach, do których odnosiłaby się nowa ustawa reprywatyzacyjna. - Nic oprócz dobrej woli politycznej nie stoi na przeszkodzie, aby niemiecki rząd przejął na siebie roszczenia niemieckich obywateli, inaczej w dalszym ciągu pozostanie wielka niepewność i niebezpieczeństwo, że jakiś sąd wyda orzeczenie, iż Polska łamie prawo i musi oddać ewentualnie całą odebraną własność lub wypłacić odszkodowanie w wysokości 100 proc. - dodał prawnik.
jlv2

czas wpisu: 2008-04-19 16:01:53

22075
iemiecki rząd powinien przejąć roszczenia
Zdaniem mecenasa Stefana Hambury z kancelarii w Berlinie, obecna skomplikowana sytuacja jest wynikiem wielu następujących po sobie zaniedbań polskich rządów odnośnie do uregulowania tej kwestii z niemieckim rządem. Sprawa tak zwanej ustawy reprywatyzacyjnej - powiedział w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" mecenas Hambura - zmieniła się diametralnie po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Uchwalona i zawetowana przez Aleksandra Kwaśniewskiego pierwsza polska ustawa reprywatyzacyjna powstawała w jeszcze innej rzeczywistości. Obecnie Polska jako członek UE musi uwzględniać zapisy traktatowe, jak również całe prawo wspólnotowo-unijne. W tym przypadku należy zwrócić uwagę na artykuł 12 traktatu stanowiącego Wspólnotę Europejską, który zawiera zakaz dyskryminacji ze względu na przynależność państwową, a także na artykuł 13, gdzie mowa jest także o zakazie dyskryminacji ze względu m.in. na pochodzenie etniczne. Nie ulega wątpliwości, że z prawnego punktu widzenia obecnie problem ten stał się twardym orzechem do zgryzienia i będzie bardzo trudno dogodzić wszelkim grupom zainteresowanym nową polską tak zwaną ustawą reprywśatyzacyjną.
Dzisiejsza sytuacja jest - zdaniem Hambury - efektem wieloletnich zaniedbań prawnych i politycznych ze strony polskiej. Mecenas wyraził opinię, że pozostaje jedna jedyna możliwość, aby zdążyć raz na zawsze zamknąć ten problem, mianowicie rząd niemiecki musi na siebie przejąć wszelkie roszczenia swoich obywateli.
jlv2

czas wpisu: 2008-04-19 15:58:48

22074
Ustawa reprywatyzacyjna bez uwzględniania Niemców (szczególnie tych mieszkających w Polsce) jest - jego zdaniem - jawną dyskryminacją "na bazie rasistowskiej" i stoi w sprzeczności z unijnym prawem. - Czegoś gorszego już nie można sobie wyobrazić - stwierdził Pawelka. Wyraził również nadzieję, iż rząd Angeli Merkel wreszcie stanie po stronie niemieckich obywateli, do których należą także przesiedleńcy.
- Jeżeli polski rząd zamierza dyskryminować Niemców, to rząd Angeli Merkel powinien natychmiast interweniować na arenie Unii Europejskiej i sprawdzić, czy Polska nie łamie unijnego prawa i unijnych traktatów - uznał szef Powiernictwa Pruskiego.
Pawelka zapewnił nas ponadto, że natychmiast po wprowadzeniu, jego zdaniem, antyniemieckiej ustawy skieruje do Trybunału w Strasburgu dodatkowe oskarżenia przeciwko Polsce o jawną dyskryminację, które dołączy do złożonych już wcześniej 22 pozwów. - Jestem pewien, że taką ustawą Donald Tusk strzela sobie samobójczego gola, a nasze szanse w sądach automatycznie rosną - stwierdził Pawelka.
jlv2

czas wpisu: 2008-04-19 15:54:36

22073
Rudi Pawelka zachwycony
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" zadowolenia nie krył szef Powiernictwa Pruskiego i przewodniczący Ziomkostwa Śląskiego Rudi Pawelka, który stwierdził, że jeżeli w polskiej ustawie reprywatyzacyjnej niemieccy obywatele, zarówno ci, którzy zostali "wypędzeni", jak i ci, którzy pozostali w Polsce, nie zostaną uwzględnieni, to będzie to następny wyraźny dowód na to, iż Polska łamie prawa człowieka i dyskryminuje ludzi. - Tak uchwalone prawo to dla nas bardzo dobra wiadomość - powiedział nam z zadowoleniem Pawelka. - Tym samym dostajemy do ręki następny argument do tego, aby Trybunał w Strasburgu nareszcie uznał, że ciągle jesteśmy dyskryminowani - dodał.
jlv2

czas wpisu: 2008-04-19 15:52:34

22072
Wiceminister skarbu Hubert Łaszkiewicz w związku z planowaną ustawą reprywatyzacyjną stwierdził: "nie będziemy Niemcom nic zwracać". Przypomniał, że "dekretami z 1944 i 1945 roku Niemcy, ale także przedwojenni polscy obywatele narodowości niemieckiej, zostali wywłaszczeni i wysiedleni, gdyż uznano ich za wrogów Narodu Polskiego, a odwracanie tych przepisów oznaczałoby podważenie całego porządku ustalonego w Poczdamie".
Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa, że wypowiedź wiceministra skarbu jest sprzeczna ze stanowiskiem szefa rządu Donalda Tuska, który zapewniał, iż odszkodowania będą wypłacane bez względu na narodowość.
Zdaniem komentatorów, ponownie nie wiadomo, jaką strategię przyjmie obecny rząd oraz czy tak zwane dekrety Bieruta obowiązują, czy też są anulowane. Gazeta przypomina słowa polskiego historyka Włodzimierza Borodzieja, który jeszcze w roku 2002 stwierdził, że dekrety te zostały w roku 1949 w większej części anulowane. Również niemiecki ekspert praw człowieka Jochen Frowein jest zdania, że opierając się na dekretach, polski rząd może przyjąć niekorzystne dla Niemców rozwiązania.
Rząd niemiecki odmówił komentarza w tej sprawie, na chwilę obecną uznając ją za hipotetyczną. Co do ewentualnej zgodności prawnej polskiej ustawy reprywatyzacyjnej z prawem unijnym, to musi ona zostać wyjaśniona przez prawników.
jlv2

czas wpisu: 2008-04-19 15:51:34

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona | Następna strona ][ Ostatnia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi



Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!