| 12171 | Gdyby lewusy nie kradły, byłyby wały ze złota! :P zmorka czas wpisu: 2006-02-27 22:24:58 |
| 12170 | wredku - mam bardzo wielu przyjaciół. lepiej z mądrym zgubić niż z głupim stracić. Po co tu wnikasz żeby mi współczuć ? Z wzajemnością ! ham czas wpisu: 2006-02-27 22:09:31 |
| 12169 | dopuściliśmy starszych głabów do rządów. czas ich przegonić do roboty np. w służbie penitencjarnej. niech nadają swoje gadki garującym, niech im robią po swojemu reformy, resocjalizację. Niech zostawią nasze rodziny w spokoju. niech odwalą się, niech zlikwiduja te tysiące papierków, ktorych w Niemczech nie ma 48 formularzy podatkowych . PARANOJA !!! Trzeba skończyc z nonsensami i tym durnym pipeprzeniem, kto jest Rydzykiem i moherem. Nie dajmy sobie robic wody w mózgu. Internet nie jest do propagandy i miejscem do wyzwisk tylko miejscem wymiany informacji i poglądów służy tylko i wyłacznie WOLNOŚĆI zabezpieczania swojego życia i zdrowia. Mamy wolnośc przemisszczania ludzi usług i kapiatału a jesteśmy niewolnikami komiunistycznych reliktów. Kto to śłyszał ? Miliony Polaków jeżdzą na Saksy. Ja uciekająć musiałem przebyc zielona granicę. Otrzymałem azyl polityczny. A tu taka banda urzęników terroryzuje cały naród - a wała jak Polska cała. Pieprzyć to wszystko dokumentnie. Radio wolna Polska nadaje bezgłośnie na piśmie. Wolno kopiować i szerzyć niezależna myśl i propagowąc - najlepsze nadejdzie jeszcze tymczasem oddalam się w zacisze i szemranie szuwarów. Bye Bye cdn. ham czas wpisu: 2006-02-27 22:06:50 |
| 12168 | Dlaczego Olejniczak, Giertych, Lepper, Tusk, Rokita przeszkadzaja naszym trzecioklasistom się rozwijać - jakim prawem ? Moj najmłodszy syn przeszedł w Niemczech z pierwszej klasy do trzeciej jest z matematyki najlepszy - zdaniem nauczyciela ma ogromny potencjał i znów przeskoczy kolejne lata. Czy mogę go sprowadzic do tak głupiego kraju by jego potencjał zmarnować ? Litery nauczył się rozpoznawać zanim umiał chodzic. Nauczie się dabać o swoje dzieci wnuki właściwie. Zróbcie im prezent. Przegnajmy durną ciemnotę z Polski na zawsze. Porcesy społeczne stanowia łatwy do opisania algorytm cybernetyczny. Symulacje gospoidarki sa banalnie proste a prace noblistów z ekonomii w tym zakresie dostepne. To jest łatwe sporządzanie tabelek w arkuszu kalkulacyjnym - jak gra w faraona. Wolni wyborcy wolności muszą wyzwolic sie spod jarzma zachłannych politruków i matołów. PIS ma do spełnienia role w oczyszczeniu tego scieku. Platforma nie spełnia pokładanych nadzieji bo jest uwikłana w układ a liderzy maja chora osobowość i są obrazonymi megalomanami. Takie jest zdanei polskiej ulicy i wsi. Znam ja przejcałme ostatnio 200.000 km po tych dziadowskich drogach z dziuarmi i znam ludzi. Polonia spełni swoja rolę bo wrócimy tutaj. Tu jest nam najlepiej. Ale dlatego musimy przejąć tutaj inicjatywę. Nie wchodząc w układ z obecna nomenklaturą. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:53:11 |
| 12167 | juz to pisales menel, nie powtarzaj sie, wymysl cos oryginalnego xe czas wpisu: 2006-02-27 21:52:33 |
| 12166 | mam ja w domu w szufladzie, palancie xe czas wpisu: 2006-02-27 21:49:02 |
| 12165 | ogladnalem ten bal, zmorka, co mi go polecalas, z bab to mi sie tylko Stenka podobala xe czas wpisu: 2006-02-27 21:45:47 |
| 12164 | Hawking mówił o tym, że zadanie teorii kwantowej w odniesieniu do kosmologii polega na określeniu warunków początkowych, które musiały panować w chwili narodzin Wszechświata. Zakładał przy tym, że stosowne prawa przyrody – które (mamy nadzieję) zostaną sformułowane przez jakiegoś geniusza, obecnie ucznia trzeciej klasy szkoły podstawowej – zaczną wtedy działać i opiszą dalszy przebieg ewolucji. Nowa wspaniała teoria powinna łączyć w sobie opis warunków początkowych Wszechświata z doskonałym zrozumieniem praw przyrody, tak aby mogła wytłumaczyć wszystkie obserwacje kosmologiczne. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:42:33 |
| 12163 | Nasz sarkastyczny Pauli narysował kiedyś prostokąt i twierdził, że to kopia najwspanialszego dzieła Tycjana – brakuje tylko pewnych szczegółów. Podobnie nasz obraz Narodziny i ewolucja Wszechświata wymaga jeszcze kilku pociągnięć pędzla, ale rama jest piękna. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:39:28 |
| 12162 | Na konferencji obecny był kwiat tej egzotycznej dyscypliny: Stephen Hawking, Murray Gell-Mann, Jakow Zeldowicz, Andriej Linde, Jim Hartle, Mike Turner, Rocky Kolb, David Schramm i inni. Prowadzono ożywione dyskusje, bardzo abstrakcyjne i naszpikowane matematyką. Nie rozumiałem większości tego, co tam mówiono, ale bardzo mi się podobał podsumowujący referat o początkach Wszechświata, wygłoszony w niedzielny poranek przez Stephena Hawkinga. Mniej więcej o tej samej porze w całych Stanach Zjednoczonych przy szesnastu tysiącach czterystu dwadziestu siedmiu innych pulpitach głoszono nauki. Z jedną wszakże różnicą. Rzecz w tym, że referat Hawkinga został nam przekazany za pomocą syntezatora głosu, co nadawało mu pewną szczególną aurę. Jak zwykle miał on wiele ciekawych i skomplikowanych rzeczy do powiedzenia, ale najgłębszą myśl wyraził całkiem prosto: „Wszechświat jest tym, czym jest, bo był tym, czym był”. Hawking mówił o tym, że zadanie teorii kwantowej w odniesieniu do kosmologii polega na określeniu warunków początkowych, które musiały panować w chwili narodzin Wszechświata. Zakładał przy tym, że stosowne prawa przyrody – które (mamy nadzieję) zostaną sformułowane przez jakiegoś geniusza, obecnie ucznia trzeciej klasy szkoły podstawowej – zaczną wtedy działać i opiszą dalszy przebieg ewolucji. Nowa wspaniała teoria powinna łączyć w sobie opis warunków początkowych Wszechświata z doskonałym zrozumieniem praw przyrody, tak aby mogła wytłumaczyć wszystkie obserwacje kosmologiczne. Jej konsekwencją musi być obecnie przyjmowana wersja modelu standardowego. Jeśli dzięki nadprzewodzącemu superakceleratorowi zdołamy przed tym przełomem sformułować nowy model standardowy, znacznie dokładniej opisujący wszystkie dane zebrane od czasów Pizy, to tym lepiej. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:38:54 |
| 12161 | on i ona puścili w naszym salonie bąka fuj fuj jak ich nie było nic nie śmierdziało że to komusze pomiotło jeszcze nie wyzdychało. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:35:45 |
| 12160 | jedynym sposobem do uzyskania wolności jest edukacja w duchu holizmu i integracji wiedzy do zastosowań w praktyce - pragamtyzm. Socjologicznie i politycznie wszytko co nie wspiera własnej rodziny w przetwraniu jako przedsiebiorstwa i ochrony socjalnej będzie do dupy. Dlatego musimy rozejrzeć sie wrócić do pewnego stadium, do ktorego my Polacy mamy szczególną predylekcję z naszymi działkami z miastem i budowaniem dworków. My wyrażamy nasz etęskonoty za stabilnościa i do tego musimy dążyć w Sejmie wybierając tych co ją są w stanie zapewnić a jednocześnie gotowi śa do odejścia od fałszywych praktyk socjalnie. Bowiem powtarzam gówno mnie obchodzi inna rodzina niz moja. I to jest prawo biologii, które można przenieść poprzez hierarchię psychologicznych potrzeb Masłowa na pierestrojke po polsku. zabiegajmy o prawo mdo bogactwa - nie podważajmy go i nie ośmieszajmy tego co w Ameryce jest standartem. Przecież idee marksistowsko-leninowskie nigdzie sie nie ziściły bo bilans jest ujemny i w sprzężeniu dodatnim nasila sie matematycznie ujmująć wiodąc zawsze do katastrofy. Europa jest splajtowana - to jest Argentyna i wkrótce Niemcy zaczą protestować jak płatnicy 80% do kasy. Wtedy będzie problem. Zatem polegajmy na własnej rodzinie i na nikim więcej. Kto zechce przyzna mi rację. W moim przypadku sprawdza się. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:34:06 |
| 12159 | czy was porabalo- juz 5 raz chyba czytam tu ten wierszyk, czy nie mozecie sie bardziej rozwinac pod względem artystycznym xe czas wpisu: 2006-02-27 21:33:34 |
| 12158 | A Ty On salonowcu wypierdzielaj po angielsku bo kopa dostaniesz! zmorka czas wpisu: 2006-02-27 21:25:29 |
| 12157 | ham, alez dajesz czadu, ledwie to dąze czytac xe czas wpisu: 2006-02-27 21:25:01 |
| 12156 | OK ale wróćmy z fizyki do socjologii i polityki. To co obserwujemy jest niestabilnością systemu w jego ewolucji do nowego stanu równowagi. Mówiąc inaczej analogia do dialketyki w heglowskim ujęciu - teza antyteza synteza. mamy stan przejściowy i ja umiem łatwo wyobrtazić sobie proces przemiany odbywający sie w Polsce, pewien grunt emocjonalny został przygotowany poprzez misję duchową - ale to był dopiero pierwszy element do wybuchu entuzjazmu dla zdobywanmia wiedzy, kolektywnego wykorzystania mądrośći jako energiczny sprzeciw prymitywowi. Inteligencja jest najbardziej atrakcyjnym czynnikiem w selekcji płciowej wśród prymatów. Wśród ludzi jak i w naturze presja nie idzie w kierunku socjalizmu, bo soacjalizm jest staenm zera absolutnego dynamiki - skostnienie. Zrezstą co tu dużo ukrywać, nigdy nie był,postepowy a kto sobie przypomni historie końca XVIII, XIX, XX wiek to przekona się czego dokonała rewolucja. A idąc jeszcze wczesniej to średniowiecze było bardzo tolerancyjne. Jesteśmy w środku przemian zachodzących w kulturze europejskiej. Ta nasz polska zaściankowośc i polonocentryzm jest słodki. No ale czas na nowe. A wniosek jest jeden - nie ma przyszłości z betonem z czasów stalinowksich i wnuczkami bierut nie dajut - SLD jest juz trupem !!! ham czas wpisu: 2006-02-27 21:22:19 |
| 12155 | W fizyce dyssypacja zawiera koncepcję układu dynamicznego, w którym znaczące zjawiska mechaniczne, jak fale czy oscylacje zatracają energię wraz z upływem czasu z powodu tarcia lub turbulencji. Utracana energia przekształca się w ciepło, przez co podnosi temperaturę układu. Takie układy noszą nazwę układów dyssypacyjnych. Na przykład, o fali która traci amplitudę mówi się, że dyssypuje. Dokładny obraz efektów zależy od natury fali: przykładowo fale atmosferyczne mogą dyssypować blisko powierzchni z powodu tarcia o powierzchnię ziemi, a na większych wysokościach w wyniku radiacyjnego oziębiania. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:13:18 |
| 12154 | Niemal identyczne poglądy głosi wielki konkurent Prigogine’a, ostatni klasyczny determinista, sławny matematyk Ren? Thom. Opracował on „teoremat uniwersalnego rozwoju” zasadzający się na tezie, iż każda zmiana, także korzystna, jest dla naszego organizmu i umysłu swoistą „katastrofą”, jako że jego naczelnym imperatywem jest stabilność. Znalazło to potwierdzenie w badaniach psychologicznych, które wykazały, że źródłem stresu są dowolne zmiany. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:12:16 |
| 12153 | Ale kiedy zastosujemy do tego zjawiska aparat cybernetyki, spostrzeżemy, że oznacza to właśnie zmniejszenie entropii, która jest przecież miernikiem prawdopodobieństwa zachowań materii. Dowodzi to, zdaniem Prigogine’a, że natura nie jest zorganizowana mechanistycznie lub, co w istocie wychodzi na jedno, ogromna większość jej systemów ma charakter otwarty. To właśnie jest cecha układów, które nazwał dysypatywnymi, to znaczy posiadającymi zdolność samoorganizacji. Dlatego to, co dla góry jest katastrofą – np. wybuch wulkanu – dla roślin ją porastających po jakimś czasie może okazać się pożyteczne ze względu na wzbogacenie gleby. Podobnie jest z wylewem Nilu czy – przeskakując na wyższy poziom – niewyjaśnionymi do dziś katastrofami geologicznymi sprzed milionów lat, które niszczyły dotychczasowe gatunki, dając tym samym miejsce dla nowych, wyżej rozwiniętych. Jak wiadomo, wielka kariera ssaków zaczęła się dopiero wtedy, gdy w wyniku kosmicznego, najprawdopodobniej, kataklizmu wyginęły wielkie gady. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:10:54 |
| 12152 | KATASTROFA PSYCHOLOGICZNA W ten właśnie mniej więcej sposób rozumuje Prigogine. Głosząc zasadniczy indeterminizm bytu podkreśla, że samo nasze istnienie złamało symetrię czasu... Teoria wielkiej unifikacji, fascynująca dziś tylu uczonych, może dotyczyć tylko poziomu bardzo wysokich energii: nie wiemy jak wprowadzić do niej najważniejszy dla ludzi wymiar czasu. (...) Nie ulega dla mnie wątpliwości, że żyjemy zaledwie w prehistorii rozumienia naszego wszechświata. Wyciągnął on wnioski z niepowodzenia prób matematyzacji opisu procesów meteorologicznych i stwierdził, że niepodobna tego dokonać za pomocą klasycznych równań liniowych; prawdopodobne konfiguracje atmosfery ziemskiej są nie do obliczenia, ponieważ wchodzi tu w grę za dużo zmiennych. Genialny matematyk francuski Raymond Poincar? odkrył w 1890 r., że układ dynamiczny posiadający więcej niż dwie zmienne może być opisany tylko za pomocą równań nieliniowych i że takie równania nie dają się rozwiązać w zwyczajnym (analitycznym) znaczeniu. Kiedy osiąga się punkt krytyczny, zwany punktem rozwidleń albo „bifurkacji”, możliwości mnożą się wykładniczo i dochodzi do progu, który Prigogine nazwał „katastrofą Poincar?go”: równania wywiedzione z matematyki newtonowskiej stają się nierozwiązywalne. (Była to w pewnym sensie rzeczywiście „katastrofa psychologiczna”, bo Poincar? przestraszył się swoich odkryć i porzucił dalszą pracę.) Następuje szereg praktycznie nieprzewidywalnych procesów, takich jak oscylacje, fluktuacje czy niespodziewane „wyspy” stabilności. Stosujemy dziś do tego tzw. rachunki przybliżeń, ale ich wyniki były dla wielu przykre – okazało się, że orbity planet staną się nieprzewidywalne za ok. 100 mln lat, a co gorsza nie wiemy, po jakich orbitach krążyły kilkaset milionów lat temu. Zakładane warunki klimatyczne, które były podporą paleontologów, trzeba więc traktować jako czysto hipotetyczne. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:10:03 |
| 12151 | Noblista Ilya Prigogine jest główną postacią biofizyki, nauki, która łączy struktury nieożywione z ożywionymi. Jest on autorem teorii układów dysypatywnych stanowiących pomost między tymi dwoma światami. Prigogine zajął się głównym problemem biologii: faktem, iż przyroda zdaje się zaprzeczać fizyce, tworząc struktury odporne (w wymiarze gatunkowym) na wszechwładne prawo entropii. Odnoszące się do zachowania cząstek gazu prawo Clausiusa liczyło już prawie pół wieku, gdy Ludwig Boltzmann spostrzegł, że stosuje się ono do wszystkich procesów w układach zamkniętych. Zasadą konstytuującą te procesy była nieodwracalność przebiegu czasu. Wszystko dąży do równowagi rozkładu atomów, co przejawia się jako rozkład struktur wyżej zorganizowanych. Entropia jest proporcjonalna do logarytmu prawdopodobieństwa danego stanu atomów, gdyż obserwacja uczy nas, że wszystko po jakimś czasie się rozpada. Zasada Clausiusa-Boltzmanna głosi, że chaos jest stanem normalnym, natomiast układy uporządkowane, takie jak ciała niebieskie, kryształy, rośliny czy zwierzęta są od niej odstępstwem, tymczasowym wyjątkiem. Ale te wyjątki składają się na fenomen ewolucji, która nieprzerwanie trwa od półtora miliarda lat. Jeśli nasz świat jest losem wygranym na loterii (Monod) to jednak trwa trochę za długo, jak na zwykły zbieg okoliczności. Coś w naszym mechanicystycznym podejściu musi być błędne, skoro co chwila natykamy się na lukę łańcucha przyczynowego – to znaczy nieciągłość. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:08:40 |
| 12150 | FENOMENALNY WYJĄTEK Obecnie jednak powstaje trzeci nie tyle filar, co obszar fizyki – procesy tunelowe. W 1994 r. fizycy z Berkeley uzyskali w czasie takiego procesu szybkość fotonów przewyższającą 1,7 razy prędkość światła. Rok później prof. G?nther Nimtz z uniwersytetu w Kolonii uzyskał przy laserowej rejestracji muzyki prędkość... 4,7 razy większą od światła. Wysunięto przypuszczenie, że w tym wypadku cząstki poruszały się korzystając z odwracalności normalnych procesów fizycznych – to znaczy w przeciwnym kierunku czasowym. Tym samym prędkość światła (liniowa, bo kątowa ma prawo być większa) przestaje być graniczną wielkością fizyki. W pewnym stopniu przewidział to polski matematyk, współtwórca bomby atomowej i wodorowej, Stanisław Ulam. Już w latach 70. zastanawiał się on nad możliwością innej niż szybkość światła stałej niezmienniczej... na przykład, że to częstość albo inna klasa prostych relacji fizycznych jest niezmiennicza. (...) Jestem pewien, że w ogólnych przestrzeniach [matematycznych – P.S.] możliwe są inne teorie „względności”. (...) Topologia wciąż zajmuje się przestrzeniami przestrzennymi; nie rozważano pomysłów, które uogólniłyby czterowymiarową czasoprzestrzeń. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:08:07 |
| 12149 | Sam Einstein tłumaczył to na poły filozoficznie: W ujęciu ogólnej teorii względności masa i energia to dwa przejawy tej samej rzeczywistości – co bez wątpienia nie jest łatwo zrozumieć zwykłemu człowiekowi. Jeśli jednak tenże zwykły człowiek posługuje się logiką, to ma prawo zapytać: cóż w takim razie jest ową pierwotną, najbardziej elementarną „rzeczywistością”? Lederer, zastanawiając się nad antynomiami współczesnej fizyki, wpada w ton dramatyczny, gdy opisuje niewidzialną barierę... coś, czego jeszcze nie potrafimy zidentyfikować, a czego naukowe i filozoficzne implikacje wywołują u fizyków gęsią skórkę. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:06:52 |
| 12148 | PIERWOTNA „RZECZYWISTOŚĆ” Drugi wielki filar fizyki, czyli teoria względności, zaprzecza, jak wiadomo, pierwszemu: prawa mechaniki newtonowskiej są bowiem odwracalne w czasie, podczas gdy mechanika kwantowa, czyli termodynamika, nie. A jednak okazuje się, że także to rozwinięcie (i transformacja) praw Newtona, jakim jest teoria Einsteina, nie ma bynajmniej solidnego oparcia. W teorii tej grawitacja jest geometrycznym odkształceniem czasoprzestrzeni. W ten sposób jednak powstaje pytanie: jak mierzyć je za pomocą normalnych wielkości fizycznych, skoro przy odpowiednim doborze współrzędnych tak natężenie, jak i gęstość energii pola grawitacyjnego mogą być równe zeru. Są tu komunikaty (wskazujące ciału, w jakim kierunku i z jakim przyśpieszeniem ma się poruszać), ale nie ma nośnika. Powstaje więc pytanie identyczne z tym, jakie sam Einstein zadawał twórcom mechaniki kwantowej: jakież to właściwie siły przenoszą grawitację, jeśli jej pole ma najwyraźniej charakter niematerialny? Odpowiedź – pisze prof. Góral – może być tylko jedna: siły duchowe. Jest to jeden z bezpośrednich skutków dominującej od niemal stu lat „czystej próżni” w kosmosie, którą „oczyszczono” ze staroświeckiego eteru, nic w zamian nie oferując, a za to zaludniając tę próżnię mnogością sztucznych tworów, którym bez powodzenia próbuje się za pomocą manipulacji matematycznych przypisać byt materialny. Po czym nie waha się postawić kropki nad i: Toteż w rzeczywistości oficjalna fizyka jest nader bliska naukom okultystycznym i pewnie dlatego niektórzy jej przedstawiciele tak głośno gromią radiestetów, parapsychologów, ufologów i bioterapeutów, gdyż świadomi są tego niechcianego i nader kłopotliwego pokrewieństwa. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:06:32 |
| 12147 | Zmorko tyś Dziecię Kwiat jest w moherze ! ham czas wpisu: 2006-02-27 21:05:29 |
| 12146 | W wywiadzie z Ren?e Weber precyzuje: Wiemy, że informacja zorganizowana jest w dowolnej ilości wymiarów. Jeśli spojrzymy na wielowymiarową przestrzeń jako na pole informacji, to możemy powiedzieć, że takie pole wokół elektronu znajduje się właśnie w przestrzeni wielowymiarowej. Sens tego pola, czyli informacja, determinuje relacje między cząstkami. Znaczy to, że wzajemne relacje tych cząstek zależą od stanu całości, przy czym zależność ta nie sprowadza się do pierwotnych własności części. Całość ma pewien wcześniejszy sens, wcześniejszy w stosunku do części. (...) Elektron, w tej mierze, w jakiej reaguje na sens obecny w jego otoczeniu, jest obserwatorem tego otoczenia. Obserwować znaczy zbierać, skupiać na czymś uwagę. Jak widzimy, teza ta otwiera drogę do informacyjnej teorii wszechświata, w której poszczególne cząstki winny być traktowane jako zapis swojego pola, czyli swojego ekwiwalentu falowego. Można ją traktować jako rozwinięcie idei de Brogliego, przedstawionej w 1927 r. To jego hipoteza o polu informacyjnym, którego lokalnym skupieniem jest elektron, doprowadziła do konkluzji, iż cała materia składa się z fal prawdopodobieństwa (prof. John Taylor). Dlatego wydaje się, że idea materii jako skupionej informacji może być jakimś punktem wyjścia ku tak poszukiwanej Ogólnej Teorii Fizyki. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:04:44 |
| 12145 | Oto Boska Cząstka w całym jej majestacie. Zważywszy jednak, że jest ona jedynie hipotezą, majestat ten wygląda dosyć żałośnie... Mechanika kwantowa akceptuje niewyjaśnialne logicznie paradoksy. Zjawisko interferencji elektronów dowodzi, że foton w jakiś sposób wie, kiedy szczelina jest zasłonięta, a kiedy nie. Jak wiadomo, funkcja falowa Schr?dingera (podniesiona do kwadratu) opisuje prawdopodobieństwo znalezienia elektronu w danym miejscu. Opisuje innymi słowy falę prawdopodobieństwa. Nie możemy zatem wyjaśnić procesów materii bez sięgnięcia do teorii informacji. Przypomnijmy, że samo pojęcie pola zostało wymyślone przez Faradaya jako ośrodek przenoszący komunikaty. Einstein przez ostatnich 30 lat życia próbował stworzyć ogólną teorię pola, w której masa była tylko jednym z jego parametrów. Choć mu się to nie udało, zainspirował Davida Bohma, który wyszedł od założenia, że fala z równania Schr?dingera działa jako informacja, jako forma wywołująca działanie będące jej sensem. ham czas wpisu: 2006-02-27 21:03:52 |
| 12144 | FALA PRAWDOPODOBIEŃSTWA Im głębiej badamy obecną teorię materii, tym bardziej niematerialnie ona wygląda. Zasadniczą cechą materii jest, co oczywiste, jej materialność, czyli masa. Ale fizyka XX wieku ukazała, że masa zależna jest od rodzaju ruchu ciała, od konfiguracji układu z innymi ciałami, a także, iż mogą istnieć cząstki, które w ogóle – tak jak foton i neutrino – są jej pozbawione. Wszystkie te czynniki – pisze Lederer – podają w wątpliwość pojęcie masy jako fundamentalnej cechy materii. Musimy też przypomnieć sobie o problemach z obliczeniami, w których wychodziła nieskończona masa i których nigdy nie rozwiązaliśmy, tylko pozbyliśmy się kłopotu przez renormalizację. (...) W tej sytuacji hipoteza dotycząca bozonu Higgsa – że masa nie jest fundamentalną własnością cząstki, lecz nabytą poprzez oddziaływanie ze swym otoczeniem – daje się łatwiej obronić. Trzeba przypomnieć w tym miejscu, że ów bozon lub skalarne (bezkierunkowe) pole będące jego odpowiednikiem, jest jedynie matematyczną hipotezą, którą jej twórca bardzo skromnie sformułował w pewnym artykule. Tym bardziej zdumiewa, jak wielki gmach ma na sobie dźwigać: Ofiarowawszy całą swą energię na tworzenie cząstek, pole Higgsa chwilowo usuwa się ze sceny – ale pojawia się następnie kilkakrotnie w różnych przebraniach, aby podtrzymać spójność matematyki, wygaszać nieskończoności i nadzorować narastającą złożoność wszechświata... ham czas wpisu: 2006-02-27 21:03:16 |
| 12143 | Ja tam mogę być nawet moher :) Właśnie będe słuchać Kurskiego w RM. ABecuś się ucieszy :) zmorka czas wpisu: 2006-02-27 21:02:37 |
| 12142 | Wracam do tematu ???? Obszar zainteresowania kolesia czterech znaków zapytania zamyka sie biernym świcie nieistotnych plotek i zainteresowań. Kaczyńscy nie sa urodziwi i jak każdy maja wady fizyczne i charakterologiczne. Niemniej oni sa u władzy choć nikt tego nie skalkulował. Proponowałbym aby przeciwnicy Kacz\\orów zastanowili sie, że w zasadzie nie idzie o personifikacje ale o pewien symbol. Naród jest tylko częsciowo podatny na manipulacje. A widac, że kommus ta manipulacja lepiej wychodzi. Efekt przegięcia jest taki, że już odgrywa role wspólcfzucie a tzw. wyż demograficzny jest w wiekszości i moherami nie jesteśmy tylko kurwa dziecmi kwiatami i to my rozpierdolilismy komunę i zwiealiśmy z tego dziadostwa i to nasz kraj. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:59:34 |
| 12141 | Lederer, ateista, nieświadomie (?) personifikuje naturę, żeby móc to opisać: Ze wszystkich możliwych wielkości masy, jakie przyroda mogła wybrać dla swojego wszechświata (...) wybrała wielkość prawie krytyczną. Ale to jeszcze nie wszystko. Na cud zakrawa to, że wszechświat w ciągu 15 mld lat uniknął dwóch diametralnie różnych ewentualności: nie rozprysł się w natychmiastowej, niepohamowanej ekspansji ani nie zapadł się w gwałtownym kolapsie. Okazuje się, że w wieku jednej sekundy wszechświat musiał być niemal dokładnie płaski. W przeciwnym razie albo mielibyśmy Wielki Kolaps jeszcze zanim powstałoby choćby jedno jądro, albo gwałtowne rozszerzanie się wszechświata szybko doprowadziłoby go do stanu lodowatej martwoty. Znów cud! Roger Penrose natomiast dodaje kolejny niewytłumaczalny fakt: Jedną z bardziej zaskakujących własności obserwowalnego wszechświata jest znacząca ilościowa przewaga materii nad antymaterią. Chociaż akceleratory cząstek elementarnych wytwarzają zwykle równe ilości materii i antymaterii – i co więcej, między obiema formami panują demokratyczne stosunki – to nie obserwujemy antyplanet, antygalaktyk i antygwiazd. Również promieniowanie kosmiczne, które pochodzi spoza Układu Słonecznego, nie zawiera żadnych danych wskazujących na jakąś globalną anihilację materii i antymaterii, która wybuchałaby wszędzie tam, gdzie dochodzi do ich zetknięcia. (...) Żeby to wyjaśnić potrzebujemy w pewnym sensie czegoś więcej niż zwykłego naukowego wyjaśnienia. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:58:20 |
| 12140 | ZAKRAWA NA CUD Ale czy sam kosmos jest naturalny? Rzecz w tym bowiem, że prawa, które go opisują, są odwracalne w czasie. Nie ma matematyczno-fizycznych przeszkód, by procesy fizykalne toczyły się od końca do początku. A jednak nigdy to nie następuje. Nie ma też teoretycznych przeszkód, by entropia malała, a jednak nigdy to się nie zdarza. Najwyraźniej istnieje jakaś arbitralność w procesach fizycznych, narzucony z góry kierunek. Leo Lederer, noblista z fizyki, pisze: Problem ten zapisał się w historii nauki pod nazwą kryzysu przyczynowości lub izotropii. Albowiem wydaje się, że istnieje związek przyczynowy między rejonami nieba, które nie mogły mieć ze sobą żadnego kontaktu. Wydaje się wskazywać na to fakt, iż gdziekolwiek by nie spojrzeć, w wielkiej skali ukazuje się mniej więcej ten sam układ gwiazd, galaktyk, gromad i pyłu – co nazywamy izotropią. (...) Nasza teoria Wielkiego Wybuchu nie potrafi tego wyjaśnić. Kosmolog John Barrow wyjaśnia: Wszechświat wydaje się o wiele bardziej uporządkowany niż mielibyśmy prawo oczekiwać. Obserwujemy w nim niezwykłą wielkoskalową regularność. Wynika stąd, że na początku ekspansji wszechświata poziom entropii musiał być zadziwiająco niski – co znaczy, że warunki początkowe były naprawdę bardzo szczególne. Wygląda to bowiem tak, jakby wszechświat został... zaprojektowany. Wynika stąd następująca konkluzja: cały obecny obserwowalny wszechświat wyrósł z obszaru, który składał się z olbrzymiej ilości całkowicie niezależnych regionów, które w najwcześniejszych chwilach historii wszechświata nie mogły nawet wzajemnie wiedzieć o swoim istnieniu. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:57:36 |
| 12139 | Z punktu widzenia cybernetyki proces leczniczy polega na wprowadzaniu negentropii, to znaczy porządku w miejsce chaosu, czyli entropii. Dokładnie, lekarstwo to pewien przekaz dla organizmu, czyli zakodowana w cząsteczkach chemicznych informacja. Pod jego wpływem pojawia się negentropia: ciało likwiduje zaburzenia i regeneruje komórki, czyli przywraca ich funkcje – odbudowuje ich połączenia „komunikacyjne”. W wypadku leczenia mentalnego to lekarstwo ma najwyraźniej postać informacji czystej, czy też, mówiąc językiem scholastyki arystoteliańskiej, formę czystej formy. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:56:33 |
| 12138 | Arbitralność ludzkich języków jest podłożem wiecznego dyskomfortu, wielekroć wyrażanego przez filozofów i pisarzy: tego mianowicie, że człowiek opisując świat nieuchronnie skazany jest na fałsz. Czy jednak przyroda – lub materia – nie stanęła kiedyś przed tym samym problemem? Psycholog LeShan nie chce używać słowa „energia” i w rezultacie skazany jest na kilkanaście stron omówień i cytatów zaczerpniętych z dzieł mistycznych, które nie rozjaśniają sprawy. Fizyk David Bohm jest odważniejszy: Problem polega właśnie na tym, czy materia jest zwyczajna i mechaniczna, czy też staje się coraz bardziej subtelna i robi się nieodróżnialna od tego, co ludzie nazywają duchem. W idealizmie forma jest pierwsza. Być może jednak forma włącza się w energię, która zapoczątkowuje określoną aktywność i ostatecznie daje początek określonej strukturze materii. Jeśli spojrzeć na to w sposób, w jaki zaczyna na to patrzeć współczesna fizyka, to możemy powiedzieć, że rozróżnienie między materializmem a idealizmem ulega stopniowej erozji. Rozszerzę definicję informacji Gregory’ego Batesona i powiem, że to różnica formy powoduje różnicę treści i sensu. Forma spełnia się jako sens i energia. (...) Sugerowałoby to, że duch jest zawsze obecny w każdym dowolnie prostym aspekcie materii. Pół wieku wcześniej wybitny astrofizyk angielski James Jeans wyraził to krótko: Świat materialny możemy sobie wyobrazić jako przekrój świata realnego. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:56:15 |
| 12137 | Każda z 4 sił jest do czegoś w procesach oraz w strukturze potrzebna. Skasowanie którejś by uniemożliwiło zaistnienie świata takiego jaki znamy. A dodanie jakiejś innej byłoby zapewne niepotrzebne. Ciekawy jest też fakt, że świadome życie zaistniało, ale nie jest doskonałe - jest wręcz pełne niedoskonałości - jakby wylosowane z pewnego zakresu w którym działa i funkcjonuje, a nie świadomie stworzone. Moim zdaniem całkiem możliwe, że znajdujemy się w takim wszechświecie bo należy do najbardziej prawdopodobnych z tych, w których można się było znaleźć jako świadomy obserwator. Bo należy właśnie do klasy tych najmniej złożonych spośród umożliwiających pojawienie się świadomych bytów. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:52:24 |
| 12136 | Zastanawia mnie złożoność naszego Wszechświata. A dokładniej to, że nie jest on wcale bardzo skomplikowany. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że jest jedną z najprostszych możliwości w których mogli się pojawić w sposób samoistny świadomi obserwatorzy. Tylko 3 rozległe wymiary przestrzenne, tylko 4 podstawowe siły "porządkujące" Wszechświat w różnych skalach, jeden wymiar czasowy... Mógłbym na przykład zaistnieć we wszechświecie gdzie jest 748 wymiarów przestrzennych, gdzie planety są hiperkulami o powierzchniach 710 wymiarowych, sił podstawowych jest 200, niektóre wymiary i kierunki są wyróżnione, mogę patrzeć jednocześnie w 730 kierunkach oraz obserwować i dokonywać decyzji wpływających na otoczenie poruszając się jednocześnie w 7 wymiarach czasowych, każdy z innymi i z przestrzenią sprzężony w inny sposób - tak, że przekształcenie Lorenza przy tym wysiada. Itp. Itd. Dlaczego więc nasz Wszechświat jest tak prosty, ale jednocześnie na tyle skomplikowany by mogło w nim zaistnieć życie? W sumie to nie dość, że pewne stałe są odpowiednie do zaistnienia życia w takim sensie jaki znamy, to struktura jest akurat. Nie za skomplikowana ani nie za mało złożona - na tyle by mogła zachodzić samoorganizacha i procesy chaotyczne [jeśli dobrze pamiętam to, co czytałem o teorii chaosu, to nie zajdą w systemie zupełnie 2-wymiarowym - potrzeba właśnie minimum 3] oraz istniały pewne struktury na różnych poziomach gwarantujących możliwość budowania "życia" z mniejszych części zgromadzonych na większych bryłach materii, ewolucję tego życia oraz mechanizmy przetwarzania informacji. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:52:01 |
| 12135 | Swiat czterech znaków zapytania jest zawężny mówimy lunetowaty. Ograniczony. Kaczyńscy sa oczywiście kontrowersyjni i niedoskonali fizycznie. Tylko, że wyż demograficzny tzn my nie moehery ale dzieci kwiaty obalił komunę zwiał z niej. I teraz odbiera swoje. My nie wybraliśmy nic innego niż symbol - bo ludzie maja wewnętrznie zinternalizowaną potrzebe ładu. To nie idzie o persopnifikacje tylko o symbol. To my jesteśmy u szczytu sił finansowych i zarządzania i na szczeblu manipulacji 20, 30, 40 latki nie mają nic do decyzji - śa dynamiczne ale w mniejszości. Zatem rachunek jest prosty. Kpiny z pewnych rzeczy i spraw budzą paradoksalną sytuacje - współczucie bo ludzie wstawiaja się za prześladowanymi karłami n.p. Pewna miara pyscho-socjalnie w nagonce została przebrana i efeklt jest odwrotny do zamiarzonego - prasa i telwizja kłamie w Polsce to aksjomat i wielu ludzi jest poza obiegioem tej manipulacji - co tu duzo mówić. Lunetowaty świat przypomina postrzeganie świata tak jak gęsi Konrada Lorenza. Własnie ???? tak. You've got it ? Haven't you ???? ham czas wpisu: 2006-02-27 20:41:21 |
| 12134 | Rozwój badań w dziedzinach zajmujących się bardzo złożonymi systemami jak biologia i socjologia prowadzi współcześnie coraz częściej do akcentowania nie tyle możliwości redukcji opisu układów bardziej złożonych do opisu ich części składowych, czy redukcji chemii do fizyki, co raczej do podkreślania zgodności, niesprzeczności i wzajemnej spójności wiedzy. Edward O. Wilson zaproponował użycie na taki rodzaj relacji słowa konsyliencja, oznaczającego spójność i zgodność. W ramach tego podejścia, z natury redukcjonistycznego, podkreślamy, że nauki badające bardziej podstawowe i prostsze obiekty dostarczają ram, sceny, języka dla opisu układów bardziej złożonych. Jednocześnie układy bardziej złożone nie są wyłącznie "składane" z elementów opisywanych przez nauki bardziej proste, lecz badają sposób organizacji owego złożenia, który nie wynika jedynie z własności ich części składowych, choć je uwzględnia jako warunki zgodności - tu właśnie pojawia się spójność wiedzy, konsyliencja. Tym samym w myśl nowoczesnego stanowiska redukcjonistycznego nie jest możliwa redukcja biologii do chemii, gdyż biologia bada sposób i własności organizacji układów opisywanych przez chemię, zaś ów sposób organizacji z punktu widzenia chemii jest zaledwie dopuszczalny, możliwy, podczas kiedy z punktu widzenia biologii jest to rzeczywisty element obserwowalnej rzeczywistości. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:26:38 |
| 12133 | Wiedza w tych naukach daje się zredukować do poziomu nauki bardziej podstawowej, zas redukcja według tradycyjnego redukcjonizmu jest efektywnie wykonalna, choć niewygodna i niepraktyczna. Oczywiście podejście redukcjonistyczne postulując swój mocny program badawczy pomija, czy raczej odsuwa na drugi plan te własności układów złożonych, które nie znajdują odbicia na niższym pozimie organizacji układu, jak na przykład te cechy, które są wynikiem wyłacznie organizacji elementów, i są w pewnym zakresie niezależne od ich budowy. Jako przykład można tu podać jaźń, czy świadomość, ogólnie problem opisu funkcjonowana mózgu, ale także nieudane próby opisania złożonych układów jak system pogodowy w skali globalnej, systemy ekologiczne itp. Nie zmienia to faktu, że metoda redukcjonistyczna jest de facto paradygmatem metodologii nauki. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:26:11 |
| 12132 | Redukcjonizm - pogląd w filozofii nauki, stanowisko metodologiczne przyjmujące, że możliwe i właściwe jest wyjaśnienie i opis własności złożonego układu poprzez opis i wyjaśnienie zachowania jego części. Zgodnie z redukcjonizmem badanie złożonego układu powinno zostać rozpoczęte poprzez wyróżnienie jego fragmentów, określenie mechanizmów i sposobu w jaki owe fragmenty się zachowują i nastepnie opisanie zachowania bardziej złożonego układu jako konsekwencji własności wcześniej wydzielonych fragmentów. Z drugiej strony umiarkowane stanowisko redukcjonistyczne postulujące badanie prostych cech zjawisk, by w oparciu o tak nabyta wiedzę próbować wyjaśniać zachowania bardziej złożone jest jedną z najbardziej płodnych koncepcji nauki. Niemal w każdej dziedzinie naukowej, a zwłaszcza w naukach ścisłych, koncepcja ta znajduje swą realizację i przynosi wymierne i stosowalne rezultaty: opisanie układu mechanicznego jak na przykład silnik samochodowy dzięki znajomości własności jego części składowych (tłoki, wały, łożyska, uzywane materiały), opis układów biologicznych jak komórki, jako układy złożone z rozmaitych organelli, opis społeczeństw jako całości składających się z oddziaływujących na siebie jednostek. Podobnie redukcjnistyczny z natury charakter ma organizacja wiedzy naukowej w formie piramidy: fizyka bada najprostsze układy, które składają się na bardziej złożone układy chemiczne, które są częściami układów biologicznych, które są elementami składowymi jeszcze bardziej złożonych systemów. Zgodnie ze stanowiskiem redukcjonistycznym, chemia jest szczególnym przypadkiem fizyki, biologia chemii itp. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:25:46 |
| 12131 | ???? Redukcjonizm w swojej skrajnej postaci jest w oczywisty sposób wulgaryzacją koncepcji próby badania zjawisk poprzez budowanie piramidy wiedzy: od zjawisk prostszych do bardziej złożonych. Koncepcja, wedle której każdy układ jest wyłącznie sumą części składowych jest oczywistym nadużyciem tej koncepcji metodologicznej i będąc wielokrotnie krytykowana została niemal w całości zarzucona. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:24:05 |
| 12130 | Redukcjonizm (z łac. „sprowadzić do mniejszej miary, zredukować”) Każda próba wytłumaczenia lub wyjaśnienia złożonych danych rzeczywistości przez odwołanie się do jednego tylko jej aspektu. W ten sposób filozof może ogólnie utożsamić rzeczywistość z dostępnymi bezpośrednio danymi zmysłowymi. Odrzucenie wiary w Boga przybiera zazwyczaj pewną postać redukcjonizmu. Ludwik Feuerbach (1804-1872) w opublikowanej w roku 1841 Istocie chrześcijaństwa dowodził, że wiara w Boga jest „tylko” odbiciem ludzkich pragnień i aspiracji. Deiści, liberalni protestanci i racjonaliści, zwracając się do ludzi swego pokolenia, często nadmiernie upraszczali i rozwodniali chrześcijańskie objawienie. Zob. deizm, protestantyzm liberalny, racjonalizm. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:23:00 |
| 12129 | to jest własnie redukcjonizm intelektualny cztery znaki zapytania ???? i koniec zero input output ham czas wpisu: 2006-02-27 20:21:39 |
| 12128 | kim byl TW "Jaroslaw"? ???? czas wpisu: 2006-02-27 20:17:59 |
| 12127 | Holizm (od gr. holos - całość) to pogląd (przeciwstawny redukcjonizmowi), według którego wszelkie zjawiska tworzą układy całościowe, podlegające swoistym prawidłowościom, których nie można wywnioskować na podstawie wiedzy o prawidłowościach rządzących ich składnikami. Całości nie da się sprowadzić do sumy jej składników. Pojęcie wprowadził Jan Smuts, południowoafrykański polityk, we wczesnych latach 20. XX wieku. 1. filozofia: teoria rozwoju wg której istotną cechą świata jest jego "całościowy" charakter (Smuts), 2. metodologia nauk społecznych - zjawiska społeczne stanowią układy podlegające zasadom nie dającym się wywnioskować z prawidłowości rządzących ich składnikami jak cybernetyka, teoria systemów, medycyna holistyczna, filozofia Wschodu, przegląd zagadnień z zakresu antropologii. Nauki społeczne From Wikipedia Skocz do: navigation, szukaj Nauki badające strukturę i funkcje dziejów społeczeństwa, jego kulturę, prawa i prawidłowości jego rozwoju. Obok nauk przyrodniczych i nauk humanistycznych zaliczają się do nauk empirycznych. Nauki społeczne odróżniają się od nauk humanistycznych naukowymi metodami poznania oraz tym ,że stosują ścisłe kryteria. Są to m.in.: * antropologia * ekonomia * etnografia * geografia * historia * politologia * prawoznawstwo * psychologia * religioznawstwo * socjologia * prawo Nie wszystkie nauki są uważane za społeczne : np. * historia może być uważana za humanistyczną ze względu na miejscowy charakter kulturowy * niektóre dyscypliny mają charater poznania taki jak nauki przyrdonicze np. antropologia czy archeologia * pewne społeczne dycypliny są interdyscyplinarne np. socjologia ,w której zwiera się biosocjologia składająca się z biologii oraz socjologii. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:16:17 |
| 12126 | Olejnik i Pochanke balowały z Marcinkiewiczem! Wielka impreza wieńcząca tegoroczny karnawał odbyła się w Auli Politechniki Warszawskiej. Razem z Moniką Olejnik, Justyną Pochanke, Katarzyną Kolendą Zaleską, Niną Terentiew i Iwoną Radziszewską bawił się premier Kazimierz Marcinkiewicz. AKURAT! nawet na nie nie spojżał!!! Warto zobaczyć Olejnik na wp.Okropna kiecka i stopa chyba nr.42. xe musi to zobaczyć! zmorka czas wpisu: 2006-02-27 20:13:18 |
| 12125 | Istota to integracja wiedzy Postulat integracji wiedzy jest warunkiem unowocześnienia systemu edukacyjnego, uczynienia go bliższym życia i doświadczenia. Służy to również odejściu od encyklopedyzmu, czyli traktowania wiedzy jako zbioru odizolowanych przedmiotów nauczania. Przekorną ilustracja takiego postępowania są stwierdzenia: “Historia nigdy nie dzieje się gdzieś – to jest geografia. Miejsca nie mają historii – to osobny przedmiot.”, “Szekspir nie pisał po angielsku, on pisał angielską literaturę.” Psychologiczne podstawy integracji wiedzy wiążą się z pojęciem holizmu i kongruencji. Holizm jest zasadą całościowości w rozumieniu i opisywaniu świata. Całość kształtuje i nadaje właściwą strukturę swoim częściom. Zasada holizmu ma zastosowanie w fizyce, w objaśnianiu mechanizmów funkcjonowania organizmów żywych, struktur psychicznych oraz procesów społecznych. Mam to od lat 70-tych ubiegłego wieku za sobą. Widzę rzeczywiście bez trudu całość w alnalityczno-syneteycznym continuum. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:13:04 |
| 12124 | szybciej duzo szybciej ham czas wpisu: 2006-02-27 20:08:55 |
| 12123 | ham, jeżeli tak szybko czytasz jak piszesz :) to gratulacje. zmorka czas wpisu: 2006-02-27 20:07:39 |
| 12122 | medycyny i rehabilitacji nie liczę bo to wiadomo. ham czas wpisu: 2006-02-27 20:06:49 |