| 15121 | Znowu kubasinski zepsul powietrze,nie na swoim forum...fuuube!!! Ta obrzydliwa ciota gdzie indziej daje dupy a do nas przychodzi tylko smrodzic... piotrek czas wpisu: 2006-08-13 14:38:45 |
| 15120 | Ponad sto grobów zlokalizowała do tej pory polska ekipa archeologiczno-ekshumacyjna pracująca w lesie w Bykowni koło Kijowa w poszukiwaniu grobów Polaków pomordowanych i pogrzebanych tam przez NKWD. Pośród rozkopanych już mogił są również takie, w których spoczywają Polacy. Pierwsze z nich odkryto w ubiegły wtorek. - Nastepna odkryta zbrodnia popelniona prwdopodobnie przy pomocy przodkow, konfidentow "kuby"i "obiektywnego z kraju" piotrek czas wpisu: 2006-08-13 00:02:05 |
| 15119 | "Nie płoszmy ptaszka - niech mu się zdaje, że naszej partii siły nie staje (...) Aż o poranku za oknem dojrzy kontury tanku, potem na schodach usłyszy kroki"... Tak Janusz Szpotański charakteryzował taktykę generała Jaruzelskiego wobec "Solidarności". Warto o tym wspomnieć choćby z racji kolejnej rocznicy sierpniowych strajków, kiedy to cała Polska próbuje rozwiązać kryminalną zagadkę: kim jest "Delegat", a przy okazji - ilu konfidentów czy agentów wpływu SB i KGB zostało wprowadzonych do ścisłego kierownictwa "Solidarności". Pomioty w rodzaju "kuba" czy "obywatel tego kraju" to ci sami konfidenci lub co gordza ich potomstwo...Przykre to, lecz prawdziwe! piotrek czas wpisu: 2006-08-12 23:51:16 |
| 15118 | Salomon Morel, były komendant obozu UB w Świętochłowicach, któremu zarzuca się doprowadzenie do śmierci półtora tysiąca więźniów, ponownie otrzymuje wysoką emeryturę wypłacaną przez służbę więzienną. Część świadczenia, na wniosek prokuratorów IPN, jest mu potrącana na poczet zadośćuczynienia dla ofiar jego represji.Morel zyje w Izraelu skad wysyla mlodziez za polskie pieniadze, na letni festiwal zydowski w Krakowie. Z ponad 5 tys zl.miesiecznie potracane jest Morelowi okolo 1000 zl. piotrek czas wpisu: 2006-08-12 23:39:49 |
| 15117 | What the fuck is going here, kubasinski!!!Jakie jest te twoje forum!?mozna w nium znalezc cos twojego? Chetnie oblookam, bo na razie nie widze twoich argumentow poza paroma niezrozumialymi pierdnieciami, po ktorych ci smierdzi z zebow... Over and out pizdus na te swoje forum...Go jerk off and go get bent.Attention to what I'm saying....it's very important!! piotrek czas wpisu: 2006-08-12 23:04:00 |
| 15116 | moja emigrację oceniam bardzo pozytywnie. nie idzie o sprawy materialne, ktore byly niewyobrazalnym skokiem. Nagle mialem dostęp do wiedzy do ksiazek. pochłonąłem to szybko nadrabiająć braki mozliwosci do zdobywania mądrosci w Polsce. Nauczyłem sie wielu rzedczy skompeltowałem ksiegozbiory. Ponadto wykształcłem dzieci i usamodzelniły sie osiagająć samodzielnie autentyczny szczyt kariery naukowej w róznych dyscyplinach na dwóch kontynentach. Obecnie jestem inzynierem przemian spolecznych i od 13 lat eksperemntuje jako przedsieborca naukowiec w Polsce. Ludzie wysokich lotów sa wysmienici a hołota pozostanie arywistyczna hołota na zawsze to jest niezmywalne. taki kubus na przykłąd - nie ma nic z cech arystokracji. Arystokrata sie jest i pozostaje na zawsze. Demokracja ochlokracja jest złym systemem sprawowania rządów. Hałaśliwa głupota domagająca sie władzy należy do krajobrazu politycznego ułomengo kraju, okaleczonego z inteligencji ale ludzie inteligentni w perwwszym pokkoleniu emgracji maja tu silne związki i dlatego my Polonia odgrywamy kluczowa role w naprawie Rzeczpospolitej bo to jest nasza jedyna Ojczyzna, gdzie jestesmy u sibie w domu. Kto sie zarzeka - spokojnie zobaczy wróci tu. Bo warto. I dlatego warto zmieniać krajobraz i oczyscisc kraj z komunizmu do szpiku rdzenia. ham czas wpisu: 2006-08-12 10:21:17 |
| 15115 | nie zdążyłem uciec z Polski przed stanem wojennym - spożniłem sie na wyjazd z rodzina o tydzień. Wyjechałem pożniej kilka lat. Zadawałem sobie tylko jedno pytanie czy będą puszczlai za granicę. Tak było to im na rekę komuniści panicznie sie bali, że ich wymorduja powysyłali zreszta swoje dzieci na fali emigracji za granice zabezpieczywszy je finansowo. Tak. Przygotowywali ten cały szkaradny system i zdeprawowali go na swoja korzyść. Niezadowoleni i zdolni wyjechali. Oni tam gmerali wykorzystując swoją znajomośc gier i gierek. My płaciliśmy frycowe. Kiedy byli gotowi przezli na sprywatyzowane swoje. Odbyło sie straszliwe złodziejswto i grabież. Płacimy haracz i płacić będziemy. Trzeba ich kopać z nienawisci za kartki aby nigdy nie czuli sie w Polsce w domu. Zęby drzeli, że nie majac znikąd oparcia moga w kazdym momencie skonczyc jak Jaroszewicz. To jest błogie uczucie. Miec swiadomośc strachu tych skurwieli, ktorzy nas terrozryzowali przez okres powojenny i rąbali i rąbią. ham czas wpisu: 2006-08-12 10:12:19 |
| 15114 | prównywałem sytuacje w tzw. demokracji do przedszkola z niedorozwiniętymi dziećmi w rodzaju kubusia dokonujących wyboru dyrektora przedszkola odsyła kilka moż ekilkanaście postów do tyłu. To nie ma sensu aby dopuszcząć reprezentację głupców i tak SLD zjechało na 6 procent w drodze do niebytu. Pocieszajće jest, że przez extrapolacje tylko 3% uprawnionych do głosu to stary subordynowany beton zywcem z komuny. Ale z hukiem petrad wymiera. I Tym bydlakom trzeba dokopywać bez litości bo lężą. Niech się boją ale emerytury po 10.000 wzywż dla byłeych zomowców i innych kanalii trzeba uśrednmic do krajowej średniej - to jest niesprawieldiqe aby ci co mieli kartki i specjalne sklepy za firmanakmi żyli jako pasozyty na nas. Komuna sie skończyla ale scoerwa maja w uznaniu swojego sprytu emerytury jakie sobnie zlatwili naszym kosztem i ukradzone wywizzli do rajów podatkowych. ham czas wpisu: 2006-08-12 08:03:51 |
| 15113 | Z pewnościa dla tysięcy ludzi jestem autorytetem o wielkiej wiedzy w wielu dyscyplinach. W zasadzie uprawiam intelktualny ekshibocjonizm co jest cecha literatów. Jestem literatem, wydawcą, politykiem z nadal żywego podziemia. Tyle gówna jest w naszym kraju. I ja jestem katalizatorem. Bo nie umie kłamąć i mówię po prostu co i jak myśłe po 22 ltach emigracji z wnikliwą zdolnością obserwacji z Niemiec i z USA. Robie dużo dobrego dla ludzi. Gadanie i pisanie to tylko moje hobby. koryguje patologie społeczne zwalczam bezrobocie i udzielam porad w zakresie, którego normalny śmiertelnik nie umie nawet sobie wyobrazić. Przyzwyczaiłem sie do siebie. Polscy politycy wyrządzaja naszemu krajowi szkodę dając posłuch zdaniu durni w rodzaju kuby - to smutne. Ale ludzie mojego pokroju w USA i innych krajach sa ludźmi sukcesu i mrużymy oczy z politowania kuba jak sie tylko odzywasz. Polska Polonia w USA to silna reprezentacja Polski i to nas tu łączy to żal, że tyle kubanosów jest w Polsce. Pociesza, że zaczniemy tu rządzić jak wyleje sie ten czerwony komunistyczny urynał z gównem. Resztę wyrżnie się do czego gorąco nawołuję kubusiu. ham czas wpisu: 2006-08-12 07:54:43 |
| 15112 | głupi jesteś kuba. nie potrafisz niestety logicznie mysleć i wyszczekujesz durne inwektywy bez sensu. nie jesteś inteligentny. i masz głupawe skojarzenia. nie potrafisz wyzrazić żadnej spoójnej ani głebszej myśli. twój horyzont myślowy jest niezwykle ograniczony z powodu niedoskonałości twojego niedorozwniętego i nie dojrzałego mózgu. niskie czoło i małogłowie jak u Belki. stąd zbliżony światopogląd i natręctwa. przy klapach na oczach z tego powodu założonych i lunetowatym polu widzenia twoje kretyńskie wtręty bawią nas tutaj. nie masz żadnych szans. jestem tutaj od 19 lipca 2005. Zaczęło sie to niewinnie - po raz pierwszy w życiu zaistniałem na jakimś forum. Poznałem tu wspaniałych ludzi, z którymi łaczy mnie bardzo wiele choć nie mamy takich samych poglądów na wszystkie tematy. Hitler i Stalin wymordowali wartosciowych ludzi. Bardzo wielu uciekło pozostawiająć kraj na pastwę takich głupców jak kuba i jemu podobni. proszę wypowiadaj sia aby kontrast intelektualny był bardziej wyrazisty. ham czas wpisu: 2006-08-12 07:54:24 |
| 15111 | dziwne to dzieje - ja syn Oświęcimiaka miałem przyjaciela, którego ojcieć był w SS i był jeńscem po Stalingradzie. Nawet kilka lat temu witalismy razem na spotkaniu u jego rodziny Sylwestra. Dziwny ten świat. Na pewno był zbrodniarzem tak jak PPR mordował. Ale czy ja mam to wyrokować ham czas wpisu: 2006-08-11 22:51:07 |
| 15110 | G. Grass: Służyłem w Waffen SS Guenter Grass przyznał się do służby w Waffen SS Guenter Grass służył w jednostkach bojowych SS podczas II Wojny Światowej. Dotychczas wiadomo było, że pisarz był wcielony do niemieckich oddziałów obrony powietrznej. Laureat literackiej nagrody Nobla ujawnił dziennikowi "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że swą służbę odbywał właśnie w Waffen SS. Urodzony w 1927 roku noblista najpierw, w wieku piętnastu lat, zgłosił się do służby w marynarce wojennej. Jednak nie został przyjęty ze względu na młody wiek. Ale już rok później został powołany do Waffen SS. Służył w dziesiątej dywizji pancernej „Frundsberg". Zaprzecza jednak sugestiom, że do SS dołączył dobrowolnie. We wrześniu ukażą się wspomnienia pisarza zatytułowane „Przy obieraniu cebuli". Opowiada w nich o dzieciństwie w Gdańsku, swej służbie wojskowej, pobycie w obozie jenieckim w Bad Aibling w Bawarii, gdzie poznał Josepha Ratzingera, obecnego papieża, a także o początkach działalności pisarskiej w powojennych Niemczech. Obecnie pisarz znany jest ze swych lewicowych i pacyfistycznych poglądów. 19 sierpnia „Frankfurter Allgemeine Zeitung" opublikuje ośmiostronicowy specjalny dodatek z fragmentami wspomnień Grassa. Będą opatrzona rysunkami pisarza. Waffen SS były to zbrojne oddziały Schutzstaffel, czyli SS. Zostały utworzone w maju 1940 roku rozkazem Himmlera. Służyli w nich nie tylko Niemcy, lecz także ochotnicy z innych państw. Jako część SS, Waffen-SS zostało uznane przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze za organizację zbrodniczą. ham czas wpisu: 2006-08-11 22:46:59 |
| 15109 | Grass to dziwny czlowiek. Niby zdolny, napisal wiele, dostal Nobla. Ale w sumie nie wzbudza szczegolnej sympatii (mojej). Lewicowy, wrecz lewacki, chorobliwie przekretny, czesto sili sie na to aby byc bardziej oryginalnym niz potrzeba. Jakis taki pokrecony intelektualnie, bez prawdziwego, mocnego kregoslupa. ~Czytacz, 11.08.2006 21:56 ham czas wpisu: 2006-08-11 22:45:50 |
| 15108 | MOJ CICHY WIELBICIEL ZNISZCZYL MOJE ZYCIE !!! Zaczelo sie gdy mialm lat 16 . Wtedy pierwszy raz dosyalam bukiet kwiatow do domu. Tylko to bardzo mile i myslalam ze z radosci "sie posikam".Potem byly kwiaty do szkoly, na lekcje.Pozniej do teatru, na prywatne lekcje tanca. Przynajmniej dwa razy w tygodniu po bukiecie.Potem do bukietow dolaczal jakis maly drobiazg.Kolczyki, piersiocek, jakas broszke, portfel itd. Mieszkalam wowczas tyko z siostra , rodzice o niczym nie wiedzieli. Anka powiedziala, ze jej sie to nie podoba, i powiedziala o tym wujkowi policjantowi. Tomasz natomiast, powiedzial koledze zajmujacemu sie ta "dziedzina".Poczatkowo nikt w sprawe nie wnikal , bo "co jest zlego w tym ze dostajesz prezenty" NO NIBY NIC. Ale po 198 dniach do bukietow , dolaczal moje fotki :| Ujecia zrobione np. podczas zawiazywania buta na chodiku, kupowania gazety w kiosku , wsiadania do autobusu:| wtedy , przerazilam sie na serio.. Sama poszlam na polsije ze zdjeciami , i zaplakana powiedzialam o co chodzi. I wiecie co ? Nie zrobili nic. Powiedzieli ze oni nie maja sluzby sledczej ktora moglaby zajac sie ta sprawa:|. Postanowilam rowniez powiedziec o tym rodzicom. Moj ojciec na drugi dzien kupil mi bilet do Niemiec, i po 3 dniach bylam juz u rodzicow. Zawalilam w Polsce szkole, zostawilam przyjaciol, znajomych, pasje. Zostawilam to co mialm przez 16 lat. Dzisiaj mam 19, i jakos ulozylam sobie zycie w Calf, ale nadal zyje wspomnieniami z przeszlosci... ~NIEmaSENSUnic, 11.08.2006 04:01 ham czas wpisu: 2006-08-11 19:58:55 |
| 15107 | Wytrwały cichy wielbiciel W tym tygodniu aresztowano Japończyka, który 37.760 razy bez odzywania się dzwonił do biura numerów, ponieważ pragnął posłuchać "miłego" głosu zatrudnionych tam operatorek - podał na swojej stronie internetowej dziennik "Mainichi Shimbun". 44-letni wielbiciel głosu operatorek przyznał się do utrudniania pracy spółce Nippon Telegraph and Telephone Corp., do której wydzwaniał nawet do 905 razy dziennie. "Kiedyś zadzwoniłem ze skargą i operatorka bardzo uprzejmie zajęła się sprawą, chciałem więc znowu usłyszeć tak miły głos" - cytuje wyznanie cichego wielbiciela japońska gazeta. Policja uznała, że telefony, wykonywane od marca do lipca tego roku narażały na stres i dezorganizowały pracę ponad stu operatorek - pisze "Mainichi Shimbun". ham czas wpisu: 2006-08-11 19:58:37 |
| 15106 | W porównaniu z lipcem poparcie dla PO spadło o 2 pkt proc., a dla PiS wzrosło o 5 pkt proc. Do Sejmu weszłyby też Samoobrona z 8 proc. poparciem (wzrost o 1 pkt proc.), SLD - 6 proc. (spadek o 4 pkt proc.) i PSL - 6 proc. (wzrost o 3 pkt proc.) ham czas wpisu: 2006-08-11 19:54:24 |
| 15105 | Wprawdzie badania mają trwać do roku 2010, ale już wstępne wyniki wskazują, że krajobraz bogaty w roślinność jest katalizatorem dla kontaktów towarzyskich i powstawania więzi międzysąsiedzkich, komentują naukowcy. Dotyczy to nawet osób, które wychowały się w bardziej suchym i jałowym środowisku naturalnym Arizony. Rodziny absolwentów mieszkające w otoczeniu bujnej roślinności spędzały dużo czasu na rozmowach ze swoimi sąsiadami, a ich dzieci bawiły się wspólnie na wolnym powietrzu. Z kolei rodziny z pobliskiego skupiska otoczonego krajobrazem pustynnym, nie zachęcającym do rekreacji, jak również do wzajemnych kontaktów, ledwo się znały. Badacze przedstawili swoje obserwacje 9 sierpnia na spotkaniu Ekologicznego Towarzystwa Ameryki w Memphis (stan Tennessee). Oprócz badania wpływu krajobrazu na zachowania społeczne, naukowcy planują też sprawdzić, czy oddziałuje on jakoś na naszą wiedzę ekologiczną i świadomość walorów środowiska naturalnego. ham czas wpisu: 2006-08-11 17:40:00 |
| 15104 | Krajobraz kształtuje nasze życie towarzyskie Środowisko naturalne, w którym żyjemy, w istotny sposób wpływa na nasze zachowania społeczne - zaobserwowali socjologowie i ekolodzy amerykańscy. Podczas gdy otoczenie bogate w roślinność sprzyja kontaktom towarzyskim, to jałowy krajobraz pustynny stanowi rodzaj bariery dla relacji międzyludzkich - wynika z informacji zamieszczonej w serwisie EurekAlert. Naukowcy z Western Illinois University oraz z Arizona State University podjęli się sprawdzić, czy krajobraz w miejscu zamieszkania ludzi, wpływa na ich zachowania społeczne, np. otwartość na kontakty towarzyskie. Jak komentuje biorący udział w badaniach Scott Yabiku, ponieważ ludzie mogą silnie zmieniać swoje otoczenie i krajobraz, bardzo ważne jest, by zrozumieć, jak to może na nich wpływać. Badania te były częścią zakrojonego na większą skalę projektu badawczego pod nazwą Central Arizona-Phoenix. Objęto nim mieszkańców wioski akademickiej "North Desert Village", znajdującej się na terenie kampusu politechniki Uniwersytetu Stanu Arizona. Na wioskę składa się 152 identycznych domków zamieszkiwanych przez studentów i ich rodziny. Naukowcy wybrali 5 tzw. mini-sąsiedztw, będących skupiskami po 6 domostw. W otoczeniu 4 z nich wprowadzili specyficzne zmiany w krajobrazie. W pierwszym stworzono krajobraz pełen cienistych drzew i trawników, wymagających ciągłego nawadniania gleby. W drugim skomponowano rodzaj oazy, tj. połączono w nim rośliny wymagające wilgoci z roślinami sucholubnymi. W trzecim posadzono rośliny odporne na susze - zarówno rodzime dla terenów Arizony, jak i przeniesione z innych okolic. W otoczeniu czwartego mini- sąsiedztwa odtworzono krajobraz pustyni Sonoran, czyli naturalny dla tych okolic i posadzono charakterystyczne dla niej rośliny sucholubne. Piąte mini-sąsiedztwo stanowiło kontrolę - w jego otoczeniu nie stworzono żadnego krajobrazu. ham czas wpisu: 2006-08-11 17:39:28 |
| 15103 | Po uwzględnieniu wieku, stanu zdrowia i wielu innych czynników okazało się, że w okresie obserwacji (1989-1997)osoby owdowiałe były niemal o 40 procent bardziej narażone na śmierć, natomiast w przypadku rozwiedzionych czy w separacji ryzyko rosło o 27 procent. Natomiast osoby, które nigdy nie zawarły małżeństwa, były aż o 58 procent bardziej narażone na śmierć niż rówieśnicy, których małżeństwo trwało od roku 1989. Związany z bezżennością wzrost ryzyka był większy w przypadku kawalerów i panien o dobrym i bardzo dobrym stanie zdrowia i dotyczył w większym stopniu mężczyzn niż kobiet. Kawalerowie między 19 a 44 rokiem życia umierali dwa razy częściej niż żonaci. W młodszej grupie wiekowej najczęstszą przyczyną śmierci były choroby zakaźne i "czynniki zewnętrzne", natomiast wśród osób starszych i w średnim wieku - choroby układu krążenia oraz choroby przewlekłe. Zdaniem autorów badań "ryzykowne zachowania" nie wyjaśniają stwierdzonych różnic - kawalerowie i panny palili niewiele więcej, pili zaś nawet mniej regularnie niż rówieśnicy żyjący w małżeństwie. Częściej także ćwiczyli i mieli mniejszą nadwagę. ham czas wpisu: 2006-08-11 17:31:46 |
| 15102 | Ma to związek z serotoniną. Serotonina z szczęśćiem. A szczęście z małżeństwem. Nauka, epidemiologia, zdolność widzenia złożonych zależności sprowadza nas do ponownego stwierdzenia, że ludzka intuicja juz dawno temu w czasach biblijnych sformułowała własciwy algorytm etycznego postępowania społecznego, który wymiernie przekłada się z socjologii na skutek biologii życia. Refleksja ? Małżeństwo przedłuża życie Osoby, które nigdy nie wstąpiły w związek małżeński, są bardziej zagrożone przedwczesną śmiercią - informuje "Journal of Epidemiology and Community Health". Badania przeprowadzone przez profesora Roberta Kaplana z University of California w Los Angeles objęły niemal 67 000 dorosłych mieszkańców USA. W roku 1989 niemal co druga z objętych badaniami osób była w związku małżeńskim, a mniej więcej co dziesiąta była wdową lub wdowcem. Rozwiedzeni stanowili 12 procent, natomiast 3 procent - osoby w separacji. Z pozostałych 5 procent żyło w konkubinacie, a jedna na pięć nigdy nie brała ślubu. Jak można się było spodziewać, najbardziej ryzyko przedwczesnej śmierci zwiększały zaawansowany wiek i słabe zdrowie. Za to stabilne małżeństwo miało związek z dłuższym życiem. ham czas wpisu: 2006-08-11 17:30:51 |
| 15101 | Serotonina Z Wikipedii Skocz do: nawigacji, szukaj Serotonina — C10H12N2O Powiększ Serotonina — C10H12N2O Serotonina (5-HT; 5-hydroksytryptamina; C10H12N2O) jest biologicznie czynną aminą, hormonem, który pełni funkcję m.in. ważnego neuroprzekaźnika w ośrodkowym układzie nerwowym. Jej poziom w mózgu wpływa na nastrój, sen, potrzeby seksualne, zachowania impulsywne i apetyt. Pod względem chemicznym serotonina należy do rodziny tryptamin. Niektóre narkotyki naśladują serotoninę swoją budową. Leki wpływające na mechanizmy działania serotoniny są stosowane w lecznictwie w postaci takich grup leków jak inhibitory MAO oraz SSRI takie jak na przykład fluoksetyna (Prozac). Są to leki przeciwdepresyjne działające dopiero po jakimś czasie zażywania (tydzień-dwa). Niektóre substancje działające doraźnie są narkotykami, jak np. morfina (ogólnie opioidy) czy MDMA. Mechanizm leków czy narkotyków wpływających na poziom serotoniny w mózgu polega przeważnie na blokowaniu jej wychwytu zwrotnego. Wykonywanie przyjemnych czynności, jak np. jedzenie czekolady pobudza wydzielanie serotoniny. Stąd mylne przekonanie, że czekolada działa przeciwdepresyjnie. ham czas wpisu: 2006-08-11 15:32:27 |
| 15100 | jestem specjalista od mózgu. ale małogłowie microcephalia jest nieuleczalna kubusiu. jest zasocjowana z onanizmem i socjalizmem. ale za to mycka jest u syjonistów mała. U dzieci z zespołem Courzona czaszkę można poszerzyć ! Co ty na to kubuś ? poszerzamy ci horyzonty czy jest ok w makówce u ciebie jak jest. ham czas wpisu: 2006-08-11 15:26:25 |
| 15099 | A szympans kuba jaki ma mózg ? Mniejszy mózg to większe niebezpieczeństwo O wyborze ofiary przez szympansy i dzikie koty, decyduje w dużej mierze proporcja wielkości mózgu ofiary do wielkości jego ciała - informuje najnowsze "Nature". Zależności pomiędzy drapieżnikami a ofiarami, żyjącymi w środowisku leśnym, badali Robin Dunbar i Susanne Shultz z brytyjskiego University of Liverpool. Jak stwierdzili, najważniejszym czynnikiem decydującym o wyborze ofiary przez szympansy i dzikie koty, jest stosunkowa wielkość mózgu zwierzęcia. Zwierzęta o relatywnie małych mózgach, podczas spotkania z drapieżnikiem, nie będą w stanie znaleźć drogi ucieczki. REKLAMA Czytaj dalej Gatunki często padające łupem drapieżników rozwijają wiele strategii obronnych, jednak każda ze strategii sprawdza się tylko w przypadku jednego gatunku drapieżnika - zauważają naukowcy. Jak podkreślili, wybór właściwej ucieczki zależy od wielkości mózgu. Zdaniem prowadzących badanie, zwierzęta o większych mózgach skuteczniej wdrażają strategie unikania groźnych gatunków. Zależność skutecznego unikania drapieżników od wielkości mózgu może wręcz tworzyć niewielkie ciśnienie selekcyjne - mówią badacze. Prowadzi to do ewolucji większych mózgów, a zatem i lepiej rozwiniętej inteligencji. Obdarzone nią zwierzę skuteczniej unika schwytania. Dunbar i Shultz zauważają jednak, że nie u wszystkich gatunków wyewoluowały duże mózgi. Rozwój dużego mózgu kosztuje, spowalnia m.in. tempo dojrzewania osobnika. ham czas wpisu: 2006-08-11 15:16:29 |
| 15098 | Nietsche, Wagner, Walkiria i Hitler no i stąd te wypiędzenia zamiast religii, etyki, tradycji ham czas wpisu: 2006-08-11 15:10:22 |
| 15097 | Tęsknota za stronami rodzinnymi Przez miesiące podejrzanie cicho było wokół wystawy Centrum przeciw Wypędzeniom w Berlinie, ale krótko przed jej otwarciem nastąpiło crescendo Tam, gdzie powinna berlińska wystawa „Wymuszone drogi. Ucieczka i wypędzenie w Europie XX wieku” nie rozwija ani samodzielnego naukowego potencjału, ani poczucia pojednania. Za bardzo daje się rozpoznać jako instrument polityki. Przez miesiące podejrzanie cicho było wokół wystawy Centrum przeciw Wypędzeniom w Berlinie, ale krótko przed jej otwarciem nastąpiło crescendo. ham czas wpisu: 2006-08-11 15:08:11 |
| 15096 | konserwować należy nade wszystko Religię, Etykę, Tradycję i Autorytet. ham czas wpisu: 2006-08-11 14:34:34 |
| 15095 | Konserwatyzm w niekonserwatywnym świecie Jak działać politycznie w świecie, który odrzuca afirmowany przez zachowawców system wartości? Jaką taktykę przyjąć w skomplikowanej grze politycznej, prowadzonej przez nowoczesne partie, opierające się na organizacji zdyscyplinowanych kadr i rozbudowanym aparacie agitacji i propagandy, nie stroniąc od demagogii i niespełnianych obietnic – tak, aby zrealizować stawiane sobie cele, a jednocześnie nie sprzeniewierzyć się własnemu kodeksowi etycznemu? Takie – i podobne tym pytania – stawiali sobie twórcy SZ. Odpowiedzi zaś jakich udzielali, świadczą zarówno o gruntownym przemyśleniu problemu jak i o niecodziennej odwadze cywilnej, której od polityka trudno wymagać, bo graniczącej z gotowością bycia anachronicznym, a – co za tym idzie – lekceważonym przez przeciwników, nie mających podobnie wyostrzonej świadomości moralnej. ham czas wpisu: 2006-08-11 14:27:20 |
| 15094 | no naresczie jakis chamski poziom gratuluje kubanosie coż za polot górnolotnego intelektu bravo pełnego dowcipnej niedopowiedzianej finezji. znudowa łes sobie nieśmiertelny pomnik a propos czy twoj dzadek czy ojciec był w ZOMO = ten poziom o tym świadczy z intweligencja nie masz buraczku ze słoma za duzo wspólnego no a za granica zginąłbyś bez emeryturki tatusia. przecież ja to czuję jakim gównem od ciebie jedzie i zmywaj się skąd przyszedłeś gnojowico proletariacka . łączcie się kanałach proletariusze internauci. ham czas wpisu: 2006-08-11 13:23:33 |
| 15093 | Widzę cioto, że masz jakieś zwidy... Hahaha!!! To normalne u takich debili jak ty... Hahahaha!!!! kuba czas wpisu: 2006-08-10 16:48:59 |
| 15092 | Kto może przebierać w ofertach pracy? "Rzeczpospolita" informuje, że w ofertach pracy mogą już przebierać nie tylko wysokiej klasy specjaliści, ale też budowlańcy, spawacze i kierowcy. Na koniec czerwca w wojewódzkich urzędach pracy było ponad 57 tys. ofert pracy. "Nowi inwestorzy mają sporo problemów ze skompletowaniem załóg. W niektórych branżach są ewidentne braki. Firmy bezskutecznie szukają frezerów, tokarzy, budowalńców" - mówi dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Gliwicach Marek Kuźniewicz. Deficytowym zawodem na Śląsku są informatycy, jednak na pierwszym miejscu w rankingu poszukiwanych zawodów są spawacze i kierowcy ciężarówek. Transportowa spółka Logistic z Andrychowa, która ma 200 ciężarówek, od ręki może przyjąć 30 kierowców. "O nowych jest bardzo trudno, a bez tego nie ma mowy o rozwoju" - podkreśla prezes Logistic Monika Kamińska-Nawrot. Spółka podniosła już nawet płace, ale nie na tyle, by konkurować z zagranicznymi rynkami, choć gwarantuje stabilne, wieloletnie zatrudnienie i płaci w terminie. Na podwyżki można też liczyć w innych firmach. Niewykwalifikowani pracownicy Indykpolu zarabiają teraz o 20 proc. więcej niż kilka miesięcy temu - pisze gazeta. Jerzy Wilczewski z Sokółki, który na 2,5 tys. hektarów hoduje m.in. róże, w tym roku musiał znacznie podnieść stawki za godzinę. Potrzebuje na sezon około 4 tys. osób. Płaci średnio o 40 proc. więcej niż w zeszłym roku. "Wielu pracowników wyemigrowało do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Ledwo starcza nam ludzi, by wykonać dotychczasowe zamówienia" - mówi dyrektor ds. ekonomicznych krajowej spółki Chemobudowa Stanisław Bisztyga. "Moglibyśmy wygrywać kolejne przetargi na nowe budowy, ale barierą jest brak m.in. murarzy, cieśli, betoniarzy, zbrojarzy, operatorów dźwigów" - mówi dziennikowi Bisztyga. Chemobudowa szuka nowych sposobów pozyskania pracowników. Od 16 sierpnia zatrudnia 10 więźniów, a docelowo chce 30 - pisze "Rzeczpospolita". ham czas wpisu: 2006-08-10 06:24:49 |
| 15091 | Polska jest piękna. Ludzie tu dzielni i mądrzy i dobrzy. Gościnni. Zasługują na mądrość i wolność. ham czas wpisu: 2006-08-09 23:07:36 |
| 15090 | Podczas badania odległości do galaktyki M33 zespół profesora Stanka skupił się na układzie podwójnym, czyli systemie dwóch wzajemnie obiegających się gwiazd. Obserwując ten układ z Ziemi możemy zauważyć, że jedna z gwiazd przyćmiewa drugą raz na pięć dni. Wyznaczenie mas gwiazd tworzących system pozwoliło ustalić również jasność, z jaką powinny one świecić, gdyby znajdowały się blisko nas. Gwiazdy te w rzeczywistości mają mniejszą jasność. To właśnie różnica między rzeczywistą, a pozorną jasnością tych obiektów umożliwiła pomiar odległości do nich. Według prof. Stanka, margines błędu przy pomiarach wykonanych przez jego zespół wynosi 6 procent, co - jak podkreśla astronom - jest całkiem dobrym wynikiem. W pracach zespołu projektu DIRECT uczestniczą astronomowie z całego świata, w tym również Polacy pracujący w warszawskim Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika - prof. Janusz Kałużny i dr Barbara Mochejska. Jednym z inicjatorów powstania projektu był prof. Bohdan Paczyński, słynny polski astronom, pracujący obecnie na Uniwersytecie w Princeton. ham czas wpisu: 2006-08-09 22:09:19 |
| 15089 | Od momentu, kiedy Edwin Hubble zaproponował w 1929 roku stałą - nazwaną od jego nazwiska - astronomowie spierali się o to, czy została ona prawidłowo wyznaczona. Obecnie przyjęta wartość stałej obowiązuje od roku 1950. I choć od tego czasu udało się odkryć kilka innych istotnych parametrów kosmologicznych, to metody pomiaru odległości w Kosmosie oparte na stałej Hubble'a się nie zmieniły. "Dziesięć lat temu, rozpoczynając zespołową pracę nad projektem DIRECT, nie zamierzaliśmy poprawiać wartości stałej Hubble'a. Celem, jaki postawił sobie międzynarodowy zespół naukowców, było jedynie opracowanie prostszej metody pomiaru odległości we Wszechświecie" - podkreśla prof. Krzysztof Z. Stanek, polski astronom pracujący obecnie na Uniwersytecie Stanowym w Ohio. Obliczanie odległości międzygalaktycznych przy użyciu stałej Hubble'a to konieczność wykonania kilku kroków i odwołania się do odległości do bliższych obiektów, takich jak np. Wielki Obłok Magellana. "Naszym celem jest stworzenie niezależnej metody, która będzie opierała się na tylko jednym kroku. W przyszłości taki sposób pomiaru pozwoli na zmierzenie na przykład ciemnej energii, która nie była znana gdy żył Edwin Hubble, czy nawet 10 lat temu, gdy rozpoczynaliśmy nasz projekt" - mówi profesor Stanek. ham czas wpisu: 2006-08-09 22:08:40 |
| 15088 | Wszechświat jest większy i starszy niż sądzono Wszechświat jest większy niż myśleliśmy AFP Nowa metoda wyznaczania odległości międzygalaktycznych pozwoliła dokładniej zmierzyć dystans od Ziemi do galaktyki M33 i ustalić, że Wszechświat jest o 15 procent starszy i większy niż dotychczas sądzono - podaje "The Astrophysics Journal". Celem projektu badawczego DIRECT jest opracowanie prostszej i dokładniejszej metody wyznaczania odległości we Wszechświecie. Nowa metoda pomiaru pozwoli też prawdopodobnie wyznaczyć dokładniej tzw. stałą Hubble'a, wykorzystywaną dotąd przy obliczaniu odległości międzygalaktycznych. Z tej stałej astronomowie korzystają również przy określaniu wieku i rozmiaru Wszechświata. Obliczenia zespołu, pracującego nad projektem DIRECT, dowodzą, że odległość do galaktyki M33 różni się o 15 proc. od wcześniejszych danych. Oznacza to, że M33 jest dalej, niż dotychczas sądzono. ham czas wpisu: 2006-08-09 22:08:20 |
| 15087 | idiota jest najwyższym stopniem niedorozwoju umysłowego. ham czas wpisu: 2006-08-09 22:02:57 |
| 15086 | jak was nie było nic nie śmierdziało skonczeni idioci z rozdwojeniem jaźni. przedcież to ewidentne że jest z was jeden cały idiota a nie dwóch półgłówków. spuszczam wodę. ham czas wpisu: 2006-08-09 22:01:08 |
| 15085 | miałem w życiu tylko 4 szefów. byłem szefem kilkuset ludzi. wiem co się liczy. jedno przede wszystkim. zdolnośc podejmowania natychmiastowych decyzji. i zdolność do korekt. nie ma nic gorszego niz brak decyzji. bo najgorsza mozna poprawic a problemu z braku żadnej nic już nie uratuje. To dotyczy polityki. I jest do dupy ham czas wpisu: 2006-08-08 22:25:29 |
| 15084 | Inni szefowie wymieniają cechy złego kierownika, o których nie mówili podwładni. „Moje doświadczenie wskazuje, że krzyki, wrzaski i inne emocjonalne zachowania nie stanowią problemu w rosyjskich firmach. Pracownicy dość łatwo mogą pogodzić się z despotyzmem szefów, jeżeli są oni fachowcami w swojej dziedzinie” – ocenia Dymitrij Agarunow, właściciel i dyrektor generalny domu wydawniczego GameLand. „Błędem jest ocenianie szefów wyłącznie poprzez pryzmat ich cech charakteru – zgadza się z nim Aleksander Osipow, dyrektor personalny firmy Siewierstal. – Wątpię, żeby doskonale znający branżę i podejmujący właściwe decyzje kierownik nie podobał się pracownikom ze względu na swój władczy i nieznoszący sprzeciwu charakter. Bardzo przyjacielscy, lecz niekompetentni szefowie znacznie częściej wywołują u podwładnych uczucie rozczarowania i braku satysfakcji z pracy”. Niestety to, czy szef podoba się podwładnym czy nie, mało kogo w Rosji interesuje. 76 proc. respondentów ankiety Związku Kadrowców stwierdziło, że firma nie zrobi kompletnie nic, jeśli kierownik wywołuje „powszechne niezadowolenie podwładnych”. ham czas wpisu: 2006-08-08 22:18:38 |
| 15083 | „Dobry szef, to przede wszystkim profesjonalny menadżer, umiejący zaplanować pracę, zmotywować ludzi i w odpowiedni sposób ich kontrolować – mówi Wiera Aleksandrowa. – Nieporozumienia mogą pojawiać się także w sytuacji, gdy pracownik w związku ze specyfiką powierzonych mu zadań, potrzebuje dodatkowych wyjaśnień lub instrukcji, a szef ma w zwyczaju nie interesować się zadaniami w trakcie ich realizacji”. Rezultat łatwo przewidzieć: niedotrzymane terminy, niezrealizowane plany i przygnębienie w zespole. Gleb Archangielski sam jest szefem, dyrektorem generalnym firmy konsultingowej Organizacja czasu. Uważa, że w Rosji źli szefowie to przede wszystkim ludzie łączący sprawy zawodowe z osobistymi. „Zadziwiające jest, że gdy podczas szkolenia sugerujemy uczestnikom, aby spróbowali odmówić szefowi spełnienia prośby o odebranie jego krewnych z nocnego pociągu, to już sama myśl o sprzeciwieniu się przełożonemu wydaje im się nie do przyjęcia” – mówi Archangielski. ham czas wpisu: 2006-08-08 22:17:43 |
| 15082 | Można przytoczyć więcej takich przykładów. Niekiedy „ojcowska opieka” szefa wychodzi poza ramy kontaktów służbowych. Chcący zachować anonimowość były pracownik rosyjskiego przedstawicielstwa dużej brytyjskiej kompanii medialnej opowiada o szefowej, która usilnie namawiała go, aby „zwrócił uwagę” na koleżankę z pracy. Kiedy oświadczył, że jest zainteresowany kimś zupełnie innym – został zwolniony. Szefa zbyt obojętnego pracownicy również uważają za złego przełożonego. Jedna z byłych pracownic dużej agencji reklamowej w Moskwie opowiada, zachowując anonimowość, o swojej szefowej, która zmusiła ją do przyjazdu do pracy w dniu pogrzebu babci. „Najgorsze jest to, że tego dnia moja obecność w ogóle nie była konieczna”. Zdaniem ekspertów, kolejną przyczyną odejścia z pracy może być brak przejrzystego systemu wynagradzania i karania pracowników. „Nie jest dobrze, gdy w pracy dostrzega się tylko błędy pracowników – mówi Wiera Aleksandrowa, psycholog agencji rekrutacyjnej Ankor. – Kiedy jedni są ciągle krytykowani, a inni chwaleni, czy gdy z błahych powodów pojawiają się wybuchy gniewu, a poważne niedociągnięcia pozostają niezauważone. Dla człowieka poświęcającego swój czas, możliwości emocjonalne i intelektualne, aby firma osiągnęła sukces, liczy się nie tylko płaca, ale i fakt, że został doceniony przez otoczenie. Czasami pracownik jest gotów znieść złą ocenę, ale musi być ona uzasadniona”. ham czas wpisu: 2006-08-08 22:16:33 |
| 15081 | Jej odejście było naturalną reakcją podwładnego na niewłaściwe zachowanie szefa. W ankiecie Związku Kadrowców ponad 30 proc. respondentów oświadczyło, że właśnie zwolnienie się z pracy będzie odpowiedzią na „impulsywność i niekonsekwencję” kierownictwa. Tylko co dziesiąty uznał, że wystarczającym powodem są krzyki szefa lub jego chamstwo. Eksperci doszli do wniosku, że na miano kiepskiego zasługuje również szef nadmiernie troskliwy. Dmitrij Sirotkin, zastępca dyrektora generalnego firmy konsultingowej Alt, nazywa takiego człowieka „szefem z miłości”. „To ojciec wielkiej rodziny, troskliwy właściciel. Oczekuje od podwładnych przede wszystkim przywiązania, a dopiero na drugim miejscu stawia realizację zadań. Problem w tym, że taki przełożony zupełnie nie nadaje się do kierowania nowoczesnym, młodym specjalistą – mówi Sirotkin i przytacza przykład: – W pewnej spółce IT, był właśnie taki dyrektor. Młodzi pracownicy nie wytrzymywali tam dłużej niż 2-3 miesiące. Stosunki służbowe w firmie były do tego stopnia familiarne, że nikt z pracowników nie mógł się zorientować, co właściwie ma robić”. ham czas wpisu: 2006-08-08 22:15:57 |
| 15080 | Dwa największe grzechy powodujące, że w oczach pracowników pryncypał bardzo traci, to niekonsekwencja i brak umiejętności słuchania podwładnych. Pierwszą cechę wymienia 40, a drugą 28 proc. respondentów badania, przeprowadzonego niedawno przez Krajowy Związek Kadrowców, na 916 pracownikach firm rosyjskich i zachodnich. Na czarnej liście widnieją też: brak profesjonalizmu (24 proc.), nieumiejętność przyznania się do błędu (13 proc.), obojętność (11 proc.) oraz despotyzm (9 proc.). Nadmierną życzliwość, jako złą cechę szefa, wymieniło tylko pięć osób. Poprzedni szef Swietłany Iwanowej miał chyba wszystkie wymienione wyżej wady, poza tą ostatnią. Kiedy była dyrektorką ds. marketingu w dużym stołecznym banku, miała czelność napisać tekst do folderu reklamowego. Szef – Prezes Zarządu – nie mógł opanować wściekłości. „Okazało się, że wszystkie teksty najpierw nagrywał on na dyktafon, tak jakby podwładni nie mieli wystarczających kwalifikacji, aby należycie opisać usługi znajdujące się w ofercie banku” – wspomina Swietłana, która już z tego miejsca odeszła. Obecnie jest zastępczynią dyrektora generalnego ds. planowania strategicznego i rozwoju firmy konsultingowej Energy Consulting. ham czas wpisu: 2006-08-08 22:15:17 |
| 15079 | Bo szef był beznadziejny Główne grzechy pracodawców Co trzeci pracownik jest gotów zwolnić się z pracy z powodu kiepskiego przełożonego. W Rosji za takiego uchodzi przede wszystkim szef niekonsekwentny. ham czas wpisu: 2006-08-08 22:14:16 |
| 15078 | Skąpy założyciel firmy, Sam Walton zawsze czuł wstręt do agencji PR, ale najwidoczniej nie dało się obejść bez ich pomocy. W dodatku minionej jesieni w kinach pojawiło się oskarżenie pod adresem Wal-Martu – film „Wysokie koszty niskich cen”. Zarzucał koncernowi, że skutkiem ubocznym jego ekspansji stały się wyludnione miasteczka, zrujnowanie konkurencyjnej klasy średniej i podłe warunki pracy. Edelman odparował kampanię krytyków ze swojej „kwatery wojennej“, urządzonej w głównej siedzibie koncernu w stanie Arkansas. Podobnie jak przeciwnicy Wal-Marta, Edelman zaangażował znanych konsultantów politycznych, tzw. spin doctors, wśród nich byłego doradcę Ronalda Reagana – Michaela Deavera. To oni odparli każdy zarzut krytyków. „Aby ci, którzy zwalczają firmę, nie decydowali wkrótce o jej losach“ – stwierdził Deaver. (...) ham czas wpisu: 2006-08-08 19:19:27 |
| 15077 | Wal Mart to chuj. Stadion dziesięciolecia - to jest dopiero prawdziwy fenomen. No nie. W najbliższych latach public relations ma duże szanse, by stać się „czołową dyscypliną komunikacyjną, ważniejszą nawet od reklamy” – uważa Edelman. Bowiem proste slogany reklamowe zużywają się szybciej niż strategiczne sprzysiężenie profesjonalistów ds. PR: przemycanie historii do mediów, inscenizowanie wydarzeń, zamieszczanie nieprzypadkowych wywiadów, produkowanie pozytywnych artykułów. „Reklama tego nie potrafi” – stwierdza z dumą Edelman. Niedawno jego agencji udało się wkraść do sieci na strony internetowe znanych autorów. Środowisko tzw. blogerów uchodzi za dość niezależne i trudne do manipulacji. Edelman podpisał umowy z niektórymi autorami. Potem jeden z nich wcisnął swoim starym kolegom entuzjastyczne wiadomości o supermarketowym gigancie Wal-Mart – kliencie Edelmana. Wystarczyło kilka godzin, by pozytywny „news“ rozpowszechnił się w sieci. Wal-Mart, największy koncern handlowy na świecie, obracający 312 miliardami dolarów, zaangażował Edelmana minionego lata. Coraz głośniejsze stawały się zarzuty pod adresem firmy: Wal-Mart nie płaci za nadgodziny, odmawia przerw obiadowych i płacenia składek emerytalnych 775 tysiącom pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin. ham czas wpisu: 2006-08-08 19:19:06 |
| 15076 | tutaj zero podlizywania się. Kawa na ławę dlka inteligencji. Nie dla półgłówków i plebsu z SLD i lewicujących onanistów. ham czas wpisu: 2006-08-08 19:16:32 |
| 15075 | Mistrzowie manipulacji Co najmniej 40 procent gazetowych wiadomości pochodzi od agencji PR albo z działów marketingowych firm, urzędów i stowarzyszeń Public relations to szybko rozwijający się miliardowy przemysł, który manipuluje naszym sposobem postrzegania świata. Dziś profesjonaliści z tej branży pomagają nawet w kreowaniu wojen. W styczniu magazyn gospodarczy „Brand Eins“ zamieścił reportaż o koncernie bananowym Chiquita. Tekst nosił tytuł „Od wyzyskiwacza do ideału" i roiło się w nim od komplementów. Wprawdzie wcześniej za obszarniczą politykę w Ameryce Łacińskiej nazywano Chiquitę „ośmiornicą“, ale to już historia. Choć wydaje się to zaskakujące, od 2001 roku koncernowi udało się przeobrazić z grzesznika w świętoszka. Technika ta nazywa się „zielonym praniem“ i polega na tym, by wyglądać bardziej ekologicznie, niż się jest w rzeczywistości. Jest ona jednym z wielu instrumentów nowoczesnego public relations. ham czas wpisu: 2006-08-08 19:15:17 |
| 15074 | eee to nic do ciebie kubanosie = no nie chłopaki i dziewczyny ? bylo tu paru lepszych dupkow od ciebie i sie szybko zmyli. ham czas wpisu: 2006-08-08 19:12:29 |
| 15073 | Zmarł redaktor Marian Podkowiński Nie żyje Marian Podkowiński - nestor polskiego dziennikarstwa, który m.in. relacjonował dla Polskiej Agencji Prasowej proces zbrodniarzy hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Zmarł on w warszawskim szpitalu w wieku 97 lat - poinformował Krzysztof Baranowski, sekretarz Polskiego Klubu Publicystyki Międzynarodowej, którego zmarły był honorowym prezesem. Podkowiński, bratanek znanego malarza, urodził się 19 kwietnia 1909 r. na Wileńszczyźnie, gdzie jego ojciec miał majątek. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Pracę dziennikarską zaczął przed II wojną światową w prasie warszawskiej, w tym w zespole "Polski Zbrojnej", dla której w 1935 r. relacjonował pogrzeb marszałka Józefa Piłsudskiego. Walczył w kampanii wrześniowej; był żołnierzem Armii Krajowej, walczył w Powstaniu Warszawskim w zgrupowaniu "Baszta". Pracował jako korespondent prasy codziennej w Berlinie, Bonn, Waszyngtonie, był publicystą, tłumaczem, komentatorem. Szefował także Stowarzyszeniu Dziennikarzy RP. Wydał 48 książek. ham czas wpisu: 2006-08-07 23:11:57 |
| 15072 | Sejmowy restaurator po 21 latach stracił pracę Po 21 latach kierowania sejmową restauracją Roman Maliszewski otrzymał nakaz wyprowadzenia się z budynku parlamentu. Wraz z nim pracę straci prawdopodobnie ponad 30 osób. W lipcu Kancelaria Sejmu wypowiedziała umowę firmie Maliszewskiego, która od prawie ćwierć wieku prowadzi restaurację i mini-bar w Nowym Domu Poselskim. Jako powód podano pogorszenie jakości usług i zaleganie z opłatami czynszowymi. Jak tłumaczy biuro prasowe Kancelarii Sejmu, w połowie lipca przeprowadzono wśród parlamentarzystów i pracowników Kancelarii ankietę na temat usług gastronomicznych na terenie Sejmu. Oceniano m.in. asortyment, ceny, godziny otwarcia i jakość obsługi. Ankieta wykazała niską jakość usług świadczonych przez firmę Maliszewskiego. Restaurator otrzymał 4-miesięczne wypowiedzenie. 30 listopada ma opuścić budynek Sejmu. Restaurator nie kryje rozgoryczenia. Jak powiedział PAP, nie rozumie decyzji Kancelarii Sejmu. Dodał, że wszystkie jego listy z prośbą o wyjaśnienie pozostawiono bez odpowiedzi. Przewodniczący sejmowej komisji regulaminowej i spraw poselskich Marek Suski (PiS) powiedział PAP, że restauracja w Nowym Domu Poselskim nie spełniała oczekiwań posłów i dlatego został rozpisany przetarg na nowego restauratora. "Posłowie ocenili, że ta restauracja nie spełnia standardów, jedzenie było tam niekiedy drugiego gatunku. Tak naprawdę, to posłowie zadecydowali o rozpisaniu konkursu na nowego właściciela" - zaznaczył Suski. Suski powiedział też, że restaurator zalegał z opłatami czynszowymi. "To też był jeden z powodów decyzji o rozpisaniu konkursu" - zaznaczył. ham czas wpisu: 2006-08-07 23:09:07 |