| 21340 | Tylko Radio Maryja i Ojciec Dyrektor są jedynymi wiarygodnymi źródłami wiedzy. To jedyne prawdziwie polskie media. NIE MUSISZ - NIE KUPUJ ! czas wpisu: 2008-04-12 19:58:02 |
| 21339 | BOJKOT
OBCYCH MEDIOW W POLSCE APEL Jestem Polakiem, mam więc obowiązki polskie. Ale mam też prawa, mam prawo do podmiotowości jako Polak w suwerennej Polsce. Nosimy Polskę w naszych sercach. Chcemy ją lepiej poznawać, jej służyć, budować ją i ulepszać. Potrzebujemy rzetelnych informacji o Polsce i Świecie i mamy do nich prawo. Tymczasem dzień w dzień poddawani jesteśmy tresurze i dezinformacji przez zawłaszczające polską przestrzeń medialną antypolskie molochy typu TVN, niemiecki "Dziennik" czy wybijającą się w kłamstwie i manipulacji "Gazetę Wyborczą". Jesteśmy obrażani i wyzywani w niewybredny sposób za sam fakt bycia Polakami, za przywiązanie do własnej historii, tradycji, religii. Najwyższy już czas upomnieć się o własną godność i przyrodzone nam prawa, o dorobek i dziedzictwo naszych przodków, którzy często nie szczędzili życia byśmy mogli żyć wolni. Pamiętajmy, że życie jest nam dane, ale i zadane. Żyć godnie i zapewnić godne życie naszym dzieciom jest naszą świętą powinnością. Nic nie usprawiedliwi grzechu zaniedbania i zaniechania, jeśli nadal pozwolimy się wieść na manowce kłamcom, uzurpatorom i fałszywym autorytetom. Być może wygodnie jest żyć z mentalnością niewolnika, dreptać na krótkiej smyczy i wyręczać się w myśleniu michnikowszczyzną. Ale kto chce być wolnym - musi podjąć wyzwanie, trud i odpowiedzialność za losy własne, swojej rodziny i Ojczyzny. Zbłądzić może każdy, ale po tylu latach niezliczonych kłamstw i manipulacji kupowanie np. Gazety Wyborczej, oglądanie TVN24, reklamowanie się w nich, czy kupowanie reklamowanych tam towarów jest świadomym wspieraniem finansowym wrogiej nam machiny medialnej. NIE MUSISZ - NIE KUPUJ ! WSZYSCY img252.imageshack.us/img252/617/apeltg7.jpg czas wpisu: 2008-04-12 06:21:35 |
| 21338 | SKOREK durna miernoto!!! wciales sie swoimi pierdnieciami w dyskusje dwuch najpopularniejszych blogerow w Polsce - FYM i Ludwig Dorn… To sa twoje wpisy : ------------------------------------- A poza tym jestem kopnięty w tyłomóżdże przez rocznego źróbka od sołtysa free czas wpisu: 2008-04-11 20:44:33 --------------------------------------- a poza tym, jak już wspominałem, jestem zdrowo pierdolnięty. free czas wpisu: 2008-04-11 23:42:00 -------------------------------------- free ty barani łbie, nie próbuj udawać, że rozumiesz co czytasz. Poczekaj do rana dostaniesz od szefa instrukcję smskiem 0stra... czas wpisu: 2008-04-12 01:00:52 -------------------------------------- Przypominam ci durniu,ze kazdy ma glos, niezaleznie od zdolnosci, czy zamilowan intelektualnych. Podobno każdy jest zadowolony z własnego rozumu. Tylko że ty SKOREK bardziej. gratuluję samopoczucia buraku! WSZYSCY img504.imageshack.us/img504/8163/sbekpederastaskorekei6.jpg czas wpisu: 2008-04-12 04:28:17 |
| 21337 | Uprasza się kaprala bylej SB, nieuleczalnego pederaste,zwyrodnialca i zboka… Niejakiego SKORKA, o zaprzestanie wpisywania bzdur i trollowania na tym blogu pod płaszczykiem nicka "antyPiSdzielca" vel "Zenio" vel "olka” vel “bodzio” vel “o2” vel “POlak nie PISda”,vel “sasza”vel “lolo”vel “lowca pedofili – PISdzielcow”vel “zibi”velPis w Pisdu” vel “wikary” vel “elektorat PiS”vel “on” vel “”podgladacz” vel “zenio” vel "POlacy" vel "forumowiec" vel "lowca pedofili" vel "benio" vel "edzio pokora" vel "Ostra" NIE KARMIC TROLLA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jedyna metoda na takich osobników to ignorowanie. Bez wzgledu na to jak absurdalne idiotyzmy wypisuja AKTUALNE ZDJECIE TROLLA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! img504.imageshack.us/img504/8163/sbekpederastaskorekei6.jpg WSZYSCY img504.imageshack.us/img504/8163/sbekpederastaskorekei6.jpg czas wpisu: 2008-04-12 04:02:57 |
| 21336 | Panie pisze Pan: "Dlatego w jedyny dostępny mi sposób apeluję do członków i sympatyków PiS: rozpocznijcie wielką debatę; domagajcie się od kierownictwa partii, by nadało jej ramy. Nie pozwólcie, by wielką energię i siłę PiS-u zmarnotrawiono na konstrukcję dziecinnego młynka. W tej debacie postawcie żądanie, by uregulować koryto naszej rzeki." Jako sympatyk PiSu mam również do Pana prośbę: prośbę o rachunek sumienia, o wyjaśnienie, dlaczego publicznie kontestuje Pan własną partię i jej szefa? Czy sądzi Pan, że Kaczyński dostał między 2005-2007 uczciwą szansę na realizację waszych planów? Czy Pana zdaniem publiczny lincz na wszystkim, co związane jest z działalnością PiSu, wymaga Pańskiego wsparcia od środka? Czy Pan nie zauważa, że kopanie koryta dla "naszej rzeki", albo wywieranie nacisku na kierownictwo w celu "nadania ram dyskusji" nie jest w tej chwili najważniejsze? Moim zdaniem Polsce potrzebna jest dziś walka wszystkich rozsądnych ludzi o obronę demokracji. Rzeczywiście: wszystkie ręce na pokład, gdyż powoli przemieniamy się w dryfujący bantustan. A kiedy ten problem zniknie, może Pan p. Kaczyńskiemu nawet polityczne oczy wydrapać. Ale dopiero wtedy. xel4 czas wpisu: 2008-04-12 03:58:54 |
| 21335 | "Trzeci Bliźniak". Przynajmniej do niedawna taki przydomek Pan miał. To zobowiązuje, nawet jeśli Panu to miano nie wydaje się już dziś pochlebne (wcześniej chyba nie drażniło, nigdy nie słyszałam, by Pan przeciw temu protestował). Osobiście niczego (w planie politycznym około-PiS) bardziej nie pragnę, by ów przydomek znów miał rację bytu. Proszę mieć świadomość, że Panów (trzech, z naciskiem na dwóch) rozbraty i osobiste "wycieczki" via media (Pan w tym przodował i przoduje) podzieliły także i nas - Waszych elektorów. I dały/dają pożywkę do rozgrywania Was. Na własne życzenie. Jedni wyborcy PiS stanęli przy Jarosławie, inni przy Panu. A ja (po raz pierwszy) stanęłam w mało estetycznym i jeszcze mniej komfortowym "rozkroku". Nie odpowiada mi ta pozycja na dłużą metę. Źle się w niej czuję. Chciałabym w końcu się określić. Każdy ma swój moment na określenie się, prawda ? Pana określenie ma jednak inną rangę niż np. moje, które skończyć się może utratą mojego głosu pro-PiS. Panowie mają do przegrania...Polskę. Proszę to sobie wziąć do serca. Pana tekst jak zwykle jest ucztą. Trafiają się kęsy, które drażnią dziąsła, zgrzytają w zębach, ale "spożywa się" go z...głodu. Doskonale Pan wie, co mam na myśli. Jedno jest nie do przełknięcia. Zdrada. I niech to będzie za cały mój komentarz. junona czas wpisu: 2008-04-12 03:29:10 |
| 21334 | Czy lubi pan Marszałek jak w pana towarzystwie kłóci sie małzeństwo??!!! Czy pochwala pan rodziców którzy publicznie zwstydzają swoje dzieci rozstrzasajac ich błedy i wady "dla ich dobra" oczywiście ,pis popełniał oczywiście blędy kiedy rządził i kiedy władzę stracił ale tylko ten co nic nie robi błędów nie popełnia ,myślę że działajac pod tak wielką presją kiedy media absolutnie wszystko wykorzystywały przeciwko pis-owi i tak niezle sobie poradził i wiele spraw pchnał do przodu np sprawy walki z korupcją ,jesli panu rzeczywiście zalezy na losach swej partii to niech pan wzniesie się ponad malostkowośc swoją i kolegów i publicznie nie roztrząsa porazek rzeczyistych i urojonych bo to niezasłuzony prezent dla "życzliwych" mediów a dla ludzi życzliwych PIS-owi duzy dyskomfort!!! kaczkadziwaczka czas wpisu: 2008-04-12 03:20:54 |
| 21333 | Kampania medialna powinna iść w kierunku promocji adopcji - zlikwidujmy domy dziecka (czyli jest mozliwość rodzicielstwa dla bezdzietnych) oraz nagłośnienie takich drogich przypadków lekarstw ratujących zycie, gdzie ludzie nie mają pieniędzy i trzeba to w stylu Kurskiego pokazać społeczeństwu. Może niedługo Tusk Tusk będzie operacje plastyczne finansował ? - aborcję rozegraliście fatalnie. Wystarczyło żeby Jarosłąw Kaczyński-Lech Kaczyński-Ziobro wypowiedzieli się jako prawnicy,że oni rozumieja tych, którzy bronią zycie poczęte, szanują ich,ale oni jako prawnicy znaja przypadki z praktyki zawodowej, studiów prawniczych dramat zgwałconej kobiety co ona przeżywa, jakie to zagrożenie dla zdrowia psychicznego, trauma, depresja. I powiedzieć,ze w takiej sytuacji to państwo nie może przymusić takiej kobietu do bohaterstwa i decyzja musi należeć do niej. Platforma jest do ogrania. Tylko jak mówi Mistewicz PIS musi opowiedzieć jakś fajna historię. Na kampanię do europarlamentu trzeba szukac czegoś co zadowoli "rydzykowych" wyborców, a nie odstraszy centrowych Obserwator czas wpisu: 2008-04-12 03:03:52 |
| 21332 | Panie Marszałku Jak najbardziej popieram postulat dyskusji (ale zaznaczam,ze nie medialnej). Zgadzam się,ze jeśli są dwa nurty to stanowisko partii w kwestiach drażliwych powinno opierać sie na mądrym wewnątrz partyjnym kompromisie,żeby nikt nie mógł rozgrywać PIS od zewnątrz. Z jednym nie moge się zgodzić (i zrozumieć). Pisze Pan,że tylko w ten sposób może zakomunikować ten pomysł... Przecież Pan zna Jarosłąwa i Lecha tyle lat. Uważam (mam prośbe !!! i wielu zwolenników PIS jak myśle ma taka nadzieję) zacznijcie grać znowu w jednej drużynie. Niech ta inicjatywa współpracy wyjdzie od Pana. Nie wierze,że odmówią spotkania. Może Jurata, w jakiś bliski weekeend ? (najlepiej męskie spotkanie przy trunku). DZIAŁAJCIE RAZEM. Co do Tuska,że będzie rozgrywał sprawy. Uważam,ze już wiadomo,ze media i rePOrterzy razem grają w jednej drużynie. PO właśnie dlatego jest trudnym przeciwnikiem. wszelkie ich pomysły są wmawiane ciemnemu PeOludowi jako swietne, a wpadki tłumaczone. Te spory, które będzie wszczynała PO sa trudne do wygrania. czasami jest zasada,że jak wroga nie dasz rady pokonać to się do niego przyłącz. Proponuje taka taktyke ... ale nie do końca - w kwestii in vitro. Trzeba odwołać się do kwestii sumienia powtarzać,ze to indywidualna decyzja, a główne hasło PIS powinno iść w tym kierunku : Polski na refundację tych zabiegów nie stać (to nie jest choroba świetnie to mówił Religa) i wyliczać ile brakuje na lekarstwa i zabiegi ratujące życie. Obserwator czas wpisu: 2008-04-12 03:02:47 |
| 21331 | Pisały, że prezydent jest niezdecydowany, J.Kaczyński robi w Sejmie cyrk, a posłowie PiS zachowują się dwuznacznie krytykując zapisy traktatowe, a przecież jakiś czas temu ogłaszali sukces prezydenta. Pisze Pan: "Odbudowa nurtu głównego z prezesem albo bez niego jest warunkiem skutecznego przeciwstawienia się zagrożeniu radykalizacją albo podziałem". Mam dla Pana wielki szacunek za Pana działalność opozycyjną, za pozytywną karierę w wolnej Polsce, ale powiem teraz parę słów brutalnych. Polityk nosi co prawda buławę marszałkowską w plecaku i każdemu wolno jest marzyć. Pan był drugą osobą w państwie, w ścisłym kierownictwie partii, czy chciałby Pan awansować? Uważam, że PiS musi pozostać pod kierownictwem prezesa Kaczyńskiego. To polityk wybitny, świetny strateg i pragmatyk.Obdarzony charyzmą i mający tego przysłowiowego nosa. Pana aspiracje rozumiem, ale uważam, że nie czas na tworzenie z PiSu dyskusyjnego klubu, a na pewno ta dyskusja powinna się odbyć wewnątrz partii, nie publicznie. Partia rządząca zużywa się na naszych oczach. Brak w Sejmie ustaw, te które tam są(PiSu i SLD) są blokowane przez marszałka Komorowskiego. W ubiegłym tygodniu pojawił się sondaż, w którym po raz pierwszy od wyborów rząd Tuska został źle oceniony.51% Polek i Polaków oceniło go negatywnie. Aby powrócić do władzy PiS musi być partią walczącą na wszystkich frontach. Nie czas na zbędne dyskusje. Partia ma dobry program. Ludzi interesuje to wszystko co będzie przedmiotem dyskusji na kongresie. Proszę przejść na naszą, pozytywną stronę. Jestem optymistą, bo widzę, że coraz więcej moich rodaków przeciera oczy ze zdumienia, widząc jaka ta "kobyła" jest. Jeszcze będzie przepięknie... Serdecznie Pana pozdrawiam... mordotymoja czas wpisu: 2008-04-12 03:00:22 |
| 21330 | Panie Marszałku! Partia polityczna to nie restauracja z usługą Na Wynos Z dużą przykrością i żalem przeczytałem Pański wpis. Napisał Pan: Apetyty ludzkie, także w polityce, są nieograniczone i zburzoną równowagę wewnątrz partii trudno będzie przywrócić". Zgadzam się z tą opinią i uważam, że tacy politycy jak: Paweł Zalewski, Marek Jurek, Artur Zawisza i Pan wprowadzili do partii zamęt i (na szczęście na krótko) destabilizację. PiS jest wielonurtowy i uważam, że to jest jego siła, nie obciążenie. W partii istnieje silny nurt katolicko - narodowy i ma on takie same prawa jak nurt główny, o który Pan się obawia. Ja nie podzielam tych obaw. Wolna wola w głosowaniu nad ratyfikacją traktatu lizbońskiego była ukłonem w stronę tego nurtu. Teraz następuje zwrot w stronę elektoratu i centrum. Polityk musi mieć wiedzę i informację, ale przydają się również umiejętności taktyczne i spryt. Wyskakując przed szereg popełnił Pan kardynalny błąd. J.Kaczyński walczył o dodatkową ustawę, gwarantującą zapisy traktatowe. Osiągnął to, bowiem obie kancelarie prezydenta i premiera już nad tą ustawą pracują. Jego groźba, że PiS zagłosuje przeciw ratyfikacji wynikała wyłącznie z obaw, że Platforma i Tusk na to się nie zgodzą. To "media" i "dziennikarze" wprowadzały zamęt w głowach czytelników i słuchaczy. mordotymoja czas wpisu: 2008-04-12 02:58:54 |
| 21329 | Ludwik Dorn Nie będę w tej chwili dyskutował z natłokiem tez pańskiego wpisu. Skupię się na jednym. Twierdzi Pan, że nie zaszkodził Pan swojej partii, ogłaszając publicznie swoją decyzję o głosowaniu za TL, w momencie gdy prezes pańskiej partii prezentował twardą postawę z możliwością zdyscyplinowanego głosowania na „nie”. Pan zapewne nie zauważa braku lojalności w swoim czynie, lub też ma przekonanie o wyższej randze integracji politycznej europy ponad partyjne ustalenia. Szkopuł w tym, że pańska decyzja przybliża moment ograniczenia suwerenności Polski. A na to nikt Panu nie dał mandatu. Jako zwolennik PiSu, nie pozdrawiam Pana. Moim zdaniem rozbija Pan tę partię próbując ograniczyć wpływy narodowego nurtu, a może trafniej należy powiedzieć, że już Pan rozbił PiS. Jeszcze trudniej mi Pana pozdrowić bo Polska jest mi niezwykle bliska. michal czas wpisu: 2008-04-12 02:44:00 |
| 21328 | Pan Ludwik Dorn Pisze Pan, że J. Kaczyński popełnił ciężki błąd zaczynając grę o warunki traktatu od grozby głosowania przeciw, w dodatku zapowiadając klubową dyscyplinę głosowania. Przyznam, że nie widzę tu błędu. Komunikat ten J. Kaczyński kierował przecież głównie do przeciwników politycznych, do PO. To zarysowało, m.in., płaszczyznę rozmów Tuska z prezydentem, który mógł mieć z kolei już w Bukareszcie odpowiednio określoną swoją sytuację w poważnych innych rozmowach. Widać sekwencję logicznych posunięć. Nie widać błędu. Tym bardziej, że do podpisania traktatu przez prezydenta jeszcze dość daleko i jeszcze sporo może się zdarzyć. Obserwatorom zaś niekoniecznie musi się podobać próba dyskredytowania szefa partii, a z taką chyba w Pana wypadku do czynienia mamy. aspiryna czas wpisu: 2008-04-12 02:33:40 |
| 21327 | Bardzo lubie Dorna. Nigdy go nie poznalam, ale pamietam doskonale, ze byl legendq rozpalajaca wyobraznie juz w latach 70tych ( choc akurat to nie o nim pislywaly owczesnei media, ktore opisywaly o opozycji o to oczywiscie, zle - ale upowszechnialy nazwiska). Doskonale rozumiem, elitarne zainteresowania, przyjmnosc z obcowania z ludzmi o podobnym poziomie intelektualnym i oczytaniu ( nawet jesli sa to oponenci), tyle ze polityka, to jest cos nieco innego. Wydawaloby sie, ze naczytani teorii i analiz intelektualisci powinni to , jak nikt inny, najlepiej rozumiec i przekuc na ogolna dyskusje - takze z tymi moze mniej przez Los i Nature obdarzonymi przymiem wysoko rozwinietego intelektu. Niestety, nie dokonali tego na poczatku tzw. transformacji, nie potrafia i dzis. Zobaczymy co Ludwik zrobi z tym blogiem( na Onecie, jest to taki cyrk, ze wlasciwie szkoda zachodu, aby tam sie odzywac). Tak na wszelki wypadke zaznacze; niezaleznie od tego jak lubie Dorna, jezeli wplatalby sie w kanape tych, pozal sie Boze, konserwatystow XXI wieku, to bede go tepic bezlitosnie i zwalczac. Jakkolwiek...nie do konca wierze w ten jego konflikt z Kaczynskim, no ale moze wrodzony optymizm przeszkadza mi w przyjeciu do wiadomosci fatalnych informacji. kaska czas wpisu: 2008-04-12 02:31:39 |
| 21326 | Pana wpis jest długi,ale i tak napisany w miarę strawnie,chociaż przecież na Salonie raczej bardziej wykształceni wyborcy. A w mediach potrafi Pan do zupełnie nieprzygotowanego wyborcy wygłaszać mądrości okraszone dodatkowo sarkazmem.Mało kto to lubi. I tak jak wielu już pisało nie przyczynił się Pan raczej do wzrostu popularności partii chociaż przecież miał Pan ku temu duże możliwości.Sama przecierałam oczy ze zdumienia,gdzie się podział ten Ludwik Dorn,który przed wyborami 2005 roku był dowcipnym szefem klubu poselskiego PIS. Jeśli chodzi o kongres partii to muszę Pana zmartwić. Oni mają rację - przeciętnego wyborcę,nawet zwolennika PIS bardziej obchodzi gospodarka,wymiar sprawiedliwości,niż dyskusja o in vitro ufka czas wpisu: 2008-04-12 02:24:32 |
| 21325 | Panie Marszałku Pisze Pan, mówi Pan, myśli Pan w sposób niezwykły i tych lat, kiedy Pańskie słowa i myśli pomagały znaleźć sens tam, gdzie wydawało się, że go nie ma, oczywiście nie zapomnę. Natomiast dziś chcę Panu powiedzieć jedno. Kiedy Jan Rokita przez niemal dwa lata z jednej strony, dzień w dzień, brał się za łby ze swoimi kolegami z Platformy i robił za dysydenta, z drugiej strony stał w pierwszym szeregu walki z Kaczyzmem i wykorzystywał swoją elokwencję do najbardziej przykrych i brutalnych aktów tępej złośliwości, a jeszcze z innej strony wciąż deklarował swą wierność Platformie, to ja z tego rozumiałem tylko jedno: człowiek taki jak Rokita, jeśli idzie o tak zwaną polityczną przenikliwość, potrafi akurat tyle i oto cała odpowiedź. Moje podejrzenia tylko się potwierdziły, gdy żona pana Rokity nie wytrzymała i sama się wzięła za politykę, a jego skierowała do słuchania 2 Programu Polskiego Radia. Niedawno Rokita wrócił do swojej publiczności i ponownie zadeklarował, że Platforma z Tuskiem jest do niczego, PiS z Kaczyńskim równie do niczego, a on oczywiście pozostaje w PO, bo to przecież jego partia, która jest oczywiście świetna i jedyna. I teraz mam Pana. Niestety tym razem, nie jako element ładu, lecz kompletnego chaosu. toyah czas wpisu: 2008-04-12 02:22:41 |
| 21324 | @Balzak Witam, podoba mi sie Twój wpis,kismet ma racje -rząd PiS w porównaniu do rządu PO był reformatorski i liberalny . pozdrawiam m czas wpisu: 2008-04-12 02:07:42 |
| 21323 | Nie wiem na czym polega roznica miedzy panem a premierem ale obecna pana ocena sytuacji w PIS wg mnie jest bledna.Do wyborow chyba nie dojdzie wczesniej niz w 2010 lub w terminie czyli w 2011 chyba ze jakis disaster sie wydarzy eg.fiasko Euro2012,krach gospodarczy etc-jesli nie czeka nas administrowanie krajem przez nastepne lata.Zadnych reform chyba ze wymuszone sytuacja. Co wiec ma robic opozycja-przeciez przedstawiacie swoje projekty a te laduja w tzw. zamrazarce,co jeszcze mozecie robic tzw. konstruktywnie krtytykowac poczynania rzadu-wolne zarty-czy po tzw.konf.prasowych PISu uslyszal pan jedno merytoryczne i odnoszace sie do tematu pytanie-jesli tak to gratuluje.Wszystko zamilczane jest i bedzie przez media. Co wiec partia moze zrobic-ano wg mnie okopac sie ,przeczekac to zauroczenie i nie tylko mediow PO i nie pozwolic sie rozbic. Moze to pan nazywac z partia jest wkryzysie bo mowi roznymi glosami-ja mysle ze jest to sila tej partii.To ze przeciw traktatowi bylo prawie 40% poslow i senatorow PIS ,w dluzszym czasie,jedynie wzmocnilo jednosc partii-pokazalo ze jest i miejsce dla p. Sobeckiej,Pana czy pani Kluzik-Roztkowskiej.Glowny nurt partii musi byc teraz przesuniety nieco na prawo aby wtedy kiedy czas na to przyjdzie prezsunac sie do centrum. Poza tym jak pan wyobraza sie sukces w wyborach do parlamentu europejskiego(pierwszy prawdziwy sprawdzian sondazowni)bez eurosceptykow i eurorealistow po stronie pana partii.Panie Marszalku bardzo pana sobie cenie za pana dotychczasowe osiagniecia-zycze wiecej optymizmu i pogodzenia sie z expremierem. zak0304 czas wpisu: 2008-04-12 02:05:56 |
| 21322 | Po drugie – konserwatyzm. Pewnie z uwagi na wiek jestem zwolennikiem pewnych, nieprzemijalnych wartości. Wartości - które głosi KK, choć sam jestem agnostykiem. Postrzeganie Kościoła Katolickiego w Polsce jest i musi być inne niż w pozostałych krajach Europy. To KK zawdzięczamy przetrwanie naszej tożsamości narodowej. Nie odrzucajmy tego teraz, kiedy nam się, przez chwilę, wydaje, że jesteśmy bezpieczni. Nigdy nie wiadomo, jakie terminy nas jeszcze spotkają. Po trzecie – niestety, ale uważam, że PiS jest zbyt socjalistyczny w sferze gospodarczej. Ja nawet gdzieś tam rozumiem potrzebę populizmu, jako jedynego sposobu podlizywania się masom, ale od konserwatystów oczekiwałbym również dążenia do wolności i poszanowania ludzi przedsiębiorczych. Rozwój i postęp zawdzięczamy ludziom zdolnym, którzy nie boją się pracy, a nie obibokom, którzy chcą żerować na pracy innych i żyć z danin „państwa”. balzak czas wpisu: 2008-04-12 01:59:00 |
| 21321 | Najpierw chciałbym do Pana i Pana kolegów zaapelować, aby nie zwalczać Jarosława Kaczyńskiego. To nie tak, że zgadzam się ze wszystkim, co Jego „złote” usta wypowiedzą (jak sądzą nasi przeciwnicy). Wręcz często bywa przeciwnie. Rzecz w tym, że Jarosław Kaczyński jest wyjątkową osobowością, której nie da się zastąpić w tej części sceny politycznej. Ani Pan Ziobro, ani Pan Jurek, ani, proszę wybaczyć, Pan – nie jesteście wstanie zgromadzić wokół siebie takiego poparcia. Czy dlatego, że jest „geniuszem” strategii? Ostatnia kampanie wyborcza na to nie wskazuje. Zawsze trudno znaleźć materialne przyczyny takiego stanu rzeczy. W szczególności, jeśli mowa o kimś z tak mizerną posturą. Ale, jak mawiał Zagłoba o Wołodyjowskim (też mizernej postury): „na kamieniu się tacy rodzą” – co tłumaczy wszystko i nic. Pewnie to konsekwencja poglądów, którą Jarosław Kaczyński zachował przez lata 90-te, pomimo licznych prób sponiewierania Go ze strony władców medialnych i politycznych. Jest kilka istotnych elementów w polityce PiS-u, które są dla mnie niezastąpione. Po pierwsze – za wszelką cenę zbliżenie się do USA. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia historyczne i to, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze, uważam, że Racją Stanu Polski jest ustawienie naszego sojuszu z USA na pierwszym miejscu, przed zobowiązaniami wobec UE. Choć Rooswelt nas zdradził, to i tak - wszystko, co dobre się stało w naszej historii, zawdzięczamy właśnie Stanom Zjednoczonym – zarówno w roku 18, jak i 89. To w Europie, niestety, są kraje, które nas zniewalały lub, przynajmniej, były obojętne na naszą niedolę. W końcu, to tylko USA stanowią realną potęgę na tym padole, która jest wstanie zapobiec ewentualnej, ekspansywnej polityce naszego wschodniego sąsiada. A któż mógłby zagrozić naszej niepodległości w przyszłości? Jamajka? Kuba? balzak czas wpisu: 2008-04-12 01:56:39 |
| 21320 | Należę do grona sympatyków PiS-u. Wbrew tej Staram się patrzeć trzeźwo (oczywiście przy piwku, jak każdy, porządny internauta) na naszą scenę polityczną. W Pana tekście odczytuje bardzo racjonalną próbę pozyskania nowych wyborców. Z drugiej strony, niestety, świadczy to nadmiarze populizmu naszych polityków. Coraz mniej idei – coraz więcej kalkulacji. To zarzut do wszystkich „graczy” na naszej scenie politycznej. Leszek Miller, socjalista, był gotów wprowadzać podatek liniowy; Donald Tusk - liberał, głosował ramię w ramię z LPR-em za podwójnym „beciokowym”. A PiS? PiS się wierci i zagląda głęboko w oczy obywatelom, gdzie tu by się przypochlebić. A chciałoby się... Ano właśnie – chciałoby się, aby scena polityczna była przejrzysta; aby socjaliści (czy socjaldemokraci – jeśli ktoś woli) walczyli o „klasę robotniczą” i nierobów; aby „janosikowali” na bogatych i rozdawali „biednym” (nierobom). Żeby liberałowie zalecali się do pracodawców; obniżali podatki i zachęcali do przedsiębiorczości. Wreszcie, aby przywrócić treść określeniu: „konserwatysta”. Dlaczego pozostaję wierny PiS-owi i czego oczekuję od tej partii, jako jej wyborca? O tym za chwilę. balzak czas wpisu: 2008-04-12 01:54:30 |
| 21319 | Referendum Jedynym sensem referendum byloby wybudzenie przynajmniej czesci spolecznosci do zainteresowania sie tematem i podyskutowania o nim. Ten cel zostal osiagniety przez PiSowska "volte". Wobec decydowanej przewagi mediow juz nie niechetnych PiSowi, ale wojowniczo antyPiSowskich, szanse na odrzucenie Traktatu w referendum sa zadne, a potencjalne szkody - powazne. W ferworze dyskusji PiSowi juz do konca przyprawiono by gebe skrajanej antyunijnosci dazenia do rozwalenia EU. Wiem, ze taka opcja ma w Polsce ilus tam zwolennikow, ale to jeszcze nie powod, aby isc jej na reke. Kaska czas wpisu: 2008-04-12 01:51:12 |
| 21318 | Niby jest Pan Panie Marszałku bardzo mądry i inteligętny Ale jak powiedział Forrest Gump "głupi ten co głupio robi" Niby troszczy się Pan o PiS ale prawda jest taka że Pana występy/występki kosztowały PiS bardzo dużo. W powyższym wpisie dużo Pan napisał ale do wyborcy centrowego (moim zdaniem najgłupszego, najmniej wiedzącego, najmniej zainteresowanego polityką) docierają przekazy dwu wyrazowe maksymalnie trzy takie jak : "pijany kwach" "sawicka płacze" "ksiądz pedał" "piękny maniuś" "buzek na wózek" "ziobro łapie złodziei" (ten trzy wyrazowy przekaz jednych cieszy innych smuci:) a także "lekarze w kamasze" "pies w sejmie" "bure suki" Ale największym "mistrzostwem" politycznym popisał się Pan kiedy odbił piłeczkę zagraną przez Donaldu Tusku w grze kto jest głupi a kto mądry. Donald serwuje MOCHERY a z drugiej strony Pan odbija WYKSZTAŁCIUCHY. I tym o to sposobem ładnie podzieliliście społeczeństwo na mądrych i głupich mądrzy głosują na PO a głupi na PiS. Wiadomo że Polacy znają się na wszystkim a poza tym nikt nie chce uchodzić za głupiego. Więc jeżeli znowu chce Pan zagrać z Donkiem to lepiej niech się Pan dobrze zastanowi i pomyśli przez chwilę jak Forrest Gump "głupi ten co głupio robi" HIStory czas wpisu: 2008-04-12 01:48:50 |
| 21317 | Dorn sie myli, a w najlepszym wypadku nieprecyzyjnei wypowiada. Kaczynscy NIE wynegocjowali Traktatu, bo 99,9% jego zawartosci byla juz wynegocjowana kiedy PiS doszedl do wladzy, a Lech Kaczynski zostal prezydentem. Spor o ostateczny ksztalt traktatu byl sporem te detale, ktore - jako istotne z punktu widzenia Polski - w ogole mozna bylo jeszcze negocjowac. Sukcesem PiS nie bylo wiec wynegocjowanie Traktatu, ale wynegocjowanie kilku jego elementow. Byl to przede wszystkim sukces d y p l o m a t y c z n y. Polska zaistniala w UE jako czlonek realny i przytomny, posiadajacy wlasny glos i korzystajacy z tej okolicznosci. Tego wczesniej NIE BYLO. Polska postrzegana byla jako element europejskiego t l a, dla pozoru w ogole w Unii zaistnialego. Jej zadaniem bylo "wyrazac zgode" na stuk! stuk! laska w podloge. Oczywiscie, mozna to nazwac "awanturnictwem" i media tudziez inne partie nie omieszkaly tak sprawy przedstawic. Realia polityczne sa jednak takie, ze obawy przed "awanturnictwem" wymuszaja ustepstwa. PiS nie dazy do rozbicia UE, ale do zapewnienie tam Polsce slyszalnego glosu, z ktorym trzeba sie liczyc. Jakim cudem ma byc to PiSu wada i grzech - nie mam pojecia. Tylko mentalnosc niewolnicza moze nakazywac bezszmerowe podporzadkowywanie sie wplywom spoza kregu wewnetrznego organizu spolecznosci. kaska czas wpisu: 2008-04-12 01:47:18 |
| 21316 | Nam trzeba partii, która właśnie jest wielonurtowa i żaden nurt nie jest dyskryminowany niczym - ani prointegracyjny (Ołdakowski, Kowal), ani pośredni (Girzyński, Nelly Rokita), ani eurosceptyczny (Sobecka). Dlatego w ogóle nie może żadna dyscyplina w rodzaju "nie wolno wam głosować przeciwko traktatowi" albo nawet przekonywanie posłów eurosceptycznych przyjść do głowy żadnemu posłowi - ani posłowi Karasiewiczowi (wiadomo jak argumentował swoje odejście) ani Panu Marszałkowi. Wtedy to dopiero PiS by był partią zamordystyczną. Przemyślenia o wyborcach, którym na problemie homoseksualizmu nie zależy, albo o tych, którzy nie lubią fanatyków są bardzo dobre i dziękuję. A co do integracji z UE - ja mam mniej więcej podobne stanowisko co poseł Girzyński. Unia powinna być unią celną, z dobrą i nieskrępowaną gospodarką. Kraje bogatsze rzeczywiście powinny pomagać biedniejszym. Bo chodzi o w miarę jednolitą Unię pod względem stopnia rozwoju gospodarczego. Oczywiście nie równając do gorszego. Ale już pod względem legislacyjnym i sądowniczym nie powinno być żadnej integracji. Zero, null. Zlikwidować nawet sam ETS! Poza oczywiście jakimś ustalanym przez wszystkie kraje budżetem UE. Tylko w tym budżecie także nic poza wspomaganiem gospodarki nie powinno być - żadnego wspomagania organizacji gejowskich czy feministycznych. Strefa Schengen jest rzeczywiście niezła, więc może zostać. No i wydaje się, że potrzebna jest jakaś integracja w sprawach bezpieczeństwa czy zagranicznych. Ale tylko tak, by nie rozciągał swoich macek taki kraj jak Rosja. wojtas czas wpisu: 2008-04-12 01:43:39 |
| 21315 | mówiąc per analogiam: PiS rzeczywiście w kwestii ratyfikacji Traktatu próbował przejść lekko na prawo, być może rzeczywiście to przejście na prawo jest spowodowane kalkulacjami przed wyborami europejskimi. Ale tu właśnie PiS zrobił źle. Bo partia prawicowa nie powinna dociskać z całą mocą ścianę, ściana nie powinna się rozwalić. Chodziło tylko o delikatne "zagarnięcie" tego, co jest przy tej ścianie, tak by się nie uszkodziła, ale by też zachować to lewe skrzydło partii w stanie możliwie nienaruszonym. Rację ma FYM - była szansa na referendum. A wtedy, gdyby było referendum, to też jakoś by się dało wyłgać. Zabajerowało by się umiłowaniem demokracji a poza tym gadałoby się o znanych wyczynach rządu Tuska. No chyba że rzeczywiście media by PiS zmasakrowały za to referendum. To wtedy tak, nie dziwię się Panu Marszałkowi. Ja jestem tylko wyborcą (2-krotnym wyborcą PiS-u, który głosował za wejściem do UE i na Lecha Kaczyńskiego), więc aż tak na PiS-ie mi nie zależy. wojtas czas wpisu: 2008-04-12 01:42:33 |
| 21314 | Generalnie mowiac, sadze, ze pan nieco "przeanalizowal" w swoich przemysleniach. Opisuje pan zjawisko "sfery niepewnosci w obszarze polityki europejskiej", przedstawiajac je jako slabosc PiSu. Jenoczesnie powoluje sie pan na przyklad CDU, ze tam: "jeśli duże grupy wyborców przesuwają się zdecydowanie na prawo tworząc tym samym sposobność, by miedzy chadecja a prawą ścianą pojawiła się partia, która może niebezpiecznie zbliżyć się do 5 procentowego progu wyborczego, to cała chadecja przesuwa się ostrożnie na prawo pozbawiając przez to tlenu potencjalną konkurencję". Moim zdaniem, PiS zachowal sie dokladnie tak samo. Obecna przewaga "nurtu eurosceptycznego" jest chwilowa, wynikajaca z udzielenia poparcia dla PiS srodowisk do tej pory zwiazanych z LRP, czy SO. Ulegnie zlagodzeniu w sposob najzupelniej naturalny i bez ciezkiego zastanawiania sie czy szklanka jest do polowy pusta czy pelna ( n.b. szklanka jest DO polowy pelna, a OD polowy pusta). O PiSowskich eurosceptykach pisze pan: "Z ich punktu widzenia nie ma pożądanego kształtu integracji, są tylko kształty mniej lub bardziej niepożądane." Bo tak, przeciez wlasnie JEST. Awantura, jaka rozpetala sie przy ostatnich posunieciach PiS wobec traktatu - jak sadze- miala na celu wlasnie uswiadomienie spolecznosci, ze nasza obecnosc w Unii nie jest wylacznie dla Polski korzystna, jakkolwiek niekoniecznie odpowiedzia ma byc bezpardonowa walka prowadzaca do rozbicia Unii ( jak chca srodowiska skrajnie antyeuropejskie). Biorac pod uwage powyzsze nie moge zgodzic sie z panska argumenacja. Nie chce tego, i tak juz obszernego, wpisu teraz kontynuowac, bo dluga forma nie sprzyja dyskusji, ale argumentow na przytomnosc PiSowskich eurosceptykow oraz uzytecznosc "'sfery niepewnosci" mam wiecej. kaska czas wpisu: 2008-04-12 01:38:00 |
| 21313 | Ośmielam sie sądzić,że Polacy mimo wszystkich słabości i ułomności obywatelskich potrzebują państwa normalnego, uczciwego, wydolnego, sprawnego itd. My po prostu łakniemy, rozpaczliwie pragniemy demokracji, suwerenności. Niestety po 45 latach komuny wpadliśmy w sidła zorganizowanej hipokryzji! Jako kraj zubożały, wyniszczony, zdewastowany cywilizacyjnie wyraziliśmy zgodę na obciążające nas reformy gospodarcze, polityczne, zmiany instytucjonalne w zamian za pomoc ,pożyczki od różnorodnych donatorów; MFW, Bank Swiatowy, UE.Ceną, kosztem tego rodzaju "beneficjum" jest niestety niekontrolowana utrata części suwerenności. Rządy post peerelu okazały się niestety słabe tak w stosunkach zewnętrznych jak i w polityce wewnętrznej.Polska stał sie wręcz modelowym przykładem państwa dysfunkcjonalnego. Owa dysfunkcjonalność jest żródłem naszych niepowodzeń,żródłem ubóstwa większej części społeczeństwa.To jest zaś przyczyną naszych wszelakich plag, tak dręczących nasz kraj; korupcja /w tym także polityczna/, zachowania przestępcze polityków, samorządu, korporacji/ prawnicy, lekarze, uczelnie/, policji, wojska. Nie ma zapewne ani jednej sfery życia w naszym kraju niezżeranej trądem! Nawet doświadczony, ponad 1000 letni Kościół, instytucja która wyszła z komuny najmniej poobijana i okaleczona ma co nieco do ułożenia. Czy Polska potrzebuje prócz technologii funduszy także importu, środków pomocowych w postaci modeli struktur ustrojowych aby najpierw zahamować te zabagniona korupcję i niszczycielski lobbing skoro i tak już mamy podzielaną suwerenność ? pozdr anty czas wpisu: 2008-04-12 01:36:32 |
| 21312 | free ty barani łbie, nie próbuj udawać, że rozumiesz co czytasz. Poczekaj do rana dostaniesz od szefa instrukcję smskiem 0stra... czas wpisu: 2008-04-12 01:00:36 |
| 21311 | LD Pisze Pan: "Jarosław Kaczyński popełnił ciężki błąd zaczynając grę o warunki ratyfikacji traktatu lizbońskiego od groźby głosowania przeciw, w dodatku zapowiadając klubową dyscyplinę głosowania. Oznaczało to powiedzenie klubowi, partii i wyborcom, że PiS gotów jest umrzeć za postulaty eurosceptyków. Apetyty ludzkie, także w polityce, są nieograniczone i zburzoną równowagę wewnątrz partii trudno będzie przywrócić, bo raz uzyskawszy taką deklarację (co prawda niezrealizowaną) politycy odwołujący się do nurtu katolicko-narodowego czują się w prawie żądać coraz więcej. Zawsze jedno nieracjonalne ustępstwo naraża na konieczność czynienia następnych." Tymczasem według mnie błąd popełniono później. PiS mógł docisnąć PO do ściany, zwlekając z ratyfikacją TL i eskalując konflikt. Gdyby PO w akcie depseracji np. doprowadziła do referendum, to sytuacja wyglądałąby inaczej, a przede wszystkim okazałoby się, jak wygląda realne poparcie dla dalszego procesu integracji w formule superpaństwa. PiS jednak w ostatniej chwili ugiął się pod presją i mediów, i "tęczowej koalicji" i poszedł na zupełnie przedwczesny kompromis ze zwalczającą go PO. Nie należał się spieszyć z ratyfikacją parlamentarną, ponieważ nic nas tak naprawdę nie goniło. Ten pośpiech wywołał bardzo negatywny rezonans wśród części osób popierających PiS. Jasna debata nad kształtem ideowym tej partii jest konieczna, aczkolwiek powinna ona zmierzać do poszerzenia porozumienia środowisk prawicowych, a nie do jego zawężenia. free czas wpisu: 2008-04-12 00:43:14 |
| 21310 | @Szanowny Panie Ludwiku Nigdy nie powrócimy do władzy bez poparcia mediów i "autorytetów". Ich poparcie można uzyskać jedynie wtedy jeżeli damy im więcej niż platforma. Jednakże w takim przypadku staniemy się platformą bis. Bardzo Pan wszystko teoretyzuje sądząc, że reforma partii coś zmieni. Nijaką, bezbarwną platformę nadymano przez trzy lata, aż do upragnionego skutku. Teraz trwa akcja odwdzięczania się nadymaczom. Pan sądzi, że odżegnując się od środowiska RM i mizdrząc się do Waltera Solorza i tych z Czerskiej powrócimy do władzy? Tusk i Komorowski są dla nich bardziej wiarygodni i przewidywalni.Trzeba spokojnie czekać na zmęczenie materiału i jakąś wielka wpadkę Tusku. kokos czas wpisu: 2008-04-12 00:40:41 |
| 21309 | Panie Marszałku, Nurt główny, nurt taki owaki, nurt poboczny, nurt jaki tam. Za moich czasów siadało się wypijało kielicha albo i dwa; godziło się i działało razem. Aż do następnego razu. Jeżeli tego nie potraficie to... Wam szczać kury wypada wyprowadzać a nie politykę uprawiać. POLFIC czas wpisu: 2008-04-12 00:34:21 |
| 21308 | @Ludwik Dorn Licze na dyskuje, nie tylko prezentacje swoich przemysleń. Akurat z tym wpisem nie we wszystkim sie zgadzam, ale rozumiem Pana chęć reformy w PiS. Cóż, trudno pogodzić Sobecka z Kluzik-Rostkowską. Ale to jest najwieksza siła PiS, ZE MA TAK SZEROKIE SKRZYDłA. Co pan marszałek zamierza zrobić z propozycją Hall? Rozumiem, ze taki erudyta skupi sie na obronie kanonu polskiej literatury i wystąpi z ostrym protestem przeciwko odcinaniu młodzieży korzeni i robienie z nich słabo wykształconych parobków? pozdrawiam m czas wpisu: 2008-04-12 00:31:26 |
| 21307 | Kismet ma rację, z tym, że wszystko da się medialnie przykryć (odbiorą Euro2012? To przez silne włoskie lobby), więc na wierzch wyjdzie tylko to, co wyniknie z walk pod dywanem. A ponieważ z afery Rywina ubekistan niewątpliwie wyciągnął konstruktywne wnioski, nie należy się spodziewać szybkich tego typu wpadek. O ile więc Tusk nie podpadnie komuszemu kapitałowi, będzie rządzić wiecznie. pogromca smokow czas wpisu: 2008-04-12 00:29:23 |
| 21306 | Powrot PiSu do wladzy zupelnie od niego nie zalezy. Jesli Donald sie na czyms ewidentnie rozkraczy, np. skompromituje sie na EURO, PiS w nastepnych wyborach ma 60% bez wzgledu na swe dzialania. kismet czas wpisu: 2008-04-12 00:26:25 |
| 21305 | Dlatego mojej partii już teraz potrzebna jest najpoważniejsza z możliwych debata ideowa i polityczna. Okazją do jej rozpoczęcia może być zapowiedziany na jesień kongres programowy partii.Niestety, jak się zdołałem zorientować, w najbardziej wpływowym kręgu kierowniczym mojej partii przyjęto następującą koncepcję: pokażemy na kongresie na czym polega IV Rzeczpospolita w podatkach, wymiarze sprawiedliwości,polityce międzynarodowej, polityce gospodarczej, itd., itp. Uważam tę koncepcję za intelektualnie i politycznie miałką, a przez to szkodliwą. Jak bowiem pisałpoeta: Biada temu, kto ustawia dziecinny młynek u brzeg urwących potoków, Kiedy rycząca powódź i noc idą z gór. Dlatego w jedyny dostępny mi sposób apeluję do członków i sympatyków PiS: rozpocznijcie wielką debatę; domagajcie się od kierownictwa partii, by nadało jej ramy. Nie pozwólcie, by wielką energię i siłę PiS-u zmarnotrawiono na konstrukcję dziecinnego młynka. W tej debacie postawcie żądanie, by uregulować koryto naszej rzeki. Ludwik Dorn L.D. czas wpisu: 2008-04-12 00:16:13 |
| 21304 | Czas nagli. W tej sferze Polskę czeka poważny i głęboki spór już w tym roku.Dotyczyć on będzie kwestii bioetycznych, a przede wszystkim zapłodnienia in vitro. Premier Donald Tusk zapowiedział uchwalenie odpowiedniej ustawy już w 2008 roku. Przedstawił jednocześnie pewien polityczny plan przeprowadzenia tej ustawy i takiego rozegrania związanego z nią konfliktu, który przyniesie korzyści PO. Platforma dążyć będzie zatem do prezentacji sporu jako starcia sił umiarkowania, harmonii i rozsądku z fanatykami z prawej i lewej strony. Nie można mieć o taki plan do Donalda Tuska pretensji. Jest politykiem i przywódcą partyjnym a jego obowiązkiem jest zabiegać o interes swojej partii. Innego rodzaju niepokój budzą deklaracje posła PO, Jarosława Gowina o jednej ustawie regulującej całość tej problematyki. Jest to po prostu niemożliwe ze względu na materię, która ma być prawnie uregulowana. Jestem głęboko przekonany o dobrej woli posła Gowina, ale zaproponowany przez niego kierunek prac tylko spotęguje przewidywany konflikt. Jeśli PiS nie przygotuje się poprzez prace i debatę wewnętrzną do nadchodzącego starcia, to czeka go przegrana i potężny kryzys. L.D. czas wpisu: 2008-04-12 00:14:03 |
| 21303 | Inne jeszcze środowiska mogą przeżywać zagrożenia związane z naruszeniem ładu moralnego jako bardzo poważne i bliskie, ale odrzucać język„gorącej” natychmiastowej mobilizacji z tego względu, że uznają go za przeciwskuteczny. Sądzę, że większość polskich obywateli o prawicowych i centroprawicowych przekonaniach w bardzo wielu mutacjach i odmianach zalicza się do drugiej lub trzeciej wskazanej przeze mnie grupy. Wynika z tego wniosek jak najbardziej praktyczny i polityczny: jeżeli moja partia chce skupiać wyborców i polityków od zdecydowanej prawicy po centroprawicę (a tylko taka partia ma szanse zdobyć władzę) to jej nurt główny musi w dialogu, który niekiedy bywa sporem, wypracować przekaz ideowy i język jego komunikowania,który co najmniej nie będzie odstręczał tak „letnich” centroprawicowców, jak i„gorących” zdecydowanych prawicowców. Jeśli tak się nie stanie, to PiS jako całość stanie się zakładnikiem nurtu katolicko-narodowego ze wszystkimi tego konsekwencjami: potężnymi napięciami wewnętrznymi i porażkami w starciach politycznych. L.D. czas wpisu: 2008-04-12 00:11:01 |
| 21302 | To ogólne stwierdzenie wyjaśnić najlepiej poprzez przykład. Ktoś może być przeciwny ujmowaniu związków homoseksualnych w prawną formę małżeństwa, a jeszcze bardziej adopcji dzieci przez pary homoseksualne i przeżywać to jako bezpośrednie zagrożenie podstaw ładu moralnego, w którym żyje, uznając zarazem, że już dziś niezbędna jest mobilizacja ideowa i polityczna, by Polskę przed tym zagrożeniem uchronić. Inna grupa osób również może nie akceptować homoseksualnych małżeństw i adopcji przez nie dzieci, ale zarazem żywić przekonanie, że „coś takiego” możliwe jest gdzie indziej, a w Polsce się nie zdarzy. Osoby takie zapewne można by zmobilizować, gdyby pojawiła się w Polsce siła polityczna zdolna do objęcia rządów i przeprowadzenia takich zmian. Ale póki program taki głoszą siły wyraźnie mniejszościowe, obywatele o takiej wrażliwości skłonni są sam problem traktować jako słabo ich osobiście w wyobrażalnej perspektywie czasowej dotyczący.Dlatego nie wchodząc w spór merytoryczny ze środowiskami wzywającymi do natychmiastowej mobilizacji ideowej i politycznej mogą traktować je jako środowiska fanatyków (nie lubią fanatyzmu) lub dziwaków (dziwaków też nie lubią). L.D. czas wpisu: 2008-04-12 00:07:43 |
| 21301 | Ostatni punkt pozwolę sobie rozszerzyć. Wiele z diagnoz, wskazań na zagrożenia,niepokojów, które artykułowane są na łamach „Naszego Dziennika” lub na falach „Radia Maryja” zawiera szereg elementów racjonalnych. Oczywiście zdarzają się także elementy nieracjonalne. Problem jednak polega na tym, że to język, słowa, ich otoczka emocjonalna niekiedy bardziej różnią ludzi niż treści przez język wyrażane. Język, słowa i aura emocjonalna używane choćby przez „Radio Maryja” jednych odbiorców przekonują i utwierdzają w ich poglądach, innych zaś mniej lub bardziej rażą. Wśród tych, których rażą są oczywiście i tacy obywatele, którzy żywią poglądy radykalnie, co do treści, sprzeczne z wyrażanym przez tej język przekazem ideowym. Ale jest też wiele takich, których sprzeciw wobec treści przekazu jest mniejszy lub zgoła żaden, natomiast odruch repulsji na język – bardzo silny. Ponadto przekaz, nazwijmy to, „radiomaryjny”, nakierowany jest na dość precyzyjnie określoną grupę odbiorców i nie uwzględnia odmienności w natężeniu opcji ideowych. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:50:52 |
| 21300 | # Aby mógł być spełniony warunek drugi, konieczne jest spełnienie warunku kolejnego: stworzenie (bo niestety, nie ma tu czego odbudowywać) mechanizmów wewnątrzpartyjnej dyskusji w sprawach o strategicznym znaczeniu dla całej partii. Jeśli nurt główny ma negocjować z nurtem katolicko-narodowym, to musi istnieć miejsce i sposób na taką dyskusję i takie negocjacje. Tylko w ten sposób będzie można uzyskać zaangażowanie całej partii w uzgodnione wspólnie działania. Tylko w ten sposób uniknie się poniżającej dla wszystkich sytuacji, w której grożono sankcjami klubowymi i partyjnymi członkom PiS, którzy chcieli zagłosować za ratyfikacją traktatu. # Warunkiem ostatnim jest przejęcie i przeformułowanie przez nurt główny PiS diagnoz i postulatów podnoszonych przez nurt katolicko-narodowy. Chodzi o to, by PiS jako całość przestał zachowywać się na tym obszarze w sposób czysto reaktywny, podejmując działania tylko wtedy, gdy zostanie przyciśnięty do ściany. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:49:52 |
| 21299 | Taki rozwój sytuacji jest prawdopodobny, ale nie jest nieuchronny. Można mu zapobiec, jednakże muszą zostać spełnione pewne warunki. Dzisiaj wyobrażam je sobie następująco: 1. W PiS musi się odbudować nurt główny, o takim charakterze, jaki powyżej opisałem. W ciągu ostatniego miesiąca uległ on osłabieniu i jest w kłopotach, a to z tego powodu, że wypisał się z niego prezes partii. W jakimś sensie redefinicji uległo samo pojęcie nurtu głównego. Nie tworzy go wspólna, mająca rozbudowany sens polityczny odpowiedź na pytanie: za czym opowiada się partia?. Jest to wspólnota odpowiedzi: partia opowiada się za prezesem. Jestem politycznym realistą i dlatego nie lekceważę politycznej wagi takiej odpowiedzi. Ale w jej ramach likwidowana jest sama możliwość zadania innego pytania: a za czym opowiada się prezes? W moim przekonaniu takie warunki będą sprawiać, iż prezes wbrew własnym poglądom i chęciom będzie się stawał zakładnikiem nurtu katolicko-narodowego, a to dlatego, że on nie opowiada się za prezesem tylko za sobą. Ma w imię czego ryzykować i wie jak z sukcesem formułować własne postulaty, popierając je politycznym szantażem. 2. Odbudowa nurtu głównego z prezesem albo i bez niego jest zatem pierwszym warunkiem skutecznego przeciwstawienia się zagrożeniu radykalizacją albo podziałem. Warunkiem drugim jest przyjęcie zasady, że partia jako całość nie może być zakładnikiem jednego ze swoich skrzydeł. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:48:23 |
| 21298 | Przewidywanie powyższe opieram na następujących przesłankach: europejski demos nie istnieje w całej Europie, a w Polsce nie istnieje jeszcze bardziej, o czym świadczy frekwencja w wyborach europejskich. W warunkach bardzo niskiej, oscylującej wokół 20 procent frekwencji (a takiej należy się spodziewać) do urn w 2009 pójdą wyborcy motywowani albo wiernością wobec partii albo interesem ideologicznym (jedno nie wyklucza drugiego). To sprawi, że nadwartościowane wobec realnego wpływu wcałym elektoracie będą formacje stawiające na mocny przekaz ideologiczny powiązany ze sferą o charakterze aksjologicznym (kwestie aborcji, bioetyki,moralności publicznej, religijnej lub antyreligijnej tożsamości). Z podobnym zjawiskiem mieliśmy już do czynienia: w ostatnich wyborach europejskich LPR uzyskała 16%, a w krajowych – 7%. Na taką polaryzację nastawia się SLD – stąd parady ważnych działaczy tej partii z homoseksualistami po Sejmie, pielgrzymki do Hiszpanii i stawianie na program „szoku zapaterystowskiego”, który dla SLD sformułował Sławomir Sierakowski. Z punktu widzenia SLD taka strategia nie jest pozbawiona sensu. Ale jeden biegun skrajności przyciąga lub tworzy drugi. Wspólna będzie definicja Unii Europejskiej jako narzędzia kulturowo-cywilizacyjnego przekształcenia tożsamości Polaków. Odmienne – wartościowanie. W takiej perspektywie wydaje się wysoce prawdopodobne, że albo PiS w okresie kampanii wyborczej transmutuje w jakiś neo-LPR (czemu staram się zapobiec z całych sił, a do czego drzwi otwiera nieświadomie Jarosław Kaczyński) albo też neo-LPR pojawi się poza PiS-em. I nie należy się pocieszać tym, że powtórzyć się może sekwencja z okresu wyborów minionych (bardzo dobry wynik LPR w wyborach europejskich, mniej niż średni w krajowych), gdyż nawet taka powtórka pozbawia PiS szans na powrót do władzy. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:47:05 |
| 21297 | Z tego względu uważam za jeden z warunków powrotu PiS do władzy odbudowę wewnętrznej i zewnętrznej równowagi mojej partii. Nie będzie to zadanie łatwe samo przez się,bo do utraconej równowagi wraca się trudno, a i warunki nie są specjalnie sprzyjające. Nie sprzyjać bowiem będzie odbudowie efektywnej politycznie relacji między nurtem głównym PiS a nurtem katolicko-narodowym przewidywana polaryzacja polityki polskiej związana z wyborami do Parlamentu Europejskiego – pierwszym po przedterminowych wyborach parlamentarnych momentem „otwarcia” polskiego systemu partyjnego. O ile bowiem w krajowych wyborach parlamentarnych wyborcy wybierają z ograniczonej palety możliwości, to wybory europejskie i prezydenckie pozwalają zaistnieć na scenie politycznej środowiskom pozbawionym własnej reprezentacji parlamentarnej i usytuować się w roli potencjalnych kandydatów w kolejnych wyborach do Sejmu. A wszystko wskazuje na to, że debata i kampania przed wyborami europejskimi w 2009 roku zostanie zdominowana przez skrajnie zideologizowane nurty. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:45:29 |
| 21296 | Z tego punktu widzenia Jarosław Kaczyński popełnił ciężki błąd zaczynając grę o warunki ratyfikacji traktatu lizbońskiego od groźby głosowania przeciw, w dodatku zapowiadając klubową dyscyplinę głosowania. Oznaczało to powiedzenie klubowi, partii i wyborcom, że PiS gotów jest umrzeć za postulaty eurosceptyków. Apetyty ludzkie, także w polityce, są nieograniczone i zburzoną równowagę wewnątrz partii trudno będzie przywrócić, bo raz uzyskawszy taką deklarację (co prawda niezrealizowaną) politycy odwołujący się do nurtu katolicko-narodowego czują się w prawie żądać coraz więcej. Zawsze jedno nieracjonalne ustępstwo naraża na konieczność czynienia następnych. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:44:23 |
| 21295 | a poza tym, jak już wspominałem, jestem zdrowo pierdolnięty. free czas wpisu: 2008-04-11 23:42:00 |
| 21294 | Przyczyną drugą było to, że PiS jest duży i silny, a LPR była mała i słaba. To PiS wyprowadził katolicko-narodowy odłam polskiej opinii publicznej ze swoistego getta i pomógł zdobyć mu pozycję jednego z istotnych nurtów w polskiej debacie publicznej i w polskiej polityce. Ale PiS mogło odegrać taką rolę tylko i wyłącznie dlatego, że było dużo szersze niż nurt katolicko-narodowy, co oznacza, że dla tego segmentu polskich wyborców PiS jest atrakcyjne właśnie dlatego, że się od nich różni i to nie tylko w sprawach drugorzędnych. Jak zauważył kiedyś jeden z politologów poszczególni wyborcy bywają politycznie nieracjonalni, natomiast elektoraty w dłuższych sekwencjach czasowych zachowują się racjonalnie, jeśli tylko da im się taką możliwość.Wyborca katolicko-narodowy ma za sobą traumę pozostawania przez kilkanaście lat w okopach św. Trójcy i doświadczenie bezsilności. Pamięta, dzięki komu uzyskał na sprawy polskie realny wpływ. Przeżył upokorzenia związane z polityką bezsilnego świadectwa i wcale nie marzy o jej powrocie. Nie potrzebuje PiS w postaci bladej kalki LPR, bo wtedy będzie miał wszelkie racjonalne powody, by PiS porzucić. Skoro ma nie mieć wpływu, to lepiej nie mieć wpływu wśród uznawanych za bezdyskusyjnie swoich. Słabnięcie PiS-u jako formacji daleko wykraczającej poza nurt katolicko-narodowy, a nawet wchodzącej z nim w wewnątrzpartyjny spór, otwiera drogę do powstania nowej formacji na prawym skraju sceny politycznej. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:27:54 |
| 21293 | Niemiecka chadecja przez dziesięciolecia zachowuje pozycję jednej z dwóch głównych partii dzięki temu, że jeśli duże grupy wyborców przesuwają się zdecydowanie na prawo tworząc tym samym sposobność, by miedzy chadecja a prawą ścianą pojawiła się partia, która może niebezpiecznie zbliżyć się do 5 procentowego progu wyborczego, to cała chadecja przesuwa się ostrożnie na prawo pozbawiając przez to tlenu potencjalną konkurencję. Polsce w latach dziewięćdziesiątych polską prawicę niszczyła rywalizacja szeregu partii, a zwłaszcza mordercza konkurencja miedzy PC a ZChN-em.„Solidarność” spacyfikowała na chwilę wewnątrz prawicowe konflikty tworząc AWS.Z różnych powodów AWS była dobrym narzędziem do zdobycia władzy i fatalnym jej sprawowania, co doprowadziło do rozpadu tej quasi-formacji. Prawo i Sprawiedliwość oraz LPR powstały na gruzach AWS (w jakimś stopniu na tym gruzowisku powstała też PO). LPR walczyła z PiS i w ramach koalicji rządowej,którą współtworzyła, i po jej rozpadzie w ostatnich miesiącach sejmu V kadencji. Wyborcy ukarali za to tę partię przerzucając głosy na PiS. Jedną z przyczyn, która umożliwiła ten proces była otwartość PiS na postulaty i obawy środowisk, które tu roboczo określę jako katolicko-narodowe. Dotyczyło to i dotyczy tak sfery obyczajowej i moralności publicznej, jak i polityki europejskiej, w której PiS ma, jak trafnie zauważył Norbert Maliszewski – dwa wymiary: opowiada się za integracją widząc w niej szansę i nie pozostaje głuche na obawy, traktując je nie tylko jako wyraz postawy lękowej, ale dostrzegając w nich element racjonalny. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:25:42 |
| 21292 | Po„politycznej kompresji” wyborów 2007 roku, czyli redukcji liczby obecnych w parlamencie partii (celowo nie podaję ich liczby, bo w klubie LiD obecni są przedstawiciele trzech partii, ale wiadomo o co chodzi), w PiS mądrością obiegową i zdroworozsądkową stało się przeświadczenie, że warunkiem utrzymania szans na realny powrót do władzy oraz roli jednej z dwóch najważniejszych partii jest niedopuszczenie by na prawo od partii wyrosła siła polityczna o charakterze nie marginalnym. Jarosław Kaczyński był o tym przekonany już od wczesnych lat dziewięćdziesiątych i była to jedna z jego wielu trafnych intuicji politycznych. Pogląd taki ma uzasadnienie nie tylko w ocenie tych przesunięć preferencji partyjnych, które ujawniły się w 2007 roku (przejęcie przez PiS wyborców LPR), ale też przemyśleniu słabości prawicy w ciągu minionych kilkunastu lat oraz doświadczeń wielkich prawicowych partii w Europie Zachodniej, zwłaszcza zaś niemieckiej chadecji. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:21:21 |
| 21291 | Tak ustalona relacja między nurtem głównym partii a nurtem eurosceptycznym nikogo wprawdzie do końca nie zadowalała, ale była politycznie efektywna. Ubocznym efektem burzliwych wydarzeń ostatnich tygodni jest jej destrukcja i powstanie w PiS na istotnym obszarze polityki europejskiej sfery politycznej niepewności. Otóż moim zdaniem ta sfera niepewności powinna zostać jak najszybciej zlikwidowana wraz z odbudową politycznie efektywnej relacji między nurtem głównym a nurtem eurosceptycznym i to nie tylko dlatego, że partii politycznej aspirującej do powrotu do władzy nie stać na hodowanie sfery niepewności w obszarze polityki europejskiej. Rzecz dotyczy kwestii jeszcze istotniejszej: czy PiS zachowa zdolność do powrotu do władzy? L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:17:40 |