| 10400 | CHARYZMA to umiejętność kierowania na siebie i koncentrowania przez dłuższy czas uwagi innych ludzi. Osiąganie sukcesu bez zdolności charyzmatycznych jest w dzisiejszych czasach właściwie niemożliwe. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:26:20 |
| 10399 | AUTORYTET 1. Społeczne uznanie, prestiż osób lub grup i instytucji społecznych oparte na cenionych w danym społeczeństwie wartościach. 2. Osoba lub instytucja ciesząca się uznaniem, mająca kredyt zaufania co do profesjonalizmu, prawdomówności i bezstronności w ocenie jakiegoś zjawiska lub wydarzenia. 3. W kontaktach międzyludzkich osoba mająca cechy przywódcze z wysoką inteligencją emocjonalną zwaną też niekiedy charyzmą. 4. W teorii socjologicznej jeden z typów idealnych legitymizacji władzy. Zinternalizowane przeświadczenie o świętości i nadrzędności przywódcy. Por. charyzma Najczęściej autorytet postrzegany jest jako czynnik stabilizujący więzi społeczne i ma wydźwięk pozytywny. Istnieje niestety niebezpieczeństwo, iż nadmierne zaufanie do autorytetów grozi skostnieniem poglądów a czasem nawet ich zwyrodnieniem. Brak autorytetów w danej społeczności grozi jej rozpadem lub anarchią. Istnienie w społeczności jednego, dominującego, autorytetu grozi jej faszyzacją. Zbyt wielka ich liczba zagraża atomizacją ham czas wpisu: 2006-02-06 23:20:20 |
| 10398 | Autorytet natomiast nie pochodzi z nadania sformalizowanej pozycji społecznej, lecz jest zasłużonym, osobistym ludzkim dorobkiem danej jednostki, uznanym dobrowolnie przez zainteresowaną grupę ludzi. Jest więc wartością subiektywną, wypracowaną poglądami, przekonaniami i postępowaniem danej osobowości, a istnieje tak długo, póki jednostka jest jej nośnikiem i posiada znaczący wpływ na innych członków wspólnoty. Autorytet ma wartość moralną, najczęściej bez przypisanych korzyści. Zdobywa się go najczęściej pracą nad sobą, wiernością pożądanym i uznawanym społecznie zasadom. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:18:53 |
| 10397 | Gra interesów ma różne podłoże, nie zawsze służące trwaniu i dobremu funkcjonowaniu instytucji. Instytucja dobrze funkcjonuje, kiedy zaspokaja społeczne i indywidualne potrzeby i nie wymaga wewnętrznych zmian w organizacji. Skracając te wywody należy podkreślić, że prestiż stanowisk jest bezosobowy, na ogół dość trwały i stanowi dla niektórych osób wartość godną pożądania. Wywołuje to naturalny ruch kadr. Ludzie pragną bowiem zajmować wyższe stanowiska w strukturze określonej grupy społecznej czy instytucji ze względu na przypisane do nich przywileje. Prestiż władzy jest więc wartością obiektywnie określoną, niezależną od jednostki, choć, jak podkreślaliśmy, przez nią pożądany. Autorytet natomiast nie pochodzi z nadania sformalizowanej pozycji społecznej, lecz jest zasłużonym, osobistym ludzkim dorobkiem danej jednostki, uznanym dobrowolnie przez zainteresowaną grupę ludzi. Jest więc wartością subiektywną, wypracowaną poglądami, przekonaniami i postępowaniem danej osobowości, a istnieje tak długo, póki jednostka jest jej nośnikiem i posiada znaczący wpływ na innych członków wspólnoty. Autorytet ma wartość moralną, najczęściej bez przypisanych korzyści. Zdobywa się go najczęściej pracą nad sobą, wiernością pożądanym i uznawanym społecznie zasadom. Jest więc chyba jasne, że można zdobyć prestiżowe stanowisko w danej instytucji nie posiadając autorytetu i pełnić określoną funkcję przy pomocy środków nie płynących z osobistych zasług, a z nadania, np. rządzącej partii politycznej, czy nawet z historycznego przypadku, w oparciu o siły przymusu. Jest jednak pożądane, aby odpowiedzialne i prestiżowe stanowiska zajmowali ludzie o stosownym autorytecie. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:17:52 |
| 10396 | Zauważyłem wielokrotnie w artykułach prasowych, a także naukowych, że pojęcia prestiżu i autorytetu są najczęściej używane zamiennie. Ich znaczenie nie jest jednak tożsame. Spróbujemy przyjrzeć się im bliżej. INTERES A WARTOŚCI Prestiż nie jest przypisany do osoby, lecz do stanowiska w określonej, sformalizowanej organizacji. Organizacja lub instytucja charakteryzuje się wewnętrzną hierarchią stanowisk i jakkolwiek wszystkie one są ważne dla funkcjonowania całości, to jednak ich prestiż zależy od miejsca, jakie zajmują w strukturze instytucji. Najwyższe miejsca w stożku realizowanych przez ludzi czynności zajmują te, które są pozycjami władzy. Zauważamy, że mają one przypisane najważniejsze funkcje kierownicze i najogólniejszy zakres władzy. Im podlegają stanowiska posiadające obowiązki cząstkowe, o zawężonym zakresie, aż po stanowiska pracy, które zadowolić muszą przydziałem czynności wykonawczych. W świadomości ludzi danej instytucji, jak spoza niej, funkcjonuje przekonanie i potrzeba lojalności wobec władzy. Lojalność ukształtowana jest w procesie wychowania. Lepiej być lojalnym wobec zwierzchnika, bo może on nam zaszkodzić albo nagrodzić. Niepokorni lub żądni władzy są zwykle w konflikcie z panującą władzą i atakują ją różnymi metodami, aby ograniczyć ją na swoją korzyść. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:16:56 |
| 10395 | Gdyby każdy musiał zdobywać samodzielnie całą swą wiedzę o świecie (lub choćby znaczącą jej część), nigdy nie powstałaby nauka ani cywilizacja ludzka. Gdybyśmy zaś w pewnej chwili stracili zaufanie do siebie nawzajem i zaczęli starannie sprawdzać wszystko (lub choćby znaczącą część tego), o czym informują nas inni, nauka i cywilizacja nie tylko przestałyby się rozwijać, lecz nastąpiłby ich szybki regres. Ale nasze wzajemne zaufanie nie jest bezwarunkowe i bezgraniczne, co również dyktuje nam instynkt przetrwania. Wszak obok kooperacji we wspólnym interesie występuje w naszym gatunku - jak w wielu innych - rywalizacja o dobra, których dla wszystkich nie wystarczy, w tym o taką pozycję w stadzie (jeśli ktoś woli - we wspólnocie czy w społeczeństwie), która ułatwia dostęp do owych dóbr, tj. o prestiż czy władzę. Świadome wprowadzanie innych w błąd jest jednym ze środków ułatwiających sukces w tej rywalizacji, przegranej zaś może zapobiec odpowiednia doza nieufności. Nierzadko też ponosimy szkody z powodu zaufania ludziom, którzy przekazują nam fałszywe informacje nieświadomie, w dobrej wierze - dlatego, że sami padli ofiarami cudzej dezinformacji, albo własnej niewydolności poznawczej, na przykład - myślenia życzeniowego. Łatwowierność jest postawą równie niepraktyczną, jak skrajna nieufność. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:14:25 |
| 10394 | Łatwo uświadomić sobie, jak wiele naszych przekonań, decyzji i działań ma u podstaw zaufanie do kompetencji i dobrej woli ludzi, którzy udzielają nam - osobiście lub jakoś inaczej - rozmaitych informacji. Już samą zdolność do odbierania informacji - znajomość języka - osiągamy dzięki temu, że jako "dobrą monetę" przyjmujemy zabiegi, za pomocą których uczy się nas mówić i rozumieć cudze wypowiedzi. Zaufanie to musi więc być predyspozycją wrodzoną, należącą do naszego wyposażenia genetycznego. Jest ona niewątpliwie produktem ewolucji, stanowiąc ważny warunek przetrwania jednostki i gatunku tak dalece stadnego, jak ludzki. Odpowiedniki tej predyspozycji występują także u innych gatunków stadnych. Wolno jednak być zdania, że tym, co stanowi o "niezwykłości" homo sapiens, jest właśnie nieporównywalnie większy niż w innych gatunkach zakres informacji, które jedni przekazują drugim - zwłaszcza pośrednio i bez granic pokoleniowych, dzięki wynalazkowi pisma. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:14:05 |
| 10393 | Dlatego autorytet jako właściwość osoby jest wyrazem struktur władzy danego systemu społecznego. Konieczna jest więc analiza struktur władzy pod względem formy, celu i funkcji autorytetu. Przykładem może tu być analiza zarządzeń szkolnych i ich wpływu na płaszczyznę działań wychowawczych nauczyciela. Należy dodać, że wzmacnianie autorytetu nauczyciela zarządzeniami dyscyplinarnymi jest pedagogicznie nie do zaakceptowania. Pedagog musi więc badać związki między autorytetem i władzą oraz wychowaniem i społeczeństwem. Na tej podstawie można stwierdzić, że osoba znacząca zawsze się odwołuje do władzy i siłą może narzucać autorytet. Tak się dzieje, gdy działanie tej osoby lub naśladującej ją jednostki opiera się wyłącznie na uznanych normach i wartościach albo gdy wychowanek przejawia niechęć w stosunku do osób dorosłych. W drugim przypadku należy zapytać o wychowawczą rolę autorytetu. Wykorzystując autorytet dla dobra wychowywanej osoby, trzeba swoje działanie opierać nie tylko na uznanych wartościach i normach, lecz także na potrzebach rozwojowych dorastających osób. Jest to podwójna orientacja ważne są nie tylko wartości i normy, lecz także dobro drugiej osoby. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:11:00 |
| 10392 | Autorytet osoby znaczącej reprezentuje uznany porządek i normy. Przykładem może tu być związek istniejący między rodzicami a dziećmi. Rodzice wyrażają w relacjach z dziećmi uznane społecznie wartości i normy. Naśladowanie może być oparte także na działaniu osób trzecich, a nie tylko osób z najbliższego otoczenia dziecka. Osoby wiodące mogą uzasadnić swoje postępowanie odwołując się do aktów normatywnych o szerszym zasięgu, np. nauczyciel do planów nauczania, rodzice do tradycji rodzinnych. Aby związek ten zaistniał, muszą być spełnione następujące warunki: * to, co ma znaczenie dla osoby prowadzącej, ma znaczenie i musi być też ważne dla osoby naśladującej; * działania osoby wiodącej muszą odpowiadać oczekiwaniom osoby naśladującej; * osoby ulegające wpływom autorytetu muszą mieć odpowiednie wewnętrzne nastawienie i motywację. Charakteryzując ten typ autorytetu, przyjmujemy założenie, że każdy człowiek żywi wewnętrzną wiarę w prawość. Ufność tę nabywamy już we wczesnym dzieciństwie, dlatego często jest ona rozumiana jako naiwne zaufanie. Bez niej jednak autorytet i wychowanie nie mają szans powodzenia. Uznanie autorytetu danej osoby to jednocześnie uznanie norm i wartości, które ona reprezentuje. Zewnętrzną formą wiary w prawość jest posłuszeństwo. Wychowanek ma dwie drogi do wyboru: podporządkowanie się lub nieposłuszeństwo i wynikające z tego konsekwencje. W określonych sytuacjach zawsze działają konkretni ludzie. Cechy działań poszczególnych osób odpowiadają założeniom systemów społecznych. ham czas wpisu: 2006-02-06 23:10:30 |
| 10391 | a co mecenas fiuras twierdził ? ham czas wpisu: 2006-02-06 22:58:28 |
| 10390 | Mecenasa fiutasa już nie ma. AB czas wpisu: 2006-02-06 22:50:30 |
| 10389 | w łupienie klientow, rzecz jasna... xe czas wpisu: 2006-02-06 21:42:46 |
| 10388 | ty mecenas , lepiej zajmij sie swoja korporacja, zeby wszyscy mecenasi razem wzieci nie byli tacy cwani xe czas wpisu: 2006-02-06 21:41:50 |
| 10387 | Znalezione w czeluści internetu "Endecki walczyk" Był raz goj, sprytny goj co z żydami bez przerwy zadzieral żydzi wnet rzekli "oj": trzeba jakoś uciszyć frajera, ale goj sprytny był zebrał parchów na placu defilad w kongresowej zas sali nasi sie dozbrajali i spiewali spiewali co sil: cała sala strzela z nami a jewreje padaja setkami rozprawimy sie z parchami arafata oddzialy sa z nami a murzynów z pedałami ogrodzimy w obozach drutami: lewactwo, parchactwo: wpuscimy im gaz endecki walczyk w szabas ! ham czas wpisu: 2006-02-06 19:36:08 |
| 10386 | UWAGA KURWY Z SLD podnoszą łeb za pomoca Gównianej Wycieraczki Poniedziałek, 6 lutego 2006 Działacze SLD przypinają oporniki r e k l a m a SONDAŻ Jak oceniasz pomysł sprzeciwu przeciw IV RP działaczy SLD? pozytywnie negatywnie nie mam zdania PAP 06-02-2006, ostatnia aktualizacja 06-02-2006 15:17 Oporniki, kiedyś symbol oporu i buntu wobec PRL, dolnośląscy działacze SLD noszą od poniedziałku w sprzeciwie wobec IV RP i - jak określają - szerzącej się ideologii "katolicyzmu toruńskiego". "Jeśli chcesz żyć w normalnym nowoczesnym państwie, a nie w IV RP. Jeśli prawa człowieka, demokracja, wolność słowa i swobody obywatelskie nie są dla Ciebie jedynie pustymi sloganami. Jeśli uważasz, że wszyscy ludzie, mimo swej różnorodności są równi i mają równe prawa. Jeśli nie godzisz się na naginanie prawa i łamanie Konstytucji RP w imię +jedynie słusznej ideologii+ - wyraź to! W PRL niepokorni na znak protestu przeciw reżimowi nosili przypięte do ubrań oporniki, czas już najwyższy by do tej tradycji powrócić!" - nawołują dolnośląscy działacze SLD w swojej ulotce. Rzecznik dolnośląskiego SLD Maciej Grabowski, powiedział PAP, że akcja została zainicjowana przez Dolny Śląsk, ale są sygnały z kraju, że przyłączają się inne regiony Polski i coraz więcej osób przypina oporniki. "Nie godzimy się na to co robi PiS - partii, która - jak się okazało - kocha siłę i na nią stawia. Partii, która swoimi działaniami dryfuje w kierunku systemu totalitarnego. Państwa, w którym urzędy mają nie tylko kontrolować obywateli ale mówić im co mają myśleć" - powiedział Grabowski. Dodał, że SLD martwi również narzucanie wszystkim "katolicyzmu ale w wydaniu toruńskim". ham czas wpisu: 2006-02-06 19:30:19 |
| 10385 | Przeprosiny Gaudena nie satysfakcjonują wyznawców islamu. No i teraz znajdziecie się rano na śniadanie wrogie pisMAKI z oderżniętą głową w stopach. To tak jak z tymi satanicznymi wersetami. Rushdie won in 1988 the Whitbread Award with his fourth novel, The Satanic Verses. The novel was banned in India and South Africa and burned on the streets of Bradford, Yorkshire. When Ayatollah Khomeini called on all zealous Muslims to execute the writer and the publishers of the book, Rushdie was forced into hiding. Also an aide to Khomeini offered a million-dollar reward for Rushdie's death. In 1993 Rushdie's Norwegian publisher William Nygaard was wounded in an attack outside his house. In 1997 the reward was doubled, and the next year the highest Iranian state prosecutor Morteza Moqtadale renewed the death sentence. During this period of fatwa violent protest in India, Pakistan, and Egypt caused several deaths. In 1990 Rushdie published an essay In Good Faith to appease his critics and issued an apology in which he reaffirmed his respect for Islam. However, Iranian clerics did not repudiate their death threat. Since the religious decree, Rushdie has shunned publicity, hiding from assassins, but he has continued to write and publish books. According to interviews, Rushdie has decided to end his hiding. On February 1999 Ayatollah Hassan Sanei promised a 2,8 million dollar reward for killing the author. ham czas wpisu: 2006-02-06 19:23:22 |
| 10384 | ad 9. Do naszych oponentów odnosimy się z szacunkiem; jesteśmy otwarci na dialog i polemikę. owszem ale lewakom dopierdalamy i kasujemy bo mamy cenzurę - jakiś matołek pytał co to lewactwo - dałem, precxyzyjna odpowiedź wcześniej. 10. Odrzucamy propagandę, emocje, stereotypy i schematy. W naszej pracy kierujemy się zasadami rzetelności naukowej i jawności. Z tą jawnościa tutaj to oczywiście nie tak - ale rozumiemy sie tutaj. ham jest autorem hamstwa nowego paradygmatu i komentatatorem wydarzeń w odniesieniu do konkretnych interpretacji zgodnie z teorią systemów. Bez niej polityka jest tylko bzdurą i demagogiczną paplaniną. ham czas wpisu: 2006-02-06 18:53:18 |
| 10383 | 1. Działamy na rzecz dobra wszystkich ludzi, bez względu na ich pochodzenie i przekonania. 2. Kierujemy się fundamentalną zasadą poszanowania naturalnych praw człowieka. 3. Jesteśmy samorządni i niezależni. 4. Nie przyjmujemy dotacji ze źródeł publicznych. Utrzymujemy się wyłącznie dzięki dobrowolnym darowiznom oraz środkom pozyskanym z działalności statutowej. 5. Nie identyfikujemy się z żadną partią i nie ulegamy wpływom stronnictw politycznych. Działamy na zasadach niezależności od instytucji państwowych. 6. Z uwagi na szczególną troskę o posiadane przez nas środki, pochodzące od darczyńców i sponsorów, nasza działalność merytoryczna i finansowa jest działalnością jawną. 7. Przeznaczamy całe wypracowane dochody na realizację zadań statutowych oraz – w rozsądnych granicach – na rozwój Instytutu. 8. Współpracujemy z innymi organizacjami na zasadach partnerstwa i wzajemnego wspierania się w swoich działaniach. 9. Do naszych oponentów odnosimy się z szacunkiem; jesteśmy otwarci na dialog i polemikę. 10. Odrzucamy propagandę, emocje, stereotypy i schematy. W naszej pracy kierujemy się zasadami rzetelności naukowej i jawności. ham czas wpisu: 2006-02-06 18:47:51 |
| 10382 | xe ok - jak narty ? zanowtowałem pewien logiczny ciag myślowy. przecie3ż każdey człowiek to indywiduum ale z antropologicznego punktu widzenia kazdy ma tylko priorytet zachowania własnego zycia i ciągłości genetycznej włąsnej linii. Dlatego rodzina jest najistotniejsza i kazda ideologia sprzeczna z poparciem instytucji rodziny jest szkodliwa z materialistycznego nie tylko z religijnego punktu widzenia. dlatego nie potrzebne są właściwe żadne partie tylko jeden wymóg ze strony świadomych celu wyborców. Ale to jest sprzeczne z interesem RokiTy, Tuska, Kaczyńskich i Kwaśniewskich. Oni wszyscy sa tak naparwdę zbędni ale udało misie ponownie zgromadzic cytaty, które to krok po kroku ujawniają. To jest konspekt nowa formuła zarządzania. To jest słuszne po to są ogólnie uznane sprawy. Ludzie sa tylko za głupi i politycy nie zabiegają o to żeby ludzie zmądrzeli a dziennikarze maja satysfakcjhę w ogłupianiu. Prasa kłamie. Prasa jest dla jełopów. Gdzieniegdzie sa ogniska rozsądku i spontaniczności bez przekleństw. ham czas wpisu: 2006-02-06 18:47:28 |
| 10381 | a zauwazyliscie moze ile tu mądrych rzeczy sie mówi? tylko czytac, nie lenic sie! xe czas wpisu: 2006-02-06 18:05:29 |
| 10380 | zauwazyliscie ile tu hamstwa na tym forum? megi czas wpisu: 2006-02-06 18:01:32 |
| 10379 | Zgodne opinie specjalistów na temat profesjonalizmu izraelskich służ specjalnych nie są przesadzone, co widać i na przykładzie afery „ gazetowej.” Sprowokować zadymę na skale globalną, przy pomocy kilku głupich( bądź opłaconych) dziennikarzy i to w taki sposób aby samemu pozostać w cieniu, to majstersztyk agenturalnej roboty !!!. Gdyby jeszcze podobnym profesjonalizmem wykazały się polskie służby specjalne i wyjaśniły w jaki sposób wmontowana została w aferę „ gazetową „ redakcja ‘ Rzeczpospolitej” i jej redaktor naczelny p. Gauden. Czy to tylko to głupota „naczelnego”, czy też świadomy udział w prowokacji, mogącej narazić na szwank zdrowie i życie tysięcy polskich obywateli przebywających w państwach arabskich ?? ham czas wpisu: 2006-02-06 09:11:01 |
| 10378 | Gdyby Iran cel ten osiągnął, to Izrael znalazłby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Byłoby głupotą mniemać, że rząd Izraela i jego służby specjalne przyglądają się temu bezczynnie. Nie mogąc zniszczyć irańskiego przemysłu nuklearnego samodzielnie, Izrael chce to uczynić amerykańskimi rękoma. Wcześniej jednak musi tak „ urobić „ światową opinię publiczną, by ta nie protestowała w przypadku agresji USA na Iran. I dlatego tak ważne z punktu widzenia izraelskiej propagandy, jest ukazanie świata arabskiego, jako religijnych szaleńców, gotowych unicestwić cywilizację zachodu nawet z tak błahego powodu, jak satyryczny rysunek w gazecie. ham czas wpisu: 2006-02-06 09:10:28 |
| 10377 | Podstawową zasadą kryminalistyki, pomagającą ująć sprawców przestępstw, jest ustalenie kto i jaki miał interes w popełnieniu przestępstwa. Kiedy zostanie to określone, ujęcie sprawcy jest już tylko kwestią czasu. A więc, kto i jaki miał interes w sprowokowaniu zadymy, nazwijmy ją „ gazetowej”?? . Jest takie państwo, które na zadymie gazetowej odniosło korzyści propagandowe, i państwem tym jest Izrael. Otoczony ze wszystkich stron wrogim mu żywiołem arabskim, Izrael walczy zaciekle o przetrwanie środkami militarnymi oraz propagandowymi. Według zgodnej opinii specjalistów, Izrael posiada najlepsze służby specjalne na świecie. Zapewne to właśnie one są organizatorem zadymy „ gazetowej”, której celem było ukazanie światowej opinii publicznej ( po raz kolejny ) społeczności muzułmańskiej, jako żywiołu nieobliczalnego, groźnego, religijnie fanatycznego, ogarniętego żądzą mordu ludzi myślących inaczej. Taki obraz świata muzułmańskiego ( nieważne prawdziwy, czy nie ) jest w interesie Izraela. Jeśli światowa opinia publiczna uzna taki obraz za prawdziwy, to nie będzie protestować przeciwko brutalnym metodą walki Izraela z Palestyńczykami. Ale to nie jedyny cel. Potężne lobby żydowskie w USA, próbuje nakłonić rząd tego państwa do ataku na Iran. Przypomnę, że państwo to intensywnie rozwija własny program nuklearny, i prawdopodobnie jest bliskie skonstruowaniu bomby atomowej. ham czas wpisu: 2006-02-06 09:09:55 |
| 10376 | Zadyma gazetowa. Fala gwałtownych rozruchów i demonstracji jak przetoczyła się przez państwa muzułmańskie w proteście przeciwko opublikowaniu w kilku europejskich gazetach ( w tym w polskiej „ Rzeczpospolitej” ) karykatur Mahometa, wywołała -w tak zwanym „ wolnym świecie „- zdumienie, konsternację i przerażenie. Przeciętny Europejczyk czy Amerykanin, nie rozumie o co chodzi w tym całym zamieszaniu. Dlaczego kilka rysunków satyrycznych, opublikowanych w jakiejś duńskiej gazecie ( a później powielonych w innych ) wprawiło świat arabski w stan wrzenia ? Dlaczego gazety takie rysunki publikują, wiedząc doskonale jakie będą tego reperkusje w świecie arabskim ??. Za komuny krążył w Polsce taki dowcip- powiedzenie, którym rozsądni ludzie komentowali szaleństwa wyprawiane przez komunistycznych kacyków: „ gdybym nie wiedział, że to głupota, to pomyślałbym, że to prowokacja”. Czy w przypadku zadymy wywołanej gazetowymi karykaturami Mahometa, mamy do czynienia z głupotą, czy prowokacją ? . A jeśli z prowokacją, to czyją ?. ham czas wpisu: 2006-02-06 09:08:31 |
| 10375 | czy to jednoosobowe forum czy tu sie wkleja wybrane fragmenty z ksiazki " jedynie sluszna ideologia"? nie chce mi sie logowac czas wpisu: 2006-02-06 07:43:28 |
| 10374 | Podczas debaty dziwnie pojednawczą postawę prezentowali niektórzy deputowani z Węgier. Pomimo tego, że podkreślali fakt swojego pochodzenia z kraju postkomunistycznego i konieczność potępienia „czerwonych” zbrodni, to jednak równocześnie też nie widzieli potrzeby negatywnego odnoszenia się do samej filozofii marksistowskiej i do tych ideologów, którzy mieli „dobre chęci” i nie chcieli krzywdzić ludzi. W tym sensie Marks mógłby być uznany za twórcę komunizmu „z ludzką twarzą”, a Lenin—za uduchowionego, nieszkodliwego rewolucjonistę. Ostatecznie rezolucję przyjęto, ale bez tzw. rekomendacji, w której miano by zalecić państwom członkowskim Rady Europy podjęcie konkretnych działań zmierzających do uświadomienia społeczeństwom ogromu komunistycznych zbrodni i bestialstwa całego systemu. Zabrakło większości 2/3 głosów na skutek zmasowanej propagandy ze strony lewicy. G. Lindblad skomentował to wydarzenie następująco: „Potępienie zbrodni komunizmu jest potrzebne. Ofiary i ich rodziny mają prawo do moralnego zadośćuczynienia, a my wszyscy potrzebujemy historycznej debaty. Dziś, gdy rozmawiam z uczniami liceów, słyszę, że oni w ogóle nie wiedzą, że istniał mur berliński. Kupują koszulki z podobizną Che Guevary albo Lenina, tak jakby kupowali koszulkę z Mozartem. Propagują ideologię, o której nie mają pojęcia.” Brak powszechnej świadomości czy może celowa dezinformacja szerzona przez komunistycznych „towarzyszy”? ham czas wpisu: 2006-02-05 22:49:12 |
| 10373 | Szczególnie silnego wsparcia swoim zachodnim „towarzyszom” udzielali na sali obrad Zgromadzenia Parlamentarnego deputowani rosyjscy (proszę bowiem pamiętać, że Rada Europy grupuje aż 46 państw europejskich—w tym także i Rosję i że nie ma ona nic wspólnego ze strukturami Unii Europejskiej skupiającej tylko 25 państw naszego kontynentu!). Postanowili oni stanąć po stronie własnej historii słusznie rozumując, że na gruncie prawa międzynarodowego Rosja jest spadkobierczynią Związku Radzieckiego i że wobec tego uchwalenie rezolucji może stać się podstawą do ewentualnych roszczeń finansowych ze strony tak rodzin ofiar komunizmu, jak i państw okupowanych przez ZSRR nie tylko w okresie II wojny światowej. Wskazywano tutaj na postawę przedstawicieli republik nadbałtyckich, którzy wręcz domagali się od Rosjan przeprosin za pakt Ribbentrop-Mołotow z 1939 r. oraz podnosili sprawę przyszłych odszkodowań. Na tym tle nie brakowało dobrego samopoczucia przywódcy rosyjskich komunistów Giennadijowi Ziuganowowi, który przyczyn zgłoszenia takiego projektu rezolucji upatrywał w…sile i żywotności komunizmu! Jego zdaniem świadczą o tym licznie pojawiające się organizacje o „czerwonym” rodowodzie, dynamicznie rozwijające się Chiny oraz radykalizujące się nastroje w Ameryce Łacińskiej, a wszystko to skłania prawicę do podejmowania prób zwalczania takiej ideologii. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:47:33 |
| 10372 | Otóż autor projektu rezolucji, prawicowy deputowany do szwedzkiego parlamentu Goeran Lindblad postanowił zaznaczyć w tym dokumencie, że "reżimy komunistyczne, które rządziły Europą Środkową i Wschodnią w ubiegłym wieku i które dziś nadal panują w kilku krajach świata, charakteryzowały się, bez wyjątku, powszechnym łamaniem praw człowieka". Już takie sformułowanie, przesiąknięte demokratyczną doktryną „prawoczłowieczą”, wywołało jednak histeryczną reakcję ze strony lewicowych parlamentarzystów—tym bardziej, że Lindblad poszedł jeszcze dalej i w dalszej części tekstu skonkretyzował, że chodzi tu o „straszliwe zbrodnie XX w.”, do których zaliczył takie fakty, jak m. in.: wielki głód na Ukrainie w latach 30-tych, zbrodnię popełnioną na polskich oficerach w Katyniu, setki tysięcy deportowanych przez Armię Czerwoną Polaków, Niemców nadwołżańskich, Tatarów krymskich itp. Raport Szweda publicznie wyśmiał jednak hiszpański socjalista Luis Maria de Puig, który zarzucił mu zdawkowość i powierzchowność oraz pytał się złośliwie, dlaczego wykaz zbrodni liczy sobie tylko sześć stron. Inny socjalistyczny deputowany z Hiszpanii Luis Yanez-Barnuevo Garcia zażądał z kolei uchwalenia rezolucji potępiającej rząd gen. Franco za to, że rzekomo mordował on i prześladował komunistów oraz że powstrzymywał budowanie demokracji w tym kraju. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:46:59 |
| 10371 | OSĄD KOMUNIZMU? RADA EUROPY O KOMUNIZMIE W cieniu debaty budżetowej, politycznych licytacji oraz późniejszej tragedii w Chorzowie przeszła u nas w kraju niemal bez echa rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z 25 stycznia br., w której to potępiono komunizm. Tymczasem na Zachodzie i w Rosji rezolucja ta budziła ożywioną dyskusję, a „lewacy” wszelkiej maści od socjalistów poprzez socjaldemokratów do komunistów mobilizowali opinię publiczną nawet i do demonstracji ulicznych, podczas których wymachiwano czerwonymi sztandarami i wznoszono transparenty z hasłami takimi, jak: „"Lewica to walka o sprawiedliwość, a nie stalinowski totalitaryzm!", „Nie wszyscy komuniści to zbrodniarze!”, „Ręce precz od Karola Marksa!” itp. O co więc w gruncie rzeczy poszło i co wywołało tak żywiołową mobilizację lewicy? ham czas wpisu: 2006-02-05 22:46:18 |
| 10370 | Rozumie, że ludzie nie są równi. Wszyscy stoimy na jakimś stopniu hierarchii. Od nas tylko zależy, na którym. Człowiek elitarny wie, że aby wspinać się po szczeblach drabiny ludzkiej, musi ciągle się doskonalić, poszerzać swoją wiedzę, rozwijać inteligencję i stopień moralności. Taka osoba, stara się zawsze dać z siebie wszystko, jest ambitna i stawia sobie wygórowane cele. Właśnie wśród takich ludzi, najczęściej występuje prawicowe, elitarne myślenie. Właśnie ciągła potrzeba doskonalenia się i chęć osiągnięcia czegoś więcej niż szary tłum, rozbudza u takiego człowieka szacunek do własności prywatnej, co automatycznie równa się poparciu dla gospodarki wolnorynkowej. Człowiek taki zaczyna myśleć samodzielnie, szanując i biorąc pod uwagę autorytety, jednak patrząc na nie z dozą krytycyzmu, bez fanatycznego zaślepienia. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:44:04 |
| 10369 | Niemal każdy ze świadomych ludzi, pewnego dnia zadał lub dopiero zada sobie pytanie o poglądy polityczne. Człowiek o charakterze elitarnym, wybierze prawicę, a ten o egalitarnym- lewicę. Nawet osoba, całkowicie odcinająca się od polityki, a posiadająca ducha elitarnego, będzie nawet nieświadomie, myśleć i patrzeć na świat kategoriami prawicowymi. Żyjąc w takim, a nie innym środowisku, przyszło mi znać wielu młodych ludzi, określających się jako prawicowcy. Najczęściej są to bezkrytyczni zwolennicy dwóch głównych polskich partii prawicowych*- LPR i PiS. Ze smutkiem zauważyłem, że najczęściej nie są to ludzie ducha elitarnego, mimo iż mówią o sobie, że są "prawicowcami". Na tym właśnie polega, moim zdaniem główny problem dzisiejszej prawicy. Nie jest elitarna. Mózgi znacznej części osób ją tworzących zostały ukształtowane, przez otaczającą nas zawsząd "religię równości". Niekiedy zachodzi w ich umysłach konflikt- pomiędzy zdrowym rozsądkiem, a panującymi wartościami. Polskie organizacje polityczne, od LPR do SLD, mimo że różnią się w wielu kwestiach, stoją na wspólnym podłożu, przeświadczeniu o egalitaryźmie. Prawdziwa prawica, powinna być elitarna. Takiej prawicy nam trzeba. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:42:03 |
| 10368 | Popadając w głębszą refleksję, nad sensem "prawicowości", można dojść do nowych wniosków, spojrzeć na zagadnienie w sposób mniej polityczny. Gdy zamiast na świat polityki, spojrzymy na ludzki umysł, ukaże nam się podział nie na prawicę i lewicę, lecz na umysły, charaktery elitarne i egalitarne. Moim zdaniem, to właśnie elitaryzm, jest głównym zalążkiem, przyczyną prawicowego sposobu myślenia. Człowiek, który ma ducha elitarnego, patrzy na świat inaczej, niż człowiek ducha równościowego. Dla pierwszego z wymienionych, świat jest ułożony wedle doskonałego planu, w którym każda istota, winna zajmować należne jej miejsce. Rozumie, że ludzie nie są równi. Wszyscy stoimy na jakimś stopniu hierarchii. Od nas tylko zależy, na którym. Człowiek elitarny wie, że aby wspinać się po szczeblach drabiny ludzkiej, musi ciągle się doskonalić, poszerzać swoją wiedzę, rozwijać inteligencję i stopień moralności. Taka osoba, stara się zawsze dać z siebie wszystko, jest ambitna i stawia sobie wygórowane cele. Właśnie wśród takich ludzi, najczęściej występuje prawicowe, elitarne myślenie. Właśnie ciągła potrzeba doskonalenia się i chęć osiągnięcia czegoś więcej niż szary tłum, rozbudza u takiego człowieka szacunek do własności prywatnej, co automatycznie równa się poparciu dla gospodarki wolnorynkowej. Człowiek taki zaczyna myśleć samodzielnie, szanując i biorąc pod uwagę autorytety, jednak patrząc na nie z dozą krytycyzmu, bez fanatycznego zaślepienia. Człowiek ten, odrzuca demokrację i opowiada się za rządami skutecznymi- autorytarnymi i elitarnymi. Jego zupełnym przeciwieństwem jest człowiek egalitarny. Taka istota, w której górę wzięły podlejsze ludzkie cechy, skłania się ku zazdrości- wierzy w równość, socjalizm, "sprawiedliwość społeczną"- które są niczym innym jak wytworem zazdrosnego o pozycję i majątki innych, mózgu, skłania się ku lenistwu- woli dostać wszystko pod nos, niż samodzielnie osiągnąć zamierzony cel. Wszelka lewicowość, pochodzi od "człowieka egalitarnego". ham czas wpisu: 2006-02-05 22:40:57 |
| 10367 | CZYM JEST JEST PRAWICA? Potrzeba chwili Prawicowość- oto słowo, o które od wielu lat, toczą się spory największych umysłów- politologów, historyków, dziennikarzy. Paradoksalnie, im więcej wiemy i im lepiej rozumiemy naukową ideę "prawicowości", tym trudniej nam, dopasować ją, do obecnych ruchów i organizacji prawicowych*. Czym bowiem jest pokrótce prawica? Prawica, to zespół określonych poglądów, na różnorodne kwestie polityczne. Streszczając definicję naukową, prawica to zespół poglądów prowolnorynkowych, krytycznych wobec demokracji, konserwatywnych społecznie oraz etycznie. Nie trzeba jednak spełniać tych wszystkich kryteriów, by zostać uznanym za prawicę przez ogół. Przykładem tego mogą być Liga Polskich Rodzin oraz Prawo i Sprawiedliwość, spełniające tylko ostatnie wymienione przeze mnie kryterium. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:39:55 |
| 10366 | Problem Polski polega na braku klasy średniej – zamożnej warstwy o konserwatywnych poglądach. Po komunizmie został spauperyzowany tłum głosujący na plebejskich demagogów i żądający od nich „sprawiedliwszego podziału”. Tłum ten boi się powstania klasy średniej i zazdrośnie żąda ograbienia – za pomocą podatków – tych, co cokolwiek mają, obiektywnie występując przeciw własnemu interesowi, gdyż uniemożliwia sobie własne wzbogacenie się. Ale mentalnie jest zdolny tylko zazdrościć tym, co się wzbogacili. To, co nazywamy „centroprawicą” jest politycznym wyrazem spauperyzowanego tłumu i dlatego partie te jeszcze długo nie będą prawicowe; staną się prawicowe wtedy, gdy tłum – dzięki znienawidzonemu kapitalizmowi – wzbogaci się na tyle, że stanie się konserwatywny. Partie centroprawicy w procesie tym nie pomagają, lecz przeszkadzają, gdyż realizują socjalistyczne wizje swoich wyborców. Póki co, nie ma u nas prawicy, a jest jedynie prawicowy populizm. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:36:57 |
| 10365 | Ten sproletaryzowany tłum nie jest prawicowy, a jedynie wyznaje pewne prawicowe idee. Człowiek prawicy jest konserwatystą mentalnym, a konserwatyzm taki nie jest skutkiem uczęszczania do Kościoła lub literatury prawicowych periodyków. Mentalność konserwatywna rodzi się wraz z własnością prywatną. Ten, kto ma dom, firmę, samochód inaczej myśli niż ten, kto niczego nie posiada. Ten, co ma majątek, podświadomie myśli o tym, aby państwo jak najmniej mu zabierało w formie podatków i aby panował spokój; ten, co nie posiada, myśli o tym, aby państwo zabrało tym, co czegoś się dorobili i rozdało to proletariatowi. Człowiek ubogi patrzy podświadomie na państwo jako na narzędzie redystrybucji, czyli widzi w nim narzędzie zmiany społecznej. Ten sam człowiek, nabywszy własność, gwałtownie zmienia optykę. Konserwatystami ludzie się stają wraz z nabyciem własności. „Byt określa świadomość” mawiał Marks i nie było to zdanie całkowicie pozbawione sensu. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:36:20 |
| 10364 | Można wyśmiewać się z marksistowskich rozważań na temat związków między ideami a uwarstwieniem, tym niemniej myśl ta wcale nie jest absurdalna. Stwierdzenie, że zamożność nie wpływa na światopogląd jest fałszywe. Widać to w Polsce. Weźmy to, co nazywa się „centroprawicą”. Wystarczy posłuchać któregokolwiek polityka z takiego ugrupowania, aby dostać kazanie zawierające pochwałę socjalizmu i wszędobylskiego państwa, które ma dbać o „sprawiedliwość społeczną” lub „walczyć z ubóstwem”. „Prawicowość” polega na podlaniu tych socjalistycznych postulatów sosem „interesu narodowego”, „patriotyzmu” lub „społecznej nauki Kościoła”. Centroprawica jest socjalistyczna, gdyż taki ma elektorat. Większość jej wyborców to spauperyzowana masa ludzka, której komunizm odebrał własność prywatną, wywłaszczył nie tylko z majątku przodków, lecz i ograbił z owoców własnej pracy. Masa ta – odwołując się do prawicowych idei silnego państwa, interesu narodowego, katolicyzmu - ma mentalność tłumów z przedmieścia, które normalnie głosują na lewicę. Ta masa, prowadzona przez prawicowych populistów, z wyciem żąda socjalizmu; masę tę przeraża kapitalizm i można jej głosy – co udowodniła ostatnia kampania wyborcza – kupić dantejskimi scenami powszechnego głodu w przypadku wprowadzenia podatku liniowego. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:35:50 |
| 10363 | Podatki: Reforma wejdzie w życie w 2007 r. Premier Marcinkiewicz poinformował w jednym z programów telewizyjnych, że od 1 stycznia 2007 r. wejdzie w życie reforma podatkowa. "Tak jak zapowiadaliśmy, jeśli chodzi o reformę podatkową, my ją wprowadzimy w życie od 1 stycznia 2007 r." - podkreślił. Jak dodał, rząd chciał przedstawić koncepcję podatkową do końca stycznia. "Nie zrobiliśmy tego, właśnie ze względu na zmiany na stanowisku ministra finansów. Pani premier Zyta Gilowska otrzymała dodatkowe dwa tygodnie na zapoznanie się z dotychczasowymi pracami" - zaznaczył. Zapewnił, że koncepcja podatkowa zostanie zaprezentowana w lutym. "Tak jak obiecaliśmy, w czerwcu te ustawy będą przyjęte w parlamencie, po to, by mogły obowiązywać od 1 stycznia 2007 r." - powiedział premier. Premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział także, że w poniedziałek w Kielcach przedstawi pierwszy projekt ustawy, dotyczący wspierania przez państwo budownictwa mieszkaniowego. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:30:48 |
| 10362 | "Właściciele Prawdy" już sobie znaleźli kolejnego wroga, którego muszą zniszczyć. Jak zwykle ONI wiedzą najlepiej, jaka powinna być Europa. Kiedy we Francji spalono 8000 samochodów orzekli, że to nie jest żadnym zagrożeniem i przeznaczyli 1 mld. Euro na dofinansowanie tych bandziorów. Kiedy natomiast w Polsce normalne demokratyczne procedury wyłoniły większość parlamentarną, to okazuje się, że Polska jest zagrożeniem dla Europy. ~Neko, 05.02.2006 20:53 ham czas wpisu: 2006-02-05 22:27:15 |
| 10361 | "Le Monde": "Europejczycy muszą być czujni" Paryski "Le Monde" komentuje w niedzielnym wydaniu podpisanie przez PiS, Samoobronę i LPR tzw. paktu stabilizacyjnego i porównuje sytuację w Polsce do tego, co zdarzyło się w Austrii przed sześcioma laty. W 2000 roku w Wiedniu doszło do podpisania porozumienia rządowego między konserwatystami a populistami "flirtującymi ze skrajną prawicą" - przypomina dziennik. Teraz Unia Europejska znalazła się w podobnej sytuacji; polscy konserwatyści, których liderzy to bracia Kaczyńscy - Lech, prezydent Rzeczpospolitej, oraz Jarosław, szef partii - zawarli 2 lutego sojusz z dwoma formacjami otwarcie antyeuropejskimi - podkreśla gazeta. "Polscy przywódcy ostrzegali, że nie pozwolą dyktować zagranicy, jak mają postępować. Właściwie, było tak jeszcze przed porozumieniem między konserwatystami a skrajną prawicą. Od początku negocjacji członkowskich z UE, Polacy okazali się upartymi rozmówcami, niekiedy słusznie, gdy odrzucali drakońskie klauzule nałożone na nowych członków, często niesłusznie, gdy sprawiali wrażenie chęci osiągnięcia korzyści z Unii Europejskiej bez przyjęcia (jej) zobowiązań. Nie zmienili się po wejściu do UE 1 maja 2004 roku" - pisze "Le Monde". "Europejczycy muszą być czujni. Muszą respektować wybory Polaków, ale też przypominać im, że nawet w rozszerzonej Europie, coraz bardziej niejednorodnej, istnieją granice, których nie wolno przekraczać, chyba że z narażeniem ustawienia się samemu poza wspólnotą" - konkluduje dziennik. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:25:17 |
| 10360 | Nowy system władzy - Mediokracja O rany, PiS dla Francuzów groźniejszy od radykalnego islamu. Czemu? W Europie powstaje nowy system władzy - Mediokracja Czyli obywatele mają postępować i myśleć w sposób określony przez wielkie koncerny medialne - kto nie wpisuje się w ideologie Mediokracji jest szkalowany, wyśmiewany a jak trzeba także demonizowany... Z jednej strony straszą prawicą i katolicyzmem - bo widzą w tym zagrozenie dla liberalizmu moralnego, a z drugiej strony wyśmiewają Islam. Nie wiem czemu, ale dla Mediokracji największymi wrogami sa właśnie ideologie oraz postawy moralne u źródeł których jest religia oraz postawy moralne przez religię kształtowane. Mediokraci pouczają innych, a jak nie słuchają to zaczynają im grozić sankcjami, jak to było np w przypadku tych niby więzień dla terrorystów w Polsce. O a teraz znowu grożą... tak samo gdy Kaczor zabraniał pochodów gejów, gdy Polska wsparła USA w Iraku, gdy kupiliśmy samoloty w USA a nie we Francji, bo nie pozwalamy na połaczenie banków. To wszystko mediokracja - czyli kształtowanie rzeczywistości wedle potrzeb wielkich koncernów o globalnym zasięgu. Dla których niezależność narodowa "narodowa demokracja" stanowi przeszkodę w globalizacji. ~Stysz, 05.02.2006 21:08 ham czas wpisu: 2006-02-05 22:23:03 |
| 10359 | Skrajna lewica, Radykalna lewica, Ultralewica - postawa społeczno-polityczna, obejmująca takie nurty jak: * anarchizm * anarchokolektywizm * anarchokomunizm * anarchosyndykalizm * komunizm * leninizm * maoizm * reichizm * stalinizm * trockizm Spis treści [schowaj] * 1 Partie skrajnej lewicy w Polsce * 2 Organizacje skrajnej lewicy w Polsce * 3 Portale skrajnie lewicowe w Polsce * 4 Zobacz też [Edytuj] Partie skrajnej lewicy w Polsce * Komunistyczna Partia Polski - partia stalinowska/poststalinowska. * Polska Socjalistyczna Partia Robotnicza - partia stalinowska/poststalinowska. * Nowa Lewica - partia radykalnie reformistyczna. * Polska Partia Pracy- partia radykalnie reformistyczna. * Polska Partia Klasy Robotniczej-Grupa Inicjatywna- grupa maoistowska. [Edytuj] Organizacje skrajnej lewicy w Polsce * Walcząca Grupa Rewolucyjna - grupa konstruktywistyczna. * Nurt Lewicy Rewolucyjnej - grupa trockistowska. * Pracownicza Demokracja - grupa trockistowska. * Grupa na Rzecz Partii Robotniczej - grupa ortodoksyjnie trockistowska. * Czerwony Kolektyw - Lewicowa Alternatywa - anarchosyndykaliści,anarchokomuniści. * Federacja Anarchistyczna - grupa anarchistyczna (część działaczy odrzegnuje sie od bycia na skrajnej lewicy, w myśl hasła: ani lewica, ani prawica). * Front Narodowo-Robotniczy - grupa narodowo-komunistyczna. [Edytuj] Portale skrajnie lewicowe w Polsce * Antyburżuj - portal trockistowski. * Lewica Bez Cenzury - portal łączący marksizm, terroryzm z elementami maoizmu i guevaryzmu. * Dyktatura Proletariatu - portal ortodoksyjnie marksistowski. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:08:54 |
| 10358 | LEWACTWO=SLD * Partia SLD oficjalnie odcina się od komunistycznych korzeni (deklaruje program nowoczesnej socjaldemokracji), nie jest również oficjalną następczynią SdRP, w praktyce jednak duża część jej działaczy wywodzi się z SdRP, a wcześniej jeszcze z PZPR. * Sojusz Lewicy Demokratycznej popiera zachowanie większości funkcji socjalnych państwa, opowiada się za tzw. społeczną gospodarką rynkową. Partia wysuwała przed wyborami w 2001 roku propozycje likwidacji Senatu (wycofała się z tej propozycji po wyborach, w których uzyskała zdecydowaną większość foteli senatorskich) * SLD jest za świeckością państwa i tolerancją światopoglądową oraz za "równym statusem kobiet i mężczyzn", także za prawem kobiet do aborcji. Partia sprzeciwia się: wprowadzeniu podatku liniowego, legalizacji eutanazji, natychmiastowemu zniesieniu poboru do wojska i wprowadzeniu armii zawodowej, legalizacji tzw. "narkotyków miękkich", przywróceniu kary śmierci oraz upublicznieniu wszystkich teczek peerlowskich służb. Nie popiera likwidacji powiatów i rozwiązania Senatu. Postuluje natomiast: legalizację aborcji, rejestrację związków partnerskich homoseksualnych, utrzymanie bezpłatnej edukacji i służby zdrowia. ham czas wpisu: 2006-02-05 22:08:30 |
| 10357 | Jeszcze 26 lipca 1988 roku ówczesny rzecznik rządu Jerzy Urban mówił, że "Solidarność" "trwale należy do przeszłości". Sytuacja stawała się jednak coraz bardziej napięta, w sierpniu przez kraj przetoczyła się kolejna - po majowej - fala strajków, żądano m.in. podwyżki płac i legalizacji "Solidarności". W takiej sytuacji 26 sierpnia szef MSW gen. Czesław Kiszczak zaproponował opozycji rozpoczęcie rozmów. Publicznie oświadczył, że został upoważniony "aby odbyć w możliwie szybkim czasie spotkanie z przedstawicielami różnorodnych środowisk społecznych i pracowniczych; mogłoby ono przyjąć formę Okrągłego Stołu". Negocjacje dotyczące przyszłych rozmów toczyły się jednak jeszcze przez kilka miesięcy. Ważną rolę odegrali w nich, jak i później, już przy Okrągłym Stole, przedstawiciele Kościoła, którzy nie byli stroną rozmów, lecz obserwatorami i swoistym gwarantem porozumień. ham czas wpisu: 2006-02-05 20:46:55 |
| 10356 | hej witaj uncle zrobiłem znowu systemowe notatki dla historyków badajacych słusznosc tez naszego forum. staram sie zwabic tu paru matołków dla rozrywki ale zdaje sie materia zbyt złozona co tam w USA dzisiaj ? W Warszawie u mnie na Żoliborzu mróz tężeje śnieg popruszł. ham czas wpisu: 2006-02-05 20:45:52 |
| 10355 | idea Solidarności Okrągłego Stołu jest tworem PZPR i duchowego ojca Kwaśniewskiego Jaruzelskeigo - oto słowo prawdy ! Widziały gały co brały ! ham czas wpisu: 2006-02-05 20:42:30 |
| 10354 | A masz strusiu emu pojecie,jakie poparcie beda mieli lewacy z platfusami????? uncle czas wpisu: 2006-02-05 20:42:01 |
| 10353 | 17 lat po Okrągłym Stole W poniedziałek mija siedemnaście lat od dnia, gdy przy Okrągłym Stole w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie zasiedli przedstawiciele strony rządowej oraz działaczy opozycji, w tym członkowie nielegalnej wówczas "Solidarności". Po dwóch miesiącach rozmów, doszło do porozumienia, które otworzyło drogę do demokratycznych przemian w Polsce i w całym regionie. Najważniejszym celem obrad było wynegocjowanie formuły, w jakiej opozycja zgodzi się na udział w koncesjonowanych wyborach parlamentarnych do Sejmu PRL. Wstępna zgoda komunistycznych władz na legalizację "Solidarności" była warunkiem, pod jakim opozycja usiadła przy stole. Zgodę taką krótko przed rozpoczęciem obrad wyraziło po burzliwych obradach Plenum KC PZPR. ham czas wpisu: 2006-02-05 20:40:43 |
| 10352 | eselde to trup polityczny - nie mozna wiazac sie w e wspólczesnym siecie z KUba i Koreą. Podzial na lewice i prawice wobec smierci naturalenej marksizmu nie ma sensu. podzial na inteligentna silna mniejszosc i wiekszosc o gorszych szansach jest zgodna z rozkładem normalym tyle ze inteligentni opuszczaja ten kraj wiec sila po stronie wyskoeigo IQ lezy w zagranicznmych koncernach w Polsce. To jest systemowe sprzezenie. Glupi zostaja kradna i obrzydzają system madrym i inteligentnym. Sprzezenie zwrotne dodatnie. Da sie łatwo opisać. Zaradzić mozna tylko wewnetrzna emigracją. ham czas wpisu: 2006-02-05 20:37:52 |
| 10351 | SLD strasznie pnie sie w sondazach , po polaczeniu z Borowskim niektorzy daja im nawet 25% w nastepnych wyborach. emu czas wpisu: 2006-02-05 20:28:23 |