| 13221 | Życie ludzkie trwa w skali wszechświatowej niesłychanie krótko, zaledwie okamgnienie, jak pozwoliłem sobie nazwać moją przedostatnią książkę. A z drugiej strony za mojego życia minęło kilka epok. Byłem chłopcem ośmioletnim, kiedy do naszego mieszkania lwowskiego wniesiono olbrzymią skrzynię marki Ericsson, z posrebrzanymi lampami katodowymi i jakimiś kondensatorami, były tam też dwa olbrzymie akumulatory, jeden dawał wysokie napięcie, a drugi napięcie żarzenia. Wciąż widzę, jak wujek z moim ojcem nad tym radiem się pochylają – głośnik stał zupełnie osobno, wyglądał trochę jak taki dziwny abażur, była też antena rozpięta na krzyżaku. Jako pierwszą złapali lwowską radiostację, i jakiś pan grobowym głosem odczytywał opowiadanie Conrada „Gospoda pod Dwiema Wiedźmami” – do dziś zapamiętałem ten głos. Czasem z głośnika wydobywały się straszliwe jęki i wycia: ojciec był wtedy bardzo dumny, bo to znaczyło, że złapał Koenigs-wusterhausen, najsilniejszą wówczas radiostację. To były początki radia lampowego, jego poprzednikiem był detektor na kryształek, słuchało się wyłącznie przez słuchawki, nie miał on żadnego zasilania własnego i funkcjonował tylko dzięki temu, że pobierał cząstkę mocy nadajnika. Jeżeli ja to pamiętam, podobnie jak pierwszy model samochodu forda – jeden z ostatnich chyba egzemplarzy obsługiwałem później w garażach niemieckiej firmy w roku 1942 – to widać, do jak olbrzymich zmian doszło na przestrzeni mojej jednostkowej biografii. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:07:58 |
| 13220 | – Które z XX-wiecznych odkryć były dla Pana najbardziej fundamentalne? – Niestety najważniejsze odkrycia i wynalazki stanowiły równocześnie zaprzęg służący wzmożeniu mocy militarnych. Najpierw alianci współzawodniczyli z Hitlerem, potem Wschód z Zachodem. Lądowanie na Księżycu, penetracja przestrzeni kosmicznej – wszystko to są uboczne czy, jak to się teraz uczenie mówi, kollateralne skutki wyścigu zbrojeń. Kiedy poleciał w Kosmos czerwony Sputnik, prezydent Kennedy powiedział: Nie damy się zapędzić w kozi róg, wylądujemy na Księżycu – i za 25 miliardów dolarów wylądowali. Tego procesu powtórzyć się nie da. I coś jest niestety w stwierdzeniu Marksa, że dramaty historii powtarzają się jako farsa. Dlatego uczeni amerykańscy mówią, że tarcza antyrakietowa Busha trochę jest humbugiem, a trochę pomysłem humorystycznym – nie intencjonalnie oczywiście. Wyzwolenie energii atomowej to właśnie taki demon, którego nie można już z powrotem zakorkować w butli. Rozszyfrowanie genomu uwalnia niestety innego demona, także nie dającego się już unieważnić. Wzbudzone zostały przy tym nadzieje, w dużej mierze zresztą wcale nie przez uczonych, raczej przez popularyzatorów z Bożej łaski, którzy na łamach gazet obiecują zbawienne terapeutyczne skutki biogenetycznych prób. To właśnie owa droga piekielna do raju: będziemy więksi, silniejsi, mądrzejsi i w ogóle wspanialsi. Co znaczy – będziemy? Przecież nie my, w najlepszym razie nasze prawnuki, bo chodzi o oddziaływanie na materię dziedziczną, jeżeli w ogóle cały eksperyment się uda. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:07:07 |
| 13219 | Jeśli chcesz, będąc Czechem, Polakiem czy Rumunem, wziąć udział w ważnych badaniach, musisz się nauczyć angielskiego i pracować w Stanach Zjednoczonych. Od technologii XIX-wiecznej, kiedy praktyka wynalazcza edisonowskiego typu brała na hol cywilizację i tworzyła żarówki, koleje parowe, pierwsze samochody i tak dalej, znaleźliśmy się u schyłku XX wieku na przedprożu ery informatycznej i globalizacji. Oznacza to po pierwsze niesłychaną szybkość przekazu wszelkiej informacji z jednego punktu globu na drugi, a po drugie znaczne poszerzenie zakresu tego przekazu. Nie chodzi o pozdrowienia od cioci dla siostrzeńca, ale o olbrzymie kwoty finansowe. Z punktu widzenia koncepcji tak zwanej Europy ojczyzn stanowi to zagrożenie, znosi bowiem wszelkie granice; olbrzymie korporacje, zwłaszcza amerykańskie, wcale się o to nie troszczą. Jeden przykład: zaledwie prezydent Bush ogłosił swoją decyzję w sprawie ograniczenia badań nad embrionami, a już amerykańskie korporacje zajmujące się biotechnologią, jak na przykład Geron – to są miliardy wdrożonych w badania dolarów – zdecydowały się na przeniesienie na grunt bardziej przyjazny, do Wielkiej Brytanii, która użytkowania blastomerów do badań nie zabrania. Nie mówię oczywiście o wariatach jak ten Włoch Antinori, który zapowiedział, że już-już będzie klonować człowieka. Lekarz, który chce klonować ludzi, ma tyle rozumu, co chłopak, który przy pomocy szelek i kawałka starego sznura skakał z mostu i rozbił sobie głowę. Informatyka jest jednym z rozgałęzień drzewa ewolucji i rewolucji technologicznej, którą ja bym nazwał w całej bezwzględności spojrzenia – wykraczającego oczywiście poza mój osobisty horyzont biologiczny – drogą do piekielnego raju albo, jak kto woli, rajskiego piekła. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:05:10 |
| 13218 | – Wróćmy do bilansu zeszłego wieku. Zwykle jedne nauki znajdowały się w awangardzie, inne postępowały nieco z tyłu; w I połowie XX wieku na czele nauk kroczyła fizyka. Jak jest teraz? – Siły napędowe są dwuskładnikowe. Z jednej strony mamy oczywiście to, co jest możliwe do odkrycia i przełożone na działania, a z drugiej – wielkie inwestycje kapitałowe, czyli ślepa komercjalizacja, pogoń za zyskiem. Wielkie pieniądze i wielkie moce produkcyjne ruszają tam, gdzie kapitały można pomnożyć. Pisałem w „Summie”, że jesteśmy ostatnim reliktem natury w sztucznie wytworzonym środowisku ziemskim; inwazja technologii w człowieka zdawała mi się nieuchronna. Nie było tak, że ktoś złośliwie i jednostkowo to zaplanował. Napisałem: „Należy dogonić i przegonić sprawności wytwórcze i demiurgiczne natury”, do tego się przyznaję; nie spodziewałem się, że to przybierze tak trywialny i znieważający godność ludzką charakter. Odkrywcy początku wieku, jak madame Curie z mężem, Heisenberg, Einstein, przeważnie nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie moce wyzwalają. Wszyscy byli jak uczeń czarnoksiężnika ze słynnej ballady Goethego albo bohater wschodniej baśni, który nie może w żaden sposób wsadzić demona z powrotem do butelki i zakorkować. Odkryć nie można zakrywać, a to, co ludzie potem z tymi odkryciami robią, wymyka się całkowicie spod władzy odkrywców. Wielcy ojcowie nowożytnej nauki: Newton, Darwin i tak dalej, podobnie jak wielcy Ojcowie Kościoła działali w pojedynkę. Dzisiaj odbywa się to wszystko w straszliwie rozmnożonych zespołach. Czytając amerykańskie pisma naukowe pod każdą relacją z nowych badań znajduję dziesiątki nazwisk z całego świata. To umiędzynarodowienie połączone z naciskiem amerykanizacji też jest charakterystyczne. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:04:48 |
| 13217 | – Ale czy to znaczy, że kultura wysoka, czy też po prostu kultura rozumiana tradycyjnie, będzie się dalej cofać? – Wychodzi na to, że ona będzie miała tendencje do bycia spychaną do katakumb. Czytam teraz – bo bardzo lubię – Puszkina. Wybór z Puszkina kosztował w Związku Sowieckim grosze i miał 250 tysięcy nakładu. Gdzież teraz takie nakłady? A jeśli chodzi o zasięg: jak to napisał Norwid? „Syn minie pismo, lecz ty wspomnisz, wnuku”. Teraz wnuk zmienia się w prawnuka, który znowu nie wie nic o Norwidzie. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:03:51 |
| 13216 | – Może nastąpi efekt wahadła i obudzimy się za kilka lat w nowej epoce wiktoriańskiej? Swoboda obyczajowa w wieku XVIII była znacznie większa niż w stuleciu następnym. – To zależy, w jakich klasach. Istotnie, okolem straszliwych i makabrycznych wymysłów markiza de Sade było rozpasanie i rozwiązłość społeczna. Odnosiło się to jednak do warstw wyższych; lud siedział cicho i nie miał nic do gadania, tylko wielmoże pozwalali sobie na bardzo wiele. A teraz mamy – to jest jednak trafne określenie zawarte w tytule powieści, nieudanej zresztą, Andrzejewskiego – miazgę. Wszyscy tworzymy rodzaj kaszy, ale każde ziarenko tej kaszy chciałoby być specjalnym ziarenkiem. A kiedy ziarenko takie nie ma obiektywnych danych ani uzdolnień, choćby do fikania koziołków, zgłasza się do telewizji. To zresztą stan przejściowy. Sądzę, że jesteśmy w stałym ruchu: mody pojawiają się i przemijają, obżeranie się zakazanymi owocami jest, jak to powiedział świętej pamięci Andrzej Kijowski, ulubionym zajęciem ludzkości, ale zmienia się rodzaj owocu. Dodałbym tutaj rozszerzanie się sfery sztuki na obszary, które dawniej sztuką nie były. Christo pakujący w folię mosty i katedry jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej byłby świetnym kandydatem do Jana Bożego albo Kobierzyna (myślę o szpitalach psychiatrycznych). Dziś już i Christo jest w ariergardzie. Podczas Wiener Kunstausstellung pokazywano maszynę – nazywa się po prostu kloaka – w której paszczę wrzucone rozmaite artykuły żywnościowe i enzymy wytwarzają na końcu kał. Skoro to jest dzieło sztuki... Przekroczyć tę barierę będzie trudno. Doszliśmy do jakiejś ściany i teraz próbujemy zrobić w niej dziurę. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:03:05 |
| 13215 | – Ale siła przekaźnika, jakim jest telewizja czy internet, powoduje, że podobne manie szerzą się nieporównanie szybciej niż kiedykolwiek. Żeby w średniowieczu jakaś zbiorowa psychoza w rodzaju biczowników rozeszła się po Europie, musiały minąć miesiące, a nawet lata. – Bo to jest czarna strona, rewers technologii. Jak długo jedynym masowym przekaźnikiem było radio, trudno sobie było wyobrazić istnienie reality show: słuchacz musiałby z wysiłkiem rozróżniać poszczególne postacie po głosach. A tu wszystko widać. Myśleć przy tym nie trzeba wcale, co jest bardzo miłe. Wystarczy oglądać. A obraz ma wielką siłę. Podczas okupacji byłem raz i drugi na niemieckim filmie, chociaż tego robić nie należało. Pamiętam obraz, który zrobił na mnie wielkie wrażenie, choć nie pamiętam autora ani tytułu; dotyczył chyba początków dżumy, ale nie były one dosłownie ukazane, tylko poprzez wizję jakichś zbiorowych automatyzmów. Troszeczkę oswojone okropieństwa bardzo ludziom smakują: duchy i tak dalej. Czy to atawizm, który apeluje do naszej kanibalistycznej przeszłości? Nie wiem i nie ośmielę się twierdzić, że posiadam na to dowody. Istotne jest to, do czego zmierzamy. Sfera detabuizacji fatalnie się powiększa. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:02:20 |
| 13214 | – Paweł Śpiewak wskazał na jeszcze jedną cechę reality show: widzi w tych programach zmianę jakościową, po raz pierwszy bowiem kultura masowa nie odwołuje się tutaj do kultury wysokiej, nie żywi jej wzorami, choćby i najbardziej przekształconymi i strywializowanymi. – Rzeczywiście, jest to triumf prymitywizmu. I Polska oczywiście nie jest wyjątkiem. We Francji, jak czytałem, Wielki Brat nazywa się loft story; pewna modelka, która w programie wzięła udział i nawet nie zajęła pierwszego miejsca, ale szczególnie się spodobała, przeżywa ciężkie chwile. Podobno jej domek na Riwierze bezustannie najeżdżany jest przez tłumy, które chcą ją zobaczyć. Wielbiciele biwakują dookoła i policja musi rozładowywać straszliwe zatory aut. Kiedy stwierdziłem w „Tygodniku”, że w Stanach Zjednoczonych nie ma na szczęście Wielkiego Brata, jeden z czytelników napisał mi, że się mylę. Oglądał bowiem niedawno program, którego uczestnikom, oczywiście wolontariuszom, dano do ręki łopaty, by wykopali sobie groby i w nich się położyli, a potem wpuszczono tam szczury, podobno całkiem niegroźne. Dlaczego ludzie decydują się na podobny krok? Chyba po to, żeby się wyróżnić, żeby stracić anonimowość. Pisano o lonely crowd, samotnym tłumie; oni na mgnienie, na chwilę przestają być samotni. Wszystko to jest osobiście dla mnie zasmucające. – A czy to się nie wiąże z globalizacją informacji? Może masowa chęć uczestnictwa w takich programach została ludziom wmówiona przez telewizyjnych producentów? – To się, jak sądzę, zaczęło od zwykłego podglądactwa, które dawniej, kiedy profesor Eugeniusz Brzezicki uczył mnie psychiatrii, uchodziło za objaw patologiczny. Teraz się okazało, że widownia chce tego i że to lubi. Rzecz należy moim zdaniem do gatunku zbiorowych manii, które od czasu do czasu ludzkość zarażają. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:01:43 |
| 13213 | – Czy fakt, że w XX wieku przezwyciężono jednak oba totalitaryzmy, nie daje nadziei na przyszłość? I czy nie jest to rodzaj szczepionki? – Nie wiem, czy skutecznej; pojawiają się przecież odrostki tamtych idei. W spotęgowanej ilościowo ludzkiej cywilizacji panuje bardzo silna tendencja amnestyczna. Obejmuje ona zresztą wszystkie dziedziny. Czytałem niedawno, że uczniowie nie wiedzą, kim byli Rej albo Żeromski. W moim przedwojennym gimnazjum to było niemożliwe, nawet największy tępak musiał wiedzieć takie rzeczy. Zapuszczone głęboko korzenie kultury narodowej są jednak jakimś spoiwem, bez którego pojęcie narodu przestaje mieć znaczenie, tyle że wszyscy mówimy tym samym językiem. – Czy spoiwem społeczności nie stał się dziś po prostu język telewizji i zespół obrazów, którego nam dostarcza? – Pewnie tak – ale to przecież jest zmielona papka. Nie mogę niestety powołać się na źródło, bo wiadomość znam z drugiej ręki; w „Forum” bodaj cytowano wypowiedź Papieża, że reality show jest naruszeniem godności ludzkiej. Najbardziej prywatna sfera międzyludzkich stosunków ulega komercjalizacji i zostaje sprzedana na rynku. To jest daleka analogia do stambulskiego rynku niewolnic. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:00:56 |
| 13212 | – Modne są teraz historie alternatywne. Skoro oba totalitaryzmy dwudziestowieczne zrodziły się jako konsekwencja I wojny światowej, a ta nie miała przyczyn, by tak rzec, obiektywnych, co by się stać mogło, gdyby I wojny nie było? Może ludzkość uniknęłaby faszyzmu i komunizmu? – Jak się zaczniemy z takimi hipotezami cofać wstecz, to nie wiadomo, gdzie się zatrzymać. Czy przy wojnie trzydziestoletniej? A może stuletniej? Mówiąc jednak serio: nie odpowiem na to pytanie, dam natomiast inny przykład. Gdyby Hitler nie był antysemitą i gdyby wszyscy zdolniejsi fizycy z Niemiec i Węgier nie skupili się wraz z Einsteinem jako uciekinierzy w Stanach Zjednoczonych, i gdyby Einstein nie napisał listu do Roosevelta, Hitler mógłby zwyciężyć Rosję Sowiecką i nigdy byśmy nie wyleźli z niemieckiej niewoli. Aż strach to mówić. – To przykład, jak niebezpieczne jest takie gdybanie. – Historia to rodzaj walca drogowego, nie interesują jej losy mrówek. Jest rzeczą wiadomą, że gdyby Japonia poddała się wcześniej niż Niemcy, to bomby atomowe mogły spaść na Hamburg czy Berlin i oberwalibyśmy bardziej niż przy Czarnobylu. Nie kijem go, to pałką. Istnieje taka powieść Słonimskiego „Torpeda czasu”, pisałem do niej kiedyś wstęp. Nie jest to książka zbyt dobra, ale zawiera ciekawy pomysł: oto anulowano szereg przykrych wydarzeń z przeszłości, ale na odnowionej i odmienionej ścieżce historii pojawiają się wydarzenia inne, równie jak tamte nieprzyjemne. Próby naprawienia przeszłości nie dałyby dobrych rezultatów. I tym się zresztą w mojej twórczości zajmowałem, wykazując, że nic się nie da zrobić. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:59:19 |
| 13211 | – Wiek XX rozpoczął się eksplozją takich antagonizmów – pierwszą światową wojną. – Wojną, która wcale nie musiała wybuchnąć, straty natomiast przyniosła straszliwe i, prawdę powiedziawszy, ani państwa centralne, ani alianci nic z niej nie wynieśli prócz ogromnej ilości trupów. Potem zderzyły się dwie utopie: jedna faszystowsko-brunatna, nie kryjąca swych morderczych zapędów, i druga komunistyczna, która na sztandarach miała powypisywane różne piękne i szlachetne cele. Efektem tego zderzenia była w pewnym sensie II wojna światowa, która przyniosła, jak mówią, około 70 milionów ofiar, zagładę Żydów i Cyganów, a także pomysł, wedle którego Słowianie są rasą podludzi. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:58:20 |
| 13210 | – Czym tłumaczyć, że koło zamachowe postępu technologicznego ruszyło z takim impetem akurat w cywilizacji europejskiej? fot. AFP – Czy ktoś jest wierzący czy nie, byle był obiektywny, wie, że placet dała w gruncie rzeczy doktryna chrześcijańska w oparciu o biblijny nakaz: Czyńcie sobie ziemię poddaną. Gdzie indziej mury tabuizacji były silniejsze i postęp technologiczny już rozpoczęty, utykał – na przykład w Chinach. W Europie natomiast nabrał wielkiego rozpędu. Powiedziałbym paradoksalnie, a może i nie paradoksalnie, że zbyt wielkiego: element wynalazczo-odkrywczy, jednostkowy, może przysporzyć pędu wielkim mocom, które wyzwolił, ale nie może ich już ani zahamować, ani nawet nimi kierować. Ta olbrzymia rzeka zaczęła z wolna służyć coraz bardziej albo po prostu polityce, albo antagonizmom międzykulturowym, międzyludzkim, międzypaństwowym. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:57:21 |
| 13209 | Lem: Przyszłość jest otwarta Rozmowa została opublikowana w dodatku "Apokryf" wydanym z okazji 80. urodzin pisarza. Przyspieszenie rozwoju rozpoczęło się mniej więcej wtedy, kiedy przestały już pracować francuskie gilotyny - powiedział Stanisław Lem. TOMASZ FIAŁKOWSKI: – Wróćmy w tej jubileuszowej rozmowie do minionego wieku, którego, co tu kryć, jest Pan jednym ze świadków. Jaki jest wedle Pana jego ostateczny bilans? STANISŁAW LEM: – Wprost na takie pytanie odpowiedzieć się nie da. Historia rozwoju cywilizacji ludzkiej, której podglebiem jest kultura, to bieg, którego toru nikt z góry nie wyznaczał, dalekosiężnych celów mu nie ustanawiał. I chociaż poczciwi i szlachetni utopiści uważali, że należałoby wymyślić jakiś prometeuszowy cel, ku któremu ludzkość by zdążała, to w rzeczywistości tak zwany rozwój napędzały zupełnie inne siły. Weźmy współczynnik międzyludzkiego okrucieństwa: był on niestety stałą naszej cywilizacji, zmieniał tylko oprzyrządowanie w zależności od dostępnych w danym czasie technologii. W imperium rzymskim podziały na wolnych i niewolników, na pochodnie Nerona i przypatrujących się tym pochodniom były jak gdyby straszliwsze niż dzisiaj, a przy tym uznawano je za nieuchronne. Uważano, że tak jak słońce świeci, podobnie musi istnieć niewolnictwo. Przyspieszenie rozwoju rozpoczęło się mniej więcej wtedy, kiedy przestały już pracować francuskie gilotyny; jak wiadomo, rozmaite wielkie umysły dały głowy pod ostrze wynalazku doktora Guillotin. Pod koniec XVIII i z początkiem XIX wieku, kiedy powstała koncepcja zastąpienia mięśni zwierząt i ludzi „mięśniami” pobieranymi z energii pozaludzkiej, rozpoczęła się epoka pary. Co prawda jeszcze Heron w Aleksandrii wymyślił maleńką turbinkę, która się kręciła, ale to był właściwie żart. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:56:36 |
| 13208 | polski naród odwraca sie na ulicy i na wsi dupą do polityków. w Nimeczech istnieje silny ruch wolnych wyborców, ktoryz nie zajmują się filozoficznymi bzdurami i rozgrywkami personalnymi lecz dbaja o rowój infrastruktury dla dobra mieszkańców i rozwojem przedsiębiorczości. Polska nie wyciąga żadnych wniosków więc wszyscy dostaną prztyczka w nos i kopa w dupę od historii na własną prośbę. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:54:41 |
| 13207 | Wybory pokazały, iż tradycyjny podział Ukrainy na pomarańczowy zachód i niebieski wschód utrwalił się.W obwodach donieckim, ługańskim, charkowskim i dniepropietrowskim oraz na Krymie wyniki prorosyjskiej Partii Regionów Wiktora Janukowycza były znacząco wyższe, niż w innych częściach kraju. Z kolei w obwodach lwowskim i iwano-frankowskim za Janukowyczem opowiedziały się jednostki, natomiast za prezydentem Wiktorem Juszczenką czy Julią Tymoszenko głosowały całe rodziny . To, że Blok Julii Tymoszenko tak znacząco wyprzedził zwolenników prezydenta Juszczenki ukazuje, że "pomarańczowa księżniczka" (Tymoszenko) wybrała bezbłędną taktykę; odchodząc z rządu, zdjęła z siebie odpowiedzialność za wzrost cen, kryzys gazowy, spowolnienie wzrostu gospodarczego i inne ekonomiczne niepowodzenia - piszą "Izwiestija". "Za to wszystko wyborca z całą surowością pociągnął do odpowiedzialności Naszą Ukrainę. A Julia pomyślnie przeciągnęła na swoją stronę część elektoratu protestu - tych, którzy rozczarowali się »pomarańczową rewolucją«, ale mimo tego nie byli gotowi poprzeć Janukowycza. Ukraińskie wybory parlamentarne mogą przywrócić Tymoszenko fotel premiera. "Tę perspektywę ze zgrozą przyjmują zarówno ekonomiści, jak i stronnicy prezydenta Wiktora Juszczenki. Według opinii ekspertów, negocjacje dotyczące powołania pomarańczowej koalicji rządzącej mogą przeciągnąć się i zakończyć się fiaskiem" - pisze dziennik. Blok Julii Tymoszenko okazał się być czynnikiem jednoczącym kraj. "Zrozumiałe, że w takiej konfiguracji nie istnieje pytanie, kto zostanie premierem (...). Może nim zostać tylko Julia Tymoszenko" Ten, kto przegrał wybory prezydenckie , nadal pozostanie przegranym. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:50:00 |
| 13206 | Media Markt zablokował "antypolską" reklamę Kierownictwo sieci sklepów Media Markt zablokowało, po interwencji Ambasady RP w Berlinie, reklamę powielającą antypolski stereotyp Polaka-złodzieja, nadawaną w internecie i częściowo wycofało ją z programów radiowych. Poinformował o tym zastępca ambasadora RP w Niemczech Wojciech Więckowski. Zarząd koncernu zastanawia się również nad wycofaniem reklamy z programów telewizyjnych - dodał Więckowski. List protestacyjny w tej sprawie wysłał w poniedziałek do zarządu firmy ambasador Andrzej Byrt. Niekonwencjonalne reklamy koncernu Media Markt, przeciwko którym zaprotestowały polskie władze wykorzystują negatywny stereotyp Polaka-złodzieja. W jednej z nich Polak dzwoni do Media Markt i na pytanie o nazwisko odpowiada: Jestem Klaus. - Co kradniesz? - reaguje rozmówca. - Nic nie kradnę - odpowiada. - Wiedziałem, przy tak niskich cenach w Media Markt kradzież się nie opłaca. W tym tekście wykorzystano grę słów Klaus i klauen (kraść). ham czas wpisu: 2006-03-28 11:44:51 |
| 13205 | Żarty się już skończyły. Porównanie Polski i Niemiec wypada niestety rozpaczliwie dla Polski. Juz pokrywaja folia pola ze szparagamni - ale uwaga - ostro robia reformy. Koniec Saksów - maja wlasne problemy do rozwiazania. Portugalia i inne hiszpańskie brudasy i byli nedzarze z Irlandii czekaja na tanich pracowników z Polski. Tu wyludni sie przyjaedzie rządzic Ukraina, która wnet prześcignie to co tu się wypraw3ia pod każdym względem polskie tępe durnie. Aby zobaczyc co nas czeka wystarczy przyjrzeć się Palestyńczykom. Nędza i bezradna złość w upokorzeniu. To będzie los polskich dzieci tych, którzy tu pozostaną. Na to właśnie pracuja dosłownie wszyscy politycy. Ostatnia szansa jest zaprzepaszczona. No ale cóż - im tu gorzej to tym lepiej i łatwiej. Nie warto nawet zabiegać o kariere polityyczna w takim kraju. Marne gówn iane apanaże. Wolna gospodarka to jest to. Niczego mi nie brakuje. A mówić prawdę sprawia mi przyjemność. Tu nie ma przyszłośći dla nikogo ani dla starych ani dla młodych. Niech jedni umieraja a inni niech stąd uciekają. Nie ma po co chodzic do wyborów. Politycy maja was w dupie. Najlepiej jest ich wyrżnąć bo wszyscy są tylko siebie warci. Polski brud, smród, złodziejstwo i niedołęstwo. Nawet klimat do dupy. Endzeitstimmung ! ham czas wpisu: 2006-03-28 11:40:37 |
| 13204 | Polacy n9igdy nie umieli sie samio rząęzic - spokojnie Niemcy i Ruscy przy współpracy z Austria dokonaja poniwnego rozbioru - dla mnie jest to oczywiste. w żadnej dyscyplinie społeczno-gospodarczej od Drugiej Wojny Światowej nie ma żadnego korzystnego efektu - za rządów sowietów tryzmali z a morde i naród z utęsknieniem wspomina - teraz cała nadzieja w Białorusi dla takich typków jak ela itp. Przecież zachowanie sie pseudopolityków świadczy o ich znikomym formacie pod względem wyobraźni i kultury. Właśnie wróciłem do Warszawy z domu w Niemczech. Odbyły sie tam wybory. Inny świat, tworza się koalicje z przeciwstawnych frontów. Dochodzi do rozmów i consensusu. Polacy zostali zdeprawowani - w sejmie to hołota i bydło - zresztą jaki lud taka reprezentacja. Nic lepszego nie ma. Niestety nikt mnie nie reprezentuje w parlamencie. Stanisław Lem zmarł wczoraj w wieku 85 lat w Klinice Kardiologii CMUJ w Krakowie. Znaczący Polacy wymierają albo wartościowi ludzie dawno wyemigrowali - poza garstką pozostało się tylko ryczące bydło - Polactwo. Bez czci honoru i bez żadnej przyszłośći. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Tylko czasu trzeba aby Polska przestała istnieć. SLD nie jest reprezentantem Polactwa. To zamknięta i siebie popierająca klasa komunistycznej nomenklatury. Złożóna z leni, partaczy, hipokrytów i cyników wyćwiczonych w sowieckim cwaniactwie dojenia. Jestem świadom końca Polski. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:36:31 |
| 13203 | jestem znowu więc piszę znowu ham czas wpisu: 2006-03-28 06:57:25 |
| 13202 | niektorych nie mozna nawet musnac krytyka, balcerowicz moze obrazac sobie caly sejm, ale istnieje przekonanie , ze nalezy on do srodowiska tzw autorytetow calkowicie wyłaczonych spod krytyki, podobnie jak wymiar sprawiedliwosci, sluzba cywilna , teraz doszly jeszcze niektore nietykalne swiete dziennikarskie krowy xe czas wpisu: 2006-03-27 21:28:53 |
| 13201 | PiS obiecywalo walke z korupcjogennymi ukladami III RP, ale poniewaz caly kraj i wszystkie jego dziedziny sa przesiakniete owymi ukladami , dlatego idzie to tak jak idzie- czyli jak po grudzie , czego sie nie tkniesz smierdzi i zaraz znajduja sie zapaleni obroncy owego smierdzielstwa xe czas wpisu: 2006-03-27 21:22:33 |
| 13200 | eeee komisarzu Felixie cos tam probuja robic, ale "sytuacja PiS jest b. trudna, przeciwnicy zarzucaja mu antydemokratyczny zamach stanu, gdy usiłuje on realizowac fundamentalna zasade demokracji, tzn rządzic po wygranych wyborach" xe czas wpisu: 2006-03-27 21:16:06 |
| 13199 | Uncle drogi, ten wypierdek PO SczeGuevarze który mi wysłał tego żałosnego maila nie jest w żadnym układzie. To po prostu bezmózgi "pożyteczny idiota", wierny czytelnik "judischen Zaitung", "Polityki" i innych "Nie" "Przeglądów" oraz wyznawca Aaadaaama Mmm. Zauważ, że wykazuję tu maximum dobrej woli, ponieważ zakładem, iż ten bezmózg potrafi nie tylko przeczytać, ale i zrozumieć tekst złożony z więcej niż z pięciu liter. Co do układu zgadzam się. Gnojki popadają w panikę, lecz nie wiem czy uzasadnioną, ponieważ PiS nie wykazuje żadnej determinacji w kierunku dekomunizacji i deUBeicaji w Polsce. kom. Felix czas wpisu: 2006-03-27 20:15:28 |
| 13198 | I taka mala ciekawostka. W sobote na takim targu w Englishtown,kupilem taka nalepke na samochod.Wyglada pieknie na tylnej szybie,bo na bialym tle dosc duze czerwone litery;"Thansk God,im Polish". uncle czas wpisu: 2006-03-27 19:37:13 |
| 13197 | Kom Feliksie.Jak wiescie sami,rozne grupki uprzywilejowanych,te przywileje straca,malo tego wyjdzie na jaw juz nie przekrety finansowe,ale caly mechanizm,jak to dzialalo i dziala niestety.Mnie tez rozne czerwone szmatki zakladaja virusy.Pisuje jeszcze na innych forach,stad takie zainteresowanie. Tak jak zawsze pisalem .UKLAD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! uklad sie broni,bo wyjda na jaw historyjki takie,ze....a ze uklad to spenetrowane srodowiska przez wiadomych sluzb funkcjonariuszy,wiec...No bo jak mozna sie przyznac np.do tego,ze 90% dziennikarzy umoczonych jest po same jaja,no chyba,ze sie nazywa MO,czyli Monisia Olejnik.Dlatego taki opor przed lustracja tego srodowiska i ciezkie armaty wytoczone przeciw Blizniakom.Coz,co sie odwlecze....Wczoraj ogladalem na TV Polonia wywiad dosc przecietnej intelektualnie dziennikarki B.Czajkowskiej z J.Kurskim.Klaszyczny przyklad manipulacji faktami.Gosc znow sie musial tlumaczyc,ze nie jest wielbladem/bulterierem/.Zalosna ta nagonka.Wywiad znow zdominowal wermaht.Choc Kurski celnie ripostowal,zeby redakturka,przedstawila dowody o pobycie dziadka wermahtowca w armi Andersa... Reasumujac.Uklad czuje pod dupa juz zapalony plomyk i dlatego tak wiezga. uncle czas wpisu: 2006-03-27 19:18:38 |
| 13196 | Bez komentarza - e-mail który przysłano do CzeKa: SPIEPRZAJCIE wy którzy chcecie nam w Polsce zrobić drugie Auschwitz!!! Lewak ___ No pasaran! Jeżeli ktoś ma siłę może to skomantować. Nieszczęsne eugleny Scze Guevarystowskie ciągle się mnożą. Epidemia, chyba jakaś? kom. Felix czas wpisu: 2006-03-27 18:18:31 |
| 13195 | Tusk, Rokita i Schetyna wybierają się na rozmowę z prezydentem Podejszli chłopi to pana na gminie. Słoma z kaloszy wystawla Bylo ich czi. Donek, Janek i Grzesiek. Jeden paczi na drugigo: ty mow! drugi na czycigo: ty godoj! Nie domy sie ciemiezyc pani wójcie bedzim bronic nosych kur, nosych krow i nosych łukładów zbozowych. Myslmy sa POzondne chopy. Jak bydzie cza to i za kosy chycim. ~Konopnicka, 27.03.2006 15:12 Jeśli nie będzie samorozwiązania Sejmu, będzie większość parlamentarna i będzie rząd do 2009 roku - powiedział szef PiS Jarosław Kaczyński. I TAK MA BYĆ!!!! A,w ogóle jest 16 stopni, ptaszki spiewają, słoneczko świeci, mam już na tarasie kwiatki bratki posadzone..żółte! zmorka czas wpisu: 2006-03-27 16:40:03 |
| 13194 | Sila rzeczy,mnie tez wkurwia ta nagonka na rzad i prezydenta,ktorego ja wybralem. Ciekawostka,jest,ze wybralo ponad 50% spooleczenstwa,ktoremu sie aktualnie wmawia,,ze juz sa takim niedemokratycznym plebsem,ze juz Henia Bochniarz/Liderka jak najbardziej prawej z prawych/dala sobie siana po wyborach.Frasyniuk Wladek,a jakze kierowca,tez sie gdzies zafrasyniukowal,zostal Gadzinowski od Urbana,ten z kolei daje dupy za darmo,uwentualnie ta dolarowke zciagnie,gdy mu sie w oczy powie:-Gadzinowski kurwo,brandzluj sie sam.I wtedy male przyrodzenie idzie w ruch/az raczka boli/jak to u Gadzinowskich.No chyba,ze zona Urbana,konia pacjentow zwali..... To jest wlasnie tak,gdy nie moge sie kierowac milosierdziem,bo niestety jestem antykomunista i coz mi tu nie wspolgra. Od qwa siedemnastu lat,slysze,ze Komuna cacy,Maryska Jasio,Bielecki,ba nie wspomne o Jaruzelskim i Kiszczaku,teraz wy glaby,ktorzy,wybraliscie ten znienawidzony przez umoczonych PIS,chuj macie do powiedzenia,jestescie Narodzie idiotami.Kto do kurwy nedzy,ma racje???.Jestescie banda tepakow,ze glosowaliscie na PIS.My mamy kurwa monopol na wasze mozgi/bo o rzadzeniu,to tylko Rokitka w kapeluszu,ale golab mu nasral na amelusz w Krakowie i ...specjalna komisja PO powstala,czy nie jest gowno zarazone grypa ptasia.No okazalo sie,ze fachowcy powiedzieli,krotko "Nie bylo takiego zagrozenia. Najpierw odetchnal Krakow,pozniej Slynny amelusz,w kolejosci Rokita,i wlasciciel agencjii towarzyskiej/dowody sa/na koncu Nelly i tak gabinet cieniaskow moze kontynuowac gabinet cieniaskow,gdzie Grzes Schetyna,za skarbnika mafii dolnoslaskiej robi,a wnuczek zolnierza Wermahtu,podpisuje pakt z Olejniczakiem. I to jest opozycja wlasnie.Demokratyczna oczywiscie.Polecam wypowiedzi Komorowskiego..... uncle czas wpisu: 2006-03-27 04:18:05 |
| 13193 | hahaha!!! Uncle moje szczęście zawsze zadowolone z zakupów bo to ona decyduje co kupić:) Ja powucinałem tego głaba bio nie chcę w księdze trzymać śmieci.Ten komentarz dodałem tylko tak żeby chuj wiedział że mamy go za parcha.Nie spodziewam się i nie licze na to że ta kreatura zrozumie cokolwiek. AB czas wpisu: 2006-03-27 02:14:42 |
| 13192 | AB,Szanowny olewaj te kreaturki,oni tylko powtarzaja co GW,lub inna Rzepa napisze.Ja co prawda lubie sobie czasem skrzyzowac szpady z czerwonymi lub rozowymi,mam zabawe wtedy po pachy,bo nikt nigdy.NIGDY!!!!nie przedstawil argumentu,obalajacego moje racje.Ale zeby tak bylo,najpierw trzeba dac sie im wyszczekac. A jak.Szczescie zadowolone z zakupow??? uncle czas wpisu: 2006-03-27 00:45:37 |
| 13191 | Ty SKOREK,ON iONA, ANTYPISDZIELEC itd.Oczywiście twoje chuju wpisy poszły w PISdu.Niw musisz nam już więcej udowadniać swojego debilizmu.Już wszyscy wiemy jakim debilem,niedorozwojem i PISdnietym chujem jesteś.Szkoda twoich sparciałych paluchów ścierwo bolszewickie.Będą dobre czasy to się takich jak ty skurwysynów poprosty wystrzela.Ustawi się dobry CKM- lufe wodą będzie sie polewać i bedziemy grzać po takich jak ty niedorozwojach dopóki ostatnia idiota taka jak ty nie będzie zlikwidowana. AB czas wpisu: 2006-03-26 23:41:11 |
| 13190 | Romuald Szeremietiew należał do czołowych działaczy opozycji, był jednym z założycieli KPN, ukończył prawo. Po okrągłym stole należał do sztabu wyborczego Lecha Wałęsy. Dwukrotnie był wiceministrem obrony w rządach Olszewskiego i Buzka. W rządzie Buzka zajmował się m.in. zamówieniemi publicznymi. Latem 2001 r ukazał się artykuł w Rzeczpospolitej sugerujący korupcję w MON. Głównym podejrzanym stał się od tego czasu Romuald Szeremietiew. Artykuł ukazywał duże wydatki ministra (samochód Lancia, działka i dom w Zalesiu), na co ponoć minister nie miał pokrycia. W ostatnich Konfrontacjach ujrzałem "zniszczonego" człowieka. Zastanowiły mnie dwie sprawy. Pierwsza w sferze moralnej. Od Romka , jak go nazywali przyjaciele odsuneli się prawie wszyscy. Nie jest dla mnie istotne czy był winny zarzucanej mu korupcji, ale zdumiewa mnie fakt, że wystarczyło oskarżenie w gazecie i przyjaźnie prysły. Sam Szeremietiew delikatnie o tym wspomniał. Jego zdaniem wszystkie jego wydatki zostały rozliczone, a wszczęte przez skarbówkę postępowania również zweryfikowane i umorzone. Aspekt drugi to nazwiska autorów owej sensacyjnej wiadomości. Są nimi Bartel Kittel i Anna Mardszałek. Te nazwiska dziennikarzy ostatnio wymienia się jednym tchem w tzw. "aferze inwigilacyjnej dziennikarzy" i roli w niej prezydenta Kaczyńskiego. Czy aby to nie kolejny pasztet ...? Ponoć wszystkie wiadomości Rzeczpospolitej z lata 2001 okazały się nieprawdą i nie zostały potwierdzone przez prokuraturę. Mnie zastanawiają ci dziennikarze i ich rola w powyższej sprawie. Oglądałem człowieka złamanego i życzyłbym sobie, aby w końcu społeczeństwo dowiedziało się prawdy! ~rej zmorka www.itvp.pl/konfrontacja/ czas wpisu: 2006-03-26 18:31:23 |
| 13189 | Wierzę, że „moje stronnictwo”, stronnictwo „dobrej sprawy”, będzie mnie wspierało, że już nigdy nie będzie „ściany lodu” pomiędzy mną, a „stronnictwem kontrrewolucji”, któremu brakuje politycznych przywódców w państwie republikańskim. Wspólnej pracy i walki przed nami wiele, bo jeszcze wiele zostało do ocalenia i do odzyskania. Pielęgnujmy ideały, ale bądźmy realistami! Jak na konserwatystów przystało. ham czas wpisu: 2006-03-26 10:07:46 |
| 13188 | Autor „Monarchii konstytucyjnej” uznawał prawo ludzi do wolności. Był przeciwny zarówno uzurpacji, jak i bezmyślnemu zamordyzmowi legalnej władzy królewskiej. Dostrzegał zmiany społeczne i przestrzegał przed pogłębianiem rozdziału między starymi instytucjami i nowymi obyczajami. Ustanowienie przedstawicielstwa narodowego, obok władzy monarchy, uznawał nie za akt rezygnacji, tylko zdrowego rozsądku. Bowiem żadna władza i żaden rojalista, nawet najbardziej zapatrzony w tę władzę, we władzę ideału, nie może zapominać o społeczeństwie i jego nabytych prawach. Piszę te słowa, ba sam również, choć uważam się za konserwatystę i monarchistę, choć jestem katolikiem, to zarazem jestem człowiekiem o dużej wrażliwości społecznej. Szacunek dla zwykłego człowieka i chęć pomocy mu, gdy tej pomocy autentycznie potrzebuje, to nie socjalizm, to chrześcijańskie miłosierdzie. Nie ma już władzy legalnej z praw odwiecznych, nie ma już władzy pomazania. Ale jest panowanie Chrystusa Króla, który jest władcą zarówno maluczkich jak i ziemskich dostojników. I o to panowanie trzeba walczyć w każdych okolicznościach i w każdych czasach. Piszę te słowa, bo dla moich wyborców, których często znam z imienia i nazwiska, również jestem człowiekiem „wolności i honoru”. Jedni głosowali na mnie dlatego, że jestem praktykującym, tradycyjnym katolikiem, inni, że bezkompromisowym antykomunistą, jeszcze inni, że wyznaję zasady wolnego rynku i wolności. Jako konserwatysta szanuję i państwo i naród, i władzę i obywateli. I jestem dumny z mojego przywiązania do Tradycji. Wiem, że mam do spłacenia dług nie tylko wobec Boga, z woli którego jestem posłem, ale i wobec ludzi, którzy urzeczywistnili wolę Najwyższego idąc do urn. Ludzi, którzy poszli za mną, chcę prowadzić ku tym zasadom – wolności i Tradycji – którym zawsze byłem wierny. ham czas wpisu: 2006-03-26 10:07:08 |
| 13187 | Pokickalo mnie zupelnie,ale... Poniedzialek. Czterdziesci lat koncze akurat. Byl torcik ze swieczkami, klops i denaturat. Gdy chcialem zdmuchnac swieczke, zrobil sie fetorek, i musieli mnie gasic. Byczo bylo Wtorek. Nieszczegolna pogoda, Niz,wiatry i mzawka W kiosku "ruchu" na rogu tylko przemyslawka... Da sie pic,pod warunkiem,ze sie soku doda,zeby tak gdzies "old spice`a"? Szkoda marzyc. Sroda. Bylem dzisiaj na meczu. Grala pierwsza liga Zabralem na rozgrzewke pol litra boryga Po powrocie sasiedzi narzekali,ze cos smierdzi. Czwartek Przyszla dzis do mnie Frania. -Niezla z niej armata- Pilo sie autovidol,ludwika i skrzata Ale w lozku niestety urwal mi sie watek.... ...Oj,zebym nie byl w ciazy...tfu odpukac... Piatek Kac i to taki skurwiel jak stad do Lublina Na szczescie w domu byla jeszcze terpentyna Sam wypilem,a resztka nakarmilem kota... ...bydlak wybil mi dziure w suficie Sobota. Nowalijka!Dzis pierwszy raz byl rozpuszczalnik. Przy trzeciej setce Henius zamienil sie w palnik, Az sasiedzi wolali-"co tak u nas strzela",siedze i latam fotel,ot psi los Niedziela. Agonia byla krotka,krociotkie rzerzaczko.Teraz spie juz spokojnie..Na de mna lsni slonko..................................................................................................................... uncle czas wpisu: 2006-03-26 04:44:30 |
| 13186 | A coz to za cudak,ten menel?Czy to nie ta sama czerwona scierka,ktora sie produkuje u Urbana? uncle czas wpisu: 2006-03-25 18:43:30 |
| 13185 | ixek bedę w szuwarach. A tobie menel jak raz ktoś PiSgnie między oczy to gwiazdy zobaczysz!!! zmorka czas wpisu: 2006-03-25 18:10:00 |
| 13184 | he ,he zmorka mnie tez na poczatku wskoczylo to samo co pewno Tobie, sprobuj zrobic przerwe przed solidarnosc xe czas wpisu: 2006-03-25 17:54:04 |
| 13183 | Wpisałam adres:www.tygodniksolidarnosc.pl Nie powiem co mi wyskoczyło... ixek to wcale nie takie trudne z tą pracą więźniów. Abecuś, a w Poznaniu w Teatrze Wielkim grają Nabucco heh... zmorka czas wpisu: 2006-03-25 16:10:40 |
| 13182 | uncle, dzieki za info o art w tyg Solidarnosc- okazuje sie ze nasz nieomylny- balcerowicz mosci sobie fotel w Banku Swiatowym i jak wszyscy mu podobni wyfrunie z kraju na ciepla posadke xe czas wpisu: 2006-03-25 15:19:22 |
| 13181 | pozwole sie wtracic -jezeliby wiezniowie pracowali to byloby b. dobrze- budzet panstwa , czyli podatnicy nie musialby bulic na ich utrzymanie, siedzacy mieliby zajecie , rodziny np alimenciarzy czesto bogu ducha winnne tez mialyby lepiej, bo jescze tata by na dzieci placil , a nie skarb panstwa, tylko niestety obawiam sie, ze przy naszym bezrobociu to nie wyjdzie, no bo przede wszystkim pracy potrzebowali by ludzie wolni i nijak nie da sie uprzywilejowywac pod tym wzgledem wiezniow, tak ze chyba na dobrych checiach sie skonczy xe czas wpisu: 2006-03-25 15:00:45 |
| 13180 |
| 13179 | Na te żony,matki i kochanki to najlepsza byłby lustracja majątkowa. Ale ten numer nie przejdzie w Polsce. Za dużo lewego majątku.Darliby ryje, jak nie wiem co. A, to o gronkowcu fizycznie w gazecie można poczytać , czy jest link do tego? A w ogóle jak czytasz coś ciekawego to wklejaj linki.Ja nie mam tyle czasu, aby wszystko prześledzić. IDE NA OBIAD! mlask.... zmorka czas wpisu: 2006-03-25 14:01:55 |
| 13178 | Posiadaja,posiadaja... Matki,zony,kochanki i niektorzy politycy.To miedzy innymi taki rwetes podniesli ustanawiacze prawa w Polsce. Moze z innej beczki.Polecam Ci i Wszystkim/oczywiscie/dosc ciekawy artykul w Tyg."solidarnosc",o naszej ulubionej Hani Gronkiewicz-Waltz,jak po powrocie z Angli,kupila Jeepa Cherooke i zabiegala u presesa GUC o zwolnienie z podatku,vatu,i innych dupereli,czym ja jako Kowalski,jestem ciemiezony od zawsze. uncle czas wpisu: 2006-03-25 13:45:12 |
| 13177 | wujaszku polscy gangsterzy majątków nie posiadają. zmorka czas wpisu: 2006-03-25 13:29:44 |
| 13176 | dzięki wujasszku :) Zobaczymy co ham na to powie.Może to rzeczywiście najwyższy czas wykorzystać tę siłę roboczą. Chociaż widziałam kiedyś film o ruskich obozach pracy.Bryyy, aż skóra cierpła. zmorka czas wpisu: 2006-03-25 13:27:55 |
| 13175 | Dla Ciebie wszystko! Tutaj niestety sa prywatne/oczywiscie w sensie wlasnosci/wiezienia,no nie do konca.Panstwo,czyli Minister sprawiedliwosci ma wladze prawna,reszta nalezy do ownera,Co nie znaczy,ze zlodzieje w Ameryce ciezko pracuja.Sa kiczmany po prostu zorganizowane,i aby utrzymac to cale towarzystwo,wybrani pracuja,nawet w warunkach wolnosciowych.Co nie znaczy,ze jak w Szwecji-dostalas wyrok i odsiadujesz go w weekendy.Tu raczej jest restrykcyjne prawo.Tu maja problem z narkotykami i walcza naprawde zaciekle.Do tego stopnia,ze za sam przebywanie z osoba posiadajaca narkotyki,laduja w pudle na dlugie miesiace i nie ma przepros. Ja ze szczerego serca napisalem Piekna,ale jesli Cie urazilem-przepraszam. uncle czas wpisu: 2006-03-25 13:08:39 |
| 13174 | heh...wujaszku dobrze wiesz,że np. w USA skazani pracują.Korona im z głowy nie spadnie, jak zarobią na utrzymanie.Pamietam takie brygady więźniów pracujących w PGR Naramowice. I nie mów na mnie piękna bo się wścieknę!!!! zmorka czas wpisu: 2006-03-25 12:38:41 |
| 13173 | Piekna! Konfiskowane majatki gangsterow,troche by ta sprawe"fajek dla zlodziei" wyjasnilo. Niestety upor qwa "fachowcow" wlasnie prawa sadowego,nie pozwala na to.Taki sobie profesorek....ach Piekna,jak mam o nim pisac,to wole o pogodzie...... uncle czas wpisu: 2006-03-25 12:29:21 |
| 13172 | "Życie Warszawy": Więźniowie powinni sami płacić za swoje utrzymanie - uważa Ministerstwo Sprawiedliwości. Eksperci resortu już badają możliwości wprowadzenia takich zmian. Ten pomysł ma odciążyć budżet państwa, z którego więziennictwo co roku otrzymuje ponad 1,5 mld złotych. Eksperci spoza ministerstwa podchodzą jednak z dystansem do tego pomysłu. Wymaga on m.in. zmian w kodeksie karnym i kodeksie karnym wykonawczym. - To nierealne, bo większość więźniów nie ma nawet na papierosy - uważa Paweł Moczydłowski. Nie macie na papierosy? No to, ale już budować atostrady nygusy!!!! zmorka czas wpisu: 2006-03-25 11:35:12 |