| 13371 | Subtelność smaku, gruntowność wyszkolenia umysłowego, głębia myśli, umiarkowanie czynu znikną z naszego życia na długie wieki. Nic nie będzie wytwarzane w żadnej dziedzinie, czego najtępszy rozum odrazu nie uchwyci, lub co nie znajdzie natychmiast oddźwięku w najelementarniejszych uczuciach. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:40:25 |
| 13370 | Każde społeczeństwo zagrożone jest bolszewizmem - każde. I to nie bolszewizmem, który przyjdzie skądinąd, z jakiegoś odległego "tam" - nie, niebezpieczeństwo ukryte jest wewnątrz. Bolszewizm nie jest zjawiskiem niezwykłym, niewytłumaczalnym, w swych diagnozach jeszcze dalej: stwierdza mianowicie, iż podstawowe stadia procesu społecznego, jakim jest bolszewizm, muszą powtórzyć się wszędzie : "Krótko mówiąc, powrócimy, jak Rosja już powraca do stanu barbarzyństwa.. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:39:28 |
| 13369 | Nadchodząca ze wschodu fala bolszewizmu to ostatnie i zarazem największe z wymienionych przez Znanieckiego niebezpieczeństw: "Bolszewizm jest ostatecznym wyrazem i sprawdzianem mocy i znaczenia tych dążności antykulturalnych, których cywilizacja zachodnia jeszcze nie zdążyła poskromić, a które w warunkach wytwarzanych przez zerwanie wszelkich tradycyjnych hamulców, zostały ześrodkowane jako siły społeczne, i obrócone w ruch masowy"9. Bolszewizm to skoncentrowanie, kulminacja niemal wszystkich negatywnych, antykulturowych procesów obserwowanych w Europie przez Znanieckiego: jego światopoglądowym fundamentem jest materializm, jego zwycięstwo nieuchronnie niesie ze sobą ochlokrację, znajdują w nim wyraz tendencje imperialistyczne i nacjonalistyczne. Nie jest jednak bolszewizm, wbrew licznym opiniom, czymś Europie obcym, czymś, co przybyło skądinąd, nie jest także czymś specyficznie rosyjskim, czego pozostałe europejskie społeczeństwa mogą się obawiać tylko jako zagrożenia zewnętrznego. "[...] zasadnicze czynniki ruchu bolszewickiego - stwierdza Znaniecki - istnieją w każdem społeczeństwie nowożytnem na zachodzie[podkr. BK]"10. Uwaga ta, choć zdawać się może banalną, zasługuje na podkreślenie. Każde społeczeństwo zagrożone jest bolszewizmem - każde. I to nie bolszewizmem, który przyjdzie skądinąd, z jakiegoś odległego "tam" - nie, niebezpieczeństwo ukryte jest wewnątrz. Bolszewizm nie jest zjawiskiem niezwykłym, niewytłumaczalnym, nie jest także zjawiskiem specyficznie rosyjskim, jak mniemali optymiści. Znaniecki posuwa się w swych diagnozach jeszcze dalej: stwierdza mianowicie, iż podstawowe stadia procesu społecznego, jakim jest bolszewizm, muszą powtórzyć się wszędzie: "Krótko mówiąc, powrócimy, jak Rosja już powraca do stanu barbarzyństwa..." ham czas wpisu: 2006-04-01 20:36:48 |
| 13368 | Co zaś niesie ze sobą ochlokracja? Jakie będą konsekwencje jej wprowadzenia w życie? "[...] nowi panowie świata, jak fellachowie egipscy - pisze Znaniecki - używać będą głazów z dawnych świątyń do budowania mieszkań dla siebie. [...] Subtelność smaku, gruntowność wyszkolenia umysłowego, głębia myśli, umiarkowanie czynu znikną z naszego życia na długie wieki. Nic nie będzie wytwarzane w żadnej dziedzinie, czego najtępszy rozum odrazu nie uchwyci, lub co nie znajdzie natychmiast oddźwięku w najelementarniejszych uczuciach."8 Niezwykła jest przenikliwość tych uwag - jeśli co do czegokolwiek się pomylił w swej diagnozie Znaniecki, to jedynie co do czasu trwania opisywanego zjawiska i nieodwracalności jego skutków. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:35:57 |
| 13367 | Kolejnym niebezpieczeństwem, zjawiskiem społecznym, które bardzo niepokoi Znanieckiego jest ochlokracja, którą definiuje on, za Arystotelesem, jako wypaczenie systemu demokratycznego. Grozi nam panowanie motłochu, tych mas, których rola kulturotwórcza jest, w przekonaniu Znanieckiego, po prostu żadna. Wiele jest czynników przybliżających ten straszny dzień, kiedy to dosłownie rozumiana "władza ludu" stanie się rzeczywistością: obniżenie się poziomu wykształcenia arystokracji umysłowej, narastający antagonizm między masami, które nie potrafią określić i nade wszystko pogodzić się ze swoim miejscem w społecznej hierarchii, a arystokracją i wreszcie - czynnik chyba najpoważniejszy i w najsilniejszy sposób oddziałujący - masowy ruch klasy robotniczej. Klasa robotnicza, działając między innymi w odruchu samoobrony przed arystokracją, która staje się, czy może raczej pozostaje, arystokracją rodową, grupą zaciekle broniącą swych interesów i nie zważającą na tak zwane dobro wspólne, organizuje się w ruch masowy i solidarny. Działania te, choć niewątpliwie do pewnego stopnia usprawiedliwione sytuacją społeczno-ekonomiczną, są dla dalszych losów europejskiej cywilizacji niezwykle groźne: "Solidarny ruch masowy klas robotniczych, nawet gdyby mu nie towarzyszyły zjawiska destrukcyjne, które zawsze charakteryzują rozwój psychiki tłumu - tego zaś [...] uniknąć niepodobna - doprowadziłby [...] do najgorszej ochlokracji, jaką historja kiedykolwiek znała..."7 ham czas wpisu: 2006-04-01 20:35:35 |
| 13366 | Jakie procesy i zjawiska mające miejsce w europejskiej cywilizacji uznawał Znaniecki za w szczególny sposób zagrażające dalszemu jej rozwojowi? Na pierwszym miejscu wymienia on wzrost popularności materializmu, który tłumaczy, dość banalnie i w moim przekonaniu błędnie, tym, iż pogląd ten pozwala na bezproblemowe skonstruowanie spójnego wytłumaczenia świata. Najprościej rzecz ujmując, można stwierdzić, iż źródłem przyciągającej siły materializmu jest jego prostota: masy po prostu nie są w stanie zrozumieć wyrafinowanych konstrukcji idealistów. Wiele zarzutów kieruje Znaniecki pod adresem tej koncepcji: obarcza ją na przykład odpowiedzialnością za postępującą brutalizację interpretacji życia płciowego człowieka, a także za sukcesywnie malejący szacunek mas dla pracy umysłowej i tym samym dla intelektualnej elity parającej się tą pracą. We fragmentach poświęconych materializmowi najwyraźniej chyba dochodzi do głosu przekonanie Znanieckiego, jego pewność co do tego, iż światem, dziejami w ich warstwie egzoterycznej tak naprawdę rządzą idee. Podsumowując tę część swoich rozważań autor "Upadku..." stwierdza wprost: "[...] materializm, dając pozorne usprawiedliwienie teoretyczne wszelkiego rodzaju dążnościom zwierzęcym, stale działa przeciwko naszej cywilizacji: przeciwko kulturze w ogóle na każdem polu, na którem jego zasady są stosowane praktycznie. Wzniósł on sztandar, dokoła którego zbierają się i organizują te siły, które pchają ludzkość wstecz do stanu dzikości." Dodaje także - co jest w moim przekonaniu bardzo istotne - iż "Nie stworzył on tych sił, lecz wyniósł je na powierzchnię życia społecznego z podziemi, w których się kryły, i dodał im odwagi do czynnego, nietylko biernego, przeciwstawiania się mocy twórczej ideałów"6. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:34:20 |
| 13365 | Powróćmy do metafory walki. Otóż cywilizacja, zdaniem Znanieckiego, jest nie tylko wynikiem zwycięstwa pewnych tendencji w kulturze, ale także - polem nieustającej walki, walki pomiędzy siłami twórczymi, których reprezentację stanowią oświecone elity i niższymi, zwierzęcymi niemal, potrzebami ogółu. Każda walka niesie ze sobą konieczność porażki jednej ze stron - i tu właśnie leży niebezpieczeństwo: kulturotwórcze ideały są nieustannie zagrożone, szala zwycięstwa w każdej chwili może przechylić się na korzyść "pragnień zwierzęcych". Niezwykle istotnym momentem w koncepcji Znanieckiego jest fakt, iż źródeł tego niebezpieczeństwa nie upatruje on w zjawiskach wobec cywilizacji zewnętrznych - nie, to sama cywilizacja niesie w sobie ziarno swej przyszłej zagłady, groźba zwycięstwa ludzkiej bestii wypływa z naturalnego rozwoju cywilizacji. Jak jest to możliwe? "Dając duchowi ludzkiemu tę wolność, której potrzebuje dla swego postępu - odpowiada Znaniecki - rozluźniliśmy również więzy bestji ludzkiej, a tymczasem nie umieliśmy dość szybko wytworzyć nowych środków panowania nad nią..."5 Jasnym jest więc, iż tendencje antykulturowe są stałym, immanentnym składnikiem kultury. Ludzka bestia jest wieczna. I wiecznie obecna. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:33:49 |
| 13364 | 3. Autor "Upadku..." zdecydowanym ruchem kreśli jednoznaczną opozycję między arystokracją umysłową, która jest (a przynajmniej być powinna) uosobieniem tego wszystkiego, co twórcze i tym samym wartościowe a olbrzymią większością ludzi, u których "dążności kulturalne są bez porównania słabsze i powierzchowniejsze, niż pragnienia zwierzęce\\\ ham czas wpisu: 2006-04-01 20:33:04 |
| 13363 | Wrażenie takie rozwiewa jednak zdanie: "Cywilizacja zachodnia bynajmniej nie jest w przededniu śmierci naturalnej; przeciwnie, żywotniejszą jest niż kiedykolwiek"1. Czy oznacza to jednak, że Europie nic nie grozi? Że możemy patrzeć w przyszłość bez lęku? Nic podobnego. "Każda cywilizacja jest wynikiem zwycięstwa pewnych ideałów nad temi dążnościami, które ludzkość podziela z innemi gatunkami zwierzęcemi"2. Dwa słowa w tym zdaniu wymagają podkreślenia: słowo "zwycięstwo", którego użycie wskazuje na fakt, iż cywilizacja rodzi się w walce, że nie jest ona prostym i bezpośrednim (i w tym sensie naturalnym) przedłużeniem stanu naturalnego; i słowo "ideał". Pojęcie ideału często powraca w analizach Znanieckiego, jego zdaniem cały rozwój twórczy dokonuje się dzięki powstawaniu kolejnych ideałów, które są niczym innym, jak tylko pewnymi wizjami nowych form życia, wizjami wywołującymi i organizującymi czynności konieczne do ich urzeczywistnienia. Bez ideałów nie byłoby kultury, nie byłoby cywilizacji. Nie są one oczywiście niezmienne, ulegają nieustannym przeobrażeniom, w miarę urzeczywistniania ich kształty stają się coraz bardziej wyraźne, co nie oznacza bynajmniej tego, iż masy wprowadzające ideał w życie są jego w pełni świadome: uświadomienie sobie ideału jest przywilejem wąskiej elity, elity będącej jego twórcą. Znaniecki wielokrotnie daje wyraz swemu elitaryzmowi, pisze wprost: "Każda cywilizacja jest [...] wytworem niewielkiej mniejszości, której zadaniem jest nietylko tworzenie nowych ideałów, lecz narzucanie tych ideałów niechętnym masom, nietylko inicjowanie nowych czynności, lecz skłanianie ludu do naśladownictwa. Każda cywilizacja potrzebuje tedy przywódców, zdolnych do robienia wynalazków i posiadających władzę do narzucania tych wynalazków ogółowi" ham czas wpisu: 2006-04-01 20:32:33 |
| 13362 | zmaganiom dwóch polskich myślicieli z problemem bolszewizmu, z krążącym nad Europą widmem komunizmu. Florian Znaniecki i Marian Zdziechowski wiele miejsca w swoich pismach poświęcili zjawiskom, które oceniali jako groźne dla dalszego rozwoju europejskiej kultury - obaj jako jedno z nich wymieniali właśnie bolszewizm. Nie byli oczywiście w diagnozach swych osamotnieni, podobne głosy odezwały się także w zachodniej Europie. Wielu intelektualistów usiłowało w początkach XX stulecia w jakiś sposób objaśnić fenomen rosyjskiej rewolucji, znaleźć dla niego racjonalne wytłumaczenie. Niestety nie wszyscy podjęli to wyzwanie: pojawiły się opinie, iż jest to zjawisko, którego w żaden racjonalny sposób wyjaśnić się nie da, że nie można dopatrzyć się najmniejszego związku między zachodzącymi w Europie procesami a rewolucją. Stwierdzenia takie niewątpliwie uspokajały europejską opinię publiczną. Jednakże podobnie jak większość wypowiedzi wygłaszanych "ku pokrzepieniu serc" mijały się z prawdą. Dobitnie wykazał to w jednym ze swoich dzieł Florian Znaniecki. Znaniecki uważany jest do dziś dnia za jednego z ojców polskiej socjologii. Zasięg jego zainteresowań był jednak znacznie większy - najlepszym tego dowodem jest, objętościowo niewielka, książka jego autorstwa zatytułowana: "Upadek cywilizacji zachodniej". Już jej podtytuł: "Szkic z pogranicza filozofii kultury i socjologii" wskazuje na rozległość jego zainteresowań. Najprościej rzecz ujmując, można stwierdzić, iż był on po prostu bardzo uważnym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. Wnioski dotyczące kondycji współczesności wyprowadzone na podstawie tychże obserwacji zawarł w wymienionej książce. Tytuł dziełka mógłby sugerować, iż zalicza się ono do licznie podówczas publikowanych katastroficznych przepowiedni wróżących rychły koniec europejskiej cywilizacji. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:31:38 |
| 13361 | jako przedstawiciel tego moherowego ciemnogrodu sięgam w głąb europejskiej kultury i spuścizny tradycji etrusko illiryjskich i iberyjskich celtycko germańsko słowiańskich w kulturze grecko helleńsko hellenisiztycznej rzymskiego prawa i chrześcijaństwa w schizmie, średniowiecza, renesansu, oświecenia i tego wszytkiego co do dziś nas kszatłtuje. Kto tego nie rozumie nie zna siebie. Partie pojawiaja sie i znikaja na ich czele stoja ludzie napędzani mesjaństwem lub wahnem paranoi. Też ich przweciwnicy. Ja śmieję się. Bo to widze z dala i poza tym sam sterując swoim losem i radująć sie wolnością, która sobie saam sprawiłem nie czekając aż mio ja kto da. I wolnośc urzeka - Polacy to frajerzy zaślepieni i małostkowi. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:30:03 |
| 13360 | Kasandryczne wizje przyszłości pojawiają się w dziejach europejskiej kultury z zadziwiającą regularnością. Pesymizm w spojrzeniu na aktualną sytuację, katastroficzne przepowiednie wydają się być bez mała konstytutywnym jej elementem. Leszek Kołakowski zauważył kiedyś, iż europejska cywilizacja cechuje się między innymi zdolnością do spojrzenia na siebie z dystansu, do kwestionowania samej siebie, swojej kondycji i wartości. Trudno jest mi ocenić, na ile zdolność ta jest w skali globu czymś wyjątkowym, niewątpliwym jednak wydaje się fakt, iż jest ona niezmiernie cenna i zastanawiająca. Skąd tyle pesymizmu w rozważaniach intelektualistów? Co prowokowało Kasandrę do kolejnych proroctw? Rewolucja bolszewicka w Rosji była wydarzeniem, które zatrzęsło stabilnym, jak mogło się dotąd wydawać, obrazem Europy. Podobnie jak wstrząsy w latach późniejszych, jak Holocaust, była traumatycznym przeżyciem dla tych, którzy mieli możność obserwować ją i następujące potem wydarzenia. Wielu spośród obserwatorów stało się rychło jej ofiarami. Prawdą jest, że rewolucja pożera własne dzieci, pożera jednak także tych, którzy, często zupełnie przypadkowo, zostali wciągnięci w jej wir, czy może raczej - wszystko druzgocący tajfun. Eufemizmem byłoby stwierdzenie, iż rosyjska rewolucja dała wiele do myślenia. Na horyzoncie rozważań intelektualistów pojawiło się wydarzenie niezwykłe, budzące grozę i fascynację zarazem. Misterium tremendum et fascinosum. Przyciągało ono wzrok nieodparcie, urzekając i przerażając jak szaleńczy taniec postaci na obrazach Brueghela. Pobudzało do myślenia, kazało stawiać wiele nowych pytań: pytań o fundamenty europejskiej cywilizacji i o ich trwałość, pytań o warunki możliwości takiego wydarzenia, o jego przyczyny i dalszy rozwój sytuacji. Przebudziła się Kasandra. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:24:02 |
| 13359 | Też to tak oceniłem. Wałęsa sie przydał. Przydadzą się Kaczory. A SLD to nomenklatura złożóna z cwaniaków i głupków. ela, on i ona i wredek z patriota to właśnie głupki o czym świadczy ich błahość rozumowania. Pracuje aby z nich zrobic niewolników we własnym kraju. Zamiast żeby byli w niewoli SLD. Capisci ? ham czas wpisu: 2006-04-01 20:15:28 |
| 13358 | Jest to pewien typ idealny ochlokracji, urzeczywistniony w historii nowożytnej tylko dwukrotnie na szerszą skalę, ale bezustannie obecny w radykalnej myśli demokratycznej, jako urzeczywistnienie pewnego typu idealnego suwerenności ludu. Elementy myślenia typowego dla ochlokracji znajdujemy także w postulatach NSZZ „Solidarność” z lat 1980-81, takich jak zarządzanie przez robotników zakładami pracy, współudział związku zawodowego w kierowaniu państwem. Postulaty ekonomiczne „Solidarności” miały charakter egalitarny, skierowane były przeciwko powstającym – mimo nominalnego komunizmu – rozwarstwieniom społecznym, przeciwko nierówności zarobków kadry kierowniczej i prostych robotników. W istocie, mimo werbalnego antykomunizmu, ruch ten domagał się socjalizmu autentycznego, gdzie nie będzie podziału na rządzących i rządzonych, co nadaje mu ochlokratyczny charakter. Roszczeniowy charakter tych postulatów wspomagany był przez typowo ochlokratyczne tworzone oddolnie i spontanicznie instytucje władzy, jak komitety strajkowe, które próbowały przejąć kontrolę nad procesem produkcji i zarządzać fabrykami w miejsce dyrekcji. Wprowadzenie stanu wojennego przerwało ten ochlokratyczny eksperyment, a „Solidarność” z 1989 roku miała już inny charakter, choć tendencje takie nie wygasły w niej zupełnie (jak i w innych działających w Polsce związkach zawodowych), co widać w pomysłach współzarządzania przez reprezentację robotniczą (związki zawodowe) państwowymi przedsiębiorstwami. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:12:05 |
| 13357 | 5. Lud ma bezwzględne i nieograniczone prawo do oporu wobec ustanowionej przez siebie władzy komitetowej. Prawo to przysługuje mu nie tylko w sytuacji gdy komitet łamie prawo, ale zawsze gdy tylko lud nie zgadza się z prowadzoną przezeń polityką. W praktyce, lud prowadzony jest przez sprawnych demagogów, którzy za jego pomocą obalają swoich przeciwników politycznych i mordują ich rękami rozjuszonego plebsu. 6. Wola ludu stoi ponad wszelkim prawem naturalnym i stanowionym, także ponad wyrokami sądowymi. Masa ma prawo podeptać każdą normę prawną i moralną; stąd skłonność do samosądów, zdobywania więzień i egzekucji prawdziwych i domniemanych wrogów i przestępców. Lud ma prawo do blokad dróg, budynków, rozpędzania rządzących komitetów, linczowania wybranych przełożonych, gdy nie spełniają oczekiwań. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:11:27 |
| 13356 | 4. Ochlokracja opiera się na negacji zasady przedstawicielstwa, czyli parlamentaryzmu. Nie ma tu odróżnienia na „my” i „oni”, czyli podziału na rządzących i rządzonych; brak jest płatnego aparatu urzędniczego i klasy politycznej. Władza sprawowana jest przez lud bezpośrednio, a członkowie komitetów zarządzających są wybierani w głosowaniu powszechnym, na wiecach. Lud wyraża swoją wolę za pomocą strajków, manifestacji, przewrotów, odwoływania członków komitetów zarządzających, a w razie ich oporu, komitety te są rozpędzane siłą i wybierane są nowe. Ideałem ochlokracji jest państwo małe, gdzie suwerenny lud może zebrać się na jednym placu. Ochlokracja uznaje więc jako jedyną formę mandatu społecznego tzw. mandat imperatywny, czyli zaprzecza kadencyjności, która jest zaprzeczeniem nieustającej suwerenności ludu. Bezustannie przeprowadzane są referenda i plebiscyty. Głosy nie muszą być liczone, bowiem często wystarcza gwałtowność wystąpienia (demonstracja, strajk). Gdy ustrój ochlokratyczny panuje w większym kraju, a nie na poziomie gminy lub fabryki, wtenczas nie tylko mandat imperatywny i bezustanne referenda mają zapobiec alienacji wybranych od wyborców. W konwencie jakobińskim uzbrojona w broń palną i białą publiczność siedziała na ławach poselskich wraz z deputowanymi, wymuszając na nich – często z użyciem przemocy – głosowanie po jej myśli. Głosujący inaczej niż chciał lud, na polecenie sprawnego demagoga – Robespierre’a – byli wyprowadzani z sali przez uzbrojonych członków publiczności, po czym ich aresztowano i więziono, a następnie gilotynowano po fikcyjnym procesie sądowym. Częstokroć obradujący konwent był otoczony przez uzbrojoną sankiuloterię z radykalnych dzielnic (tzw. sekcji). ham czas wpisu: 2006-04-01 20:10:52 |
| 13355 | Próbując wyodrębnić cechy charakterystyczne ochlokracji, wskazać musimy na następujące elementy: 1. Demokracja liberalna skierowana jest na jednostkę, a szczęście ogółu rozumiane tu jest jako szczęście sumy jednostek. Ochlokracja odrzuca jednostkę i poświęca ją na korzyść ogółu, nie dba o prawo do życia i własności jednostki, stawiając sobie za cel uszczęśliwienie niższych klas społecznych, kolektywu (sankiuloterii, proletariatu). 2. W ochlokracji władza nie dba o dobro wspólne (narodowe, rację stanu), lecz o dobro najniższych klas, które może – ale nie musi – być utożsamiane z dobrem ogółu. Wyższe klasy społeczne mogą zostać wyrzucone poza nawias wspólnoty, wyjęte spod prawa i prześladowane, a nawet eksterminowane. Jakobińskie komitety odmawiały przedstawicielom klas wyższych („arystokracji”) pełni praw obywatelskich, a nawet ochrony ze strony policji i sądów; sowiety dozwalały na grabienie i mordowanie „wyzyskiwaczy”. W skrajnych przypadkach, w ochlokracjach anarchistycznych, może nawet dojść do „nacjonalizacji” żon przedstawicieli klas wyższych i ich „uspołecznienia”, czyli przekazania na własność proletariatowi (Saratow nad Donem, 1918). 3. Negacja dotychczasowego status quo własnościowego i zastąpienie go przez nowy i egalitarny rozdział dóbr (jakobinizm), lub zniesienie własności prywatnej, która przechodzi na własność biedoty (sowiety). Nowy układ własnościowy nie jest stały i zmienia się wraz z kaprysami suwerennego ludu. Trudno tu właściwie mówić o własności, raczej o prawie jej warunkowego użytkowania. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:10:20 |
| 13354 | Obydwa analizowane przypadki – jakobiński i sowiecki – pokazują rażącą nietrwałość ochlokracji, która opiera się na szybko wyczerpującym się entuzjazmie mas i ich powszechnej partycypacji politycznej. Braki instytucjonalne i organizacyjne nie mogą jednak zostać trwale zastąpione przez entuzjazm. Niekompetencja polityczna, a szczególnie ekonomiczna ogółu prowadzi do gospodarczej katastrofy, krwawe wybryki rozpuszczonych mas uniemożliwiają zbudowanie minimum porządku, co powoduje konieczność szybkiej likwidacji ochlokracji i ustabilizowania rewolucji za pomocą rządów dyktatorskich (M. Robespierre we Francji i W. Lenin w Rosji). Potwierdza to także doświadczenie greckie, gdzie ochlokracja zwykle kończyła się zaprowadzeniem tyranii. Historia nigdy i nigdzie nie pokazuje nam ustabilizowanego systemu ochlokratycznego, dając zarazem przykłady wielu marzeń o takim ustroju, uważanym za „prawdziwą” demokrację, wolną od, mających skłonność do społecznej alienacji, elit parlamentarnych. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:09:44 |
| 13353 | We współczesnej politologii termin „ochlokracja” nie jest używany dla opisania takiego modelu demokracji. Został bowiem wyparty przez, ukuty przez J. Talmona, termin „demokracja totalitarna” (The Origins of Totalitarian Democracy, 1952). Zdaniem tego badacza, ten model demokracji zatriumfował w końcowym etapie Oświecenia, przeradzając się w pierwsze utopie komunistyczne (G. Mably, Morelly). W czasie Rewolucji Francuskiej uwidocznił się w postaci rządów jakobińskich i w ideologii jeszcze radykalniejszych ugrupowaniach komunistycznych (G. Babeuf), przemieniając się z rządów demokratycznych, sprawowanych przez masy, w populistyczną i komunizującą dyktaturę sprawowaną w ich imieniu. Mianem „demokracji totalitarnej”, czyli ochlokracji, możemy więc określić formę demokratyczną, gdzie brak instytucji parlamentarnych, a władza sprawowana jest bezpośrednio przez lud w formie rad lub komitetów, gdzie brak jest elity politycznej, urzędników, parlamentarzystów, zawodowych polityków. W wieku XX ochlokrację taką jako ukształtowaną formę rządów, obserwowaliśmy także na początku rewolucji rosyjskiej (1917), w postaci rad delegatów robotniczych i żołnierskich (sowietów). Sowiety powstawały spontanicznie pośród niższych warstw społecznych i na kontrolowanym terenie sprawowały pełnię władzy politycznej, zarządzały gospodarką, fabrykami, dzieliły ziemię – pełniąc podobną funkcję jak kluby jakobińskie w czasach terrroru. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:09:16 |
| 13352 | Określenie „demokracja” może być rozumiane różnorako: zwykle rozumie się tu rządy ogółu za pośrednictwem instytucji przedstawicielskich, czasem jednak – szczególnie w kręgach rewolucyjnych i lewicowych - także jako rządy najniższych warstw społecznych – czyli właśnie ochlokrację. W tym drugim znaczeniu demokrację jako pierwszy zdefiniował J.J. Rousseau w traktacie „Umowa społeczna” (1762). Wedle Rousseau, suwerenność winna spoczywać w rękach ludu, który posiada pełnię władzy w stosunku do wszystkich osób i wszystkich dóbr znajdujących się na terenie państwa. Ponad wolą suwerennego ludu nie stoją jakiekolwiek prawa natury, pierwotne względem ustaw, dlatego też lud ma prawo dokonać całkowitej redystrybucji dóbr i przemodelowania tradycyjnych hierarchii. Połączywszy te idee z tymi, które zawiera „Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi” (1755), gdzie Rousseau neguje prawowitość instytucji własności prywatnej, mamy zarysowaną – po raz pierwszy w czasach nowożytnych – koncepcję ustroju skrajnie egalitarnego i kolektywistycznego - ochlokracji, nazywanej tutaj „demokracją”. Władzę lud wykonuje zawsze bezpośrednio, bez jakichkolwiek elit politycznych, wybieralnych urzędników i przywódców. W istocie, mamy tu zarysowaną koncepcję społeczeństwa totalitarnego co do swej istoty, a demokratycznego co do metod obioru władzy, gdzie ideałem jest aby masa zajmowała się wszystkimi kwestiami dotyczącymi tak państwa, jak i życia prywatnego i mienia wszystkich obywateli. Jest to model demokracji nieliberalnej, nieparlamentarnej, gdzie suwerenem jest homogeniczny nietolerujący żadnych elit i nierówności społecznych tłum. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:07:07 |
| 13351 | onym się zacięła płyta ;)Nic odkrywczego nie napiszą, więc w kółko to samo.Jeden pisze, drugi czyta i wydaje im się, że są inteligentni.Oni nie są nawet zabawni, no chyba ,że na forach czerwonych gnid, tam myślę po takim wpisie mają salwę śmiechu. Adresy się nawet im mylą. Jest na to rada.Wpiszcie sobie te czerwone linki w "ulubione" to zmniejszy prawdopodobieństwo mylenia forów.Czy Wy niedorozwoje umysłowe nie widzicie,że tu nie jest miejsce dla Was? Wszędzie tak włazicie gdzie Was nie chcą? A wiedzą pomioty czerwone co to zasady savuar-vivre? Nie pytajcie mamy i taty, bo dla nich pewnie to oznacza rodzaj potrawy.Tylko ograniczeni ludzie mogli "coś" takiego wychować...Chciałam powiedziec wyhodować! Pa pa roślinki! I nie zawracajcie gitary, bo tu nikogo nie przekonacie. zmorka czas wpisu: 2006-04-01 20:06:20 |
| 13350 | Ochlokracja (gr. ochlokratia, od óchlos – pospólstwo i kratos – władza) oznacza rządy pospólstwa, najniższych warstw społecznych. W Grecji był to typ ustroju zagrażający tym polis, gdzie klasa średnia stanowiła mniejszość społeczeństwa. W tych warunkach, w razie ustanowienia rządów demokratycznych, faktyczna władza znajdowała się w rękach ubogiej i roszczeniowo nastawionej większości, bezustannie podjudzanej przez demagogów do kolejnych aktów rabunku i przemocy (ubranych w formy prawne, choć i to nie zawsze) względem klas średnich, a przede wszystkim wyższych. Rządy te polegały na rabunku majątków osób zamożnych i podziału tego mienia pomiędzy biedotę, co legitymizowała wola ludu na zgromadzeniu lub też zwykła przemoc masy pozbawiona legitymizujących ją form. Sam termin ochlokracja pojawia się dopiero w II w przed Chrystusem w pismach Polibiusza. Klasycy myśli greckiej nie używali tego pojęcia i nie wiemy czy było ono już znane wcześniej. W tekstach Platona i Arystotelesa ochlokracja opisywana jest pod mianem „demokracji” rozumianej jako rządy najniższych warstw społecznych, którą przeciwstawiano demokracji opartej o klasę średnią (politeja). W epoce nowożytnej terminu ochlokracja możemy używać dla opisu specyficznej formy rządów ludowych, czyli demokratycznych. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:06:11 |
| 13349 | Ochlokracja (gr. óchlos - tłum, motłoch i kratéõ - władam) - zwyrodniała forma demokracji, w której władza jest sprawowana bez żadnych struktur i zasad prawnych, bezpośrednio przez niezorganizowany i ulegający zmiennym emocjom tłum. Wpływ na władzę mają wszyscy, bez względu na urodzenie lub przynależność obywatelską. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:04:25 |
| 13348 | o kurwa mieszkam w USA, Niemczech i stolicy Polski jestem dyrektorem koncernu miedzynarodowego w najnowczesniejszej dyscyplinie mam rzadką specjalizacje jestem wykładowcą akademicjkim, w rodzinie 7 profesorów medycyny fizyki elektroniki informatyki geometrii dziadek ojciec syn jestem autorem traktatów i naleze do ciemnogrodu. No cieszy mnie ta opinia jasnogrodu o mnie i nam podobnych. Nie warto sie tym zajmowac ale owszem - dzieki takim pseudomedrkom Polska znajduje sie w takim stanie w jakim jest i nie ma mowy o systemowych rozwoiazaniach - ale ggówno mnie proletctwo obchodzi. Ja jestem milionerem i arystokratą od średniowiecza. Mogę być ciemnogrod i moher. Olewam e le madame. Zamknęli tę pedrylską spelunę. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:01:42 |
| 13347 | ela , ales ty glupia , chcialabys choc w czesci miec takie wyksztalcenie jak tu piszacy, ma racje po stokroć zmorka mówiąc o wypraniu mózgow ludziom, czego przykładem jest niestety biedna ela xe czas wpisu: 2006-04-01 19:48:31 |
| 13346 | zmora masz swieta racje, mysle tak samo jak Ty, , a po co ten menel sie tak duzo produkuje i tak zostanie skasowany, i płody jego "intelektu " pojda sie.... xe czas wpisu: 2006-04-01 19:39:30 |
| 13345 | Spokojnie.Mlody/a wiem/ sztukmistrzu.Co do twego wyksztalcenia,jakies zachowuj pozory.Jak widzisz sam,ludzie tu pisujacy klada lache na wasze nachalne blagania.Wiec spierdalaj dobry czerwony duszku.Tak mi sie wydaje,ze na raz dwoch towarzyszy cie robilo,stad taka czerwono-rozowa intelgencja u ciebie. A tego Kwasimorka rezac bedziem,a,jak Kuna pisnie,to i swieta Jolka obnazona zostanie/a feee...patrzac na te kurestwo mozna zostac impotentem uncle czas wpisu: 2006-04-01 19:31:55 |
| 13344 | ....................................... Czlowiek stracil dwie nogi w wypadku.Pierwszy raz po wyjsciu ze szpitala,jadac wozkiem inwalidzkim po ulicy,zaczepia go sprzedawca:-Moze pan kupi adidasy?Gosc sie zezlil,ale widzac nadchodzacy patrol policji,poskarzyl sie,ze z inwalidy robia sobie jaja.:-e ,tam z gowniarzami,trzeba bylo go kopnac w dupe... Zalamany pojechal do baru,zamowil sete,wypil,a usluzny barman:-to moze na druga nozke? Juz kompletnie zgnebiony przyjezdza do domu i opowiada zonie,jacy to wszyscy sa zlosliwi...itp.:-Wiem kochany,nie przejmuj sie,zrobie ci kawy,napewno postawi cie na nogi.................... uncle czas wpisu: 2006-04-01 18:35:06 |
| 13343 | Dokladnie tak.I za to Cie kocham Zmoruniu i Wszystkich Oszolomow!!!!! uncle czas wpisu: 2006-04-01 18:02:55 |
| 13342 | Stan wojenny był hańbą. Ci, co go wprowadzili okryli się hańbą do końca swoich dni. Niestety chwały nie przyniósł ani jego autorom, ani Nam wszystkim. To dlatego dzisiaj tak mało osób pamięta o tym wydarzeniu. Nawet w świetle ówczesnego prawa był nielegalny (konstytucja). Według mnie został wprowadzony po to, żeby komuniści nie stracili władzy w sposób gwałtowny, przecież po takim ciosie ciężko się podnieść. A tak, w sposób ewolucyjny można było wycofać się na z góry upatrzone pozycje. Wszystko to zostało przygotowane przez ludzi inteligentnych, którzy swoją partię szachów rozgrywają do dzisiaj. To ONI również rozdają karty. Nie łudźmy się, że ktoś z nich przyzna się do błędu. Poczucie winy zrzucili na NARÓD (działaczy związkowych, szarych obywateli, szeregowych członków związku). Gangrena, która nas dzisiaj toczy (korupcja), to spadek po PRL-u i stanie wojennym, kiedy to ostatecznie rozkwitła. Za to mamy być wdzięczni "historii"? Za poniżenie, hańbę i wstyd? Nie! Za to należy się sąd (polowy) i trybunał (konstytucyjny) a nie osąd historii i miejsce na półkach w księgarniach (chyba, że w księdze hańby). zmorka czas wpisu: 2006-04-01 16:55:18 |
| 13341 | Wielu ludzi obecnie (chyba około 50%) twierdzi, że stan wojenny był "mniejszym złem". Moje przeświadczenie jak i ww. program utwierdziły mnie, że to nie prawda. Na początku roku 1980 sytuacja wymykała się władzy spod kontroli, Moskwa zaniepokojona (doświadczenia z Czech 1968) postanowiła działać. Zwołano zjazd plenarny, gdzie postanowiono o przygotowaniach do wkroczenia wojsk Układu do Polski (był marzec ·80), pod pretekstem ćwiczeń (17 dywizji: z ZSRR, Czech i NRD). Odbyły się nawet manewry dywizji wojsk zmechanizowanych w Ełku gdzie ćwiczono wariant przerzutu tych wojsk do Warszawy. W listopadzie płk. Kukliński przekazał pełną dokumentacje USA. Zbigniew Brzeziński razem z J.Carterem postanowili, że w wypadku inwazji do Polski, cały świat zachodni zastosuje embargo wobec ZSRR. Wielkimi zwolennikami wejścia byli głównodowodzący armii ZSRR (nie pamiętam nazwiska) oraz Honecker. Gromyko wiedział natomiast, że potencjalna inwazja będzie "nieopłacalna" (embargo). Natomiast polskim władzom, Jaruzelskiemu i Kani zarzucano brak zaradności i im nie ufano. zmorka czas wpisu: 2006-04-01 16:53:28 |
| 13340 | Jaruzel ratował swoją DUPĘ i tak trudno to tej współczesnej chołocie zrozumieć!!! wujaszku :) ixek :) zmorka czas wpisu: 2006-04-01 16:51:36 |
| 13339 | Na początku 1981 roku w Brześciu doszło do spotkania między Polską a ZSRR, wtedy też, polskie władze dowiedziały się, ·że inwazji nie będzie. Jaruzelski obawiał się, że może podzielić los Dubczeka. 10 grudnia 81r. Gromyko na zjeździe, który podsumowywał sytuacje w Polsce powiedział mniej więcej tak (jest oficjalny protokół): „nie było i nie ma konieczności wprowadzenia wojsk układu do Polski. Taki manewr mógłby doprowadzić do wojny domowej. Gdy wchodziliśmy do Afganistanu przeciw było 114 państw, jeżeli wejdziemy do Polski to cały świat będzie przeciw nam. Jeżeli Solidarność przejęłaby władzę to raz, zaś drugie to atak gospodarczy na nas ze strony Zachodu to dwa. Ta druga ewentualność jest znacznie bardziej niebezpieczna”. ZSRR była uwikłana w wojnę w Afganistanie, to wykańczało ją ekonomicznie. Druga wojna plus embargo to oznaczało dla ZSRR upadek gospodarczy. Wiedzieli o tym i dlatego nie weszliby do nas. Jaruzelski wprowadził stan wojenny dlatego by utrzymać władzę i odbudować zaufanie Moskwy wobec niego, by ta w przyszłości nie odsunęła go. Co z tego wyszło: 10 lat straconych, gospodarka upadająca (stan wojenny zerwał wieloletnie kontrakty) i zadra w społeczeństwie. zmorka czas wpisu: 2006-04-01 16:48:44 |
| 13338 | Przy okazji zamieszania z medalem dla zdrajcy Jaruzela dokładnie widać jak Polacy mają wyprane mózgi.Zastanawia mnie tylko kto wychował tych ludzi? W jakich szkołach uczyli się historii? A może w Polskich szkołach nadal fałszuje się prawdę, tak jak to było do 1989 r.Kompletny brak wiedzy i brak logicznego myślenia.W zasadzie to chyba zasługują na taką Polskę.Na własne życzenie są narzędziem w rękach komuchów i tych czerwono pierdzących mediów.Jak można tak bezwolnie poddać się bełokotowi Jaruzela? Widocznie można.Czerwonym gnidom tylko pogratulować skuteczności, a tym wszystkim pseudopartiotom: DOBRZE WAM TAK! Dajcie się wykorzystywać zdrajcom, skoro jesteście tacy ograniczeni umysłowo, a jedynym źródłem wiedzy jest dla was pierdzielenie starych komuchów! zmorka czas wpisu: 2006-04-01 16:47:57 |
| 13337 | i tak cie zaraz skasuja tzw patrioto, ale zanim rozlicza PiS jak mowisz to porozliczamy sobie jaruzelskich, kwasniewskich, siwcow i innych twoich idolow xe czas wpisu: 2006-04-01 16:46:22 |
| 13336 | Pecha masz "patryooooto"Nie denskopiruj sie/O sorry,rozumiem,ze nie wiesz co znaczy dekonspiracja/ale chuj w dupe Kwasniewskiemu..... Przeciez ubecka gnido,wierz dobrze,ze wasze dni sa policzone,i dlatego tak skomlicie.Bedzie tak towarzyszu kurwo.Najpierw zawisniesz ty,jako przyklad/uzasadniac bedziesz swoim czerwonym skomleniem/A pozniej.... ...Pozniej pojdzie jak z platka,bo popelnicie zbiorowe sepuku w ramach oczywiscie opozycji.I nareszcie wyborcy odetchna,ze skonczy sie walenie konia tak naglasniane przez media,czyli Marysi i Donalda-wnuczka.Ty przy okazji nie zaistniejesz,bo Marysia choc lysa/o sorry z czolem siegajacym kolnierzyka/takich patafianow jak ty nie dopusci do glosu.Widze ciemnosc...dla takich nawiedzonych.Nie mam zamiaru cie nawracac,bo jak mozna agenta SB,zrobic normalnym czlowiekiem?Pytanko retoryczne?nie uwazasz J-23???? uncle czas wpisu: 2006-04-01 15:27:10 |
| 13335 | Specjalnie dla Zmoruni...i dla wszystkich,ktorzy maja wyobraznie: Pewien diabelek/nie nazywam go Rokita/Wziawszy sobie za cel Polaka Niemca i Francuza,ktorzy juz pukali u Piekla Bram,dal im propozycje nie do odrzucenia:-Bedziecie mogli wrocic do rzeczywistosci,gdy:wiecie lubie psy i jesli nauczycie psa czegos,czego nie znam,wrocicie do zycia.Oto macie psa i skrzynke kielbasy.Macie dwa tygodnie,aby go/psa/nauczyc czegos czego nie widzialem. Stalo slowo sie cialem. Po dwoch tygodniach diabel wchodzi do celi Niemca,Gebels nie mogac sie ruszyc po obzarciu rzuca komende,a pies staje na przednich lapach;-"Widzialem"- -Wchodzi do celi francuza, Zabojad machajac kawalkiem kielbasy szepcze jak zaklecie,bijac psine-parle wy france????a psina -qwi,qwi... -Widzialem! Wchodzi do celi Polaka.Ow lezy na lozku/pryczy/i zajada kielbase.Pies patrzy mu w oczy i w pewnym momencie mowi"-Stefan,ja cie bardzo prosze,daj mi ten kawalek kielbasy...." uncle czas wpisu: 2006-04-01 02:01:26 |
| 13334 | Dzieci naszego bohatera/podobno/wniosly sprawe do sadu o znieslawienie/ktory ten odrzucil,jako nie czujac sie kompetentny,uznal,ze nie w Georgi,ale w Polsce moga dochodzic swych praw. uncle czas wpisu: 2006-04-01 00:36:08 |
| 13333 | Albo ten: W rodzinie urodziły się trojaczki... Sąsiedzi pytają siedmioletniego braciszka nowo narodzonych: - Jak się maluchy nazywają? Ten, niezdecydowanie: - O ile dobrze ojca przez telefon zrozumiałem - Nihu, Janie, Moje. zmorka czas wpisu: 2006-03-31 22:00:54 |
| 13332 | Dla wujaszka dowcipek :) Panom pewnie się nie spodoba, ale mnie rozwalił. Gabinet lekarza rodzinnego. Rozebrany, starszy, trochę głuchawy dziadek pyta z zadowoloną miną : - Jak pan powiedział doktorze ?. Że wyglądam jak arystokrata ? - Nie, nie. Powiedziałem, że wygląda mi to na raka prostaty. zmorka czas wpisu: 2006-03-31 21:59:39 |
| 13331 | a gdzie sa dzieci naszego słoneczka cimoszenki ??? w Chicago. Kiedys przyjadą z NKWD i bęązimne trupy - zakład. Oni bardzo dużo wiedzą i - kto ich chroni i po co ??? same zgadaeczki - a kto opiekuje sie twórcą ruchu Sol;idarnosci mgr Aleksandrem Kwaśniewskim - no nawet ślub kościelny przechrzta wziął - no ale nawrócony katolik - moher KURWA MOHER !!! Moher wszytkich Moherów - zobaczycie jak będzie nawijał - jak biskup. ham czas wpisu: 2006-03-31 20:32:03 |
| 13330 | No ja już czekam a wy gdzie? AB czas wpisu: 2006-03-31 20:31:20 |
| 13329 | Idziemy w krzaki? zmorka czas wpisu: 2006-03-31 20:28:57 |
| 13328 | będziemy teraz mieli zabawę do końca życia połapiemy sobie komuszków dla sportu i w dziób. za ten gaz. za pały. za to gadanie. kurwa ilu ich było milion kurew. są żony. dzieci. ile tych padalców. 3 miliony wnuczki. urządzili sie kosztem tych co teraz bajerują. Olejniczaczek. ssssssssssssp... ham czas wpisu: 2006-03-31 20:28:13 |
| 13327 | Możemy się domyslać. zmorka czas wpisu: 2006-03-31 20:28:05 |
| 13326 | dobrze ze sie dobieraja do dupy tworcom stanu wojennego i innym kanaliom , ale za pożno, za pózno ...ktos powie lepiej pozno niz wcale- i racja- trzeba to zrobic ale jak pomysle , ze zyli sobie tyle lat na wypasionych emeryturach a i teraz znajduja zwolennikow, zeby ich nie ruszac, bo to juz bylo , to sa starzy chorzy ludzie itd- to znowu se mysle, czemu tak pozno mowimy publicznie o tym o czym wszyscy wiedzieli juz od dawna... xe czas wpisu: 2006-03-31 20:27:25 |
| 13325 | >S< mówią o wieszaniu nawet Kuroń - ale stwierdza, >że interwencja będzie po to, żeby rozstrzelać tych co wieszali." NAWET KUROŃ - co to znaczy ? nawet ??? ham czas wpisu: 2006-03-31 20:24:29 |
| 13324 | Na ten post ktoś odpisał,że takie teksty powinny ukazać się w polskich mediach.A ja, się pytam w jakich mediach? Gdzie my mamy polskie media? fragment postu: Najbardziej otwarcie instrumentalny charakter tego argumentu (wkroczenia wojsk układu)formułował gen, Kiszczak (?) w odręcznych notatkach, przygotowanych prawdopodobnie na naradę kierownictwa MSW tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego: używać straszaka interwencji (podkreślenie oryginału), koncentracji wojsk na granicy, że już mogą wejść wojska nie tylko radzieckie, ale czeskie, niemieckie i tu nie ma wyjścia ... każda metoda dopuszczalna - straszyć, mówić o tym, że przywódcy >S< mówią o wieszaniu nawet Kuroń - ale stwierdza, >że interwencja będzie po to, żeby rozstrzelać tych co wieszali." ~mik_UK(ład), 31.03.2006 19:05 zmorka czas wpisu: 2006-03-31 20:15:34 |
| 13323 | Brak po prostu słów,wiec podpieram się onetowcem. Nie chce mi się pisać o komunistycznych zbrodniach.Gdy pomyślę o tych zwyrodnialcach i ich dzieciach broniących teraz po tylu latach prawdziwych oprawców to zbiera mi się na wymioty.To problem psychiatryczny.W Polsce miliony ludzi nie potrafi poradzić sobie ze swoją PZPRowską przeszłością pełną niegodziwości, zamykając się w getcie byłych sługusów sowieckiego morderczego imperium bez możliwości kontaktu z ludźmi przyzwoitymi.Dzieci komunistów mają najczęściej zdeformowaną psychikę.Wychowywani w pogardzie dla niepodległości i przyzwoitości,uczeni cynizmu i zakłamania nie mogli uratować się przed pogrążeniem w świecie niemoralności.Ta sztafeta podłości jest kontynuowana.Gdy widzę młodych ludzi jak Olejniczak broniących emerytur UBeckich katów to jedynie mam skojarzenia z rynsztokiem.Trzeba być wykastrowanym z ludzkich uczuć aby mając dzisiejszą wiedzę dobrowolnie zanurzać się cuchnącej zbrodnią lewicowej tradycji...Zaraz odezwą się komunistyczne pomioty i UBeckie kanalie. ~Tak tu sobie piszę, 31.03.2006 18:11 zmorka czas wpisu: 2006-03-31 20:12:25 |
| 13322 | Premier o celach polskiej gospodarki do 2013 (PAP, tm/31.03.2006, godz. 14:27) Wzrost PKB o 50 proc., zmniejszenie bezrobocia do 10 proc. oraz zwiększenie inwestycji bezpośrednich powyżej 10 mld dolarów rocznie. To główne cele polskiej gospodarki do 2013 roku, jakie przedstawił w piątek premier Kazimierz Marcinkiewicz na dorocznym spotkaniu członków Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF) w Zurychu. Zdaniem szefa polskiego rządu, cele te zostaną osiągnięte dzięki wykorzystaniu do 2013 roku 91 mld euro ze środków UE i własnej koniunktury gospodarczej. Premier Marcinkiewicz przedstawił na spotkaniu IIF główne założenia polityki gospodarczej: uproszczenie prawa gospodarczego, rozwój poprzez zatrudnienie, zwiększenie nakładów na naukę oraz przyciąganie inwestycji związanych z nowymi technologiami. Polska spełni kryteria z Maastricht w 2009 roku - powiedział dalej Marcinkiewicz. "Wówczas będziemy gotowi do decyzji dotyczącej euro. Myślę, że szczerość jest tu ważniejsza niż obietnice na wyrost" - dodał. Marcinkiewicz zapowiedział, że podatki w Polsce będą malały, a do 2009 r. dojdziemy do dwóch stawek 18 i 32 proc. podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Od 2007 r. zmniejszony zostanie tzw. klin podatkowy o 5 proc. Sprawi to, że koszty pracy, które są teraz jednymi z najniższych w UE, staną się jeszcze niższe. ham czas wpisu: 2006-03-31 17:23:07 |