| 15021 | Lech Wałęsa powiedział brytyjskiemu tygodnikowi "Sunday Times", iż tak bardzo niepokoi się tym, iż sprawy w Polsce pod rządami braci Kaczyńskich idą w złym kierunku, że rozważa powrót do czynnego życia politycznego........wklepal... piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:31:16 |
| 15020 | Dopóki nie przywróci się w kraju między Odrą a Bugiem możliwości kręcenia lodów na dawną tak wspominaną z nostalgia skalę to tendencje faszystowskie, antysemickie, ksenofobiczne i homofoniczne będą śledzone z uwagą. Mało tego. Przybrać one mogą w mediach tak ogromną skalę, że wszystko może się zdarzyć. Kto wie czy europejskie siły postępu przy wsparciu usuwanej tubylczej elity nie będą musiały przeprowadzić jakiejś bezkrwawej rewolucji? Wszak „demokracja demokracją, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie” jak mawiała stara Pawlaczka w filmie „Sami swoi”. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:28:20 |
| 15019 | Tak naprawdę to zmieniła się tylko grupa, o której wolność czy ktoś chce czy nie trzeba walczyć. Robotników zastąpiono dewiantami, bo przecież o czyjeś prawa trzeba się bić nawet wtedy, gdy tych praw nikt nie łamie. Europa pokazała nam jak ta nowa tolerancja ma wyglądać. Ludzie gloryfikujący homoseksualizm czują się tam świetnie zaś ci, którzy odważyli się nazwać to grzechem z hukiem są usuwani ze stanowisk w europarlamencie. Taka to idzie do nas tolerancja. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:27:08 |
| 15018 | Ta troska i patriotyczna postawa młodzieży i ich wychowawców przeciwko nauce patriotyzmu musiała wzruszyć niejednego rodaka. W warszawskim marszu kochających inaczej pojawiła się niemal cała opozycja. Z pejczem w dłoni w stroju i o wyglądzie burdel-mamy czy burdel-babci pojawiła się wybitna profesor Senyszyn profanując słowa Ojca Świętego. Obok podążał wybitny poseł PO Paweł Śpiewak. Dawniej takim pochodom z jadącymi platformami towarzyszyły hasła typu: „1000 Szkół na tysiąclecie Polski”, „380% normy”,” Pokój, praca, socjalizm”, „Naród z Partią, Partia z Narodem”. Dzisiaj na transparencie niesionym przez kochające inaczej panie widniało hasło: „Milion lesbijek w 2100r”. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:24:54 |
| 15017 | W dniu pielgrzymki papieskiej cały świat dowiedział się o bestialskim pobiciu naczelnego rabina Polski. Oprócz brutalnej napaści rabin miał zostać na dodatek potraktowany gazem pieprzowym. Ze względu na brak jakichkolwiek obrażeń odzież poszkodowanego trafiła do laboratorium kryminalistyki, po czym zapadła cisza, która trwa do dnia dzisiejszego. Europa może liczyć, że nie zabraknie u nas obrońców zagrożonej demokracji. Przykładem mogą być nasi nauczyciele (szczególnie z ZNP). Oni to w trosce o dobro polskiej oświaty wraz z niezwykle świadomą zagrożeń dziatwą szkolną pikietowali pod ministerstwem oświaty wśród niewinnych okrzyków w stylu „Giertych do wora i do jeziora”. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:23:25 |
| 15016 | Teraz można nabierać coraz większych wątpliwości czy były to wszystko szczere uczucia czy „płatny sex” odgrywany na oczach głupiej i naiwnej gawiedzi. Dzisiaj wszystko się zmieniło. Komuniści i liberałowie przegrali wybory. Nie ma już wśród rządzących, ludzi, którzy żyli nieźle za czasów tępienia wolności i demokracji. Nie ma orędowników historycznego porozumienia komunistów z wyznaczoną przez Kiszczaka i Jaruzelskiego jedyną słuszną opozycją. Właśnie teraz „cała Europa” z troską zaczyna dostrzegać wielkie zagrożenia, jakie rodzą się w Polsce. Tej trosce towarzyszy stała gotowość przegranych środowisk do piętnowania tego, co stało się u nas po demokratycznych wyborach. Gazeta Wyborcza, która wprost nie cierpi grzebania w jednych życiorysach z lubością penetruje życiorysy tych, którzy dzisiaj mają coś do powiedzeniach. W swej trosce o ojczyznę wygrzebuje wypowiedzi dzisiejszych urzędników, których udzielali w wieku szesnastu lat. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:21:31 |
| 15015 | Wręcz przeciwnie. Nigdy z parlamentu europejskiego nie płynęły sygnały niezadowolenia, że oto w polskich władzach zasiadają ludzie, którzy jeszcze nie tak dawno zamiast demokracji i tolerancji preferowali trzymanie narodu krótko za mordę wraz z takimi obrońcami wolności jak ludzie honoru typu Kiszczaka i Jaruzelskiego. W jakiś niezrozumiały sposób elity okrągłego stołu znalazły wspólny język z europejskimi salonami. Wspólne spotkania, komplementy, poklepywanie się po plecach to była niemal codzienność. Rodziły się wielkie przyjaźnie jak na przykład zażyłość Millera z kanclerzem Niemiec. Ten przyjaciel Polski i naszego premiera zasłynął z jeszcze innej miłości. To z kolei uczucie do innego ex-komunisty uzewnętrzniło się pomysłem budowy antypolskiego gazociągu po dnie Bałtyku. No cóż miłość miłością, ale żeby tak bezinteresownie? piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:19:53 |
| 15014 | Wałęsa, Mazowiecki, Balcerowicz Skubiszewski, Geremek, Olechowski, Kwaśniewski, Miller, Cimoszewicz, Szmajdziński. Tych ludzi tolerancyjna i będąca niedoścignionym wzorem Europa kochała i to z wzajemnością. Były i inne zalety, kiedy ci światowcy z często agenturalną czy komunistyczną przeszłością brylowali na salonach. Do woli można było pisywać o polskich obozach koncentracyjnych, pluć na nasz kraj zupełnie bezkarnie, a przy tym kręcić niezłe lody w kraju nad Wisłą. Komunistyczna i agenturalna przeszłość nie stanowiła dla europejskich piewców tolerancji i demokracji żadnej przeszkody. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:17:52 |
| 15013 | Sytuacja staje się dramatyczna. Europa się od nas odwraca. Stajemy się zaściankiem i ciemnogrodem, w którym zamiast panującej powszechnie tolerancji mamy do czynienia na każdym kroku z faszyzmem, antysemityzmem, ksenofobią i homofonią. Przez kilkanaście lat świeciło dla nas słońce i nie potrafiliśmy tego docenić. Teraz wkroczyliśmy w cień, który z każdym dniem popycha nas w całkowitą ciemną czeluść. Gdzie te stare dobre czasy, kiedy to w naszym życiu politycznym roiło się od mężów stanu? piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:16:15 |
| 15012 | Z praktyki III RP wynika jasno, że owi mężykowie stanu za podstawową zasadę polskiej polityki zagranicznej uważają przyjmowanie na klęczkach wszystkiego, co mówią Niemcy, Francuzi, Amerykanie czy Rosjanie. Podobnie dobrze wytresowany pies - niezależnie od tego, czy pan mówi po niemiecku, rosyjsku czy angielsku, wie, że na rozkaz ma przynieść i pomerdać ogonem. Tresura to tresura! Byli ministrowie krytykując Kaczyńskiego, że nie pojechał do Weimaru, nie tyle nie uwierzyli w jego dolegliwości żołądkowe, co po prostu nie uważają takiego powodu za wystarczający, żeby nie jechać na spotkanie z kanclerzem czy prezydentem Francji. Jeden z drugim choćby mieli całą drogę spędzić na desce sedesowej, choćby mieli założyć pampersy lecieliby na spotkanie z Chiracem czy Merkel. W tej sytuacji osobiste powody nienawiści do Kaczyńskich ze strony Wałęsy czy innych luminarzy III RP, są tylko powodem dodatkowym. Zasadniczą rolę odgrywa tu wieloletni nawyk. Oni po prostu nie potrafią sobie wyobrazić, że można nie lecieć na gwizdek i rozmawiać w postawie wyprostowanej. Bez klęcznika. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:14:55 |
| 15011 | W tej sytuacji nie dziwi donos podpisany przez byłych ministrów spraw zagranicznych od Skubiszewskiego począwszy a na Rosatim czy Cimoszewiczu skończywszy, którzy publicznie dezawuują polskiego prezydenta za to, że nie pojechał na szczyt „Trójkąta Weimarskiego”. Podobnie nie dziwi wywiad, jakiego niemieckiej gazecie „Der Spiegel” udzielił Lech Wałęsa. Nie zostawia on na Kaczyńskich suchej nitki, uważa, że szkodzą Polsce i wyraża nadzieję, że ich kadencja nie dotrwa do końca. Kiedy Skubiszewski (kto to jest?) podpisywał z Niemcami traktat o przyjaźni, w którym interesy niemieckiej mniejszości w Polsce zostały zagwarantowane, ale interesy polskiej mniejszości w RFN w ogóle, nie słychać było głosu Lecha Wałęsy. Kiedy - bądź co bądź - polski prezydent Kwaśniewski doznawał jawnych upokorzeń w Moskwie, ani Rosati, ani Cimoszewicz nie protestowali. Żaden Geremek ani Bartoszewski nie podnosili głosu, kiedy okazało się, że uczestniczyliśmy w napaści na Irak i to jeszcze - jak durni - bez żadnych korzyści. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:13:11 |
| 15010 | Nie ma czego spodziewać się także po tych wszystkich, którzy w okresie prezydentury Wałęsy czy Kwaśniewskiego zdobyli miejscówki w przedziale „elyta”. Określenie „łże-elity” oznacza, że lider PiS-u ani jego brat nie są pewni co do pochodzenia herbów obecnej szlachty III RP. To oczywista jest zniewaga, której nie sposób zapomnieć ani wybaczyć. Co w tej sytuacji zrobić ma taki, dajmy na to, mąż stanu, jak Bronisław Geremek, którego partia Unia Wolności została wycięta do ostatniego Frasyniuka z parlamentu? Jak ma przemawiać do polskiego społeczeństwa Jan Maria Władysław Rokita, kiedy ono woli moherowe berety, zamiast gustownego kapelusza? Wiadomo, że Polacy nie dorośli do poziomu Unii Wolności, ani nawet do Platformy, nie mówiąc już o tym, że zdradzili lewicę. Jakże więc do nich apelować i obnażać wady Kaczyńskich? Bez sensu. Od razu trzeba naskarżyć na bliźniaków do prasy zagranicznej - może zachodnie ośrodki skarcą jakoś tych, którzy nie okazują szacunku „elytom”. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:11:40 |
| 15009 | Klęcznik dyplomatyczny Ani prezydent Lech Kaczyński, ani jego brat Jarosław nie cieszą się specjalną sympatią dotychczasowych elyt zasłużonych, czy jak kto woli odpowiedzialnych za budowę obecnego kształtu Rzeczypospolitej. Od 1992 roku, kiedy Kaczyńscy ostro wystąpili przeciwko Wałęsie oraz politykom, którzy chroniąc agentów obalili rząd Olszewskiego, nie mogą liczyć na byłego prezydenta Lecha W., występującego podobno niegdyś pod artystycznym pseudonimem „Bolek”. Wątpliwa jest także lojalność niedoszłego koalicjanta PiS-u Donalda Tuska, który w czerwcu 1992 r. jako lider Kongresu Liberalno-Demokratycznego uczestniczył aktywnie w obalaniu rządu Olszewskiego. Nie oczekujmy także, że o Kaczyńskich i ich formacji dobrze zacznie mówić Wojciech Olejniczak - obecny pierwszy sekretarz lewicy. piotrek czas wpisu: 2006-07-31 01:09:09 |
| 15008 | jak sie jednemu da to drugiemu zabierze a nie ma się na ubezpieczenia. cos nie tak. pomysły pol pota z kampuczy tez byly dobre w sprawie gospodarki. ham czas wpisu: 2006-07-29 23:04:34 |
| 15007 | Andrzej Lepper chce, by rolnikom umarzano część kredytów. Podstawą do umorzenia byłyby straty spowodowane klęskami żywiołowymi. Wicepremier, minister rolnictwa odwiedził Dolny Śląsk w związku z tegoroczną suszą. Jak powiedział, wielu rolników szczególnie na Dolnym Śląsku ma po 2, 3 kredyty. Należałoby więc choć jeden z nich umorzyć, a spłatę innych korzystnie rozłożyć. Andrzej Lepper obiecał, że postara się przekonać rząd, by znacząco zwiększyć sumę przeznaczoną na odszkodowania z powodu suszy. Wczoraj mówił o 100 milionach złotych, dziś zapewniał, że będzie to zapewne 200 milionów, a może i 500, jeśli inne resorty wspomogą ministerstwo rolnictwa. ham czas wpisu: 2006-07-29 23:02:05 |
| 15006 | "Rz": Rząd chce połączyć firmy spożywcze (Rzeczpospolita, pr/29.07.2006, godz. 08:36) Ideą narodowego koncernu rolnego jest stworzenie silnej marki i wzmocnienie państwowych firm - pisze "Rzeczpospolita". Ministerstwo Skarbu Państwa chce stworzyć narodowy koncern spożywczy. Ma on powstać w oparciu o Krajową Spółkę Cukrową i sześć państwowych Polmosów. Do grupy wejdą też inne spółki przetwórstwa spożywczego kontrolowane przez Ministerstwo Skarbu Państwa. Ideą jest stworzenie silnej marki narodowej i wzmocnienie pozycji państwowych firm na rynku. - Wolą wszystkich jest, by stworzyć silny organizm. Ja osobiście widziałbym to jako koncern - mówi "Rz" Paweł Piotrowski, wiceminister skarbu państwa. - Na pewno wszelkie dalsze prywatyzacje w przetwórstwie rolno-spożywczym muszą być prowadzone ostrożnie, jeśli w ogóle - wtóruje mu Marek Zagórski, wiceminister rolnictwa. Do powołania narodowego koncernu spożywczego ma dojść najwcześniej za dwa lata. Najpierw obie strony muszą zgodzić się co do restrukturyzacji KSC. Koszty jej działalności powinny w ciągu dwóch lat spaść o połowę, by mogła przetrwać na rynku. Docelowo cukier ma być produkowany w 8 - 11 zakładach spośród obecnych 17. Pozostałe oddziały zajęłyby się produkcją m.in. biopaliw. W wytwarzaniu bioetanolu z buraków cukrowych miałyby pomagać Polmosy. Teoretycznie więc pomysł nie jest zły. Ale ekonomistom się nie podoba. Rząd czyli Lepper - oj to robi się rzewnie - znowu będą kartki na cukier ! Ale kolesie fajne posadki panie wice. ham czas wpisu: 2006-07-29 22:58:46 |
| 15005 | "ŻW": Anna Kalata o rentach i emeryturach (PAP, pr/29.07.2006, godz. 08:21) Prace nad projektem zmiany zasad waloryzacji rent i emerytur są bardzo zaawansowane. W sierpniu dokument zostanie przedstawiony Komitetowi rady Ministrów. Mówi w rozmowie opublikowanej przez "Życie Warszawy" minister pracy i polityki społecznej Anna Kalata. Zapowiada, że zaproponowane zostanie m.in. wprowadzenie corocznej waloryzacji i skrócenie z czterech do dwóch lat okresu wyrównawczego tzw. starego portfela (zaniżonych świadczeń, wypłacanych osobom, które przeszły na emeryturę w połowie lat 90.) Minister przyznaje, że od początku lat 90. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych nie ma wystarczających środków na wypłaty rent i emerytur. Składki nie zaspokajają wydatków FUS. Budżet państwa jest w tej sytuacji ostatecznym gwarantem pewności wypłaty świadczeń z ubezpieczeń społecznych. Według Anny Kalaty nie ma planów resortu pracy dotyczących zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Nie ma zamiaru odebrania kobietom prawa do przechodzenia na emeryturę w wieku 60 lat. - Chcemy jednak, by było to prawo, a nie obowiązek - jak dziś interpretuje przepisy wielu pracodawców, wręcz zmuszając kobiety, które osiągnęły wiek emerytalny, do odejścia z pracy. Dlatego zaproponujemy uściślenie przepisów tak, by chroniły one panie nie zamierzające rezygnować z posady - zapowiada minister pracy. ham czas wpisu: 2006-07-29 22:56:04 |
| 15004 | Od dnia 12 lipca, kiedy to zbrojny rajd Hezbollahu na terytorium izraelskie rozpoczął obecny konflikt, na północny Izrael spadło ponad 1500 rakiet. "Izraelowi nie udało się ani jedno militarne dokonanie" - podsumował 18-dniową ofensywę i sra elską szejk Na sra llah. ham czas wpisu: 2006-07-29 22:44:02 |
| 15003 | Encyklopedia, dzieło dające zbiór wiedzy z różnych dziedzin (encyklopedia powszechna) w postaci zwięzłych artykułów informacyjnych (haseł), ułożonych z reguły alfabetycznie. Także encyklopedie dotyczące wybranej dziedziny (specjalistyczne). Ich forma zależy również od adresata, np. bywają encyklopedie dla dzieci i młodzieży. Pierwsze encyklopedie nowożytne, zbliżone do form dziś stosowanych, pojawiły się w XVIII w., jak słynna Wielka Encyklopedia Francuska, redagowana przez D. Diderota i J. d‘Alemberta, manifestująca światopogląd postępowego oświecenia ham czas wpisu: 2006-07-29 17:18:26 |
| 15002 | Paul Auster, "najbardziej europejski z pisarzy amerykańskich", często określany jest przez krytykę mianem "postmodernisty". Tymczasem ta etykietka jest raczej wyrazem bezradności wobec bogactwa i nieszablonowości jego prozy. Celniejszym wydaje się określenie "pisarz metafizyczny", motywy przewodnie bowiem Austerowskiej twórczości to bez wątpienia nieprzejrzystość ludzkiej egzystencji, samotność, daremne poszukiwanie korzeni i tożsamości, mistyka przypadku. Powieści Austera najtrafniej można chyba określić jako "metafizyczne kryminały". Poszukiwana w nich prawda nie zostaje odnaleziona, lecz nęci wieloznacznością, napięciami, opowieściami, które przykuwają uwagę i dają wiele estetycznej radości. Zauroczona twórczością pisarza profesor Maria Janion ukuła nawet takie powiedzenie: Auster jest ostry. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:10:24 |
| 15001 | Paul Auster (1947), pisarz amerykański. urodził się w 1947 roku w Newmark, w stanie New Jersey. Jeden z jego przodków był w latach 1948-1951 burmistrzem Jerozolimy; dziadkowie ze strony ojca pochodzili ze Stanisławowa w Galicji; babka ze strony matki urodziła się w Mińsku, dziadek zaś był polskim Żydem, który jako dziecko znalazł się w Nowym Jorku. Po studiach literatury angielskiej, francuskiej i włoskiej na Uniwersytecie Columbia Auster podejmował się różnych zajęć: był marynarzem na statku handlowym, ankieterem, dozorcą, korepetytorem. Przebywał przez dłuższy czas w Paryżu, tłumaczył poezję francuską, w tym Mallarmťgo, i surrealistów; opracował świetnie przyjętą antologię The Random House Book of Twentieth-Century French Poetry (1982). Prowadził także kursy przekładu oraz creative writing na Uniwersytecie w Princeton. Własną twórczość Auster rozpoczął od wierszy i eseistyki krytycznoliterackiej. Uznanie i rozgłos zdobył jednak jako prozaik. Szeroką popularność zyskał jako autor scenariuszy do filmów Dym (Smoke), Brooklyn Boogie (Blue in the face) oraz najnowszego, Centrum Świata (The Centre of the World), napisanego wspólnie z żoną Siri. Wizyta w Polsce jesienią 1998 roku z okazji polskiej premiery filmu Lulu na moście (Lulu on the bridge), będącego reżyserskim debiutem Austera, dowiodła, że i w naszym kraju stał się on kimś w rodzaju "pisarza kultowego", ma tu bowiem pokaźne grono zagorzałych fanów, z niecierpliwością oczekujących na pojawienie się jego kolejnych książek. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:09:58 |
| 15000 | Obowiązki pisarza traktuje pan bardzo poważnie. Jest pan aktywnym członkiem Pen Clubu. Obecnie nawet jego wiceprezesem. Poprosił mnie o to Salman Rushdie, który jest prezesem, i nie mogłem mu odmówić. To jedna z nielicznych organizacji, które zajmują się prawami człowieka na świecie. Czuję się zobowiązany pomagać pisarzom będącym w potrzebie, tym, których prawa są łamane. Mamy na to jakiś wpływ, wiele osób udało nam się wyciągnąć z więzień. Proszę mi wierzyć, że samo siedzenie na zebraniach i dyskutowanie o różnych propozycjach raczej mnie nudzi. Robimy to jednak, bo mamy ważne powody. (...) W swojej ostatniej książce, „Brooklyn follies”, zawarł pan pochwałę prostego życia. Było to panu potrzebne po 11 września 2001? Ta książka to hymn na cześć normalnego życia. Zaczynamy nowy okres w naszej historii. Trzeba zdawać sobie sprawę, jakim szczęściem i jaką przyjemnością jest żyć. Napisałem komedię, ponieważ musiałem nabrać do życia pewnego dystansu. Zainspirowały mnie słowa Billy Wildera: „Jeśli dobrze się czujesz, napisz tragedię, a jeśli jest wręcz przeciwnie, jesteś zdesperowany, czujesz się pokonany przez okoliczności, stwórz komedię”. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:08:04 |
| 14999 | Być może niepokoi pana starzenie się w konkretny sposób. Nie sądzę. Moją uwagę zwraca fakt, że czas niezmiennie biegnie i wpływa na nas. W końcu docierasz do momentu, gdy zdajesz sobie sprawę, że wszyscy, których kochałeś, już nie żyją. Zaczynasz rozmawiać z widmami. Młodzi ludzie tego nie robią. To jakby jedną nogą przebywać w krainie zmarłych, a drugą wśród żywych. (...) Kiedy masz 20 lat, zmieniasz się każdego dnia. Raz piszesz jak Hemingway, inny razem jak Faulkner. Kiedy się jednak starzejesz, znajdujesz własny sposób postrzegania świata i nie oglądasz się za siebie. A kiedy był pan młody, co pana bardziej bawiło? Naśladowanie Ernesta Hemingwaya czy Wiliama Faulknera? Zawsze byłem niezadowolony, ponieważ szukałem własnej drogi i nie mogłem jej znaleźć. Dlatego napisałem tyle wierszy, setki wierszy, które mi się podobały i których nikomu nie pokazałem. I wtedy właśnie wszystko się zaczęło: przestałem szukać własnego głosu i zacząłem go słyszeć. (...) Jeśli masz coś do powiedzenia, historia sama znajdzie sposób, żeby to opowiedzieć. (...) Sądzę, że poeci wywarli na mnie o wiele większy wpływ aniżeli pisarze. Stąd wzięła się pańska obsesja na punkcie języka i jego przejrzystości. Czy to właśnie fanatyzm słowa przywodzi ludzi do tego zawodu? Niewykluczone. Trzeba chyba mieć taką obsesję. Nie ma innej rzeczy tak niezawodnej jak język. Dlatego często szukam ucieczki u największych autorów: czytam Szekspira, Johna Donne’a, a także tych, którzy osobiście wiele mi dali, na przyklad George’a Opena, nieznanego poetę, mojego przyjaciela. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:06:49 |
| 14998 | Pańskie książki zawsze zaczynają się opowieścią o jakimś nieszczęśniku na granicy życia i śmierci. Czy próbuje pan być ich wybawicielem? Potrzebuje pan zazwyczaj całej książki, żeby uratować swojego bohatera. Albo żeby go pogrążyć. Czy zdaje pan sobie z tego sprawę? Nie, oni przybywają z miejsc, do których ja nie mam dostępu. Z zakątków nieświadomości. Ja ich nie szukam, to oni mnie znajdują. Niezależnie od losu, jaki ich spotyka – co pan do nich czuje? Wielkie przywiązanie. Nie porzucają mnie, trwają wiernie przy moim boku po wielu latach. Zobaczy pan to w mojej ostatniej książce, która wkrótce się ukaże: „Troubles in the scriptorium”. Opowiada o relacji między autorem i jego bohaterami. Zaczyna się sceną, w której mężczyzna siedzi na brzegu łóżka w piżamie i opiera ręce na głowie. To obraz raczej nihilistyczny. Neutralny. Dlaczego ten stary człowiek patrzy w podłogę? Zapewne martwi się swoją starością. Nie całkiem, starość jest procesem naturalnym. Jak mogę mu zapobiec? Starość mnie fascynuje, a nie przeraża. Mój własny wiek robi na mnie wrażenie: mam już 59 lat. Jednak w myślach wydaje mi się, że mam dopiero 32. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:05:57 |
| 14997 | Moje książki tak mocno koncentrują się na życiu wewnętrznym bohaterów, że nie da się tego przełożyć na język kina. Chociaż jest jeden wyjątek. Mam na myśli książkę „W kraju rzeczy ostatnich”. Pewien młody reżyser argentyński, Alejandro Chomsky chce na jej podstawie nakręcić film. To bardzo utalentowany chłopak. Pomagałem mu pisać scenariusz i teraz zbiera pieniądze na rozpoczęcie produkcji. Chce nakręcić ten film w Buenos Aires w dwóch wersjach językowych: hiszpańskiej i angielskiej. Zobaczymy. Projekty filmów mają skłonność do wyparowywania, ale ten film chciałbym kiedyś zobaczyć. (...) ham czas wpisu: 2006-07-29 17:04:47 |
| 14996 | Wskrzesił pan Martina Frosta, bohatera „Księgi złudzeń”. Martin Frost posłużył mi za scenariusz do filmu krótkometrażowego. Zamówił go u mnie pewien niemiecki reżyser, ale film ostatecznie nie powstał. Pomyślałem sobie, że ta historia nadaje się na coś większego. Wstawiłem ją do mojej „Księgi złudzeń”. Później uświadomiłem sobie, że ciekawe jest to, jak kończy się jego historia, tak jak opisałem to w książce. Dlatego w filmie nie opowiadam nic więcej ponad to, co już opublikowałem. To jest po prostu dzika, nieprzewidywalna opowieść. Mam wrażenie, że potrafi pan rozdzielić pracę reżysera od pracy pisarza. Najlepsze jest to, że przede wszystkim jestem pisarzem, chociaż kocham kino. Uważam się jednak za pisarza mało „kinowego”. Moje książki nie przypominają filmów. Nie ma w nich wielu drobnych scen, następujących jedna po drugiej. Nie ma w nich też zbyt wielu dialogów, są bardziej opisowe. Dlatego właśnie cenię sobie obecną pracę z ekipą filmową. Tutaj tę samą historię można opowiedzieć w zupełnie inny sposób. Czyli należy pan do autorów, którzy pisząc powieść nie wyobrażają sobie poszczególnych scen na ekranie. Czy największym wyzwaniem dla współczesnego pisarza nie byłoby napisanie książki, której nie da się pokazać w kinie? Tak, zgadzam się z panem. Jedna z moich powieści została zaadaptowana na scenariusz filmowy i zdałem sobie sprawę, że bardzo dużo straciła. Zmieniła się nie do poznania. Chodzi o „Muzykę przypadku”. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:04:20 |
| 14995 | Czy zatem sekret pisarstwa leży w tym, by nie ufać niczemu, co się napisało? Nie. Musisz wierzyć, żeby coś napisać. Trzeba być przekonanym, że historia, którą ma się w ręku, jest tak realna jak samo życie. Kiedy piszę jakąś powieść, pracuję codziennie, siedem dni w tygodniu. Całą duszę i umysł wkładam w to, co robię. Jeśli muszę wyjechać na tydzień lub dwa, a potem wracam do swojej historii, pojawiają się wątpliwości. Potrzebuję kolejnych dwóch dni, żeby zagłębić się w tym stworzonym przeze mnie świecie. Dlatego szukam stabilizacji. Dla mnie to najlepszy sposób na pracę. To oznacza, że podczas kręcenia filmu niczego pan nie pisze? Nie, jestem tak zajęty, że absolutnie nie mógłbym nic napisać. Czasami jednak dobrze jest zrobić sobie przerwę i nie narzekać. To ja zdecydowałem się na to przedsięwzięcie, nikt mnie nie zmuszał i cieszę się tym, co robię. Podoba mi się, że wychodzę z pokoju i muszę pracować z ludźmi. Z niezbyt wieloma ludźmi, z tego, co pan mówi. Nasza ekipa jest naprawdę mała, ale rezultaty naszej pracy zdumiewające. Role są świetnie zagrane, zdjęcia tak piękne, że czuję dreszcze. W filmie występuje moja córka Sophie, ma niewielką rolę i mówi mi, że to zdumiewające, ponieważ podczas kręcenia nikt się nikomu do niczego nie wtrąca. Wszyscy są tak skoncentrowani, że właściwie nie popełniają błędów, nie zapominają tekstu. Dobrze się stało, że dwa tygodnie przed przyjazdem poświęciliśmy na próby. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:03:19 |
| 14994 | Aby znaleźć odpowiedź na tego rodzaju pytania, można napisać książkę. Czy daje to jednak jakąś gwarancję, czy raczej oznacza to dalsze zanurzanie się w wątpliwościach? Może się tak stać. Sądzę, że cała moja praca wyzywa wątpliwości na pojedynek, szuka równowagi w niestabilnym świecie. Pisarz to człowiek mający wątpliwości – nie tylko dotyczące świata, ale także samego siebie. Gdybyś nie wątpił, nie wymyśliłbyś tego, co piszesz. Albo twoje dzieła nie byłyby nic warte. Nigdy nie spotkałem dobrego pisarza, który byłby całkowicie pewny tego, co pisze. Ludzie nie rozumieją, że tworząc powieść czujesz się zawsze jak uczniak. Piszesz mnóstwo rzeczy nic nie wartych, wyrzucasz je i ponawiasz próby. Codziennie uczysz się, jak bardzo nieprzydatna może być twoja praca. To jest lekarstwo na zarozumiałość. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:01:59 |
| 14993 | Wiadomosc z ostatniej chwili Czy można zdelegalizować w Polsce mafię? Zapewne nie, ale dekomunizacja może niektórym pomóc... Roman Giertych wystąpi o delegalizację SLD. Przewodniczący LPR i zarazem minister edukacji zapowiedział to w sobotę podczas konferencji programowej partii w Olsztynie. Obrady zakłócili młodzi ludzie z młodzieżówek politycznych SLD, którzy wdali się w ostrą polemikę z szefem Ligi. Doszło do awantury, interweniowała policja. Podczas konferencji Roman Giertych oświadczył, że nie będzie się bał żadnej poprawności politycznej - za co dostał oklaski - ani socjalistów europejskich. Nawiązał w ten sposób do czwartkowej rezolucji Parlamentu Europejskiego, krytykującej Polskę za nietolerancję. - Przemoc i nienawiść jest po tamtej stronie - mówił Giertych z trybuny. ham czas wpisu: 2006-07-29 17:00:46 |
| 14992 | Nie sądzę jednak, żeby tak jak pan uwielbiał Marqueza. Pewnie nie, ale nic nie wiadomo. Muszę go o to zapytać. Wiele osób uważa, że eksploatuje pan magię „realizmu północy”, a w każdym razie ma pan podobne poglądy na temat rzeczywistości co Marquez. Moje książki obejmują wiele obszarów. Niektóre powieści są bardzo przyziemne. Mnie też wydaje się dziwne, że w tym samym czasie stworzyłem „Mr. Vértigo”, historię chłopca, który lewituje, tak jak to się przytrafia niektórym mieszkańcom Macondo (...). Film, który pan teraz kręci w Portugalii, jest według pana niczym haiku (japoński wiersz składający się z 17 sylab – przyp. Onet.). Jak można to zmierzyć? To bardzo krótki film. Haiku jak oddech, mój film, z czterema aktorami i scenerią, jaką wykorzystaliśmy: jeden dom, jeden ogród, jedna droga i nic więcej. To też haiku. Dom i droga to metafora pańskiej literatury. Kto wie! Pańscy bohaterowie zderzają się z ciekawymi paradoksami. Jedni korzystają z absolutnej wolności zamknięci w jednym miejscu, inni czują się ograniczeni, chociaż są nomadami. Czy dobra literatura rodzi się ze sprzeczności? Z pewnością. Wiele przykrych rzeczy spotyka ludzi, którzy są w drodze. Zgadzam się z panem, że dla literatury znakomitym punktem wyjścia jest paradoks. Albo zadawanie pytań, które na zawsze zostaną bez odpowiedzi. Pytań, jakie zadają sobie wszyscy. Niektórym udaje się czasami na nie odpowiedzieć, ale zazwyczaj wynikają z tego same głupstwa. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:56:01 |
| 14991 | I w dodatku w głosowaniu jury wygrał pan z Philipem Rothem. Dwa różne oblicza amerykańskiej literatury skonfrontowano aż w Oviedo. Najciekawsze jest to, że choć obaj urodziliśmy się w Newark w stanie New Jesrsey, poznaliśmy się dopiero w Nowym Jorku, na tydzień przed moim przyjazdem do Portugalii, na zdjęcia do filmu na podstawie mojej powieści. Rozmawialiśmy i przy pożegnaniu, Roth powiedział: „Musimy razem wrócić do Newark”. On sam wydał mi się bardzo miły, wręcz urokliwy. Jest pisarzem całkowicie innym niż ja, cechuje go odmienna wrażliwość. Okazało się jednak, że mamy podobny gust: obaj lubimy Conrada. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:54:54 |
| 14990 | Literatura opiera się na paradoksie Trzeba zdawać sobie sprawę, jakim szczęściem i jaką przyjemnością jest żyć. Paul Auster, słynny amerykański pisarz, laureat tegorocznej literackiej nagrody Księcia Asturii, opowiada o swojej miłości do literatury, kina i o tym, w jaki sposób w jego głowie rodzą się proste opowieści o życiu. Otrzymał pan wspaniałą nagrodę. Nawet nie wiedziałem, że jestem w tym roku kandydatem do literackiej nagrody Księcia Asturii. W poprzednich edycjach też byłem wybierany do finału. Kiedy wygrał Claudio Magris, przeczytałem w „New York Timesie”: „Magris zdobywa nagrodę Księcia Asturii, wyprzedzając Paula Austera i Milana Kunderę.” Ha, ha! Teraz nawet nie wiedziałem, że brano mnie pod uwagę. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:53:53 |
| 14989 | Znana dziennikarka Monika Olejnik, pisarz Janusz Głowacki i reżyser Piotr Łazarkiewicz znaleźli się wśród gości Woodstockowej Akademii Sztuk Przepięknych towarzyszącej 12. Przystankowi Woodstock, który odbywa się w Kostrzynie nad Odrą (Lubuskie). Szefem Akademii jest Zbigniew Hołdys. Na spotkaniu z Moniką Olejnik pojawiły się tłumy "woodstockowiczów". Tym razem znana z dociekliwości dziennikarka była sama "odpytywana" m.in. z tego w jaki sposób trafiła do zawodu, co zdecydowało o jej karierze i co sądzi o różnych politykach. Młodzież wcześniej miała możliwość rozmowy z mieszkającym w Nowym Jorku Januszem Głowackim, który m.in. próbował odpowiedzieć na pytanie, czy warto emigrować z Polski. Reżyser Piotr Łazarkiewicz udzielał wskazówek, jak kręcić film. Przystankowicze spotkali się również z dziennikarką Kazimierą Szczuką i gitarzystą Markiem Raduli. Poprowadził on także warsztaty gitarowe, podobnie Jak Hołdys i Wojtek Pilichowski. Warsztaty perkusyjne prowadził Wojciech Morawski. W Akademii Sztuk Przepięknych trwają też zajęcia z malarstwa, rzeźby i teatru. Można się np. nauczyć obsługiwać koło garncarskie, czy próbować rzeźby w drewnie. Odbywają się także "spotkania z religią"; gościem był m.in. muzułmański imam Ali Abi Issa. "Z przyjemnością jeżdżę do Akademii, dowiaduję się np. dlaczego Żydzi noszą pejsy i czy po śmierci Allah nas pokocha. Akademia Sztuk Przepięknych jest strzałem w dziesiątkę. Atmosfera jest tam fantastyczna" - powiedział organizator Przystanku, Jerzy Owsiak. A to dopiero pojeby. Hołdysa kopnąłem kiedyś w dupę w Medyku - zapijaczony idiota i tak już zostało. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:51:01 |
| 14988 | utworzenie jednego miejsca pracy w Polsce kosztuje w moim doswiqdczeniu 35 000 zlotych. Jesli uwzglednic liczbe zbednych i dublowanych miejsc pracy w aparacie niewydolnego panstwa to uzmysławiamu=y sobie nowotwor, ktory nas dusi. Ci ludzie nie robia nic aby nas nakarmic ani wyzywić, ubrac - a zatem ... moze warto kurwa posłuchać co mam do powiedzenia - na codzien jestem wykwintnym elegantem z dworno-rycerskimi manierami z Kinderstuby. No ale tu gdzie wparowuje czasem jakis nieokrzesany ciołek maniery nic nie dają - i moi intleligentni miło.śnicy wiedzą, że ham jest dobry i czuły dla ludzi wartościowych. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:46:29 |
| 14987 | Kuba i kto tu jest wiekszym pojebem - no powiedz przynaj gdyby nie język z Guatemali czy ta inna asocjacja to nie zainteresowałoby cie tak jak mnie co nęka ten kraj. I jest róznica ja jestem przedsiebiorca i nie dokladam i daje ludziom prace. to jest porozumienie dopiero ale czy to jest w sdtanie ktos zrozumiec. łatwo byc urzednikiem i łatwo narzekac dopiero zrobic cos z sensem okazuje sie trudne a to jest naprawde takie proste. No ok. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:40:41 |
| 14986 | Tymczasem to właśnie nagminnie zdarzające się rządowe ingerencje w gospodarkę są jedną z kluczowych przyczyn kryzysu. Najbliższe miesiące raczej nie wróżą poprawy sytuacji, mimo że niemal wszyscy politycy, od "prawicy" do "lewicy", chcą np. "tworzyć miejsca pracy". Ale cóż oznacza sformułowanie - "tworzyć miejsca pracy"? Brzmi to mniej więcej tak, jakby w naszym kraju miał się pojawić nagle jakiś czarodziej, który magiczną różdżką sprawi, że przedsiębiorcy z dnia na dzień zatrudnią, ot tak sobie, np. milion osób. Tak w ekonomii jednak nie ma! Ekonomia rządzi się bowiem całkiem realnymi liczbami. Przedsiębiorca, by zatrudnić pracownika musi mieć przynajmniej odrobinę nadziei na to, że mu się to - mówiąc wprost - opłaci. Któż z Państwa przyjmowałby do pracy ludzi, z góry wiedząc, że przyniesie to wyłącznie straty? Można oczywiście rządowym rozporządzeniem bądź ustawą wprowadzić przymus zatrudniania, ale wówczas rodzi się pytanie: kto będzie za to płacił? Gros polityków nie docenia - niestety - roli, jaką w ekonomii odgrywają liczby i ludzka pomysłowość. Im wydaje się, że wystarczy przyjąć kolejną ustawę, powołać nowy urząd, stworzyć zespół ekspertów itp., aby wszystko szło, jak po maśle. I dotąd, dopóki to naiwne przekonanie cechować będzie tych, co kierują państwem, na poprawę nie ma co liczyć. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:36:17 |
| 14985 | Politycy "walczą z bezrobociem" ... Trudna sytuacja ekonomiczna Polski nie wzięła się z księżyca. To skutek od lat prowadzonej polityki (bynajmniej nie liberalnej!). Niestety, żyjemy nadal w państwie, w którym decydujący głos w sprawach gospodarczych należy do polityków. To oni opracowują ustawy, przegłosowują je w sejmie, a następnie wcielają w życie. Również - niestety, gros tych ustaw ma bezpośredni wpływ na życie gospodarcze naszego kraju. Ksiądz Rober A. Sirico, prezes amerykańskiej Fundacji Lorda Actona, zadał kiedyś bardzo ważne pytanie: dlaczego niemalże wszyscy oburzają się, gdy ktoś chce cenzurować sztukę, wpływać na teksty autorów piosenek, czy dzieła pisarzy, natomiast nikt jakoś nie protestuje, gdy politycy czynią podobne ingerencje w sferę handlu bądź produkcji? Dlaczego jedne ingerencje spotykają się z potępieniem, inne natomiast są przez większość akceptowane, a nawet popierane? Jest to pytanie naprawdę fundamentalne, a odpowiedź na nie, choćby nawet najsensowniej i najprościej wyłożona, nadal - niestety - nie może przebić się do wielu umysłów. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:35:53 |
| 14984 | ciekawe ham sacud.ovh.org/content/historia_bezrobotnych_na_marsie.pdf czas wpisu: 2006-07-29 16:17:11 |
| 14983 | [edytuj] Najczęstsze przyczyny niepełnosprawności 1. Wady wrodzone 2. Choroby przewlekłe (80%) 3. Nagłe - wypadki, urazy, zatrucia Polskie przepisy prawne Według ustawy o pomocy społecznej niepełnosprawność oznacza niezdolność do pracy w rozumieniu przepisów o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych albo zaliczenie do grupy inwalidów lub legitymowanie się stopniem niepełnosprawności w rozumieniu przepisów o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Wyróżnia się ponadto: * Inwalidztwo - częściowa niezdolność do wykonywania pracy zawodowej, spowodowana długotrwałym lub trwałym naruszeniem sprawności organizmu. O inwalidztwie mówi się, gdy choroba trwa powyżej sześciu miesięcy. * Kalectwo - niedorozwój, brak lub nieodwracalne uszkodzenie narządu lub części ciała (trwałe uszkodzenie organizmu). Może, ale nie musi spowodować zmniejszenia lub utraty zdolności do pracy zawodowej. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:08:06 |
| 14982 | Niepełnosprawność - długotrwały stan, w którym występują pewne ograniczenia w prawidłowym funkcjonowaniu człowieka. Ograniczenia te spowodowane są na skutek obniżenia sprawności funkcji fizycznych lub psychicznych. Jest to także uszkodzenie, czyli utrata lub wada psychiczna, fizjologiczna, anatomiczna struktury organizmu. Utrata ta może być całkowita, częściowa, trwała lub okresowa, wrodzona lub nabyta, ustabilizowana lub progresywna. Niepełnosprawność jest jednym z ważniejszych problemów współczesnego świata. Wynika to z powszechności i rozmiaru tego zjawiska. Z niepełnosprawnością fizyczną wiąże się ponadto zazwyczaj tzw. niepełnosprawność społeczna, czyli niemożność pełnego funkcjonowania w społeczeństwie. Rodzaje niepełnosprawności 1. Obniżona sprawność sensoryczna (zmysłowa) – brak, uszkodzenie lub zaburzenie funkcji analizatorów zmysłowych (są to m.in. osoby niewidome, niedowidzące, głuche, niedosłyszące, z zaburzeniami percepcji wzrokowej i słuchowej) 2. Obniżona sprawność intelektualna – upośledzenie umysłowe, demencja starcza 3. Obniżona sprawność funkcjonowania społecznego – zaburzenia równowagi nerwowej, emocjonalnej oraz zdrowia psychicznego 4. Obniżona sprawność komunikowania się – utrudniony kontakt słowny (zaburzenia mowy, autyzm) 5. Obniżona sprawność ruchowa – osoby z dysfunkcją narządu ruchu (wrodzoną lub nabytą) 6. Mózgowe porażenie dziecięce 7. Obniżona sprawność psychofizyczna z powodu chorób somatycznych – np. nowotwory, guz mózgu, cukrzyca, rak) ham czas wpisu: 2006-07-29 16:07:39 |
| 14981 | w mojej ocenie to jet gowno warte wszytko a system wyprodukował nędzę i sztucznie ją utrzymuje. Zaden z organów panstwoych nie działa w Polsce prawidlow i nie robią nic. Ani edukacja, ani opieka spoleczna ani sluzyba zdrowia ani Urzad Pracy - wioec po co oni sa wogole. Pojebane tak Kuba czy nie mam racji ? ham czas wpisu: 2006-07-29 16:05:47 |
| 14980 | Pomoc społeczna - w Polsce wg Ustawy z 12 marca 2004 o pomocy społecznej (Dz. U. Nr 64, poz. 593) - instytucja polityki społecznej mająca na celu pomoc osobom i rodzinom w przezwyciężaniu tymczasowych trudności. W ramach systemu pomocy społecznej wyróżnia się pomoc w instytucjach opiekuńczych typu domy pomocy społecznej, świetlice środowiskowe, ośrodki pobytu dziennego itp., oraz pomoc materialną i rzeczową świadczoną przez gminne, gminno-miejskie, miejskie ośrodki pomocy społecznej (MOPS). Struktura instytucji obejmuje: * ośrodki pomocy rodzinie działające na terenie gminy i dystrybuujące pomoc materialną i rzeczową oraz kierujące do domów pomocy społecznej o gminne ośrodki pomocy społecznej o miejsko-gminne ośrodki pomocy społecznej o miejskie ośrodki pomocy społecznej * powiatowe centra pomocy rodzinie (w miastach na prawach powiatu - miejskie centra pomocy rodzinie); powiatom podlegają bezpośrednio domy pomocy społecznej, opieka nad dziećmi w ramach domów dziecka i rodzin zastępczych * w urzędach marszałkowskich departamenty spraw społecznych - zajmują się koordynacją polityki społecznej w zakresie pomocy na terenie województw samorządowych, * w urzedach wojewódzkich wydziały polityki społecznej - kontrola i nadzór nad realizacją zadań samorządu gminnego, powiatowego i województwa, w tym nad jakością działalności jednostek organizacyjnych pomocy społecznej * Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej - zajmuje się koordynacją polityki społecznej na obszarze całej Polski oraz przygotowywaniem zmian w obowiązującym prawie. W zasięgu zainteresowań systemu pomocy społecznej znajdują się następujące kwestie społeczne: ubóstwo, wykluczenie społeczne (marginalizacja), bezdomność, bezrobocie, niepełnosprawność, głód oraz wiele innych kształtujących trudną życiowo sytuację jednostki, w szczególności ekonomiczną. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:02:12 |
| 14979 | gdyby ta stronka kierowala sie standardami konwenansow, zaowalowanych usz\czypliowsci czy nic nie mowiacej dyplomacji braku odpowiedzialnosci i zdolnosci podejmowania decyzji czy wydawania ostatecznych osadow. to nie bylobu przyrostu czyetlnictwa czasem trzeba chlapnac blotem. co jest zabiegiem prymitywnym ale skutecznym. pozorni inteletualisci sie wzusza ale ja jako arystokrata i tak mam za nic plebejska swolocz z SLD i im pokrewnych kierunkow kierowanych przez oszustow i hipokrytow mdlejacych z upalu gdy dobrac sie im do dupy. W tym stanie normalnosci polskiego piekla warto byc tylko pojebem jak ja. W zasadzie to komplement uznanier dla mnie. No ok. Dosc pychy do roboty - puscimy tu pare informacji. Jak Kuba masz pare komorek nerwowych na zbyciu to moze zrozumiesz co pojeb ma do powiedzenia jak nie to trudno. ham czas wpisu: 2006-07-29 16:01:23 |
| 14978 | jak kuba hamowi tak ham Kupie - spierdalaj . dzieki wrażeniu odbioru pojebstwa nabijasz mi kase matołku. umiesz czytać ? niekiedy w szaleństwie jest metoda. na szczescie od 1939 roki rzadzą nami normalni zwykli ludzie Hotler, Stalin, Bierut, Gomułka, Gierek, Jaruzelski, Wałęsa, cimoszewicz, Kwasniewski etc. My natomiast nic sobie z tego nie robimy. Mam najstarsze przesiębiorstwo w Europie. To i moge sobie byc niekiedy pojebem dla jaja i aby naigrywac się z durni jak kuba i jemu podone wypierdki z SLD. ham czas wpisu: 2006-07-29 15:35:49 |
| 14977 | Ale z ciebie pojeb hamie... kuba czas wpisu: 2006-07-29 09:04:11 |
| 14976 | U lekarza Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie. Ordynator odpowiedział: - Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę. - Aha, rozumiem - powiedział gość - normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek. - Nie - powiedział ordynator- normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez? No to by było na tyle ! Dobrannooc ham czas wpisu: 2006-07-29 02:26:50 |
| 14975 | Kawały o Jasiu Na lekcji religii: - Kto z was, chciałby iść o nieba? Wszystkie dzieci podnoszą ręce do góry. Tylko Jaś siedzi bez ruchu. - A ty, mój chłopcze - pyta ksiądz - nie chcesz iść do nieba? - Chcę i to bardzo, ale obiecałem tacie, że po lekcjach szybko wrócę do domu! ham czas wpisu: 2006-07-29 02:25:03 |
| 14974 | Kawały o babie Przychodzi baba do lekarza cała w muchach. Lekarz ją pyta: Po co pani przyszła? -Zostałam zmuszona. Przychodzi baba z córką do lekarza. Córka jest piękna i seksowna. Lekarz od razu każe jej się rozebrać. Baba protestuje: - Ależ panie doktorze, to ja jestem chora! - To proszę pokazać gardło - mówi lekarz. ham czas wpisu: 2006-07-29 02:21:57 |
| 14973 | Fina Dupa - Denver, Colorado Fina Dupa is a five-piece funk, soul, jazz, reggae & hip-hop band based in Denver, Colorado. www.finadupa.com/ - 4k - Cached - Similar pages Troj/Dupa-B - Trojan - Sophos threat analysis Analysis of the Troj/Dupa-B Trojan, with information on its behaviour and recovery instructions. www.sophos.com/security/analyses/trojdupab.html - 13k - Cached - Similar pages dupa biskupa by HOOY-PROGRAM comments. small explanation: "dupa biskupa" = "bishop's ass" ; "huj" = dick ; "dupa = ass" ; more comment is not necessary :) ... no comments more ! ham czas wpisu: 2006-07-29 02:19:37 |
| 14972 | Dupa Dupę wynalazł uczony radziecki Wołow. Dlatego mówimy: "dupa Wołowa".Inni twierdzą, że dupę wynalazła Marynia. Ci z kolei rozmawiają o dupie Maryni. Dupa pełni ważną rolę w ruchu obrotowym. Wszystko kręci się wokół dupy. Dupa służy również do przekazywania zdecydowanych sygnałów niewerbalnych. Dobrze wymierzony, solidny kopniak w dupę jest wyrażeniem uczuć negatywnych wobec adresata takiego gestu. Dupie można również przekazać emocje pozytywne, np. całując kogoś w dupę. Dupa może spełniać też rolę lizaka. Szczęśliwie nie wszyscy są dupolizami. Uniwersalność dupy nie kończy się na tym, jest ona bowiem zadziwiająco skutecznym pojemnikiem: w dupie można mieć całe osoby, a nawet społeczności. Dupa służy nieraz jako etalon: wiele rzeczy jest do dupy, tym samym dupa spełnia rolę uniwersalnego wzorca porównawczego. W dupę (lub po dupie) można również dostać. Czynność ta umacnia więzi emocjonalne między rodzicamii dziećmi. Prócz tego, dupa spełnia rolę siedziska, powiadamy bowiem: "siadaj na dupie", często z dodatkiem poleceń uzupełniających, jak np. "[...] i siedź cicho". Określenie "dawać (dać) dupy" funkcjonuje w dwóch znaczeniach: erotycznym i wartościującym, jednak "ściągnąć kogoś z dupy" tylko w tym pierwszym. Można również chronić swoją (lub czyjąś) dupę, co kolejny raz potwierdza ważność dupy w otaczającym nas świecie. "Zabrać się do czegoś od dupy strony" oznacza podejście niewłaściwe, od końca; dupa funkcjonuje tu jako synonim odwrotności. Dupa pełni również rolę uchwytu, można bowiem trzymać się czyjejś dupy. Określenie to nie oznacza braku równowagi, ale samodzielności. {anonim} ham czas wpisu: 2006-07-29 02:13:41 |