| 21300 | # Aby mógł być spełniony warunek drugi, konieczne jest spełnienie warunku kolejnego: stworzenie (bo niestety, nie ma tu czego odbudowywać) mechanizmów wewnątrzpartyjnej dyskusji w sprawach o strategicznym znaczeniu dla całej partii. Jeśli nurt główny ma negocjować z nurtem katolicko-narodowym, to musi istnieć miejsce i sposób na taką dyskusję i takie negocjacje. Tylko w ten sposób będzie można uzyskać zaangażowanie całej partii w uzgodnione wspólnie działania. Tylko w ten sposób uniknie się poniżającej dla wszystkich sytuacji, w której grożono sankcjami klubowymi i partyjnymi członkom PiS, którzy chcieli zagłosować za ratyfikacją traktatu. # Warunkiem ostatnim jest przejęcie i przeformułowanie przez nurt główny PiS diagnoz i postulatów podnoszonych przez nurt katolicko-narodowy. Chodzi o to, by PiS jako całość przestał zachowywać się na tym obszarze w sposób czysto reaktywny, podejmując działania tylko wtedy, gdy zostanie przyciśnięty do ściany. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:49:52 |
| 21299 | Taki rozwój sytuacji jest prawdopodobny, ale nie jest nieuchronny. Można mu zapobiec, jednakże muszą zostać spełnione pewne warunki. Dzisiaj wyobrażam je sobie następująco: 1. W PiS musi się odbudować nurt główny, o takim charakterze, jaki powyżej opisałem. W ciągu ostatniego miesiąca uległ on osłabieniu i jest w kłopotach, a to z tego powodu, że wypisał się z niego prezes partii. W jakimś sensie redefinicji uległo samo pojęcie nurtu głównego. Nie tworzy go wspólna, mająca rozbudowany sens polityczny odpowiedź na pytanie: za czym opowiada się partia?. Jest to wspólnota odpowiedzi: partia opowiada się za prezesem. Jestem politycznym realistą i dlatego nie lekceważę politycznej wagi takiej odpowiedzi. Ale w jej ramach likwidowana jest sama możliwość zadania innego pytania: a za czym opowiada się prezes? W moim przekonaniu takie warunki będą sprawiać, iż prezes wbrew własnym poglądom i chęciom będzie się stawał zakładnikiem nurtu katolicko-narodowego, a to dlatego, że on nie opowiada się za prezesem tylko za sobą. Ma w imię czego ryzykować i wie jak z sukcesem formułować własne postulaty, popierając je politycznym szantażem. 2. Odbudowa nurtu głównego z prezesem albo i bez niego jest zatem pierwszym warunkiem skutecznego przeciwstawienia się zagrożeniu radykalizacją albo podziałem. Warunkiem drugim jest przyjęcie zasady, że partia jako całość nie może być zakładnikiem jednego ze swoich skrzydeł. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:48:23 |
| 21298 | Przewidywanie powyższe opieram na następujących przesłankach: europejski demos nie istnieje w całej Europie, a w Polsce nie istnieje jeszcze bardziej, o czym świadczy frekwencja w wyborach europejskich. W warunkach bardzo niskiej, oscylującej wokół 20 procent frekwencji (a takiej należy się spodziewać) do urn w 2009 pójdą wyborcy motywowani albo wiernością wobec partii albo interesem ideologicznym (jedno nie wyklucza drugiego). To sprawi, że nadwartościowane wobec realnego wpływu wcałym elektoracie będą formacje stawiające na mocny przekaz ideologiczny powiązany ze sferą o charakterze aksjologicznym (kwestie aborcji, bioetyki,moralności publicznej, religijnej lub antyreligijnej tożsamości). Z podobnym zjawiskiem mieliśmy już do czynienia: w ostatnich wyborach europejskich LPR uzyskała 16%, a w krajowych – 7%. Na taką polaryzację nastawia się SLD – stąd parady ważnych działaczy tej partii z homoseksualistami po Sejmie, pielgrzymki do Hiszpanii i stawianie na program „szoku zapaterystowskiego”, który dla SLD sformułował Sławomir Sierakowski. Z punktu widzenia SLD taka strategia nie jest pozbawiona sensu. Ale jeden biegun skrajności przyciąga lub tworzy drugi. Wspólna będzie definicja Unii Europejskiej jako narzędzia kulturowo-cywilizacyjnego przekształcenia tożsamości Polaków. Odmienne – wartościowanie. W takiej perspektywie wydaje się wysoce prawdopodobne, że albo PiS w okresie kampanii wyborczej transmutuje w jakiś neo-LPR (czemu staram się zapobiec z całych sił, a do czego drzwi otwiera nieświadomie Jarosław Kaczyński) albo też neo-LPR pojawi się poza PiS-em. I nie należy się pocieszać tym, że powtórzyć się może sekwencja z okresu wyborów minionych (bardzo dobry wynik LPR w wyborach europejskich, mniej niż średni w krajowych), gdyż nawet taka powtórka pozbawia PiS szans na powrót do władzy. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:47:05 |
| 21297 | Z tego względu uważam za jeden z warunków powrotu PiS do władzy odbudowę wewnętrznej i zewnętrznej równowagi mojej partii. Nie będzie to zadanie łatwe samo przez się,bo do utraconej równowagi wraca się trudno, a i warunki nie są specjalnie sprzyjające. Nie sprzyjać bowiem będzie odbudowie efektywnej politycznie relacji między nurtem głównym PiS a nurtem katolicko-narodowym przewidywana polaryzacja polityki polskiej związana z wyborami do Parlamentu Europejskiego – pierwszym po przedterminowych wyborach parlamentarnych momentem „otwarcia” polskiego systemu partyjnego. O ile bowiem w krajowych wyborach parlamentarnych wyborcy wybierają z ograniczonej palety możliwości, to wybory europejskie i prezydenckie pozwalają zaistnieć na scenie politycznej środowiskom pozbawionym własnej reprezentacji parlamentarnej i usytuować się w roli potencjalnych kandydatów w kolejnych wyborach do Sejmu. A wszystko wskazuje na to, że debata i kampania przed wyborami europejskimi w 2009 roku zostanie zdominowana przez skrajnie zideologizowane nurty. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:45:29 |
| 21296 | Z tego punktu widzenia Jarosław Kaczyński popełnił ciężki błąd zaczynając grę o warunki ratyfikacji traktatu lizbońskiego od groźby głosowania przeciw, w dodatku zapowiadając klubową dyscyplinę głosowania. Oznaczało to powiedzenie klubowi, partii i wyborcom, że PiS gotów jest umrzeć za postulaty eurosceptyków. Apetyty ludzkie, także w polityce, są nieograniczone i zburzoną równowagę wewnątrz partii trudno będzie przywrócić, bo raz uzyskawszy taką deklarację (co prawda niezrealizowaną) politycy odwołujący się do nurtu katolicko-narodowego czują się w prawie żądać coraz więcej. Zawsze jedno nieracjonalne ustępstwo naraża na konieczność czynienia następnych. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:44:23 |
| 21295 | a poza tym, jak już wspominałem, jestem zdrowo pierdolnięty. free czas wpisu: 2008-04-11 23:42:00 |
| 21294 | Przyczyną drugą było to, że PiS jest duży i silny, a LPR była mała i słaba. To PiS wyprowadził katolicko-narodowy odłam polskiej opinii publicznej ze swoistego getta i pomógł zdobyć mu pozycję jednego z istotnych nurtów w polskiej debacie publicznej i w polskiej polityce. Ale PiS mogło odegrać taką rolę tylko i wyłącznie dlatego, że było dużo szersze niż nurt katolicko-narodowy, co oznacza, że dla tego segmentu polskich wyborców PiS jest atrakcyjne właśnie dlatego, że się od nich różni i to nie tylko w sprawach drugorzędnych. Jak zauważył kiedyś jeden z politologów poszczególni wyborcy bywają politycznie nieracjonalni, natomiast elektoraty w dłuższych sekwencjach czasowych zachowują się racjonalnie, jeśli tylko da im się taką możliwość.Wyborca katolicko-narodowy ma za sobą traumę pozostawania przez kilkanaście lat w okopach św. Trójcy i doświadczenie bezsilności. Pamięta, dzięki komu uzyskał na sprawy polskie realny wpływ. Przeżył upokorzenia związane z polityką bezsilnego świadectwa i wcale nie marzy o jej powrocie. Nie potrzebuje PiS w postaci bladej kalki LPR, bo wtedy będzie miał wszelkie racjonalne powody, by PiS porzucić. Skoro ma nie mieć wpływu, to lepiej nie mieć wpływu wśród uznawanych za bezdyskusyjnie swoich. Słabnięcie PiS-u jako formacji daleko wykraczającej poza nurt katolicko-narodowy, a nawet wchodzącej z nim w wewnątrzpartyjny spór, otwiera drogę do powstania nowej formacji na prawym skraju sceny politycznej. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:27:54 |
| 21293 | Niemiecka chadecja przez dziesięciolecia zachowuje pozycję jednej z dwóch głównych partii dzięki temu, że jeśli duże grupy wyborców przesuwają się zdecydowanie na prawo tworząc tym samym sposobność, by miedzy chadecja a prawą ścianą pojawiła się partia, która może niebezpiecznie zbliżyć się do 5 procentowego progu wyborczego, to cała chadecja przesuwa się ostrożnie na prawo pozbawiając przez to tlenu potencjalną konkurencję. Polsce w latach dziewięćdziesiątych polską prawicę niszczyła rywalizacja szeregu partii, a zwłaszcza mordercza konkurencja miedzy PC a ZChN-em.„Solidarność” spacyfikowała na chwilę wewnątrz prawicowe konflikty tworząc AWS.Z różnych powodów AWS była dobrym narzędziem do zdobycia władzy i fatalnym jej sprawowania, co doprowadziło do rozpadu tej quasi-formacji. Prawo i Sprawiedliwość oraz LPR powstały na gruzach AWS (w jakimś stopniu na tym gruzowisku powstała też PO). LPR walczyła z PiS i w ramach koalicji rządowej,którą współtworzyła, i po jej rozpadzie w ostatnich miesiącach sejmu V kadencji. Wyborcy ukarali za to tę partię przerzucając głosy na PiS. Jedną z przyczyn, która umożliwiła ten proces była otwartość PiS na postulaty i obawy środowisk, które tu roboczo określę jako katolicko-narodowe. Dotyczyło to i dotyczy tak sfery obyczajowej i moralności publicznej, jak i polityki europejskiej, w której PiS ma, jak trafnie zauważył Norbert Maliszewski – dwa wymiary: opowiada się za integracją widząc w niej szansę i nie pozostaje głuche na obawy, traktując je nie tylko jako wyraz postawy lękowej, ale dostrzegając w nich element racjonalny. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:25:42 |
| 21292 | Po„politycznej kompresji” wyborów 2007 roku, czyli redukcji liczby obecnych w parlamencie partii (celowo nie podaję ich liczby, bo w klubie LiD obecni są przedstawiciele trzech partii, ale wiadomo o co chodzi), w PiS mądrością obiegową i zdroworozsądkową stało się przeświadczenie, że warunkiem utrzymania szans na realny powrót do władzy oraz roli jednej z dwóch najważniejszych partii jest niedopuszczenie by na prawo od partii wyrosła siła polityczna o charakterze nie marginalnym. Jarosław Kaczyński był o tym przekonany już od wczesnych lat dziewięćdziesiątych i była to jedna z jego wielu trafnych intuicji politycznych. Pogląd taki ma uzasadnienie nie tylko w ocenie tych przesunięć preferencji partyjnych, które ujawniły się w 2007 roku (przejęcie przez PiS wyborców LPR), ale też przemyśleniu słabości prawicy w ciągu minionych kilkunastu lat oraz doświadczeń wielkich prawicowych partii w Europie Zachodniej, zwłaszcza zaś niemieckiej chadecji. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:21:21 |
| 21291 | Tak ustalona relacja między nurtem głównym partii a nurtem eurosceptycznym nikogo wprawdzie do końca nie zadowalała, ale była politycznie efektywna. Ubocznym efektem burzliwych wydarzeń ostatnich tygodni jest jej destrukcja i powstanie w PiS na istotnym obszarze polityki europejskiej sfery politycznej niepewności. Otóż moim zdaniem ta sfera niepewności powinna zostać jak najszybciej zlikwidowana wraz z odbudową politycznie efektywnej relacji między nurtem głównym a nurtem eurosceptycznym i to nie tylko dlatego, że partii politycznej aspirującej do powrotu do władzy nie stać na hodowanie sfery niepewności w obszarze polityki europejskiej. Rzecz dotyczy kwestii jeszcze istotniejszej: czy PiS zachowa zdolność do powrotu do władzy? L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:17:40 |
| 21290 | Tak ujawniony problem (piszę „ujawniony”, bo nie ja go postawiłem, on postawił sam siebie) odsyła do prostego pytania: skoro PiS jest partią wielonurtową, to czy ma nurt główny i jakim korytem on się toczy? Jeszcze do niedawna samo postawienie takiego pytania uznawałbym za bezpodstawne, a pytanie za niewymagające odpowiedzi. Każdy kto w wyborach 2007 roku kandydował z listy PiS wiedział przed wyborami, że to prezydent Lech Kaczyński i premier Jarosław Kaczyński wynegocjowali traktat lizboński, uznali, a wraz z nimi PiS, że był to sukces, a próby zadawania pytań o realność tego sukcesu prowadziły do zawieszenia w prawach członka partii. Innymi słowy każdy wiedział, że PiS opowiada się za integracją europejską, także za traktatem lizbońskim. W odróżnieniu od środowisk euro entuzjastycznych PiS wie, że proces integracji stwarza realne problemy związane z suwerennością, ale rozwiązania tych problemów poszukuje poprzez dyskusję o kształcie integracji, a nie poprzez jej odrzucenie. Tak jako jeden z założycieli PiS widziałem główny nurt mojej partii. W jej ramach nurt eurosceptyczny skupiał się nie nad refleksją nad pożądanym kształtem integracji europejskiej, ale na diagnozowaniu i wskazywaniu zagrożeń, wysuwając pod adresem kierownictwa, czy też nurtu głównego,postulaty, by te zagrożenia uchylić, bądź zminimalizować. Jest przy tym oczywiste, że każdą odpowiedź na te postulaty, każdą propozycję rozwiązania biorącą pod uwagę zastrzeżenia, przedstawiciele nurtu eurosceptycznego traktowali jako niezadowalającą. Inaczej być nie mogło, ponieważ częścią ich tożsamości politycznej jest sprzeciw wobec integracji europejskiej – członkowie klubu PiS,którzy dziś formułowali najdobitniej sprzeciw wobec traktatu lizbońskiego, w2004 roku opowiadali się przeciwko członkostwu Polski w Unii Europejskiej. Z ich punktu widzenia nie ma pożądanego kształtu integracji, są tylko kształty mniej lub bardziej niepożądane. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:13:47 |
| 21289 | Nie sądzę natomiast, bym wyrządził mojej partii jakąś szkodę, przywołując powszechnie znane fakty, które wskazują na istnienie problemu, oraz proponując sposób jego rozwiązania. Otóż po trzech tygodniach dość raptownych i niezrozumiałych dla członków klubu spoza najściślejszego kręgu kierowniczego zwrotów, a nie wykluczam, że niezrozumiałych także dla członków najściślejszego kręgu kierowniczego, krąg kierowniczy w osobach prezesa Kaczyńskiego i przewodniczącego Gosiewskiego zaapelował o jak najliczniejsze głosowanie za ratyfikacją. 40 procent posłów i 60 procent senatorów z PiS tego wezwania nie posłuchało, przy czym dotyczy to także niektórych członków Komitetu Politycznego. Nie sądzę, by ujawniony przez te decyzje problem można było zamilczeć stwierdzeniem, że w takiej partii jak PiS istnieje w sposób naturalny nurt eurosceptyczny. Chyba, że ktoś doda, iż ten właśnie nurt wyznacza główne koryto rzeki, tylko po co, w takim razie, wystosowywać nieskuteczne apele? L.D. czas wpisu: 2008-04-11 23:00:19 |
| 21288 | Wydarzenia trzech tygodni poprzedzających głosowanie w Sejmie będą prawdopodobnie w samym PiS przedmiotem dyskusji. Piszę „prawdopodobnie”, bo nie wykluczam, że pojawi się dążenie do tego, by poważne problemy i wewnętrzne napięcia po prostu zamilczeć. Póki jednak istnieje nadzieja na taką dyskusję, to tu oraz w prasie będę w ujawnianiu moich opinii dość powściągliwy. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 22:57:04 |
| 21287 | Jeszcze przed deklaracją prezesa Kaczyńskiego zapowiadającą możliwość głosowania przeciw ratyfikacji, oświadczyłem na tym blogu, że sam będą głosował za ustawą ratyfikującą. Spotkałem się z zarzutem, że moje deklaracje osłabiają siłę negocjacyjną PiS. Merytorycznie zarzut ten uznaję za wątpliwy, ale ponieważ wiem, że stale szuka się pretekstu, który pozwoliłby wobec członków i sympatyków partii uzasadnić wyrzucenie mnie, to postanowiłem takiego pretekstu nie tworzyć i o podjętej decyzji oraz jej uzasadnieniu publicznie milczałem.Wypowiadałem się jedynie o możliwym kształcie kompromisu i tak się szczęśliwie stało, że w dziesięć dni po tym, jak w wywiadach dla „Rzeczpospolitej” i RMF FM zarysowałem dość precyzyjnie jego kształt, prezydent Kaczyński i premier Tusk wpadli w Juracie na dokładnie taki sam pomysł. L.D. czas wpisu: 2008-04-11 22:40:17 |
| 21286 | BARDZO POWAŻNY WPIS O PARTII, POWROCIE DO WŁADZY, BIOETYCE, RWĄCYM POTOKU I RZECE L.D. czas wpisu: 2008-04-11 22:38:12 |
| 21285 | Czy w związku z tym należy się bać? Nie. Polacy się nie boją ani Niemców, ani Rosjan, ani nikogo - co zresztą udowodnili nieraz w swojej historii. Polacy boją się tylko Boga. Odzyskanie niszczonej przez obecną ekipę Polski będzie zależało od tego, na ile jesteśmy w stanie tę Polskę odwojować - i w jaki sposób. Ale na pewno nie powinniśmy się bać, to w końcu nasz, a nie Ich kraj - więc nie dajmy się ogłupić do reszty. free czas wpisu: 2008-04-11 22:13:37 |
| 21284 | Tak czy tak większość ekip rządzących z obecną na czele stanowiła i stanowi lustrzane odbicie "gabinetów tworzonych przez komunistów, zaś postkomunizm w ostatecznym rozrachunku różni się od komunizmu jedynie sposobami realizacji politycznych celów (dzisiaj rolę wojskowych czy milicyjnych oddziałów pacyfikujących spełniają odpowiednie media). Ta sama arogancja rządzących, to samo poczucie całkowitej, absolutnej bezkarności ("w końcu stoją za nami Oni"), ta sama konsekwencja w rozwalaniu państwa - to samo liczenie na bezmiernę głupotę Polaków, z którymi można uczynić wszystko, byleby mieli co jeść i co poglądać w telewizji. free czas wpisu: 2008-04-11 22:06:49 |
| 21283 | Z kolei pomysł, by zubożałe i zadłużone państwo wypłacało odszkodowania za niemieckich czy bolszewickich okupantów, w sytuacji, gdy ani Niemcy, ani ZSSR czy potem Federacja Rosyjska nie poczuwały się do zrekompensowania nam strat wojennych i powojennych w Polsce, można by potraktować jak jakiś arcyabsurdalny koncept, jako czysty nonsens polityczny i ekonomiczny, gdyby nie to, że pomysł ten idealnie wpisuje się w plan całkowitej degradacji naszej państwowości. Tuskowi zatem też się będzie należała nagroda od tych, w interesie których pracuje, czyli od Onych. Sama PO to są "oni", prawdziwi Oni kierują peokratami tak, jak kręci się dziecięcym bączkiem. Można jedynie zadawać sobie pytanie, czy aż tyle pieniędzy dostaje się za tego typu demontaż państwa od Onych, czy też rzekomo polscy pilitycy robią to na razie "for free" i "dla idei", gdyż obiecane apanaże zostaną im przydzielone dopiero po wykonaniu zadania ("dokonajcie rozwałki tak, by Polska stała się dla nas jednym wielkim placem budowy, a my zobaczymy, co się da dalej zrobić"). free czas wpisu: 2008-04-11 21:38:15 |
| 21282 | W dziedzinie destrukcji kulturowej prym wiedzie matematyczka K. Hall, która minęła się z powołaniem, jesli chodzi o pielęgnowanie humanizmu - powinna stać choćby na czele peerlowskiego TKKŚ, a teraz zostać przewodniczącą jakiegoś Towarzystwa Krzewienia Nowej Kolektywizacji. Jej pomysły zmierzające do całkowitej degradacji edukacji dzieci i młodzieży stanowią bowiem spójną i precyzyjną całość, za który władze Niemiec powinny uhonorować Hall jakąś specjalną nagrodą państwową im. Bismarcka. free czas wpisu: 2008-04-11 21:15:42 |
| 21281 | Wybór PO, jako partii realizującej program tego właśnie demontażu był nieprzypadkowy. Odzyskanie pełni władzy przez komunistów było niemożliwe (udawali, że liżą rany po aferach korupcyjnych i rozmaitych "taśmach"Oleksego, Gudzowatego itd.), a poza tym, nawet gdyby było możliwe, to mogło wywołać nieprzewidziane skutki w postaci trudnych do opanowania protestów społecznych (czerwoni wiedzą, że zabyt ostentacyjnie nie mogą po zamordyzm sięgać, bo ludziom mogą się stare hasła antykomunistyczne przypomnieć, zaś czerwony jest silny i dzielny, dopóki stryczka dla zdrajcy nie zobaczy). Rozpoznanie walką przeprowadzono za pomocą PO, która w znakomity sposób realizuje zadania doprowadzenia naszego kraju do kompletnego (kulturowego, ekonomicznego i politycznego) upadku. free czas wpisu: 2008-04-11 21:04:18 |
| 21280 | Dziś widać, że dwuletnie, szarpane nieustannie z wszystkich stron, rządy koalicji z PiS-em na czele, musiały się Im wydać nie tylko "wypadkiem przy pracy" w trakcie "budowy demokracji" (coś się wykmnęlo spod wieloletniej kontroli), ale koronnym dowodem na to, że program DEMONTAŻU PAŃSTWA należy przyspieszyć i tym razem doprowadzić do końca, z żelazną konsekwencją, tak, by każdy obywatel miał na tyłku wypalone słowo "koniec" i by się raz na zawsze z tym pogodził. free czas wpisu: 2008-04-11 21:03:15 |
| 21279 | free, jesteś historycznym ślepcem i analfabetą. Opisujesz objawy bez podania przyczyn. Za wszystko co się w Polsce działo po 1945 odpowiedzialni są Amerykanie, Anglicy I Francuzi. Żabojadom przypada szczególnie niechlubne pierwsze miejsce> Gdyby Ci podli zdrajcy wywiązali się w 1939 z przyjętych na siebie zobowiązań nie byłoby PRLu. Reszta to tylko bogoojczyźnianie pieprzenie nawiedzonych katoprawicowych frustratów. ufka czas wpisu: 2008-04-11 20:58:27 |
| 21278 | Przykryto więc stare śmieci brezentem "budowy demokracji" i uznano, że wszystko jest OK, ponieważ głupota narodu polskiego jest tak wielka, że wystarczy zwiększyć ilość kanałów telewizyjnych, zapełnić sklepy i nieco pozamiatać ulice co większych miast, uchylić nieco granice i przestać pitolić o komunizmie, by naród ten był szczęśliwy i głosował w wyborach raz to na koncesjonowaną lewicę, raz to na koncesjonowaną prawicę, dla równowagi politycznej. free czas wpisu: 2008-04-11 20:57:31 |
| 21277 | W latach 80. komuniści (wraz ze swoją "intelektualną" świtą) uznali, że jedyną drogą do ich przetrwania będzie upodobnienie bloku sowieckiego do zbioru państw demokratycznych w stylu zachodnim - oni sami zaś mieli przyjąć postać "socjaldemokratów" troszczących się o "byt człowieka" zahukanego przez krwiożerczy, bezduszny kapitalizm. Mimikra, jaką zastosowano, przyjęła postać "odgórnego reformowania" skostniałego systemu. Wcześniej zdiagnozowano, rzecz jasna, że oprawa ideologiczna sowietyzmu jest bliska sercu najwyżej najbardziej zbetoniałym komunistom (typu K. Mijal), którymi specjalnie czerwoni taktycy się nie przejmowali (ludzie z betonu zresztą zawsze woleli "iść z większością" aniżeli się stawiać, by przypadkiem "konieczność dziejowa" ich nie odstawiła od konfitur władzy), wobec tego nikt specjalnie nie będzie protestował, gdy marksizm-leninizm zniknie z życia publicznego - z uczelni, ze szkół, z "zarządzania masami robotniczo-chłopskimi i inteligencją" (z tego, co pamiętam, to chyba na lubelskim UMCS-ie marksiści z niezmordowanym Z. Cackowskim bronili swojego marksistowskiego przyczółka najdłużej, nie godząc się na te administracyjne zmiany). free czas wpisu: 2008-04-11 20:50:14 |
| 21276 | Moralną odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi kościół katolicki, który na początku lat dziewięćdziesiątych dał pokaz bezprzykładnego cwaniactwa w okradaniu państwa, a tym samym wskazał kierunek postępowania. ufka czas wpisu: 2008-04-11 20:48:31 |
| 21275 | Ktoś, kto wie, jak działa sowiecka agentura (a sporo przecież jest publikacji na jej temat), ten musi mieć świadomość istnienia mechanizmu obronno-taktycznego polegającego na agenturalnej zdolności do mimikry. Rozpracowywanie środowisk niepodległościowych (czy szerzej "kontrrewolucyjnych", "reakcyjnych", "antysocjalistycznych") powierzano wszak ludziom, którzy tak idealnie potrafili się upodobnić do tych, których mieli zwalczać, że przez długi czas (trwać to mogło nawet latami) byli dla tych ostatnich zupełnie nierozpoznawalni właśnie jako agenci. Oczywiście wiązało się to ze znakomitą wiedzą z psychologii. E. Matkowska w swej niezwykle ciekawej książce "System. Obywatel NRD pod nadzorem tajnych służb" (Arcana, Kraków 2003) szczegółowo opisuje podstawowe wytyczne tzw. psychologii operacyjnej, którą wykorzystywała komunistyczna bezpieka w celu rozpracowywania przeciwników politycznych. free czas wpisu: 2008-04-11 20:48:15 |
| 21274 | Jedną z podstawowych przesłanek do mówienia o zniknięciu komunizmu, była ta, że przecież nie ma już monopolu medialnego, nie ma "jedynej partii", nie ma przede wszystkim ideologii, którą wtłaczano do głów dzieciom, młodzieży, dorosłym i starcom - dzień w dzień, bez wytchnienia. Dyskretnie pomijano to, że ŻYJĄ i DOBRZE SIĘ MAJĄ KOMUNISTYCZNI ZBRODNIARZE, że ŻYJĄ I DOBRZE SIĘ MAJĄ KOMUNISTYCZNI IDEOLODZY, DZIENNIKARZE, POLITRUCY etc. Zmieniono szyld (i to też po perturbacjach, bo dopiero w grudniu 1989 nazwa sowieckiej republiki "PRL" została zamieniona na "RP", no i w ten sposób W. Jaruzelski z prezydenta PRL-u przepoczwarzył się w ciągu jednego dnia, dzięki legislacyjnej pomysłowości posłów wolno-pezetpeerowskiego parlamentu, w prezydenta RP), odmalowano fasadę budynku i stwierdzono, że można mieszkać z tymi samymi złodziejami, którzy dotąd mieszkańców terroryzowali. Nie dość, że uznano, że złodzieje nie muszą niczego oddawać, to zapewniono tym złodziejom o wiele lepszy wikt i opierunek niż mieli wcześniej i odtrąbiono istnienie wolnego, niepodległego państwa. free czas wpisu: 2008-04-11 20:45:59 |
| 21273 | A poza tym jestem kopnięty w tyłomóżdże przez rocznego źróbka od sołtysa free czas wpisu: 2008-04-11 20:44:33 |
| 21272 | I nieco dalej: "Ludzie nie żyjący w komunizmie nie pojmują dlaczego tam mówi się: „zupa w komunizmie”, „komunistyczny bilard”, ,,pisarz w komunizmie”, „komunistyczne pomidory” Używa się tam także na co dzień zwrotu „oni”, który oznacza komunistów, zarówno rządzących jak również tylko ludzi wyznających komunizm jako światopogląd. (...) Mój stosunek do komunizmu jest prostym wynikiem mego życia w komunizmie. W ciągu tych lat nauczyłem się nienawidzić komunizmu za zawarte w nim zło. A także bać się go ze względu na jego metafizyczną zdolność do zawierania w sobie coraz więcej i coraz więcej i coraz więcej zła." free czas wpisu: 2008-04-11 20:39:22 |
| 21271 | L. Tyrmand w "Cywilizacji komunizmu" na wstępie pisze: "Czy można obiektywnie wyjaśnić system prawny, w którym oskarżyciel ma zawsze rację? Czy można obiektywnie rozprawiać o psychologii, której kamieniem węgielnym jest pojęcie świadomości klasowej, co w praktyce znaczy, że jeśli ktoś kazał kogoś rozstrzelać bez sądu, to wykazał instynkt klasowy? Czy można obiektywnie opisać instytucję policji politycznej, której racją istnienia jest stwarzanie przestępców, o ile ich nie ma w istniejącej rzeczywistości? Czy można obiektywnie pisać o społeczeństwach, w których pijaństwo jest jedynym epikureizmem i przejawem humanizmu? Czy można obiektywnie badać ekonomię, która brak chleba tłumaczy okolicznością, że z każdym rokiem więcej ludzi je chleb? Czy można obiektywnie badać moralność ludzi, którzy w komunizmie robią kariery na tropieniu i konfiskowaniu najmniejszych przejawów wolnej myśli, w Londynie zaś, Paryżu i Waszyngtonie wygłaszają przemówienia o swej walce o wolność i niepodległość ludzkiego ducha — i którym ich zachodni słuchacze wierzą w to co mówią?" free czas wpisu: 2008-04-11 20:38:03 |
| 21270 | O głupocie Tagi: Polskapolitykamedia Czy jesteśmy zbyt głupi, by mieć własne państwo i rządzić się w nim po swojemu, czy też należą nam się jedynie ochłapy państwowości, jakiś zdegenerowany ustrój społeczno-polityczny, nad którego celowym nieporządkiem czuwają politycy z niewiadomych względów nazywani polskimi? W powiedzeniu, że obaliliśmy komunizm jest nie tylko jakiś mroczny chichot historii, ale i klasyczna sowiecka deza, taka sama, jak te wszystkie rozsiewane z myślą o "walce o pokój". Kto nam bowiem powiedział, że komunizmu nie ma, jeśli nie sami politycy, co z komunistami bruderszafty pili? free czas wpisu: 2008-04-11 20:37:14 |
| 21269 | Jestem za zredukowaniem powszechnej edukacji do poziomu tabliczki mnożenia w zakresie do 100, przywrócenia pańszczyzny i prawa pierwszej nocy. Istotne byłoby również zlikwidowanie świeckiego wymiaru sprawiedliwości i oparcia go o Biblię i prawo kanoniczne. Sejm byłby zbyt kosztowną i fasadową instytucją, dlatego jego prerogatywy powinny być przekazane episkopatowi Kazek czas wpisu: 2008-04-11 20:33:01 |
| 21268 | Idealnym rozwiązaniem byłoby oddać Polskę w ajencję Watykanowi. Wtedy kler realizowałby polski interes narodowy. Kazek czas wpisu: 2008-04-11 20:29:07 |
| 21267 | Naród Polski nie jest głupi,mimo,że od wieków jest rządzony przez wrogie Polsce siły sąsiadów tzw.polskich polityków,którzy sie licytują jak najkorzystniej sprzedać Polskę obcym, a którzy przysłani zostali z bratnią pomocą i tak pomagają nam się rządzić ponad 60 lat i jeszcze dłużej, aby w końcu Polskę doprowadzić do upadku, podobnie jak sprzeciwiali się jej powstaniu w latach 20 i 40 XX wieku. Uważają Oni,że my sobie nie poradzimy z rządzeniem własnym krajem, ale maja przy tym twierdzeniu na uwadze własne korzyści, bo nie osiągnęliby takich korzyści i nie okradli by nas ze środków finansowych, przemysłu, własnej polityki itp.,itd. Myślę,że coraz więcej Polaków i młodzieży polskiej rozumie to co się dzieje i przyjdzie taki czas,że Polska będzie polska, a nie obca. Kazek czas wpisu: 2008-04-11 20:16:35 |
| 21266 | Proces upowszechniania małpiego rozum jak standardu został zintensyfikowany po ostatnich wyborach. Zresztą same wybory pokazały na których drzewach siedzą małpy udające ludzi. Ja w swoim otoczeniu ze zdziwieniem odkryłem kilku ogłupionych. Dla mnie ta cała sytuacja świadczy tylko o tym że proces nabierania rozumu przez P.... został przesunięty , o całe pokolenie. Czyli o kilkanaście lat może powstaną zaczątki normalności. Może z naciskiem na bardzo wątpliwe ! Przestałem żałować idiotów którzy w poszukiwaniu normalności jadą na zmywak do Londynu. Bo dotarło do mnie że oni nie potrafią stworzyć normalnego państwa. A na emigracji jakby się nie starali i tak będą obywatelami drugiej kategorii. miros czas wpisu: 2008-04-11 19:57:24 |
| 21265 | Jak żyć w świecie w którym nie mozna używać słów; ojciec, matka. W świecie w którym za złe segregowanie odpadów można dostać niewiele niższą karę niż za morderstwo że nie wspomnę o innych ciekawostkach postępu. Hobo czas wpisu: 2008-04-11 19:28:45 |
| 21264 | No niestety,chyba na takie państwo zasługujemy. Wczoraj byłam u znajomych i o tym rozmawialiśmy. Tyle lat pokazywania ludziom,że najbardziej popłaca cwaniactwo,złodziejstwo...I komuna jeszcze dosyć mało zrobiła pod tym względem.Wtedy przynajmniej ludzie jakoś usiłowali to sobie wytłumaczyć racjonalnie,ale przynajmniej to ukrywali. Teraz jest kult sukcesu - czasami coś się nie uda,ale czy ktoś tym się przejmuje ? Nawet w mediach pokazują kryminalistów i człowiek nie wie,czy zostali wypuszczeni za kaucją,co w ich sprawie się dzieje,bo nikogo to nie obchodzi... Po dziesięciu latach może ich się skarze,a może nie... Ty pewnie obracasz się w gronie ludzi przyzwoitych,ale ja np sądzę,że gdyby inni doszli do władzy robiliby to samo. Dopóki nie zacznie się karać szybko i sprawiedliwie wszystkich,a nie tylko Rumunów kradnących ( ?) portfele nic się nie zmieni ufka czas wpisu: 2008-04-11 18:35:01 |
| 21263 | Myślalac o GW, TVN, Dzienniku, Polsacie, to media te należy jak najszybciej zlikwidować. Co do GW już są dowody na zdradę państwa. Draniem jest Michnik, a głupcami zakompleksione snobi. Sprawa reprywatyzacji mienia żydowskiego... To sprawa dopiero ciekawa. W ogóle Donald Tusk i wszyscy ludzie z b. KLD nie mają moralnego prawa zaczynać teraz reprywatyzację. Wymyślili głupie NFI, nakradli się, a co do referendum to nie mieli ochoty by poprzeć prawdziwą reprywatyzację (na którą jeszcze wtedy była szansa, dziś już jej nie ma). Teraz jedynymi ludźmi, którzy mają prawo do reprywatyzacji, są ci, którzy nie brali udziału w de facto uniemożliwieniu prawdziwej reprywatyzacji. Inna sprawa, że rozmaite przekręty z okazji reprywatyzacji się mogą pojawić. No bo załóżmy, że żyd skojarzył zawczasu (a można było), że jego mienie (i życie) nie jest bezpieczne. I sprzedał wszystkie kamienice które miał np. w lipcu 1939. Otrzymał pieniądze, złożył je w banku w USA albo Szwajcarii. Przeżył wojnę. Teraz próbuje upomnieć się o te kamienice jeszcze raz. Może mieć nawet wszystkie dokumenty o własności tej kamienicy. Wszystkie prawa. Tylko jednego dokumenciku nie okaże - o sprzedaży domu. A przecież przyszli właściciele mogli albo umrzeć w wojnie albo później, mogli im też te domy ukraść komuniści. No i taki żyd to dostanie podwójnie, bo nasze archiwa sprzed 1939 są bardzo niekompletne. wojtas czas wpisu: 2008-04-11 17:57:23 |
| 21262 | Ośmielam sie sądzić,że Polacy mimo wszystkich słabości i ułomności obywatelskich potrzebują państwa normalnego, uczciwego, wydolnego, sprawnego itd. My po prostu łakniemy, rozpaczliwie pragniemy demokracji, suwerenności. Niestety po 45 latach komuny wpadliśmy w sidła zorganizowanej hipokryzji! Jako kraj zubożały, wyniszczony, zdewastowany cywilizacyjnie wyraziliśmy zgodę na obciążające nas reformy gospodarcze, polityczne, zmiany instytucjonalne w zamian za pomoc ,pożyczki od różnorodnych donatorów; MFW, Bank Swiatowy, UE.Ceną, kosztem tego rodzaju "beneficjum" jest niestety niekontrolowana utrata części suwerenności. Rządy post peerelu okazały się niestety słabe tak w stosunkach zewnętrznych jak i w polityce wewnętrznej.Polska stał sie wręcz modelowym przykładem państwa dysfunkcjonalnego. Owa dysfunkcjonalność jest żródłem naszych niepowodzeń,żródłem ubóstwa większej części społeczeństwa.To jest zaś przyczyną naszych wszelakich plag, tak dręczących nasz kraj; korupcja /w tym także polityczna/, zachowania przestępcze polityków, samorządu, korporacji/ prawnicy, lekarze, uczelnie/, policji, wojska. Nie ma zapewne ani jednej sfery życia w naszym kraju niezżeranej trądem! Nawet doświadczony, ponad 1000 letni Kościół, instytucja która wyszła z komuny najmniej poobijana i okaleczona ma co nieco do ułożenia. Czy Polska potrzebuje prócz technologii funduszy także importu, środków pomocowych w postaci modeli struktur ustrojowych aby najpierw zahamować te zabagniona korupcję i niszczycielski lobbing skoro i tak już mamy podzielaną suwerenność ? anty czas wpisu: 2008-04-11 16:01:22 |
| 21261 | Rozbiory, zabory plus kilkadziesiąt lat bolszewickiej indoktrynacji zrobiły swoje. Obecnie Polska - opluwana przez swe "autorytety" - wystarczy wspomnieć chociażby o Wałęsie czy Geremku, we wpółpracy z wydawanymi w jezyku polskim gazetami, robi z naszego kraju Lemingland. Tylko dlaczego, parafrazując pewne stwierdzenie, tak wielu jest zaleznych od tak niewielu. Bo mimo wszystko chcę wierzyc, że zdrajców i zaprzańców jest jednak mniej niż ludzi, dla których Polska to ich kraj. ted czas wpisu: 2008-04-11 15:57:29 |
| 21260 | Kardynał Stefan Wyszyński kiedyś powiedział: "Bo jeśli człowiek się nie odmieni, to najbardziej zasobny ustrój, najbardziej bogate państwo nie ostoi się, będzie rozkradzione i zginie. Cóż bowiem z tego - powiem trywialnie - że krążąca butelka spirytusu przejdzie z rąk jednych pijaków do rąk innych pijaków!Powiem jeszcze bardziej drastycznie: że klucz od kasy państwowej przejdzie z rąk jednych złodziei w ręce drugich złodziei?! Przecież chyba nie o to idzie, żeby wszyscy złodzieje mieli dostęp do kasy i wszyscy pijący do wódki, tylko żeby sumienie wszystkich się obudziło,żebyśmy zrozumieli naszą odpowiedzialność za naród, który Bóg wskrzesza." Butelka komunistycznego bimbru wciąż krąży, choć zmienia się etykietka na butelce, a naród głosuje wciąż na inną w nadziei, że ta będzie lepsza. A etykietka jak etykietka nie zmienia zawartości butelki, więc sumienia śpią spokojnie, bo to przecież nie my jesteśmy odpowiedzialni za Polskę, to oni, bo mają klucz do kasy.:(. Prymas był doskonałym obserwatorem życia politycznego i społecznego, ale wymagania stawiał narodowi chyba trochę na wyrost. A zupełnym idealistą był Jan Paweł II, skoro sądził, że zrozumiemy takie proste i oczywiste zdanie - "Wolność jest nie tylko dana, ale i zadana". Na wzór moich Autorytetów jestem jednak mimo wszystko optymistką i wierzę, że w końcu wyciągniemy wnioski z tego, co się w naszej ojczyźnie od 1989r. dzieje i sięgniemy do rad tych, którzy nigdy nas nie zawiedli. katarzyna czas wpisu: 2008-04-11 15:52:39 |
| 21259 | Dzień pracy w Sejmie. Dla rządu dzień jak codzień, czyli nie wiemy nic, poza planami minister Hall i planami ministra Grada. Plany minister Hall maja "zatrząsnąć polskimi szkołami", może to my powinniśmy zatrząść panią Hall i wysłać ją jak najdalej od edukacji i polskich dzieci? Najwyższy czas, spytać ją "Quo Vadis" babo jedna? Zadnych dobrych wieści, gospodarka nie ma żadnego wsparcia, rząd nie chce współpracować z szefem NBP, który proponuje obniżkż akcyzy dla zmniejszenia kosztów podwyżek dla produkcji. Zaczynam sie przyglądać działaniom Klicha w zakresie przetargów . Pamiętamy ostatni kontakt MON i Izraela - rakiety atrapy, które chciano sprzedać Polsce. W Sejmie skok na media, powstrzymany na razie targami PO z SLD. m czas wpisu: 2008-04-11 15:26:34 |
| 21258 | Argument, że trzeba je usunąć, bo młodzież i tak nie czyta książek, jest rozbrajający. W takim razie należałoby też usunąć z programu matematykę, fizykę i chemię, bo młodzież nie chce się uczyć tych przedmiotów. Przed wojną lista lektur była dużo dłuższa, młodzież też nie chciała czytać, ale nauczyciele robili swoje. W efekcie wychowaliśmy wspaniałe patriotyczne pokolenie Baczyńskiego, Zośki i Rudego. Współczesna szkoła lubi ułatwiać życie nauczycielom i uczniom, a koń jaki jest każdy widzi. Zajrzyjcie na typowe forum Onetu albo Interii -toż to wymowne świadectwo umysłowej i moralnej nędzy! Widać tam wszystkie skutki edukacyjnych zaniedbań, zacząwszy od ortografii i kłopotów z budowaniem wypowiedzi, a skończywszy chamstwie i prymitywizmie. Już dzisiaj zalewają nas hordy blokersów, ćwierćinteligentów i agresywnych chamów. Dalsze obniżenie poziomu szkolnych wymagań (propozycja skreślenia historii, eliminowanie lektur, liberalizacja systemu egzaminacyjnego) jest szkodnictwem, które zemści się na Polsce, bo jakie szanse może mieć kraj ludzi głupich? Giertych jaki był, taki był, ale przynajmniej to rozumiał. Pani Hall albo nie rozumie, albo udaje naiwną. Mac czas wpisu: 2008-04-11 15:14:14 |
| 21257 | W tym szaleństwie jest metoda Przyjrzyjcie się uważnie liście lektur do skreślenia. Co jest młodzieży niepotrzebne? Wyliczam: *"Kto ty jesteś? Polak mały?" Bełzy; *"Potop" i "Quo vadis?" Sienkiewicza; * "Konrad Wallenrod" Mickiewicza; *"Kordian Słowackiego; *"Syzyfowe prace" Żeromskiego; *"Lord Jim" Conrada Korzeniewskiego. Widzicie wspólny mianownik? No jasne - mają zniknąć te książki, które uczą patriotyzmu i powinności moralnych. Mac czas wpisu: 2008-04-11 15:12:21 |
| 21256 | Gierki dawnych konfidentów SB Współpraca z bezpieką jest tajemnicą skwapliwie skrywaną, zwłaszcza jeśli dotyczy osób z pierwszych stron gazet. Gdy prawda wychodzi na jaw, byli konfidenci najczęściej idą w zaparte, mnożąc argumenty mające świadczyć o ich niewinności. Najczęściej stosowana taktyka polega na próbach przekonania opinii publicznej o rzekomo samowolnym działaniu funkcjonariuszy SB. Ci, których mało chwalebna przeszłość jest ujawniana, najczęściej bronią się w ten sam sposób: – Nie mogłem być tajnym współpracownikiem, bo nie podpisałem zobowiązania, nie wiedziałem, że byłem zarejestrowany, nie wiedziałem, że nadali mi pseudonim… Względnie twierdzą, owszem kontaktowałem się z funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, ale nie mówiłem nic istotnego… Współpracowałem, bo mnie zmusili… Autor jest politologiem i historykiem. Pracuje w krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Jest sekretarzem redakcji „Zeszytów Historycznych WiN-u”, członkiem Ośrodka Myśli Politycznej Filip Musiał, Podręcznik bezpieki, IPN, Kraków 2008 polecamy czas wpisu: 2008-04-11 14:05:58 |
| 21255 | Ćwiąkalski i szef ABW przed sejmową komisją? Posłowie PiS chcą wezwać na posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego oraz szefa ABW Krzysztofa Bondaryka. Chodzi o wyjaśnienie okoliczności popełnienia samobójstwa przez sędziego z Garwolina. sw czas wpisu: 2008-04-11 13:59:53 |
| 21254 | Sąd nie odrzucił pozwu Kamińskiego przeciw Piterze Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił w czwartek odrzucenia pozwu jaki złożył szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński przeciw minister w kancelarii premiera Julii Piterze Obserwator czas wpisu: 2008-04-11 13:45:20 |
| 21253 | Metody działań SB w latach 70. i 80., sposoby pozyskiwania agentów oraz ich podstawowe kategorie przedstawia książka "Podręcznik bezpieki". Przedstawione w tej monografii procedury funkcjonowania bezpieki pozwalają obalić kłamstwa, którymi się bronią byli tajni współpracownicy. Książka, której promocja odbyła się wczoraj, została wydana przez IPN. Obserwator czas wpisu: 2008-04-11 13:37:35 |
| 21252 | "Wałęsa nie będzie wybierał biskupów" - Wałęsa nie będzie wybierał biskupów, w tej sprawie należy zdać się na autorytet Stolicy Apostolskiej – powiedział w TVN 24 Jacek Kurski. Poseł Pis skomentował w ten sposób doniesienia mediów dotyczące abpa Słowa Leszka Głódzia, jakoby miał on zastąpić na stanowisku apba Tadeusza Gocłowskiego. Bolek z Gdańska czas wpisu: 2008-04-11 13:34:57 |
| 21251 | Media śpią, brak rzetelnej informacji o tym, czym zagraża Polakom rząd Tuska. A gdzie nie spojrzeć, wszędzie widać działania zmierzające do przejącia resztek własności polskiej, widoczne juz z daleka "kręcenie lodów" tym niebezpieczniejsze, ze w MON. Pieniądze z UE leża nie wykorzystane, ponownie rozpisane konkursy przez PO nie sa nawet jeszcze ogłoszone, a gdzie rozstrzygnięcie i realizacja? Inflacja i wzrastające koszty kredytu uniemożliwi wielu firmom start w przetargach. Donald Tusk z Balcerowiczem prowadzą Polske w głęboki kryzys. Czy nikt nie bedzie głosno i zdecydowanie protestował? Doszło do tego, ze agentura chce decydować o polityce kadrowej Watykanu. Obserwator czas wpisu: 2008-04-11 13:29:54 |