Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!

Właściciel księgi: Pierwszy sekretarz

W księdze jest 30740 wpisów.

Jesteś 914970 osobą oglądającą tę księgę.

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona | Następna strona ][ Ostatnia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi

27821
KONIEC FAŁSZYWEJ PISOWSKIEJ PROPAGANDY!!!

Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali

Modlitwa poranna działacza

czas wpisu: 2008-07-15 09:59:04

27820
KONIEC FAŁSZYWEJ PISOWSKIEJ PROPAGANDY!!!

Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali

Litanija do Rydzyjka

czas wpisu: 2008-07-15 09:57:41

27819
KONIEC FAŁSZYWEJ PISOWSKIEJ PROPAGANDY!!!

Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! Bo PRAGNIEMY do KORYTA!
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali
Ojcze Nasz Któryś Jest W Toruniu Agituj Za Nami! - Tak pięknie władzę simy przesrali

Litanija do Rydzyjka

czas wpisu: 2008-07-15 09:57:22

27818
Nie będzie nowych Geremków

Zaglądając na dziennik.pl zauważyłem tytuł „Wielowieyski może zająć miejsce Geremka". Najpierw pomyślałem, że chodzi o pozycję „drugiego po papieżu" i moralnego przewodnika Polaków. Okazało się jednak, iż tematem artykułu jest wyłącznie kwestia mandatu w Parlamencie Europejskim.
Znalezienie nowego „Geremka" w sensie moralnym (gazwyb-moralnym) może być dla Salonu problemem. Profesor, paradoksalnie, był bardzo żywotnym starcem. Jego koledzy już tylko kaszlą i prychają na swoich termoforach. Mocniejsza zima i będzie po sprawie. Tymczasem kandydatów na nowe autorytety brak. W tej chwili osoby chętne na szybki lans wybiera Kuba Wojewódzki, a nie Adam Michnik.


Nie będzie nowych Geremków

czas wpisu: 2008-07-15 05:45:22

27817
Nie będzie nowych Geremków

Zaglądając na dziennik.pl zauważyłem tytuł „Wielowieyski może zająć miejsce Geremka". Najpierw pomyślałem, że chodzi o pozycję „drugiego po papieżu" i moralnego przewodnika Polaków. Okazało się jednak, iż tematem artykułu jest wyłącznie kwestia mandatu w Parlamencie Europejskim.
Znalezienie nowego „Geremka" w sensie moralnym (gazwyb-moralnym) może być dla Salonu problemem. Profesor, paradoksalnie, był bardzo żywotnym starcem. Jego koledzy już tylko kaszlą i prychają na swoich termoforach. Mocniejsza zima i będzie po sprawie. Tymczasem kandydatów na nowe autorytety brak. W tej chwili osoby chętne na szybki lans wybiera Kuba Wojewódzki, a nie Adam Michnik.


Nie będzie nowych Geremków

czas wpisu: 2008-07-15 05:44:38

27816
Dorn-polityk inteligentny,ale cała jego filozofia polityczna koncentruje się na...jak oszukać rywala (polityka innej opcji politycznej),jak tu zdobyć władze i rządzić maluczkimi,bo jak sam LD stwierdził...lubi rządzić innymi,lubi mieć nad ludżmi władze (jakie to ideowe,oczywiście o koryto tu nie chodzi :D).
O wyczynach słownych Dorna szkoda mówić,ale przypomne kilka...ścierwojady,bure suki,wykształciuchy itd :)


Cała trójka przez 2 lata rządów PiS (wcześniej w parti) właśnie tak dyskutowała ze społeczeństwem,z J.Kaczyńskim.
Ideowcy to olbrzymi,zawsze gotowi do kompromisu i dyskusji :)

PS.Ideowcem to może w PiS jest Kowal,Z.Ziobro,Szarama,zapewne był śp.Mazurkiewicz,ale nie stare wygi typu Ujazdowski i Dorn.Jeszcze M.Jurka można zaliczyć do ideowców,ale nie śliskiego Kazika i rozkapryszonego Ludwisia.


Co wnosimy do świata

czas wpisu: 2008-07-15 05:30:25

27815
Ujazdowski,Jurek i Dorn,gwarantowali dyskusje ideowe na poziomie...

Ujazdowski-polityk neutralny do III RP,a nawet beneficjent (były polityk UD,minister w rządzie AWS-UW).Ujazdowski przyczepił się do Kaczyńskich,gdy było już wiadomo że AWS to Titanic.
KMU ciągle próbuje pouczać polityków prawicy,widoczna mania wyższości traktuje jak słup ogłoszeniowy,bo wiadomo,z ciemnym ludem nie będzie dyskutował :) ideowiec hehe :)


Jurek-polityk który powinien zostać biskupem.Polityk ten jest religijnym doktrynerem,nie uznaje jakichkolwiek kompromisów.90% polityki MJ to myślenie...jak tu zmienić ustawe antyaborcyjną,która jak wiemy i tak jest jedną z najbardziej radykalnych w Europie,mi to akurat odpowiada,nie chce zmian,podobniej jak 90% biskupów i 95% sopołeczeństwa,ale oczywiście M.Jurek jest innego zdania.
Dodatkowo zawsze MJ omijał temat liberalizmu,a nawet czasami go krytykował (w III RP),jako coś przeciwnego do prawicy,jako wyzysk biednych,tymczasem podczas ostatnich wyborów został religino-konserwatywnym liberałem,jakie to urocze i ideowe :)
ideowiec hehe

czas wpisu: 2008-07-15 05:29:11

27814
Dobra rozmowa, ciekawa zwłaszcza w części ogólnej (czym powinien być konserwatyzm XXI wieku, quo vadis polska prawico, Europo, świecie - rozłącznie i jako proces naczyń połączonych), choć i szczegóły (rzut na krajobraz po bitwie PO-PiS + opis obu formacji AD 2008) - ciekawe (choć tylko potwierdzający własne, instynktowne diagnozy) i celne. Niestety...

Kilka refleksji ad hoc:

1. PO jako produkt marketingowy (ˆ Jacek Bartyzel), jako bezideowa, obrotowa wydmuszka, nie posiadająca de facto żadnego programu, będąca "pergolą" (zakotwiczenie u władzy) dla gry interesów establishmentu III RP oraz gwarant nienaruszalności, a nawet obietnica umocnienia "porządku" medialnego - ma (wg ostatnich sondaży) 55% poparcie.

* PiS w stanie depresji pourazowej, zapowietrzone, poranione, w defensywie. To prawda, że została przerwana tkanka łączna ideowości PiS. Jedni bohaterowie są zmęczeni, rozżaleni, zastygli. Innym przychodzi bronić swego dobrego imienia, i nie w głowie im praca organiczna. Skrzydła "odleciały". Koniunkturaliści porozchodzili się po kątach - obrażeni, ale nie na korzyści (w tym diety poselskie), które zyskali występując pod szyldem PiS. A jeszcze inni w porę zmienili poglądy i dziś kontestują nawet własne do niedawna poglądy. Mimo powyższych przegrupowań i strat wciąż pozostaje jedyną formacją (struktury), która mogłaby stanowić realną przeciwwagę dla pakietu z p-kt 1 i jednocześnie łącznik dla rozproszonych kanap.

* Ogólny stan uśpienia, które niektórzy promują jako uspokojenie, znormalnienie po 2 latach "kaczofaszystowskich" rządów. Najgroźniejsza faza. Może potrwać długo...To o ten powolny, ale konsekwentny dryf do spokojnego portu sformatowanego państwa (zamieszkiwanego przez Polaka-Europejczyka bez właściwości) pod czułą moderacją myślicieli spod znaku m.in. "Dziennika" toczy się gra.


Dobra rozmowa

czas wpisu: 2008-07-15 05:27:35

27813
Tak długi wywiad na kolanach?
Ma Pan kondycję, panie Arturze! Ale cóż, młodość...
Szkoda, bo mógł Pan choćby spytać Wildsteina o kompleks emigranta, patrzącego z bezpiecznej odległości na walkę koleżanek i kolegów w kraju.
Albo o okres po powrocie do Polski, kiedy wielbił Michnika co najmniej tak, jak teraz Pan Wildsteina (a nie miał już 20 lat :-) ). Może jeszcze pamięta jak zakazał wstępu do Radia Kraków dziennikarzowi, który wygłosił krytyczny wobec Michnika felieton? Gdyby miał kłopoty z pamięcią, to można odszukać zarówno nagrania programu "Antystacja EXP", jak i Pawła Chojnackiego, bo to jego właśnie Wildstein wywalił za krytykę Michnika.
Może odpowiedziałby na pytanie czemu przez lata nie pojawiał się na uroczystościach rocznicowych 7 maja w Krakowie? Albo czemu nie wsparł (choćby marnym groszem) akcji wmurowania tablicy Pyjasa przy Szewskiej? Robili tę tablicę młodzi ludzie z Klubu im. Mackiewicza (m.in. właśnie Chojnacki :-) ) a byli SKS-owcy mieli to wtedy w dupie, bo temat ani modny ani służący karierze.
O tyle spraw można było zapytać...
Tylko trzeba najpierw stać z kolan.
Albo nie robić wywiadów ze swoimi idolami, bo nie ma to wiele wspólnego z dziennikarstwem.



Wstać z kolan

czas wpisu: 2008-07-15 05:26:26

27812
Wildstein - gość, który może pociągnąć prawicę
podejrzewam,że do polityki nie wejdzie ale może być (jest ?) Michnikiem prawej strony (oczywiście chodzi mi o to,że może mieć duży wpływ na swoich odbiorców, a nie o metody niszczenia ludzi jak czynił to AM)

Co do polemiki z Krasowskim i Michalskim to szkoda czasu. To jest tak jak liga mistrzów (Wildstein) do III ligi polskiej (gwiazdy Dziennika).

Ja też mam dużo pretensji do Kaczyńskiego, ale uważam,że trzeba wpływać na PIS w ten sposób,że np. Legutko-Wildstein-Krasnodębski-Fedryszak-Radziejowska swoimi opiniami, oceną krytyczna będą wpływać na jego ewolucję.... Nie zgadzam się z Wildsteinem w tej kwestii,że niech ten układ sie rozwali. Mam już dość kolejnej ewentualnej kanapy prawicowej. Po tym jak się wygrało wybory prawicowego wyborcy nie interesuje już granie ogonów i 10-15 procent i "Nowa nadzieja".

Naprawiajmy istniejące siłę i wpływajmy na jego zmiany. Uważam,że przed nastęnymi wyborami na prawicy powinno dojść do kolejnego okrągłego stołu i powstanie bloku wyborczego na zasadzie AWS-bis. Denerwuje mnie wybrzydzanie. Sytuacja jest jasna - najpierw trzeba pokonać PO bo tak nasze gdybania o zmianę i kierunek zmian Polski pozostaje w sferze publicystycznej, a mnie sie już to znudziło.

Elito intelektualno Prawej Strony - krytykujcie ale jeszcze bardziej PODPOWIADAJCIE co zrobić w konkretnych sprawach, wskazujcie jak eliminowac błędy. O błedach to każdy potrafiłby streo na 2 tomy popełnić.


Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 05:08:56

27811
Warszawa jest w powieści tym centrum, gdzie się to wszystko dzieje. Jest targowiskiem próżności. W Warszawie jest ta niesamowita walka na szczycie, gdzie wszyscy chcą mieć wszystko natychmiast.. W tym mieście panuje swoisty „berkleyizm". Jak się nie jest postrzeganym to się znika! Trzeba być na ekranie, funkcjonować w oczach innych, aby mieć poczucie istnienia...

A.B.: No i nieprzypadkowo rozmawiamy w Krakowie...

B.W.: Bo Kraków symbolizuje moją przeszłość i doświadczenie zakorzenienia. Bez tej przeszłości nie ma przyszłości. Przeszłość to jedyne, co naprawdę mamy.

A.B., J.L.: Dziękujemy za rozmowę.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 05:07:26

27810
A.B.: Wróćmy jeszcze na koniec do Pańskiej powieści. Jej akcja rozgrywa się w trzech miastach: Warszawie, Krakowie i Przemyślu. To miasta symbole. Dwa pierwsze posłużyły prof. Ryszardowi Legutce do zobrazowania przerwania i zachowania ciągłości kultury polskiej. A co kryje się za nimi w Pańskiej powieści?

B.W.: W Przemyślu żyłem w dziecinnych latach. Poza tym to ładne miasto i leży na granicy. Powrót do Przemyśla w mojej powieści nie oznacza wcale - jak to ktoś napisał -filozofii uprawiania własnego ogródka. Sytuacja ta pokazuje, że zawsze jest miejsce do tego, by zacząć zbawiać świat. Dlaczego nie zacząć od Przemyśla?

Poza tym, im jestem starszy, tym bardziej obserwuję u siebie nasilanie się cech, które ongiś mnie śmieszyły. Zawsze mnie bawił tak zwany „pozytywny stosunek do prostego człowieka". Ja po prostu zawsze takich ludzi znałem, lata pracowałem etatowo jako robotnik. Obecnie jednak coraz silniej i autentyczniej odczuwam przypływ uczuć pozytywnych do „prostego człowieka". Doskonale sobie zdaje sprawę z ciemnych stron jego świata, ale z drugiej strony widzę dużo pozytywów. Wynika to z tego, że pycha elit obecnych budzi moją coraz większą rezerwę, a tzw. zwykli ludzie potrafią dziś przechować podstawowe cnoty, które elity zatraciły.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 05:04:35

27809
A.B.: A ja znowu trochę pomarudzę. Uważam, że naszym problemem jest reaktywność. Miarą wartości i siły danego środowiska jest zdolność do inicjowania ważnych debat i narzucania swoich kategorii opisu rzeczywistości. Jakoś tego po naszej stronie nie dostrzegam. Jest raczej reakcja na głupawe a nierzadko diabelskie pomysły drugiej strony, że przypomnę bulwersująco rozegraną przez środowisko „Gazety Wyborczej" sprawę Agaty.

B.W.: Reaktywność można rozumieć jako odnoszenie się do rzeczywistości. I nie ma w tym

nic złego. Lepiej być reaktywnym niż spędzać czas na wymyślaniu jakichś wydumanych sztucznych koncepcji, które nijak się mają do naszej rzeczywistości. To jest dopiero nonsens.

A.B.: Wróćmy jeszcze na koniec do Pańskiej powieści. Jej akcja rozgrywa się w trzech miastach: Warszawie, Krakowie i Przemyślu. To miasta symbole. Dwa pierwsze posłużyły prof. Ryszardowi Legutce do zobrazowania przerwania i zachowania ciągłości kultury polskiej. A co kryje się za nimi w Pańskiej powieści?
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 05:00:46

27808
atomiast po upadku komunizmu naprzeciw dominującego projektu, nazwijmy go umownie gazetowowyborczym nie pojawił się żaden całościowy, spójny program polityczny. Choć, co by nie było, to Jarosław Kaczyński pierwszy opisał realnie problemy III RP i pewne sensowne rozwiązania zaproponował. Ja na początku nie wiedziałem o co chodzi, kiedy wróciłem do Polski i myślałem, że to prawicowy oszołom. Znowu się przyznaję do błędu (śmiech).

Potrzebowałem czasu, żeby zrozumieć co tu się stało naprawdę. Były jakieś szczątkowe inicjatywy, Ośrodek Myśli Politycznej z Legutką na czele. Ich inicjatywy wydawnicze sprawiały że można się było dowiedzieć o kimś o kim się nawet nie słyszało i okazywało się że polska myśl polityczna jest niekiedy niesłychanie ciekawa. Ludzie Warszawskiego Klubu Krytyki Politycznej (Karłowicz, Gawin, Cichocki, Merta, Paliwoda, Krasowski, Ostrowski) postawili bardzo ciekawe diagnozy. Były jakieś pojedyncze osoby, które coś pisały, ale w sensie instytucji mizernie to wszystko wyglądało. Dlatego macie dobrą sytuację, bo wszystko przed wami!


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:59:28

27807
.B.: W maju podczas dyskusji na temat 40-lecia Maja ‘68 r., Grzegorz Górny jako jedyny w dyskusji z udziałem Danela Cohn-Bendita - ikony ruchu Maja '68, Agnieszki Graff, Sławomira Sierakowskiego, Karola Modzelewskiego i Jacka Żakowskiego, przypomniał niewygodne fakty z życia czerwonego Dany'ego. Został za to wygwizdany i wytupany. Dzisiaj mówienie o faktach jest przejawem odwagi i formą buntu wobec zmitologizowanej wizji takich wydarzeń jak Maj '68. To przecież jakiś absurd.

B.W.: Ale dokładnie to samo jest w Europie zachodniej. To nie jest absurd. Kontrkulturowa lewica stanowi we współczesnej Europie dominującą siłę, dlatego podjęcie z nią walki naraża na różne nieprzyjemności. Zwłaszcza, że w tej walce te dominujące ośrodki nie przebierają w metodach.

J.L.: Wracając do potencjału buntu lub jego braku w naszym pokoleniu i programu dla młodej prawicy, czy istnieje coś w dorobku Pańskiego pokolenia i dzisiejszych 40-latków, co warte jest jeszcze kontynuowania. Czy też wy macie swoją walkę i swoje demony, a my swoje? Czy istnieje między nami jeszcze jakaś ciągłość działania, czy tylko wasza nadzieja i nasz ewentualny potencjał buntu? I czy w ogóle dzisiaj jakikolwiek bunt ma sens? Czy nie jest bezprzedmiotowy?

B.W.: Walka z komunizmem jest naszą chwałą. Tego nikt nie może mi odebrać. Poczytuję to sobie za powód do dumy. „Solidarność" jest fenomenem na skale światową. To piękny akt heroiczny, ale to nie jest żaden wzorzec na dziś. „Solidarność" nie jest ruchem, który może podsunąć jakieś rozwiązania dla obecnej sytuacji. Jest natomiast wielkim punktem odniesienia dla całego narodu, który, jak się okazuje, stać w trudnych warunkach na heroizm.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:58:47

27806
A.B.: Robi to na przykład „Fronda". A Pan kiedyś napisał, że wartość jej przekazu przesłania popkulturowy i postmodernistyczny styl, jaki ją charakteryzuje.

B.W.: Tak pisałem? Mogę przyznać, że się myliłem i byłem niesprawiedliwy. Może zmienił się kontekst, a może ja się zmieniłem. Przyznam się Panom do pewnej rzeczy: nie jestem nieomylny.

A.B.: I tak doszliśmy do tego, że Robert Krasowski ukazując Pańską ewolucję ideową, ma rację. Dawny anarchista jest dzisiaj Amiszem (śmiech).

B.W.: No tak! Widzi Pan i o to chodzi, doszliśmy wreszcie do konstatacji o którą nam chodziło! (śmiech)

J.L.: Pańskie pokolenie zajmuje się tropieniem cieni PRL-u i przeganianiem demona komuny. A jakie zadania stoją przed naszym pokoleniem?

B.W.: Istnieje wśród młodych pewien potencjał buntu. Panowie powiedzieli, że jest głównie wykorzystywany przez takie absolutnie puste, lewicowe figury. Przecież ta formuła buntu, którą proponuje „Krytyka polityczna", to skrajny konformizm. W wymiarze i europejskim i w wymiarze polskim. Przecież to propozycja mówienia rzeczy najlepiej widzianych na salonach w Europie. Przecież rzecznicy tej postawy są cały czas nagradzani. To jest bunt reglamentowany i bardzo opłacalny.

Natomiast nie zgadzam się z odsyłaniem do lamusa mojego pokolenia. Cienie PRL-u to poważna sprawa, która łatwo przeistacza się w cienie nowej lewicy. Jeśli Panowie aspirują do konserwatyzmu to muszą zdać sobie sprawę z poczucia ciągłości rzeczywistości społecznej.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:57:19

27805
A.B.: Studenci na polskich uniwersytetach są albo zajęci budowaniem swoich karier, albo - jeżeli już się w coś politycznie angażują - to wybierają nową lewicę, która dostarcza im sztandar i symbole rewolucji, buntu i zaangażowania. Ich nie rozgrzewa dyskurs republikański i jagiellońskie pomysły na urządzenie tolerancyjnego porządku, z którego nikt nie zostanie wykluczony. To pobrzmiewa trochę wizją „państwa neutralności światopoglądowej", w którym wszystkie dyskursy będą równoprawne. Zresztą ten ideał neutralności światopoglądowej podważany jest przez obie strony z rożnych pozycji ideowych.

B.W.: Ale dlaczego? Przecież tak naprawdę to konserwatyzm dziś jest wyborem nonkonformistycznym i niesie ze sobą urok naprawdę poważnej walki, co powinno przyciągać młodych. Konserwatyzm dziś musi mieć charakter bojowy gdyż ściera się z dominującymi siłami na rynku tak idei jak i polityki.

A.B.: Robi to na przykład „Fronda". A Pan kiedyś napisał, że wartość jej przekazu przesłania popkulturowy i postmodernistyczny styl, jaki ją charakteryzuje.

B.W.: Tak pisałem? Mogę przyznać, że się myliłem i byłem niesprawiedliwy. Może zmienił się kontekst, a może ja się zmieniłem. Przyznam się Panom do pewnej rzeczy: nie jestem nieomylny.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:56:23

27804
A.B.: Wydaje mi się, że to szerszy problem. U nas nie ma takiej kultury politycznej po żadnej ze stron politycznej barykady. Nikt z polityków nie zaprząta sobie głowy jakimiś think tankami. Tak, jak nie ma jeszcze wypracowanego mechanizmu współpracy między polskimi uniwersytetami a kluczowymi gałęziami gospodarki, tak też nie dostrzega się potrzeby sięgania partii politycznych po raporty i analizy istniejących think tanków. A jest wiele instytucji i środowisk, które do tego miana dzisiaj aspirują.

B.W.: Panowie są niecierpliwi (śmiech). Ja to doskonale rozumiem. Sam jestem niecierpliwy, mimo że jestem dwa razy starszy od Panów. To wymaga trochę czasu. A ja wierzę w Panów pokolenie.


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:53:59

27803
A.B.: Ale przegnanie demona komuny to nie zasługa odwoływania się do dziedzictwa republikanizmu! Pan cały czas mówi o poziomie rozgrywek partyjnych. A ja pytam o kulturę, obyczaje, szkoły, uniwersytety, media. Tam wciąż panuje ciągłość „starych elit" i unosi się nad tym wszystkim to, co Pan nazwał demonem komuny. Przecież walka u duszę polską, że odwołam się do kategorii zaproponowanej przez prof. Legutkę, rozgrywa się - jak już wcześniej ustaliliśmy - na poziomie kulturowym, cywilizacyjnym.

B.W.: Mnie nie trzeba przekonywać do tego, że istnieje ciągłość peerelowskich „elit". Ja liczę na bunt pokoleniowy. I mam głęboką nadzieję, że ten obecny układ szlag trafi! Doskonale wiem, że panujące na polskich uczelniach stosunki feudalne mogą wyprowadzić z równowagi każdego. Mam jednak nadzieję, że wreszcie zasadniczo zmienimy tę rzeczywistość, choćby dlatego, że ma ona dzisiaj charakter gerontokracji, a więc młodzi mogą nią zasadniczo wstrząsnąć.

Ale wracając do polityki, to z jednej strony jest lepiej, ale z drugiej strony wcale nie jest dobrze. Bo PiS w ogóle nie jest na miarę moich oczekiwań. Coraz gorzej jest z tą partią. To

coraz bardziej wodzowskie ugrupowanie, która staje się instrumentem władzy Jarosława Kaczyńskiego. Mnie nie interesuje władza jakiegokolwiek lidera. Będzie mnie natomiast interesować o tyle, o ile on miałby realizować u władzy pewne określone cele polityczne. PiS rządził dwa lata i zastanawiam się, co zostało po tym czasie? Poważna partia powinna stworzyć trwałe zaplecze intelektualne. A gdzie są te wszystkie think tanki, gdzie jest jakieś trwałe zaplecze intelektualne które by myślało nad programem... Gdzie to wszystko jest? Jedyne pismo stanowiące zaplecze PiSu - „Nowe Państwo" oddano komuś, o kim trudno pomyśleć, żeby kontynuował budowę takiego zaplecza intelektualnego partii...
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:52:40

27802
A.B.: Ale to jest takie gadanie, które uskuteczniają kolejne pokolenia konserwatystów, że „ważny jest republikanizm, obywatelskość, zaangażowanie, odpowiedzialność". Zajęły się tym niedawno krakowskie „Pressje" teraz odmłodzona „ResPublica Nowa". I to naprawdę godna podziwu robota. Ale jak na razie nie wykraczająca poza czysty dyskurs akademicki. Od ciągłego, rytualnego powoływania się na etos republikański i Polskę Jagiellońską świata się nie zmieni.

B.W.: Wiele się jednak pozytywnego dzieje. Zostały przegnane niektóre polskie demony, jak komuna. Choć establishment oczywiście został i teraz próbuje kolonizować PO..


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:51:40

27801
A.B.: Ale to jest takie gadanie, które uskuteczniają kolejne pokolenia konserwatystów, że „ważny jest republikanizm, obywatelskość, zaangażowanie, odpowiedzialność". Zajęły się tym niedawno krakowskie „Pressje" teraz odmłodzona „ResPublica Nowa". I to naprawdę godna podziwu robota. Ale jak na razie nie wykraczająca poza czysty dyskurs akademicki. Od ciągłego, rytualnego powoływania się na etos republikański i Polskę Jagiellońską świata się nie zmieni.

B.W.: Wiele się jednak pozytywnego dzieje. Zostały przegnane niektóre polskie demony, jak komuna. Choć establishment oczywiście został i teraz próbuje kolonizować PO..


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:51:40

27800
A.B.: Ale to jest takie gadanie, które uskuteczniają kolejne pokolenia konserwatystów, że „ważny jest republikanizm, obywatelskość, zaangażowanie, odpowiedzialność". Zajęły się tym niedawno krakowskie „Pressje" teraz odmłodzona „ResPublica Nowa". I to naprawdę godna podziwu robota. Ale jak na razie nie wykraczająca poza czysty dyskurs akademicki. Od ciągłego, rytualnego powoływania się na etos republikański i Polskę Jagiellońską świata się nie zmieni.

B.W.: Wiele się jednak pozytywnego dzieje. Zostały przegnane niektóre polskie demony, jak komuna. Choć establishment oczywiście został i teraz próbuje kolonizować PO..


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:51:39

27799
A.B.: Ale to jest takie gadanie, które uskuteczniają kolejne pokolenia konserwatystów, że „ważny jest republikanizm, obywatelskość, zaangażowanie, odpowiedzialność". Zajęły się tym niedawno krakowskie „Pressje" teraz odmłodzona „ResPublica Nowa". I to naprawdę godna podziwu robota. Ale jak na razie nie wykraczająca poza czysty dyskurs akademicki. Od ciągłego, rytualnego powoływania się na etos republikański i Polskę Jagiellońską świata się nie zmieni.

B.W.: Wiele się jednak pozytywnego dzieje. Zostały przegnane niektóre polskie demony, jak komuna. Choć establishment oczywiście został i teraz próbuje kolonizować PO..


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:51:37

27798
A wracając do tematu, to nie twierdzę, że to odwoływanie się do tego, co istnieje, jest łatwe. Pomimo to w bardzo trudnych momentach potrafiliśmy się zorganizować we wspólnym wysiłku budowania kraju. W 1918 roku kiedy Polska odzyskała niepodległość, kraj był spustoszony, trzy jego części działały według trzech rozmaitych modeli cywilizacyjnych, na wschodzie trwała wojna z Sowietami, panował kryzys gospodarczy. A jednak, mimo tych ekstremalnie trudnych warunków, w ciągu dwudziestu lat udało nam się stworzyć suwerenne i nieźle jak na owe czasy funkcjonujące państwo. Wkrótce będziemy obchodzić rocznicę obecnego dwudziestolecia niepodległości. Pytanie, czy bilans wypadnie równie korzystnie, jak w 1939 r.? Wątpię.

W okresie międzywojennym stworzono fundament, z którego czerpiemy do dziś. Zawsze będą ludzie, którzy będą mówili inaczej. Ale to są fakty, które wskazują na potencjalne możliwości Polaków. Nie jestem taki pesymistyczny jak Legutko. Takie inicjatywy jak Panów podnoszą mnie niesłychanie na duchu. Na nic nie jesteśmy skazani. Polska tradycja republikańska z I RP, która odżyła w drugiej RP jest jednak czymś wielkim i wciąż inspirującym.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:50:04

27797
A.B.: Niedawno najwybitniejszy chyba przedstawiciel polskiego konserwatyzmu, prof. Ryszard Legutko wydał małą książeczkę Esej o duszy polskiej. Teza prof. Legutki jest dość zaskakująca. Twierdzi, że ciągle powołujemy się na przeszłość z okresu I i II Rzeczypospolitej, a w gruncie rzeczy po wielkim zerwaniu ciągłości polskiej kultury w 1945 roku nie ma już do czego wracać. Pozostaje nam PRL i niezbyt chlubne wzorce osobowe z tamtej epoki. Czy ten pesymizm krakowskiego konserwatysty jest, Pana zdaniem, uzasadniony?

B.W.: W pewnym sensie tak. Ale proszę zauważyć, że Legutko na końcu pisze jednak z nadzieją o przyszłości tego kraju. Jest krytyczny, ale nie jest fatalistycznym pesymistą.

A.B.: Czyli zgadza się Pan zasadniczo z wymową „Eseju"?

B.W.: Ten esej jest bardzo mądry, jak zwykle zresztą u Legutki. Ten filozof zawsze mocuje się z podstawowymi problemami i wyzwaniami, przed którymi stoi współczesny świat i nasz kraj. W latach 80. kiedy idee wolnego rynku dominować zaczynają na Zachodzie publikuje w podziemiu książkę „Dylematy kapitalizmu" wydaną później jako „Spory o kapitalizm". Kiedy zachłystujemy się demokracją wydaje „Platona krytykę demokracji". Kiedy uważa, że wyzwaniem przed naszym światem jest jest zagadnienie wolności to pisze „Traktat o wolności". A kiedy takim wyzwaniem czasu jest polskość to tworzy „Esej o duszy polskiej". Jestem pod wielkim wrażeniem twórczości. Legutki i żywię wobec niego głębokie uznanie. Uważam, że to wielka postać naszej kultury.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:47:45

27796
A.B.: Niedawno najwybitniejszy chyba przedstawiciel polskiego konserwatyzmu, prof. Ryszard Legutko wydał małą książeczkę Esej o duszy polskiej. Teza prof. Legutki jest dość zaskakująca. Twierdzi, że ciągle powołujemy się na przeszłość z okresu I i II Rzeczypospolitej, a w gruncie rzeczy po wielkim zerwaniu ciągłości polskiej kultury w 1945 roku nie ma już do czego wracać. Pozostaje nam PRL i niezbyt chlubne wzorce osobowe z tamtej epoki. Czy ten pesymizm krakowskiego konserwatysty jest, Pana zdaniem, uzasadniony?

B.W.: W pewnym sensie tak. Ale proszę zauważyć, że Legutko na końcu pisze jednak z nadzieją o przyszłości tego kraju. Jest krytyczny, ale nie jest fatalistycznym pesymistą.

A.B.: Czyli zgadza się Pan zasadniczo z wymową „Eseju"?

B.W.: Ten esej jest bardzo mądry, jak zwykle zresztą u Legutki. Ten filozof zawsze mocuje się z podstawowymi problemami i wyzwaniami, przed którymi stoi współczesny świat i nasz kraj. W latach 80. kiedy idee wolnego rynku dominować zaczynają na Zachodzie publikuje w podziemiu książkę „Dylematy kapitalizmu" wydaną później jako „Spory o kapitalizm". Kiedy zachłystujemy się demokracją wydaje „Platona krytykę demokracji". Kiedy uważa, że wyzwaniem przed naszym światem jest jest zagadnienie wolności to pisze „Traktat o wolności". A kiedy takim wyzwaniem czasu jest polskość to tworzy „Esej o duszy polskiej". Jestem pod wielkim wrażeniem twórczości. Legutki i żywię wobec niego głębokie uznanie. Uważam, że to wielka postać naszej kultury.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:47:29

27795
A.B.: Niedawno najwybitniejszy chyba przedstawiciel polskiego konserwatyzmu, prof. Ryszard Legutko wydał małą książeczkę Esej o duszy polskiej. Teza prof. Legutki jest dość zaskakująca. Twierdzi, że ciągle powołujemy się na przeszłość z okresu I i II Rzeczypospolitej, a w gruncie rzeczy po wielkim zerwaniu ciągłości polskiej kultury w 1945 roku nie ma już do czego wracać. Pozostaje nam PRL i niezbyt chlubne wzorce osobowe z tamtej epoki. Czy ten pesymizm krakowskiego konserwatysty jest, Pana zdaniem, uzasadniony?

B.W.: W pewnym sensie tak. Ale proszę zauważyć, że Legutko na końcu pisze jednak z nadzieją o przyszłości tego kraju. Jest krytyczny, ale nie jest fatalistycznym pesymistą.

A.B.: Czyli zgadza się Pan zasadniczo z wymową „Eseju"?

B.W.: Ten esej jest bardzo mądry, jak zwykle zresztą u Legutki. Ten filozof zawsze mocuje się z podstawowymi problemami i wyzwaniami, przed którymi stoi współczesny świat i nasz kraj. W latach 80. kiedy idee wolnego rynku dominować zaczynają na Zachodzie publikuje w podziemiu książkę „Dylematy kapitalizmu" wydaną później jako „Spory o kapitalizm". Kiedy zachłystujemy się demokracją wydaje „Platona krytykę demokracji". Kiedy uważa, że wyzwaniem przed naszym światem jest jest zagadnienie wolności to pisze „Traktat o wolności". A kiedy takim wyzwaniem czasu jest polskość to tworzy „Esej o duszy polskiej". Jestem pod wielkim wrażeniem twórczości. Legutki i żywię wobec niego głębokie uznanie. Uważam, że to wielka postać naszej kultury.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:46:02

27794
A.B.: Konserwatysta to trochę taki zsekularyzowany chrześcijanin, który wierzy w słuszność moralnego przesłania chrześcijan, ale męczennikiem za sprawę raczej nie zostanie...

B.W.: Jeden zostanie inny nie. W każdym razie będzie walczył o porządek moralny ze świadomością, że w pełni zrealizować się go nie da i że trzeba przymierzać go do człowieka żyjącego w określonych formach cywilizacyjnych. Konstruktywizm, zakładający, że wszystko można stworzyć od podstaw, jest bardzo niebezpieczny. Nie można człowieka do wymyślonych wzorców przycinać i formować go na obraz i podobieństwo wymyślonych wizerunków, trzeba wykorzystywać to, co jest. I to jest właśnie postawa konserwatywna. Człowiek jest ułomny i łatwo ulega destrukcyjnym instynktom. To kultura nadaje mu wyższą formę.

J..L: Nie wiem czy kiedyś mówił Pan o tym publicznie, czy Pańska postawa jest oparta o wiarę w wyższą instancję? Wierzy Pan w Boga? Dotychczas słyszymy tylko o kulturze i jej mocy utrzymującej dyscyplinę słabej jednostki...

B.W.: Wiara w ład świata ma charakter religijny. Wiara w Boga jest punktem dojścia takiego podejścia do rzeczywistości. Ale wiara w Boga to już kwestia łaski
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:44:36

27793
A.B.: Konserwatysta to trochę taki zsekularyzowany chrześcijanin, który wierzy w słuszność moralnego przesłania chrześcijan, ale męczennikiem za sprawę raczej nie zostanie...

B.W.: Jeden zostanie inny nie. W każdym razie będzie walczył o porządek moralny ze świadomością, że w pełni zrealizować się go nie da i że trzeba przymierzać go do człowieka żyjącego w określonych formach cywilizacyjnych. Konstruktywizm, zakładający, że wszystko można stworzyć od podstaw, jest bardzo niebezpieczny. Nie można człowieka do wymyślonych wzorców przycinać i formować go na obraz i podobieństwo wymyślonych wizerunków, trzeba wykorzystywać to, co jest. I to jest właśnie postawa konserwatywna. Człowiek jest ułomny i łatwo ulega destrukcyjnym instynktom. To kultura nadaje mu wyższą formę.

J..L: Nie wiem czy kiedyś mówił Pan o tym publicznie, czy Pańska postawa jest oparta o wiarę w wyższą instancję? Wierzy Pan w Boga? Dotychczas słyszymy tylko o kulturze i jej mocy utrzymującej dyscyplinę słabej jednostki...

B.W.: Wiara w ład świata ma charakter religijny. Wiara w Boga jest punktem dojścia takiego podejścia do rzeczywistości. Ale wiara w Boga to już kwestia łaski
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:44:20

27792
J.L.: Najprostsza, zdroworozsądkowa definicja konserwatyzmu tłumaczy go jako postawę konserwującą, zachowującą zastany porządek, hierarchię i wartości. Tylko takie rozumienie konserwatyzmu wikła go w pewne
nieprzezwyciężalne sprzeczności. Bo konsekwencją takiego myślenia jest konstatacja, że wcieleniem konserwatysty jest Aleksander Kwaśniewski, konserwujący porządek postkomunistyczny...Więc jak najlepiej zdefiniować konserwatyzm tak, aby nie wychodziło, że konserwatystami są Kwaśniewski, Miller czy Olejniczak? Czy konserwatyzm sam w sobie mówi nam co wykorzystywać?

B.W.: Kurczowe trzymanie się status quo nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem, choć bywa tak potocznie określane. Konserwatysta, chociaż nie wierzy w ziemską utopię, wierzy w ład świata, który do pewnego stopnia odbija się w ludzkiej kulturze. Dlatego przymierza zastaną rzeczywistość do pewnych modelowych, kulturowych rozwiązań. Rewolucje i systemy totalitarne niszczą tradycyjny porządek, a zadaniem konserwatysty jest go odbudować. Oczywiście nie ma na to gotowych recept, choć pewne rozwiązania same się narzucają.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:42:42

27791
J.L.: Najprostsza, zdroworozsądkowa definicja konserwatyzmu tłumaczy go jako postawę konserwującą, zachowującą zastany porządek, hierarchię i wartości. Tylko takie rozumienie konserwatyzmu wikła go w pewne
nieprzezwyciężalne sprzeczności. Bo konsekwencją takiego myślenia jest konstatacja, że wcieleniem konserwatysty jest Aleksander Kwaśniewski, konserwujący porządek postkomunistyczny...Więc jak najlepiej zdefiniować konserwatyzm tak, aby nie wychodziło, że konserwatystami są Kwaśniewski, Miller czy Olejniczak? Czy konserwatyzm sam w sobie mówi nam co wykorzystywać?

B.W.: Kurczowe trzymanie się status quo nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem, choć bywa tak potocznie określane. Konserwatysta, chociaż nie wierzy w ziemską utopię, wierzy w ład świata, który do pewnego stopnia odbija się w ludzkiej kulturze. Dlatego przymierza zastaną rzeczywistość do pewnych modelowych, kulturowych rozwiązań. Rewolucje i systemy totalitarne niszczą tradycyjny porządek, a zadaniem konserwatysty jest go odbudować. Oczywiście nie ma na to gotowych recept, choć pewne rozwiązania same się narzucają.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:41:35

27790

A.B.: No to jak to jest w końcu? Mów Pan: „Nie jestem deterministą, ale historia uczy, że największe cywilizację upadają". Czyli wnioski, jakie płyną z dotychczasowej historii są raczej pesymistyczne. Może to dlatego, że jest w nas głęboko zakorzeniona potrzeba tworzenia ziemskich utopii, zsekularyzowanych wersji Królestwa Niebieskiego, które są niemożliwe. Może dlatego, że rzecznicy postnowoczesnego postępu wciąż nie odpuszczają i swoje eschatologiczne nadzieje lokują w takich bytach, jak Unia Europejska?

B.W.: Historia nie uczy, że wielkie cywilizacje upadają, ale, że mogą upaść. Potrzeba tworzenia ziemskich utopii stanowi antypody konserwatyzmu. Z takiej postawy wyrasta współczesna myśl lewicowa. Konserwatyści wiedzą, że człowiek jest ułomny, a więc nie jest w stanie zbudować doskonałego porządku, że, jak mawiał Kant: nic prostego z tego pokrzywionego drzewa człowieczeństwa nie da się wyciosać. Dlatego konserwatyści pielęgnują istniejące kultury i wprawdzie mogą optować za ich stopniową zmianą, ale wiedzą, że to one powstrzymują cłowieka przed stoczeniem się w chaos i zdziczenie.

Konserwatysta wierzy w istnienie ładu świata, a z drugiej strony zdaje sobie sprawę z ułomności człowieka. Czyli wie, że to kultura buduje ludzi, narzuca ograniczenia, które stają się dla człowieka fundamentalnymi wyznacznikami. Dokładnie odwrotnie niż ci, którzy mówią, że kultura pęta ludzi - przy okazji mają kłopoty z wyjaśnieniem skąd się ona wzięła -a wyzwolony z kultury człowiek jest w stanie zbudować doskonały świat.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:35:41

27789

A.B.: No to jak to jest w końcu? Mów Pan: „Nie jestem deterministą, ale historia uczy, że największe cywilizację upadają". Czyli wnioski, jakie płyną z dotychczasowej historii są raczej pesymistyczne. Może to dlatego, że jest w nas głęboko zakorzeniona potrzeba tworzenia ziemskich utopii, zsekularyzowanych wersji Królestwa Niebieskiego, które są niemożliwe. Może dlatego, że rzecznicy postnowoczesnego postępu wciąż nie odpuszczają i swoje eschatologiczne nadzieje lokują w takich bytach, jak Unia Europejska?

B.W.: Historia nie uczy, że wielkie cywilizacje upadają, ale, że mogą upaść. Potrzeba tworzenia ziemskich utopii stanowi antypody konserwatyzmu. Z takiej postawy wyrasta współczesna myśl lewicowa. Konserwatyści wiedzą, że człowiek jest ułomny, a więc nie jest w stanie zbudować doskonałego porządku, że, jak mawiał Kant: nic prostego z tego pokrzywionego drzewa człowieczeństwa nie da się wyciosać. Dlatego konserwatyści pielęgnują istniejące kultury i wprawdzie mogą optować za ich stopniową zmianą, ale wiedzą, że to one powstrzymują cłowieka przed stoczeniem się w chaos i zdziczenie.

Konserwatysta wierzy w istnienie ładu świata, a z drugiej strony zdaje sobie sprawę z ułomności człowieka. Czyli wie, że to kultura buduje ludzi, narzuca ograniczenia, które stają się dla człowieka fundamentalnymi wyznacznikami. Dokładnie odwrotnie niż ci, którzy mówią, że kultura pęta ludzi - przy okazji mają kłopoty z wyjaśnieniem skąd się ona wzięła -a wyzwolony z kultury człowiek jest w stanie zbudować doskonały świat.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:34:50

27788
A.B.: Pisał o tym na salonie24.pl Igor Janke. Ale ta sprawa nie była do końca jasna. Mimo, że zakończyła się ostatecznie zaproszeniem Pana na panel.

B.W.: Od jakiegoś czasu organizatorzy namawiali mnie na uczestnictwo w posko-niemieckiej konferencji medialnej. Warunkiem było, że muszę zadeklarować zgodę najpóźniej dwa miesiące wcześniej. Bo publikacje, informacje etc. Zgodziłem się. I jakiś tydzień przed konferencją dostałem telefon, że jednak zaszła pomyłka i że muszę być odwołany. Zapytałem dlaczego. Usłyszałem, że za dużo jest dziennikarzy z „Rzepy". Zdziwiłem się gdyż od początku było wiadomo kto skąd jest. No i wzięli się za to moi koledzy. Dostałem wiadomość, że to nieporozumienie i że mam jechać, tylko wystąpię w innym panelu jako dyskutant. Takie nieporozumienie. (śmiech)


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:33:00

27787
A.B.: Pisał o tym na salonie24.pl Igor Janke. Ale ta sprawa nie była do końca jasna. Mimo, że zakończyła się ostatecznie zaproszeniem Pana na panel.

B.W.: Od jakiegoś czasu organizatorzy namawiali mnie na uczestnictwo w posko-niemieckiej konferencji medialnej. Warunkiem było, że muszę zadeklarować zgodę najpóźniej dwa miesiące wcześniej. Bo publikacje, informacje etc. Zgodziłem się. I jakiś tydzień przed konferencją dostałem telefon, że jednak zaszła pomyłka i że muszę być odwołany. Zapytałem dlaczego. Usłyszałem, że za dużo jest dziennikarzy z „Rzepy". Zdziwiłem się gdyż od początku było wiadomo kto skąd jest. No i wzięli się za to moi koledzy. Dostałem wiadomość, że to nieporozumienie i że mam jechać, tylko wystąpię w innym panelu jako dyskutant. Takie nieporozumienie. (śmiech)


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:32:37

27786
J.L.: Wróćmy jeszcze do wątku konserwatyzmu. Co oznacza dla Pana ta etykietka. Czy Bronisław Wildstein to konserwatysta? A jeśli tak, to czym Pana konserwatyzm różni się od konserwatyzmu Krasowskiego?

B.W.: Tak, jestem konserwatystą. A ściślej rzecz biorąc, liberalnym konserwatystą. Bo jestem także zwolennikiem wolnego rynku i uważam, że stanowi on element ładu świata. Akceptacja wolnego rynku wynika z tego co Hayek określał jako „ład samorzutny". Człowiek nie jest w stanie zaprojektować i skutecznie przeprowadzić wielkich projektów społeczno-ekonomicznych, natomiast działając na właściwą, bliską sobie skalę wpółtworzy całościowy porządek. Często zadaje się pytanie: jak można we współczesnym świecie być konserwatystą? A ja uważam, że należy to pytanie odwrócić. Brzmieć ono powinno: jak można nie być konserwatystą w tak gwałtownie zmieniającym się świecie? Zdrowy rozsądek podpowiada, że musimy czegoś się trzymać. Natura człowieka nie zmieniła się od tysięcy lat, a warunki życia zmieniły się radykalnie. Musimy odwołać się do fundamentalnych zasad, gdyż inaczej stracimy orientację. I zginiemy. Europa dziś jest zagrożona. Nie jestem deterministą kulturowym i nie twierdzę, że jesteśmy skazani na upadek cywilizacyjny. Jest to jednak możliwe. Z historii znamy już przypadki upadku wielkich cywilizacji. Po panowaniu i rozkwicie wielkiej kultury europejskiej w czasach rzymskich, nadeszły „ciemne wieki" i przez 700 lat panowała na kontynencie dzicz. Długo trzeba było czekać, aż znowu coś się odbuduje...


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:31:07

27785
A.B.: Pisał o tym na salonie24.pl Igor Janke. Ale ta sprawa nie była do końca jasna. Mimo, że zakończyła się ostatecznie zaproszeniem Pana na panel.

B.W.: Od jakiegoś czasu organizatorzy namawiali mnie na uczestnictwo w posko-niemieckiej konferencji medialnej. Warunkiem było, że muszę zadeklarować zgodę najpóźniej dwa miesiące wcześniej. Bo publikacje, informacje etc. Zgodziłem się. I jakiś tydzień przed konferencją dostałem telefon, że jednak zaszła pomyłka i że muszę być odwołany. Zapytałem dlaczego. Usłyszałem, że za dużo jest dziennikarzy z „Rzepy". Zdziwiłem się gdyż od początku było wiadomo kto skąd jest. No i wzięli się za to moi koledzy. Dostałem wiadomość, że to nieporozumienie i że mam jechać, tylko wystąpię w innym panelu jako dyskutant. Takie nieporozumienie. (śmiech)


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:28:49

27784
A.B.: Pisał o tym na salonie24.pl Igor Janke. Ale ta sprawa nie była do końca jasna. Mimo, że zakończyła się ostatecznie zaproszeniem Pana na panel.

B.W.: Od jakiegoś czasu organizatorzy namawiali mnie na uczestnictwo w posko-niemieckiej konferencji medialnej. Warunkiem było, że muszę zadeklarować zgodę najpóźniej dwa miesiące wcześniej. Bo publikacje, informacje etc. Zgodziłem się. I jakiś tydzień przed konferencją dostałem telefon, że jednak zaszła pomyłka i że muszę być odwołany. Zapytałem dlaczego. Usłyszałem, że za dużo jest dziennikarzy z „Rzepy". Zdziwiłem się gdyż od początku było wiadomo kto skąd jest. No i wzięli się za to moi koledzy. Dostałem wiadomość, że to nieporozumienie i że mam jechać, tylko wystąpię w innym panelu jako dyskutant. Takie nieporozumienie. (śmiech)


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:28:37

27783
Bezrefleksyjny euroentuzjazm „Dziennika" u wielu budzi rozliczne podejrzenia. Nie twierdzę, że szefowie tej gazety wzywani są na dywanik do Berlina czy Hamburga, gdzie każe się im ładnie o UE pisać. Może jest tak, że w trudnej sytuacji konkurencyjnej na rynku polskim, gdy ich gazeta nie spełnia pokładnych w niej komercyjnych nadziei, sami zaczynają zgadywać preferencje właściciela. Co więcej, Panowie pewnie nie uwierzą, ale można już w ramach rożnych układów oddziałać z Polski na Europę. Może właściciele z Hamburga bombardowani są informacjami od opiniotwórczych środowisk w Polsce, że jakieś oszołomy redagują wydawaną przez nich gazetę i dlatego ci polscy redaktorzy zrobią wszystko, aby za oszołomów nie uchodzić? Bo przecież dzieje się to w sytuacji, gdy, podobno, telefonami z Polski można odwołać kogoś z międzynarodowej konferencji. Nie do końca w to wierzę, ale może coś na rzeczy jest?
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:27:32

27782
Bezrefleksyjny euroentuzjazm „Dziennika" u wielu budzi rozliczne podejrzenia. Nie twierdzę, że szefowie tej gazety wzywani są na dywanik do Berlina czy Hamburga, gdzie każe się im ładnie o UE pisać. Może jest tak, że w trudnej sytuacji konkurencyjnej na rynku polskim, gdy ich gazeta nie spełnia pokładnych w niej komercyjnych nadziei, sami zaczynają zgadywać preferencje właściciela. Co więcej, Panowie pewnie nie uwierzą, ale można już w ramach rożnych układów oddziałać z Polski na Europę. Może właściciele z Hamburga bombardowani są informacjami od opiniotwórczych środowisk w Polsce, że jakieś oszołomy redagują wydawaną przez nich gazetę i dlatego ci polscy redaktorzy zrobią wszystko, aby za oszołomów nie uchodzić? Bo przecież dzieje się to w sytuacji, gdy, podobno, telefonami z Polski można odwołać kogoś z międzynarodowej konferencji. Nie do końca w to wierzę, ale może coś na rzeczy jest?
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:27:18

27781
B.W.: ...oczywiście że ma. Liczyłem, że PO przeprowadzi reformy rynkowe. A w tej sferze również nic się nie dzieje. Prywatyzacja jest odsuwana w czasie, „podatek Belki" nadal obowiązuje. W ogóle podatki nie są obniżane. Deregulacji nie widać. W tej materii również poprzednicy nic nie zrobili, i to mi się też nie podobało, ale przecież nie wymachiwali sztandarami ekonomicznego liberalizmu. Tymczasem nasze tempo rozwoju jest zbyt małe żebyśmy ścigali Europę. A po przeprowadzeniu reform i deregulacji moglibyśmy stosunkowo szybko przegonić Europę Zachodnią. Opowieści o tym, że deszcz pieniędzy z Europy wszystko nam to załatwi, co powtarzał np. Michalski, to niebezpieczny nonsens. Wyzwala rewindykacyjne, roszczeniowe postawy. Same pieniądze z Unii nie wystarczą, a zresztą są mniejsze niż się to oficjalnie głosi. Płacimy przecież dość spore składki. Czasami ta pomoc ma dwuznaczny charakter. Na przykład rolnicy mają dużą pomoc z dopłat bezpośrednich, ale ich sytuacja byłaby lepsza, gdyby nie było wspólnej polityki rolnej, a więc i dopłat, a polscy rolnicy działali jako wolni konkurenci na rynku europejskim bo w innych państwach dotacje są o wiele wyższe niż w naszym kraju. W ogóle z tą pomocą to w dużej mierze mit. W Grecji niczego nie zmieniła. W Irlandii znaczenia nabrała dopiero wtedy, kiedy ten kraj przeprowadził gruntowne reformy wewnętrzne.


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:26:03

27780
B.W.: ...oczywiście że ma. Liczyłem, że PO przeprowadzi reformy rynkowe. A w tej sferze również nic się nie dzieje. Prywatyzacja jest odsuwana w czasie, „podatek Belki" nadal obowiązuje. W ogóle podatki nie są obniżane. Deregulacji nie widać. W tej materii również poprzednicy nic nie zrobili, i to mi się też nie podobało, ale przecież nie wymachiwali sztandarami ekonomicznego liberalizmu. Tymczasem nasze tempo rozwoju jest zbyt małe żebyśmy ścigali Europę. A po przeprowadzeniu reform i deregulacji moglibyśmy stosunkowo szybko przegonić Europę Zachodnią. Opowieści o tym, że deszcz pieniędzy z Europy wszystko nam to załatwi, co powtarzał np. Michalski, to niebezpieczny nonsens. Wyzwala rewindykacyjne, roszczeniowe postawy. Same pieniądze z Unii nie wystarczą, a zresztą są mniejsze niż się to oficjalnie głosi. Płacimy przecież dość spore składki. Czasami ta pomoc ma dwuznaczny charakter. Na przykład rolnicy mają dużą pomoc z dopłat bezpośrednich, ale ich sytuacja byłaby lepsza, gdyby nie było wspólnej polityki rolnej, a więc i dopłat, a polscy rolnicy działali jako wolni konkurenci na rynku europejskim bo w innych państwach dotacje są o wiele wyższe niż w naszym kraju. W ogóle z tą pomocą to w dużej mierze mit. W Grecji niczego nie zmieniła. W Irlandii znaczenia nabrała dopiero wtedy, kiedy ten kraj przeprowadził gruntowne reformy wewnętrzne.


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:25:48

27779
A.B.: Ciekawe, że Pańska diagnoza genezy nowoczesnego populizmu rymuje się z analizami autorów z kręgu „Teologii Politycznej", Dariusza Gawina, Dariusza Karłowicza i Marka A. Cichockiego oraz - co już mniej oczywiste - z diagnozami Sławomira Sierakowskiego. Z tą różnicą, że środowisko nowej lewicy wyciąga z tej samej diagnozy diametralnie odmienne wnioski.

B.W.: Oni stosują ten sam opis, ale co innego pokazują. Fakt, że nie debatujemy, czy lepsza jest własność państwowa czy prywatna, świadczy o zdrowiu społecznym, a nie wykluczaniu. Świadczy, że wróciliśmy do zdrowego rozsądku, gdyż wiemy, że poza szczególnymi sprawami własność państwowa nie ma sensu. Natomiast „Krytyka Polityczna" chce zinstrumentalizować pewien język i typ analiz.


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:18:39

27778
J.L.: Gdyby zająć się na poważnie samą warstwą publicystyczną i linią „Dziennika", to jakiego rodzaju jest to konserwatyzm? Bo Krasowski chyba za konserwatystę się jeszcze uznaje. Michalski to raczej „zmęczony liberał".

B.W.: To jest coś, co można porównać do partii prawicowych zachodniej Europy, które wyrzekają się swojej tożsamości. Ale przykład europejski pokazuje, że tak długo nie można.

Nicolas Sarkozy, co byśmy nie powiedzieli o jego politycznej praktyce, zwyciężył we Francji dzięki pewnej retoryce, a więc odwołaniu się do konserwatywnych wartości. Brak autentycznej prawicy i dominacja politycznej poprawności powodują wypychanie ważnych idei i zagadnień na margines, gdzie degenerują się one i wracają w populistycznej formie. Tak jest dziś w Europie. Podobnie było w Polsce, gdzie LPR i Samoobrona, dwie populistyczne partie, były właśnie efektem tego wypychania z dyskursu spraw istotnych.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:17:55

27777
A.B.: To nie jest pierwszy tekst tego rodzaju w wykonaniu naczelnego „Dziennika". Robert Krasowski napisał już artykuł, którego teza zasadnicza opierała się na przekonaniu, że „Rzeczpospolita" to sekta, a jej niektórzy dziennikarze z Pawłem Lisickim na czele to straszni janseniści. Cezary Michalski napisał jeszcze bardziej kuriozalny tekst o męczeństwie Pawła Lisickiego na pluszowym krzyżu.

B.W.: To jest właśnie ten język dezawuowania. Jest wiele takich specjalnych czasowników, za pomocą których zwłaszcza Michalski opisuje publicystów „Rzepy", którzy: „jęczą", „miauczą", „zawodzą". To jest bardzo specyficzny mechanizm propagandy, jaką uprawia „Dziennik". Gazeta, kierowana przez Krasowskiego ma takie specyficzne mrugnięcia do establishmentu: „kochani, my możemy się spierać, ale weźcie nas do towarzystwa, bo my jesteśmy dobrzy, tamtych fundamentalistow wyrzucimy i wtedy będziemy się pięknie czyli niewiele różnić".


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 04:16:31

27776
Materialna cywilizacja Europy była budowana w zupełnie innym momencie kulturowym. Europa była dużo bardziej religijna i nastawiona na samoograniczenie. Nie musimy tak wiernie Webera wyznawać, ale jednak wiadomo, że pierwiastek religijny nie tylko nie przeszkadza, ale pomaga w budowie kapitalizmu i prosperity z niego wyrastającej. Istnieje ukuta niedawno koncepcja kapitału społecznego, mówiąca o tym, że aby funkcjonował wolny rynek potrzebny jest zestaw norm i zasad, które regulują działanie wspólnoty i które pozwalają mieć ludziom do siebie nawzajem zaufanie. A cóż to jest innego niż etyka? Więc to są nonsensy, że my musimy upodobnić się do obecnej Europy, żeby się modernizować. Wręcz przeciwnie, możemy wykorzystać nasze rezerwuary kulturowe, żeby modernizować się w sensie materialnym naprawdę szybko, tak jak robiły to państwa dalekiego Wschodu. A nasi modernizatorzy powtarzają w kółko: Europa, Europa. Mam wrażenie, że nie bardzo wiedzą, czym jest współczesna Europa i jak wygląda UE, która obecnie jest projektem pełnym sprzeczności. Ale w Polsce funkcjonuje jak zaklęcie używane przez ignorantów, którzy nie mają pojęcia jakie problemy z funkcjonowaniem UE są związane. W Polsce nie ma nawet nad tym poważnej debaty.

W moim tekście nie było wycieczek osobistych. Ale publicyści „Dziennika", mam na myśli głównie Michalskiego i Krasowskiego, z jednej strony bezrefleksyjnie powtarzają Europa, Unia, a z drugiej przyozdabiają to frazesami o postpolityce.

Rojenia o postpolityce to usypianie społeczeństwa. Żadne państwo nie może funkcjonować tak, jak przedsiębiorstwo. A redaktorzy „Dziennika" dezawuują innych na prawicy, bo pragną zając całą prawą stronę debaty publicznej. Gdyby tak się stało, to znaczyłoby to koniec prawicy polskiej w głębszym sensie tego pojęcia.
Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 02:23:12

27775
B.W.: I jestem wariatem...

A.B.: Co Pan sądzi o tym tekście?

B.W.: Jestem zaskoczony. Ta sprawa ma kilka wymiarów. Jeden to wymiar autokompromitacji. Ten artykuł powinien skompromitować swojego autora. Żyjemy jednak w świecie zimnej wojny domowej. Wydaje mi się, że taki tekst powinien zostać przyjęty jako groteska. Ktoś do mnie zadzwonił i powiedział mi, żebym sobie koniecznie przeczytał, więc zajrzałem do komputera i pod tym tekstem Krasowskiego było kilka komentarzy krytycznych, ale była też spora grupa apologetycznych. I to mnie zaskoczyło. Pierwszy mój odruch to: „ale jaja!". Bo to są jaja! To nie jest tak, że mam przesadne wyobrażenia o wybitnych zdolnościach Tomasza Jastruna, ale jeżeli on uznaje to za wybitny tekst...

Inny problem to fakt, że od jakiegoś czasu „Dziennik" idzie w kierunku „prawicy modernizacyjnej", bo tak by się pewnie określił.

Tylko, co to znaczy modernizacja? To jest słowo, które wszyscy kochamy, używamy i jest ono z jednej strony wytrychem, a z drugiej mitem. Materialna modernizacja oznacza: autostrady i ciepłą wodę w kranie. I tutaj powiem szczerze, że nie znajduję jej przeciwników. Dowiedziałem się, że ja nim jestem. Ale to była dla mnie rewelacja i ciągle mnie jeszcze do tego Krasowski nie przekonał. To było odniesienie do mojego tekstu, który napisałem tłumacząc Krasowskiemu i jego otoczeniu, żeby zrozumiał - bo ja mam dobrą wolę i chcę im tłumaczyć - iż nie jest prawdą, że aby budować autostrady musimy przejąć na przykład małżeństwa gejowskie. A Krasowski oświadczył, że twierdzę, iż budowa autostrad stwarza konieczność tych małżeństw. Jeśli Krasowski ma kłopoty ze zrozumieniem elementarnego przekazu to ... bo to było dość prosto napisane. Oczywiście on to zrozumiał, a to co zrobił to była zwyczajna manipulacja, czy wręcz kłamstwo. Ale mniejsza z tym. Krasowski mnie w tym momencie mało obchodzi.


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 02:22:04

27774
Wywiad z Bronisławem Wildsteinem

Nie jestem nieomylny - przyznaje Bronisław Wildstein. O modernizacji, konserwatyzmie, religii, nowym pokoleniu i Krakowie rozmawiają z autorem "Doliny nicości" Artur Bazak i Jakub Lubelski.

Jest to druga część wywiadu,opublikowana na stronie "Teologii Politycznej". Pierwsza część ukaże się niebawem w najnowszym kwartalniku Fronda. Zapraszamy do lektury.

A.B.: Chciałbym zapytać Pana o tekst naczelnego „Dziennika" Roberta Krasowskiego „Nowoczesność i jej mesjanistyczni wrogowie", w którym redaktor Krasowski przedstawia w niewybrednych słowach Pana ewolucję ideową. Od anarchisty do Amisza, który przytulił się do polskiej prawicy, ponieważ z prawicą łączy Pana antykomunizm i obsesja antymodernizacyjna.


Bronisław Wildstein

czas wpisu: 2008-07-15 02:20:43

27773
Nie wiem, ile trzeba byłoby się gimnastykować, by coś takiego wymyślić, tymczasem taki Maziarski siada i wpada na taki genialny pomysł. Czy nie ma żadnej różnicy między Polakami, którzy zostali wyrżnięci na Kresach lub zdołali z nich cudem ocaleć, a Niemcami wysiedlonymi (lub nawet wygnanymi) w rezultacie II wojny światowej, którą to, o ile czegoś nie pomyliłem, wlaśnie Niemcy wywołali? Dla Maziarskiego nie ma. Toteż i sentymenty "wypędzonych" stawia on na tej samej szali, co wspomnienia Kresowiaków. Można i tak.

Tylko, że skoro Niemcy mogą sobie budować centrum wypędzonych (nie przejmując się wcale reakcjami Polaków) i mieć na to placet władz najwyższych, to dlaczego Polacy nie mieliby prawa do budowy muzeum Kresów? Tego Maziarski nie wyjaśnia. Pewnie chodzi o to, by nie drażnić Ukraińców czy innych narodów. Powinniśmy się zatem cieszyć, że jeszcze mówienie po polsku i kultywowanie polskich tradycji nikogo z sąsiadów i zatroskanych o nich publicystów nie drażni - lecz być może to też jest już tylko kwestia czasu.


IPN

czas wpisu: 2008-07-15 02:16:08

27772
"A potem, już jako osoba prywatna, może się spotkać z Eriką Steinbach. Bo chyba powinni połączyć siły i zbudować jedno muzeum - wspólny widoczny znak, nad którego wejściem będzie widniał wykuty w granicie napis: "Za Kresy wasze i nasze"."

Kresowiacy jako coś w rodzaju Powiernictwa Pruskiego czy Ziomkostwa? Kapitalne porównanie, naprawdę godne polskiego publicysty. Kurtyka zaś jako ktoś a la Steinbach (czemu nie Pavelka?). Już były porównania IPN-u do SB, ale okazały się chyba mało skuteczne. Front jedności narodu skupiony w przeróżnych ośrodkach opiniotwórczych konstruuje więc naprędce nową propagandową kalkę, która ma być wałkowana i rozpowszechniana: polskie badania nad historią i upamiętnianie historii to coś a la niemiecki rewanżyzm.



IPN

czas wpisu: 2008-07-15 02:15:02

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona | Następna strona ][ Ostatnia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi


Odwiedz sponsora ksiegi!
Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!