| 11700 | Oczywiście nie jest dobrze dla powagi urzędu prezydenckiego, Sejmu i polityków, gdy dochodzi do takich dreszczowców. Jaki jednak Kaczyńscy mają wybór? Platforma nie chciała wejść do koalicji rządowej jako młodszy partner. Wypomniał jej to prezydent we wspomnianym orędziu telewizyjnym. PiS nie chciał oddać PO dominacji w rządzie skoro to PiS wygrał wybory. LPR i SO będą bruździć, ponieważ w innym wypadku PiS wessie ich elektorat, zwłaszcza LPR. Wybory rozpisane teraz nie dadzą pełni władzy ani PO ani PiS. Koalicja obu tych partii wydaje się wykluczona, za dużo złej krwi zrobiło się po obu stronach. Mogłoby nawet dojść do sytuacji, że po wyborach PO utworzyłaby koalicję rządową z SLD, znowu wprowadzając postkomunistów do rządu, choć aparat państwowy nie jest jeszcze oczyszczony ze skutków ich poprzednich rządów. PiS potrzebuje więc czasu, aby umocnić się i dzięki władzy przeciągnąć na swoją stronę tylu zwolenników innych partii, aby w następnych wyborach uzyskać absolutną większość i samodzielnie rządzić. W ocenie tego epizodu warto pominąć histerię polityków zagrożonych władzą PiS i histerię dziennikarzy, albo źle zorientowanych albo sprzyjających postkomunistycznemu układowi a jest to większość prasy. Widać wtedy, że poniedziałkowy dreszczowiec wyborczy został dobrze wymyślony i rozegrany przez Kaczyńskich. Grają tym, co mają, co im wyborcy i konstytucja dała do ręki. Dostaną więcej, to będą mniej się miotać. ham czas wpisu: 2006-02-22 23:21:45 |
| 11699 | W poniedziałek, 12 lutego upływał termin, kiedy prezydent mógł rozwiązać parlament pod pretekstem nieotrzymania ustawy budżetowej do podpisu. Nic więc dziwnego, że bracia Kaczyńscy sięgnęli po straszak wyborczy, żeby zmusić LPR i SO po prostu do rozumu. Prezydent zapowiedział orędzie telewizyjne do narodu na godzinę 20.00. Natomiast o godzinie 18.30 Jarosław Kaczyński spotkał się z Giertychem i Lepperem mając w kaburze pistolet wyborczy. Nie spędził z nimi nawet 20 minut na "rozmowach" i wyszedł z papierem zawierającym aneks do paktu stabilizacyjnego. Stwierdza on, że wszystkie trzy partie muszą jednomyślnie głosować w Sejmie także nad projektami ustaw zgłoszonymi przez inne partie, czyli PO. W ten sposób PiS zapewnił sobie weto na wypadek kolejnych prób tworzenia doraźnie "moherowej koalicji" przez PO, LPR i SO. ham czas wpisu: 2006-02-22 23:21:22 |
| 11698 | Dreszczowiec wyborczy Wydaje mi się, że oburzeni na Kaczyńskich komentatorzy oglądają świat tylko jednym okiem. Gdyby oglądali dwoma, czyli normalnie, to dostrzegliby, że była to rozgrywka nie tylko zręczna, lecz również konieczna. Pogłoska puszczona z pałacu prezydenckiego w poniedziałek wczesnym popołudniem była reakcją na złamanie przez Samoobronę i Ligę Polskich Rodzin paktu stabilizacyjnego zaledwie dwa tygodnie po jego podpisaniu. Obie partie oświadczyły tego dnia, że poprą w Sejmie na przekór rządowi propozycje Platformy Obywatelskiej obniżenia podatków. PO chciała znowu podstawić nogę PiS przez zamach na budżet państwa. Mianowicie postanowiła wykorzystać propozycje PiS z programu tej partii, chociaż budżet nie jest jeszcze na to przygotowany. Gdyby doszło do głosowania w Sejmie nad projektem PO, to PiS musiałby głosować wbrew własnemu programowi wyborczemu, ponieważ PiS odpowiada teraz za państwo i nie może szastać pieniędzmi publicznymi. Platforma w ten sposób wyrządziłaby szkodę budżetowi przy pomocy Leppera i Giertycha, żeby tylko uzyskać punkty w rozgrywce politycznej. PO postąpiła tak już wcześniej, popierając rozrzutne "becikowe" dla każdej matki, niezależnie od jej stanu majątkowego. PO weszła wtedy w "koalicję moherową" z LPR i SO, wbrew rdzeniowi swojej ideologii. Rząd chciał bowiem przyznać te zasiłki tylko matkom najbiedniejszym. LPR i SO były bardziej hojne, żeby się odróżnić od PiS. Zaś Platforma zdradziła własny ideał odpowiedzialności finansowej, żeby zrobić na złość PiS. ham czas wpisu: 2006-02-22 23:20:32 |
| 11697 | Kurier Plus - Polish weekly magazine Polski tygodnik wydawany w Nowym Jorku, na Greenpoincie - największym skupisku Polaków na Wschodnim Wybrzeżu USA. www.kurierplus.com ham www.kurierplus.com czas wpisu: 2006-02-22 23:05:44 |
| 11696 | Nie zapominajmy, że Donald Tusk jest autorem kilkuset publikacji, wielu książek historycznych, a także słownika polsko-kaszubskiego dla dzieci. ham czas wpisu: 2006-02-22 22:58:04 |
| 11695 | We wtorek wieczorem usłyszałem na zamkniętym spotkaniu prowadzonym przez Michała Karnowskiego i Piotra Zarembę z "Newsweeka" deklarację Donalda Tuska, że Platforma chce wprowadzać nową kulturę polityczną polegająca m.in. na tym, że opozycja nie tylko krytykuje rząd ale próbuje przedstawiać konstruktywne propozycje. radio kuba czas wpisu: 2006-02-22 22:53:10 |
| 11694 | Tusk o sobie w kampanii: – Nie wykluczam, że to jest mój problem, ponieważ to są pierwsze wybory w moim życiu, gdzie walka dotyczy mnie i tylko mnie, jest z natury rzeczy egocentryczna i egotyczna. Nie wykluczam, że w tej walce przewagę, przynajmniej na starcie, mają ci, którym „zależy” dużo ponad przeciętną. Nie będę takim opiniom zaprzeczać, natomiast starał się będę przekonać ludzi, że najwięcej szkód w polityce robią ci politycy, którym za bardzo zależy, którzy mają taką bardzo egotyczną determinację, że za wszelką cenę muszą wygrać, zdobyć, posiąść władzę, stanowisko. Oni być może w kampanii robią lepsze wrażenie, ale później są nieszczęścia. Miał rację - chyba ? radio kuba czas wpisu: 2006-02-22 22:51:19 |
| 11693 | Donald Tusk jest Kaszubem. Urodził się 48 lat temu. Studiował historię na Uniwersytecie Gdańskim. W 1980 roku zakładał Niezależne Zrzeszenie Studentów, w tym samym roku skończył studia. Potem pracował jako redaktor i publicysta (również w prasie podziemnej), a na Życie zarabiał jako „alpinista przemysłowy”. Jest autorem kilkuset publikacji, wielu książek historycznych, a także słownika polsko-kaszubskiego dla dzieci. Działał w Solidarności, przewodniczył Kongresowi Liberalno-Demokratycznemu, a po utworzeniu w 1995 roku Unii Wolności (z KLD i Unii Demokratycznej) został jej współprzewodniczącym. W 2001 roku wraz z Maciejem Płażyńskim i Andrzejem Olechowskim założył Platformę Obywatelską. Jako wicemarszałek Senatu zaproponował jego likwidację i nazwał polityków „klasą próżniaczą”. Kandyduje w wyborach parlamentarnych z Gdańska, gdzie przed czterema laty zdobył 240 tysięcy głosów do Senatu. Startuje też w wyborach prezydenckich. Zapewnia, Że jego ostatnia książka „Solidarność i duma” nie jest elementem kampanii wyborczej. radio kuba czas wpisu: 2006-02-22 22:49:53 |
| 11692 | Sondaż potwierdził pozytywny stosunek większości Polaków do historii PRL. Ponad 70 procent badanych uznała, że w czasach realnego socjalizmu miała większe poczucie sensu życia i bezpieczeństwa, więcej przyjaciół, pieniędzy oraz czasu dla siebie. Ankietowani podkreślili również, iż stopień zakłamania życia publicznego był dużo mniejszy niż w III RP. Zdaniem badanych po 1989 roku zwiększyło się jedynie poczucie wolności. Wyniki sondażu mówią same za siebie. Dla Polaków wciąż największą wartością jest praca z godnym wynagrodzeniem oraz bezpieczeństwo socjalne. Kapitalistyczna kontr-rewolucja po 1989 roku tego Polaków pozbawiła. Nic więc dziwnego, że symbol PRL, Edward Gierek wyprzedza symbol III RP, Lecha Wałęsę. Polacy coraz bardziej zaczynają doceniać fakt, że w czasach PRL istniało dość powszechne poczucie bezpieczeństwa socjalnego, związanego z tym, że każdy miał pracę. Ważne jest też to, że w PRL dużo mniej obawiano się problemów społecznych, m.in. związanych ze służbą zdrowia. Wysokie oceny Gierka pokazują również, że Polacy lepiej oceniają warunki pracy w PRL niż w czasach kapitalistycznych. Wiele osób pamięta, że warunki pracy w PRL były zdecydowanie lepsze i bardziej ludzkie niż po 1989 roku. lewak1 czas wpisu: 2006-02-22 22:43:31 |
| 11691 | Edward Gierek zrobił dla Polski najwięcej ze wszystkich przywódców po II wojnie światowej. W sondażu Gazety Wyborczej, TVN i Radia Zet, którego wyniki ogłoszono 26 stycznia, I sekretarz KC PZPR w latach 1970-1980 zdystansował m.in. Lecha Wałęsę i Aleksandra Kwaśniewskiego. Zasługi Edwarda Gierka doceniła prawie połowa ankietowanych- 46 procent. Na drugim miejscu uplasował się Lech Wałęsa z poparciem 39 procent, na trzecim Aleksander Kwaśniewski- 26 procent Polaków uważa obecnego prezydenta za najwybitniejszego polskiego przywódcę powojennego. 20% respondentów odparło, że najwięcej zrobił dla Polski Tadeusz Mazowiecki, 16% - że Wojciech Jaruzelski, 8% - że Władysław Gomułka. Stawkę zamknął Leszek Miller wraz z Bolesławem Bierutem. Ankietowani zdecydowanie uznali ponadto, że w okresie PRL mieliśmy więcej pieniędzy, bezpieczeństwa, przyjaciół, czasu i sensu życia. Najlepiej zapamiętali Gierka rolnicy - aż dwie trzecie tej grupy społecznej ocenia go pozytywnie. lewak1 czas wpisu: 2006-02-22 22:43:08 |
| 11690 | Holding Biopaliwowy SA Olejniczak z SLD bardzo promuje biopaliwa - any connection ??? alias czas wpisu: 2006-02-22 22:39:20 |
| 11689 | Lat 67. "Wprost" odkrył jego istnienie na początku lat 90. Nikomu nie znana firma Aleksandra Gudzowatego mieściła się na ostatnim piętrze jednej z kamienic na warszawskiej ulicy Marszałkowskiej. Zorientowaliśmy się, że niespełna czterdziestu ludzi, których wówczas zatrudniał, przeprowadza transakcje warte kilka miliardów złotych. Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Bartimpex jest dziś spółką rodzinną (69 proc. akcji ma syn Aleksandra - Tomasz, 5 proc. żona Grażyna, ale 26 proc. Aleksandra to akcje uprzywilejowane). Na początku lat 90. Gudzowaty przekonał rosyjską firmę Gazprom oraz władze Moskwy, aby w zamian za gaz przyjmowano zapłatę w towarze (żywność i artykuły przemysłowe). Od dwóch lat Bartimpex znajduje się w ostrym konflikcie z Gazpromem, którego nowe władze nie wywiązywały się z zawartych przez stary zarząd umów. Bartimpex wstrzymał zapłatę Gazexportowi (spółce zależnej od Gazpromu) 50 mln USD, a o kolejne 50 mln USD wystąpi do sądu (całość strat spowodowanych niedotrzymaniem umów przez Gazprom Aleksander Gudzowaty szacuje na 102 mln USD). Mimo konfliktu Bartimpex znacznie poprawił w 2004 r. swoje wyniki: zysk wyniósł 52 mln zł, przy przychodach w wysokości 700 mln zł. Wyniki poprawiło także należące do Gudzowatego towarzystwo ubezpieczeniowe Cigna STU (zysk 7 mln zł). W 2004 r. Bartimpex dokapitalizował też 20 mln zł bank BWE. Zaczyna się również zwracać inwestycja w Brasco Bartimpex - Holding Biopaliwowy SA (w jego skład wchodzą Akwawit Leszno i Wratislavia Polmos Wrocław). W 2004 r. zyski holdingu wyniosły około 10 mln zł. alias czas wpisu: 2006-02-22 22:36:59 |
| 11688 | W 1981 r. Kulczyk założył Interkupol, jedną z pierwszych w Polsce firm zagranicznych ... ??? alias czas wpisu: 2006-02-22 22:35:57 |
| 11687 | Jan Kulczyk jest absolwentem prawa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i handlu zagranicznego na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Jest doktorem prawa międzynarodowego. W biznesie zaczynał od wspólnych interesów z ojcem. To on miał podarować synowi pierwszy milion dolarów, który dał początek działalności biznesowej Jana Kulczyka. W 1981 r. Kulczyk założył Interkupol, jedną z pierwszych w Polsce firm zagranicznych, a dziesięć lat później - Kulczyk Holding SA, który jest dziś jedną z największych polskich prywatnych grup kapitałowych. 78 proc. udziałów w Kulczyk Holding należy do Grażyny Kulczyk, a 22 proc. do Kulczyk Privatsiftung, austriackiej fundacji, której założycielami i donatorami są Grażyna i Jan Kulczykowie. Kulczyk wraz z rodziną jest właścicielem Kulczyk Holding SA oraz Euro Agro Centrum SA i poprzez te spółki ma akcje Kompanii Piwowarskiej SA (28 proc.), Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta SA (24,61 proc.), Telekomunikacji Polskiej SA (3,57 proc.), Rafinerii Trzebinia (11 proc.), Skody Auto Polska SA, Autostrady Wielkopolskiej SA (15 proc.), Autostrady Eksploatacji SA, Polenergii SA (67 proc.), Mobitelu (100 proc.), Polskich Odczynników Chemicznych SA. Za pośrednictwem Kulczyk Pon Investment jest właścicielem Kulczyk Tradex sp. z o.o. w Poznaniu, polskiego dystrybutora volkswagenów i audi. (JP, KT) alias czas wpisu: 2006-02-22 22:32:36 |
| 11686 | 55-letni biznesmen przetrwał rządy dziesięciu premierów i trzech prezydentów po roku 1989, nieustannie pomnażając swój majątek. Jego karierą zachwiała dopiero sprawa spotkania z Władimirem Ałganowem w Wiedniu w lipcu 2003 r., a dokładniej ujawnienie kulisów targów o polskie rafinerie, w których Kulczyk miał odgrywać ważną rolę. - Od kiedy kupiłem pakiet akcji PKN Orlen, zacząłem mieć kłopoty - mówił Kulczyk pod koniec 2004 r. dziennikarzom "Wprost". Uchodził za pupila i jednego z beneficjentów polityczno-biznesowych salonów III RP, ale one, w sytuacji zagrożenia pracami sejmowych komisji śledczych, bez wahania rzuciły Kulczyka "na pożarcie". Po wiedeńskim skandalu biznesmen najwyraźniej postanowił się usunąć w cień. W lipcu 2004 r. Kulczyk Holding sprzedał France Telekom swoje akcje w TP SA. Wartość pakietu na giełdzie wynosiła wówczas około 3 mld zł, ale ponieważ kupiony był na kredyt, Kulczyk zarobił około 180 mln zł. Na jesieni 2004 r. Kulczyk Holding sprzedał akcje PKN Orlen warte około 750 mln zł. Na początku grudnia Warta odkupiła od KH 50 proc. akcji PTE Dom za 56,5 mln zł. alias czas wpisu: 2006-02-22 22:32:08 |
| 11685 | lewak1 Serdeczne pozdrowienia kierujemy także do naszych towarzyszy z radykalnie lewicowych organizacji na całym świecie. I jeszcze małe wyjaśnienie dla naszych przeciwników politycznych: To, że jesteście naszymi przeciwnikami - jest jedynym i całkowicie wystarczającym uzasadnieniem celu i sensu naszego istnienia. Jak pisali póltora wieku temu Marks i Engels: "Niech drżą panujące klasy przed rewolucją komunistyczną. Proletariusze nie mają w niej nic do stracenia prócz swych kajdan. Do zdobycia mają cały świat. Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!" lewak1 czas wpisu: 2006-02-22 22:28:36 |
| 11684 | Patrick J. Buchanan - urodzony w 1938 r. w Waszyngtonie, w rodzinie katolickiej o korzeniach irlandzko-szkockich i bawarskich. Ukończył anglistykę i filozofię oraz dziennikarstwo. Jest znanym amerykańskim publicystą i konserwatywnym politykiem związanym z partią republikańską. Był współpracownikiem prezydentów Nixona, Forda i Reagana. Trzykrotnie kandydował na urząd prezydenta USA. Jako bezkompromisowy obrońca tradycji i orędownik dogmatycznego i liturgicznego tradycjonalizmu katolickiego, jest szczególnie znienawidzony przez lewicowe i demoliberalne "siły postępu", które chcąc go zdyskredytować nazywają go fałszywym, dwulicowym świętoszkiem, ekstremistą, antysemitą i nazistą. Jest założycielem i fundatorem magazynów "The American Cause" i "The American Conservaative", autorem książek Nowa większość (1973), Konserwatywne głosy, liberalne zwycięstwa (1975), Prawicowy od samego początku (1991), Wielka zdrada (1998), Śmierrć Zachodu (2001), Republika, nie Imperium (2002), Dokąd zmierza fałszywa prawica (2004). alias czas wpisu: 2006-02-22 22:25:02 |
| 11683 | Телеканал "Культура" Государственный телеканал. Сведения о телеканале, события, новости культуры, программа передач, онлайн-трансляция. tu telekanał "kultura" radio kuba telekanał państwowy a może i być gospodarczy. informacje o telekanale, wydarzenia, nowości kultury, zapowiedź programu, tłumaczenia on-line. radio kuba czas wpisu: 2006-02-22 22:19:54 |
| 11682 | 14:26 lewak1 Naszym celem jest krytyka zarówno myśli burżuazyjnej, jak i doktryny reformizmu, która pogodziła się z kapitalizmem i już od dawna stoi na gruncie burżuazyjnego parlamentaryzmu. W tej właśnie intencji zwracamy się do tysięcy uczciwych ludzi lewicy w Polsce, zaangażowanych w działalność partii, grup i grupek umiarkowanie lewicowych bądź uważających się za lewicowe - GPR, WGR, LBC, NLR, PD, KPP, PPS, UP i SLD, do związkowców, lewicowych anarchistów, ekologów, feministek i innych, również nie zrzeszonych ludzi polskiej lewicy z pozdrowieniami i z gorącym apelem: Towarzysze! Nie pozwólcie partyjnym aparatczykom i związkowym bonzom, nie pozwólcie sługusom kapitalistów, żeby Was oszukiwali, żeby Wami manipulowali. Porzućcie reformistyczne mrzonki! Przechodźcie - Wy i Wasze organizacje - na pozycje rewolucyjnego marksizmu! Porzućcie sekciarstwo i chodźcie z nami - razem zabijemy kapitalizm! ;-) lewak1 czas wpisu: 2006-02-22 21:20:18 |
| 11681 | do wszystkich co chcą cos tu napisać: KŁAMSTW NIE ZAMIESZAMY !. Dotyczy to wykasowanego wpisu o tym że cimoszewicz był jedynym porządnym kandydatem na urząd Prezydenta RP AB czas wpisu: 2006-02-22 21:08:41 |
| 11680 | Czesc Aliant ! przyznaję - moja wina moja wielka wina. MEA CULPA. wyjaśniam dwa działy antypropaganda głupoty i propaganda wiedzy. Jeśli idzie o Włodzimierza Cimoszewicza to żałuję jego odejścia z życia politycnzego. Przyznaję to nasza wina. Czujemy się odpowiedzialni za jego do odejścia do czynnego życia maklerskiego, ze szkoda dla giełdy. Żałujemy braku prównywalnego obiektu dla naszych niewybrednych kpin i drwin z jego niepowtarzalnej miłości do wiecznie żywego proletariatu w Polsce Rzeczpospolitej - Ludowej. Ale mam propozycję - niech kandyduje ponownie. Jako konstruktywna opozycja popie3ram jego ponowna kandydaturę. Nie ulega wątpliwości, że ulubiony polecany kandydat przez Pierwszą Damę wygra nastepne wybory. Doszedłem do wniosku, że zdecydowanie muszę zmienić styl moich wypowiedzi - żadnych epitetów, wulgaryzmów i aluzji. OK ? ham czas wpisu: 2006-02-22 21:08:10 |
| 11679 | Tymczasem - dodała Julia Pitera, która w gabinecie odpowiada za sprawiedliwość - reforma jest bardzo potrzebna. Nie da się jej tylko wprowadzić na wojennej ścieżce. Wstąpili na nią - twierdziła posłanka PO - niektórzy liderzy PiS, atakując świat prawniczy. Grozi to "zamknięciem się zawodów prawniczych na jakiekolwiek reformy". Nawet jeśli jest to tylko taktyczna zagrywka Platformy, to jest to nowy ton. Bardzo potrzebny, zwłaszcza, że Zbigniew Ziobro jest ostatnio poniewierany przez potężne lobby prawnicze a dyskusja z ministrem przypomina raczej podwórkowe zawody w zbiorowym rzucaniu kamieniami do celu. Mnie detereminacja Ziobry bardzo mi się podoba, bo tylko przyjmując taką postawę coś można zmienić. Nie mam poczucia, które ma część publicystów, że rządza nami jacyś straszni ludzie, demokracja się wali, a Polska za chwilę stanie się brunatna. Z drugiej strony gdyby Ziobro i Gosiewski nieco złagodzili język wypowiedzi (nie działania) to wyszłoby to sprawie na dobre. Nie można robić sobie wrogów na wszystkich frontach, bo do wprowadzania prawdziwych zmian potrzeba sojuszników. Wczoraj marzyłem o tym , żeby Mariusz Kamiński i Julia Pitera zechcieli współpracować ze sobą przy zwalczaniu korupcji. Dziś pomarzę, by Jan Rokita i Zbigniew Ziobro jeśli nie współpracowali ze sobą, to choć merytorycznie dyskutowali o reformie systemu sprawiedliwości. Ciekaw jestem, czy i jak Ziobro odpowie na propozycję Rokity. P.S. Przy okazji polecam bardzo ciekawy tekst z "Wprost" Bronisława Wildsteina i Grzegorza Pawelczyka o reformowaniu aparatu sprawiedliwości. Można się nie zgadzać z wyrazistymi tezami autorów, ale warto przeczytać ten tekst, bo większość mediów przytacza dziś wyłącznie głosy krytyków PiS-owskiego ministra. No i co to oznacza ? alias czas wpisu: 2006-02-22 20:54:43 |
| 11678 | Rokita, Ziobro, dialog? 2006.02.22 00:40 Po moich apelach, by Platforma i PiS czasem próbowały jednak rozmawiać ze sobą merytorycznie, spotkała mnie ze strony kilku blogowych komentatorów (Andy, Klu, Zofia) zjadliwa krytyka. Zarzucacie mi Państwo naiwność i brak trzeźwej oceny sytuacji. Otóż zdaję sobie sprawy z pewnej (zdrowej) naiwności moich apeli, ale myślę, że warto oderwać się czasem od narzuconej nam wojennej konwencji rozmowy o polityce i państwie. Jednym z obowiązków dziennikarzy jest przypominanie o pewnych sprawach. Na przykład o tym, że większość wyborców chciała koalicji PO-PiS. I że wszyscy odpowiedzialni za to, że nie powstała (w mojej ocenie wina rozkłada sie pół na pół) są obciążeni poważnym grzechem. Ale teraz coś pozytywnego. We wtorek wieczorem usłyszałem na zamkniętym spotkaniu prowadzonym przez Michała Karnowskiego i Piotra Zarembę z "Newsweeka" deklarację Donalda Tuska, że Platforma chce wprowadzać nową kulturę polityczną polegająca m.in. na tym, że opozycja nie tylko krytykuje rząd ale próbuje przedstawiać konstruktywne propozycje. Nie bardzo w to wierzyłem, ale po powrocie do domu otworzyłem Gazetę.pl i czytam: "Oczekujemy od ministra Zbigniewa Ziobro przedstawienia w ciągu dwóch tygodni planu naprawy wymiaru sprawiedliwości - oświadczył wczoraj Jan Rokita. Jeśli plan spełni oczekiwania Platformy, ta nie tylko go poprze, ale i pomoże ministrowi "dogadać" się ze środowiskami prawniczymi (...) - Mamy poczucie, że ostatnie spory na temat systemu sprawiedliwości grożą zablokowaniem jakichkolwiek zmian - powiedział dziennikarzom. alias czas wpisu: 2006-02-22 20:54:01 |
| 11677 | Pewne wyobrażenie o tym, na czym władza robotnicza miała by konkretnie polegać, przyniosła Komuna Paryska (1871). Wtedy to po raz pierwszy w historii robotnicy przejęli władzę polityczną (na razie w skali jednego miasta). Zdobytą w wyniku spontanicznego powstania władzę dość szybko utracili – co zakończyło się krwawą rzezią, brutalnymi represjami wobec uczestników Komuny. Doświadczenie Komuny Paryskiej zostało jednak przyswojone przez teoretyków i działaczy ruchu robotniczego – zakorzeniło się w świadomości robotników wielu krajów, w potężny sposób oddziaływało na wyobraźnię kolejnych pokoleń bojowników o sprawę robotniczą. Upadek Komuny był potężnym ciosem dla europejskiego ruchu robotniczego. Ruch robotniczy podniósł się jednak po tej porażce, rozwinął się i wzmocnił – osiągając rozmiary nieporównywalne z poprzednimi stadiami swojego rozwoju. Dopiero wówczas – w ostatnich dekadach XIX wieku – nastała era masowych partii robotniczych. Zrzeszone w II Międzynarodówce partie robotnicze wysuwały – jako swój program maksimum – zdobycie władzy przez robotników i likwidację kapitalistycznego wyzysku. Choć partie te stopniowo biurokratyzowały się i przechodziły na pozycje oportunistyczne, ruch robotniczy stanowił w owym czasie polityczną potęgę, a wizja obalenia władzy kapitału i zastąpienia jej władzą „swobodnie zrzeszonych wytwórców” nie miała w sobie nic z utopijności. W każdej chwili mogło dojść do decydującej walki o władzę w społeczeństwie, a były tylko dwie siły, które tę władzę mogły sprawować: kapitał albo klasa robotnicza. Rzeczywista walka o kształt społeczeństwa mogła rozegrać się tylko między tymi dwoma podmiotami. ham czas wpisu: 2006-02-22 20:43:33 |
| 11676 | nie przeżyjemy na szczęście drugi raz kolektywnego geniuszu klasy robotniczej ani żadnego realnego socjalizmu. Łza sie kręci - skąd te słowa ? Idea władzy robotniczej – wizja radykalnego przeobrażenia stosunków społecznych w interesie klasy robotniczej i pod jej kierownictwem – pojawiła się wraz z ruchem robotniczym. W okresie dynamicznego rozwoju tego ruchu, umacniania się jego politycznych wpływów w drugiej połowie XIX wieku, koncepcja przejęcia władzy politycznej i ekonomicznej przez robotników stała się naczelnym postulatem programowym masowych partii robotniczych. Pierwsze masowe partie robotnicze uważały władzę robotniczą (i jej społeczno-ekonomiczne następstwa) za podstawowy, historyczny cel ruchu robotniczego. ham www.gpr.webpark.pl/WladzaR1.htm czas wpisu: 2006-02-22 20:43:09 |
| 11675 | geniusz najwyższy stopień talentu, uzdolnień umysłowych; zdolność specjalna do twórczości wybitnie oryginalnej; człowiek w najwyższym stopniu twórczy, genialny. Etym. - łac. genialis 'weselny; jowialny, radosny, miły' od genius 'mit. rz. duch opiekuńczy, anioł stróż, bóstwo opiekujące się człowiekiem a. miejscem (genius loci) ham czas wpisu: 2006-02-22 20:35:18 |
| 11674 | problemem podstawowym każdej zdrowej gospodarki nie jest alokacja ograniczonych zasobów, ale przepływ wiedzy. Alokacja zasobów następuje w sposób wtórny do przepływu informacji. Nie jest problemem podjęcie racjonalnego działania przez uczestnika instytucji społecznych, ludzie są co do zasady rozsądni. Problemem jest zgromadzenie rozproszonej wiedzy: im większy wyrywek jej zgromadzimy, tym optymalniej będziemy mogli się zachować. Instytucje społeczne można postrzegać jako rezerwuary i przetworniki olbrzymiej wiedzy, posiadanej jedynie w małych fragmentach przez olbrzymie rzesze ich uczestników ham czas wpisu: 2006-02-22 20:33:44 |
| 11673 | Księga Koheleta zawiera rozważania nad sensem życia ludzkiego. Wynika z nich, że nic nie ma absolutnej wartości, nie jest trwałe, nie potrafi w pełni uszczęśliwiać. Ani bogactwa, ani władza, sława, nawet mądrość nie czynią człowieka pewnym i zadowolonym. Tę myśl wyrażają słowa: "vanitas vanitatum, et omnia vanitas" - "marność nad marnościami i wszystko marność". Przekonanie o tym, że wszystko jest marnością dotyczy zjawisk przyrody, zabiegów człowieka zmierzających do osiągnięcia bogactwa i sławy, używania przyjemności i mądrości. Kohelet mówi o zachłanności ludzi, marnotrawstwie, traceniu i omijaniu tego, co piękne, chęci korzystania z jak największych przyjemności. Człowiek poddany jest prawom przemijania i zapomnienia. Powinniśmy czerpać z życia pełnymi garściami wszystko to, co sprawia nam radość – tak można odczytać treść zapisaną w księdze Koheleta. Autor podkreśla, że nie należy wyczekiwać jakiegokolwiek końca, a jedynie cieszyć się z tego, co mamy i to bez względu na wszystko. W życiu jest czas na radość i na smutek, i powinniśmy zachować odpowiedni dystans do życia. Należy utrzymywać umiar i rozsądek nie tylko w szczęściu, ale także przy niepowodzeniach. Właśnie stwierdzenie o niezbędnej równowadze między cierpieniem a szczęściem jest tezą „Ody do Rozpaczy”. W niej możemy przeczytać, iż cierpienie i rozpacz jest dopełnieniem człowieczeństwa, bez niego nie doświadczymy pełni życia, a także nie docenimy szczęścia. Podsumowując: powinniśmy żyć według prawa bożego, gdyż Bóg nie przemija, jego mądrość jest wieczna, niezmienna. Wszystko, co posiadamy jest od Boga i On będzie sądził człowieka. Konkluzja Księgi Koheleta zawiera się w ostatnich wersach (12,13-14): "Koniec mowy. Wszystkiego tego wysłuchawszy: Boga się bój i przykazań jego przestrzegaj, bo cały w tym człowiek! Bóg bowiem każdy czyn wezwie przed sąd dotyczący wszystkiego, co ukryte: czy dobre było, czy złe" ham czas wpisu: 2006-02-22 14:50:18 |
| 11672 | promocja polskiej nauki promocja polskiej kultury promocja polskiej natury to środki dla zapewnienia dobrobytu Polaków reszta to wiatr i pył Kohelet (albo Ekklesiastes) - autor jednej z ksiąg dydaktycznych (mądrościowych) Starego Testamentu. Nie jest to właściwie własne imię autora, lecz nazwa funkcji mędrca "przemawiającego na zebraniu". Język grecki zwał tę funkcję Ekklesiastesem i taką nazwę otrzymała księga Koheleta w Septuagincie i Wulgacie. W tytule księgi Koheleta pisze: "Słowa Koheleta, syna Dawida, króla w Jeruzalem" (Koh 1,1), a fragmenty opisujące życie Koheleta w dwóch pierwszych rozdziałach księgi odpowiadają w dość dużej mierze życiorysowi Salomona. Prawdopodobnie jest to jednak zastosowana przez Koheleta fikcja literacka, mająca wskazywać, że waga słów Ekklesiastesa jest tak wielka, jak gdyby wypowiedział je sam mądry król Salomon. Kohelet żył prawdopodobnie pod koniec III lub na początku II w. przed Chrystusem, na co wskazują styl i cechy językowe jego księgi. Księga Koheleta, Księga Ekklezjastesa - księga należąca do pism dydaktycznych Starego Testamentu (w Biblii Hebrajskiej zaliczana do ketuvim - pisarze). Kohelet (po gr. Ekklesiastes - to nazwa urzędu osoby uprawnionej do przemawiania podczas zebrań. Autor podaje się za syna króla Dawida, a pewne informacje wskazują na osobę króla Salomona - co jednak stanowi prawdopodobnie fikcję literacką. Datowanie księgi jest niepewne; tematyka i styl wskazują na III w. p.n.e.. Księga zawiera świadectwo zainteresowań filozoficznych oraz eschatologicznych starożytnych Izraelitów. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:49:36 |
| 11671 | czy są uwagi ? czy są komentarze ? czy ktoś chce coś sensownego dodać ? słuchamy chętnie ... ham czas wpisu: 2006-02-22 14:44:20 |
| 11670 | Zasygnalizowane wyżej trzy paradygmaty związane z problematyką autonomii i wolności nauki należy ujmować komplementarnie. Gdyby ostatni paradygmat izolować od dwu pozostałych, to ginie prawdziwa wolność nauki, a powstaje państwo totalitarne. Jeżeli natomiast domagać się nieograniczonej etycznie i prawnie wolności badań naukowych, to nauka może stać się zagrożeniem dla człowieka. Autonomia nauki, w tym także uczelni wyższych – łącznie z uniwersytetami – jest weryfikacją istnienia wolności życia społecznego. Dlatego społeczeństwo obywatelskie powinno respektować i strzec wolności nauki. Jedyną podstawą ograniczenia tej wolności jest ochrona podmiotowości i godności ludzkiej osoby. Nauka, która niszczy człowieka czy społeczną wspólnotę, staje się pseudonauką służącą zbrodni. Jeżeli nauka ma na uwadze dobro człowieka (a mieć powinna), to nie może ignorować głosu sumienia i związanych z nim praw moralnych. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:42:25 |
| 11669 | Z tego względu wydaje się konieczne powołanie odpowiednich gremiów w skali ogólnokrajowej, złożonych z naukowców różnych specjalności – prawników, polityków, etyków, filozofów i teologów – do których kompetencji należałoby wszechstronne omawianie istniejących dylematów moralnych. Tego rodzaju gremia czy rady etyczne nie mogłyby, oczywiście, arbitralnie ustalać kryteriów i norm etycznych, podobnie jak nie mogą tego czynić parlamenty czy rządy. Ich zadaniem byłoby jedynie wyjaśnienie różnych aspektów i elementów związanych z ewentualną limitacją wolności badań naukowych. Ostateczną i nieprzekraczalną granicą wszelkiego działania człowieka, w tym także aktywności ludzi nauki, jest integralność osoby ludzkiej i dobro społeczne. Dlatego słuszna jest decyzja tych państw, które wprowadziły prawny zakaz tzw. klonowania ludzi, gdyż to przekreśla godność i niepowtarzalność ludzkiej osoby. Granicą autonomii nauki jest również autentyczne i ważne dobro społeczne, np. rodziny, społeczności lokalnej, narodu czy ludzkości. Z tego względu świadoma współpraca naukowców np. przy produkowaniu broni masowej zagłady, względnie niszczeniu środowiska naturalnego w dużej skali jest etycznie nie do usprawiedliwienia. Dlatego niezbędne są klarowne dyrektywy prawne, zakazujące nie tylko stosowania niektórych środków i metod, ale także podejmowania godzących w dobro człowieka i całych społeczności zadań badawczo-naukowych. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:41:53 |
| 11668 | PRAWNE GRANICE WOLNOŚCI Z powyższych rozważań wynika trzeci paradygmat społecznego personalizmu, mianowicie nieuchronność jurydycznych ograniczeń wolności nauki wówczas, gdy domaga się tego dobro ludzkiej osoby, względnie dobro społeczności. Prawna limitacja badań naukowych jest ostatecznością, dlatego powinna dotyczyć jedynie niektórych sektorów nauki i zawsze winna być poprzedzona dyskusją na kompetentnym forum. Istnieją już rady etyczne w łonie niektórych parlamentów, powołują takie rady również pracownicy społecznych środków przekazu, niektóre partie polityczne, uczelnie wyższe, instytuty naukowe itp. Współczesny żywiołowy rozwój nauki i techniki prowadzi do poważnych dylematów natury etycznej. Najczęściej dotyczy to nauk medycznych, które stosunkowo najgłębiej ingerują w osobową tożsamość człowieka. Wolność jest atrybutem człowieka, dlatego nie powinna nigdy obracać się przeciw niemu. Wolność jest nie tylko prawem człowieka, ale także jego zobowiązaniem do właściwego jej używania. Stąd niezbędna jest moralna samodyscyplina człowieka nauki. W przeszłości zagrożeniem nauki było jej upolitycznienie, względnie ideologizacja. Obecnie takie niebezpieczeństwo dalej istnieje, ale bardziej częste jest zagrożenie merkantylizmu dla ludzi nauki. Sponsorowanie badań naukowych nie zawsze jest bezinteresowne i etycznie klarowne. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:41:17 |
| 11667 | Celem nauki jest odkrywanie prawdy, ale bardzo często ta prawda rzutuje na losy ludzi indywidualnych i całych społeczeństw. Prawda naukowa zwykle nie ma profilu czysto teoretycznego, lecz dotyczy człowieka – osoby. Odnosi się to w szczególny sposób do współczesnych nauk biologiczno-medycznych, między innymi tzw. inżynierii genetycznej. Wszelkie eksperymenty przeprowadzane na ludzkich embrionach odzierają człowieka z należnej mu godności osobowej i traktują wyłącznie jako materiał biologiczny. Immanuel Kant słusznie apelował, aby człowiek nie był traktowany nigdy jako narzędzie, czyli przedmiot, ale jako samoistny cel i podmiot. Czas istnienia nie odgrywa tu żadnej roli, gdyż godności osobowej nie nadaje człowiekowi społeczeństwo i ono nie ma prawa jej naruszać. Celem nauki nie może być ujmowana abstrakcyjnie prawda, ale dobro człowieka. Naukowiec nie może więc ignorować norm moralnych, a czyni to wówczas, kiedy w jakikolwiek sposób przyczynia się do psychicznego czy biologicznego niszczenia ludzkiej osoby. Niemoralny naukowiec nie jest prawdziwym naukowcem. Potwierdzeniem tego są choćby hitlerowscy lekarze, którzy w obozach koncentracyjnych przeprowadzali zbrodnicze badania na bezbronnych więźniach. Każde działanie człowieka winno służyć dobru człowieka. Praca naukowa nie może być wyjątkiem, dlatego powinna posiadać wymiar humanitarno-etyczny. Etos nauki jest konsekwencją faktu rozumności i wolności człowieka. Absencja zmysłu moralnego zachodzi w świecie zwierzęcym, w którym dominują irracjonalne biologiczne popędy. Wolność człowieka łączy się nierozerwalnie z odpowiedzialnością za podjęte działania. Odpowiedzialna wolność jest właściwością szczególnie pożądaną w kręgu ludzi nauki. Oczywiście, nie wszystkie ograniczenia etyczne powinny znaleźć swój rezonans w obowiązującym prawie pozytywnym, choć niejednokrotnie jest to konieczne. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:39:52 |
| 11666 | WOLNOŚĆ ODPOWIEDZIALNA Wolność jest podstawowym prawem każdego człowieka, tym bardziej jest człowieka nauki poszukującego prawdy. Proces odkrywania prawdy w nauce jest długotrwały, wieloaspektowy i zwykle kolektywny. Dlatego ludzi nauki, obok pasji szukania prawdy, powinny charakteryzować także inne wartości: cierpliwość, pokora intelektualna, lojalność wobec innych, niezależność od układów personalnych i panujących nawyków, uczciwość i wierność odkrytej prawdzie. Tak więc prawdziwym naukowcem jest tylko ten, kto jest wewnętrznie wolny od różnych form moralnego zła. Nauki nie można separować od uniwersalnych norm etycznych, gdyż bez nich i wbrew nim naukowiec nie nabędzie wolności wewnętrznej. Istnieją jeszcze inne uzasadnienia etosu nauki. Każde ludzkie działanie podlega kwalifikacji moralnej, dlatego mówimy np. o etyce zawodowej lekarza, nauczyciela, kierowcy pojazdu mechanicznego, rodziców, pracowników mass mediów itd. Praca naukowa nie może być oceniana jako etycznie neutralna, a więc pozostająca – mówiąc językiem Nietzschego – „poza dobrem i złem”. Rezultaty pragmatyczne prowadzonych badań naukowych mają olbrzymie znaczenie społeczne, dlatego również z tego względu nieodzowny jest etos ludzi nauki. Bez współpracy naukowców nie byłoby broni nuklearnej, biologicznej i chemicznej, które ze swej natury są nieetyczne. Jest faktem, że ludzie nauki i techniki wielokrotnie byli manipulowani przez polityków, wśród których nie brakło zbrodniarzy. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:39:19 |
| 11665 | Wolność zewnętrzno-jurydyczna jest prawem ludzi nauki i zarazem obowiązkiem państwa. Przyjmując personalistyczną koncepcję człowieka, należy także mówić o potrzebie wolności wewnętrznomoralnej ludzi pracujących naukowo. Tego typu wolność to nic innego, jak świadomość moralnych wartości i związanych z tym faktem etycznych zobowiązań. Należy odróżniać wolność nauki w życiu społecznym i wolność w samej nauce. Pierwsza z nich ma profil społeczno-prawny, druga natomiast implikuje ograniczenie wolności badań naukowych z racji etycznych. Czy i dlaczego można mówić o etyce ludzi pracujących twórczo w zakresie nauki? Wielu uczonych sądzi, że nauka posiada wartość wsobną, dlatego jakakolwiek limitacja wyboru celów badawczych i stosowanych metod nie jest dozwolona. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:38:47 |
| 11664 | WOLNOŚĆ WEWNĘTRZNA Wolność nauki istnieje wówczas, kiedy ze strony władz polityczno-państwowych nie ma restrykcji, utrudnień czy wręcz komenderowania ludźmi nauki i całym szkolnictwem. Naczelnym celem wszystkich nauk powinno być odkrywanie pełnej prawdy o człowieku i otaczającej go rzeczywistości. Nauka nie powinna być instrumentem ideologii i polityki, a także nie może ograniczać się do doraźnych celów pragmatyczno-ekonomicznych. Jej zadania są uniwersalne, ma bowiem służyć dobru człowieka jako osoby. Warunkiem wolności badań naukowych jest pluralizm dyscyplin naukowych i stosowanych metod badawczych. Pluralizm nauk (przyrodniczych, humanistycznych, technicznych, filozoficznych) nie jest równoznaczny z relatywizacją prawdy, jest natomiast poszukiwaniem wielowymiarowej prawdy o rzeczywistości. Wolność nauki wymaga tolerancji wobec różnorodności ujęć poszczególnych dyscyplin i nurtów nauki, ponieważ nikt nie ma monopolu na prawdę. Zagrożeniem wolności nauki jest klimat zacietrzewienia, fanatyzmu, ekskluzywizmu itp. Postulat wolności nauki był ignorowany przez totalitarne ideologie marksizmu i hitleryzmu. Państwa o ustroju marksistowsko-komunistycznym gorliwie realizowały postulat dyktatury proletariatu, wprowadzając surową cenzurę wszelkich prac naukowych i literackich, co uniemożliwiało autonomię badań naukowych. Państwo niemieckie, zdominowane przez ideologię hitleryzmu, w sposób jawny odrzuciło wolność nauki. Efektem tego było palenie książek, a następnie fizyczne niszczenie ludzi nauki i kultury będących w opozycji do nazizmu. Obie wspomniane ideologie są potwierdzeniem nieodzowności wolności nauki i kultury. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:38:03 |
| 11663 | W przeszłości istniały okresy napięcia pomiędzy przedstawicielami nauki a ludźmi Kościoła. Symboliczne w tym względzie było potępienie Kopernika i Galileusza. Współcześnie jednak Kościół w sposób zdecydowany broni postulatu wolności badań naukowych. Idea wolności nauki jest częstym wątkiem przemówień papieża Jana Pawła II. W 1982 r., w uniwersytecie w Bolonii, powiedział: Raz jeszcze należy podkreślić zasadę względnej autonomii instytucji uniwersyteckiej jako gwarancji wolności nauki. Wolność bowiem jest zawsze istotnym warunkiem rozwoju nauki, jeśli chciała ona zachować głęboką godność poszukiwania prawdy i nie być sprowadzona do pełnienia wyłącznie funkcji narzędzia ideologii, zaspokojenia tylko celów bezpośrednich, społecznych potrzeb o charakterze materialnym czy potrzeb gospodarczych. (...) Nauka tym skuteczniej może wpłynąć na praktykę, im większą cieszy się wolnością w poszukiwaniu prawdy. Do respektowania autonomii uniwersytetu wzywał papież również w 1987 r., przemawiając do pracowników nauki w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Apelował wówczas o poszanowanie „wymogu wolności akademickiej” i „słusznej autonomii uniwersytetów”, gdyż są one rzeczywistym sprawdzianem podmiotowości całego społeczeństwa. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:37:28 |
| 11662 | WOLNOŚĆ I GODNOŚĆ Teoria personalizmu stwierdza, że człowiek jest osobą, czyli rozumną i wolną istotą, podmiotem ontologicznym i prawnym swych działań. To stwierdzenie odnosi się do każdego człowieka, ale w sposób szczególny do pracownika nauki. Dlatego dla personalizmu społecznego istotny jest postulat pełnej wolności nauki i całej kultury. Potwierdzają to zarówno międzynarodowe deklaracje praw człowieka, jak i społeczna nauka Kościoła. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 10 grudnia 1948 r. w artykule 27 stwierdza: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestnictwa w życiu kulturalnym społeczeństwa, do korzystania ze sztuki, do uczestnictwa w postępie nauki i korzystania z jego dobrodziejstw. Wolność nauki i kultury jest postulowana w sposób jednoznaczny w soborowym dokumencie o Kościele w świecie współczesnym (nr 59), gdzie czytamy: Wobec tego, że kultura wypływa bezpośrednio z natury rozumnej i społecznej człowieka, potrzebuje ona nieustannie dla swego rozwoju należytej wolności oraz prawowitej możności samodzielnego działania według własnych zasad. Słusznym prawem więc domaga się ona poważania i cieszy się pewną nietykalnością, oczywiście przy zachowaniu praw osoby ludzkiej i wspólnoty, czy to partykularnej, czy uniwersalnej, w granicach dobra wspólnego. Aprobata wolności nauki i kultury jest pełna, a jedynym jej ograniczeniem powinno być dobro osoby i wspólne dobro społeczności (uniwersytetu, narodu, państwa, ludzkości). ham czas wpisu: 2006-02-22 14:36:57 |
| 11661 | Autonomia nauki, w tym także uczelni wyższych, jest weryfikacją istnienia wolności życia społecznego. Dlatego społeczeństwo obywatelskie powinno respektować i strzec wolności nauki. Nauka jest podstawową formą kultury człowieka, która współcześnie wywiera coraz większy wpływ na całokształt życia ludzkiego w jego wymiarze indywidualnym i społecznym. Nic więc dziwnego, że przedmiotem licznych gwałtownych kontrowersji jest problematyka zakresu wolności naukowej. Jedni przyznają ludziom nauki prawo do nieograniczonej autonomii, inni sugerują możliwość czy nawet konieczność jej limitacji. Przyjmując za podstawę rozważań personalizm społeczny, odwołujący się do kategorii godności osobowej człowieka i związanych z nią fundamentalnych praw, można sformułować następujące paradygmaty: 1. Nauka wymaga wolności zewnętrznospołecznej zagwarantowanej prawem; 2. Nauka może się rozwijać jedynie w klimacie wolności wewnętrznomoralnej uczonego; 3. Dobro osoby ludzkiej i dobro wspólne społeczeństwa wymagają niejednokrotnie prawnych ograniczeń wolności badań naukowych. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:35:29 |
| 11660 | Uniwersytet (z łac. universitas doctorum et studentium czyli ogół doktorów i studentów) - najstarszy rodzaj wyższej uczelni o charakterze nietechnicznym, którego celem jest przygotowanie kadr pracowników naukowych oraz kształcenie wykwalifikowanych pracowników. Jednostki organizacyjne uniwersytetu posiadają uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora co najmniej w dwunastu dyscyplinach, w tym przynajmniej po dwa uprawnienia w dziedzinach nauk humanistycznych, społecznych lub teologicznych, matematycznych, fizycznych lub technicznych, przyrodniczych oraz prawnych lub ekonomicznych. Pierwsze średniowieczne uniwersytety powstały w wieku XII i były wytworem ówczesnej kultury miejskiej. Ich struktura organizacyjno-ustrojowa wzorowana była na instytucjach cechowych. Olbrzymi wpływ na kształt uczelni miał kościół; językiem wykładowym - łacina. Rozkwit uniwersytetów i towarzyszących im ośrodków miejskich datuje się na XIII-XV wiek. Zapoczątkowana w XVII wieku rewolucja naukowa dała bodziec do rozwoju nowożytnych uniwersytetów, które od średniowiecznych odróżniało uniezależnienie od wpływów kościelnych, wprowadzenie języków narodowych jako wykładowych, a także skierowanie nacisku na osobistą pracę naukową profesorów i swobodę prowadzonych przez nich badań naukowych. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:32:38 |
| 11659 | prymitywizm jest niestety wszechobecny ale na szczęście tak długo dzban wodę nosi nim urwie się ucho ! ham czas wpisu: 2006-02-22 14:14:00 |
| 11658 | Zredukowana do swoich najbardziej podstawowych elementów dyskusja o przyszłości świadomie powinna być głoszona o tym czego pragniemy społecznie i z czego wnioskujemy jaka możliwie jest technologia. Wszyscy z nas rozkoszują się wygodą centralnego ogrzewania, spłukiwających toalet, czy elektrycznego oświetlenia - lecz nie kosztem naszej ludzkości. Może są one możliwe razem, lecz może nie”. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:12:03 |
| 11657 | Czasy postindustrialne odcięły się częściowo od zachwytu i niezłomnej wiary w postęp techniczny, a zatem i cywilizacyjny. Kończąc z tym pozytywistycznym chłamem zrodziły pierwsze punkty oporu wobec globalnej cywilizacji i stosunkom władzy i technologii w niej panującej. Lata 60-te zapoczątkowały głęboką krytykę władzy i technologii, inspirując do dziś radykalnych ekologów, zielonych anarchistów itd. Od tego czasu zaczęła rozwijać się myśl anarcho-prymitywistyczna. Pierwszym z ognisk skupiających się wokół tej tematyki była anarchistyczna grupa z Detroit publikująca pismo „Fifth Estate”. W 1979 roku wyraźnie odżegnali się od sentymentalnego powrotu do natury czy podróży wstecz: „Pozwólcie nam uprzedzić krytyków, którzy oskarżyliby nas o pragnienie powrotu ‘do jaskiń’ lub zwyczajnego pozorowania naszej roli, tj. cieszenia się komfortami cywilizacji w chwili bycia jej najsurowszymi krytykami. My nie pozujemy epokę kamienia jako modelu naszej utopii (…), ani też nie sugerujemy powrotu do zbierania i polowań jako środków dla naszego bytowania. Raczej nasze rozpatrywanie w pojęciach przed cywilizacyjnych sprzeciwia się pojęciu, że ludzie zawsze żyli z budzikami i w otoczeniu fabryk. Atakuje ono powszechną amnezję, której rodzaj przedstawia się również w jej genezach jak i rozmaitościach społecznego zjednoczenia, które istniało na przestrzeni dziesiątków tysięcy lat przez wzniesieniem państw. Oznajmia ono, że praca nie zawsze była kryterium ludzkiej egzystencji i że miasta i fabryki nie zawsze niszczyły środowiska. Zapewnia ono, iż był to czas kiedy ludzie żyli w harmonii z sobą nawzajem, oraz z swym naturalnym otoczeniem, z których obydwa znali dokładnie… ham czas wpisu: 2006-02-22 14:11:42 |
| 11656 | Anarcho-prymitywizm odchodzi od takiego wyobrażenia, tj. idei prymitywu jako genezy i źródła. Poszukuje natomiast bardziej radykalnych sposobów odejścia od struktur zachodniej cywilizacji. Łączy krytyczne analizy cywilizacji wraz z powtórnym oszacowaniem prymitywu. Te dwa wzajemne powiązania są bardzo istotne dla zrozumienia tego nurtu. Nie zajmuje się zatem - kopiowaniem prymitywnych ścieżek życia, lecz oszacowuje prymityw i poszukuje w nim inspiracji - jednak tylko w takich granicach w jakich nie zaprzecza się podstawowym anarchistycznym analizom. Jest procesem ocknięcia się, odnowienia. Jest on - jak Moore przytacza - trybem myśli i akcji, światopoglądem, trybem życia w sensie, którego Hakim Bay określił jako ontologiczną anarchię. Jest on przeciwstawieniem się aby iść prymitywnie, oraz głosi potrzebę powstania prymitywu jeszcze raz. Tak więc ma on na CELU ujawnienie i tropienie związków władzy w różnorodności form oraz realizowanie syntezy współczesnej anarchii z prymitywem, pełnej podziwu wizji opartej na Ziemi. Nurt ten odrzuca całą ideologię i władzę - na rzecz integralnego przeżycia teraźniejszości. Nie jest zatem poplecznikiem żadnej ideologii, a osoby podzielające uwagi tego nurtu często nie życzą nazywania ich prymitywistami, anarcho-prymitywistami, czy jakąkolwiek inną ideologiczną etykietą. Jest to zatem poręczna nazwa, używana do scharakteryzowania różnych ludzi pod wspólnym projektem. Prymitywizm łączy w sobie elementy z różnych przeciwstawnych nurtów - ekologicznej świadomości, anarchistycznego antyautorytetyzmu, feministycznej krytyki, idei Sytuacjonistów, teorii zero-work, technologicznego krytycyzmu, podążając jednak ponad opozycją do pojedyńczych form władzy, aby odrzucić je wszystkie i przedstawić radykalną alternatywę. Nurt ten koordynowany jest przez sieć kontaktową Primitivist Network z Anglii. Znane mi anglo-języczne pisma zajmujące się tematyką prymitywistyczną to - Green Anarchist, Fifth Estate, Anarchy: journal of desire armed. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:10:30 |
| 11655 | Po pierwsze mylna jest teza, iż prymitywi zamieszkują świat - wieczny i nie zmieniający się. Historia, jak trafnie określa Perlman mianem „swojej opowieści”, jest opowieścią dominacji i kontroli, która jest swym narratorem. Prymitywy jednak wbrew powszechnym przekonaniom nie należą do struktur tejże opowieści, zatem nie zajmują tego typu miejsca w chronologii. Ponadto wyobrażenie to odmawia prymitywom możliwości rozwoju, co zostało historycznie wykorzystane do scharatkteryzowania ich jako - zacofanych, uzasadniając tym samym potrzebę zachodniej interwencji w imię postępu. Po drugie. Zachodni prymitywizm podtrzymuje koncepcję historii liniowej, odrzucając inne sposoby konceptualizacji czasu i przestrzeni. Ponownie daje to uzasadnienie dla ideologii postępu, mającego uwolnić prymityw - jako stan, punkt w historii - od prostoty i kłopotliwych poróżnień, dając mu szansę rozwoju - w ramach swoich struktur. Po trzecie. Ten sposób wyobrażenia prymitywu cechuje się również stawianiem wyraźnej granicy pomiędzy „nami” a „nimi”-prymitywami. Tak też prymityw zawsze jest innym, był dawno, dawno temu i daleko od nas. Pomimo tego, że teraźniejszość przestrzeni i czasu prymitywów, ich specyfika została zatracona - w procesie powrotu do źródeł wyobrażenie prymitywów rysuje się jako sielanka, którą ma się właśnie odnaleźć w ramach nie ich lecz zachodniej historii (John Moore, Powrót do domu) ham czas wpisu: 2006-02-22 14:09:38 |
| 11654 | Nurt prymitywistyczny, zwany również anarcho-prymitywizmem, radykalnym prymitywizmem, ruchem anty-cywilizacyjnym czy technologicznym -niestety jest właściwiej opisany niż nazwany. Nie należy go również mylić z prymitywizmem w sztuce. Pod hasłem zachodniego prymitywizmu, powrotu do korzeni, źródeł - powierzchownie może się kryć również idea anarcho-prymitywizmu. Prawdopodobnie zawiodę niektórych z was - jednak rzecz ma się trochę inaczej. Niestety często jest tak, że radykałowie także pozostają na tej powierzchownej, wydawać by się mogło dość atrakcyjnej idej - powrotu do źródeł. Wyobrażenia prymitywu, które bierze się z takiego myślenia często było wykorzystywane do uprawomocnienia rasizmu i imperializmu w historii Zachodu. Teza, że Zachód czy inna polityczna-kulturowa część naszej cywilizacji może odkryć swoje źródła przez podróż do prymitywu, zawiera wiele sprzeczności. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:08:37 |
| 11653 | Prymitywizm – tendencja w literaturze i sztuce XX w., której rzecznicy zgłaszają sprzeciw wobec świata cywilizacji technicznej, wzorów racjonalistycznego myślenia, przymusów organizacji współczesnego życia społecznego, sztuczności form artystycznych i postulują powrót do pierwotności: do natury nie zniewolonej jeszcze przez technikę, do prostych form współżycia społecznego, do nie skrępowanej przez konwencje kulturalne spontanicznej ekspresji przeżyć i emocji, do twórczości żywiołowej i bezpośredniej uprawianej bez oglądania się na panujące kanony estetyczne. Tendencja ta w różnych swoich składnikach występowała w wielu kierunkach artystycznych, m.in. w (-) futuryzmie, ekspresjonizmie, (-) dadaizmie, (-) surrealizmie. Wyrażała się w koncepcji poety jako człowieka pierwotnego, w kreacjach bohaterów-prostaczków, w swoistym kulcie dzikości i barbarzyństwa, w nawiązaniach do twórczości ludowej, naiwnej i prymitywnej, w upodobaniu do jarmarcznej tandety, kiczu, form kalekich, tematów "niskich" i odmian języka znajdujących się poza standardami mowy warstw wykształconych. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:06:20 |
| 11652 | Prymitywizm socjalistyczny 1. Cecha sztuki ludów pierwotnych, także sztuki ludowej i sztuki dziecięcej. 2. Kierunek w sztuce współczesnej; spontaniczna twórczość artystów (najczęściej samouków), którzy nie są związani z żadnymi kierunkami sztuki współczesnej ani tradycjami sztuki ludowej lub dziecięcej. Polega na upraszczaniu oraz często deformacji i stylizowaniu, skłonności do skrajnego realizmu. ham czas wpisu: 2006-02-22 14:05:00 |
| 11651 | Socjalizm = Искусство Быть Дебилом ce tout nic dodać nic ująć rien ne va plus ham czas wpisu: 2006-02-22 14:02:15 |