| 13250 | Szef Samoobrony Andrzej Lepper wykluczył powstanie rządu PiS i Samoobrony, bez swojego udziału w tym gabinecie. Jak dodał, ważne dla Samoobrony resorty to rolnictwo, ochrona środowiska, gospodarka i resort pracy. hmmmm....czy Gilowska odejdzie? ham wróciłeś? pysznie!!! robie herbatę i już czytam :) zmorka czas wpisu: 2006-03-28 19:46:40 |
| 13249 | "Miałem to szczęście, że przez ostatnich kilkanaście lat byłem z nim w stałym kontakcie" - wspomina redaktor "Tygodnika Powszechnego" Tomasz Fiałkowski. "Przyglądałem się z bliska człowiekowi, który miał w sobie wręcz porażającą wielość rejestrów. Czerpał zewsząd, z każdego źródła informacji, właściwie aż do samego końca nie chciał tracić kontaktu ze światem. Na przestrzeni jednego niewielkiego tekstu potrafił napisać o pierwszej rocznicy tsunami, książce Jarosława Marka Rymkiewicza "Umschlagplatz" i encyklopedii leśmianowskiej. I znajdował zdumiewające powiązania pomiędzy pozornie odległymi dziedzinami" - czytamy we wspomnieniach Fiałkowskiego. "Rzeczpospolita" podkreśla, że pisarz ze swadą wypowiadał się na temat osiągnięć medycyny, techniki, o socjologii, literaturze i filozofii. Dziennik zwraca uwagę na prawdziwie renesansowy umysł Stanisława Lema. "Trybuna" podkreśla, że Lem był przede wszystkim wybitnym myślicielem o rozległych horyzontach i ogromnej wiedzy, świetnie obeznanym z rozległymi obszarami wiedzy z zakresu nauk ścisłych, przyrodniczych i humanistycznych. ham czas wpisu: 2006-03-28 16:33:53 |
| 13248 | "Czerpał zewsząd, z każdego źródła informacji, właściwie aż do samego końca nie chciał tracić kontaktu ze światem" - to jedna z wielu opinii o zmarłym Stanisławie Lemie, które zamieszczają dzisiejsze dzienniki. "Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę, że gdy weźmiemy do ręki gazetę i będziemy czytać o problemach z terroryzmem, kontrolą internetu czy żywnością transgeniczną, to trudno nam będzie znaleźć jakiś temat, którego Lem nie przewidział. Gazeta zauważa, że wszyscy dziś żyjemy w jednej z jego powieści. "Gazeta Wyborcza" cytuje także literaturoznawców, krytyków i pisarzy, którzy wspominają Stanisława Lema. Borys Strugacki - rosyjski pisarz science-fiction określa Lema jako pisarza o "tytanicznej erudycji i absolutnie niezwykłej wyobraźni". Strugacki podkreśla, ze rozstając się z Lemem, rozstajemy się z cała epoką. Inny rosyjski pisarz Władimir Sorokin przypomina, że to Stanisław Lem jako pierwszy przedstawił tezę, że rozwój na innych planetach nie jest antropomorficzny. Sorokin twierdzi, że "w fantastyce Lem w jakimś sensie przypomina Lwa Tołstoja". "To był bardzo potężny człowiek" - pisze Sorokin. Prof. Stanisław Bereś - literaturoznawca pisze, że Lem to był "prawdziwie renesansowy intelekt, który mógł jak równy z równym polemizować z całymi instytutami nauk ścisłych i humanistycznych". "Miał impulsywny charakter, ale było w nim również wiele ciepła" - wspomina prof. Bereś. \ ham czas wpisu: 2006-03-28 16:33:22 |
| 13247 | 'La Stampa': Stanisław Lem - wesoły apokaliptyk "Wesołym apokaliptykiem" nazwał dziennik "La Stampa" zmarłego dzień wcześniej Stanisława Lema. Turyński dziennik podkreślił, że dzięki ekranizacjom powieści "Solaris" sława polskiego pisarza związana jest z kinem. Autor wspomnienia o Stanisławie Lemie, Bruno Ventavoli, przypomniał, że "Solaris" w reżyserii Andrieja Tarkowskiego wygrał festiwal w Cannes. "To po tym filmie Zachód odkrył metafizyczną i sarkastyczną fantastykę naukową wielkiego polskiego autora" - podkreślono w artykule na łamach turyńskiej gazety. Według dziennika Lem wiódł życie "energiczne, trudne i odważnie niezależne". "La Stampa" napisała między innymi o problemach Lema z cenzorami, którym nie podobały się jego fantazje. "Lecz Lem nigdy nie ugiął się przed cenzurą" - dodał Ventavoli. Jak zauważył, w 1977 roku Polska zgłosiła pisarza do nagrody Nobla. "W tamtym roku wygrał Vicente Aleixandre: czy ktoś go jeszcze pamięta?" - zapytał sarkastycznie włoski publicysta. "Od końca lat 80. Lem praktycznie zaprzestał pisania powieści. Lecz nigdy nie porzucił swej wesoło-apokaliptycznej wizji świata. Wierzył w naukę, ale także w irracjonalizm. Kochał technologię, ale wiedział, że prowadzi ona do gwałtu na naturze, do stworzenia broni i machin zdolnych do zniszczenia Człowieka" - napisała "La Stampa" w artykule zatytułowanym "Wesoły apokaliptyk". ham czas wpisu: 2006-03-28 16:30:03 |
| 13246 | aby żyć nie potrzebuję żadnej partii. ale żeby przeciwdziałac złu skierowanemu przeciwa własnej rodzinie muszę organizować się prawnie aby egzekwowac logiczne zmiany. frajerzy nie dajcie sie doic, rolowac tym, których wybraliscie. obiecuja a sami sie oblowili i zabezpieczyli waszym kosztem. ale polski idiotyzm. ham czas wpisu: 2006-03-28 16:24:33 |
| 13245 | bydło tylko ryczy trzoda chlewna kwiczy dojona i zarzynana. to jest demokracja i socjalizm kazdemu wiącha słomy i trawy i koryto wodopój. Moj swiatopogląd i moi towarzysze to wolne dumne orły z polotem ponad nieboskłon. Kto tak się czuje jest razem ze mną w przestworzach radując się wiatrem smagającym twarz. Bystrość uwalnia. Wyrwałem sie z komunistycznych zasieków przez druty kolczaste zielonej granicy na Wegrzech. Wygrałem. Teraz zasieki i beton ludzie maja we łabch i wrogowie osadzili się w Sejmie. Sami ich wybraliśmy - czy ten naród jest godny szaqcunku. A jebał to pies. To bandyci i złodzieje albo oszuści. Trzeba rozwiążąń a te łobuzy zjamuja sie tylko sobą. Trzeba im popodrzynać gardła - wszystkim. I Trupom wbić osikowe kołki , żeby nie wstały wampiry nigdy więćej. Stan polskich dróg uwałcza nam. To jest banda. Gardzę i plwam na to ścierwo w sejmie. Niech sie sami wybierają. Uciewkajcie z tego domu wariató a jak po latach wrócicie to róbcie jak ja, żeby skurwiele z tego nic nie miały. Tak robia koncerny, którymi kmierowałem w Europie. Wiedza to potężna broń - nie do pokonania. Polska Polonia Amerykańska posiada poteżne środki. Nie popierajmy tego bardaku. Opowiadajmy o logice gospodarczej w USA. ham czas wpisu: 2006-03-28 16:20:35 |
| 13244 | Jako utylitarysta teoretyk nie mam obowiążku pomagać masom pracująćym. A jak oni8 mi pomagają oni maja mnie w dupie z wzajemnością. O to bydło trzeba dbać tylko w taki sposób jak zapobiegać należy rozprzestrzenianiou sie zrazy wśród bydła, trzody chlewnej i ptasiej grypy. No dałem sobie upust tym pseudo-antyhumanizmem aby wyśmiać hipokryzję idei solidarności społecznej. Gówno nigdy tego nie było i nie będzie. Demokracja to jest też mamidło. No a socjalizm to jest mistyfikacja - obrońcu ludu to tak jak w w piosence Phila Collinsa God knows you itp. itd. Do mojej upper upper class należą tylko nieliczni. To się ma. Kocham tylko bliskim a przyjaciele moga na mnie polegać jak na Zawiszy. Poczucie własnej wartości pozwala każdemu osiągać cele. Przy czym jest różnica ja nie obawiam się i nie gniewam za krytykę na swój tyemat - jestem immun i nic nie niweczy silnej autonomii osobowosci. Po prostu mogę sobie pozwolić być sobą. Nie wywyższam się zwyczajnie - gardzę motłochem i bezmiar ochlokracji w Sejmie rozsierdził mnie do szpiku kości. Polska młodzież w Polsce nie ma żadnych szans w porównaniu do młodzieży w Niemczech. Wiem bo wychowałem tam moje polskie dzieci. Czasem podkpiwam ze Szkopów i nie zapomnę szkód wyrządzonych mojej rodzinie np. Oświecimia - mój ojciec zamiast zginąć przykłądnie jako gimnazjalista z Batorego w Powstaniu Warszawskim wraz z Kolegą Krzysztofem Kamilem Baczyńskim przetrwał cudem Auschwitz zwinięty ze zwaidu Szarych szeregów. 300 tysiecy Warszawiaków i ich potomstwa brakuje a resztę załatwiali ojcowie Kwaśniewskich i Cimoszewiczów. Trzeba przeciwstawiać sie tępocie. Ale bez traadycji to sie nie powiedzie. Albowiem jej znajomość nadaje sens i ułatwia zmiany własnego losu. ham czas wpisu: 2006-03-28 16:07:26 |
| 13243 | uwioelbiam pisać budget plans i proposals - to jest dar tak napisac proposal zeby z niego wynikało wszystko i nic i zeby udowdnic jednym zdaniem odwrotnosc drugiego i nawet kiedy sie nic nie zrobi dostac za to kase bez szkody dla zdrowia. No ale to zart teoretyczny. utworzylem w ciagu dwoch miesiecy os dzialania USA Niemcy. Ksztaltuje swoja przyszlosc aby powiazac zycie rodzinne z businessem i diaspora. Ach zycie jest przepiekne. Jestem wolnym przedsiebiorcom i nikogo o nic nie musze sie pytac. Wszystko mi sie udaje. Mam tylko jedna wade. Jestem rozrzutny. Ale od zeszlego tygodnia postanowilem wszystkie pieniadze oddawac zonie. Kiedys tak robilem i mialem spokoj. Ale kiedys jak robilem milionowe obroty nagle skonczyl mi sie projekt i zostaly rachunki do spalcenia. Teraz tez tak sie zdarza. Ale na pewno nie zatrudnie juz wiecej 20 ludzi na raz nie majac przynajmniej 10 projektow. Wogole sytuacja polityczna w Polsce nie nastraja nikogo do trwalych inwestycji. Ale swidomie utrzymywany poziom nedzy przez politykow tylko dzial pozytywnie na moj interes. Po prostu praca intelktualna tutaj jest za bezdurno. A ja kupuje ludzka prace na umowe zlecenie. Np. jak che mohe zamowic oprogramowanie - jesli bedzie zla jakosc brak jasnosci to i tak to wszystko da sie zrobic taniej obecnie w Chinach i Indiach. No ale pewne rzeczy tam nie trafiaja - bo po co ? Np. Life science. Pisze to swiadomie na oczach żywcem aby uświadomic, że w skali globalenej Polska jest nieistotnym pionkiem. I głupota polskiech politykierów obraża mnie. Oczywiście, że jako normalny człowiek nie moge pomóc choć bardzo chciałbym móc pomóc milionom głodujących dzieci ale nie będę ukrywał włąściwioe jestem rasistą - nie lubię czarnych i żółtych bo są głupi choć silni lub wytrwali i nie lubię leniwych muzułmanów. Nie stać mnie na litość. ham czas wpisu: 2006-03-28 16:06:56 |
| 13242 | …na różnych etapach życia ludzie szczególnie mocno skupiają swoją uwagę na jakichś konkretny celach i/lub działaniach i/lub ideach. To silne skupienie uwagi stanowi specyficzny filtr odgrywający znaczącą rolę (często decydującą) w ocenie sytuacji, w podejmowaniu decyzji oraz w planowaniu i wyborze sposobu działania. Warto sobie uświadamiać, co nami rzeczywiście kieruje (a nie, co sobie wmawiamy, żeby się usprawiedliwić przed sobą lub nie widzieć realiów) i do czego nas to faktycznie prowadzi, by potem nie znaleźć się w sytuacji, w której tak naprawdę nie chcieliśmy być. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:37:05 |
| 13241 | Teraz nadszedł decydujący moment. Musiał szczerze postawić sobie pytania i dać szczere odpowiedzi. Łódka jego marzeń niebezpiecznie nabierała wody. W głębi siebie wiedział, że aby ją ocalić, ma kilka możliwości. (1) Wyciągnąć łódkę na brzeg, ale wtedy nie przyniesie żadnego pożytku, (2) wylewać wodę szybciej niż jej przybywa, tyle że nie będzie mógł wiosłować, więc łódka popłynie tam, gdzie zniesie ją nurt, (3) pomimo wody w łódce zatkać dziurę, a potem spokojnie wylać wodę i łódź osuszyć. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:33:09 |
| 13240 | Kupiec czuł w sobie rozgoryczenie i niesmak. Ludzka nieuczciwość była większa niż przypuszczał. Zrozumiał, że ugór ludzkich dusz trzeba zaorać jeszcze głębiej, a potem z troską posiać i pielęgnować ziarna etyki i uczciwości. Sam cenił te wartości i rozumiał ich znaczenie w biznesie i osiąganiu sukcesu. Aby zrealizować swój plan, zaangażował specjalistów, rozumiejąc, że nic nie wydarza się bez odpowiedniej wiedzy, pracy i zaangażowania wielu osób. Dał im prawo podejmowania decyzji w wyznaczonym zakresie i obiecał wsparcie. Równocześnie postanowił dać ludziom jeszcze więcej z siebie, jeszcze bardziej zanurzyć się w ich życie i codzienne problemy. Mimo iż oddawał prawie cały swój czas, to sytuacja się pogarszała. Pojawiało się coraz więcej problemów, nieuczciwości i plotek. Kupiec zadawał sobie pytanie o powody takiego stanu rzeczy. Szukając odpowiedzi niestrudzenie przepatrywał horyzont, analizował swoje dalekosiężne plany i wizje. Wiedział, że jeśli nie uda mu się znaleźć przyczyn trudności, to imperium jego marzeń legnie w gruzach, a wtedy wraz z nim straty poniosą ludzie, którzy mu zaufali, których porwały jego ideały i entuzjazm. Czuł ciężar odpowiedzialności, ale uwagę skupiał głównie na trosce o przyszłość. Zapatrzony w dal, nie patrzył pod nogi. Nie słyszał śpiewu ptaków, ani nawet miarowego stukotu dobiegającego z mennicy tłukącej od lat te same monety. Nie słyszał szumu wiatru, ani niesionych z wiatrem informacji, że nowe przepisy służą głównie tym, co je wprowadzają, ale ich samych już nie obejmują. Nie pamiętał mądrości, którą wcześniej wielokrotnie powtarzał, że „ryba psuje się od głowy”. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:32:48 |
| 13239 | Strategie działania Kiedy kupiec rozpoczynał swoją działalność, nie miał wielkiego doświadczenia, ale miał entuzjazm i piękne ideały. To było bogactwo, które cenił sobie bardziej niż złoto. Ludzie mu ufali, brali każde jego słowo za dobrą monetę i chętnie wiązali z nim własne interesy. Sprzedawali mu swój czas, wiedzę i energię, a on wszystkim płacił uczciwie, tak samo za tyle samo. Monety, którymi się posługiwał, nie były ze szczerego złota, ale wszystkie sobie równe. Uczciwie przyjmował podobne od innych w myśl zasady, że prawo musi być równe dla wszystkich, zarówno dla tych, co je tworzą, jak i dla całej reszty. Będąc człowiekiem energicznym i otwartym, widział wokół siebie świat tętniący bogactwem wydarzeń i możliwości. Biznes szedł dobrze i kupiec szybko wyrastał ponad innych. Chciał też pomagać ludziom, aby byli doskonalsi, i oni go za to lubili i szanowali. Patrząc na ciągnący się po horyzont ugór zachwaszczonej przez lata marnej gospodarki, postrzegał przed sobą ogrom zadań. W imię postępu pojawiały się coraz ostrzejsze przepisy dotyczące monet wpływających do skarbca. Miały być coraz lepszej jakości i posiadać coraz większą zawartość złota. Jednak z czasem, mimo ciągle zaostrzanego prawa, krążyło coraz więcej monet o zaniżonym standardzie. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:31:57 |
| 13238 | Aby wprowadzić w Polsce wybory w 460 JOW, przy zachowaniu warunku, że okręgi wyborcze będą w dobrym przybliżeniu równe (ok. 62 tysiące wyborców), nie potrzeba zmieniać konstytucji. Wyniki takich wyborów będą w podobny sposób jak do tej pory odbiegać od proporcjonalności, a indeks dysproporcjonalności będzie raz mniejszy, a raz większy, w zależności od mnóstwa czynników. Konstytucję trzeba by zmieniać, gdyby się chciało zmniejszyć liczbę posłów, np. do 230 jak proponowała Platforma Obywatelska, albowiem w Konstytucji zapisano, że Sejm liczy 460 posłów. Problemy z konstytucyjnymi zasadami mają wszystkie ordynacje, jakie obowiązywały w Polsce od 1989 roku. Jest rzeczą godną najwyższego ubolewania, że polscy miłośnicy demokracji na to się godzą i przeciwko temu nie wychodzą protestować na majdany. Ufam, że jest to tylko kwestia niewiedzy i niezrozumienia. Gdy Polacy wreszcie zrozumieją, że od 17 lat są ofiarami oszustwa wyborczego, to – jak wieszczył Juliusz Słowacki – składek zbierać nie będą narody... ham czas wpisu: 2006-03-28 14:27:33 |
| 13237 | W tym sensie np. wybory do Kongresu USA mogą być uważane za proporcjonalne, bo każdy stan wybiera tylu kongresmenów ilu wynika z proporcjonalnego podziału, a na przykład wybory do Senatu USA nie są proporcjonalne, ponieważ każdy stan, bez względu na liczbę mieszkańców, wybiera 2 senatorów. I tak np. dwu przedstawicieli w Senacie ma stan Wyoming, który zamieszkuje ok. 300000 mieszkańców, i dwu senatorów ma stan Kalifornia, gdzie mieszka ponad 60 milionów. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:26:22 |
| 13236 | Jak tego dowodzi praktyka pięciu już kadencji Sejmu i pięciu różnych ordynacji wyborczych, politycy cały czas interpretują to pojęcie, tak jak im się podoba, zależnie od chwilowej konstelacji politycznej i wyników sondaży. Po drugie: istnienie tzw. klauzul zaporowych, a więc progów wyborczych, powoduje, że słowo proporcjonalne traci sens. Politolodzy na świecie (ale także w Polsce) piszą o indeksie dysproporcjonalności i, obliczając wartości tego indeksu dla różnych wyborów, porównują wyniki ze sobą. Wtedy wybory są jedynie mniej albo bardziej proporcjonalne. Przy porównaniach tego rodzaju okazuje się, że wybory w JOW wcale nie muszą być mniej proporcjonalne od wyborów w Polsce. Przeciwnie, i na tym właśnie argumencie opierała się skarga konstytucyjna Dorna i S-ki z 2001 roku. Wymieniali tam szereg krajów z JOW, w których ten indeks dysproporcjonalności był znacznie mniejszy niż dla wyborów proporcjonalnych w Polsce. Podczas konferencji międzynarodowej 15 Lat Praktyki Konstytucyjnej w Krajach Europy Środkowo-Wschodnie, jaka odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie w listopadzie 2004, politolodzy zachodni mówili o tym, że pojęcie wybory proporcjonalne należy rozumieć, jako zachowanie odpowiedniej normy przedstawicielskiej, a więc przydział mandatów poszczególnym regionom w proporcji do liczby wyborców. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:25:59 |
| 13235 | Polscy wyborcy, przede wszystkimi polscy inteligenci, którzy bez przerwy martwią się problemem zgodności ordynacji wyborczej z konstytucją, powinni zrozumieć kilka prostych faktów. Po pierwsze: nie istnieje żadna definicja prawna pojęcia proporcjonalnych wyborów. Jest to więc wyłącznie sprawa INTERPRETACJI. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:25:19 |
| 13234 | Na przykład: w roku 1993 Katolicki Komitet Wyborczy „Ojczyzna” zdobył ponad 878 tysięcy głosów poparcia i nie uzyskał ani jednego mandatu poselskiego. W tych samych wyborach Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem uzyskał tylko 746 tysiące głosów i wprowadził do Sejmu 16 posłów. Komitet Mniejszości Niemieckiej zdobył niecałe 50 tysięcy i dostał w nagrodę 2 mandaty. Inny przykład: w roku 2001 AWS zdobyła ok. 730 tysięcy głosów i ani jednego mandatu, Mniejszość Niemiecka, podobnie jak poprzednio, mniej niż 50 tysięcy i 2 mandaty. O jakiej równości albo proporcjonalności można tu mówić? Z pomocą przychodzą tu Bracia Kaczyńscy, Ludwik Dorn i inni. Czując pismo nosem i obawiając się, że czeka ich wyeliminowanie z parlamentu, składają (w kwietniu 2001) wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie ordynacji za sprzecznej z Konstytucją! Szczęśliwie Aleksander Kwaśniewski godzi się na zmianę metody rozdziału mandatów i PiS wprowadza 44 posłów. Skarga konstytucyjna ląduje w koszu. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:23:31 |
| 13233 | Nie jest prawdą, że zapisy konstytucyjne uniemożliwiają wprowadzenie JOW. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: to wybory takie, jakie nam się od roku 1989 urządza są jak najbardziej sprzeczne nie tylko z zasadami ujętymi w Konstytucji, ale nawet w Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela. W interesie UE, OBWE, USA itd. jest obalenie Łukaszenki i urządzenie tam kolejnego majdanu, wszyscy więc niezależni obserwatorzy głoszą, że tam narusza się prawa człowieka, fałszuje wybory itp. Nie jestem takim wielkim altruistą, żeby przejmować się nadmiernie losem Białorusi i nie będę się z nimi spierał. Mnie interesuje Polska i to, co się w niej dziej, a kiedy w Polsce gwałci się prawa obywatelskie, to hipokryzją jest rozdzieranie szat nad Białorusią. Gdyby rzeczywiście niezależni obserwatorzy zechcieli przyjrzeć się wyborom w Polsce, to właśnie tutaj powinni podnosić larum. Tak jednak się nie dzieje, ponieważ od roku 1989 ustalono, że Polska będzie czempionem demokracji, a więc inni m ogą się od nas co najwyżej uczyć, a w żadnym wypadku nie można nas krytykować. Żeby zrozumieć, że wybory w Polsce systematycznie gwałcą konstytucyjne zasady równości i proporcjonalności, nie potrzeba ani być wybitnym prawnikiem, ani kończyć studiów wyższych. Wystarczy przeanalizować wyniki. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:23:08 |
| 13232 | Kiedy prawdziwie Polacy powstaną? Przyczyny, dla których posłowie na Sejm RP obawiają się wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) są już dzisiaj dla każdego zrozumiałe i oczywiste: wybory w JOW to konkurs, w jakim ich szanse stanięcia na podium są przeraźliwie małe. Praktyka wyborów w JOW w innych krajach świata pokazuje, że aby wygrać trzeba zdobyć minimum ok. 30% głosów wyborców w okręgu wyborczym. Tymczasem nawet Jarosław Kaczyński, który uzyskał w ostatnich wyborach rekordowe poparcie 171129 wyborców nie może spać spokojnie. Gigantyczny okręg wyborczy, Warszawa I, jest równy 19 JOW. Jeśli podzielimy 171129 przez 19 wypadnie nam 9006. Na taki JOW przypada ok. 65700 wyborców, a więc wynik Jarosława Kaczyńskiego to zaledwie 13,7%. Nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę niską frekwencję wyborczą to wynik lidera PiS ląduje w okolicach 30%. A przecież był to rekord. Jeśli weźmiemy wynik wyborczy, startującego w tym samym okręgu, tak wybitnego polityka PiS jak Mariusz Kamiński, to uzyskane przez niego po parcie 9142 głosów, podzielone przez 19 daje 481, czyli 0,7% uprawnionych do głosowania. I tak dalej. 297 posłów obecnego składu sejmowego nie przekroczyło 1% głosów w ich (wielkich) okręgach wyborczych. Z tego powodu politycy polscy wolą zajmować się wyborami na Białorusi niż zadbaniem o to, żeby wybory do Sejmu w Polsce były rzeczywiście demokratyczne, a więc równe, bezpośrednie, a nawet proporcjonalne i gwarantowały obywatelom RP ich konstytucyjne bierne prawo wyborcze. Aby ukryć przed opinią publiczną prawdziwe powody strachu przed uczciwym konkursem wyborczym, nasi politycy zasłaniają się Konstytucją i twierdzą, że zapisy konstytucyjne zabraniają wprowadzenia JOW. Ten sam argument powtarzają uparcie wszyscy komentatorzy telewizyjni i radiowy. ham czas wpisu: 2006-03-28 14:21:11 |
| 13231 | WIZJONER NA MIARE VERNERA TO WIELKA GŁOWA WSPÓŁCZESNEGO ŚWIATA,JEGO DOCENIENIE DOPIERO NASTĄPI.I TO JAK ZWYKLE BYWA NIE Z NASZEGO PODWÓRKA./PRZYKLADÓW MOŻNA MNOŻYĆ WIELE/STANISŁAW LEM JEST DLA MNIE CZŁOWIEKIEM NA MIARE VERNERA KTÓRY WIELE PRZEWIDZIAŁ.ŚWIAT PRZYSZŁY BĘDZIE NA TO DOWODEM.EPOKA LEMA DOPIERA SIĘ ZACZYNA,LUB DOPIERO SIĘ ZACZNIE,POCZEKAJMY. ~ATELIER, 28.03.2006 09:43 Ale nie w Polsce na pewno - to tutaj nie jest możliwe. ham czas wpisu: 2006-03-28 13:35:06 |
| 13230 | głupi narodzie - ostał ci się ino sznur - ino sznur. ham czas wpisu: 2006-03-28 13:32:15 |
| 13229 | aby sie rozwinąć trzeha Polskę opuiścic duchem jak Lem, fizycznie jak Skłodowska, albo umieć transcendentalnie pojąć istotę wszechrzeczy - tak jak nauczał Jan Paweł Wielki. Wielbiciele i krytycy polityki nie widzą nic dalej ponad koniec swojego noisa. Nie stworzą warunków do rozwoju polskiej myśłi naukowej bo na to trzeba pieniędzy i odpowedniego klimatu. Europa Zachodnia swą róznorodnościa ten kulturaolny klimat posiada a Ameryka bezcelową dynamikę i pieniądze wynikłe z niepohamowanej spontanicznośći. Jedzcie i pijcie. Czyńcie ziemię sobie poddaną - bierzcie a będzie wam dane. Inteligencja polega na tworzeniu sobie własnego środowiska. Polska inteligencja została wytępiona przez hitleryzm, stalinizm reszta uciekła zostali się tylko Żydzi w telewizji i prasie masowej. Wasze są ulice. Reszta to motłoch. ham czas wpisu: 2006-03-28 13:30:33 |
| 13228 | Pierre Teilhard de Chardin (ur. 1 maja 1881 w Sarcenat, zm. 10 kwietnia 1955 w Nowym Jorku) - francuski teolog, filozof i paleontolog, jezuita. Zwolennik teorii ewolucji, której próbował nadać duże znaczenie filozoficzne w duchu chrześcijaństwa. Twierdzi, że cała rzeczywistość ma charakter dynamiczny i ewolucyjny, dąży od punktu Alfa do punktu Omega mając swój początek i koniec w Chrystusie. Celem człowieka i świata jest jedność duchowa. Tę jedność daje tylko dogłebna wiedza. I w jej środku znajduje się odpoweidź na wszelkie pytania. Człowiek szczęśliwy to ten co pojmie kim jest i co może sam osiągnąć zanim umrze. Wolność i odpowiedzialność to słodki ciężar, którego nie wszyscy mogą się podjąć - nawe jeśli się do tego pchają jak świnie do koryta. Najwazniejsza jest własna rodzina i co jej szkodzi niweczy człowieka bo z punktu antropologii biologicznej człowiek jest istotą stadną. Może upłyną wieki nim ta banalna treść przeniknie do umysłów ludzkich. Ale zdaje się, że ten paradygmat staje się coraz bardziej zrozumiały w Niemczech. Pustka intelektualna panująca w Europie jest przeraźliwa jak śmiertelkna cisza przerywana magatonami muzyki dico dance, w którym ludzie w Polsce w transie tańcuja jak martwe chochoły. Szczęśćie jest blisko - tylko trzeba po nie sięgnąć samemu. ham czas wpisu: 2006-03-28 13:19:56 |
| 13227 | Personalizm chrześcijański (personalizm katolicki) - prąd w filozofii chrześcijańskiej, obecny w katolicyzmie w XX wieku od ok. 1930 r. Zakłada postawienie w centrum badań filozoficznych osoby człowieka, a nie społeczności. Personalizm interpretował religię jako więź osobową człowieka z Bogiem. Za początki personalizmu można unać poglądy Arystotelesa, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu, w których za podstawę rzeczywistości uznawano osobę ludzką. Wybitni personaliści: * Emmanuelle Mounier * Jacques Maritain * Gabriel Marcel * Teilhard de Chardin * Edith Stein * Karol Wojtyła * Mieczysław Gogacz * Józef Tischner ham czas wpisu: 2006-03-28 13:19:14 |
| 13226 | Sztuka nauka religia filozofia przeplatają się ze soba we wspaniałej współgrze w wyśmenitych umysłach. Póki żyjemy i jesteśmy w stanie je objąć i pojąć pozostaną nieśmiertelne słowa wypowiedziane przez Tatarkiewicza o szczęściu, Lema o przyszłości technologii i Jana Pawła o człowieku. ham czas wpisu: 2006-03-28 13:18:07 |
| 13225 | przejechalem od wczoraj 1500 km z Nimeiec do Warszawy słuchając rozmaitych stacji niemieckiego radia - wszystkie wiadomości mówiły natychmiast o śmierci Lema podając wile konkretnych szczegółów. Od dziecka idąc śladem wstępnych profesrów w mojej rodzinie przeczytałem wszystko co napisał Lem - oczywiśącie zrozumiłem bez trudu tak samo jak to co mówił i pisaŁ papież co poznałem. Wbrew pozorom nie ma rozbieżności pomiędzy naukza i religia czy filozofia to są fasety w wielkim spektrum bujności i piękna Wszechbytu. Kognitywistyka futrurologia to jest to czym sie jako lekarz zajmuje a czego moj najstarszy syn jest profesorem w USA. Symulacje to jerst to co mnie fascynuje. Wykoncypowałem coś w gronie informatyków niemieckich co da się wdrożyć i zarabiać na tym wielkie pieniądze. Zawsze każda fanbtazja daje się realizować. Świat polskiej poliyki jest tępy, bez polotu, bez imaginacji i wizjonerstwa zamnknięty gdzieś na najniższych piętrach hieraqrchii Masłowa. Nie ma warunków do rozwoju oryginalnej polskiej myśli. Ten kraj trzeba opuszczać. Ja dokonałem tego po 666 latach pobytu mojej rodziny tutaj i z wysmienitym skutkiem - gorąco polecam - uciekajcie a powiedzie wam się. Jaqk zechcecie wrócicie - a zechcecie - nigdziew nie jest tak dobrze jak sie ma pienieadze jak w domu na starość. Za 100 milionów lat i tak wsszystko ogień pochłonie. Nie warto marnować sobie życia w takim głupim kraju jak Polska. Albo trzeba wybrać opcje bez weteranów okrągłego stołu - prężna nowoczesną. Taką symulacje przepropwadziłem na polskim budżecie. Wynik jak w Irlandii i Finlandii jest możliwy - ale nie z tymi ludźmi w parlamencie. Futurologia konitywistyka utracila swojego wieszcza - ale pozostali jeszcze jego wielbiciele. Summa summarum technologiae et spiritus sanctus semper vivat. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:26:29 |
| 13224 | Czy nauka czy religia człowiek jest najważniejszy. Wielki człowiek. ~zdrówkażyczę, 28.03.2006 08:57 ham czas wpisu: 2006-03-28 12:11:07 |
| 13223 | – Ani cienia więc optymizmu? – Nie, dlaczego? Całkowitym nowum na terenie poznania – to się nazywa kognitywistyka, a po staremu epistemologia – są procesy symulacyjne. Wszystko można symulować, a spotęgowanie eksponencjalne mocy obliczeniowej komputerów pozwala na coraz precyzyjniejsze symulowanie coraz bardziej zawikłanych sytuacji. Nie dorośliśmy jeszcze do tego, żeby przewidywać na długą metę przemiany klimatyczne albo sytuację gospodarczą – to się daje zrobić tylko w ogólnych zarysach – ale szanse są, droga została wytyczona. Można więc powiedzieć: przyszłość jest otwarta. Znajdujemy się zresztą na powierzchni globu, który cienką skorupą okrywa olbrzymie ogniste wnętrze, i poruszamy się w Kosmosie jak na statku. Według ostatnich obliczeń Słońce, które weszło na ciąg główny Hertzsprunga-Russella mniej więcej pięć miliardów lat temu, miało wtedy moc promienistą 30 procent mniejszą niż obecna. A za sto milionów lat moc ta wzrośnie jeszcze o 10 procent, co spowoduje wyparowanie wszystkich oceanów i uczyni życie na Ziemi niemożliwym. Jeśli ktoś uważa, że sto milionów lat to niedaleko – nie będzie się radować, mam jednak wrażenie, że spory odstęp czasu dzieli nas od tych smutnych wypadków. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:09:54 |
| 13222 | W historii niewiele było chyba okresów, w których przemijalność, zmienność, chwilowa przejściowość tak by się uwidaczniała. Myślę nie tylko o technologii, także o mentalności ludzkiej, o obyczajowości. Gdyby moja mama wyszła na ulicę w spodniach, rzucano by w nią kamieniami – a przecież to były lata 30., zaledwie 70 lat temu. Przed nami otwarty przestwór. Ale ogólne trendy rozwojowe mnie przynajmniej martwią. Sam znajduję się w końcówce mojej osobistej kariery, więc to nie odnosi się do moich losów. Miałem chyba trochę upiornej racji, pisząc „Kongres futurologiczny”. Przedstawiona tam wspaniała rzeczywistość stanowi cienką błonkę, za którą ukrywa się prawdziwy, ponury obraz świata. A u nas? Żyjemy sobie jak dzieci, aż tu się nagle ziemia pod nami otwiera: budżet się rozleciał. Mniej więcej jak 1 września 1939, kiedy zaskoczyły nas wybuchy bomb niemieckich. Co to znaczy? ham czas wpisu: 2006-03-28 12:08:20 |
| 13221 | Życie ludzkie trwa w skali wszechświatowej niesłychanie krótko, zaledwie okamgnienie, jak pozwoliłem sobie nazwać moją przedostatnią książkę. A z drugiej strony za mojego życia minęło kilka epok. Byłem chłopcem ośmioletnim, kiedy do naszego mieszkania lwowskiego wniesiono olbrzymią skrzynię marki Ericsson, z posrebrzanymi lampami katodowymi i jakimiś kondensatorami, były tam też dwa olbrzymie akumulatory, jeden dawał wysokie napięcie, a drugi napięcie żarzenia. Wciąż widzę, jak wujek z moim ojcem nad tym radiem się pochylają – głośnik stał zupełnie osobno, wyglądał trochę jak taki dziwny abażur, była też antena rozpięta na krzyżaku. Jako pierwszą złapali lwowską radiostację, i jakiś pan grobowym głosem odczytywał opowiadanie Conrada „Gospoda pod Dwiema Wiedźmami” – do dziś zapamiętałem ten głos. Czasem z głośnika wydobywały się straszliwe jęki i wycia: ojciec był wtedy bardzo dumny, bo to znaczyło, że złapał Koenigs-wusterhausen, najsilniejszą wówczas radiostację. To były początki radia lampowego, jego poprzednikiem był detektor na kryształek, słuchało się wyłącznie przez słuchawki, nie miał on żadnego zasilania własnego i funkcjonował tylko dzięki temu, że pobierał cząstkę mocy nadajnika. Jeżeli ja to pamiętam, podobnie jak pierwszy model samochodu forda – jeden z ostatnich chyba egzemplarzy obsługiwałem później w garażach niemieckiej firmy w roku 1942 – to widać, do jak olbrzymich zmian doszło na przestrzeni mojej jednostkowej biografii. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:07:58 |
| 13220 | – Które z XX-wiecznych odkryć były dla Pana najbardziej fundamentalne? – Niestety najważniejsze odkrycia i wynalazki stanowiły równocześnie zaprzęg służący wzmożeniu mocy militarnych. Najpierw alianci współzawodniczyli z Hitlerem, potem Wschód z Zachodem. Lądowanie na Księżycu, penetracja przestrzeni kosmicznej – wszystko to są uboczne czy, jak to się teraz uczenie mówi, kollateralne skutki wyścigu zbrojeń. Kiedy poleciał w Kosmos czerwony Sputnik, prezydent Kennedy powiedział: Nie damy się zapędzić w kozi róg, wylądujemy na Księżycu – i za 25 miliardów dolarów wylądowali. Tego procesu powtórzyć się nie da. I coś jest niestety w stwierdzeniu Marksa, że dramaty historii powtarzają się jako farsa. Dlatego uczeni amerykańscy mówią, że tarcza antyrakietowa Busha trochę jest humbugiem, a trochę pomysłem humorystycznym – nie intencjonalnie oczywiście. Wyzwolenie energii atomowej to właśnie taki demon, którego nie można już z powrotem zakorkować w butli. Rozszyfrowanie genomu uwalnia niestety innego demona, także nie dającego się już unieważnić. Wzbudzone zostały przy tym nadzieje, w dużej mierze zresztą wcale nie przez uczonych, raczej przez popularyzatorów z Bożej łaski, którzy na łamach gazet obiecują zbawienne terapeutyczne skutki biogenetycznych prób. To właśnie owa droga piekielna do raju: będziemy więksi, silniejsi, mądrzejsi i w ogóle wspanialsi. Co znaczy – będziemy? Przecież nie my, w najlepszym razie nasze prawnuki, bo chodzi o oddziaływanie na materię dziedziczną, jeżeli w ogóle cały eksperyment się uda. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:07:07 |
| 13219 | Jeśli chcesz, będąc Czechem, Polakiem czy Rumunem, wziąć udział w ważnych badaniach, musisz się nauczyć angielskiego i pracować w Stanach Zjednoczonych. Od technologii XIX-wiecznej, kiedy praktyka wynalazcza edisonowskiego typu brała na hol cywilizację i tworzyła żarówki, koleje parowe, pierwsze samochody i tak dalej, znaleźliśmy się u schyłku XX wieku na przedprożu ery informatycznej i globalizacji. Oznacza to po pierwsze niesłychaną szybkość przekazu wszelkiej informacji z jednego punktu globu na drugi, a po drugie znaczne poszerzenie zakresu tego przekazu. Nie chodzi o pozdrowienia od cioci dla siostrzeńca, ale o olbrzymie kwoty finansowe. Z punktu widzenia koncepcji tak zwanej Europy ojczyzn stanowi to zagrożenie, znosi bowiem wszelkie granice; olbrzymie korporacje, zwłaszcza amerykańskie, wcale się o to nie troszczą. Jeden przykład: zaledwie prezydent Bush ogłosił swoją decyzję w sprawie ograniczenia badań nad embrionami, a już amerykańskie korporacje zajmujące się biotechnologią, jak na przykład Geron – to są miliardy wdrożonych w badania dolarów – zdecydowały się na przeniesienie na grunt bardziej przyjazny, do Wielkiej Brytanii, która użytkowania blastomerów do badań nie zabrania. Nie mówię oczywiście o wariatach jak ten Włoch Antinori, który zapowiedział, że już-już będzie klonować człowieka. Lekarz, który chce klonować ludzi, ma tyle rozumu, co chłopak, który przy pomocy szelek i kawałka starego sznura skakał z mostu i rozbił sobie głowę. Informatyka jest jednym z rozgałęzień drzewa ewolucji i rewolucji technologicznej, którą ja bym nazwał w całej bezwzględności spojrzenia – wykraczającego oczywiście poza mój osobisty horyzont biologiczny – drogą do piekielnego raju albo, jak kto woli, rajskiego piekła. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:05:10 |
| 13218 | – Wróćmy do bilansu zeszłego wieku. Zwykle jedne nauki znajdowały się w awangardzie, inne postępowały nieco z tyłu; w I połowie XX wieku na czele nauk kroczyła fizyka. Jak jest teraz? – Siły napędowe są dwuskładnikowe. Z jednej strony mamy oczywiście to, co jest możliwe do odkrycia i przełożone na działania, a z drugiej – wielkie inwestycje kapitałowe, czyli ślepa komercjalizacja, pogoń za zyskiem. Wielkie pieniądze i wielkie moce produkcyjne ruszają tam, gdzie kapitały można pomnożyć. Pisałem w „Summie”, że jesteśmy ostatnim reliktem natury w sztucznie wytworzonym środowisku ziemskim; inwazja technologii w człowieka zdawała mi się nieuchronna. Nie było tak, że ktoś złośliwie i jednostkowo to zaplanował. Napisałem: „Należy dogonić i przegonić sprawności wytwórcze i demiurgiczne natury”, do tego się przyznaję; nie spodziewałem się, że to przybierze tak trywialny i znieważający godność ludzką charakter. Odkrywcy początku wieku, jak madame Curie z mężem, Heisenberg, Einstein, przeważnie nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie moce wyzwalają. Wszyscy byli jak uczeń czarnoksiężnika ze słynnej ballady Goethego albo bohater wschodniej baśni, który nie może w żaden sposób wsadzić demona z powrotem do butelki i zakorkować. Odkryć nie można zakrywać, a to, co ludzie potem z tymi odkryciami robią, wymyka się całkowicie spod władzy odkrywców. Wielcy ojcowie nowożytnej nauki: Newton, Darwin i tak dalej, podobnie jak wielcy Ojcowie Kościoła działali w pojedynkę. Dzisiaj odbywa się to wszystko w straszliwie rozmnożonych zespołach. Czytając amerykańskie pisma naukowe pod każdą relacją z nowych badań znajduję dziesiątki nazwisk z całego świata. To umiędzynarodowienie połączone z naciskiem amerykanizacji też jest charakterystyczne. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:04:48 |
| 13217 | – Ale czy to znaczy, że kultura wysoka, czy też po prostu kultura rozumiana tradycyjnie, będzie się dalej cofać? – Wychodzi na to, że ona będzie miała tendencje do bycia spychaną do katakumb. Czytam teraz – bo bardzo lubię – Puszkina. Wybór z Puszkina kosztował w Związku Sowieckim grosze i miał 250 tysięcy nakładu. Gdzież teraz takie nakłady? A jeśli chodzi o zasięg: jak to napisał Norwid? „Syn minie pismo, lecz ty wspomnisz, wnuku”. Teraz wnuk zmienia się w prawnuka, który znowu nie wie nic o Norwidzie. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:03:51 |
| 13216 | – Może nastąpi efekt wahadła i obudzimy się za kilka lat w nowej epoce wiktoriańskiej? Swoboda obyczajowa w wieku XVIII była znacznie większa niż w stuleciu następnym. – To zależy, w jakich klasach. Istotnie, okolem straszliwych i makabrycznych wymysłów markiza de Sade było rozpasanie i rozwiązłość społeczna. Odnosiło się to jednak do warstw wyższych; lud siedział cicho i nie miał nic do gadania, tylko wielmoże pozwalali sobie na bardzo wiele. A teraz mamy – to jest jednak trafne określenie zawarte w tytule powieści, nieudanej zresztą, Andrzejewskiego – miazgę. Wszyscy tworzymy rodzaj kaszy, ale każde ziarenko tej kaszy chciałoby być specjalnym ziarenkiem. A kiedy ziarenko takie nie ma obiektywnych danych ani uzdolnień, choćby do fikania koziołków, zgłasza się do telewizji. To zresztą stan przejściowy. Sądzę, że jesteśmy w stałym ruchu: mody pojawiają się i przemijają, obżeranie się zakazanymi owocami jest, jak to powiedział świętej pamięci Andrzej Kijowski, ulubionym zajęciem ludzkości, ale zmienia się rodzaj owocu. Dodałbym tutaj rozszerzanie się sfery sztuki na obszary, które dawniej sztuką nie były. Christo pakujący w folię mosty i katedry jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej byłby świetnym kandydatem do Jana Bożego albo Kobierzyna (myślę o szpitalach psychiatrycznych). Dziś już i Christo jest w ariergardzie. Podczas Wiener Kunstausstellung pokazywano maszynę – nazywa się po prostu kloaka – w której paszczę wrzucone rozmaite artykuły żywnościowe i enzymy wytwarzają na końcu kał. Skoro to jest dzieło sztuki... Przekroczyć tę barierę będzie trudno. Doszliśmy do jakiejś ściany i teraz próbujemy zrobić w niej dziurę. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:03:05 |
| 13215 | – Ale siła przekaźnika, jakim jest telewizja czy internet, powoduje, że podobne manie szerzą się nieporównanie szybciej niż kiedykolwiek. Żeby w średniowieczu jakaś zbiorowa psychoza w rodzaju biczowników rozeszła się po Europie, musiały minąć miesiące, a nawet lata. – Bo to jest czarna strona, rewers technologii. Jak długo jedynym masowym przekaźnikiem było radio, trudno sobie było wyobrazić istnienie reality show: słuchacz musiałby z wysiłkiem rozróżniać poszczególne postacie po głosach. A tu wszystko widać. Myśleć przy tym nie trzeba wcale, co jest bardzo miłe. Wystarczy oglądać. A obraz ma wielką siłę. Podczas okupacji byłem raz i drugi na niemieckim filmie, chociaż tego robić nie należało. Pamiętam obraz, który zrobił na mnie wielkie wrażenie, choć nie pamiętam autora ani tytułu; dotyczył chyba początków dżumy, ale nie były one dosłownie ukazane, tylko poprzez wizję jakichś zbiorowych automatyzmów. Troszeczkę oswojone okropieństwa bardzo ludziom smakują: duchy i tak dalej. Czy to atawizm, który apeluje do naszej kanibalistycznej przeszłości? Nie wiem i nie ośmielę się twierdzić, że posiadam na to dowody. Istotne jest to, do czego zmierzamy. Sfera detabuizacji fatalnie się powiększa. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:02:20 |
| 13214 | – Paweł Śpiewak wskazał na jeszcze jedną cechę reality show: widzi w tych programach zmianę jakościową, po raz pierwszy bowiem kultura masowa nie odwołuje się tutaj do kultury wysokiej, nie żywi jej wzorami, choćby i najbardziej przekształconymi i strywializowanymi. – Rzeczywiście, jest to triumf prymitywizmu. I Polska oczywiście nie jest wyjątkiem. We Francji, jak czytałem, Wielki Brat nazywa się loft story; pewna modelka, która w programie wzięła udział i nawet nie zajęła pierwszego miejsca, ale szczególnie się spodobała, przeżywa ciężkie chwile. Podobno jej domek na Riwierze bezustannie najeżdżany jest przez tłumy, które chcą ją zobaczyć. Wielbiciele biwakują dookoła i policja musi rozładowywać straszliwe zatory aut. Kiedy stwierdziłem w „Tygodniku”, że w Stanach Zjednoczonych nie ma na szczęście Wielkiego Brata, jeden z czytelników napisał mi, że się mylę. Oglądał bowiem niedawno program, którego uczestnikom, oczywiście wolontariuszom, dano do ręki łopaty, by wykopali sobie groby i w nich się położyli, a potem wpuszczono tam szczury, podobno całkiem niegroźne. Dlaczego ludzie decydują się na podobny krok? Chyba po to, żeby się wyróżnić, żeby stracić anonimowość. Pisano o lonely crowd, samotnym tłumie; oni na mgnienie, na chwilę przestają być samotni. Wszystko to jest osobiście dla mnie zasmucające. – A czy to się nie wiąże z globalizacją informacji? Może masowa chęć uczestnictwa w takich programach została ludziom wmówiona przez telewizyjnych producentów? – To się, jak sądzę, zaczęło od zwykłego podglądactwa, które dawniej, kiedy profesor Eugeniusz Brzezicki uczył mnie psychiatrii, uchodziło za objaw patologiczny. Teraz się okazało, że widownia chce tego i że to lubi. Rzecz należy moim zdaniem do gatunku zbiorowych manii, które od czasu do czasu ludzkość zarażają. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:01:43 |
| 13213 | – Czy fakt, że w XX wieku przezwyciężono jednak oba totalitaryzmy, nie daje nadziei na przyszłość? I czy nie jest to rodzaj szczepionki? – Nie wiem, czy skutecznej; pojawiają się przecież odrostki tamtych idei. W spotęgowanej ilościowo ludzkiej cywilizacji panuje bardzo silna tendencja amnestyczna. Obejmuje ona zresztą wszystkie dziedziny. Czytałem niedawno, że uczniowie nie wiedzą, kim byli Rej albo Żeromski. W moim przedwojennym gimnazjum to było niemożliwe, nawet największy tępak musiał wiedzieć takie rzeczy. Zapuszczone głęboko korzenie kultury narodowej są jednak jakimś spoiwem, bez którego pojęcie narodu przestaje mieć znaczenie, tyle że wszyscy mówimy tym samym językiem. – Czy spoiwem społeczności nie stał się dziś po prostu język telewizji i zespół obrazów, którego nam dostarcza? – Pewnie tak – ale to przecież jest zmielona papka. Nie mogę niestety powołać się na źródło, bo wiadomość znam z drugiej ręki; w „Forum” bodaj cytowano wypowiedź Papieża, że reality show jest naruszeniem godności ludzkiej. Najbardziej prywatna sfera międzyludzkich stosunków ulega komercjalizacji i zostaje sprzedana na rynku. To jest daleka analogia do stambulskiego rynku niewolnic. ham czas wpisu: 2006-03-28 12:00:56 |
| 13212 | – Modne są teraz historie alternatywne. Skoro oba totalitaryzmy dwudziestowieczne zrodziły się jako konsekwencja I wojny światowej, a ta nie miała przyczyn, by tak rzec, obiektywnych, co by się stać mogło, gdyby I wojny nie było? Może ludzkość uniknęłaby faszyzmu i komunizmu? – Jak się zaczniemy z takimi hipotezami cofać wstecz, to nie wiadomo, gdzie się zatrzymać. Czy przy wojnie trzydziestoletniej? A może stuletniej? Mówiąc jednak serio: nie odpowiem na to pytanie, dam natomiast inny przykład. Gdyby Hitler nie był antysemitą i gdyby wszyscy zdolniejsi fizycy z Niemiec i Węgier nie skupili się wraz z Einsteinem jako uciekinierzy w Stanach Zjednoczonych, i gdyby Einstein nie napisał listu do Roosevelta, Hitler mógłby zwyciężyć Rosję Sowiecką i nigdy byśmy nie wyleźli z niemieckiej niewoli. Aż strach to mówić. – To przykład, jak niebezpieczne jest takie gdybanie. – Historia to rodzaj walca drogowego, nie interesują jej losy mrówek. Jest rzeczą wiadomą, że gdyby Japonia poddała się wcześniej niż Niemcy, to bomby atomowe mogły spaść na Hamburg czy Berlin i oberwalibyśmy bardziej niż przy Czarnobylu. Nie kijem go, to pałką. Istnieje taka powieść Słonimskiego „Torpeda czasu”, pisałem do niej kiedyś wstęp. Nie jest to książka zbyt dobra, ale zawiera ciekawy pomysł: oto anulowano szereg przykrych wydarzeń z przeszłości, ale na odnowionej i odmienionej ścieżce historii pojawiają się wydarzenia inne, równie jak tamte nieprzyjemne. Próby naprawienia przeszłości nie dałyby dobrych rezultatów. I tym się zresztą w mojej twórczości zajmowałem, wykazując, że nic się nie da zrobić. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:59:19 |
| 13211 | – Wiek XX rozpoczął się eksplozją takich antagonizmów – pierwszą światową wojną. – Wojną, która wcale nie musiała wybuchnąć, straty natomiast przyniosła straszliwe i, prawdę powiedziawszy, ani państwa centralne, ani alianci nic z niej nie wynieśli prócz ogromnej ilości trupów. Potem zderzyły się dwie utopie: jedna faszystowsko-brunatna, nie kryjąca swych morderczych zapędów, i druga komunistyczna, która na sztandarach miała powypisywane różne piękne i szlachetne cele. Efektem tego zderzenia była w pewnym sensie II wojna światowa, która przyniosła, jak mówią, około 70 milionów ofiar, zagładę Żydów i Cyganów, a także pomysł, wedle którego Słowianie są rasą podludzi. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:58:20 |
| 13210 | – Czym tłumaczyć, że koło zamachowe postępu technologicznego ruszyło z takim impetem akurat w cywilizacji europejskiej? fot. AFP – Czy ktoś jest wierzący czy nie, byle był obiektywny, wie, że placet dała w gruncie rzeczy doktryna chrześcijańska w oparciu o biblijny nakaz: Czyńcie sobie ziemię poddaną. Gdzie indziej mury tabuizacji były silniejsze i postęp technologiczny już rozpoczęty, utykał – na przykład w Chinach. W Europie natomiast nabrał wielkiego rozpędu. Powiedziałbym paradoksalnie, a może i nie paradoksalnie, że zbyt wielkiego: element wynalazczo-odkrywczy, jednostkowy, może przysporzyć pędu wielkim mocom, które wyzwolił, ale nie może ich już ani zahamować, ani nawet nimi kierować. Ta olbrzymia rzeka zaczęła z wolna służyć coraz bardziej albo po prostu polityce, albo antagonizmom międzykulturowym, międzyludzkim, międzypaństwowym. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:57:21 |
| 13209 | Lem: Przyszłość jest otwarta Rozmowa została opublikowana w dodatku "Apokryf" wydanym z okazji 80. urodzin pisarza. Przyspieszenie rozwoju rozpoczęło się mniej więcej wtedy, kiedy przestały już pracować francuskie gilotyny - powiedział Stanisław Lem. TOMASZ FIAŁKOWSKI: – Wróćmy w tej jubileuszowej rozmowie do minionego wieku, którego, co tu kryć, jest Pan jednym ze świadków. Jaki jest wedle Pana jego ostateczny bilans? STANISŁAW LEM: – Wprost na takie pytanie odpowiedzieć się nie da. Historia rozwoju cywilizacji ludzkiej, której podglebiem jest kultura, to bieg, którego toru nikt z góry nie wyznaczał, dalekosiężnych celów mu nie ustanawiał. I chociaż poczciwi i szlachetni utopiści uważali, że należałoby wymyślić jakiś prometeuszowy cel, ku któremu ludzkość by zdążała, to w rzeczywistości tak zwany rozwój napędzały zupełnie inne siły. Weźmy współczynnik międzyludzkiego okrucieństwa: był on niestety stałą naszej cywilizacji, zmieniał tylko oprzyrządowanie w zależności od dostępnych w danym czasie technologii. W imperium rzymskim podziały na wolnych i niewolników, na pochodnie Nerona i przypatrujących się tym pochodniom były jak gdyby straszliwsze niż dzisiaj, a przy tym uznawano je za nieuchronne. Uważano, że tak jak słońce świeci, podobnie musi istnieć niewolnictwo. Przyspieszenie rozwoju rozpoczęło się mniej więcej wtedy, kiedy przestały już pracować francuskie gilotyny; jak wiadomo, rozmaite wielkie umysły dały głowy pod ostrze wynalazku doktora Guillotin. Pod koniec XVIII i z początkiem XIX wieku, kiedy powstała koncepcja zastąpienia mięśni zwierząt i ludzi „mięśniami” pobieranymi z energii pozaludzkiej, rozpoczęła się epoka pary. Co prawda jeszcze Heron w Aleksandrii wymyślił maleńką turbinkę, która się kręciła, ale to był właściwie żart. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:56:36 |
| 13208 | polski naród odwraca sie na ulicy i na wsi dupą do polityków. w Nimeczech istnieje silny ruch wolnych wyborców, ktoryz nie zajmują się filozoficznymi bzdurami i rozgrywkami personalnymi lecz dbaja o rowój infrastruktury dla dobra mieszkańców i rozwojem przedsiębiorczości. Polska nie wyciąga żadnych wniosków więc wszyscy dostaną prztyczka w nos i kopa w dupę od historii na własną prośbę. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:54:41 |
| 13207 | Wybory pokazały, iż tradycyjny podział Ukrainy na pomarańczowy zachód i niebieski wschód utrwalił się.W obwodach donieckim, ługańskim, charkowskim i dniepropietrowskim oraz na Krymie wyniki prorosyjskiej Partii Regionów Wiktora Janukowycza były znacząco wyższe, niż w innych częściach kraju. Z kolei w obwodach lwowskim i iwano-frankowskim za Janukowyczem opowiedziały się jednostki, natomiast za prezydentem Wiktorem Juszczenką czy Julią Tymoszenko głosowały całe rodziny . To, że Blok Julii Tymoszenko tak znacząco wyprzedził zwolenników prezydenta Juszczenki ukazuje, że "pomarańczowa księżniczka" (Tymoszenko) wybrała bezbłędną taktykę; odchodząc z rządu, zdjęła z siebie odpowiedzialność za wzrost cen, kryzys gazowy, spowolnienie wzrostu gospodarczego i inne ekonomiczne niepowodzenia - piszą "Izwiestija". "Za to wszystko wyborca z całą surowością pociągnął do odpowiedzialności Naszą Ukrainę. A Julia pomyślnie przeciągnęła na swoją stronę część elektoratu protestu - tych, którzy rozczarowali się »pomarańczową rewolucją«, ale mimo tego nie byli gotowi poprzeć Janukowycza. Ukraińskie wybory parlamentarne mogą przywrócić Tymoszenko fotel premiera. "Tę perspektywę ze zgrozą przyjmują zarówno ekonomiści, jak i stronnicy prezydenta Wiktora Juszczenki. Według opinii ekspertów, negocjacje dotyczące powołania pomarańczowej koalicji rządzącej mogą przeciągnąć się i zakończyć się fiaskiem" - pisze dziennik. Blok Julii Tymoszenko okazał się być czynnikiem jednoczącym kraj. "Zrozumiałe, że w takiej konfiguracji nie istnieje pytanie, kto zostanie premierem (...). Może nim zostać tylko Julia Tymoszenko" Ten, kto przegrał wybory prezydenckie , nadal pozostanie przegranym. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:50:00 |
| 13206 | Media Markt zablokował "antypolską" reklamę Kierownictwo sieci sklepów Media Markt zablokowało, po interwencji Ambasady RP w Berlinie, reklamę powielającą antypolski stereotyp Polaka-złodzieja, nadawaną w internecie i częściowo wycofało ją z programów radiowych. Poinformował o tym zastępca ambasadora RP w Niemczech Wojciech Więckowski. Zarząd koncernu zastanawia się również nad wycofaniem reklamy z programów telewizyjnych - dodał Więckowski. List protestacyjny w tej sprawie wysłał w poniedziałek do zarządu firmy ambasador Andrzej Byrt. Niekonwencjonalne reklamy koncernu Media Markt, przeciwko którym zaprotestowały polskie władze wykorzystują negatywny stereotyp Polaka-złodzieja. W jednej z nich Polak dzwoni do Media Markt i na pytanie o nazwisko odpowiada: Jestem Klaus. - Co kradniesz? - reaguje rozmówca. - Nic nie kradnę - odpowiada. - Wiedziałem, przy tak niskich cenach w Media Markt kradzież się nie opłaca. W tym tekście wykorzystano grę słów Klaus i klauen (kraść). ham czas wpisu: 2006-03-28 11:44:51 |
| 13205 | Żarty się już skończyły. Porównanie Polski i Niemiec wypada niestety rozpaczliwie dla Polski. Juz pokrywaja folia pola ze szparagamni - ale uwaga - ostro robia reformy. Koniec Saksów - maja wlasne problemy do rozwiazania. Portugalia i inne hiszpańskie brudasy i byli nedzarze z Irlandii czekaja na tanich pracowników z Polski. Tu wyludni sie przyjaedzie rządzic Ukraina, która wnet prześcignie to co tu się wypraw3ia pod każdym względem polskie tępe durnie. Aby zobaczyc co nas czeka wystarczy przyjrzeć się Palestyńczykom. Nędza i bezradna złość w upokorzeniu. To będzie los polskich dzieci tych, którzy tu pozostaną. Na to właśnie pracuja dosłownie wszyscy politycy. Ostatnia szansa jest zaprzepaszczona. No ale cóż - im tu gorzej to tym lepiej i łatwiej. Nie warto nawet zabiegać o kariere polityyczna w takim kraju. Marne gówn iane apanaże. Wolna gospodarka to jest to. Niczego mi nie brakuje. A mówić prawdę sprawia mi przyjemność. Tu nie ma przyszłośći dla nikogo ani dla starych ani dla młodych. Niech jedni umieraja a inni niech stąd uciekają. Nie ma po co chodzic do wyborów. Politycy maja was w dupie. Najlepiej jest ich wyrżnąć bo wszyscy są tylko siebie warci. Polski brud, smród, złodziejstwo i niedołęstwo. Nawet klimat do dupy. Endzeitstimmung ! ham czas wpisu: 2006-03-28 11:40:37 |
| 13204 | Polacy n9igdy nie umieli sie samio rząęzic - spokojnie Niemcy i Ruscy przy współpracy z Austria dokonaja poniwnego rozbioru - dla mnie jest to oczywiste. w żadnej dyscyplinie społeczno-gospodarczej od Drugiej Wojny Światowej nie ma żadnego korzystnego efektu - za rządów sowietów tryzmali z a morde i naród z utęsknieniem wspomina - teraz cała nadzieja w Białorusi dla takich typków jak ela itp. Przecież zachowanie sie pseudopolityków świadczy o ich znikomym formacie pod względem wyobraźni i kultury. Właśnie wróciłem do Warszawy z domu w Niemczech. Odbyły sie tam wybory. Inny świat, tworza się koalicje z przeciwstawnych frontów. Dochodzi do rozmów i consensusu. Polacy zostali zdeprawowani - w sejmie to hołota i bydło - zresztą jaki lud taka reprezentacja. Nic lepszego nie ma. Niestety nikt mnie nie reprezentuje w parlamencie. Stanisław Lem zmarł wczoraj w wieku 85 lat w Klinice Kardiologii CMUJ w Krakowie. Znaczący Polacy wymierają albo wartościowi ludzie dawno wyemigrowali - poza garstką pozostało się tylko ryczące bydło - Polactwo. Bez czci honoru i bez żadnej przyszłośći. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Tylko czasu trzeba aby Polska przestała istnieć. SLD nie jest reprezentantem Polactwa. To zamknięta i siebie popierająca klasa komunistycznej nomenklatury. Złożóna z leni, partaczy, hipokrytów i cyników wyćwiczonych w sowieckim cwaniactwie dojenia. Jestem świadom końca Polski. ham czas wpisu: 2006-03-28 11:36:31 |
| 13203 | jestem znowu więc piszę znowu ham czas wpisu: 2006-03-28 06:57:25 |
| 13202 | niektorych nie mozna nawet musnac krytyka, balcerowicz moze obrazac sobie caly sejm, ale istnieje przekonanie , ze nalezy on do srodowiska tzw autorytetow calkowicie wyłaczonych spod krytyki, podobnie jak wymiar sprawiedliwosci, sluzba cywilna , teraz doszly jeszcze niektore nietykalne swiete dziennikarskie krowy xe czas wpisu: 2006-03-27 21:28:53 |
| 13201 | PiS obiecywalo walke z korupcjogennymi ukladami III RP, ale poniewaz caly kraj i wszystkie jego dziedziny sa przesiakniete owymi ukladami , dlatego idzie to tak jak idzie- czyli jak po grudzie , czego sie nie tkniesz smierdzi i zaraz znajduja sie zapaleni obroncy owego smierdzielstwa xe czas wpisu: 2006-03-27 21:22:33 |