| 13400 | Należy zauważyć, że w dzisiejszym świecie — wśród wielu praw człowieka — ograniczane jest prawo do inicjatywy gospodarczej, które jest ważne nie tylko dla jednostki, ale także dla dobra wspólnego Doświadczenie wykazuje, że negowanie tego prawa, jego ograniczanie w imię rzekomej „równości” wszystkich w społeczeństwie, faktycznie niweluje i wręcz niszczy przedsiębiorczość, czyli twórczą podmiotowość obywatela. W rezultacie kształtuje się w ten sposób nie tyle równość, ale „równanie w dół”. Zamiast twórczej inicjatywy, rodzi się bierność, zależność i podporządkowanie wobec biurokratycznego aparatu, który jako jedyny „dysponent” i „decydent”, jeśli wręcz nie „posiadacz” ogółu dóbr wytwórczych stawia wszystkich w pozycji mniej lub bardziej totalnej zależności, jakże podobnej do tradycyjnej, zależności pracownika-proletariusza w kapitalizmie. Stąd rodzi się poczucie frustracji lub beznadziejności, brak zaangażowania w życie narodowe, skłonność do emigracji, choćby tak zwanej emigracji wewnętrznej. Taki układ ma swoje konsekwencje również z punktu widzenia „praw poszczególnych narodów”. Często bowiem zdarza się, że naród zostaje również pozbawiony swojej podmiotowości, czyli odpowiadającej mu „suwerenności”, w znaczeniu ekonomicznym, a także polityczno-społecznym. Poniekąd i kulturalnym, gdyż wszystkie te wymiary życia we wspólnocie narodowej są ze sobą powiązane. ham czas wpisu: 2006-04-03 07:02:35 |
| 13399 | ex. ENCYKLIKA SOLLICITUDO REI SOCIALIS cz.3 15. Ukazany wyżej obraz byłby jednak niepełny, gdyby do „ekonomicznych i społecznych wskaźników” niedorozwoju nie doszły inne, równie negatywne, co więcej, bardziej jeszcze niepokojące, poczynając od dziedziny kulturowej. Są to: analfabetyzm, trudność czy niemożność osiągnięcia poziomu wyższego wykształcenia, niezdolność do uczestnictwa w budowaniu własnego narodu, różne formy wyzysku czy ucisku ekonomicznego, społecznego, politycznego, a także religijnego osoby ludzkiej i jej praw, wszelkiego rodzaju dyskryminacje, zwłaszcza ta najbardziej odrażająca, oparta na różnicy rasowej. Jeśli którąś z tych plag odczuwa się w strefie najbardziej rozwiniętej Północy, to niewątpliwie występują one częściej, są trwalsze i trudniejsze do wykorzenienia w krajach słabiej rozwiniętych i mniej zaawansowanych. ham czas wpisu: 2006-04-03 07:01:59 |
| 13398 | W głębokim katolicyźmie tkwią źródła polskiej biedy. Oczywiście, że tak. Tak samo jak w Korei Płn. Również na Kubie tylko dzięki dramatycznej wieloletniej walce i osobistemu poświęceniu tow.Castro udało się tę biedę zahamowac a nawet rozwinąc - tfu, co ja plotę ? Oczywiście zahamowac biedę i rozwinąc dobrobyt. Właściwie, to dlaczego Polacy poszukujący pracy nie jadą na Kubę ? ~sekundant, 02.04.2006 19:59 AB czas wpisu: 2006-04-03 05:01:50 |
| 13397 | oświecenie 02.04.2005 przylaszczki kwitną sasanki bo wiosna w skał krawędziach życia jest obrzeże noc spokojnie snami zatrwa radosna dniem nowym wieczność sprzymierzę kiedy przejdę przez rozwarte odrzwia w nowe przepiękne z miłością krainy noc potrwa ta krótko do jutra do dnia Słowa Światło wnika w serc szczeliny jestem zostanę i nadal będę z Wami dnie tygodnie miesiące całymi latami ból wszystkim wspomnieniami ukoję ślę przesłanie z pokojem dziś to moje ham czas wpisu: 2006-04-02 23:49:19 |
| 13396 | Jeszcze w piątek kard. Andrzej Maria Deskur powiedział, że Jan Paweł II “gaśnie pogodnie”. Wieczorem kard. Camillo Ruini przyznał, że Papież “widzi i dotyka Boga”. Bo chrześcijaństwu nie jest obca śmierć pogodna i serdeczna, naznaczona nie lękiem i rezygnacją, lecz wiarą i nadzieją. Śmierć, na którą czeka się ze spokojem jako drogę ku Światłości. Tuż przed ukamienowaniem Szczepan mówił: “Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga” (Dz 7, 56). Franciszek z Asyżu kazał położyć się na ziemi i przywdział cudzą odzież. W agonii powtarzał: “Bądź pozdrowiona, moja siostro Śmierci”. Teresa z Avila umierała ze słowami: “Mój Panie i Oblubieńcu! Nadeszła wyczekiwana godzina. Pora już bym Cię ujrzała, o, mój ukochany Władco. Czas, bym udała się w drogę. Wyruszam, już czas...”. Maksymilian Kolbe przez dwa tygodnie umierał z głodu w ciemnicy obozu Auschwitz. Do ostatnich chwil podtrzymywał na duchu współwięźniów. Modlił się z nimi i za nich. “Zarazem jednak głębokim pokojem napełnia myśl o chwili, w której Bóg wezwie mnie do siebie – pisał przed sześcioma laty Jana Paweł II w “Liście do osób w podeszłym wieku” – z życia do życia! Dlatego wypowiadam często – i bez najmniejszego odcienia smutku – modlitwę, którą kapłan odmawia po liturgii eucharystycznej: In hora mortis meae voca me, et iube me venire ad te – w godzinie śmierci wezwij mnie i każ mi przyjść do siebie. Jest to modlitwa chrześcijańskiej nadziei, która w niczym nie umniejsza radości obecnej chwili, a przyszłość zawierza opiece Bożej dobroci”. ham czas wpisu: 2006-04-02 23:45:34 |
| 13395 | Trzeci pod względem długości pontyfikat w dziejach Kościoła sprawił, że Papież osierocił liczne pokolenie, nazywane zresztą pokoleniem Jana Pawła II. To ci, którzy innych papieży znają wyłącznie z podręczników i archiwalnych nagrań. Dla nich Paweł VI czy Jan XXIII są postaciami równie odległymi jak Pius XII bądź Leon XIII. Tym właśnie generacjom Karol Wojtyła zaufał i przekazał w testamencie głoszenie Ewangelii. W ostatnich miesiącach wiele razy podkreślał, jak bardzo chciałby pojechać w sierpniu do Kolonii, na Światowe Dni Młodzieży. Boży plan zmierzał jednak w innym kierunku; sama młodzież zorganizowała w dwa ostatnie dni pontyfikatu – jak napisał dziennik “L’Osservatore Romano” – “niespodziewany Dzień Młodzieży”. Przez prawie dwadzieścia siedem lat Papież wychodził im naprzeciw. Gdy umierał, sami przyszli do niego. Złożył los świata i chrześcijaństwa w ich ręce, a młodzi wzięli na siebie powierzone im zadanie. Agonia Jana Pawła II była jego ostatnią katechezą. Przez kilkadziesiąt ostatnich godzin głosił Dobrą Nowinę wszystkim narodom, chociaż niemoc przykuła go do łóżka i nie mógł wydobyć z siebie zrozumiałych słów. ham czas wpisu: 2006-04-02 23:45:04 |
| 13394 | Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! (...) Zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! (...)” (Kielce, 1991). Może dlatego mówił tak, jak mówił, bo był naszym ojcem. Ostrzegał, bo mu na nas zależało. Karcił, bo kochał. Gniew Jana Pawła - konkretny, precyzyjnie wymierzony przeciwko złu, zgorszeniu, obojętności. I zawsze dający szansę sprawcy: ,,Nawróć się..., ureguluj..., otwórz drzwi...”. Pisze św. Paweł: ,,Gniewajcie się, a nie grzeszcie - niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!” (Ef 4, 26). ham czas wpisu: 2006-04-02 23:39:54 |
| 13393 | 1. Pan kiedyś stanął nad brzegiem, Szukał ludzi gotowych pójść za Nim; By łowić serca Słów Bożych prawdą. Ref.: O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię. Swoją barkę pozostawiam na brzegu, Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów. 2. Jestem ubogim człowiekiem, Moim skarbem są ręce gotowe Do pracy z Tobą I czyste serce. Ref.: O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię. Swoją barkę pozostawiam na brzegu, Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów. 3. Ty, potrzebujesz mych dłoni, Mego serca młodego zapałem Mych kropli potu I samotności. Ref.: O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię. Swoją barkę pozostawiam na brzegu, Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów. 4. Dziś wypłyniemy już razem Łowić serca na morzach dusz ludzkich Twej prawdy siecią I słowem życia. Ref.: O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię. Swoją barkę pozostawiam na brzegu, Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów. ham czas wpisu: 2006-04-02 23:14:06 |
| 13392 | Pojednania nie będzie i miłosierdzia z mojej strony. Jaruzelski i jegoi ekipa zasługuja na śmierć przez rozstrzelanie - ja ten wyrok wydałbym i bez zasatnanwiania wykonał. Tak każe się zdrajców narodu i ludzi. Tak mówi ulica. Polacy nie umieją rozwiązać do końca swoich problemów - dlatego Polska umrze i przestaje itsnieć a skomlący będą niewolnikami silnych. Komunizm zniszczył ten dom do fundamentów, muryz, ściany, dach. Ale jeszcze można go odbudować aby lśnił. Nie wolno słuchać głupców, którzy nie rozumieją współczesnego świata i patrzą prywaty. Socjalizm umarł śmiercia naturalną. Nikomu nie jest potrzebny jako błąd ostatnich 200 lat. Nowe nadchodzi wielkimi krokami i musimy być gotowi do tych wyzwań. ham czas wpisu: 2006-04-02 13:50:43 |
| 13391 | obrażanie uczuć religijnych obcych ludzi jest objawem zezwierzęcenie zbydlęcenia. Żaden kulturalny agnostyk czy ateista wyznający religie ateizmu nie obrazi uczuć ani światyń. Owszem ludzie mordują się za wiarę - ale to nie jest wina wiary tylko ludzi. Ludzie maja wolna wolę i wybór. Można przestrzegać wyższych zasad międzyludzkich rozumowo, racjonalnie bez emocji. Nie mam wątpliwości, że świat nie jest dobrze urządzony ale jedno jest pewne komunizmu nie ma i nie bedzie a państywowy socjalizm jest utopią. Dobrobyt jest w stanie zapwenić tylko rodzina Kwaśniewskich sobie a rodzina Kaczyńskich sobie. A ty musiz dbać o swoja bo ja ani moej poglądy tobie czytelniku w tym nie pomogą. Dbaj o siebie i o swoją rodzinę. O swoje zdrowie i zabezpieczenie na starość. Daleko szukać nie trzeba. Drzwi do swiata stoja otworem. To twoja sparwa jak urzadzisz sobie życie - żadne SLD ani żadna partia nie ma nic do tego. Wlasnie to zwalanie na kogois jest dziecinadą. Głupotą i bezradnością. Pomóż sobie sam to podstawa w rehabilitacji ciężkich uszkodzeń pourazowych w tym mózgu. Szokiem dla Polski była wojna i komunizm, czas zająć się swoja przyszłością w swoim kraju. Złodzieji i morderców należy surowo karać za popęłnione zbrodnie ludobójstwa i wberw wąłsnym zadsadom. Nic dziwnego, że się bronią. ham czas wpisu: 2006-04-02 13:50:17 |
| 13390 | Ameryka nigdy nie zaznała żadnej formy socjalizmu. Konstytucja odnosi sie do Boga . Negacja nie służy karierze. W takim klimacie funkcjonuje wolność do bogacenia sie i szanse każdy ma równe jeśli rodziny umieją sie wspierać. Najprościej mówiąc w Ameryce brak jest idealizmu i pozorów. Bóg dał nam wolna wolę i mamy być sami własnymi kowalami. W pewnym sensie w Polsce mamy kawałek Ameryki, może bardziej Południowej niż Północnej ale nikt nam żaden Wielki Brat nie pomaga. Odwołaywanie się do tradycji niesie wartość bo pozbawia jakichkolwiek złudzeń, że ktokolwiek w czymkolwiek nam pomoże - każdy nawet zatwardziały komunista bierze ślub kościelny, kaj się i wyznaje religie największego mocarstwa na świecie. huius regio eius religio (in whose territory you live, his religion you have) w czyim obszarze żyjesz taka wyznawać masz religię. Żyjemy w zamerykanizowanym świecie i te zasady panują - nie ma żadnego powodu. ham czas wpisu: 2006-04-02 12:23:31 |
| 13389 | "LM": Polski powiew świeżości w Europie Polska chce przynieść Europie powiew świeżości, ale jej wewnętrzna sytuacja polityczna w tym nie pomaga - pisze francuski dziennik "Le Monde" tuz przed wizytą premiera Marcinkiewicza we Francji. Marcinkiewicz udzielił dziennikowi wywiadu, w którym powiedział m.in., że Polska chce pełnić w Unii Europejskiej rolę kraju pozbawionego kompleksów, "młodego i ambitnego". "To rola czasem trudna - przyznał - która sprowadza na nas krytykę, ale także przynosi powiew świeżości". "Kiedy otworzy się w pokoju okno i wpada powiew świeżego powietrza, czasami kartki podrywają się z biurka, czasem wazon z kwiatami przewróci się i potłucze, a wszyscy krzyczą: mój Boże, co się dzieje? Ale w rezultacie oddycha się o wiele lepiej! To właśnie jest rola Polski" - wyjaśnił premier. "Le Monde" pisze, że Polska chce iść w UE "własnym rytmem". W wywiadzie premier powiedział, że data wstąpienia do strefy euro zostanie określona w 2009 roku. Odnosząc się zaś do kompromisu w sprawie dyrektywy usługowej, który pozbawił ją wielu liberalnych przepisów gwarantujących zniesienie barier w świadczeniu usług w UE, Marcinkiewicz powiedział, że "tempo pogłębiania współpracy w ramach UE powinno być takie, by wszyscy mogli za nim podążać". "W tym duchu zgadzamy się na kompromis - dodał. - Ale oczekujemy od innych podobnego ducha kompromisu w sprawach dla nas ważnych". ham czas wpisu: 2006-04-02 12:15:12 |
| 13388 | Procesowi beatyfikacyjnemu Jana Pawła II towarzysza niezwykłe okoliczności: niespotykane dotąd zainteresowanie wiernych postępem prac, masowe powstawanie wspólnot modlitewnych oraz obfitość łask bożych. Ten proces z wielu punktów widzenia jest procesem tworzącym precedens, chociażby ze względu na wykorzystywaną w nim na szeroką skalę metodologię internetową i masową potrzebę ludzi komunikowania dobra, budowania czegoś wspólnego, wyrażania nowej solidarności" - powiedział postulator procesu ks. Sławomir Oder. Jak poinformował, "w tym przypadku wydaje się, że niebo się bardzo otworzyło i że łaski Boże spadają bardzo obficie na ludzi, którzy zwracają się (do Boga) przez wstawiennictwo Jana Pawła II". "To są dziesiątki wydarzeń, które w odczuciu subiektywnym tych osób mają charakter cudu. Niektóre z nich są na tyle znaczące, że mogą być przedmiotem studium bardziej pogłębionego w ramach procesu dotyczącego cudów" - powiedział ks. Oder. Według niego, zdarzenia te, pochodzące z różnych kontynentów, mogłoby "posłużyć oddaniu prawdy o obfitości Bożej Opatrzności i łaski". ham czas wpisu: 2006-04-02 07:33:12 |
| 13387 | Śpieszmy się Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myślimy o kimś zostając bez niego Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście przychodzi jednocześnie jak patos i humor jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon żeby widziec naprawde zamykają oczy chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec kochamy wciąż za mało i stale za późno Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą ks. Jan Twardowski ham czas wpisu: 2006-04-02 07:27:33 |
| 13386 | Tak.Krystian Legierski to czarna ciota.Czyzbym mowil nieprawde????Prosze Sadzidz!Sady!No komon prawdomowni ....Majcherek sie nie wypowiada. Lat pare temu pani Legierska studiowala a jakze/pif paf/i stalo sie/Wszystkie urodziny sa jakos wyjatkowe,ale splodzila biznesmena pedalka i ucichlo.Biznesmen Pedalek jako dziecko,problemy mial,bo roznil sie troche od naszej rzeczywistosci,ale dupy dal komu trzeba i gangsterzy z ciot zrobili,skrzynke,co nazywalo sie La Femalle,Brudne pieniazki!Zainteresowalo to wiadome sluzby.I poszlo na calego.Legierski/nawet mu wspolczuje/byl szantazowany/ale jak widac zostal z "organizacja"do konca.To taki schemacik,o glupi pedofilski klubik uncle czas wpisu: 2006-04-02 04:39:02 |
| 13385 | Tu Was troche zaskocze. Moim zdaniem,miasto/caly czas mowie o La femmale/powinno zrobic podkop od/nie pamietam jakiej uliczki/i ladujac ciotom,czy to marichuane,czy inne LSD,wpadloby oczywiscie,i wtedy ciotki z czarnoskora Legierska na czele,zamiat piac o tolerancji,pieli by do swoich papugow.La fe ciup,ciup,zostalo zamkniete,bo kurwa okoliczni mieszkancy,mieli juz dosyc.Stare Miasto w Wa-wie,mala uliczka,a pedrylstwa mnostwo.Biedron chuj bez chuja,ma czelnosc zarzucac cos tam,wiedzac,ze Legierski lamiac prawo,uzytkuje ten lokal,ale pomijam Legierskiego/gdzie moj tatus/Pedalki!!!Po prostu nie placiliscie,i stad cala zadyma.A kurwa Szczuka tak wam pomoze pedrylki,ze zrobicie sie heteroseksualistami/wspolczuje kobietom/ uncle czas wpisu: 2006-04-02 04:10:26 |
| 13384 | No i ..."Fe dupcio,dupcio,la ma cos tam"zostal zamkniety.Szczuka jako baletnica wraz z pedrylami Niemcem i Biedroniem dawala popisy na ulicy..........................................ale.....................................gdzie sie teraz podzieja...............zauwazyliscie,ze wlasciciel Krystian Legierski/tatusiu,gdzie jestes?!?!?!? usta ma jak ....No powiedzmy krok mojej najlepszej kochanki/Z tymi kochankami troche przesadzam,ale czego sie nie robi dla idei te cale La Femalle,skupisko ciotek i pedrylow,powinno jechac na zachod i wlasnodusznie zobaczyc jak jest slodko.We Francyji na ten przykladzik,upierdoli sie trzydziestopieciogodzinny tydzien pracy.Idea typowo lewacka,a ze Fancje wpasowala w dlugi,ze Ludwik Szesnastty przekreca sie i grozi....achcoz mnie to obchodzi,ja widze co moi Rodacy Robia.Wlasnie PIS prubuje,ta stajnie Augiasza wyczyscic,ale Niesiolowscy,wspolnie z Gadzinowskimi sraja po katach.Ten ostatni w Urbanowskim salonie masazu,robi za modela.Nawet dziewczyna,ktorej zaproponowano pare zlotych zrezygnowala/za PAP/Moze Lesio Miller??????Albo Jolka swieta Kwasniewska.Ta jest "bez barier" wiec wszystko zdazyc sie morze.Wole byc w niewoli u Goski/przynajmniej miche mam/ uncle czas wpisu: 2006-04-02 03:00:31 |
| 13383 | Ciekawostka przyrodnicza,sa dla mnie nicki pewnego skurwysyna,ktorymi.....Mily ezbecki frajerzyno!Znamy,znamy.Wez pod uwage,ze piszemy o was prawde.Poczytaj,nawet jako Madzia,lub inny Jasio.Za mocno sie nie denerwujcie,ale gdzies tam po pietnastym kwietnia,oddacie co zajebaliscie i ty "madzio,jasiu menelu i inny kwiczole,zamkniecie swoje paszcze na zawsze.Atakujecie hama za to,ze wam linijka po linijce wyluszcza,jak chlop na miedzy,do czego przynalezycie.A Madzi jak jej tak zle w Polsce/nienawidze pedalow/niech przyjedzie do mnie.Mieszkam w Stanach.I sam/a/ zobaczy,co trzeba zrobic...suksc...!!!! uncle czas wpisu: 2006-04-02 01:35:09 |
| 13382 | Hmmm....Madzia,to chyba Magdalena,someting.Dziwnych nickow czerwoni uzywaja. Kurwa wasza w morde mac,w internecie jest inaczej,a ja i wielu wylapie to na biegu,dajscie se na wstrzymanie,A Madzi przypomne,zeby dupy dawala tylko Szczuce,no nie frajerze,jeszcze takiego cudaka nie dymales! PS.A jak laske robi to swiszcze "Marsylianke" uncle czas wpisu: 2006-04-02 00:04:49 |
| 13381 | nie mam żadnych kompleksów. na żaden temat. mam doktorat z leczenia wodogłowia w nowotworach mózgu i kieruję wielomilionowymi projektami badawczymi z USA w Europie. Moi zstępni i wstępni sa profesorami rozmaitych nauk ścisłych w Niemczech i USA - menele nie dorównaja poziomowi więc nie zniżam się do niskiego poziomu. ham czas wpisu: 2006-04-01 23:51:23 |
| 13380 | Niektorych osobnikó nie stać na dywersyfikacje poglądów ani na polot wypowiedzi. Efekt kultury masowej i dostępnność udogodnień ma jednak zaletę - masowej głupoty jednostajnych wtrętów jak dysonansu pośród naszych wypowiedzi nie można ukryć - jest ewidentna gdy pojawi się jakiś krzykliwy napaleniec - i co z tego wynika nic. Być może umrze wkrótce ktoś bliski - takie mam silne przeczucie. ham czas wpisu: 2006-04-01 23:45:17 |
| 13379 | mój dziad odpierał bolszewików w Cudzie nad Wisłą a ojciec uczestnik Szarych Szeregów kolega Krzysztofa Kamila Baczyńskiego schwytany na zwiadzie na rok przed Powstaniem Warszawski spędził jako więzień dwa lata w Oświęcimiu do wyzwolenia przez Frasncuzów po ewakuacji do Nimiec i ma francuski order zasługi za Naszą i Waszą Wolność. Gdy ktoś pisze o swojej Ojczyźnie to zostałą zniszczona przez dwa totalitaryzmy i proces odradzania trwa długo - niestety w wielu mózgach mądrość nigdy już nie zawita. ham czas wpisu: 2006-04-01 23:37:15 |
| 13378 | Patriotyzm (łac. patria = ojczyzna) – postawa charakteryzująca się poczuciem szacunku, umiłowania oraz oddaniem względem własnej ojczyzny i możliwością ponoszenia ofiar. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobistymi, a w skrajnych przypadkach gotowością do poświęcenia własnego zdrowia lub życia. Od nacjonalizmu i szowinizmu odróżnia go otwartość na inne narody i tolerancja wobec nich. Patriotyzm w Polsce często od czasów potopu szwedzkiego łączono lub utożsamiano z religijnością katolicką (por. kult Maryji Królowej Polski), stąd patriotyczna, narodowa rola przypisywana jest często wybranym świątyniom – Jasnej Górze i Ostrej Bramie. [Edytuj] Niektóre polskie symbole patriotyzmu * Bóg, Honor, Ojczyzna * osoby: legendarna księżniczka Wanda, Jan III Sobieski, Tadeusz Rejtan, Tadeusz Kościuszko, Romuald Traugutt, Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Zawisza Czarny * wydarzenia: powstania, Solidarność * organizacje: Husaria, Legiony, POW, AK, Szare Szeregi, NSZ, SN * bitwy: Cedynia, Głogów, Niemcza, Grunwald, obrona Jasnej Góry, Zbaraż, Wiedeń, Chocim, Polskie Termopile, Cud nad Wisłą, Westerplatte, Monte Cassino, powstanie warszawskie * przedmioty: szabla, karabela, pas słucki, czarna biżuteria, ryngraf * symbole: Rodło, Kotwica, dwór ham czas wpisu: 2006-04-01 23:31:38 |
| 13377 | proponuję dostosowanie naszych wypowiedzi do nastroju Rocznicy. “Wiara nie ma żadnych podstaw, by się obawiać badań historycznych; ostatecznie bowiem są one skierowane ku prawdzie, której źródłem jest Bóg - zwracał się do uczestników sympozjum poświęconego Husowi (17 grudnia 1999). - Prawda może się okazać niewygodna, kiedy domaga się, byśmy porzucili zadawnione uprzedzenia i stereotypy”. To wołanie o obiektywizm - trudny nie tylko z racji “uprzedzeń i stereotypów”. Nieco wcześniej w tym tekście Papież mówi o możliwych “naciskach” ideologicznych, politycznych czy ekonomicznych, jakim może podlegać historia. “Osiągnięcie absolutnie obiektywnej wersji historii jest niesłychanie trudne” - przyznaje Jan Paweł II; jakaś jednak realna miara bezstronności jest przecież dostępna badaczowi. Pod jednym warunkiem, mianowicie (to tylko delikatnie naszkicowana intuicja), że ostatecznym “horyzontem jego poszukiwań jest miłość”. Jan Paweł II nie precyzuje, o jaką miłość chodzi: do prawdy? do historii? do “przedmiotu” badań? do potencjalnego odbiorcy? do innych badaczy, z którymi należy podjąć dialog? do wszystkich tych rzeczywistości razem? Sama wskazówka wydaje się jednak inspirująca: czy - aby być obiektywnym - wystarczy historykowi beznamiętna obojętność? Czy raczej potrzebuje miłości? Odpowiedź jest chyba ważna, nawet jeśli nie da się jej przełożyć na postulaty metodologiczne... ham czas wpisu: 2006-04-01 23:28:44 |
| 13376 | Tarnowska policja zatrzymała wieczorem 36-letnią kobietę w związku z zabójstwem 8-letniej dziewczynki. Kobieta, w momencie zatrzymania, przewoziła na wózku zwłoki dziewczynki - poinformował sierż. Robert Kozak z tarnowskiej policji. Ciekawe są posty pod tą wiadomością.Jak jeden mąż wszyscy krzyczą,że mamy prawo do dupy,że Ziobro ma brać się do roboty.A kiedy Ziobro u Lisa mówił co zrobiono z naszym prawem, a profesor (sic)Filar pierdzielił coś o dobrym prawie i ,że nie można za ostro bo to i tamto.Ci sami ludzie wtedy trzymali stronę Filara. Rzygać się chce i tyle! od tej polskiej hipokryzji. zmorka czas wpisu: 2006-04-01 22:49:45 |
| 13375 | Eloa musisz uczęszcząć na lektorat języka polskiego - a nie powinnaś jako ciemna murzynka uczestniczyć w wyborach nie dla ciebie ela lektorat u nas - elektorat Elektorat - to ogół osób posiadających prawo do głosowania. W zależności od ustroju politycznego elektorat stanowi pewna część populacji. Biorąc pod uwagę wybory osób mających sprawować władzę w danych państwach do początków XX wieku elektorat stanowili wyłącznie mężczyźni, wcześniej natomiast w krajach zachodnich tylko biali mężczyźni. ham czas wpisu: 2006-04-01 22:23:42 |
| 13374 | Lektorat. Der Wert einer Publikation wird durch seine Qualität bestimmt. Auch Ihr Manuskript sollte deshalb sachlich-kritisch und fachlich-kompetent .. Wartośc publikacji jest określona jej jakością. dlatego konspekt odręczny powinien byc rzeczowo-krytyczny i fachowo-kompetentny Lektorat może byc językowy lapsus linguae - oj coś ela ci się pomieszało wiesz, że dzwonią ale nie wiesz w którym kościele. Więc co ty głuptasku nam tu o ciemnogrodzie z małej wsi zalewasz. Głupiaś elka z głupiego lektoratu SLD. ham czas wpisu: 2006-04-01 22:19:34 |
| 13373 | 13353 wypowiedz uncle potwierdza powyborcze sonadaze za na PIS w wiekszosci glosowal lektorat o podstawowym wykształceniu , z małych miejscowosci i wsi - potwierdza to rowniez teorie o instnieniu tzw ciemnogrodu skupionego wokoł radia ma ryja i tadzia r. - nie oczekujcie wiec wiele po wypowiedziach ludzi takich jak uncle , ham , ab itp . ela TY ELA ĆWIERCINTELIGENCIE I PÓŁGŁÓWKU CO TO JEST LEKTORAT ? ham czas wpisu: 2006-04-01 22:11:44 |
| 13372 | no i !!! co na to ochlokratorzy spod znaku tyranów baronów SLD ? na to ? PIS was peituszy aż miło ! A i wszyscy wyjebia ! ham czas wpisu: 2006-04-01 20:42:28 |
| 13371 | Subtelność smaku, gruntowność wyszkolenia umysłowego, głębia myśli, umiarkowanie czynu znikną z naszego życia na długie wieki. Nic nie będzie wytwarzane w żadnej dziedzinie, czego najtępszy rozum odrazu nie uchwyci, lub co nie znajdzie natychmiast oddźwięku w najelementarniejszych uczuciach. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:40:25 |
| 13370 | Każde społeczeństwo zagrożone jest bolszewizmem - każde. I to nie bolszewizmem, który przyjdzie skądinąd, z jakiegoś odległego "tam" - nie, niebezpieczeństwo ukryte jest wewnątrz. Bolszewizm nie jest zjawiskiem niezwykłym, niewytłumaczalnym, w swych diagnozach jeszcze dalej: stwierdza mianowicie, iż podstawowe stadia procesu społecznego, jakim jest bolszewizm, muszą powtórzyć się wszędzie : "Krótko mówiąc, powrócimy, jak Rosja już powraca do stanu barbarzyństwa.. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:39:28 |
| 13369 | Nadchodząca ze wschodu fala bolszewizmu to ostatnie i zarazem największe z wymienionych przez Znanieckiego niebezpieczeństw: "Bolszewizm jest ostatecznym wyrazem i sprawdzianem mocy i znaczenia tych dążności antykulturalnych, których cywilizacja zachodnia jeszcze nie zdążyła poskromić, a które w warunkach wytwarzanych przez zerwanie wszelkich tradycyjnych hamulców, zostały ześrodkowane jako siły społeczne, i obrócone w ruch masowy"9. Bolszewizm to skoncentrowanie, kulminacja niemal wszystkich negatywnych, antykulturowych procesów obserwowanych w Europie przez Znanieckiego: jego światopoglądowym fundamentem jest materializm, jego zwycięstwo nieuchronnie niesie ze sobą ochlokrację, znajdują w nim wyraz tendencje imperialistyczne i nacjonalistyczne. Nie jest jednak bolszewizm, wbrew licznym opiniom, czymś Europie obcym, czymś, co przybyło skądinąd, nie jest także czymś specyficznie rosyjskim, czego pozostałe europejskie społeczeństwa mogą się obawiać tylko jako zagrożenia zewnętrznego. "[...] zasadnicze czynniki ruchu bolszewickiego - stwierdza Znaniecki - istnieją w każdem społeczeństwie nowożytnem na zachodzie[podkr. BK]"10. Uwaga ta, choć zdawać się może banalną, zasługuje na podkreślenie. Każde społeczeństwo zagrożone jest bolszewizmem - każde. I to nie bolszewizmem, który przyjdzie skądinąd, z jakiegoś odległego "tam" - nie, niebezpieczeństwo ukryte jest wewnątrz. Bolszewizm nie jest zjawiskiem niezwykłym, niewytłumaczalnym, nie jest także zjawiskiem specyficznie rosyjskim, jak mniemali optymiści. Znaniecki posuwa się w swych diagnozach jeszcze dalej: stwierdza mianowicie, iż podstawowe stadia procesu społecznego, jakim jest bolszewizm, muszą powtórzyć się wszędzie: "Krótko mówiąc, powrócimy, jak Rosja już powraca do stanu barbarzyństwa..." ham czas wpisu: 2006-04-01 20:36:48 |
| 13368 | Co zaś niesie ze sobą ochlokracja? Jakie będą konsekwencje jej wprowadzenia w życie? "[...] nowi panowie świata, jak fellachowie egipscy - pisze Znaniecki - używać będą głazów z dawnych świątyń do budowania mieszkań dla siebie. [...] Subtelność smaku, gruntowność wyszkolenia umysłowego, głębia myśli, umiarkowanie czynu znikną z naszego życia na długie wieki. Nic nie będzie wytwarzane w żadnej dziedzinie, czego najtępszy rozum odrazu nie uchwyci, lub co nie znajdzie natychmiast oddźwięku w najelementarniejszych uczuciach."8 Niezwykła jest przenikliwość tych uwag - jeśli co do czegokolwiek się pomylił w swej diagnozie Znaniecki, to jedynie co do czasu trwania opisywanego zjawiska i nieodwracalności jego skutków. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:35:57 |
| 13367 | Kolejnym niebezpieczeństwem, zjawiskiem społecznym, które bardzo niepokoi Znanieckiego jest ochlokracja, którą definiuje on, za Arystotelesem, jako wypaczenie systemu demokratycznego. Grozi nam panowanie motłochu, tych mas, których rola kulturotwórcza jest, w przekonaniu Znanieckiego, po prostu żadna. Wiele jest czynników przybliżających ten straszny dzień, kiedy to dosłownie rozumiana "władza ludu" stanie się rzeczywistością: obniżenie się poziomu wykształcenia arystokracji umysłowej, narastający antagonizm między masami, które nie potrafią określić i nade wszystko pogodzić się ze swoim miejscem w społecznej hierarchii, a arystokracją i wreszcie - czynnik chyba najpoważniejszy i w najsilniejszy sposób oddziałujący - masowy ruch klasy robotniczej. Klasa robotnicza, działając między innymi w odruchu samoobrony przed arystokracją, która staje się, czy może raczej pozostaje, arystokracją rodową, grupą zaciekle broniącą swych interesów i nie zważającą na tak zwane dobro wspólne, organizuje się w ruch masowy i solidarny. Działania te, choć niewątpliwie do pewnego stopnia usprawiedliwione sytuacją społeczno-ekonomiczną, są dla dalszych losów europejskiej cywilizacji niezwykle groźne: "Solidarny ruch masowy klas robotniczych, nawet gdyby mu nie towarzyszyły zjawiska destrukcyjne, które zawsze charakteryzują rozwój psychiki tłumu - tego zaś [...] uniknąć niepodobna - doprowadziłby [...] do najgorszej ochlokracji, jaką historja kiedykolwiek znała..."7 ham czas wpisu: 2006-04-01 20:35:35 |
| 13366 | Jakie procesy i zjawiska mające miejsce w europejskiej cywilizacji uznawał Znaniecki za w szczególny sposób zagrażające dalszemu jej rozwojowi? Na pierwszym miejscu wymienia on wzrost popularności materializmu, który tłumaczy, dość banalnie i w moim przekonaniu błędnie, tym, iż pogląd ten pozwala na bezproblemowe skonstruowanie spójnego wytłumaczenia świata. Najprościej rzecz ujmując, można stwierdzić, iż źródłem przyciągającej siły materializmu jest jego prostota: masy po prostu nie są w stanie zrozumieć wyrafinowanych konstrukcji idealistów. Wiele zarzutów kieruje Znaniecki pod adresem tej koncepcji: obarcza ją na przykład odpowiedzialnością za postępującą brutalizację interpretacji życia płciowego człowieka, a także za sukcesywnie malejący szacunek mas dla pracy umysłowej i tym samym dla intelektualnej elity parającej się tą pracą. We fragmentach poświęconych materializmowi najwyraźniej chyba dochodzi do głosu przekonanie Znanieckiego, jego pewność co do tego, iż światem, dziejami w ich warstwie egzoterycznej tak naprawdę rządzą idee. Podsumowując tę część swoich rozważań autor "Upadku..." stwierdza wprost: "[...] materializm, dając pozorne usprawiedliwienie teoretyczne wszelkiego rodzaju dążnościom zwierzęcym, stale działa przeciwko naszej cywilizacji: przeciwko kulturze w ogóle na każdem polu, na którem jego zasady są stosowane praktycznie. Wzniósł on sztandar, dokoła którego zbierają się i organizują te siły, które pchają ludzkość wstecz do stanu dzikości." Dodaje także - co jest w moim przekonaniu bardzo istotne - iż "Nie stworzył on tych sił, lecz wyniósł je na powierzchnię życia społecznego z podziemi, w których się kryły, i dodał im odwagi do czynnego, nietylko biernego, przeciwstawiania się mocy twórczej ideałów"6. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:34:20 |
| 13365 | Powróćmy do metafory walki. Otóż cywilizacja, zdaniem Znanieckiego, jest nie tylko wynikiem zwycięstwa pewnych tendencji w kulturze, ale także - polem nieustającej walki, walki pomiędzy siłami twórczymi, których reprezentację stanowią oświecone elity i niższymi, zwierzęcymi niemal, potrzebami ogółu. Każda walka niesie ze sobą konieczność porażki jednej ze stron - i tu właśnie leży niebezpieczeństwo: kulturotwórcze ideały są nieustannie zagrożone, szala zwycięstwa w każdej chwili może przechylić się na korzyść "pragnień zwierzęcych". Niezwykle istotnym momentem w koncepcji Znanieckiego jest fakt, iż źródeł tego niebezpieczeństwa nie upatruje on w zjawiskach wobec cywilizacji zewnętrznych - nie, to sama cywilizacja niesie w sobie ziarno swej przyszłej zagłady, groźba zwycięstwa ludzkiej bestii wypływa z naturalnego rozwoju cywilizacji. Jak jest to możliwe? "Dając duchowi ludzkiemu tę wolność, której potrzebuje dla swego postępu - odpowiada Znaniecki - rozluźniliśmy również więzy bestji ludzkiej, a tymczasem nie umieliśmy dość szybko wytworzyć nowych środków panowania nad nią..."5 Jasnym jest więc, iż tendencje antykulturowe są stałym, immanentnym składnikiem kultury. Ludzka bestia jest wieczna. I wiecznie obecna. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:33:49 |
| 13364 | 3. Autor "Upadku..." zdecydowanym ruchem kreśli jednoznaczną opozycję między arystokracją umysłową, która jest (a przynajmniej być powinna) uosobieniem tego wszystkiego, co twórcze i tym samym wartościowe a olbrzymią większością ludzi, u których "dążności kulturalne są bez porównania słabsze i powierzchowniejsze, niż pragnienia zwierzęce\\\ ham czas wpisu: 2006-04-01 20:33:04 |
| 13363 | Wrażenie takie rozwiewa jednak zdanie: "Cywilizacja zachodnia bynajmniej nie jest w przededniu śmierci naturalnej; przeciwnie, żywotniejszą jest niż kiedykolwiek"1. Czy oznacza to jednak, że Europie nic nie grozi? Że możemy patrzeć w przyszłość bez lęku? Nic podobnego. "Każda cywilizacja jest wynikiem zwycięstwa pewnych ideałów nad temi dążnościami, które ludzkość podziela z innemi gatunkami zwierzęcemi"2. Dwa słowa w tym zdaniu wymagają podkreślenia: słowo "zwycięstwo", którego użycie wskazuje na fakt, iż cywilizacja rodzi się w walce, że nie jest ona prostym i bezpośrednim (i w tym sensie naturalnym) przedłużeniem stanu naturalnego; i słowo "ideał". Pojęcie ideału często powraca w analizach Znanieckiego, jego zdaniem cały rozwój twórczy dokonuje się dzięki powstawaniu kolejnych ideałów, które są niczym innym, jak tylko pewnymi wizjami nowych form życia, wizjami wywołującymi i organizującymi czynności konieczne do ich urzeczywistnienia. Bez ideałów nie byłoby kultury, nie byłoby cywilizacji. Nie są one oczywiście niezmienne, ulegają nieustannym przeobrażeniom, w miarę urzeczywistniania ich kształty stają się coraz bardziej wyraźne, co nie oznacza bynajmniej tego, iż masy wprowadzające ideał w życie są jego w pełni świadome: uświadomienie sobie ideału jest przywilejem wąskiej elity, elity będącej jego twórcą. Znaniecki wielokrotnie daje wyraz swemu elitaryzmowi, pisze wprost: "Każda cywilizacja jest [...] wytworem niewielkiej mniejszości, której zadaniem jest nietylko tworzenie nowych ideałów, lecz narzucanie tych ideałów niechętnym masom, nietylko inicjowanie nowych czynności, lecz skłanianie ludu do naśladownictwa. Każda cywilizacja potrzebuje tedy przywódców, zdolnych do robienia wynalazków i posiadających władzę do narzucania tych wynalazków ogółowi" ham czas wpisu: 2006-04-01 20:32:33 |
| 13362 | zmaganiom dwóch polskich myślicieli z problemem bolszewizmu, z krążącym nad Europą widmem komunizmu. Florian Znaniecki i Marian Zdziechowski wiele miejsca w swoich pismach poświęcili zjawiskom, które oceniali jako groźne dla dalszego rozwoju europejskiej kultury - obaj jako jedno z nich wymieniali właśnie bolszewizm. Nie byli oczywiście w diagnozach swych osamotnieni, podobne głosy odezwały się także w zachodniej Europie. Wielu intelektualistów usiłowało w początkach XX stulecia w jakiś sposób objaśnić fenomen rosyjskiej rewolucji, znaleźć dla niego racjonalne wytłumaczenie. Niestety nie wszyscy podjęli to wyzwanie: pojawiły się opinie, iż jest to zjawisko, którego w żaden racjonalny sposób wyjaśnić się nie da, że nie można dopatrzyć się najmniejszego związku między zachodzącymi w Europie procesami a rewolucją. Stwierdzenia takie niewątpliwie uspokajały europejską opinię publiczną. Jednakże podobnie jak większość wypowiedzi wygłaszanych "ku pokrzepieniu serc" mijały się z prawdą. Dobitnie wykazał to w jednym ze swoich dzieł Florian Znaniecki. Znaniecki uważany jest do dziś dnia za jednego z ojców polskiej socjologii. Zasięg jego zainteresowań był jednak znacznie większy - najlepszym tego dowodem jest, objętościowo niewielka, książka jego autorstwa zatytułowana: "Upadek cywilizacji zachodniej". Już jej podtytuł: "Szkic z pogranicza filozofii kultury i socjologii" wskazuje na rozległość jego zainteresowań. Najprościej rzecz ujmując, można stwierdzić, iż był on po prostu bardzo uważnym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. Wnioski dotyczące kondycji współczesności wyprowadzone na podstawie tychże obserwacji zawarł w wymienionej książce. Tytuł dziełka mógłby sugerować, iż zalicza się ono do licznie podówczas publikowanych katastroficznych przepowiedni wróżących rychły koniec europejskiej cywilizacji. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:31:38 |
| 13361 | jako przedstawiciel tego moherowego ciemnogrodu sięgam w głąb europejskiej kultury i spuścizny tradycji etrusko illiryjskich i iberyjskich celtycko germańsko słowiańskich w kulturze grecko helleńsko hellenisiztycznej rzymskiego prawa i chrześcijaństwa w schizmie, średniowiecza, renesansu, oświecenia i tego wszytkiego co do dziś nas kszatłtuje. Kto tego nie rozumie nie zna siebie. Partie pojawiaja sie i znikaja na ich czele stoja ludzie napędzani mesjaństwem lub wahnem paranoi. Też ich przweciwnicy. Ja śmieję się. Bo to widze z dala i poza tym sam sterując swoim losem i radująć sie wolnością, która sobie saam sprawiłem nie czekając aż mio ja kto da. I wolnośc urzeka - Polacy to frajerzy zaślepieni i małostkowi. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:30:03 |
| 13360 | Kasandryczne wizje przyszłości pojawiają się w dziejach europejskiej kultury z zadziwiającą regularnością. Pesymizm w spojrzeniu na aktualną sytuację, katastroficzne przepowiednie wydają się być bez mała konstytutywnym jej elementem. Leszek Kołakowski zauważył kiedyś, iż europejska cywilizacja cechuje się między innymi zdolnością do spojrzenia na siebie z dystansu, do kwestionowania samej siebie, swojej kondycji i wartości. Trudno jest mi ocenić, na ile zdolność ta jest w skali globu czymś wyjątkowym, niewątpliwym jednak wydaje się fakt, iż jest ona niezmiernie cenna i zastanawiająca. Skąd tyle pesymizmu w rozważaniach intelektualistów? Co prowokowało Kasandrę do kolejnych proroctw? Rewolucja bolszewicka w Rosji była wydarzeniem, które zatrzęsło stabilnym, jak mogło się dotąd wydawać, obrazem Europy. Podobnie jak wstrząsy w latach późniejszych, jak Holocaust, była traumatycznym przeżyciem dla tych, którzy mieli możność obserwować ją i następujące potem wydarzenia. Wielu spośród obserwatorów stało się rychło jej ofiarami. Prawdą jest, że rewolucja pożera własne dzieci, pożera jednak także tych, którzy, często zupełnie przypadkowo, zostali wciągnięci w jej wir, czy może raczej - wszystko druzgocący tajfun. Eufemizmem byłoby stwierdzenie, iż rosyjska rewolucja dała wiele do myślenia. Na horyzoncie rozważań intelektualistów pojawiło się wydarzenie niezwykłe, budzące grozę i fascynację zarazem. Misterium tremendum et fascinosum. Przyciągało ono wzrok nieodparcie, urzekając i przerażając jak szaleńczy taniec postaci na obrazach Brueghela. Pobudzało do myślenia, kazało stawiać wiele nowych pytań: pytań o fundamenty europejskiej cywilizacji i o ich trwałość, pytań o warunki możliwości takiego wydarzenia, o jego przyczyny i dalszy rozwój sytuacji. Przebudziła się Kasandra. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:24:02 |
| 13359 | Też to tak oceniłem. Wałęsa sie przydał. Przydadzą się Kaczory. A SLD to nomenklatura złożóna z cwaniaków i głupków. ela, on i ona i wredek z patriota to właśnie głupki o czym świadczy ich błahość rozumowania. Pracuje aby z nich zrobic niewolników we własnym kraju. Zamiast żeby byli w niewoli SLD. Capisci ? ham czas wpisu: 2006-04-01 20:15:28 |
| 13358 | Jest to pewien typ idealny ochlokracji, urzeczywistniony w historii nowożytnej tylko dwukrotnie na szerszą skalę, ale bezustannie obecny w radykalnej myśli demokratycznej, jako urzeczywistnienie pewnego typu idealnego suwerenności ludu. Elementy myślenia typowego dla ochlokracji znajdujemy także w postulatach NSZZ „Solidarność” z lat 1980-81, takich jak zarządzanie przez robotników zakładami pracy, współudział związku zawodowego w kierowaniu państwem. Postulaty ekonomiczne „Solidarności” miały charakter egalitarny, skierowane były przeciwko powstającym – mimo nominalnego komunizmu – rozwarstwieniom społecznym, przeciwko nierówności zarobków kadry kierowniczej i prostych robotników. W istocie, mimo werbalnego antykomunizmu, ruch ten domagał się socjalizmu autentycznego, gdzie nie będzie podziału na rządzących i rządzonych, co nadaje mu ochlokratyczny charakter. Roszczeniowy charakter tych postulatów wspomagany był przez typowo ochlokratyczne tworzone oddolnie i spontanicznie instytucje władzy, jak komitety strajkowe, które próbowały przejąć kontrolę nad procesem produkcji i zarządzać fabrykami w miejsce dyrekcji. Wprowadzenie stanu wojennego przerwało ten ochlokratyczny eksperyment, a „Solidarność” z 1989 roku miała już inny charakter, choć tendencje takie nie wygasły w niej zupełnie (jak i w innych działających w Polsce związkach zawodowych), co widać w pomysłach współzarządzania przez reprezentację robotniczą (związki zawodowe) państwowymi przedsiębiorstwami. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:12:05 |
| 13357 | 5. Lud ma bezwzględne i nieograniczone prawo do oporu wobec ustanowionej przez siebie władzy komitetowej. Prawo to przysługuje mu nie tylko w sytuacji gdy komitet łamie prawo, ale zawsze gdy tylko lud nie zgadza się z prowadzoną przezeń polityką. W praktyce, lud prowadzony jest przez sprawnych demagogów, którzy za jego pomocą obalają swoich przeciwników politycznych i mordują ich rękami rozjuszonego plebsu. 6. Wola ludu stoi ponad wszelkim prawem naturalnym i stanowionym, także ponad wyrokami sądowymi. Masa ma prawo podeptać każdą normę prawną i moralną; stąd skłonność do samosądów, zdobywania więzień i egzekucji prawdziwych i domniemanych wrogów i przestępców. Lud ma prawo do blokad dróg, budynków, rozpędzania rządzących komitetów, linczowania wybranych przełożonych, gdy nie spełniają oczekiwań. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:11:27 |
| 13356 | 4. Ochlokracja opiera się na negacji zasady przedstawicielstwa, czyli parlamentaryzmu. Nie ma tu odróżnienia na „my” i „oni”, czyli podziału na rządzących i rządzonych; brak jest płatnego aparatu urzędniczego i klasy politycznej. Władza sprawowana jest przez lud bezpośrednio, a członkowie komitetów zarządzających są wybierani w głosowaniu powszechnym, na wiecach. Lud wyraża swoją wolę za pomocą strajków, manifestacji, przewrotów, odwoływania członków komitetów zarządzających, a w razie ich oporu, komitety te są rozpędzane siłą i wybierane są nowe. Ideałem ochlokracji jest państwo małe, gdzie suwerenny lud może zebrać się na jednym placu. Ochlokracja uznaje więc jako jedyną formę mandatu społecznego tzw. mandat imperatywny, czyli zaprzecza kadencyjności, która jest zaprzeczeniem nieustającej suwerenności ludu. Bezustannie przeprowadzane są referenda i plebiscyty. Głosy nie muszą być liczone, bowiem często wystarcza gwałtowność wystąpienia (demonstracja, strajk). Gdy ustrój ochlokratyczny panuje w większym kraju, a nie na poziomie gminy lub fabryki, wtenczas nie tylko mandat imperatywny i bezustanne referenda mają zapobiec alienacji wybranych od wyborców. W konwencie jakobińskim uzbrojona w broń palną i białą publiczność siedziała na ławach poselskich wraz z deputowanymi, wymuszając na nich – często z użyciem przemocy – głosowanie po jej myśli. Głosujący inaczej niż chciał lud, na polecenie sprawnego demagoga – Robespierre’a – byli wyprowadzani z sali przez uzbrojonych członków publiczności, po czym ich aresztowano i więziono, a następnie gilotynowano po fikcyjnym procesie sądowym. Częstokroć obradujący konwent był otoczony przez uzbrojoną sankiuloterię z radykalnych dzielnic (tzw. sekcji). ham czas wpisu: 2006-04-01 20:10:52 |
| 13355 | Próbując wyodrębnić cechy charakterystyczne ochlokracji, wskazać musimy na następujące elementy: 1. Demokracja liberalna skierowana jest na jednostkę, a szczęście ogółu rozumiane tu jest jako szczęście sumy jednostek. Ochlokracja odrzuca jednostkę i poświęca ją na korzyść ogółu, nie dba o prawo do życia i własności jednostki, stawiając sobie za cel uszczęśliwienie niższych klas społecznych, kolektywu (sankiuloterii, proletariatu). 2. W ochlokracji władza nie dba o dobro wspólne (narodowe, rację stanu), lecz o dobro najniższych klas, które może – ale nie musi – być utożsamiane z dobrem ogółu. Wyższe klasy społeczne mogą zostać wyrzucone poza nawias wspólnoty, wyjęte spod prawa i prześladowane, a nawet eksterminowane. Jakobińskie komitety odmawiały przedstawicielom klas wyższych („arystokracji”) pełni praw obywatelskich, a nawet ochrony ze strony policji i sądów; sowiety dozwalały na grabienie i mordowanie „wyzyskiwaczy”. W skrajnych przypadkach, w ochlokracjach anarchistycznych, może nawet dojść do „nacjonalizacji” żon przedstawicieli klas wyższych i ich „uspołecznienia”, czyli przekazania na własność proletariatowi (Saratow nad Donem, 1918). 3. Negacja dotychczasowego status quo własnościowego i zastąpienie go przez nowy i egalitarny rozdział dóbr (jakobinizm), lub zniesienie własności prywatnej, która przechodzi na własność biedoty (sowiety). Nowy układ własnościowy nie jest stały i zmienia się wraz z kaprysami suwerennego ludu. Trudno tu właściwie mówić o własności, raczej o prawie jej warunkowego użytkowania. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:10:20 |
| 13354 | Obydwa analizowane przypadki – jakobiński i sowiecki – pokazują rażącą nietrwałość ochlokracji, która opiera się na szybko wyczerpującym się entuzjazmie mas i ich powszechnej partycypacji politycznej. Braki instytucjonalne i organizacyjne nie mogą jednak zostać trwale zastąpione przez entuzjazm. Niekompetencja polityczna, a szczególnie ekonomiczna ogółu prowadzi do gospodarczej katastrofy, krwawe wybryki rozpuszczonych mas uniemożliwiają zbudowanie minimum porządku, co powoduje konieczność szybkiej likwidacji ochlokracji i ustabilizowania rewolucji za pomocą rządów dyktatorskich (M. Robespierre we Francji i W. Lenin w Rosji). Potwierdza to także doświadczenie greckie, gdzie ochlokracja zwykle kończyła się zaprowadzeniem tyranii. Historia nigdy i nigdzie nie pokazuje nam ustabilizowanego systemu ochlokratycznego, dając zarazem przykłady wielu marzeń o takim ustroju, uważanym za „prawdziwą” demokrację, wolną od, mających skłonność do społecznej alienacji, elit parlamentarnych. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:09:44 |
| 13353 | We współczesnej politologii termin „ochlokracja” nie jest używany dla opisania takiego modelu demokracji. Został bowiem wyparty przez, ukuty przez J. Talmona, termin „demokracja totalitarna” (The Origins of Totalitarian Democracy, 1952). Zdaniem tego badacza, ten model demokracji zatriumfował w końcowym etapie Oświecenia, przeradzając się w pierwsze utopie komunistyczne (G. Mably, Morelly). W czasie Rewolucji Francuskiej uwidocznił się w postaci rządów jakobińskich i w ideologii jeszcze radykalniejszych ugrupowaniach komunistycznych (G. Babeuf), przemieniając się z rządów demokratycznych, sprawowanych przez masy, w populistyczną i komunizującą dyktaturę sprawowaną w ich imieniu. Mianem „demokracji totalitarnej”, czyli ochlokracji, możemy więc określić formę demokratyczną, gdzie brak instytucji parlamentarnych, a władza sprawowana jest bezpośrednio przez lud w formie rad lub komitetów, gdzie brak jest elity politycznej, urzędników, parlamentarzystów, zawodowych polityków. W wieku XX ochlokrację taką jako ukształtowaną formę rządów, obserwowaliśmy także na początku rewolucji rosyjskiej (1917), w postaci rad delegatów robotniczych i żołnierskich (sowietów). Sowiety powstawały spontanicznie pośród niższych warstw społecznych i na kontrolowanym terenie sprawowały pełnię władzy politycznej, zarządzały gospodarką, fabrykami, dzieliły ziemię – pełniąc podobną funkcję jak kluby jakobińskie w czasach terrroru. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:09:16 |
| 13352 | Określenie „demokracja” może być rozumiane różnorako: zwykle rozumie się tu rządy ogółu za pośrednictwem instytucji przedstawicielskich, czasem jednak – szczególnie w kręgach rewolucyjnych i lewicowych - także jako rządy najniższych warstw społecznych – czyli właśnie ochlokrację. W tym drugim znaczeniu demokrację jako pierwszy zdefiniował J.J. Rousseau w traktacie „Umowa społeczna” (1762). Wedle Rousseau, suwerenność winna spoczywać w rękach ludu, który posiada pełnię władzy w stosunku do wszystkich osób i wszystkich dóbr znajdujących się na terenie państwa. Ponad wolą suwerennego ludu nie stoją jakiekolwiek prawa natury, pierwotne względem ustaw, dlatego też lud ma prawo dokonać całkowitej redystrybucji dóbr i przemodelowania tradycyjnych hierarchii. Połączywszy te idee z tymi, które zawiera „Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi” (1755), gdzie Rousseau neguje prawowitość instytucji własności prywatnej, mamy zarysowaną – po raz pierwszy w czasach nowożytnych – koncepcję ustroju skrajnie egalitarnego i kolektywistycznego - ochlokracji, nazywanej tutaj „demokracją”. Władzę lud wykonuje zawsze bezpośrednio, bez jakichkolwiek elit politycznych, wybieralnych urzędników i przywódców. W istocie, mamy tu zarysowaną koncepcję społeczeństwa totalitarnego co do swej istoty, a demokratycznego co do metod obioru władzy, gdzie ideałem jest aby masa zajmowała się wszystkimi kwestiami dotyczącymi tak państwa, jak i życia prywatnego i mienia wszystkich obywateli. Jest to model demokracji nieliberalnej, nieparlamentarnej, gdzie suwerenem jest homogeniczny nietolerujący żadnych elit i nierówności społecznych tłum. ham czas wpisu: 2006-04-01 20:07:07 |
| 13351 | onym się zacięła płyta ;)Nic odkrywczego nie napiszą, więc w kółko to samo.Jeden pisze, drugi czyta i wydaje im się, że są inteligentni.Oni nie są nawet zabawni, no chyba ,że na forach czerwonych gnid, tam myślę po takim wpisie mają salwę śmiechu. Adresy się nawet im mylą. Jest na to rada.Wpiszcie sobie te czerwone linki w "ulubione" to zmniejszy prawdopodobieństwo mylenia forów.Czy Wy niedorozwoje umysłowe nie widzicie,że tu nie jest miejsce dla Was? Wszędzie tak włazicie gdzie Was nie chcą? A wiedzą pomioty czerwone co to zasady savuar-vivre? Nie pytajcie mamy i taty, bo dla nich pewnie to oznacza rodzaj potrawy.Tylko ograniczeni ludzie mogli "coś" takiego wychować...Chciałam powiedziec wyhodować! Pa pa roślinki! I nie zawracajcie gitary, bo tu nikogo nie przekonacie. zmorka czas wpisu: 2006-04-01 20:06:20 |