| 13740 | Jako katolik jestem też zakłopotany reakcją niektórych biskupów. Nie ma z ich strony żadnej równie gorącej jak w wypadku Radia Maryja reakcji, gdy poczytny dziennik promuje zboczenia homoseksualne. Nie ma wręcz żadnej reakcji. Skwapliwe za to wypowiadają się na łamach tegoż samego dziennika ci sami biskupi, gdy niepokoi ich „polityczne zaangażowanie” Radia Maryja. Czy naprawdę myślą, że większym zagrożeniem dla głoszenia Ewangelii i nauki Kościoła jest wsparcie przez Rozgłośnię ugrupowania, któremu, bądź co bądź, zależy przynajmniej w pewnym stopniu na obecności ewangelicznych zasad w życiu społecznym, czy też jawna i nachalna promocja zboczeń przez wzmiankowany dziennik? Nie moja rzecz pouczać biskupów, ale niepokój swój wyrazić mogę. Biskupi troszczą się o zaangażowanie Radia Maryja, przeszkadza im to zaangażowanie tak bardzo, że poruszają moce na niebie i ziemi, łącznie z niektórymi sekretariatami Stolicy Apostolskiej. Nie wypowiedzą nawet pół słowa, gdy największy liczbowo dziennik w sposób nachalny narzuca społeczeństwu polskiemu, dążąc do zmian w świadomości i prawie, demoralizujący sposób życia. Może zatem wcale nie o ewangelizację chodzi… Ufam, że radio Maryja wyjdzie zwycięsko z tego ataku. Fakt, iż nastąpiły one u progu Wielkiego Tygodnia, który przygotowuje na przeżywanie ostatecznego zwycięstwa Jezusa Chrystusa nad ojcem kłamstwa – szatanem skłania, by patrzeć na ostatnie wydarzenia w perspektywie eschatologicznej. Czego życzę wszystkim – Przyjaciołom Radia Maryja, jak i tym, którzy stawiają mu przeszkody. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:12:41 |
| 13739 | Te fakty nie stały się przedmiotem reakcji Rady Etyki Mediów. Stał nim się zatem doprawdy niewinny felieton wygłoszony na antenie Radia Maryja przez Stanisława Michalkiewicza. Z całym szacunkiem dla jego Autora, którego erudycję, poczucie humoru i barwność języka ogromnie sobie cenię, nie powiedział on w przedmiotowym felietonie nic, czego czytelnik zainteresowany problematyką wykorzystywania krzywdy Żydów jakie odnieśli ze strony Niemców w czasie II wojny światowej nie wiedziałby z publikacji samych autorów żydowskich. Dla wielu Żydów przykre jest wykorzystywanie tragedii ich narodu z czasów II wojny światowej do celów dorobkiewiczowskich - dość wspomnieć tutaj książeczkę „Przedsiębiorstwo holocaust” Normana Filkensteina. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:12:13 |
| 13738 | „Zakresem prac badawczych objęto treść oraz ilość publikacji w poszczególnych wydaniach. Tytuły artykułów w zależności od prezentowanego przez autorów przywiązania do tych treści, zaklasyfikowane zostały odpowiednio do trzech typów: o nastawieniu pozytywnym, obojętnym, lub negatywnym. Nie uwzględniano przy tym długości tekstów.(…) Do listopada 2003 roku (256 numerów) na łamach "Gazety" ukazało się 207 artykułów promujących tę dewiację, czyli średnio 0,8 tekstu na jedno wydanie, zaś od początku listopada do końca 2003 roku (47 wydań) ukazało się już 51 tekstów, czyli średnio 1,08 artykułu przypadało na jedno wydanie. W ciągu całego roku 2003 we wszystkich 303 wydaniach "Gazeta" opublikowała 258 tekstów o tej tematyce, czyli na jedno wydanie przypadało średnio 0,85 tekstu. Wzrost jeszcze stosunkowo niewielki. Jeśli jednak przyjrzymy się zestawieniu i porównaniu lat 2003 i 2004 wynik będzie znaczący. W ciągu całego 2004 roku (306 wydań) "Gazeta Wyborcza" opublikowała na swoich łamach aż 379 tekstów, oznacza to, że na jeden numer przypadało średnio 1,23 tekstu. W zestawieniu z innymi dziennikami ten sztandarowy tytuł prasowy Agory jest w tym zakresie prawdziwym promotorem homoseksualizmu i na tym polu może konkurować jedynie z portalami homoseksualnymi.” ham czas wpisu: 2006-04-19 18:11:43 |
| 13737 | Milczą także, gdy inne media uderzają w podstawy życia społecznego albo prowadzą wręcz akcję antyspołeczną, antyrodzinną, antypaństwową. Posłużmy się przykładem. Oto wynik badania przeprowadzonego na zlecenie Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi: „Środowiska i media związane ze Spółką "Agora" od lat stanowią ośrodek propagandy antyrodzinnej, która w ostatnich trzech latach szczególnie przybrała na sile. Pośród publikacji i audycji propagowanych za pośrednictwem mediów związanych kapitałowo z Agorą, na pierwszy plan w tym zakresie tematycznym zdecydowanie wysuwa się sprawa promocji homoseksualizmu. Liderem medialnym pod tym względem stała się sztandarowa pozycja Agory - "Gazeta Wyborcza". W ciągu trzech ostatnich lat liczba publikacji w tym dzienniku związana z pozytywnym przedstawieniem homoseksualizmu i tzw. kulturą gejowską wzrasta w sposób lawinowy. (…)” Stowarzyszenie zleciło przeprowadzenie badań publikacji tej spółki pod kątem promocji zboczenia homoseksualnego. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:11:08 |
| 13736 | RM, MICHNIK, DIALOG W ostatnich dniach jesteśmy świadkami medialnego bombardowania skierowanego w kierunku Radia Maryja. Gwałtowne zwyszkowanie moralnej troski o Radio Maryja wykazują zwłaszcza te media, o których z cała pewnością możemy powiedzieć, że nie zależy im na dobru Kościoła, nie są też forpocztą nowej ewangelizacji. Przeciwnie, raczej za ich sprawą w świadomości wielu Polaków powstaje zamęt dotyczący tego, co prawdziwe, co fałszywe, co dobre, co złe. Duża część społeczeństwa traci rozeznanie w tych podstawowych sprawach. Mało tego, często w opiniotwórczych dziennikach szydzi się z polskiej historii, fałszuje ją, bez szacunku odnosi się do tego, co było wielką wartością dla poprzednich pokoleń. Często też szydzi się z wielkich Polaków, tych z przeszłości i tych całkiem współczesnych. I tu Rada Etyki Mediów i inne instytucje, które tak ochoczo spieszą do antychrześcijańskich mediów z krytyką wobec Radia Maryja - milczą ham czas wpisu: 2006-04-19 18:10:40 |
| 13735 | Zauważmy, że furialny atak nie poszedł na autora tekstu, ale na całe środowisko Radia Maryja w ujęciu propagandowym. Analogicznie jak u komunistów, jeden chłop zawinił tym, że w ogóle istnieje to cała klasa jest temu winna i trzeba ją zniszczyć, lub jak u narodowych-socjalistów jeden Żyd zawinił swoim istnieniem, to cały naród trzeba... (nie kończę żeby nie być posądzonym o antysemityzm). Irracjonalizm tej spawy polega jeszcze na tym, że red. Michalkiewicz pisze o tym od co najmniej 10 lat, swego czasu UPR zbierał nawet podpisy, ale gdy słowa te wypowiedział na antenie „wroga systemu” czyli Radia Maryja to sprawa została ujęta w innym świetle i nagłośniona ideologicznie . W całej tej sprawie dziwi jedno, że głosu nie podniosły środowiska żydowskie (poza jednostkami, które są na usługach systemu), ale nijaka Rada Etyki Mediów (i kilku jej klakierów), która jak widać stoi na straży poprawności politycznej w mediach „wykazując się czujnością wobec zakusów wrogów systemu”. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:09:09 |
| 13734 | Teorię urojonego wroga stosuje się również jako czarną etykietkę dla wrogów, ale i niewygodnych dla systemu osób w myśl oświeceniowego sloganu wolteriańskiego „kłamcie, kłamcie, a zawsze coś zostanie, opluwajcie, a zawsze coś przyschnie...”, który to zamienili w praktyce na zasadę walki z wrogami systemu W. Lenin, potem Goebbels, a teraz piewcy poprawności politycznej w swych organach prasowych. Oczywiście zasadę tę stosuje się irracjonalnie dając opinii publicznej do zrozumienia, że ktoś z etykietą „antysemity” to ktoś jeśli nie ludobójca to ten, który do tego chce doprowadzić. Niekiedy urasta to do rangi absurdu tak jak w przypadku, gdy 6 lat temu poseł W. Tomczak zaprotestował przeciwko skandalicznej rzeźbie wystawionej w warszawskiej Zachęcie, która wyobrażała Ojca Świętego Jana Pawła II przygniecionego meteorytem. Przylepiono mu wtedy etykietę „antysemity”. O antysemityzm oskarżano również obrońców prawdy o mordzie w Jedwabnym z 1941 r., ale nie ówczesnych mieszkańców, tylko tych, którzy bronili prawdy przed kłamstwami Grossa w swych publikacjach o tym wydarzeniu, jak księgarnia Antyk, wskazując na sprawców tego mordu Niemców (no cóż antysemityzmem tu jest wskazanie prawdziwych sprawców. Smutnym faktem jest to że w tej nagonce brał udział jeden z arcybiskupów polskich ze wschodniej Polski). Niedawno etykietę antysemity (analogicznego „wroga ludu” jak u komunistów, albo wroga rasowego jak u neopogańskich narodowych-socjalistów) przyklejono Radiu Maryja za wyemitowanie felietonu St. Michalkiewicza o roszczeniach środowisk żydowskich wobec Polski. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:08:37 |
| 13733 | Tak więc ideologie opierające się na darwinizmie i marksistowskiej teorii walki klas zawsze muszą sobie znaleźć wroga, nawet tego wyimaginowanego. Dla nich zawsze trwa walka. A żeby z kimś walczyć to trzeba mieć wroga; najlepiej wroga obcego ideologicznie, dla którego nie ma miejsca w ich porządku i z reguły mówi się to pod pozorem demokracji. A gdy już tego wroga się osłabi lub zniszczy, to i tak trzeba nadal uważać, że on istnieje i wmawiać to propagandowymi metodami, że jest on zagrożeniem dla ludzkości, która jest ciemiężona przez ten system, tak żeby ci ludzie nie uważali za wroga swojego ciemiężyciela , ale właśnie tego wyimaginowanego przykładowego „wroga ludu”. W ten sposób dla niemieckich narodowych socjalistów wrogiem byli takim np. Żydzi. W jawnie antysemickim filmie „Europa, Europa” jedna z bohaterek pod wpływem takiej propagandy mówi, że przez Żydów wybuchła wojna. U komunistów np. kułak, sklepikarz (spekulant), ziemianin, czy fabrykant zniewalali masy pracujące miast i wsi. Natomiast dziś sprawa jest trochę inna. Takiego urojonego wroga chce się zakrzyczeć, upokorzyć i ocenzurować, a przede wszystkim odebrać mu cześć i godność. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:08:02 |
| 13732 | Ale po kolei. Korzeni ideologizacji tego pojęcia należy szukać w filozofii darwinistycznej – ewolucyjnej walki w przyrodzie, dalej marksistowskiej walki klas, oraz nitzsche’ańskiej teorii nadczłowieka. Z tych prądów filozoficznych wyrosły ideologie narodowo-socjalistyczna, komunistyczna, a także dzisiejsza poprawność polityczna, a te ideologie wykreowały sobie wroga dla systemów, które stworzyły. Wszystko to oczywiście nie ma nic wspólnego z chrześcijańską miłością bliźniego, a jest jej zaprzeczeniem. Dzisiaj pojęcie antysemityzmu stało się słowem wytrychem, o który oskarża się wrogów politycznych, a nie prześladowców narodu żydowskiego w myśl makiawelistycznej zasady cel uświęca środki. Tak jak kiedyś wrogiem numer jeden dla komunistów był wróg klasowy (nawet ten wyimaginowany), jak u neopogańskich narodowych-socjalistów takim wrogiem był człowiek nieczysty narodowo lub rasowo (np. Żyd albo Cygan). Oczywiście czasami w tych systemach dochodziło do absurdów i zaprzeczeń wcześniej postawionych tez. Np. wielu burżujów i arystokratów wspierało komunistów. A klasy, które miały być nobilitowane przez komunistów były prześladowane jak np. chłopstwo na Ukrainie. Tak teraz w nawiązaniu do tych zgubnych ideologii za wroga numer jeden uważa się antysemitę. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:07:18 |
| 13731 | POJĘCIE ZIDEOLOGIZOWANE: Antysemityzm - ideologizacja pojęcia. Nie dawno znowu na różne fora polityczne powróciło zagadnienie antysemityzmu. Wydawać by się mogło, że szafowanie tym tragicznym w swej wymowie pojęciem wyszło już z mody, jednak przy okazji i to nie bagatelnej znowu wraca. Może przyjrzyjmy się temu słowu bliżej. Definicja za Słownikiem Wyrazów Obcych (PWN): „antysemityzm nienawiść, wrogość w stosunku do Żydów jako do religijnych lub narodowościowych grup mniejszościowych, której często towarzyszy socjalna, ekonomiczna lub polityczna dyskryminacja; także: teoria uzasadniająca taką teorię.” W tym kontekście np. antypolonizm stosuje się wobec Polaków, a germanofobię do Niemców itp. Tak więc zjawisko takowej dyskryminacji jest naganne i godne potępienia, obojętnie czy dotyczy to Polaków, Niemców, Francuzów, czy też Żydów. To z punktu widzenia czysto humanitarnego, ale i też z punktu widzenia religii chrześcijańskiej, gdzie grzechem jest dyskryminować kogoś ze względu na narodowość, gdyż rodzi to nienawiść, a jest to łamanie V przykazania. Antysemityzm w takim wymiarze jest więc patologią. Największym przejawem tego było niemieckie ludobójstwo Żydów w czasie II wojny światowej. Oczywiście czyn ten godny potępienia budzi refleksję i pamięć o pomordowanych. Wszystko było by „dobrze” gdyby w ostatnich kilkunastu latach antysemityzmu zideologizowano. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:06:46 |
| 13730 | Cwana to postawa, gdyż już pewien bardzo mądry marksistowski myśliciel – p Antonio Gramsci powiedział kiedyś, iż ważniejsza od władzy politycznej jest władzy kulturowa. Redaktor Stanisław Michalkiewicz zauważył zaś, iż po opublikowaniu teorii względności niektórzy „prości ludzie”, nie zagłębiając się bynajmniej w jej treść uznali, iż nie ma sensu płacić długów, skoro wszystko jest względne. O ileż bardziej niebezpieczna może być rehabilitacja Judasza – uosobienia zdrady umieszczonego przez Dantego w najniższym kręgu piekieł, którego postawa budzi tradycyjnie obrzydzenie niemal każdego Europejczyka (niekoniecznie chrześcijanina) Rehabilitacja Judasza to rehabilitacja najgorszych ludzkich cech w ogóle. Jeśli zdrajca zgodnie z apokryfem „Przewyższy ich [apostołów] wszystkich.” I nie ma nawet mowy o jego potępieniu, to jaki jest sens żyć uczciwie, nie popełniać przestępstw itd.? Po co w ogóle karać za przestępstwa, skoro Judasz ukarany nie został, lecz nagrodzony? Jaki jest sens trwania, bądź wracania do wiary chrześcijańskiej, skoro dzięki apokastazie głoszonej przez postępowych teologów wszyscy ludzie trafią do nieba? O to już trzeba zapytać koryfeuszy dzisiejszego liberalizmu, którzy prostą drogą prowadzą nas do kolejnej już wersji „Nowego, wspaniałego świata”. ham czas wpisu: 2006-04-19 18:05:03 |
| 13729 | O. Tadeusz Rydzyk wzbudza wiele kontrowersji. Jedni uważają, że jego radio prezentuje populizm; inni, że głoszone tam treścią są prymitywne; są tacy, którzy uważają, że w stacji tej goszczą ludzie politycznie nawiedzeni. Jeśli ktoś chce tak uważać, to ma do tego prawo, ale nie jest w stanie zmienić faktu empirycznego: tam jest 10% elektoratu bez którego nie może rozwijać się w Polsce jakakolwiek partia odwołująca się do katolickiej wizji świata. Obrazuje to straszliwy los LPR, której kierownictwo nie umiało znaleźć kompromisu ze słuchaczami RM. Partia ta – będąca w wyborach do Parlamentu Europejskiego (2004) drugą siłą polityczną kraju – praktycznie przestała istnieć. Generałowie pozostali, ale wyborcy znikli i notowania LPR, w ciągu dwóch lat, spadły z 16% do 2%. W niektórych sondażach LPR jest już poniżej Platformy JKM! 10% elektoratu-słuchaczy RM nie daje z pewnością gwarancji wygrania wyborów, gdy nie umie się uszczknąć pozostałych 90%. Doświadczenie ostatnich miesięcy pokazuje jednak, że te 10% decydują o czymś innym: o prymacie na prawej stronie sceny politycznej. Kogo popiera RM, ten przewodzi po tej części strony politycznej; ten, kto nie ma tego poparcia jest tylko – jak zwał to popularny ostatnio dowcip – tylko „przystawką” dla cieszącej się takim poparciem partii. ham czas wpisu: 2006-04-19 17:52:53 |
| 13728 | Wszystkie opinie socjologów i badania opinii publicznej wskazują, że w chwili obecnej nie ma szans na powtórzenie ówczesnej frekwencji, która wynosiła 40%. Szacuje się, że dziś wyniosłaby 25-30%. Kto poszedłby na wybory dziś? Tradycyjnie „utrwalacze” na SLD; wielkomiejska inteligencja – przerażona „kaczyzmem” i RM – na PO oraz właśnie słuchacze RM – przerażeni wizją wygranej tejże PO. To są trzy zdyscyplinowane grupy wyborców w Polsce. 7% wyborców RM z poprzednich wyborów, przy frekwencji 25-30% stanowiliby 9,6-10,9%, czyli – zaokrąglając – jakieś 10% elektoratu. Proszę sobie teraz wyobrazić jak zmieniłby się układ sił politycznych w Polsce, gdyby te 10% elektoratu – dosyć łatwo sterowalnego z Torunia – któregoś dnia opuściło PIS, przeszło na stronę LPR, poparło nową formację polityczną lub nie poszło na wybory? ham czas wpisu: 2006-04-19 17:49:11 |
| 13727 | Mam tu na myśli słuchaczy Radia Maryja. Przez wiele lat z ludzi tych sobie kpiono, podobnie jak i z o. Rydzyka. Jednak ostatnie wybory pokazały jego siłę. Policzmy ten elektorat. W ostatnich wyborach parlamentarnych łatwo było uchwycić jego liczebność: do pewnego momentu LPR posiadała ok. 12-13% elektoratu (tak wskazywały sondaże), aż do momentu, gdy Romanowi Giertychowi udało się na tyle skutecznie zniechęcić do siebie o. Rydzyka, aby RM poparło PIS. W ciągu tygodnia poparcie dla LPR spadło o 4-5%, a dla PIS o tyleż wzrosło. Daje to RM 4-5% elektoratu. Do tego doliczyć trzeba marginalne poparcie (0,7%) dla małej listy polityków znanych z RM oraz bliżej nieokreśloną liczbę wyborców-słuchaczy RM, którzy oddali swój głos na LPR, która już nie cieszyła się poparciem Radia, ale jeszcze nie zniechęcano do głosowania na tę partię. Tu liczba wyborców RM jest najtrudniejsza do oszacowania. Po wyborach, gdy - wedle sondaży - LPR ma zaufanie w granicach 2-4% (przyjmijmy dla uproszczenia rachunku 3%), 5% z wyborców tej partii przeszła pod sztandary PIS. Część z nich to słuchacze RM, ale nie wiemy dokładnie ilu. Przyjmijmy, a być może jest to niedoszacowanie, że jest to 2%. Mamy tedy: 4-5% + 0,7% + 2% = 6,7-7,7% głosów. Zaokrąglamy tę liczbę do 7%. Byłaby to jednak liczba myląca, gdyż zakłada ona warunki dokładnie takie jak w 2005 roku, gdy przeprowadzano wybory. ham czas wpisu: 2006-04-19 17:48:49 |
| 13726 | Fundament prawicy Spory i gry polityczne ostatniego okresu wykazały, że elektoraty wszystkich partii są płynne. Nawet „żelazny” elektorat SLD w ostatnim czasie się częściowo rozpłynął i staruszków-utrwalaczy mamy tylko kilka procent i także byłe PGR przeszły pod inne sztandary. Naturalna jest tedy myśl o uporządkowaniu sceny politycznej i znalezieniu jej trwałych fundamentów. Takim elektoratem lewicy byli, a po części są nadal, wspomniani „utrwalacze” i małomiasteczkowi aparatczycy PZPR. Czy prawica posiada taki „żelazny” elektorat? Przez kilkanaście lat łudzono się, że elektorat ten rekrutuje się z aktywu Solidarności lat 1980-81. To mieli być stoczniowcy, górnicy i ogół kombatantów. Jednak katastrofa AWS (1997) wykazała, że elektorat ten potrafi odwrócić się od prawicy, gdyż bardziej od symboli zależy mu na pełnym garnku. Równocześnie pojawił się nowy „żelazny” elektorat prawicy. Doświadczenie ostatnich wyborów pokazuje, że stanowi on klucz do zwycięstwa lub porażki partii mieniących się jako „prawicowe” (czy są one takimi w istocie, to inna kwestia). ham czas wpisu: 2006-04-19 17:47:28 |
| 13725 | Nie kryję sie ze swoim antysemityzmem ani rasizmem. W odniesieniu do pojedynzczych ludzi jestem tolerancyjny ale pewne rzeczy powodują u mnie nieokrzesana wściekłość. Nie cierpię KUREWSTWA, SYJONIZMU i HIPOKRYZJI no i skurwieli z SLD - nie znam żadnego i gdybym znał naplułbym mu w twarz a potem zastanowił się co dalej. Jako dziecko naplułem Żydowi w twarz, po prosy ta kurwa obnosiła się w klasie ze swoją żydowską pozycją w świecie kultury czerwonej nomenklatury. W efekcie rodizna wyjechała jako prześladowana w 1968 roku do Skandynawii. Nie to, że nie lubie Żydów, tylko nie cierpie postaw kurestwa. Jeśli idzie o Murzynów - no cóż mili ludzie ale nie po ciemku w zaułku - była strzelanina w Durbanie, pierdolnąłem ich na śmierć zanim mnie zabili. Nie boję się nikogo bo mój próg obaw jest dużo powyżej tego jak jest normą u dziecinnych polskich mięczaków. Michnik zapragnął na pewnym etapie swojego nikczemnego życia mieć wpływ na ludzkie polskie dusze i kształtować je po swojemu jak wosk szabasowych świec - wy goje, głupie Polaczki. Czytajcie chamy GÓWNO i jego powinowate kopie - nasraja wam w czerepy lepiej od trybunu ludu sztandaru młodych - o kurwa ale mam wspomnienia. Jak te mordy sie panoszyly niedotykalne eminencje partyjne. Przecież łatwiej się spotkać z hrabiami i książetami niz z tym komunistycznym bydłem nierogatym. Wiec miota się to w złości. Żydzi na wojnę domową do Palestyny !!! Ojczyzna wzywa - a tu won parchy ! ham czas wpisu: 2006-04-19 17:42:36 |
| 13724 | oskarżam kolaborantów Bestii: - oskarżam medialne „kurtyzany” Bestii, które w swoich opiniach opublikowanych, kłamliwie prezentowanych jako opinia publiczna, zawsze szczują przeciwko sprawom i ludziom szlachetnym, i zawsze znajdują usprawiedliwienie, a często wręcz pochwalają wszelką niegodziwość i deprawację; - oskarżam bojaźliwych polityków, deklarujących swoją „prawicowość” czy konserwatyzm, lecz natychmiast, gdy tylko uda im się znaleźć w establishmencie, przejmujących frazeologię demoliberalnego bełkotu, a o kontrrewolucji i tradycjonalizmie mówiących co najwyżej szeptem w kółku przyjaciół; - oskarżam niegodnych kapłanów Kościoła, modernistycznych i postępowych labusiów, przesiadujących w Telewizorze i skwapliwie dających swoje „imprimatur” dla każdej bredni i każdej herezji „księżyków modnych”, gotowych uznawać za grzech zmistyfikowany antysemityzm czy nietolerancję, a rozgrzeszać z góry za antykatolicyzm lub dopatrywać się w bluźnierstwie „twórczej inspiracji”. Oskarżam, ale nie potępiam, bo ani nie mam do tego prawa, ani woli ku temu. „Upomnienie braterskie” służyć przecież winno spojrzeniu prawdzie w oczy i nawróceniu. Każdy, i w każdym momencie, może zejść z drogi fałszu i wymówić posłuszeństwo Bestii. Trzeba do tego tylko, jak pisał Poeta, „odrobiny niezbędnej odwagi”. ham czas wpisu: 2006-04-19 17:28:59 |
| 13723 | W ten oto sposób „sprawa Michalkiewicza” uchyliła niechcący „zasłonę Izydy skrywającą sanktuarium wolnych” mediów, w którym króluje Bestia. Tak, Bestia w dokładnym tego słowa znaczeniu, ta apokaliptyczna, ohydna maciora, której złowrogą, niszczycielską rolę w przejmujący sposób opisał w swojej genialnej, proroczej powieści Obóz świętych, Jan Raspail. To ta Bestia panuje nad wszystkimi masowymi mediami, a przygniatająca – dosłownie – większość dziennikarzy stanowi jej świadome swego zaprzedania sługi. Nie tylko dziennikarzy: przede wszystkim plutokracji, której własnością są te media, oraz całej demoliberalnej klasy polityczno-medialnej. Tworzą one razem „sojusz Giełdy i Telewizora”, będący szatańską parodią sojuszu Tronu i Ołtarza, który przez wieki budował najwspanialszą w dziejach cywilizację – chrześcijańskiego Zachodu. Bestia nienawidzi tej cywilizacji i próbuje zniszczyć każdy odcisk jaki, mimo wszystko, po tylu rewolucjach podżeganych przez Bestię, pozostał jeszcze na jej ruinach. ham czas wpisu: 2006-04-19 17:28:10 |
| 13722 | To polowanie z nagonką ma swój znamienny kontekst, nawet podwójny. Od miesięcy trwa u nas niemilknący lament – „wycie Ubekistanu”, jak z właściwą sobie celnością ujął to red. Józef Darski – z powodu śmiertelnego jakoby zagrożenia dla „wolności słowa i wolności mediów” od czasu dojścia do władzy PiS-wskiej centroprawicy. Druga okoliczność, symboliczna skądinąd, to nagłe objawienie przez wiadomą gazetę gnostyckiej ewangelii sekty kainitów, „rehabilitującej” Judasza. Darujmy sobie w tym momencie zasadniczą dyskusję z liberalnym mitem nieograniczonej wolności słowa, którą tylu papieży nazywało słusznie „szaloną i niedorzeczną”. Wystarczy przywołać mądrą konstatację Mikołaja Gómeza Dávili, iż demokrata domaga się wolności zawsze wtedy, kiedy usiłuje się zabronić mu jakiejś niegodziwości. Rzecz jednak dzisiaj w tym, że ten tak doskonale zorkiestrowany, jednobrzmiący chór potępień i wołań o zamknięcie ust jednemu z nielicznych naprawdę „wolnych” duchów polskiej myśli politycznej, śpiewany, a raczej rżany „unisono” i gremialnie przez „niezależne” media, to nic innego, jak szydercza kpina z „wolności słowa” – wolności prawdy. ham czas wpisu: 2006-04-19 17:27:34 |
| 13721 | OSKARŻAM! W Polsce dzisiejszej dokonuje się publiczny lincz. W biały dzień, przy wyciu medialnej tłuszczy, odbywa się cywilny mord na red. Stanisławie Michalkiewiczu – człowieku odważnym i prawym oraz wirtuozie polskiej publicystyki. Już nie jeden raz ten nieugięty obrońca prawdy – której, jak Józef Mackiewicz, jedynie jest ciekaw – był obiektem wściekłych napaści i ordynarnych inwektyw, padających niestety także nawet z ust jednego z dostojników Kościoła. Lecz to, co dzieje się teraz, w związku z jego komentarzem wygłoszonym na antenie Radia Maryja, przechodzi już wszelką miarę nieprawości. Oto cena, można rzec, jaką przychodzi płacić za poruszanie spraw, o których „nie trzeba głośno mówić”, bo zabroniły tego „autorytety” niewiadomego nadania. Nic to interes narodowy, nic to racja stanu Polski, której bezbronny pisarz musi bronić swoim piórem i głosem, bo rządy już dawno skapitulowały: „milczeć, płacić” okup terrorystom moralnym i jeszcze nieustannie przepraszać za urojone winy – to „parobczański” obowiązek narodu naznaczonego niezmywalnym, metafizycznym piętnem „hańby antysemityzmu”. Wszystko, jak wiadomo, zaczęło się od orzeczenia tego groteskowego gremium, typowego zresztą dla panującego wciąż w Polsce etatystycznego bizantynizmu, czyli Rady Etyki Mediów, która – w również typowym dla mętnego, pseudojurydycznego bełkotu demoliberalizmu – oskarżyła red. Michalkiewicza o szerzenie „mowy nienawiści”. ham czas wpisu: 2006-04-19 17:25:00 |
| 13720 | Potrzebny mu świeży immunitet? Najpierw niech sie stawi przed komisje śledcze. ONZ mu się marzył? Śmiechu warte... Pracę magisterską pisać a nie pchać się na odpowiedzialne urzędy. Po aferze w Charkowie, wsiadaniu do samochodu przez bagażnik i innych wyskokach - co ten człowiek jeszcze musi zrobić, żeby go w końcu przestano dowartościowywać w sposób nieproporcjonalny do jego rzeczywistych dokonań i poziomu, który prezentuje? ~piotrek, 19.04.2006 08:39 xe czas wpisu: 2006-04-19 09:12:20 |
| 13719 | 60% internautow na omlecie wypowiedziało sie , że kwasniewski bylby dobrym prezydentem Warszawy, no nie, nie wierze w ten wynik.. xe czas wpisu: 2006-04-19 09:07:37 |
| 13718 | " obywatelu" to cale twoje SLD to organizacja przestepcza, spadobierczyni innych org. przestepczych, wiec mnie nie denerwuj xe czas wpisu: 2006-04-19 08:57:47 |
| 13717 | Być na dyżurze - tak to jest jak nie patrzyc na klawiaturkę ;-) dooobranoc Hameryko ! ham czas wpisu: 2006-04-19 00:08:50 |
| 13716 | Dobra młodzi i naiwni - jak ogłosili stan wojenny dzieci umierały z braku leków. To było super. Byc na dyrzuże i jako lekarz nie móc nic zrobić z braku krwi czynników, leków. Ani zadzwonic ani dojechać. Na kartki nie było co dostać. Super jest co wspominać. Ja mam emigracje za sobą - nagłe pojawienie sie z rodzina w raju - podobnym do zaopatrzenie w skalepach dzisiaj. Śp. ciotak zaproszona stanęła jak wryta na widok lad w mięsnym na dworcu. No ale ten syf dzisiaj to skutek komuny. Ja akceptuje PIS jako lewice, przeciwnmika, silnego. PO nie jest wcale moją prawica - wogóle nie jest. Ja jestem za sensem nie z anonsensem i taktyką. Od ponad 10-ciu lat jestem przedsiębiorcą kosmopolita. Dzieci ja zjadam szefó koncernów na surowo po wystrzeleniu z biodra. To że tu piszę to - ot hobby. W życiu osiągnąłem wszystko, tytuły, pieniądze i szczęście. Pozostaje innym mi życzyć. Ale niektóre kochane dzieci - jesteście dzieciuchami, maminysynkami, pod kiecką mamusi niezdolni do zycia bez jakiegoś idola z PO np. Albo prawnuki PPR-u, z tym zajadem utraty. To se ne wrati i bedzie normalnie. A państwo da wam gówno - najwyzej wysle na wojnę do Iranu !!! Zakład, że wojan musi być ? Będzie ropa płynie za wolno ! Koniunktura wzrośnie - kupujcie dziatki dolary ! Wiem co mówię. ham czas wpisu: 2006-04-19 00:07:16 |
| 13715 | * Polska PiS Kaczyński mówi o Polsce jako o wspólnocie. Ale cóż to za wspólnota, jeżeli wyklucza z niej SLD, ta formacja, jego zdaniem, nie powinna mieć prawa do istnienia, a z drugiej strony, zwalcza PO. Wspólnota według Kaczyńskiego to wspólnota PiS-owców. Nie ma tu żadnej sprzeczności. Można wykluczyć aktywistów partyjnych ze wspólnoty, tak jak narzucić swoją definicję, co jest wspólnotą. Zawsze tak było w historii. Mówimy o dominacji w sferze symbolicznej. To powoduje, że ludzie spychają inne identyfikacje i przyjmują świat, tak jak jest on definiowany przez owego panującego. Jeżeli zdefiniuje on PRL jako jedno pasmo zbrodni, okres, który należy wyprzeć z pamięci i zapomnieć, to nikt nie będzie artykułował żadnych tęsknot za tamtą epoką. To jest głęboki mechanizm zniszczenia innych tożsamości. Pan zakłada, że wspólnotowe nastawienie wymaga artykułowania różnych społecznych tożsamości, ich współegzystencję, wymaga istnienia „prawdziwych” obywateli i akceptuje przekonanie, że dopiero wtedy jesteśmy wspólnotą. O nie! Wspólnota PiS-owska ma być homogeniczna, niezróżnicowana. Na zasadzie jedności moralno-politycznej narodu polskiego. Tego chce Kaczyński. A ilu będzie wykluczonych – to nie będzie miało znaczenia. Prof. Jacek Raciborski socjolog, profesor w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Zakładu Socjologii Polityki. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:57:33 |
| 13714 | Z badań wynika, że w Polsce jest znaczne grono ludzi, którzy chcą rozdziału Kościoła od państwa, swobód obyczajowych, mają wizję awansu społecznego i sukcesu europejskiego. Gdzie jest ich polityczny dom? PO jest partią konserwatywną, prawicową. Czy więc tak wielka grupa ludzi może pozostawać bez reprezentacji politycznej? Problem polega na tym, że mamy do czynienia z niespójnością tych postaw. Jeśli chodzi o europejskie nastawienie modernizacyjne, to gwarantem realizacji tych postulatów jest PO. Natomiast w sferze światopoglądowej, wolnościowej, gwarantem byłby SLD, gdyby wyborcy zapomnieli o przeszłości. SLD nie udowodnił w praktyce swego rządzenia, że promuje takie wartości jak świeckość państwa, tolerancja wobec mniejszości, prawa kobiet czy nawet liberalne z pochodzenia idee równych szans. Bo zawsze gdy rządził, to w tych sprawach ogon pod siebie podwijał. Poza tym wyborcy biorą pod uwagę realność sukcesu danej partii. Czyli sprzyjają silniejszym. Dlatego tak trudno zagospodarować to pole, które teoretycznie istnieje. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:56:43 |
| 13713 | To chyba było naturalne. SLD jest tak naprawdę partią gierkowską. Jej liderzy mentalnie siedzą w epoce gierkowskiej. Nie tyle mentalnie! Dla elity SLD start do władzy tak naprawdę zaczął się w okresie Gierka. Ona wówczas została intelektualnie uformowana, zdobyła też ten podstawowy kapitał – więzi społecznych, kompetencji. Są w epoce Gierka zakorzenieni, ale w niej nie tkwią. A jeżeli podział postkomuna kontra post-„Solidarność” zostanie ponownie narzucony? Dziś ten podział czyni z SLD partię niszową. Wpycha ją w scenariusz PSL-izacji. SLD ma więc marne perspektywy, bo przecież nie jest w stanie przebić się przez główny podział, na Polskę liberalną Platformy i Polskę solidarną PiS. PO i PiS stoją dziś przed wielką szansą. Określenia nowego, zasadniczego podziału i zajęcia dominujących miejsc na scenie politycznej. Na trwałe. To się może jedynie zmienić w sytuacji zasadniczej, totalnej kompromitacji PiS – co jest perspektywą realną, ale nie nieuchronną. Wtedy ktoś inny będzie musiał podnieść hasło Polski solidarnej. Bo podział na Polskę solidarną i liberalną nie jest czysto polityczny, to tzw. podział głęboki, socjopolityczny. I zawsze ktoś musi jedną i drugą Polskę reprezentować. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:56:00 |
| 13712 | * Pułapka dla SLD Dlaczego? Najgorszą nowiną dla SLD jest fakt, że nie powstała koalicja PO-PiS. Gdyby powstała, to Sojusz byłby naturalnym liderem opozycji. A tak? Rachuba, że dzięki wypchnięciu Samoobrony do rządu SLD się wzmocni jako jedyna lewicowa opozycja, ma słabe podstawy. Bo lewicowy to będzie blok rządzący. To będzie specyficzny wymiar lewicowości. Podział na lewicę i prawicę nie jest martwy, Polacy dość dobrze się w nim lokują. Co ważne – okazuje się, że ten podział nie występuje w Polsce w sferze kryteriów ekonomicznych, tu opinie są zbieżne, natomiast konstytuują go kwestie ściśle ideologiczne – stosunek do Kościoła, do aborcji, swobód obyczajowych. Ale PiS i Samoobronie może się udać uwyraźnić tradycyjne kwestie, takie jak kwestia redystrybucji dochodów na rzecz biedniejszych. A w sprawach przeszłości, stosunku do PRL? Znaczenie podziału na postkomunę i post-„Solidarność” spada. Chyba że rządzący popełnią dalsze błędy – w rodzaju niedawnego ataku na gen. Jaruzelskiego. Sądzę, że podział na postkomunę i post-„Solidarność” obumarł w dużym stopniu także dlatego, że SLD w debacie publicznej oddał ten temat walkowerem. SLD od dawna uciekał od sporu o przeszłość, usiłował ukonstytuować inny podział. Było to działanie, zwłaszcza w przypadku Kwaśniewskiego, bardzo świadome. Z jednej strony, miała być przyszłość, z drugiej ci, którzy się grzebią w historii, w domyśle ludzie wczorajsi. Podkreślane było modernizacyjne nastawienie, wiara w postęp. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:54:06 |
| 13711 | A jak długo przetrwa sojusz Kaczyńskiego i Leppera? Jeżeli uwzględnimy, że obaj opowiadają się za integracyjnym modelem państwa, dodamy do tego ich antyelityzm, może się okazać, że to jest dobrana para. I że za rok tematu przyspieszonych wyborów już nie będzie. Natomiast konsekwencją tej nowej koalicji mogą być podziały wewnątrz innych partii. Jakie? LPR – tu sprawa jest widoczna gołym okiem. PO prawdopodobnie utrzyma monolityczność, bo najgorsze ma za sobą, bo nabiera znaczenia ten zasadniczy podział ideologicznie zdefiniowany jako podział na Polskę solidarną i Polskę liberalną. Wszystko to bardzo źle rokuje dla SLD. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:53:44 |
| 13710 | Media łatwo mogą wytworzyć taki nieprzychylny kontekst również teraz. I? I już go wytwarzają. Prezydent wypada przecież fatalnie. Reakcje społeczne zależą od uruchomionych kontekstów. Gdy pokazuje się dramat porzuconych dzieci, gwałconych kobiet, raptownie zmienia się przyzwolenie na aborcję. Jeśli pokazuje się płaczące matki z dziećmi, że im się każe płacić 20 zł za wizytę u lekarza, zmienia się podejście do reformy służby zdrowia itd. Tak więc na dłuższą metę ci, którzy tworzą ów kontekst... Rządzą? Bez uproszczeń! Ale mają rozproszony, rozmyty wpływ na społeczeństwo i na władzę. Kaczyński realizuje więc strategię bardzo ryzykowną, zakładającą, że masy można mobilizować, m.in. buntując je przeciwko elitom. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:49:11 |
| 13709 | Media łatwo mogą wytworzyć taki nieprzychylny kontekst również teraz. I? I już go wytwarzają. Prezydent wypada przecież fatalnie. Reakcje społeczne zależą od uruchomionych kontekstów. Gdy pokazuje się dramat porzuconych dzieci, gwałconych kobiet, raptownie zmienia się przyzwolenie na aborcję. Jeśli pokazuje się płaczące matki z dziećmi, że im się każe płacić 20 zł za wizytę u lekarza, zmienia się podejście do reformy służby zdrowia itd. Tak więc na dłuższą metę ci, którzy tworzą ów kontekst... Rządzą? Bez uproszczeń! Ale mają rozproszony, rozmyty wpływ na społeczeństwo i na władzę. Kaczyński realizuje więc strategię bardzo ryzykowną, zakładającą, że masy można mobilizować, m.in. buntując je przeciwko elitom. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:48:31 |
| 13708 | * Media nie dadzą się sterroryzować A jakie spoiwo jest w dzisiejszej Polsce mocniejsze – postkomunistyczne czy też to nowe? Spoiwo postkomunistyczne znaczy coraz mniej. Ale pamiętajmy, że w Polsce bardzo ważne jest nastawienie elit. A wśród elit dominuje wsparcie dla podziału post-„Solidarność” – postkomuna. Stąd taki nacisk na koalicję PO-PiS. To jest ważne. Dlaczego? Na krótką metę antyelityzm, jaki prezentuje PiS, lekceważenie elit, może być skuteczne i opłacalne. Ale na dłuższą metę jest tak, że kropla drąży skałę. Że kontekst, w jakim będą przedstawiane antyelitystyczne, by nie powiedzieć – populistyczne rządy, będzie negatywny, że narzuci się obywatelom kryteria ocen. Zawsze zwracam uwagę na kontekst, który spowodował upadek rządu Millera – narzucono wówczas takie kryteria ocen, że w ich świetle osiągnięcia tego rządu były mało ważne. Wejście do Unii Europejskiej, wyjście z kryzysu finansowego i wzrost gospodarczy, obniżenie podatków – przecież to są wielkie osiągnięcia. Gołym okiem przecież widać, jak trudno obniżyć podatki. A Miller obniżył z 27% na 19%. Co zresztą przedsiębiorcy poczuli dopiero po półtora roku. Ale to wszystko się nie liczyło, bo rząd ten był oceniany w innym kontekście – afery, korupcja... ham czas wpisu: 2006-04-18 23:47:59 |
| 13707 | Ale warto zapytać, kto i na jakiej zasadzie ma być wyrazicielem woli przyszłych pokoleń. To pytanie zadają zwolennicy wizji państwa agregacyjnego. Argumentują, że każdy, kto ignoruje wolę obecnych obywateli, a odwołuje się do jakiejś przyszłości, może zagrażać fundamentom państwa. Bo kto ma moc określania przyszłych interesów obywateli, co jest dobre, a co złe dla konkretnego człowieka i dla wspólnoty? Czyż nie jest lepsze praktyczne podejście – uznajmy preferencje żyjących obywateli, bo oni przecież mają dzieci, ich preferencje nie są jedynie doraźne, też myślą o przyszłości, pamiętają o przodkach? Natomiast w praktyce życia społecznego te dwa procesy, integracyjny i agregacyjny, przeplatają się, współistnieją. I obserwujemy cykliczne zmiany, że raz w społeczeństwie większym powodzeniem cieszą się jedne idee, innym razem drugie. A w Polsce? Od roku 1989 do niedawna dominowały procesy agregacyjne, czyli – nieco upraszczając – liberalne. Teraz PiS, Samoobrona i LPR reprezentują nurt integracyjny. Tak więc rysująca się koalicja Samo-PiS ma głębsze podstawy, niż sądzą sami jej twórcy. Można zatem mówić, że koalicja PO-PiS była nierealna? Jeżeli w Niemczech możliwa jest wielka koalicja CDU-SPD, to tym bardziej możliwa była koalicja PO-PiS. Która miała przecież swoje spoiwo. Postsolidarnościowe? Tak. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:44:57 |
| 13706 | Jak te modele wpasowują się w obecną sytuację w Polsce? Gdy spojrzymy na PiS, na Samoobronę, na LPR, to można łatwo doczytać się takiej właśnie integracyjnej wizji państwa, na użytek wyborczy nazywanej Polską solidarną. Samoobrona z całą pewnością od zawsze taką wizję podzielała. W jej frazeologii zawsze eksponowano, że to złe państwo nie zajmuje się ludźmi, jest jedynym odpowiedzialnym za wszystkie ich niepowodzenia. W PiS te idee były wyrażane nieco inaczej, ale równie mocno. Podobnie jest w LPR. Hasło troski o przyszłe pokolenia, o tożsamość narodową, kulturową... Nie warto prymitywizować tego podziału. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:43:32 |
| 13705 | * Dwie wizje, dwie Polski A teraz Kaczyńscy zastąpili podziałem nowym. Czyli... Inspirując się wybitną książką Jamesa Marcha i Johana Olsena „Instytucje. Organizacyjne podstawy polityki”, właśnie wydaną po polsku, mogę powiedzieć, że u podstaw dzisiejszego podziału leżą dwie odmienne wizje wspólnoty politycznej – państwa. March i Olsen nazywają to, z jednej strony, wizją integracyjną, a z drugiej – wizją agregacyjną. To znaczy? W wizji agregacyjnej wola ludu jest odczytywana w prosty sposób – poprzez odczytanie istniejących, i tym samym doraźnych, preferencji żyjących obywateli. Zawarty jest też wyraźny mechanizm rozstrzygania, czyja wola jest realizowana – po prostu wola większości. To jest podejście, które w innym języku nazywane jest podejściem liberalnym. Państwo jest stowarzyszeniem obywateli, służebnym wobec ich artykułowanych potrzeb. A model integracyjny? W modelu integracyjnym państwo jest czymś daleko większym. Jest wspólnotą również pokoleń przeszłych i przyszłych. Model ten przyjmuje, że ktoś musi myśleć o interesach nienarodzonych, czyli wola doraźna wyborców jeszcze nie rozstrzyga, jaki program ma być realizowany. Pojawia się więc idea pewnej misji, przekonanie, że obywatele mogą nie rozumieć tego, co jest interesem państwa, przyszłości, że trzeba ich uświadamiać, wychowywać. Krótko: jest w tym podejściu idea kurateli. J ham czas wpisu: 2006-04-18 23:43:02 |
| 13704 | A teraz o tym o czym mówiłem i pisałem w grudniu o podziale i zastąpieniu przez PIS miejsca SLD ! To PIS jest "obrońcą ludu pracującego miast i wsi". Nie postkomuna barnów i maklerów z SLD - koniec i kropka. Koalicja Samo-PiS ma głębsze podstawy, niż sądzą sami jej twórcy. Zawiązywaniu koalicji PiS i Samoobrony towarzyszyły komentarze, że oto tworzy się podział na Polskę „ludową” PiS i Samoobrony i Polskę salonową Platformy Obywatelskiej. Ten podział jest prawdziwy czy wymyślony? W Polsce od wrześniowych wyborów dzieje się coś bardzo ważnego. Sam mam poczucie historycznej chwili, istotnego zmieniania się samych podstaw polityki polskiej, a nie tylko pęknięć, gry, doraźnej koalicji, zmian rządów, premierów. Zmienia się linia podziałów. W kampanii wyborczej Kaczyński mówił o Polsce liberalnej i solidarnej. To jeszcze było nienależycie wyartykułowane, mam nawet podejrzenie, że ta artykulacja była dosyć przypadkowa... Na pewno przypadkowa. Kaczyńscy najpierw mówili o podziale na Polskę AK-owską i PPR-owską. I dopiero po rezygnacji Cimoszewicza zmienili ton. I przypadkowo, szukając nowych haseł, dotknęli czegoś bardzo głębokiego, co jest głębsze niż podział na postkomunę i post-„Solidarność”, który w wielkim stopniu określał przez 15 lat zachowania wyborcze Polaków. Ten podział oczywiście się kruszył, to było widać zwłaszcza w roku 2000 w wyborach prezydenckich, Kwaśniewski nadwerężył go bardzo mocno. ham czas wpisu: 2006-04-18 23:41:35 |
| 13703 | Lepper może zostać ministrem rolnictwa TVN24 Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski powiedział, że Andrzej Lepper może zostać ministrem rolnictwa, bo według PiS na tym stanowisku nie jest wymagany certyfikat dostępu do informacji tajnych. Dziennikarze pytali posła, jak PiS zamierza rozwiązać problem lidera Samoobrony, który jako skazany prawomocnymi wyrokami nie dostanie certyfikatu. Gosiewski odpowiedział, że w ministerstwie rolnictwa kwestie związane z polityką zagraniczną, do których potrzeby jest dostęp do informacji niejawnych, może przejąć inny członek kierownictwa resortu. Na pytanie, czy oznacza to potwierdzenie, że Lepper będzie kierował tym resortem, poseł Gosiewski odparł, że podał jednie przykład. Szef klubu PiS dodał że jego ugrupowanie nie zamierza zmieniać prawa w zakresie dostępu do informacji tajnych. Bez specjalnego certyfikatu nie jest możliwy dostęp do tajnych informacji na przykład z UE czy NATO. W nowym rządzie Andrzej Lepper ma objąć też tekę wicepremiera. By było to możliwe, PiS i Samoobrona zapisały w deklaracji programowej, że w rządzie nie mogą zasiadać osoby, skazane prawomocnymi wyrokami, ale za przestępstwa kryminalne. Wyroki Leppera, między innymi za zniesławienia, takimi nie są. Krzysztof Jurgiel jest gotów odejść z resortu rolnictwa jeśli będzie tego wymagała koalicja z Samoobroną. Minister powiedział w Sejmie dziennikarzom, że Polsce potrzeba jest koalicja, a stanowisk ministerialnych jest tylko piętnaście. "Ktoś musi odejść" - przyznał Jurgiel. Dodał, że jeśli premier uzna, że resort rolnictwa ma przypaść Samoobronie, to on nie będzie się sprzeciwiał. ham czas wpisu: 2006-04-18 18:52:56 |
| 13702 | nie bylo mnie pare dni. a nie zdazylem w pospiechu zlożyc wszystkim "Towarzyszom walki " zyczen swiatecznych, za co przepraszam, ale i tak wiecie , ze zycze Wam wszystkim jak najlepiej, ale tu duzo do czytania sie zebrało przez ten czas! poczytam sobie wieczorem xe czas wpisu: 2006-04-18 08:06:41 |
| 13701 | Kretyn Lepper ma jedyna szansę zapisać sie pozytywnie w historii Polski. Jak go oceniają widać. Co będzie okaże się. Na dwopje babka wróżyła. Uważam, zę ten pegereowski pachołek zrobi wszystko po swojemu. Mie spodziewam się po nikim cudów. Musi nastąpić zmiana generacji i zupełnie inni ludzie muszą Polską zacząć rządzić. Prorodzinni i przedsiębiorczy. Tymczasem warunki sa takie, że inteligentna przedsiębiorczość polega ucieczce z kraju. I zawsze wygrywa. Pozostaje Liga Obywatelska Przegranej Platformy Samoobrony Prawa i Sprawiedliwości. ham czas wpisu: 2006-04-18 07:15:49 |
| 13700 | Czy Andrzej Lepper powinien wejść do rządu, bo to będzie dobra koalicja dla Polski? Tak - odpowiedziało 36 proc., nie - 60 proc. Czy premier potrzebuje lidera Samoobrony tylko po to, by skutecznie rządzić? Tak - 47 proc., nie - 48 proc. Czy zgadza się Pan(i) z opinia: obecność Andrzeja Leppera w rządzie utrudni rządzenie i jest szkodliwa dla Polski? Tak - 49 proc., nie - 47 proc. Czy obecność Andrzeja Leppera w rządzie kompromituje PiS, rząd i Polskę? Tak - 56 proc., nie - 40 proc. Czy Andrzej Lepper w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza będzie wywoływał konflikty? - Tak - 70 proc., nie - 24 proc. Czy Andrzej Lepper jako wicepremier będzie dobrze dbał o interesy zwykłych ludzi? Tak - 34 proc., nie - 59 proc. Telefoniczny sondaż przeprowadzono 13 kwietnia na 1000-osobowej, reprezentatywnej grupie dorosłych Polaków. W moim przekonaniu marszałek Andrzej Lepper powinien wziąć resort rolnictwa. To byłoby dobre rozwiązanie. Jest cała gama spraw do pokierowania: kwestie paliwa rolniczego, współpracy z Ukrainą, Rosją, UE. To kluczowe problemy dla wsi i całej Polski. A rozwój wsi to jeden z priorytetów rządu koalicyjnego - oświadcza premier Kazimierz Marcinkiewicz w wywiadzie dla "Dziennika". Ufa on, że Andrzej Lepper chce wejść do rządu, by zmieniać Polskę, nie zaś po to, by codziennie być na pierwszych stronach gazet. Jeśli chce być na pierwszych stronach dlatego, że będzie zmieniał Polskę, to bardzo dobrze. - Jedyny możliwy układ to PiS z Samoobroną, PSL i Ligą Polskich Rodzin. To musi być układ większościowy, by szybko dokonywać zmian. Większość najważniejszych ustaw reformujących administrację i gospodarkę będzie gotowa do końca czerwca - przekonuje Kazimierz Marcinkiewicz. ham czas wpisu: 2006-04-18 07:09:48 |
| 13699 | Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały" (Mt 7,6). Nie mówcie o rzeczach wielkich ludziom, których one nic ich nie obchodzą. Zadziwiający jest bezmiar głupoty młodych ludzi w Polsce, którzy wiążą swoje frustracje z mandatem dla sld. Ta partia złożona z pogrobowców komunizmu, prawnuków peperaków nadal istnieje. Przez ostatnie 60 lat nauczyła się rządzić polskim bydłem i wychowała sobie zastępy wiernych junaków i janczarów. Świat stoi otworem - zjeżdżajcie. Tu nie macie żadnych szans starując od zera. Zostawcie Polskę głupolom. Oni tu urządzą wszystko po swojemu. ham czas wpisu: 2006-04-18 07:07:01 |
| 13698 | Mądrośc i szczęście idą w parze. Zrozumieć znaczenie podstawowych pojęć estetyki: sztuki, piękna, formy, twórczości, odtwórczości i przeżycia estetycznego prowadzi zarówno do odczuwania szczęścia: chwilowego bezgranicznej radości, przyjemności, euforii, zadowolenia, upojenia oraz trwałego zadowolenia z życia połączonego z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego. Czy jesteś zdolny do takiej samooceny ? ham czas wpisu: 2006-04-17 21:12:29 |
| 13697 | Opracował semantyczną analizę „szczęścia”. Przeprowadził rozważania psychologiczne na temat przeżyć człowieka szczęśliwego i nieszczęśliwego. Dowodził, że nie istnieją wartości poza konkretnymi dobrami, choć mają charakter obiektywny. Był naukowcem wszechstronnym. W swych pracach zawarł zagadnienia z teorii muzyki, poezji i plastyki. Zajmował się również estetyką i historią sztuki. Omówił szczegółowo genezę, rozwój i znaczenie podstawowych pojęć estetyki: sztuki, piękna, formy, twórczości, odtwórczości i przeżycia estetycznego. Zapisał się w historii głównie jako etyk i aksjolog, autor cenionych (tłumaczonych na wiele języków) dzieł. Znany jest powszechnie z popularnej Historii filozofii w 3 tomach, z monumentalnej i nowatorskiej Historii estetyki i z przystępnej filozofii moralności. Był członkiem Lwowsko-Warszawskiej Szkoły Filozoficznej, stworzonej przez Kazimierza Twardowskiego, która przyniosła odrodzonej z niewoli Polsce wielu wybitnych naukowców: filozofów, logików, psychologów, socjologów, a także organizatorów życia akademickiego. ham czas wpisu: 2006-04-17 20:17:38 |
| 13696 | Władysław Tatarkiewicz (ur. 3 kwietnia 1886 w Warszawie - zm. 4 kwietnia 1980 w Warszawie) - filozof i historyk filozofii, estetyk i etyk, historyk sztuki. Ukończył gimnazjum filologiczne w Warszawie. Studiował na różnych kierunkach (prawo, psychologię, filozofię, antropologię, zoologię, historię sztuki) i na różnych uczelniach (tajne komplety tzw. Uniwersytetu Latającego, w Berlinie, Marburgu (u Hermana Cohena i Paula Natorpa, gdzie przejął się neokantyzmem, który jednak później porzucił), Paryżu, a także na Uniwersytecie Lwowskim). Prowadził wykłady z historii filozofii, etyki, estetyki na Uniwersytecie Warszawskim, w latach 1919-1921 – wykłady z historii filozofii na Uniwersytecie Wileńskim, później - wykłady z historii sztuki i estetyki na Uniwersytecie w Poznaniu. Od 1924 był redaktorem naczelnym „Przeglądu Filozoficznego”, w latach 1960-1963 redaktorem naczelnym pisma „Estetyka”. Jeszcze w 1974 wykładał estetykę w Lozannie. ham czas wpisu: 2006-04-17 20:17:17 |
| 13695 | o osiągalności Filozofowie od wieków prowadzą rozważania o osiągalności szczęścia. Tu również brak jednolitego stanowiska, głównie ze względu na różne pojmowanie istoty szczęścia: * Jako pewien ideał (zobacz: eudajmonizm), szczęście w życiu ziemskim jest nieosiągalne. Może ono jednak zostać osiągnięte jako nagroda za sprawowanie w życiu pozagrobowym. * Nie sięgając ideałów, można osiągnąć szczęście rozumiane jako subiektywnie ocenianą, najlepszą z możliwych sytuację życiową, ocenianą: o miarą przyjemności życiowych (zobacz: epikureizm) o siłą charakteru, uniezależniającą człowieka od zmiennych okoliczności (zobacz: stoicyzm, buddyzm) [Edytuj] o szczęściarzach Pesymiści uważają, że szczęście to jest to, co przytrafia się zawsze komuś innemu. Realiści zauważają, że człowieka w życiu spotyka najczęściej to, co sam sprowokuje swoim zachowaniem, swoim nastawieniem do świata i ludzi, swoimi czynami. Z tych spostrzeżeń wynikają zalecenia dla potencjalnych szczęściarzy: * niczym zawczasu się nie martwić, patrzeć w przyszłość z optymizmem * być otwartym na nowe doświadczenia i ludzi (zobacz: ekstrawersja) * ufać swoim przeczuciom, pobudzać intuicję (np. oddając się medytacjom) * w działaniach nie zrażać się przeciwnościami i wierzyć w szczęśliwą odmianę losu * w złej sytuacji dostrzegać elementy pozytywne * nie rozpamiętywać przeszłości ale uczyć się na błędach * pozostać aktywnym fizycznie i umysłowo Uwaga, ryzyko zarażenia się: należy unikać nieszczęśliwych i pechowców. ham czas wpisu: 2006-04-17 20:14:29 |
| 13694 | Szczęście jest pozytywną emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne. Psychologia wydziela w pojęciu szczęście rozbawienie i zadowolenie. Jako stan ulotny i chimeryczny, szczęście nie posiada jednoznacznej definicji. * 1 o naturze szczęścia * 2 o osiągalności * 3 o szczęściarzach * 4 o symbolach o naturze szczęścia W rozważaniach o jego naturze szczęście najczęściej określane jest w dwu aspektach: * mieć szczęście oznacza: o sprzyjający zbieg, splot okoliczności; o pomyślny los, fortuna, dola, traf, przypadek; o powodzenie w realizacji celów życiowych, korzystny bilans doświadczeń życiowych * odczuwać szczęście oznacza: o (chwilowe) odczucie bezgranicznej radości, przyjemności, euforii, zadowolenia, upojenia, o (trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego Trzeba tu zauważyć, że są to aspekty rozdzielne. ham czas wpisu: 2006-04-17 20:13:46 |
| 13693 | Prywatny college wprowadzi lekcje szczęścia Jeden z czołowych brytyjskich college'ów prywatnych zaproponuje swoim uczniom lekcje szczęścia, aby ułatwić młodzieży funkcjonowanie w społeczeństwie, które jest coraz bardziej materialistycznie nastawione i coraz obsesyjniej pragnie sławy. "Wprowadzimy lekcje szczęścia" - oświadczył dyrektor Wellington College w Berkshire (na zachód od Londynu) Anthony Seldon, zdaniem którego "koncentrując się zbytnio na sprawach nauki tracimy coś dużo ważniejszego". "Nasze dzieci powinny się nauczyć, że mimo iż nasze społeczeństwa są coraz bogatsze, nie są coraz szczęśliwsze, co regularnie wykazują badania z zakresu socjologii". "Sława, pieniądze i majątek zbyt często stają się celem nastolatków, choć nie w nich kryje się szczęście" - dodał. W ramach projektu pilotażowego lekcji szczęścia będzie udzielał od roku akademickiego 2006-2007 psycholog z uniwersytetu w Cambridge. Uczniowie w wieku 14-16 lat będą się uczyli szczęścia jedną godzinę tygodniowo. Ma to im ułatwić panowanie nad emocjami, nadzorowanie swego zdrowia emocjonalnego i fizycznego oraz wchodzenie we właściwe interakcje w codziennym życiu. W Wellington College uczy się 750 chłopców w wieku 13-18 lat oraz 50 dziewczynek w wieku 16-18 lat. ham czas wpisu: 2006-04-17 20:10:49 |
| 13692 | W religiach Dalekiego Wschodu mądrość jest wiązana z osiągnięciem stanu oświecenia i wynika ze swoistej wiedzy, jaką się w wyniku tego oświecenia nabywa, połączonej z uczuciem jedności i współczucia do wszystkich istot żywych. Zdolność poszczególnych ludzi do osiągnięcia oświecenia, i co za tym automatycznie idzie - prawdziwej mądrości, jest jednak różnie pojmowana w tych religiach, od przyznawania, że każdy może ten stan osiągnąć, jeśli się tylko odpowiednio do tego przyłoży, po pogląd, że jest on dany wyłącznie nielicznie wybranym, którzy zdarzają się nie częściej niż raz na 2000 lat. ham czas wpisu: 2006-04-17 18:21:44 |
| 13691 | Mądrość w wielu religiach i filozofiach była rozmaicie pojmowana. Np: Dla Platona mądrość była tożsama z kompletną wiedzą, gdyż wierzył on, że osoba posiadająca kompletną wiedzę automatycznie będdzie podejmowała zawsze właściwe decyzje. Pogląd ten zakwestionował już jego uczeń Arystoteles, który zauważył, że sama wiedza zazwyczaj nie wystarcza do podejmowania właściwych decyzji i wymaga jeszcze posiadania szeregu określonych zdolności psychicznych. Do koncepcji platońskich wrócili jednak po wiekach stoicy, którzy pojmowali mądrość w sposób nawet jeszcze bardziej totalny i uważali, że mądrość można posiąść w całości, albo nie posiadać jej wcale, i że raz nabytej mądrości nie można już utracić. Mądrość tę jednak są w stanie posiąść jedynie nieliczni, specjalnie predestynowani ludzie. Większość myślicieli chrześcijańskich wiąże mądrość z miłością do Boga i ludzi, przy czym część (np: Św. Augustyn) uważała ją, wzorem stoików za rodzaj daru, który otrzymują od Boga nieliczni, zaś inni (np: Tomasz z Akwinu) skłaniali się do poglądu bliższego Arystotelesowi i uważali, że mądrości nabywa się samemu w toku cnotliwego i pracowitego życia i że nie nikomu nie jest ona automatycznie darowywana, ale też nikomu nie można jej automatycznie odmówić. Europejska filozofia nowożytna, z wyjątkiem filozofii religii, już od czasów Kartezjusza w zasadzie odcięła się od stosowania tego terminu, ze względu na jego niejasność i niedefiniowalność. ham czas wpisu: 2006-04-17 18:20:38 |