| 14790 | Geniusz (łac. genius) - w religii rzymskiej półboska, śmiertelna istota, która obdarza mężczyznę płodnością, kieruje jego losem, przynosi szczęście lub niepowodzenie, a rodzi się i umiera wraz z nim. Żeńskim odpowiednikiem jest junona (łac. iuno). Uważano, że każdy mężczyzna ma swojego własnego, indywidualnego geniusza. Składano mu ofiary w dniu własnych urodzin - stąd chrześcijanie początkowo tępili obchodzenie urodzin, gdyż jest to pogańskie święto ku czci własnego geniusza (chrześcijańskim zamiennikiem są imieniny, święto ku czci chrzestnego patrona). Koncepcję geniusza uzupełniono z czasem o geniusza zbiorowego, czego przykładem jest genius populi Romani, duch opiekuńczy całego "ludu rzymskiego", czyli wszystkich Rzymian. Na rewersach monet rzymskich geniusza przedstawiano z paterą i rogiem obfitości, czasami z ołtarzem u stóp. Pod wpływem filozofii greckiej następił w okresie późniejszym podział na dobrego geniusza - białego (genius albus) i złego - czarnego (genius ater). Geniusza utożsamiano generalnie z greckim demonem (dajmon). Koncepcję białego geniusza zasymilowało później chrześcijaństwo pod postacią anioła stróża. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:36:23 |
| 14789 | zapraszam do dyskusji - uprzedzam tylko lewackich idiotów. tu nie nikt z was nie ma szans nie udowodnić swojego idiotyzmu. no cóż posiadanie najwyższego IQ na świecie ma pewne zalety. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:34:29 |
| 14788 | co nam obca przemoc wzięła - szabla odbierzemy ! śmierć czerwonym ideoom !!! ham czas wpisu: 2006-07-14 09:32:01 |
| 14787 | Jestem dumny, że mogłem być podwładnym premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Teraz czekam, aż ster przejmie Jarosław Kaczyński, dla którego modernizacja armii, tak jak dla prezydenta, jest priorytetem. ham www.poland.pl/nature/ czas wpisu: 2006-07-14 09:30:47 |
| 14786 | pozytywnych ludzi wyznających ham-stvo w Polsce jest bardzo wiele. W Ameryce jest nas jeszcze więcej. Moz eogłośicreferendum przystąpienia do USA ekstraterytorialnie jak wyspy na Pacyfiku tu w Europie Środkowej. Wystąpimy z EU i zostaniemy stanem USA kto jest za ??? Utracić suwerennosć na taką mozliwośc byłoby warto nic nas nie rózni w zasadzie - NIC. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:24:33 |
| 14785 | - Obawiam się polskiej zawiści niszczącej ludzi z potencjałem. Gdyby nie ona, o Sikorskim można by mówić wyłącznie jako o polityku z wielką przyszłością - uważa profesor Jadwiga Staniszkis i dodaje: - 99 procent PiS-owców może mu pozazdrościć zrozumienia polityki zagranicznej, kontaktów i wdzięku. Nie unika ostrych słów, ale niemal zawsze przysparzają mu one dobrej prasy, a to prawdziwy dar. Mają go tylko ci rządzący, którzy zachodzą najwyżej. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:21:52 |
| 14784 | Lech Kaczyński jawić się będą jako politycy wyeksploatowani, zastrzyk świeżej krwi w postaci Radka Sikorskiego może się okazać zbawienny. Brak politycznego zakorzenienia Sikorskiego może paradoksalnie stać się jego siłą, bo będą mogły go poprzeć różne ugrupowania. - O Sikorskim powiedzieć mogę same superlatywy. Ma wiedzę, osobowość i co najmniej 30 lat kariery politycznej przed sobą. Wszystkie stanowiska w państwie stoją przed nim otworem - twierdzi Witold Waszczykowski, kolega Sikorskiego, PiS-owski wiceminister spraw zagranicznych. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest tym większe, że lata doświadczeń politycznych utemperowały młodzieńczy radykalizm Sikorskiego. Dzisiejszy minister nie potępia już w czambuł Okrągłego Stołu i nie beszta Polonii za brak polskich paszportów. Jeszcze sześć lat temu grzmiał, że "Polska nie jest jakąś tam republiką bananową, do której można sobie wjeżdżać na obcych paszportach", czym Polonusów doprowadził do białej gorączki. Sam ma dwa paszporty - polski i brytyjski - co w przeszłości bywało przeszkodą w obejmowaniu rządowych stanowisk. Dziś na jego podwójne obywatelstwo spuszczono zasłonę. Nawet nie zdeponował brytyjskiego paszportu na czas szefowania resortowi obrony. Niewykluczone jednak, że gdy Sikorski przestanie być wygodnym ministrem, ktoś przypomni sobie o jego podwójnym obywatelstwie. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:21:04 |
| 14783 | Przy powiększającej się dziurze budżetowej z planów w pełni zawodowej armii jeszcze długo nic nie wyjdzie. Ale minister zamierza uzdrowić polskie wojsko. Przez praktyczną likwidację możliwości odroczenia służby zasadniczej, do wojska trafią również młodzi wykształceni ludzie, których dotąd w armii boleśnie brakowało. W zamian minister planuje stopniowe skrócenie służby wojskowej do czterech miesięcy. Reforma armii może w kampanii wyborczej okazać się dobrym haczykiem, bo dla wielu Polaków byłby to dowód, że Sikorski potrafi skutecznie działać. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:19:56 |
| 14782 | Z książki Sikorskiego mieli czerpać wiedzę o Afganistanie polscy GROM-owcy, a Amerykanie po 11 września korzystali podobno z jego kontaktów. W wydanym w 2001 roku wznowieniu "Prochów świętych" Sikorski dopisał: "z mojego notatnika trafiały do sojuszników numery telefonów satelitarnych dowódców polowych, których można było wykorzystać w kampanii przeciwko talibom". Doświadczeni korespondenci traktują to z przymrużeniem oka. Jeden z nich mówi: - Takich książek jak ta Sikorskiego powstały dziesiątki. To opowieść Rambo walczącego tylko z tymi, których nienawidzi. Sikorski pojechał do Afganistanu i Angoli, bo tam byli komuniści. Irak czy Afryka go już nie interesują. Więcej w nim polityka niż dziennikarza. W polityce Sikorskiemu udało się z pewnością jedno. Pozostając poza partią, zyskał uznanie obu stron sceny politycznej. Poprzedni minister obrony Jerzy Szmajdziński z SLD mówi o nim "bardzo interesujący polityk". Inny były szef resortu Bronisław Komorowski z PO: "to profesjonalista przygotowany do roli, która została mu powierzona, lecz jego słabością jest brak zaplecza politycznego, co sprawia, że PiS mebluje mu resort, jak chce. Odbiera Wojskowe Służby Informacyjne, ogłasza decyzje dotyczące obecności Polski w Iraku. Sikorski nie ma łatwej sytuacji, ale może zapunktować na przykład wprowadzeniem armii zawodowej". ham czas wpisu: 2006-07-14 09:19:07 |
| 14781 | Rahim z kałasznikowem na ramieniu W Polsce rodzina Sikorskich mieszka w domu wartym według zeznania majątkowego ministra sześć milionów złotych. Jest to XVIII-wieczny dwór otoczony 14 hektarami łąk i lasów. Rodzice ministra kupili go w latach 80. od PGR za 1200 dolarów, które syn przysłał z zagranicy. Gdy Sikorski po maturze wyjeżdżał do Wielkiej Brytanii, nie przypuszczał, że zostanie tam ponad siedem lat, aż do przełomu 1989 roku. W międzyczasie przytrafiła mu się największa przygoda życia. Miał 23 lata, gdy wyposażony w dyktafon BBC, zaliczkę z szacownego londyńskiego "Observera" i zamówienia od organizacji charytatywnej Afgan Aid pojechał do Pakistanu, by przez zieloną granicę przebić się z partyzantami do okupowanego przez Rosjan Afganistanu. Na targu w Peszawarze uszyto mu specjalne płócienne ubranie, dla bezpieczeństwa otrzymał afgańskie imię Rahim. Mudżahedini podarowali mu konia i kałasznikowa, którego Sikorski kilka razy użył, z czego gęsto się tłumaczy na kartach książki "Prochy świętych". Bo korespondenci wojenni z zasady pod żadnym pozorem nie biorą do ręki broni. Mają być bezstronnymi obserwatorami, gdyż w przeciwnym razie wystawiają innych dziennikarzy na kule niczym tarcze strzelnicze. Sikorski twierdzi, że nie mógł być w Afganistanie bezstronny. I chcąc przeżyć, musiał przewiesić kałacha przez ramię. W bagażu miał tom dzieł Fryderyka Nietzschego, obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej podarowany mu przez babcię, mały radioodbiornik i aparat fotograficzny, którym zrobił nagrodzone zdjęcie w kilka chwil po bombardowaniu przez Rosjan Koszk-e Serwan. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:17:52 |
| 14780 | Na pozycję Sikorskiego w USA wpłynęła też sława jego żony Anne Applebaum, córki znanego prawnika, rodowitej waszyngtonki, ale przede wszystkim cenionej dziennikarki. Anne ze względu na szkołę synów nie przyjechała od razu z mężem do Polski. Została w 400-metrowym domu w prestiżowej dzielnicy Chevy Chase. Dom wart 1,5 miliona dolarów małżonkowie nabyli na kredyt, z którego do spłacenia pozostało im jeszcze około 600 tysięcy dolarów. Dziś rozważają sprzedaż posiadłości. Żona Sikorskiego w wakacje przyjeżdża do Polski. Oboje lubią podkreślać wyjątkowość swego związku. Gdy Sikorski otrzymywał rządową posadę w kraju, Anne porzucała intratne zajęcia i podążała za nim. Gdy znów Sikorski tracił ministerialne teki, jechał za żoną do Londynu czy Waszyngtonu. Tylko jedno Applebaum robiła zupełnie sama - zbierała materiały do książki "Gułag". Jeździła wówczas do Rosji w zaawansowanej ciąży. Oboje lubią opowiadać o niezwykłych okolicznościach, w jakich się poznali - miało to nastąpić w Berlinie podczas obalania muru, gdzie oboje trafili jako dziennikarze. Naprawdę poznali się wcześniej w Warszawie, ale nie ulega wątpliwości, że wpisanie historii własnej miłości w historię upadku komunizmu brzmi dużo lepiej. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:16:14 |
| 14779 | Gdy w 2005 roku Sikorski zdecydował się kandydować do polskiego Senatu i wygrał, wiceprezydent Cheney zaprosił go do siebie. Podczas tego spotkania Sikorski przekazał wiceprezydentowi USA przesłanie od ówczesnego kandydata na premiera RP Kazimierza Marcinkiewicza dotyczące wzmocnienia polsko-amerykańskiej współpracy. W Polsce stało się jasne, że tak wpływowy człowiek musi trafić do rządu PiS. - Pozycja Sikorskiego w Waszyngtonie była wysoka. Nie na tyle, by mógł chwycić za telefon i zadzwonić do prezydenta, ale do jego doradców już tak. Często występował w telewizji jako ekspert, gdy chodziło o Afganistan czy wojnę z terroryzmem - mówi Polak pracujący wówczas w Waszyngtonie. Najczęściej gościł w stacji FOX News Channel należącej do Ruperta Murdocha, potentata medialnego, z którym Sikorski współpracował już w latach 90. - był jego doradcą do spraw inwestycji w Polsce. Na pożegnaniu Sikorskiego w Waszyngtonie zebrała się śmietanka towarzyska. Mowę wygłosił Zbigniew Brzeziński. Książę Radek - jak nazywali go znajomi, bo obracał się w wyższych sferach, zadzierał głowę i prezentował arystokratyczne maniery - odjeżdżał robić karierę w Polsce. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:15:18 |
| 14778 | Polonia posolidarnosciowa przejmuje wałdzę w Polsce czy to sie komu podoba czy nie. Polska to skansen wartości jak gościnnoość i fantazja. To najwspanialszy kraj na swiecie i niw wolno nas ujarzmiać. Nikomu. Musimy być wolni i silni. Pisałemn, że należy sie przyjrzęć złodziejom w Polskim Wojsku - np. w Tarnowskich Górach ! ham czas wpisu: 2006-07-14 09:14:13 |
| 14777 | Człowiek z fabryki idei Brytyjski "The Spectator" napisał niedawno: "Polski minister obrony Radek Sikorski to wschodząca gwiazda wschodnioeuropejskiej polityki. Warto bacznie mu się przyglądać". Do rządu Marcinkiewicza Radek Sikorski trafił prosto z Waszyngtonu, gdzie przez ostatnie trzy lata był dyrektorem Nowej Inicjatywy Atlantyckiej w American Enterprise Institute, założonym w 1946 roku wpływowym instytucie politycznym związanym z Republikanami. Ludźmi AEI są zarówno Henry Kissinger, doradca i sekretarz stanu prezydentów Kennedy'ego, Nixona i Forda, jak i Donald Rumsfeld, obecny sekretarz obrony w gabinecie George'a W. Busha. W 1996 roku w ramach AEI postanowiono uruchomić specjalny program promujący kraje europejskie przechodzące transformację. Ojcami pomysłu byli Peter Rodman, dzisiejszy zastępca Rumsfelda, i John O'Sullivan, przyjaciel Sikorskiego z czasów studenckich. Program nazwano Nową Inicjatywą Atlantycką. Traf chciał, że na przełomie roku 2001 i 2002 zmieniał się jego szef, a w Polsce rząd Jerzego Buzka, w którym Sikorski był wiceministrem spraw zagranicznych, stracił właśnie władzę po przegranych wyborach. Nowy premier Leszek Miller zablokował kandydaturę Sikorskiego na ambasadora w Brukseli. Radek spakował więc walizki i pojechał do pracującej w Waszyngtonie żony. Peter Rodman zarekomendował go na wolne stanowisko. Sikorskiemu nic lepszego nie mogło się trafić. Prestiżowy instytut, eleganckie wnętrza, skórzane fotele, antyczne meble, aromat cygar - wspominają ci, którzy choć raz zawitali do biura Sikorskiego nazywanego przez niego "fabryką idei", bo tu wykuwały się strategie wpływowych amerykańskich polityków. Wśród koleżanek z pracy - Lynne Cheney, żona obecnego wiceprezydenta. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:10:50 |
| 14776 | Lubi być zapamiętywany Minister Sikorski lubi podejmować decyzje odbijające się echem w mediach. Zaproponował na przykład premie dla żołnierzy, którzy uczą się angielskiego, i zażądał, by każdy wojskowy przeszedł sprawdzian sprawności fizycznej. Minister zresztą sam poddał się takiemu sprawdzianowi i zdał go na piątkę. A parę dni wcześniej pozwolił się sfotografować podczas uprawiania joggingu. - Lubi akcje spektakularne, pewniaki, które przydadzą mu więcej sympatii niż krytyki. I potrafi je medialnie sprzedać - przyznaje jeden z pracowników MON. I rzeczywiście, gdy 14 lat temu Sikorski był wiceministrem obrony w rządzie Jana Olszewskiego, dał się zapamiętać z jednej tylko decyzji - na wzór armii amerykańskiej wprowadził obowiązek noszenia przez oficerów plakietki z wyrytym nazwiskiem. Dzięki temu zyskał przezwisko "Radek Plakietka". Gdy odkrył, że w latach 90. WSI śledziły go i podsłuchiwały, zaprosił ekipy telewizyjne do swojego domu i przy trzaskającym na kominku ogniu pokazał teczkę z IPN. Sikorski lubi uchylać rąbka prywatności, pod warunkiem że buduje to jego dobre imię i utrwala w pamięci ludzi jego obraz jako dobrego obywatela - statecznego i prawego. Ucieleśniającego to, co każdy Polak chciałby osiągnąć. Będąc człowiekiem, który nie ma nic do ukrycia, umieścił dokumenty ze swojej teczki w Internecie na stronie www.radeksikorski.pl. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:09:35 |
| 14775 | Brytyjski styl, amerykańskie kontakty Do Afganistanu trafił jako świeżo upieczony absolwent Oksfordu. Do Oksfordu z kolei jako maturzysta, który wygrał olimpiadę języka angielskiego i w nagrodę wyjechał do Wielkiej Brytanii, by szlifować język. Traf chciał, że było to w roku wprowadzenia stanu wojennego, a że Sikorski miał na swym koncie licealny bunt prosolidarnościowy, bez problemu dostał na Zachodzie status uchodźcy politycznego. Nabyte za kanałem La Manche nawyki zachował do dziś: herbata wyłącznie parzona w imbryku, angielskie garnitury, portrety Elżbiety II i Margaret Thatcher na ścianach domu oraz styl dżentelmena w kreowaniu własnej kariery - bez krzykliwych występów w mediach, lecz z żelazną konsekwencją, według sprawdzonej zasady "step by step". Do tego dobre kontakty w waszyngtońskiej high society za sprawą pracy w American Enterprise Institute związanym z administracją prezydenta George'a W. Busha oraz amerykańska żona, nagrodzona Pulitzerem dziennikarka Anne Applebaum, z którą tworzą modelową rodzinę, wychowując dwóch synów. W USA zajmują okazałą rezydencję pod Waszyngtonem. W Polsce - odrestaurowany dworek w Chobielinie pod Bydgoszczą. Przy 43-letnim Radku Sikorskim nie tylko inni ministrowie, ale i większość polskich polityków wypada blado. A przecież od kiedy został ministrem obrony, kariera Radka Sikorskiego (z oryginalnego Radosława zrezygnował w Wielkiej Brytanii ze względu na "ł") nabiera przyspieszenia. Chociaż się do tego nie przyznaje, ma pewnie świadomość, że może to być ostatnia prosta przed metą w Pałacu Prezydenckim. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:06:45 |
| 14774 | to my osiadamy tę siłe do wyzwolenia sie z jarzma. płacimy haracz jak ciężka hitlerowska kontrybucja za szczodrość Gierka w konsumpcyjnych kredytach aby przedłużyć konanie komuny. Te czertwone bąki wiedziały lepiej od nas, że to upada i zabezpieczały sie - popatrzmy np,. Cimoszewicz ma córkę w Stanach Zjednoczonych. Chyba jej się tam "powodzi" mimo komunistycznych poglądów tatusia. Żenujące jacy ludzie dorwali się do władzy w Polsce na 50 lat. Czas na zmiany. ham czas wpisu: 2006-07-14 09:04:06 |
| 14773 | To jest tylko sprawa omówienia i zamiast płacić do wielkiego wora ZUS i utzrzymywac nieskuteczna biurokarcje plaćmy na swoją rodzine dzieci i starców i na zdrowie 0 ale prosto prymitywnie prosto - zbierając pieniądze na jednego dobrego najelepszego lekarza w pobliżu i na fundusz komunalny własnego dobrze wyposażonego szpitala. Jesli idzie o emerytury to kumulujmy i inwestujmy i unikajmu jak smierci banków, tworzmy polskie społdzielnie i to jest droga ucieczki z polskiego piekła nędzy. Ja to wdrażam i to jest Super hurrra ! ham czas wpisu: 2006-07-14 08:56:23 |
| 14772 | ok - to dopiero - element prawdziwej konspiracji - jak za dawnych lat - wydaje aktualnie bibułę na gwoździu w jednym egzemplarzu na desce i ludzie zrywają boki i książki i nieco udzielam się tutaj i inaczej społecznie. Lubię pomagać ludziom. No i kręcę korbą. Polacy sa bardzo zdolnym narodkiem. Sprytnym, bystrym i hardym. Nie wolno naszej fantazji ujarzmiać i to co zrobiła czerwona banda ogranicza nas. Czyni z Polaków kretynów jak niskie czoła z niedoboru jodu jak u profesora Belki. To kretynek i takich tam selekcjonowano. Pierwszych sekretarzy PZPR. Oni są trwają i brużdzą. Żerują. Wyrokiem sądu podzeiemnego trzeba ich skaząć na banicje do Kazachstanu albo do Rosji. NIech im tam pomogą z azylem. Tu dla nich nie ma miejsca. Zniszczyli Polskę. I taka ja mamy. Wystarczy spojrzeć jak się zmieniła ale i jak ja na nowo zniewolono. Liczy się tylko polska rodzina i li polskie przedsiębiorstwa. Szanujmy ludzi na bazarach i na ulicznych straganikach. To jest polska wola przetrwania. Nie dajmy się nikomu wydoić. Oszukać, wyzyskać. Rezygnujmy z nadmiaru rzeczy zbędnych. Poświęcmy więcej czasu dla rodziny. To sie bardzije opłaca i traktujmy rodzine poprzesz jej wszystkie generacje jako jeden organizm twor ekonomiczny - przedsiębiorstwo z jednym kontem bankowym, w ktorym zawarte są inwestycje i zabezpieczenie materialne. W moje rodzinie jest to praktykowane od 900 lat. Kumulujemy i chronimy swoj dorobek. Stwarzamy ochrone dla swoich dzieci i seniorów. Jesli to działą w jednej rodzinie nie ma powodu aby uzasadniac przez kogokolwiek, że to nie ma sensu. ham czas wpisu: 2006-07-14 08:56:00 |
| 14771 | Ham, trafiles z Austria. Acz chyba jak kazdy z nas mam szersze za soba szlaki, niestety. Goraco w powietrzu potrafi byc w wielu krajach. Mam i obywatelstwo USA i honorowe jednego Stanu ale to odlegla przeszlosc. Nie lubie Ameryki. Ucieklismy tam z Kanady gdzie nas wpakowali Austriacy za nasza zgoda. Co bylo robic? Teraz to naprawde ide juz spac bo obiecalem sobie sen przed polnoca. Jutro dzien a mam sil coraz mniej. Oczywiscie pisze raz jeszcze ze zechce sie z Toba skontaktowac, obgadac poza zasiegiem mikrofonow pewne sprawy. Mam sposob jak. Mam konto ktore i tak mi zbedne.Umowimy sie. Do tego weekendu. Gosc z przeszlosci czas wpisu: 2006-07-13 23:37:14 |
| 14770 | dobranoc - to kto dzwonil do mnie z Hiszpanii ? Jak odzdzwoniłem nikt nie odebrał. OK. Polska jest cudowna. A i polityka sie poprawi od naszego przyjazdu. Zycie jest w porządku - dzisiaj partia do której nalezę pisze protest w sprawie nasilania emigracji poprzez brak poprawy szans w kraju. Export ludzi jak handel żywym towarem promuje się. W Polsce może byc dla nas najlepeij na świecie. Jedzenie jest dobre. Reszta poza drogami jako tako. Tylko komunisci zadzierzgnęli wszystko. To tyle. Ide się pocić w łóżku. Zegnaj Hameryko - witaj wolności ! ham czas wpisu: 2006-07-13 23:13:55 |
| 14769 | W Austrii ? Wloszech ? Ale tam nie jest gorąco jak piszesz. Ja mieszkam w Niemczech i w USA. No i w Warszawie ! ham czas wpisu: 2006-07-13 23:08:33 |
| 14768 | Ham, nie dzwonilem z Hiszpanii bo siedze ponad miesiac pod samiutka Warszawa. Moze mnie nie kojarzysz to podpowiem. Mieszkam (lem?) na osi Polska-Hiszpania ale sporo blizej Polski. Teraz chce juz tylko w Polsce mieszkac. Chce cos po sobie zostawic nawet gdybym nie zdolal przekonac swoich ze w Polsce warto zyc. Byc Polakiem to zaden wstyd, to zaszczyt. Uncle`a pamietam z wielu Forow. Ostatnio jakby miniej Go widze. Ham, szpicli to sie boje i nie. Doszedlem dawno do wniosku ze jesli mnie znowu capnac maja to capna ale to nie powod abym sie ich bal. Jak dotad regionalni urzednicy sa wobec mnie bardzo mili. Puk, puk. Wszystkiego Dobrego ide w bety :-) Gosc z przeszlosci czas wpisu: 2006-07-13 23:06:16 |
| 14767 | polecam napoj azjatycki litr jogurtu zmieszac z dwoma litrami wody i posolic trzymac w lodowce - swietnie chlodzi w upał i gasi pragnienie. ide. dzis mojemu specowi od taboru samochodowego urodzila sie corka. dzis juz nie pojezdzi bo się dziabnął - czego nie sposób mu z tej okazji trzeciego dziecka odmówić. ham czas wpisu: 2006-07-13 23:06:00 |
| 14766 | no cóz dzis widziałem sie z włascicielem jednej przychodni i z dyrektorem jednego ze szpitali. oba prosperują dzięki extra jakości. Ja jestem specem od jakosci w ochronie zdrowia. ham czas wpisu: 2006-07-13 23:01:56 |
| 14765 | Czy od mieszania tej herbaty przybędzie cukru? Przecież nikt nie zakazywał dyrektorom placówek służby zdrowia podwyższania płac, ale nie mieli na to środkówi co zmienia Ustawa nie dodająca tych środków? Nie jestem lekarzem ale dla mnie jest to kpina z medycznego środowiska. A poza tym kto i na jakiej podstawie może ingerowac w politykę płacową prywatnej służby zdrowia? ~stańczyk, 13.07.2006 22:31 ham czas wpisu: 2006-07-13 22:59:41 |
| 14764 | Sejm: Będą podwyżki dla służby zdrowia Sejm uchwalił ustawę o podwyżkach dla pracowników ochrony zdrowia, zgodnie z którą od października tego roku podwyżkę pensji otrzymają pracownicy, zatrudnieni na etatach i kontraktach, zarówno w publicznych, jak i niepublicznych placówkach medycznych. Za przyjęciem ustawy o przekazaniu środków finansowych świadczeniodawcom na wzrost wynagrodzeń głosowało 405 posłów, przeciwny był 1, wstrzymało się od głosu 4. Posłowie przyjęli jedną poprawkę - autorstwa SLD, zgodnie z którą środki dla placówek medycznych na podwyżki będą ustalane na podstawie umów Narodowego Funduszu Zdrowia z 2006 roku. Resort zdrowia proponował, aby przyjąć jako podstawę rok 2005, ponieważ dane za ten okres są już określone i można dokładnie obliczyć, ile wyniosą podwyżki i od jakich konkretnie kwot mają być naliczane. Zapisy ustawy nie oznaczają, że każdy z pracowników może liczyć na taką samą - 30 proc. podwyżkę. Warunkiem otrzymania pieniędzy na podwyżkę dla pracowników przez placówkę jest posiadanie kontraktu z NFZ. Szpitale i przychodnie dostaną dodatkowe środki przez podniesienie wartości kontraktu, a o tym, kto ile dostanie, zadecydują dyrektorzy placówek i związki zawodowe. ham czas wpisu: 2006-07-13 22:58:06 |
| 14763 | też nie mam wnuków jeszcze - ale prace trwają - zapewne. ham czas wpisu: 2006-07-13 22:56:06 |
| 14762 | OK - witaj to jest nas w Polsce już trzech. Gorąco tak na prawdę to jest w Arizona ? Phoenix ? Texas Houston ? South Africa ? ham czas wpisu: 2006-07-13 22:55:04 |
| 14761 | Jestes z Wiednia antykiem ? czy ... ham czas wpisu: 2006-07-13 22:51:34 |
| 14760 | pracuję nad ISO 9001 2000. mam dobrą pozycję w Centrum Warszawy. OK ham czas wpisu: 2006-07-13 22:48:53 |
| 14759 | Ham Moglbym do tej wyliczanki dodac jeszcze kilka jezykow w tym wschodnich, ale mam Zone, dorosle juz Dziecko oraz nadzieje na wnuki. Nigdy nie probowalem wbijac gwozdzi lebkami w druga strone :-) W Polsce jest teraz podobno upal. Pisze podobno bo dla mnie to normalna pogoda i nie mam czasu bo Jesien chcialbym spedzic pod wlasnym dachem. Wtedy jest tu naprawde zimno. Jedno pomieszczenie mam. Prowizoryczna serwerownia nocleg i gdyby co, pokoj dla rodziny. Wrocilem sam. Na razie. Czas na pisanie mam teraz tylko kolo weekendow. Kiedys tu pisales ze potrzeba nas Polsce wiecej. Zatem jestem. To nie zart. Melduje sie dla sluzby Ojczyznie. Gosc z przeszlosci czas wpisu: 2006-07-13 22:48:34 |
| 14758 | generalnie jestem za. tez uruchomiłem ham-stwo. i zaczyna sie krecic. moja ambicja jest dac ludziom jak najwiecej zadowolenia i podjałem sie eksperymentu, o którym tu nie moge zbyt szczególwo z uwagi na konspirację - jestesmy wszak na cenzurowanym i oczach kilkudziwesieciu tysisiecy zwolennikow i garstki głupawców i paru zdrajców rodem z zomo, ppr i wsi. WuEsI w stadium likwidacji. Przy okazji popatrzylbym wojsku dokladnie na rece - zdaje się zostali tam sami "najlepsi" zlodzieje - bo innych wykolowali do cywila. Wyslij Gosciu swoj adres lub telefon do uncle. Diabli szuwary mi wcielo. Czy dzwoniles do mnie Gosciu disiaj z Hiszpanii ? ham czas wpisu: 2006-07-13 22:45:17 |
| 14757 | kocham wszystkich co maja poglądy zblizner do moich. W kwestii semitów. Wypowiadałem się tu zawsze negatywnie o pazerności i kurestwie moralnym. I jesli to stwioerdzam to jestem w stosunku do tych ludzi antysemitą. ham czas wpisu: 2006-07-13 22:35:50 |
| 14756 | zanim przeczytalem Cibie Gosciu chcialem wkleic Szepnij "KOCHAM CIĘ" po angielsku - I love you po arabsku - Ohiboka po bułgarsku - Obiczam te po chińsku - Wo ai ni po czesku - Miluji te po francusku - Je t’ aime po grecku - S’ agapo po hiszpańsku - Te quiero po niemiecku - Ich liebe dich po portugalsku - Te amo po rosyjsku - Ja ljublju tiebja po serbsku - Wolim te po węgiersku - Szeretlek po włosku - Ti amo ham czas wpisu: 2006-07-13 22:33:18 |
| 14755 | Czesc Ham! Widze ze sam ze soba niemal pisujesz? Informuje ze zaczepilem sie juz w Polsce. Ongis tutaj to obiecalem. Planuje przede wszystkim ogromny Polski Portal. Moglo by sie na nim znalezc (za wszystko zaplace) UPR i pokrewne liberalom partie, oraz oferty pracy w Polsce dla tych Polakow ktorzy dla czerwonych i ich potomkow pracowac nie chca. Nie pojmuje jakim cudem ci sami ktorzy pod rzadami Sowietow zrobili z Polski to co widze, nagle okazali sie byc dobrymi biznesmanami. To niemozliwe, po co zatem nieudacznicy probuja? Sam moge (wiek, niestety) tez byc pracodawca choc w bardzo ogranizonym stopniu: serwer, docelowo 16-20MBit od polskiej TP, tworzenie www, multimediow i podobne prace. Place europejskie. Zadnego swego przedsiewziecia nigdy nie utopilem. Ham, specjalnie obejrzalem Slade in Flame aby Ci napisac swe credo: "mysl swobodnie a postepuj moralnie". W Polsce dominuje niestety stale opaczne myslenie. To trzeba zmienic. To musimy zmienic. Mysle ze zrozumiesz co mam na mysli, poglady mamy bliskie tylko ja nie lubie wszystkich Semitow. Zydzi i tak sie wyrozniaja bo przecietny Semita to prozniak i kombinator. Pracuja na nich ich kobiety. Wiem co pisze, mieszkalem w takze Bejrucie. Bronic takich co gdy im sie dom wali to jeszcze kopna mur aby padl szybciej nie mam zamiaru. Nie jest to wrogosc. To doswiadczenie. Licze na polaczenie z Toba i dogadanie sie. Czas na Polske nadszedl. Pozdrawiam Piekne bywalczynie (Zmorko!) i Bywalcow, rogu na Cimoszke nie dobywam :-) Gosc z przeszlosci czas wpisu: 2006-07-13 20:18:42 |
| 14754 | oduczyc wszystkich łobuzów wyciąganie pieniędzy z kieszeni rodzinom na inne rodziny ham czas wpisu: 2006-07-12 21:04:45 |
| 14753 | Mam nadzieję że w niedługim czasie Unia opracuje dyrektywę co Polacy Ja zdążyłam opracować niezawodną metodę w ciądu ostatniego półwiecza. Albo jeść albo za mieszkanie zapłacić. ~Olga, 12.07.2006 20:52 ham czas wpisu: 2006-07-12 20:59:57 |
| 14752 | Mam nadzieję że w niedługim czasie Unia opracuje dyrektywę co Polacy mają robić aby przeżyć za 200 euro. ~Europejczyk całą gębą, 12.07.2006 20:33 ham czas wpisu: 2006-07-12 20:58:51 |
| 14751 | Ogłoszene stanu wojennego zabiło bardzo dużo dzieci. Po prostu nie było komunikacji, telefonów i leków. Jesli ktos myśli, że było inaczej to jest głupcem. Minister zaznaczył, że w stanie wojennym wielu lekarzy wystawiało nieprawdziwe zaświadczenia osobom represjonowanym. "Każdy z nas, kto wydawał tego typu zaświadczenia, jest usprawiedliwiony" - podkreślił Religa. Również Łopiński zaznaczył, że "diagnoza" "Super Expressu" opiera się jedynie na "zaświadczeniu prof. Joanny Personowej - szlachetnego lekarza, szlachetnego człowieka, działacza "Solidarności" służby zdrowia" - które jest datowane na 23 grudnia 1981 r., czyli w okresie stanu wojennego. "Mam nadzieję, że nie muszę państwu mówić, co to jest za data, z czym mieliśmy wtedy do czynienia. Myślę, że prof. Personowa gdyby mogła, to chciałaby pomóc nie tylko Lechowi Kaczyńskiemu, który przebywał wtedy w ośrodku dla internowanych w Strzebielinku, ale wszystkim z tych tysięcy ludzi »Solidarności«, którzy zostali albo aresztowani, albo internowani w grudniu 1981 r." - zaznaczył Łopiński. Według niego, znaczna część polskiej służby zdrowia "robiła bardzo dużo, żeby pomóc tym młodym ludziom uwięzionym i internowanym". ham czas wpisu: 2006-07-11 22:38:28 |
| 14750 | Brytyjscy lekarze ostrzegli ostatnio, że kobiety, które czekają z urodzeniem dziecka do trzydziestki lub czterdziestki, „rzucają wyzwanie naturze” i, jak napisała na łamach „British Medical Journal” dr Susan Bewley, ryzykują bezpłodność oraz problemy podczas ciąży. Laurance Shaw, zastępca dyrektora londyńskiej kliniki płodności Bridge Center, wyraził opinię, że współczesne zachodnie społeczeństwa nie powinny potępiać zachodzących w ciążę nastolatek, te dziewczęta idą bowiem za głosem natury i szukają aktów seksualnych wtedy, gdy poziom ich płodności jest najwyższy. 20 czerwca podczas corocznej konferencji Europejskiej Organizacji Ludzkiej Reprodukcji i Embriologii, która odbyła się w Pradze, Shaw zwrócił uwagę, że 2 mln lat ewolucji ukształtowały kobiety tak, aby stawały się matkami w wieku kilkunastu, najwyżej dwudziestu kilku lat. Miały najwyżej dwie-trzy dekady na wychowanie dzieci, umierały zazwyczaj krótko po osiągnięciu menopauzy albo nawet przed nią. Obecnie panuje całkowicie inna sytuacja, jednak uwarunkowania stworzone przez dziesiątki tysięcy lat ewolucji homo sapiens nie zmieniły się. Może także dlatego dzieci urodzone przez młode matki mają lepsze widoki na najdłuższe życie. ham czas wpisu: 2006-07-11 14:58:46 |
| 14749 | Gawriłowowie podkreślają, że ich odkrycie ma poważne znaczenie w czasach, gdy w krajach uprzemysłowionych stulatkowie są najszybciej rosnącą grupą wiekową, kobiety zaś odkładają plany prokreacyjne na później, najpierw przecież muszą pomyśleć o karierze zawodowej. Badacze z Chicago nie potrafią naukowo uzasadnić wykrytego przez siebie zjawiska, mogą tylko wysuwać hipotezy na ten temat. Młode matki są z pewnością zdrowsze, jako krócej narażone na ataki infekcji i innych szkodliwych czynników mogących zaszkodzić komórkom jajowym. Być może poświęcają też swoim dzieciom więcej czasu i miłości niż starsze kobiety, zestresowane i zajęte pracą zawodową. Niewykluczone też, że komórki jajowe są różnej jakości. Te najlepsze i najbardziej witalne jako pierwsze są gotowe do zapłodnienia. W każdym razie panie powinny brać te fakty pod uwagę. „Kobiety zazwyczaj pragną mieć wszystko – karierę i dzieci. Ale biologia się nie zmieniła. Nie wydaje się roztropne czekanie z macierzyństwem do trzydziestki”, podkreśla dr Gawriłow. ham czas wpisu: 2006-07-11 14:55:41 |
| 14748 | Szacuje się, że wśród obecnych trzydziestokilkulatków co ósmy doczeka setnych urodzin, w 2050 r. przeciętna długość życia będzie zaś wynosić stulecie. Fenomen ten ma wiele przyczyn – lepsza opieka lekarska, zdrowa dieta, zlikwidowanie epidemii, klęsk głodowych itp. Badacze wciąż jednak zastanawiają się, dlaczego jedni żyją dłużej niż drudzy i jakie czynniki wpływają na długowieczność. Problemem tym zajmowali się małżonkowie Leonid i Natalia Gawriłowowie, pracujący w Centrum Badań Procesów Starzenia przy University of Chicago. Z pierwszych ich ustaleń wynikało, że największe prawdopodobieństwo osiągnięcia podeszłego wieku mają dzieci pierworodne, a zwłaszcza córki. Dalsze kompleksowe badania wykazały, że liczy się nie tylko kolejność narodzin. Para badaczy przeanalizowała dane ze spisów ludności i aktów urodzenia, bazy danych ubezpieczenia społecznego oraz rodzinne drzewa genealogiczne. W ten sposób udało się odtworzyć rodowód 198 stulatków, urodzonych w latach 1890-1893, zbadać historie ich rodzin, porównać wiek osiągnięty przez rodzeństwo oraz wyodrębnić czynniki sprzyjające długowieczności. Okazało się, że wszyscy wiekowi starcy zostali wydani na świat przez wyjątkowo młode matki. Gawriłowowie doszli do wniosku, że szanse dziecka na przeżycie 100 lat lub więcej wzrastają prawie dwukrotnie, jeśli jego matka miała mniej niż 25 lat. Wiek ojca nie ma natomiast dla długowieczności potomstwa istotnego znaczenia. Badacze wskazali też inne dodatkowe czynniki warunkujące długowieczność: całe stulecie żyły zazwyczaj dzieci pierworodne płci żeńskiej, urodzone w zachodnich stanach USA, dorastające na farmie. Innymi słowy – wiejska idylla dodaje krzepy. ham czas wpisu: 2006-07-11 14:54:18 |
| 14747 | Sprawę tunelu trzeba było jednak kiedyś zakończyć. 22 kwietnia 1956 roku, w dzień urodzin Lenina, Sowieci skorzystali z wiosennej pluchy, by zarządzić roboty ziemne. I tak przekop został wykryty „przypadkiem” przez „genialnych” żołnierzy z Niemiec Wschodnich. Znajdujący się już w rozpaczliwym położeniu ludzie z CIA nagrali jeszcze i przekazali do Berlina taki oto dialog: żołnierz, który uderzył kilofem odsłaniając tunel, woła: „Patrzcie tylko!”. „Niesamowite!” – odpowiada jeden z jego towarzyszy widząc około setki magnetofonów Ampex 350. Pięćdziesiąt lat po tych wydarzeniach z tunelu nie zostało nic poza dwoma fragmentami wystawionymi dziś w Muzeum Aliantów. George Blake, zdradzony przez pewnego Polaka, został w 1961 roku skazany na 42 lata więzienia, skąd udało mu się uciec. Do dziś żyje w Moskwie. ham czas wpisu: 2006-07-11 14:13:36 |
| 14746 | Operację „Gold” rozpoczęto 11 maja 1955 roku. Projekt, sfinansowany przez Waszyngton, a wykonany przez Londyn za cenę 6 milionów ówczesnych dolarów, pozwolił zamontować w tajemnicy około 50 tysięcy rolek taśm nagrywających. Tyle że Rosjanie wiedzieli o wszystkim rok wcześniej, na długo zanim jeszcze łopaty poszły w ruch. Od końca 1953 roku Moskwa miała informacje z pierwszej ręki, od George’a Blake’a, brytyjskiego dyplomaty, zwerbowanego przez KGB, kiedy przebywał w niewoli w Korei Północnej. Po powrocie do Londynu został on przydzielony do tajnych służb. To właśnie Blake przekazał swoim radzieckim wspólnikom siedem stron planów przyszłego tunelu angielsko-amerykańskiego – wspomina generał Sergiej Kondraczow, który kierował wówczas komórką KGB w Berlinie. Natychmiast pojawił się dylemat: zainterweniować znaczyłoby spalić Blake’a, który mógł w Londynie oddać komunistom nieocenione przysługi. „Był zbyt ważny” – przypomina sobie oficer. Rezultat: KGB „o niczym nie powiadomiło” GRU, konkurencyjnych tajnych służb wojskowych, tak że przez jedenaście miesięcy i jedenaście dni ich tajne informacje bez trudu przenikały na Zachód. W ciągu tego roku Armia Czerwona nieświadomie przekazała istotne dane dotyczące sił zbrojnych NRD i Polski, a także wschodnioniemieckiego uranu przeznaczonego do kremlowskiego programu jądrowego. Było to „nieocenione” źródło – jak twierdzi David Murphy, wówczas „numer dwa” CIA w Berlinie. Ze strachu przed wystawieniem George’a Blake’a KGB powstrzymało się nawet przed puszczaniem tym kanałem „dezinformacji” – wyjaśnia generał Kondraczow, „przedstawiciel” KGB w Niemczech w latach 1955-1957 i 1963-1967. ham czas wpisu: 2006-07-11 14:12:33 |
| 14745 | Wywiadowcza wpadka Przez blisko rok agenci CIA bezkarnie podsłuchiwali komunistów z Berlina Wschodnego. Jest tylko jedno ale: Moskwa była o wszystkim poinformowana 24 kwietnia 1956 roku francuski dziennik „Le Figaro” obwieścił na czwartej stronie: „Rosjanie oskarżają Amerykanów o podsłuchiwanie radzieckich transmisji”. A kawałek dalej można było przeczytać: „Ze źródeł amerykańskich: oskarżenia są odrzucane jako śmieszne”. Pół wieku później wystawa w berlińskim Muzeum Aliantów wyjaśnia ten epizod zimnej wojny, który mógłby równie dobrze zrodzić się w głowie Johna Le Carré, autora rozpisującego się o posępnym świecie tajnych służb i ich paradoksalnych zasadach. Amerykanie z CIA razem z swoimi brytyjskimi „kuzynami” rzeczywiście zdołali w 1955 roku wydrążyć w dzielnicy Altglienicke tunel ciągnący się od ich strefy aż do sektora radzieckiego i założyli w nim podsłuch komunikatów Armii Czerwonej. Wąska kiszka długości 449,88 metra, w dwóch trzecich znajdująca się na terenie NRD, została wydrążona z zachowaniem środków najwyższej ostrożności, tak by wróg się nie spostrzegł. Trzeba było nie zwracając niczyjej uwagi wydobyć z tunelu trzy tysiące ton ziemi. Zimą 1955-1956 zamontowano w wykopie system chłodzący, bo pod wpływem ciepła wydzielanego przez znajdujących się pod ziemią ludzi na powierzchni topił się śnieg. ham czas wpisu: 2006-07-11 14:12:02 |
| 14744 | 14726 z tego podziału wynika tylko pozorna konieczność istnienia 6 partii politycznych w Polsce. Najniższą klasę reprezentuje aktualnie SLD niby tę wyższą w mieściee i SamoObrona najniższą na wsi. PSL jest to klasa niższa w średniej na wsi a PIS i PO reprezentują klasę wyższą w średniej w miescie. LPR jest niższą warstwą w klasie wyższej. Ham-stwo nie ma reprezentacji w Sejmie. Nas nikt nie reprezentuje bo jest nas mało a ponadto dajemy sobie radę bez niczyjej pomocy - no ale to sie zmienia. Gdyby jednak klasa najwyższa zaczęła rządzić state management byłby szczupły i efektywny w polityce gospodarczrej - a ulgi i wolność spodowałyby azjatycki boom i Azjaci sami by tu u nas inwestwali zamiast w Szanghaju. No o to to spokój żółta rasa zaleje świat i tak bez udziału klasy najwyższej. O to postarają się klasy już najniższe. SLD I SO o paradoksie. Na zdrowie a nas Boże chroń od czerwonki i żółtaczki. ham czas wpisu: 2006-07-09 18:53:08 ham czas wpisu: 2006-07-11 13:21:26 |
| 14743 | Dojście Kaczyńskiego do władzy to znak, że kraje Europy środkowej odchodzą od postkomunistycznego kompromisu i zaczynają różnić się od siebie. © The Financial Times Limited 2006 ham czas wpisu: 2006-07-11 13:14:56 |
| 14742 | Budzą się jednak obawy o polską politykę gospodarczą, które wynikają z obsesji Kaczyńskiego na punkcie wyplenienia korupcji i wpływów dawnych komunistycznych aparatczyków. Oczywiście nie ma nic złego w walce z korupcją, ale w tym przypadku przeradza się to w rodzaj osobistej vendetty na byłych komunistach, takich jak poprzedni prezydent, Aleksander Kwaśniewski. Łącząc kampanie antykorupcyjną i antykomunistyczną, Kaczyński stawia znak zapytania co do legalności prywatyzacji, która odbyła się w Polsce po 1989 roku, mimo że odwrócenie tych transakcji jest praktycznie niemożliwe. Bliźniacy wykazują też silną tendencję do ekonomicznego nacjonalizmu – nowy premier podkreśla, że państwowe firmy powinny pozostać w polskich rękach – choć oczywiście podobne nastroje gospodarcze nie są obce zachodnim przywódcom, którzy propagują je pod etykietką ekonomicznego patriotyzmu. Obecni władcy Polski praktykują jednak szerszą formę narodowej asertywności. Wynika ona z przeświadczenia, że Polska nie ma żadnego powodu, ani historycznego, ani jakiegokolwiek innego, by czuć wdzięczność wobec Unii Europejskiej w ogólności i Niemiec w szczególności. Dlatego też z postawy tej wynika nie tylko prawdopodobna forma twardego, antyrosyjskiego stanowiska, ale również żądanie, by Polska była traktowana z szacunkiem przez unijnych partnerów. Lech Kaczyński poczuł się niedawno obrażony przez niemiecki artykuł satyryczny i wycofał się z udziału w szczycie „Trójkąta Weimarskiego” z Francją i Niemcami, który, jak na ironię, jest jedną z nielicznych okazji dla Polski, by jak równy z równym porozmawiać z dwiema unijnymi potęgami. Rząd PiS może po pewnym czasie ustatkować się i dać Polsce stabilizację. Nawet jednak, jeśli tak się nie zdarzy, europejscy partnerzy Warszawy niewiele mogą w tej kwestii zrobić. ham czas wpisu: 2006-07-11 13:14:29 |
| 14741 | Wszystko w rodzinie Financial Times, 11.07.2006 Bracia Kaczyńscy uważają się za tradycjonalistów. Jednak nawet wtedy, gdy Polska była monarchią elekcyjną, nigdy dwóch braci nie rządziło krajem, tak jak ma to miejsce od wczoraj, kiedy to prezydent Lech Kaczyński mianował swojego brata, Jarosława, na stanowisko premiera. Widok dwóch identycznych bliźniaków rządzących krajem w nieunikniony sposób budzi rozbawienie, co jest pewną ironią, biorąc pod uwagę, że Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego partii – Prawu i Sprawiedliwości (PiS) - bardzo zależy, by Polska była szanowana przez swoich europejskich sąsiadów. W tej sytuacji kpiną staje się również konstytucyjny system równowagi i kontroli pomiędzy osobami sprawującymi dwie najważniejsze funkcje w państwie. Formalna nominacja Jarosława, mającego zastąpić Kazimierza Marcinkiewicza, który nieoczekiwanie zrezygnował w zeszłym tygodniu ze stanowiska premiera, ma przynajmniej takie uzasadnienie, że teraz będzie jasne, kto naprawdę pociąga za sznurki. Marcinkiewicz został premierem trochę z przypadku, kiedy nieoczekiwane zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich, które odbyły się na jesieni ubiegłego roku, odwiodło jego brata Jarosława od pomysłu pokierowania rządem zdominowanym przez PiS. Marcinkiewicz, lojalny członek tego ugrupowania mężnie kierował dziwaczną koalicją złożoną z PiS, lewicowych populistów z Samoobrony i prawicowej Ligi Polskich Rodzin. Przegrał jednak, gdy mianował nowego ministra finansów bez konsultacji z bliźniakami. Obok nowego ministra finansów nowy premier najpewniej zostawi gabinet w dotychczasowym kształcie. Jedyna prawdziwa zmiana polega zatem na tym, że dysponent władzy przesunął się zza kulis na środek sceny. ham czas wpisu: 2006-07-11 13:13:32 |