| 15390 | George Edward Moore był twórcą aksjologicznego systemu etyki. Przyjął on, że dobro i zło są niedefiniowalnymi pojęciami pierwotnymi każdego systemu etycznego, podobie jak punkt i linia prosta w geometrii. Stąd rozważania na temat ich "natury" nie mają żadnego sensu, a wszelkie wytworzone przez wieki "definicje" dobra i zła można zawsze sprowadzić do elementarnej tautologii - dobro to wszystko to, co jest przyjęte za dobre w danym systemie etycznym. Systemy etyczne różnią się zatem między sobą tylko "funkcjami" określającymi co jest dobre, a co złe. Przyjmując ten pogląd, na podstawie analizy tych "funkcji" Rudolf Carnap stworzył obowiązujący do dzisiaj w etyce filozoficznej klarowny podział systemów etycznych. Judeochrześcijański pogląd na dobro odwołuje się do Boga - stwórcy i osobowego absolutu. Zakłada, że Bóg jest ostatecznym autorytetem, a dobro jest to stan rzeczy, w którym Bóg chce aby się one znajdowały. Twierdzi, że ze stanem takim mieliśmy do czynienia po stworzeniu Wszechświata a przed upadkiem (grzechem) pierwszych ludzi. Od tego czasu na świecie mamy do czynienia z zakłóceniem porządku bożego, a więc ze złem, które rozumiane jest jako nieistnienie (brak) dobra, a nie jako jego przeciwieństwo. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:49:02 |
| 15389 | Fryderyk Nietzsche zerwał z poglądem, że dobro i zło można w jakikolwiek sposób zobiektyzować i że są to zawsze wartości subiektywne zależne od sytuacji i warunków. Uważał on, że to wszystko co uważamy za wartości jest względne i subiektywne. W szczególności wartości moralne. Nie ma moralności obiektywnej, powszechnie obowiązującej; każdy ma taką jaka mu dla jego celów życiowych jest potrzebna i jaka odpowiada jego uczuciom. Jest to relatywistyczna teoria wartości stosowana w praktyce przez wielu ludzi. Po relatywizmie osobistym Nietzschego próbowano budować wiele systemów etycznych o charakterze relatywistycznym, wychodząc jednak z innych przesłanek. Np. w marksizmie przyjmuje się, że to co w danym momencie uznajemy za dobre lub złe wynika z moralności grupy społecznej, której jesteśmy członkiem, a ta moralność jest produktem struktury i stosunków społecznych występujących w danym momencie. Stąd, wraz ze zmianą struktury społecznej następuje zwykle zmiana norm moralnych i co za tym idzie oceny co jest dobre, a co złe. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:48:40 |
| 15388 | Immanuel Kant stworzył system etyczny, zwany aktywistycznym, w którym dobro stało się jedną z podstawowych kategorii umysłu praktycznego. Dla Kanta dobro nie istniało jako obiektywnie istniejący byt lecz było wartością, która pojawia się w momencie świadomego podejmowania decyzji, jest więc związana z wolną wolą. Działania bezwolne (wykonywane automatycznie), takie jak wzrost roślin lub oddychanie nie mogą być oceniane w kategoriach dobra i zła, gdyż nie ma w nich czynnika woli. Dobro (i zło) jako kategoria oceny czynów może się więc pojawić dopiero w momencie kiedy dane działanie jest podejmowane z wolnej woli. Różnica między działaniem dobrym i złym wynika z jego stosunku do obowiązku, czyli zewnętrznego systemu wartości narzucanego zwykle przez społeczeństwo. Dobre działania to te, które wypełniają obowiązek, zaś złe to te, które stoją w sprzeczności z obowiązkiem. Pogląd ten zadomowił się w europejskiej filozofii, wypierając, stare platońskie pojęcie dobra z większości systemów etycznych tworzonych po Kancie. W systemie Kanta istniała jednak nadal możliwość prostego rozróżnienia dobra i zła, dzięki temu, że definiował on obowiązek jako nakaz działania zgodnego z wolą Boga i wynikającym z tej woli ogólnym porządkiem świata. Podobny system etyczny istniał już od wieków w religiach Dalekiego Wschodu, szczególnie w buddyzmie. W religiach tych nie istniało nigdy pojęcie dobra jako obiektywnie istniejącego bytu abstrakcyjnego, lecz było zawsze traktowane jako wartość czynów. Dobre czyny są w tym systemie zgodne z dharmą i poprawiają osobistą karmę osoby czyniącej dobrze, zaś złe czyny, to te które są z dharmą niezgodne. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:47:56 |
| 15387 | Święty Augustyn połączył poglądy stoików i Platona i włączył je oba do chrześcijańskiego systemu etyki. Nauczał on, że cokolwiek istnieje, o ile istnieje, jest dobrem, inaczej mówiąc dobro jest tym, co jest, zło natomiast jest tym, czego nie ma w dobru. Świat według niego, jako dzieło Boże, jest dobry. Mówiąc bardziej współczesnym językiem, dobro istnieje obiektywnie i jest równoważne woli Boga, zaś zło obiektywnie nie istnieje i jest tylko brakiem dobra. Pogląd ten obowiązuje do dzisiaj w oficjalnej doktrynie kościoła katolickiego, aczkolwiek są do niej coraz powszechniej wprowadzane bardziej współczesne poglądy na temat systemów etycznych czego przykładem są m.in. wypowiedzi Karola Wojtyły, który w swym Elementarzu Etycznym naucza, że Przyjemność, radość, zadowolenie są uważane jako dobre, a więc człowiek staje wobec alternatywy - przyjemność, czy obowiązek, za którym kryje się prawdziwe dobro moralne. Wartość obiektywnego dobra polega na tym, że wartości duchowe są obiektywnie wyższe od materialnych. To rozum i wola kierują człowieka w stronę obiektywnego dobra. Nie może on tworzyć poglądu na swoje czyny według tego ile przyniosą mu przyjemności, ale według tego, o ile służą celowi, jakim jest obiektywne dobro. Nie ulega wątpliwości, że przyjemność jest dobra, a przykrość zła. Różnica między dobrem a złem wynika z tego, że dobro moralne przynosi głębokie zadowolenie, a zło sprawia wyrzuty, przykrość wewnętrzną i ból. Jak widać, oprócz poglądów augustiańskich, są tu echa poglądów Kanta i jego następców. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:46:35 |
| 15386 | Dobro - pojęcie abstrakcyjne będące przeciwieństwem zła. Elementarne pojęcie moralne, określające pozytywną wartość wszelkich czynów i zachowań, którym zajmuje się dział filozofii zwany etyką. Pojęcie to jest analizowane też przez psychologię, socjologię, ekonomię i inne nauki społeczne. Krótki przegląd poglądów filozoficznych i religijnych na temat dobra i zła Dobra moralne wyróżnił po raz pierwszy Sokrates wynosząc je ponad wszystkie. Dla nich człowiek powinien poświęcić dobra niższe i pozorne. Twierdził, że tylko to, co dobre, jest naprawdę pożyteczne. Według niego prawdziwym dobrem jest cnota, która jest jedna, ponieważ każda cnota jest wiedzą. Zdobywając wiedzę osiągamy dobro, a z nim pożytek i szczęście. Idea dobra stoi u Platona na czele jego systemu przewyższając w hierarchii nawet ideę istnienia. Jest pierwszą zasadą, wedle której powstał świat i ostatecznym celem do którego dąży. Od czasu Platona w filozofii europejskiej istniała silna tendencja do uważania dobra nie za wartość lecz za obiektywny byt, co wprowadziło do etyki sporo zamieszania. Arystoteles twierdził, że naturę dobra znajdzie się nie przez abstrakcyjne myślenie, lecz przez ustalenie jakie w rzeczywistym życiu ludzie sobie stawiają cele. Nie ma innego dobra niż realne. Cele mogą być niższe lub wyższe; wyższe są te, dla których niższe są środkami. Doszedł do wniosku, że musi istnieć cel najwyższy, który do niczego nie jest środkiem. Nazywał go dobrem osiągalnym. Stoicy uznali jako pierwsi, że dobro, to nie byt obiektywny lecz po prostu działanie zgodne z ogólnym porządkiem świata, narzucanym przez abstrakcyjny, bezosobowy absolut zwany przez nich pneumą. Przeciwstawianie się woli pneumy to zło, zaś działanie w zgodzie z jej wolą to dobro. Tam, gdzie następuje działanie sprzeczne z kierunkiem nadawanym przez pneumę całemu światu powstaje zło i cierpienie. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:45:13 |
| 15385 | W rozumieniu Arystotelesa pięknem jest wszystko, co wywołuje pozytywne emocje. Platon uważał, że prawdziwe piękno jest ponadzmysłowe i jest dobrem tak wielkim jak prawda; Plotyn natomiast głosił, iż decydują o nim nie tylko proporcje i właściwy układ części, ale przede wszystkim dusza, jak pisał, "przeświecająca" dane przedmioty czy elementy. To twierdzenie było propagowane przez chrześcijańskiego pisarza Pseudo-Dionizego ("proporcje i blask"); funkcjonowało także w Średniowieczu. Jeden z ojców Kościoła, Klemens z Aleksandrii, łączył tę wartość z istotą dobra, pisząc, że Bóg jest przyczyną wszystkiego co piękne. Przekonanie o tym iż polega na doskonałości połączonej z prawdą i moralnością było w Średniowieczu najpopularniejsze. Immanuel Kant uważał, że piękne jest to, co podoba się powszechnie, bezinteresownie i bezpośrednio. Przemiany w definiowaniu pojęcia W manieryzmie idea piękna została zastąpiona przez subtelność, wdzięk i dysharmonię. Po wieku XVIII teoria głosząca iż piękno leży w proporcjach i zgodności części przestała obowiązywać. Obecnie uważa się, że wzory piękna nie są stałe, pozostają swoiste dla kręgów kulturowych oraz okresu w jakim powstały. Piękno widziane przez artystę jest postrzegane jest jako subiektywne i zależne od gustu czy upodobań. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:42:33 |
| 15384 | Piękno - pozytywna właściwość estetyczna bytu wynikająca z zachowania proporcji, harmonii barw, dźwięków, stosowności, umiarze i użyteczności, postrzeganych przez zmysły. Istnieje piękno idealne, duchowe, moralne, naturalne, cielesne, obiektywne i subiektywne. Pojęcie to jest silnie związane z teorią estetyki i z pojęciem prawdy i dobra. Badaniami nad pojęciem piękna zajmują się nie tylko filozofowie i artyści, lecz także teoretycy z dziedzin: historii i krytyki sztuki, antropologii, socjologii, psychologii, a także szkolnictwa. Próby definicji na przełomie wieków W starożytnej Grecji pojęcie piękna było znacznie szersze niż w latach późniejszych. Wiązało się przede wszystkim z ideą dobra, duchowością, moralnością, myślą i rozumem. Wynikało przede wszystkim z proporcji i odpowiedniego układu. Pogląd ten przez wieki uważany był za najtrafniejszy. Wyznawali go m. in. pitagorejczycy, twierdząc, że piękno polega na doskonałej strukturze, wynikającej właśnie z proporcji części i jest cechą obiektywną. W V wieku sofiści zanegowali obiektywizm postrzegania tej wartości i ograniczyli jej pojęcie do tego co odbiera się jako przyjemne przez zmysł wzroku i słuchu. Tej teorii bliscy byli zarówno stoicy jak i niektórzy twórcy żyjący w czasie Oświecenia. Witruwiusz w swoim dziele o architekturze pisał, że ta wartość zostanie osiągnięta w budowli poprzez symetrię i odpowiedni stosunkek elementów - wysokości i szerokości. Uważał, że podobnie jest w rzeźbie, malarstwie i przyrodzie; teorię tą popierał m.in. Leonardo da Vinci, Michał Anioł, św. Augustyn ("Umiar, kształt i ład"), Albrecht Dürer, Nicolas Poussin. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:42:14 |
| 15383 | Moja Charyzma Chaosu 12.09.2002 Kto ku mnie podejdzie bliżej Ten nie zazna już ukojenia Tego wnet lodu ogień poliże I pewien będzie cierpienia We mnie moc ukryta drzemie Siła potworna z serca kosmosu Myśl rwana węglem i w krzemie Absolutu mózg u kresu Losu Plan Informatyczny i Kod Genetyczny Tkwią u Wszechbytu samego zarania W oceanach Entropii lokalny ład etyczny Porządek się wiecznie tworzy z wirów chaosu Tam tkwi zamysł Śmierci i Zmartwychwstania Pełen grotesek, banałów i farsy Patosu Etosu ham czas wpisu: 2006-08-24 02:34:23 |
| 15382 | w 1970 roku stwierdzono 99,99 percentyl = niemierzalność zwykłymi metodami ham czas wpisu: 2006-08-24 02:30:02 |
| 15381 | Jedna czy wiele inteligencji Badania różnych składowych "inteligencji" takie jak testy logiczne, geometryczne, werbalne itd. wykazują bardzo wysoką korelację. Korelacja ta była powodem stworzenia pojęcia "współczynnika inteligencji" (tzw. współczynnika g), który najlepiej mierzyłby "inteligencję". Z pojęciami takimi jak "inteligencja emocjonalna" i inne "rodzaje inteligencji" wiążą się 2 poważne problemy: * często inteligencja taka jest bardzo trudna do zmierzenia * istniejące testy zawsze wykazują korelację od dość dużej do bardzo dużej z wynikami standardowych testów na inteligencję Z tych powodów zasadność pojęcia inteligencji emocjonalnej nie jest powszechnie zaakceptowana w psychometrii. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:28:26 |
| 15380 | Inteligencja emocjonalna Inteligencja emocjonalna - to zdolność rozpoznawania uczuć własnych i uczuć innych osób, zdolności motywowania się i kierowania emocjami, zarówno własnymi, jak i osób znaczących. Jest to zdolność do panowania nad emocjami i ich wykorzystywanie do osiągania celów. Są to zdolności odmienne od inteligencji poznawczej, czyli umiejętności czysto intelektualnych, mierzonych ilorazem inteligencji, ale je uzupełniające. Na inteligencję emocjonalną składają się podstawowe kompetencje emocjonalne i społeczne. Są to : * samoświadomość: wiedza o swoich stanach wewnętrznych, preferencjach, możliwościach i ocenach intuicyjnych, czyli świadomość emocjonalna, poprawna samoocena, wiara w siebie, tj. silne poczucie własnej wartości i świadomość swoich możliwości i umiejętności; * samoregulacja: panowanie nad swoimi stanami wewnętrznymi, impulsami i możliwościami czyli * samokontrola: utrzymywanie norm uczciwości i prawości, sumienność, elastyczność w dostosowywaniu się do zmian, innowacyjność; * motywacja: skłonności emocjonalne, które prowadzą do nowych celów lub ułatwiają ich osiągnięcie, czyli dążenie do osiągnięć, zaangażowanie, inicjatywa, optymizm; * empatia: uświadamianie sobie uczuć, potrzeb i niepokojów innych osób, czyli rozumienie innych, doskonalenie innych, nastawienie usługowe, świadomość polityczna, tj. rozpoznawanie emocjonalnych prądów grupy i stosunków wśród przedstawicieli władzy; * umiejętności społeczne: umiejętność wzbudzania u innych pożądanych reakcji, czyli wpływanie na innych, porozumienie, łagodzenie konfliktów, przewodzenie, tworzenie więzi, współpraca i współdziałanie, umiejętności zespołowe. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:28:04 |
| 15379 | Charyzma - cecha jednostki, dajaca jej niekwestionowany autorytet w grupie. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:26:07 |
| 15378 | Autorytet 1. Społeczne uznanie, prestiż osób lub grup i instytucji społecznych oparte na cenionych w danym społeczeństwie wartościach. 2. Osoba lub instytucja ciesząca się uznaniem, mająca kredyt zaufania co do profesjonalizmu, prawdomówności i bezstronności w ocenie jakiegoś zjawiska lub wydarzenia. 3. W kontaktach międzyludzkich osoba mająca cechy przywódcze z wysoką inteligencją emocjonalną zwaną też niekiedy charyzmą. 4. W teorii socjologicznej jeden z typów idealnych legitymizacji władzy. Zinternalizowane przeświadczenie o świętości i nadrzędności przywódcy. Najczęściej autorytet postrzegany jest jako czynnik stabilizujący więzi społeczne i ma wydźwięk pozytywny. Istnieje niestety niebezpieczeństwo, iż nadmierne zaufanie do autorytetów grozi skostnieniem poglądów a czasem nawet ich zwyrodnieniem. Brak autorytetów w danej społeczności grozi jej rozpadem lub anarchią. Istnienie w społeczności jednego, dominującego, autorytetu grozi jej faszyzacją. Zbyt wielka ich liczba zagraża atomizacją. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:25:28 |
| 15377 | Słuchanie sugestii autorytetu jest strategią przynoszącą sukcesy pod warunkiem, że autorytet jest zasadny, to znaczy oparty na prawdziwej przewadze wiedzy i umiejętności oraz ściśle powiązany z postawą prospołeczną. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:23:08 |
| 15376 | Wodzu, prowadź! Kiedy wódz wkroczył na podium, ludzie powstali. Nad głowami wiwatującego tłumu pojawiły się proporce i sztandary, odezwały się trąbki i grzechotki. On wiedział, on rozumiał ich potrzeby, on znał rozwiązanie dla ich problemów, był wielki, wspaniały, był ich wodzem, najwyższym autorytetem, oddali mu władzę z własnego wyboru, ufali mu jak małe dziecko kochającej matce. Wódz przez jakiś czas stał nieruchomo, sycił się uwielbieniem i siłą, rozpalał w sobie entuzjazm wraz z przekonaniem o swojej wielkości. Po chwili ruchem wyciągniętej ręki ogarniającym wszystko, co było w zasięgu wzroku, stłumił wrzawę i wygłosił mowę. Przemawiał do ich nadziei, do ich potrzeb, do wizji marzeń oczekującej cudu. Młodzi i starzy, mężczyźni i kobiety, prości i wykształceni, zmęczeni problemami dnia codziennego, chłonęli każde słowo mówiące o drodze do wielkości, do dobrobytu, do bezpieczeństwa. Tłum wybuchał co chwila okrzykami przypisywanej wodzowi chwały. Obiecywał cud, a oni mu wierzyli. Uwiedzeni własnymi potrzebami byli gotowi zapłacić każdą cenę, choć nie wiedzieli, jak wielką, złożyć na ołtarzu świetlanej przyszłości innych, ich ból, cierpienie, płacz dzieci, ojców i matek, miliony ludzkich istnień. Nie mieli wątpliwości, wódz się nie mylił, on wiedział, on brał to na siebie. .... …uczymy się od rodziców, od nauczycieli, kolegów, z książek i telewizyjnych programów, są to dla nas autorytety, więc przyjmujemy pochodzące z tych źródeł informacje jako prawdziwe, nawet nie myśląc o ich sprawdzaniu. Jak pokazuje życie, większość ludzi ma tendencję do bezkrytycznego przyjmowania sugestii osób uznanych przez siebie za autorytety. Niestety, niejednokrotnie na przestrzeni wieków całe narody popadały w dramatyczne koleje losu, słuchając niezasadnych autorytetów. ham czas wpisu: 2006-08-24 02:22:43 |
| 15375 | Panowie i Panie z PO i SLD! Uczcie się na przykładach: jak działać skutecznie: Te umiejętności i bezkompromisowość, mam nadzieję, będą wam za niedługo potrzebne!!! skorpion czas wpisu: 2006-08-23 23:19:42 |
| 15374 | Pseudo-inteligencja to te osly co mysla ze jak zaglosuja przeciw Kaczynskim to sa inteligencja Lumpen-inteligencja to lumpenproletariat ktory mysli ze jak zaglosuje przeciw Kaczynskim to jest inteligencja. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 23:10:55 |
| 15373 | Kuba wez sie za nauke, moze zaczniesz odrozniac wladze wykonawcza od ustawodawczej. Parlament to wladza ustawodawcza, rzad rzadzi. I w ogole spadaj, bo tu nie twoja liga popaprancu! Skorpion czas wpisu: 2006-08-23 23:07:14 |
| 15372 | Brawo PIS!! Rzadzi Sejm, a nie "publicznosc"!!!! Takie sa zasady demokracji. Nie podoba sie?? to won na Bialorus, Kube lub do Chin!!!!!!!!!Robienie ludziom wody z mozgu mamy juz dosc!!!Trwalo to 16lat!!!! piotrek czas wpisu: 2006-08-23 22:56:47 |
| 15371 | Moze PO i SLD wezwia na pomoc sily "europejskie" by zrobily tu porzadek? Mazy ci sie kubasinska kurwo sprowadzenie Krzyzakow pardon pacyfistycznego Wermachtu tak? piotrek czas wpisu: 2006-08-23 22:52:16 |
| 15370 | Teraz mozna smialo powiedziec, ze wybory to POpaprance maja przechlapane. Chyba ze sprzegna sie w milosnym uscisku tworzac blok POSLD. hihi piotrek czas wpisu: 2006-08-23 22:38:06 |
| 15369 | Sejmowa komisja samorządowa przegłosowała odwołanie wysłuchania publicznego nad popieranymi przez koalicję zmianami w ordynacji wyborczej do samorządów. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 22:35:48 |
| 15368 | Senatorowie nie zgodzili się na przywrócenie statusu pokrzywdzonego i zachowanie obowiązku składania przymusowych oświadczeń lustracyjnych. Senat nie przyjął poprawki, która wykreślała możliwość zwolnienia z pracy, jeśli materiały świadczyłyby na niekorzyść pracownika. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 22:31:33 |
| 15367 | Hi xe! Kuba to wyjatkowa kurwa,ktora probuje tu mieszac.Zapytaj wszystkich - welcome home - pozdrawiam... piotrek czas wpisu: 2006-08-23 22:22:03 |
| 15366 | Rodzinne. Po mieczu i kądzieli. ham czas wpisu: 2006-08-23 21:15:04 |
| 15365 | Mamy dwa grobowce na Powązkach. ham czas wpisu: 2006-08-23 21:12:43 |
| 15364 | eśli pod pojęciem „inteligencja” będziemy rozumieli „pracowników umysłowych” to „inteligenci z Warszawy” są grupą istniejącą. To masa wszystkich urzędasów przyssanych do bizantyjskich narośli rozrośniętej biurokracji; to agresywne grupy nauczycieli ze ZNP o ultralewicowych poglądach, sympatyzujących z SLD i napuszczające młodzież aby manifestowała pod sztandarami Biedronia przeciwko „faszyzmowi w MEN”. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego ponad 100 tysięcy Warszawiaków głosowało na Bronisława Geremka. Kim jest jego elektorat? To właśnie owa „inteligencja z Warszawy”. Dokładnie zdefiniowałbym ją jako „postępową inteligencję z Warszawy”. Rzecz w tym, że grupa społeczna nazywająca się w Polsce mianem „inteligencji” nie spełnia kryterium drugiej definicji, czyli nie posiada „cechy umysłu odpowiadającej za sprawność w zakresie myślenia, rozwiązywania problemów i in. czynności poznawczych”. Ci „inteligenci z Warszawy” absolutnie nie są „sprawni w zakresie myślenia”. Przeciwnie, głównie bezrefleksyjnie powtarzają slogany z telewizji lub „GW”; absolutnie nie „rozwiązują problemów”, lecz mnożą je za pomocą swojej socjalistycznej wizji państwa; także nie wykazują skłonności do „czynności poznawczych”. Czy widział ktoś „inteligenta z Warszawy” czytającego książki? Ta grupa społeczna niczego nie czyta, ani literatury pięknej, ani historycznej, ani filozoficznej – kompletnie żadnej. ham czas wpisu: 2006-08-23 21:11:07 |
| 15363 | Trzecią możliwością, nie przeczę, że bardzo sympatyczną, jest wydawanie cudzych pieniędzy na własne potrzeby. Wówczas z tą oszczędnością tak bardzo już nie przesadzamy. Przy tym i racjonalność dokonywanych wydatków można kwestionować, bo częściej u źródeł podejmowanych decyzji stoją zachcianki i - nazwijmy to - swobodny stosunek do środków znajdujących się w naszej gestii. Natomiast zdecydowanie najmniej efektywnym sposobem wydawania pieniędzy jest wydawanie cudzych pieniędzy na cudze potrzeby. W takiej sytuacji kumuluje się niższa skłonność do oszczędnego gospodarowania posiadanymi środkami i słabsze rozpoznanie autentycznych potrzeb innych osób. Inaczej mówiąc, nie czując aż tak dużej presji dbania o każdą złotówkę, nie przykładamy też najwyższej uwagi ani do celowości dokonywanych wydatków, ani do zdania osób, na których rzecz pieniądze mają być wydane. Z tym właśnie czwartym, najbardziej niedoskonałym sposobem wydawania pieniędzy, mamy do czynienia w całym sektorze publicznym. Dotyczy to administracji rządowej, samorządowej, centralnej i wojewódzkiej, zespolonej i niezespolonej - każdej jednostki wydającej środki publiczne, a zatem z założenia pieniądze cudze, bo pochodzące z podatków. ham czas wpisu: 2006-08-23 21:04:21 |
| 15362 | Milton Friedman, ceniony ekonomista i noblista, słusznie wskazuje na cztery sposoby wydawania pieniędzy. Po pierwsze, własne pieniądze możemy przeznaczać na własne potrzeby. Poza wyjątkami potwierdzającymi regułę, w takiej sytuacji wykazujemy się daleko posuniętą roztropnością, żeby nie powiedzieć oszczędnością. Uważnie oglądamy każdą złotówkę, analizujemy priorytety, potrzeby i wreszcie podejmujemy decyzję. Można pokusić się o twierdzenie, że w takiej sytuacji nasze wybory są najbardziej racjonalne. Po drugie, zdarzają się przypadki, gdy własne pieniądze wydajemy na cudze potrzeby, np. gdy kupujemy dla kogoś prezent. Na ogół nadal pozostajemy wówczas oszczędni, natomiast już nie zawsze nasz wydatek jest dokonywany w sposób najbardziej celowy i korzystny. Wynika to z tego, że niczyich potrzeb nie jesteśmy tak świadomi jak swoich. ham czas wpisu: 2006-08-23 21:03:54 |
| 15361 | długo mnie nie bylo- Hamie i Piotrku, co to za kuba? xe czas wpisu: 2006-08-23 20:10:01 |
| 15360 | Antoni Macierewicz: To bardzo bolesna sprawa, której ojciec dotyka. Rzeczywiście część z tych osób to są byli członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, czyli partii komunistycznej, tego sowieckiego namiestnictwa. No i większość spośród nich była w przeszłości agentami sowieckich służb specjalnych. Nie wszyscy, ale większość. Także należy wziąć pod uwagę w związku z tym, w tym ich działaniu, także zewnętrzne działanie. Nie można tego wykluczyć, zwłaszcza jeżeli weźmie się pod uwagę skalę szkodliwości dla państwa ich czynu (...). Ale tu mieliśmy do czynienia z aktem zbiorowym, łączącym i przedstawianym jako działanie ludzi z różnych stron sceny politycznej, chociaż tak naprawdę wszyscy reprezentowali interes struktur postsowieckich. Czy prawie wszyscy, bo tam jest także problem występowania pana Bartoszewskiego, rzecz której ja też do dzisiaj pojąć nie mogę, dlaczego on się zdecydował w tym wziąć udział. I niewątpliwie było to działanie z premedytacją wymierzone w prezydenta Rzeczypospolitej i w polski interes narodowy. Także domniemanie, że mogliśmy w tej całej sprawie mieć także inspirację zewnętrzną, takie domniemanie musi być wzięte pod uwagę. To jest oczywiste" piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:53:43 |
| 15359 | To jest ów fragment wypowiedzi Macierewicza, który spowodował burzę w mediach. Ja z tego nie jestem w stanie wywnioskować, że Macierewicz zarzucił agenturalną przeszłość byłym ministrom SZ, co najwyżej nie wykluczł takiej możliwości: "Fragment niedzielnej wypowiedzi wiceszefa MON Antoniego Macierewicza w Telewizji Trwam Pytanie ojca redaktora: Panie Ministrze, wobec tego, jak rozumieć (...) stanowisko byłych ministrów spraw zagranicznych, którzy oficjalnie na forum międzynarodowym występują przeciwko demokratycznie wybranemu w Polsce rządowi? Czy to się mieści nie tylko w dobrym tonie politycznym, ale czy nie ma tu ingerencji byłych służb specjalnych? piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:52:33 |
| 15358 | W Polsce komunizm obalili najbardziej dowcipni antykomuniści, jakich można sobie wyobrazic: gwarantowanie nietykalności mordercom uważają za najwieksza z cnot, odbieranie złodziejom ukradzionego mienia za największy grzech, a wytykanie konfidentow palcami za niemoralność. Ci ludzie się skundlili i utacili godność dożywotnio, chyba ze walna się w piersi i przeprosza. Lecz oni zamiast tego pieprza, ze sa tylko pol winni, lub cwiercwinni, ze porwala ich czerwona lapa totalitaryzmu i zostali zgwałceni,zniewoleni lub otumanieni, to tylko splunąć. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:49:15 |
| 15357 | Kuba przypomina mi leczonego onanistę, który za wszelką cenę chce przekonać, że nie bawi się swoim dzyndzelkiem a jednocześnie oddaje się tej rozrywce z pasją. W zwykłych okolicznościach nazwałbym go intelektualna gnida ale ponieważ taki stan umysłowo-psychiczny, jaki reprezentuje, jest nieleczalny i nieklasyfikowalny to pozostawię go ze swoimi obsesjami w spokoju. Tylko pamiętaj, że onanizm w dużych ilościach źle wpływa na wzwód. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:42:05 |
| 15356 | Po opublikowaniu tzw. "listy Macierewicza" Olechowski sam sie przyznal,Cimoszewicz i Skubiszewski ida w zaparte. Geremek figurowal na liscie p.Nizinskiego. Pozostali jako funkcjnaejusze PZPR org. podleglej KPZR i KGB tez pewnie sa umoczeni. Teraz robia w portki. Rozwiedka walczy o zycie. Nasi dyplomaci nie tak dawno wyprodukowali oświadczenie które jest świadectwem „obłudy do nieba śmierdzącej”. Albo wakonuja czyjes zadanie w ramach wysadzania rzadu i prezydenta, albo ktos naszym zatwierdzonym przez GW bohaterom przedstawil propozycje nie do odrzucenia. Jezeli Maciarewicz wyjasnia sprawy konfidentow trzeba mu w tym pomoc. Komuna krytykuje rzad ze nie nadaza ze Europa. Tymczasem Europa w postaci Niemiec sprawe lustracji załatwiła szybko i brutalnie, nie przejmując się samopoczuciem konfidentow STASI. Jedynym „grzechem” Macierewicza ze jednakowo z innymi potraktowal konfidentow z tzw. srodowiska. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:29:54 |
| 15355 | Nie podadzą. Nie ma szans. Była już sprawa dwóch panów - Oleksy kontra Milczanowski. Przy ich pozycji w państwie oraz wadze oskarżeń jeden z tych panów powinien od dawna i jeszcze długo siedzieć w więzieniu. Obaj jednak chodzą swobodnie piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:23:05 |
| 15354 | ... ciekawa sprawa, nikt z byłych ministrów MSZ, nie okazuje najmniejszej ochoty podania Macierewicza do sądu za mówienie nieprawdy. Ostatnio oficerowie WSI składali oświadczenia dotyczących ich działalności w tajnych służbach, być może coś ciekawego trafiło do Macierewicza. Premier Kaczyński nie zdymisjonował vice-ministra, pytanie - dlaczego tego nie zrobił ? piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:20:29 |
| 15353 | Konia z rzędem, któ rozróżniłby sowieckie służby od peerelowskich - przepływ informacji mięedzy nimi był swobodny i nieograniczony. Podobnie i dziś, rozóżnienie rosyjskich i białoruskich służb specjalnych jest czysto teoretyczne piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:18:45 |
| 15352 | Do tego zestawu idealnie pasuje agent Antek, który od lat działa w naszym kraju. Jego największe dotychczasowe dzieło to obalenie jednego rządu, i duże zaangażowanie w upadek drugiego. Obecnie planuje pogrążenie kolejnego premiera, ale jest duża szansa, że mu się nie uda bo zamkną go w domu bez klamek. Cechą charakterystyczną jest doskonały kamuflarz tego osobnika, który pozornie działa dla dobra kraju a tak naprawdę jest agentam obcego mocarstwa (nie powiem którego, ale jest to oczywiste) piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:16:22 |
| 15351 | Lewacki jełopie ! w Polsce jest około 400 tysięcy byłych lub aktywnych agentów kacapskich ! odpierdol się ubolski soviecki pomiocie :) piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:11:56 |
| 15350 | Każdy pzpr-wiec był de facto agentem moskwy, a wyżsi funkcjonariusze pzpr musieli być agentami sowieckich służb specjalnych !!!to, że kiszczak spalił dużą część teczek agentów moskwynie oznacza, że nie można znależć dowodów na sowieckich agentów specjalnych. Przyszłosć z pewnością potwierdzi prawdziwość słów Macierewicza ! piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:08:46 |
| 15349 | Stare pozekadlo mowi: uderz w stol a nozyce sie odezwa. Stwierdzenie Macierewicza o powiazaniach POstKomunistycznych ministrow spraw zagranicznych z sluzbami PRL a co sie za tym kryje z KGB wywolalo ciekawa reakcje drugiego po Niesiolowskim propagandzisty PO - Komorowskiego. Otoz sugestie, ze sluzby specjalne PRL pracowaly dla Kremla okreslil jako "pokretnosc na miare sowieckiego paragrafu" przyrownujac wspolprace UB-NKWD czy SB-KGB do wspolpracy Armii Krajowej z wywiadem Brytyjskim !!!!!!!!! Cytuje z nagrania wideo z TVN-24: Komorowski ....to jest na prawde, to jest pokretctwo na miare sowieckiego paragrafu. Wie pan, w mojej rodzinie, moja ciotke skazano jako agentke brytyjska, za to, ze pracowala w komendzie okregu Wilenskiej Armii Krajowej. Porownywanie bylo podobne, no bo skoro pracowala dla AK, ktore bylo zwiazane z Londynem to znaczy ona byla agentka brytyjska, za co zostala skazana na 12 lat katorgi..... bronie logiki ......bronie logiki.........bronie logiki...." Nie logiki broni Komorowski ale komuny no ale czego sie mozna by spodziewac po posle z POstPRL-owskie Platformy agenta Olechowskiego. A czy ladnie tak ublizac wlasnej ciotce porownujac jej sluzbe w AK do sluzby w PRL-owskich bandach ? piotrek czas wpisu: 2006-08-23 18:03:59 |
| 15348 | No i sie uciszyly szczekaczki antypolskie. 1 Cimoszewicz - kosmo-bolszewik, aferzysta finansowy w Polsce i USA 2 Geremek - eu-bolszewik główny ideolog łagodnego rozwalania Państwa Polskiego 3 Rosati - opluwacz Polski w PE, kosmopolita-lewak, antypolak 4 Olechowski - agent ubecki, mason, machlojkarz, antypolak 5 Bartoszewski - piesek był. kanc. niem. kohla (dostał od niego nagrodę 100 tys. DM za antypolskie doradztwo)- twórca i propagandzista kłamstwa o pojednaniu 6 Meller - lewacki cwaniaczek, zbijający prywatny kapitał na wlizywaniu się w kręgach brukselskich i moskiewskich, kosmopolita 7 Rotfeld - komunistyczny aparatczyk, kosmopolita, ciapa 8 Skubiszewski - komunistyczny aparatczyk z prl, nieudacznik polityka zagraniczna tych bubków-lizydupów ograniczała sie do pilnowania obcych interesów w Polsce i robienia prywatnych fortun !! piotrek czas wpisu: 2006-08-23 17:59:03 |
| 15347 | Wczoraj odbyla sie rozmowa z Premierem wyjasniajaca wypowiedz A. Macierewicza w TV TRWAM: "Część z tych osób to są byli członkowie PZPR, czyli partii komunistycznej, tego sowieckiego namiestnictwa. Większość spośród nich w przeszłości była agentami sowieckich służb specjalnych. Nie wszyscy, ale kilku" piotrek czas wpisu: 2006-08-23 17:55:04 |
| 15346 | Zbrodniarze powinni odpowiedzieć przed sądem, a nie pobierać wysokie emeryturki resortowe i pysznić odznaczeniami. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 12:25:16 |
| 15345 | Zaraz zapewne odezwie się chór lewacki: Amnesty Interantional, Lekarzy bez Granic czy Obrońców Praw Człowieka, że Kaczyński-faszysta (a może nawet nazista, czemu nie) prześladuje niewinnych ludzi i odbiera im odznaczenia, na które przecież zasłużyli ciężką i wydajną pracą. Z pewnością w redakcji GW powstają odpowiednie notatki dla zaprzyjaźnionych dziennikarzy w Berlinie czy Brukseli, żeby ci mieli następne argumenty w następnych artykułach o faszyzacji Polski. No cóż, pieniądze nie śmierdzą... piotrek czas wpisu: 2006-08-23 12:20:17 |
| 15344 | Wszyscy którzy splamili się członkostwem w PZPR powinni mieć odebrane wszystkie odznaczenia i tytuły naukowe. Popieram !!!!!!!!!!! Kto służył ZSRR nie może mieć polskich orderów ani tytułów. piotrek czas wpisu: 2006-08-23 12:17:07 |
| 15343 | Prezydent Lech Kaczyński odbiera odznaczenia państwowe osobom ich niegodnym. Zaczął od stalinowskich oprawców: Heleny Wolińskiej-Brus i Wincentego Romanowskiego - piotrek czas wpisu: 2006-08-23 12:12:53 |
| 15342 | Piotrek! przestań lizać psu jaja, znowu będziesz śmierdział mama piotrka czas wpisu: 2006-08-23 05:48:24 |
| 15341 | Uważam że Macierewicz powiedział prawdę... popieram go w całości piotrek czas wpisu: 2006-08-22 23:59:21 |