Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!

Właściciel księgi: Pierwszy sekretarz

W księdze jest 30740 wpisów.

Jesteś 914970 osobą oglądającą tę księgę.

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona | Następna strona ][ Ostatnia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi

15521
Damy sobie z nim rade,nie martw sie.Zycie mu pokaze juz za chwile, gdy sie otworzy "puszka pandory". wtedy przetrze slepia i sam odejdzie. Juz nie ma kontroli nad tym co wkleja i pisze. - tymczasem...
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 17:18:12

15520
ja cie rozumiem, ale wydaje mi sie, że w tym wypadku twoja dobra wola nie wystarczy, ten typ z kuby jest niereformowalny
xe

czas wpisu: 2006-08-27 17:14:07

15519
Wiesz Xe, za chwile wybieram sie z dziecmi do kosciolka i tak mnie jakos naszlo.Wiem,ze to sie na nic nie zda...ale sprobowac warto.W koncu jest to cos, co zyje, a ja sobie zrobilem chwile dobroci. - wybacz przyjacielu...
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 17:10:39

15518
polityczna łajza, bez podstawowych wiadomosci , zaślepiona swoją nienawiścią do PiS-u, ktora tylko powtarza brednie po niektórych mediach...
xe

czas wpisu: 2006-08-27 17:07:25

15517
piotrek , ty kubusiu mowisz do tej łajzy, która tylko potrafi wyzywać i obrażać? kuba z wyspy Castro - tyle i az tyle
xe

czas wpisu: 2006-08-27 17:04:15

15516
Nigdy nie twierdzilem , ze znam sie na polityce kubusiu,ale potrafie oceniac fakty.Powiedzmy kuba ze ty sie znasz,rownie dobrze jak na ortografi.Wytlumacz mi zatem, czemu wklejasz nie swoje posty z twojego forum "antyprawica" i przytaczasz je tu u Nas?Przeciez,gdybysmy chcieli i mieli ochote to bysmy tam, u ciebie posurfowali.Wklepujesz Nam te bzdety bez opamietania, znajac sie wybornie na polityce jak twierdzisz!Umowmy sie tak... napiszesz wreszcie cos swojego,a my sie do tego odniesiemy - Okay?Sprobuj choc ten jeden, jedyny raz! W koncu mozemy sie pieknie roznic - prawda? mozemy cie tu tolerowac
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 16:58:00

15515
Dla mnie jest to ewidentne.Pan Maciarewicz mowi prawde.Cekam jeszcze, czy ktorys z "pomowionych" zlozy sprawe do sadu.Jesli nie?...to sprawa jest oczywista!
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 15:57:09

15514
izolować i to w dosłownym tego słowa znaczeniu powinno się takich jak ty ,potomku Fidela
xe

czas wpisu: 2006-08-27 15:46:49

15513
Pytam o Geremka (moge pytac i o innych), abys zdal sobie sprawe, ze Macierewicz
nie mija sie z prawda. To nie ja wymyslilam temat, ktorym sie tak media
zajamuja. Tez nie rozumie po co to robia, bo Macierewicz powiedzial rzecz
oczywista.
antykomunistka

czas wpisu: 2006-08-27 15:46:25

15512
Zachec Geremka niech wyda swoje Dziela Zebrane. Takze wszystko to co pisal w
Paryzu w latach 1962-65. I do kogo pisal. Wtedy skapujesz ze to agent!
W zachecaniu Geremka do tego przedsiewziecia zycze sukcesu.
antykomunistka

czas wpisu: 2006-08-27 15:43:25

15511
Jak juz agent "Bolek"Walesa jest dla tych gnojkow autorytetem, to ja wszystko rozmumiem!!!!
hahahahahahahahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 15:40:22

15510
Na przyklad szef polskiej placowki kulturalnej na zachodzie musial pisac
sprawozdania do uzytku polskiego i radzieckiego wywiadu na temat srodowisk
polonijnych i konkretnych ludzi. Odbywali takze na ten temat rozmowy. To jest
jeden z podstawowych przykladow wspolpracy z sowiecka agentura.
antykomunistka

czas wpisu: 2006-08-27 15:37:13

15509
Ta odmiana spolecznej swiadomosci powoduje, ze slowa Macierewicza brzmia dla
wielu szokujaco dzisiaj. 20 lat temu nikogo by nie szokowaly i rownie dobrze
powiedzieliby je Kuron czy Michnik (w celu przypomnienia polecam slynny list
list Michnika do Kiszczaka z 12 grudnia 1983 roku).

Dodam, ze naturalnym bylo w czasach PRL-u, ze wyzsi urzednicy panstwowi i nie
tylko - zwlaszcza zwiazani z wyjazdami na zachod - musieli czesto zdawac
sprawozdanie, posrednio lub bezposrednio, sowickiemu wywiadowi, ktory
paranaoicznie interesowal sie wszystkim.

Znajac biografie poszczegolnych ministrow spraw zagranicznych w III RP oraz
mechanizmy PRL-u, to co powiedzial Macierewicz mnie nie zaskakuje. Co wiecej
jest to dla mnie truizm.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 15:30:25

15508
W tamtym - PRL -czasie stwierdzenie, ze jakikolwiek Polak bedacy wyzszym urzednikiem partyjnym
czy panstwowym PRL jest jednoczesnie sowieckim agentem bylo powszechnie
akceptowane, a sami "pomawiani" nie uznawali tego za pomowienie w sensie
znaczenia. Co najwyzej jezyk im sie nie podobal: "sowieci" czy "agentura".
Minely jakies dwie dekady i widac jak "uklad" wraz z mediami po okraglym stole
zmienil swiadomosc historyczna. Nikt nie zadaje pytan co Geremek robil w Paryzu
na poczatku lat 60-tych, jaka kariere zawodowa przeszedl Rotfeld i ze wywiad
gospodarczy PRL (Olechowski) nie byl nieczym innym (jezeli chodzi o lojalnosc w stosunku do soveckich mocodawcow) niz wywiad wojskowy.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 15:29:08

15507
pewnie, kuba, intelektualna elyta- to np cimoszewicz i rosatti, bronia sie te wszystkie kanalie , bo Maciarewicz uchylil puszke Pandory, która niedługo wyleje to świnstwo na cały kraj, a sługusy dawnych aparatczykow takie jak ty, beda musialysie z tym pogodzić
xe

czas wpisu: 2006-08-27 15:26:51

15506
Te wrzawe robia przede wszystkim mlodsi i starsi wychowankowie starych prykow
pzpr-owskich jak ci byli ministrowie SZ, jak byly pzpr-owiec Geremek.SkubiszewskiCimoszewisz.Meller czy Rosati, ktorych zabolalo.... A Panstwo Gwiazdowie, Pani Walentynowicz i Pan Wyszkowski i miliony Polakow patrzac na nich nie moga zapomniec przesladowan, wiezien, morderstw, biedy... Wrzeszcza tez antypolacy z roznych mniejszosci narodowych w Polsce i polscy szmalcownicy i skazuja siebie i swoje rodziny na wstyd i hanbe,
na placz i zgrzytanie zebow. To jest jeszcze ich 5 minut. Tylko 5 minut.
antykomunistka

czas wpisu: 2006-08-27 15:18:45

15505
na cholere ten durny kuba wkleja tu rózna aktualne i nie, wiadomosci, mozemy se o tym sami przeczytac, niepotrzebne nam twoje wypociny, chyba, ze przez to wydaje ci się , że sam uczestniczysz w tych wydarzniach? - to pisz pamietnik w kajeciku, a nie zaśmiecaj nam strony
xe

czas wpisu: 2006-08-27 07:43:11

15504
POstKomunistyczne towarzycho wzajemnej adoracji kontroluje media i dotychczas
kontrolowalo system edukacyjny co pozwalalo na indoktrynacje nowego pokolenia.
Monopol informacji pozwala tworzyc z nikczemnikow "autorytety". Takie gadajace
Glowy wystwpuja na ekranach telewizyjnych jako "eksperci" tworzac fikcyjne
wydarzenia jak to, ze "swiat zaniepokoil sie" sugestiami Macierewicza o
wspolpracy niektorych ministrow MSZ z agentura sowiecka. Swiat ma na glowie
sprawe Libanu czy terorystow a u naszego amerykanskiego sojusznika najwiekszym
zmartwieniem jest to, ze islamscy terorysci sa bezkarni w Kanadzie.
Histeria lze-elit i lzemediow na ich uslugach moze oglupic pewna czesc
spoleczenstwa. Ale PiS-owska karawana jedzie dalej nie zwazajac na szczekanie
lewactwa.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:46:31

15503
"Podjęta obecnie naprawa państwa zagraża interesom zakorzenionych w Polsce układów. To właśnie takie środowiska polityczne, biznesowe i ideologiczne używają polskich liderów postkomunistycznych i "okrągłostołowych" do straszenia społeczeństwa rzekomymi stratami z powodu ujawniania i ograniczania wpływów dawnej sowieckiej agentury" - napisali byli działacze "S" i WZZ w liście do premiera.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:40:16

15502
Gwiazdowie, Walentynowicz oraz Wyszkowski są przekonani, że wypowiedź Macierewicza "nie może zaszkodzić interesom państwa polskiego", ponieważ międzynarodowa opinia społeczna szanuje "tylko te państwa i narody, które podejmują wysiłek oczyszczenia swego aparatu politycznego i urzędniczego z ludzi niegodnych". "Informacja przedstawiona przez ministra Macierewicza nie jest też dla zagranicy żadną sensacją" - twierdzą sygnatariusze listu do Jarosława Kaczyńskiego.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:38:27

15501
"Oświadczamy, że wyrażamy zaufanie do ministra Macierewicza i ujawnianych przez niego informacji o stanie wpływów byłej agentury na najważniejsze sprawy państwa polskiego i polskie interesy narodowe. Atak na ministra Macierewicza jest przejawem walki z działaniami mającymi na celu eliminację tej agentury i przynosi korzyść wszystkim wrogom niepodległości" - zadeklarowali b. działacze opozycji.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:36:19

15500
Zdaniem autorów listu, "nagonka medialna" przeciwko Macierewiczowi jest "w istocie próbą powstrzymania lustracji i trwającego od miesiąca procesu likwidacji WSI i tworzenia zupełnie nowych służb specjalnych Wojska Polskiego Polski niepodległej".
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:34:57

15499
"W niepodległej Polsce roku 2006 posowiecka agentura nadal nadaje ton debacie publicznej. Media, których właściciele i kierownicy swą pozycję zawdzięczają uczestnictwu w układzie postkomunistycznym, wykorzystują fakt, że w wolnej Polsce PRL nie został formalnie uznany państwem niesuwerennym, podporządkowanym imperium sowieckiemu" - napisali b.opozycjoniści.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:32:59

15498
"Polska opinia publiczna ma prawo do poznania prawdy w całym jej dramatyzmie i dlatego uważamy, że minister Macierewicz dokonał czynu patriotycznego, mającego na celu dobro państwa i narodu polskiego. Ci sami ludzie, którzy w roku 1992 obalali rząd Jana Olszewskiego za próbę ograniczenia wpływów posowieckiej agentury, dzisiaj znowu atakują ministra, który chce realizować te same cele" - głosi list b. działaczy "Solidarności" i Wolnych Związków Zawodowych.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:29:08

15497
Byli działacze Solidarności bronią Macierewicza
Małżeństwo Joanna i Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz i Krzysztof Wyszkowski zaapelowali sobotę w liście otwartym do premiera Jarosława Kaczyńskiego, aby "nie uległ nagonce" na wiceszefa MON Antoniego Macierewicza oraz "wytrwał w woli uzdrowienia państwa".
piotrek

czas wpisu: 2006-08-27 04:25:35

15496
Jest to najrzetelniejsza analiza agenturalnego MSz-tu, jak udalo mi sie przeczytac.Niniejszym dziele sie ta widza z moimi przyjaciolmi na naszym forum...p.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 23:00:44

15495
P.S. Postulowane zmiany kadrowe w polskiej polityce zagranicznej znalazły
potężne wsparcie w kręgach polonijnych w świecie, oburzonych przedłużającym się
po 1989 stanem inercji i konserwowaniem fasadowości Rzplitej przez siły
antylustracyjne i kryptokomunistyczne. Naczelne władze państwowe otrzymują
nieustannie petycje wysyłane przez latynoamerykański USOPAŁ, czy Australijską
Grupę Lustracyjną. Problematyka wyczekiwanych latami przez społeczeństwo zmian
w MSZ jest w tych apelach - niezmiennie obecna. Czekamy...

Józef B-k, Jan hr. Sz-k, Wiktor T. D-r
wklepal: Piotrek.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:55:29

15494
Meller stanął murem na straży starego układu. Jedyna akcje sanacyjna jaka
podjął - było, podobno wbrew sobie i za cenę bycia choć trochę ministrem, pod
naciskiem "Pałacu", celem uwiarygodnienia się w oczach nowej władzy -
typowe "pars pro toto" - było poświęcenie paru towarzyszy. Miało być tych
zwalnianych ambasadorów 60, tak chciał "Pałac", skończyło się wpierw na 10, a
teraz może liczba nawet sięga 12 czy 13, ale też jest okres rotacji
ambasadorskich i innych. Gdzież ta czystka? Wszystko wskazuje, że ocaleli zdaje
się ci, którzy maja bądź najwyższe stopnie, bądź najwyższe zasługi w służbach
specjalnych. Oj, odpłacą oni figla Prezydentowi, i nie będzie to wcale jakichś
przekręcony proporczyk na samochodzie! Taki ambasador Paszczyk, odwołany pół
roku temu, siedzi sobie na placóweczce i śmieje się w kułak z Pani Minister i
Jej Protektorów. Rządzą przecież dyrektorzy, "struktura" i tylko oni wiedzą -
takie przynajmniej roztaczają miraże - jak robi się to, czy tamto. Ambasadorzy
czekają spokojnie, jak i większość MSZ... na upadek rządu. Dla nich to "rząd
tymczasowy", jak się pocieszają w rozmowach.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:50:55

15493

W istocie do tej pory nikt nie przyjrzał się nawet dyrektorom MSZ, ich
zastępcom, naczelnikom. SLD nie tylko obsadziła jesienią ub.r., ostatnim rzutem
na taśmę wszelkie stanowiska do obsadzenia w MSZ, ale w istocie SLD (oraz UW)
mają wciąż dominujący wpływ na prace MSZ (spowalniając, sabotując, spychając co
trzeba na boczny tor, itd.) Także przyznane przez SLD podwyżki dla kasty
dyrektorów w MSZ, wprawiły swoją wysokością w zdumienie jesienią 2005 r.
urzędników Kancelarii Premiera, pozwalając zarabiać im po kilkanaście tys. PLN
miesięcznie, więcej - niejednokrotnie - niż mianowanym przez nowy rząd
wiceministrom. Czy jest to normalne? W Polsce, okazuje się - tak.
Wytłumaczenie: dyrektorzy stanowią podstawę "struktury".
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:48:48

15492
Tak dalej być nie może!

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w MSZ wyraźnie
wyczuwało się nerwowość. Stawiano na SLD i Cimoszewicza, potem na PO i Tuska.
Po zwycięstwie PiS i Kaczyńskiego zapanowała żałoba i uzasadnione (wydawałoby
się) przeświadczenie, ze "la belle epoque" się skończyła. Chyba niesłusznie.
Już niespodziewana nominacja Mellera, pokazała ze PiS nie ma pomysłu na MSZ.
Wiceministrami, za wyjątkiem obecnej Pani Minister Anny Fotygi i Wiceministra
Witolda Waszczykowskiego zostali - w pozostałych 5 przypadkach wyłącznie ludzie
szykowani na te stanowiska przez "premiera z Krakowa" (dawniej zaciętego wroga
lustracji), jednoznacznie kojarzeni wpierw z UW, a obecnie z PO. Mało
konstruktywna, histeryczna wręcz - na polskiej scenie politycznej - opozycja ma
nieprawdopodobny wkład w kształtowanie polskiej polityki zagranicznej.
Częstokroć niezgodnie z intencjami PiS i szerzej koalicji rządowej. Na
szczeblach dyrektorskich przejawia się to niezwykłym przywiązaniem do
Konstytucji Europejskiej, przywiązaniem mającym coś w sobie z zachowania
sekciarzy, neofitów jakichś potężnych idei. Rozumiemy, ze Moskwę zastąpiła
Bruksela. Gdzie Polska w tym wszystkim? Szkoda pytać.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:46:45

15491
Upływa dzień za dniem wikłając obóz rządowym w medialne spory, które mają li
tyko na celu odwleczenie reform państwa a w tym - warunek sina qua non - nie
dopuszczenie do marginalizacji formalnego (i nie formalnego) środowiska służb
specjalnych, o moskiewskiej proweniencji. I tu nie chodzi, tak naprawdę, o
jakiegoś 16-17 letniego młodzieńca który przez rok opowiadał zupełnie
niechlubne rzeczy, jak ów b. neonazista, obecnie urzędnik, których się teraz
niewątpliwie wstydzi. Chodzi o lustrację pełną, obejmującą "struktury", nie o
lustrację "do 1983 r.", czy inne sztuczki wrogów Polski, tylko o lustrację, tak
skuteczną jak niemiecka, czy czeska! Tu chodzi o te kilka tysięcy osób, bardzo
kluczowych zapewne kilkaset (w dużej mierze w Centrali MSZ, w obu Kancelariach
i na dobrze płatnych stanowiskach w dyplomacji), którzy świadomie - w swym jak
najbardziej dorosłym życiu - byli członkami totalitarnej PZPR, brali pieniądze
za wysługiwanie się aparatowi represji PRL, szkoleni byli w Moskwie, nie
przechodzili żadnej weryfikacji ze strony zbyt liberalnej dla swych wrogów RP,
którzy są potencjalnie gotowi pozytywnie odpowiedzieć na propozycję dawnych
mocodawców ze Wschodu (lub nowych skądkolwiek), jeśli jeszcze tego nie zrobili.
Czy Pan Prezydent Lech Kaczyński zamierza zwrócić się (o ile tego jeszcze nie
zrobił), na przykład - do Pana Profesora Andrzeja Zybertowicza z Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika w Toruniu, niekwestionowanego autorytetu w sprawach służb
specjalnych PRL-u i III RP z propozycją wykorzystania wiedzy Prof. Zybertowicza
dla wyjścia z powyżej opisanego impasu?
Czekamy.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:43:42

15490
Przede wszystkim kadry

Te czasy mają szansę odejść już do niebytu. Wymaga to jednak ogromnego wysiłku.
Wierzymy, że tak jak Prezydent Kaczyński nie musiał - w generaliach -
informować się od ks. Zaleskiego, o tym i owym spośród księży-agentów,
wierzymy, że tak jak zdawał sobie sprawę w styczniu br. z ryzyka mianowania
Gilowskiej (bo wieść o niejasnościach krążyły już od paru lat), tak też -
przede wszystkim - zorientowany jest w uwikłaniach MSZ w świat specsłużb i
grożące konsekwencje trwania opanowania tego ważnego resortu przez środowiska
wrogie demokracji, wrogie niepodległości i będące nolens volens na pasku
Moskwy. Ta pępowina nie została przecież dotąd przecięta.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:42:12

15489
"Czyste ręce"

Jak wiadomo tytuł taki nosi political fiction pióra (?) Anny Jaruckiej, b.
asystentki Cimoszewicza. Ten zgrabny scenariusz filmowy oddaje, w sposób
świadomy lub nie zupełnie zamierzony, grozę panoszenia się służb w MSZ z
kapitalną sceną podmiany strony z kwotą z dokumentu przetargowego zamkniętego w
sejfie w odpowiednim pokoju w MSZ (w myśl zasady z SLD: "orzeł, czy reszka
głosuję na Leszka", w tym political fiction w MSZ wygrywała zawsze, skądinąd
znana (lub o bardzo podobnej nazwie) firma "Prajkom". Jest w tym zawarta pewna
symbolika: tak jak zawsze miał wygrywać Miller, zawsze miał "wygrywać"
przetargi "Prajkom", tak też i zawsze, obojętnie jaki prezydent, który premier,
jakiego powołamy (lub oni powołają) ministra, tak zawsze element decyzyjny w
MSZ, owi niemal metafizyczni "los directores" - to zawsze będą "nasi". Jak to
się mówi w tych sferach, nieco enigmatycznie: "ze struktur".
System "strukturalny", rdzeń każdego polskiego ministerstwa ale przede
wszystkim takich jak MSZ (dla tych, co wiedzą gdzie są konfitury), został
wykształcony w latach 80-tych (choć genezą sięga szkoły wywiadu sowieckiego w
Kujbyszewie, hen, hen za wczesnego Stalina), kiedy elity PRL-u i ich służby
zaczęły przygotowywać się do oddania - pozornego oddania władzy - opozycji.
Zaprzęgnięto w karb umysłowości typu "Bolka", przygotowano "żelazne" kadry, owe
parę tysięcy kluczowych oficerów i agentów, dorabiając im odpowiednie legendy
(wykształcony na Zachodzie, pilnie rozrzucał ulotki, pisał namiętnie pod
pseudonimem, spał i chrapał na styropianie, brał udział gorliwie w
pielgrzymkach, jeździł do Watykanu, do samego Papieża, proszę oto fotografia,
itp., itd.) Sporo tych gagatków "poszło w duplomację".
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:40:42

15488
W szczególności im wyższy szczebel tym więcej pojętnych "uczniów Geremka", nawet teraz za PiS-u, aż po najwyższy szczebel wiceministrów. Gdyby jednak ktoś pomyślał - i tu wracamy do owych 70 % z początku tej analizy - że kadry UW w
resorcie spraw zagranicznych rekrutują się z owych 30 % pozostałych po
działkach "Abwehry" i WSI w MSZ, byłby bardziej niż w błędzie. Można tylko
zastanawiać się, czy ów dyrektor, czy nawet wiceminister, a jednocześnie spadek
po omnipotencji prof. Geremka w MSZ, jest zwykłym osobowym źródłem informacji
(w swej genezie zwykle sięgającym okresu sprzed 1990 r.) - to bardzo pomagało w
wznoszeniu się po szczeblach "państwowej"/"międzynarodowej" kariery, czy już
ukadrowionym wyższym oficerem wiadomych służb. Powinna to pokazać lustracja w
MSZ, która byłaby połączona z rzetelną dekomunizacją tego bardzo ważnego dla
funkcjonowania Polski resortu.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:38:32

15487
Gdyby chcieć skonstruować "typ idealny" dyrektora MSZ można by pokusić się o
taką oto charakterystykę: na studiach został TW, potem pojawiła się (późne l.
80-te) perspektywa ukadrowienia, szczęśliwie wraz ze studiami podyplomowymi na
moskiewskim MGiMO. Inni załapali się potem nawet wyjazd "na Fullbrighta" do
Stanów (jak to dobrze, że był na Kapitolu taki senator - "pożyteczny idiota",
który choć nie udało mu się zlikwidować na początku lat 70-tych Radia Wolna
Europa" i "Radia Swoboda", to tyle jednak bezinteresownie zrobił dla ambitnej
młodzieży z Polski, po moskiewskich studiach i często z KPP-owskim rodowodem,
jeśli chodzi o ważne w PRL-u "pochodzenie"). Niektórzy z dyrektorów otarli się
przed wstąpieniem do służb tajnych III RP o działalność w organizacjach
prawicowych albo takich, które za takie (dla gawiedzi) chciały uchodzić. No a
potem "nowy UOP" a przede wszystkim osławiony notes prof. B. Geremka,
długoletniego, w l. 90-tych przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych. W
rezultacie partia sukcesyjna Unii Wolności - demokracikropkapl - mając circa 1
% poparcia społecznego, ma sporą, ba kolosalną nadreprezentację w MSZ.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:36:57

15486
Za Cimoszewicza i następcy dominowali w MSZ dyrektorzy z WSI, teraz w dobie
zbliżającego się rozwiązania tej nigdy nie zweryfikowanej w najmniejszym
stopniu instytucji, stworzonej - nie wahamy się tak powiedzieć, kto temu
zaprzeczy?! - przez Sowietów, może być inaczej, bo koteria dąży do
przepoczwarzenia się, najlepiej z bezpośrednim kontaktem do "Pałacu". Na
szczęście Bracia K. i Minister Fotyga są bardziej niż nieufni. Nie na darmo
majstrowano nocą już dobre kilkadziesiąt lat nieprzerwanie przy ich
samochodach, przy ich mieszkaniach, przy ich środkach łączności i komunikacji.
Właściwie Towarzysze spartolili robotę, nie wypracowując sobie dostatecznych
kanałów komunikacji z obecnym "Pałacem". Miał przecież wygrać Cimoszewicz...
Jak pracowali w MSZ, doskonale pokazuje (np. "ustawianie" przetargów dla ludzi
Prezia) political fiction Anny Jaruckiej "Czyste ręce"...
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:33:11

15485
"Los Directores" a la Ricardo Schnepfez

Ale sama Fotyga, oczywiście nic nie zrobi. Lepiej to powiedzieć wcześniej, niż
później. Jak w każdym ministerstwie III RP (a jak nie powinno być w IV RP!),
rządzi - miękko przechodząc kolejne stany sukcesji datujące się sprzed 1989 r. -
koteria dyrektorów ze służb specjalnych. Na tym dyrektorskim poziomie wskaźnik
ludzi ze "struktur" (kadrowych oficerów i długoletnich, wypróbowanych agentów),
poziomem procentowym sięga (albo i przekracza), wcześniej sygnalizowany poziom
z Ministerstwa Finansów.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:31:45

15484
Czy Meller ochronił Polskę
przed bezprecedensową, (kilkaset ataków, charakterystyczne, że raczej w Europie
niż w USA, ale nawet i w Rosji, która się Polską - oficjalnie - nie interesuje)
kampanią nienawiści w mediach zachodnich w okresie między wyborem Kaczyńskiego
a wizytą Benedykta XVI w Polsce? Każdy średnio zorientowany widzi, że nie; o
wiele więcej mamy tu do zawdzięczenia Papieżowi, zaś przyszłość w dziedzinie
podstawowego bezpieczeństwa powinniśmy widzieć w dyskusji nad tarczą
antyrakietową (wzrasta wówczas skokowo wobec nas szacunek Kremla) a nie w
nadmiernych obsesyjnych zabiegach o przychylność Niemiec, czy Francji. Niemców
znamy aż nadto, a jak bawiła się Francja w 1940 r., niepowtarzalnie świetnie
choćby opisał, w jednym z najważniejszych świadectw polskiej literatury XX
wieku nota bene krytyk ślepego polskiego patriotyzmu, nie mający przy tym
złudzeń wobec Wschodu - Andrzej Bobkowski ("Szkice piórkiem"). Bracia K.
chcieli zapewne odwlec spotkanie z wielkim światem paryskiego salonu. Z jego
druzgocącą, bezlitosną, niesprawiedliwą opinią. Niech i tak będzie. Był Meller,
niech żyje Anna Fotyga.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:30:24

15483
Wybór "strasznych" Braci

Powiedzmy sobie szczerze: albo bracia Kaczyńscy, kierownictwo PiS, przekonani
koalicjanci, itp., itd., będą chcieli zrealizować swój program, zechcą uczciwie
i po męsku rozliczyć się ze swym elektoratem, który im zaufał, albo będziemy
nieustannie skazani na "niespodzianki" w stylu dymisji Gilowskiej... i tak miną
4 lata, przynosząc w efekcie blady cień szansy na powtórzenie prezydenckiej i
parlamentarnej reelekcji. Jednym z kluczowych elementów planu naprawy Rzplitej
jest potężna przebudowa także takiej instytucji, jak MSZ. Wybór Stefana Mellera
na Ministra Spraw Zagranicznych RP był potężnym policzkiem dla sporej części
pisowskiego elektoratu (jeśli nie dla całości, to tylko z braku zorientowania,
poprzez długoletni brak informacji i manipulacje). Oto Ministrem SZ został
dyplomata ze stajni Bronisława Geremka, były złoty młodzieniec PRL-u, którego
tatuś Konrad był kadrowcem w stalinowskim MSZ w latach 50-tych (przebywający
także, a jakże na placówce w imperialistycznej Szwajcarii). Meller był -
podobno - pomyślany przez "strasznych" Braci, lub kogoś kto im tak doradził,
jako tarcza przeciwko fali obrzydliwych ataków i wylewania pomyj
na "ksenofobiczną Polskę" przez zaprzyjaźnione z "Gazetą Wyborczą" środowiska
zachodnich (głównie obyczajowych) "rewolucjonistów"
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:28:13

15482
"Strzeżcie się agentur!" (Józef Piłsudski)

Teraz jest zupełnie inaczej. Przez 16 lat III RP nie zadbała, aby pozbyć się z
kluczowego ministerstwa państwa, jakim jest MSZ agentów (w tym także
potencjalnych agentów) obcych, zagranicznych wpływów. PRL nie była państwem
suwerennym, pozostawała w stosunku wasalnym do "Wielkiego Brata". Budowniczowie
III RP nie zrobili nic, aby wpływy te ograniczyć. "Archiwum Mitrochina"
pokazuje nam, jak wielka była agentura sowiecka w powojennej Francji, czy
Włoszech. Rezydent KGB w Polsce, w ostatnim okresie PRL, gen. Witalij Pawłow,
miał w porównaniu do Włoch czy Francji ułatwione zadanie, aby plasować
dziesiątki, jeśli nie setki swych agentów w mniej lub bardziej kluczowych
elementach struktury osłabionego tworu państwowego, jakim była od początku III
RP. Pawłow i jego następcy korzystali nawet z niefrasobliwości sporej części
sfer szczerze patriotycznych w Polsce, wyznających jakąś czysto nominalistyczną
zasadę, obłędnie głoszącą, że być niepodległym, to wystarczy powiedzieć głośno
wszem i wobec tromtadracko, że się jest niepodległym. Nic bardziej błędnego!
Niepodległość kosztuje. Z dnia na dzień się jej nie stworzy.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:26:22

15481
. Powinna to wyświetlić wreszcie szybko przyjęta ustawa lustracyjna! Można
by powiedzieć 70 % - to nie żaden rekord; wieść gminna niesie (a Premier
Gilowska, to na pewno doskonale wiedziała, lub powinna była wiedzieć), że ów procent w
Ministerstwie Finansów zbliża się do 90 % (sic!) Taki więc stan państwa, jaki
stan jego finansów, chciałoby się powiedzieć. Krytycy powiedzą jeszcze zapewne,
że przed wojną, w czasach Ministra Józefa Becka, też "w MSZ byli pułkownicy".
Jedna tylko różnica: wieloletni szef Departamentu Personalnego, polski Ślązak
(owszem major) W. T. Drymmer bardzo dbał o to aby nie było w MSZ RP wpływów
państw obcych.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:24:44

15480
Mocne 70 %

W Polsce, konstytucyjnie do tego powołanymi organami w zakresie prowadzenia
polityki zagranicznej państwa są:

Prezydent RP
Prezes Rady Ministrów
Minister Spraw Zagranicznych

Kancelarie: Prezydenta i Premiera, choć niewielkie w części dot. polskiej
polityki zagranicznej, są niezwykle ważne i nietrafiona obsada kluczowych
doradców - jak dowodzi przypadek osławionego Ryszarda Schnepfa
(podobno "prześladowanego w Polsce", wraz z Wielebnym Rabinem Schudrichem),
może Premierowi, Rządowi i last but not least - polskiej polityce zagranicznej -
może narobić sporo kłopotów. Abstrahując od pierwszych dwóch urzędów, o którym
można tylko powiedzieć, że tworzą ad hoc stosunkowo niewielkie komórki ds.
polityki zagranicznej, niewielkie ale niezwykle istotne poprzez personalną
obsadę odpowiednich departamentów spraw zagranicznych obu kancelarii,
teoretycznie istotnym merytorycznie i ideowo aparatem dysponuje Minister SZ.
Około tysiąc osób pracuje w Warszawie i dobrze ponad 2,5 tysiąca w składzie stu
kilkudziesięciu placówek dyplomatycznych i konsularnych. Gdyby znaleźć jakiś
wspólny mianownik dla tej populacji urzędniczej daje się zaobserwować np. wcale
istotny fakt, że bynajmniej owe 3,5 tys. osób nie jest w 70 %, jak to ma
miejsce w wypadku całek populacji Polski - zwolennikami pełnej i dogłębnej
lustracji (i dekomunizacji). I owszem, 70 % w tych rozważaniach waży. 70
% "braci urzędniczej" w MSZ stanowią pracownicy i współpracownicy specsłużb,
dopowiedzmy to sobie wyraźnie - post-peerelowskich /bo innych nie
stworzyliśmy!/ - tajnych służb. (Spośród owych 70 % - ok. 1/3, to WSI, a 2/3
ABW, zwana tu pieszczotliwie "Abwehrą"). Jaki procent z nich stanowią
oficerowie i agenci sprzed 1990 r. /naszym zdaniem bardzo znaczny!/ - nie
wiemy
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:22:29

15479
Z dużym, graniczącym wręcz z pewnością prawdopodobieństwem, należy założyć, ze
spoiwem konstytuującym 17 lat solidarności instytucjonalnej kadr - zwłaszcza
wszelkich szczebli kierowniczych w MSZ, jest jej notoryczna agenturalność
(ewentualnie, w niektórych wypadkach, ukadrowienie w ramach służb specjalnych).
Jak wygląda penetracja ze strony obcych wywiadów, gdy gros działań
kontrwywiadowczych poświęcona była szkodzeniu elementom patriotycznym, polskim,
a nie obcym - aż strach zapytać. Dobrze, że Prezydent RP uświadamia sobie
słabość pod tym względem naszego państwa. Jaka część pracowników MSZ stanowią
kadrowi pracownicy służb, w tym ilu z nich rozpoczęło współpracę w czasach
totalitarnego, niesuwerennego PRL-u, wyjaśnić może szczegółowo lustracja. Tylko
wspólnymi korzeniami i wzajemnymi hakami wyjaśnić też można nie tylko niektóre
z epizodów polskiej polityki zagranicznej III RP (np. Traktat Polsko-Niemiecki
za "Skubiego"), ale także nagminne tuszowanie przekrętów od handlu samochodami
z pominięciem prawa, po przemyt dzieł sztuki, w czym celował w ostatnich latach
pan z "Kontroli" MSZ, szwagier kogoś tam na samym topie w PRL. Tego typu
epizody nie miały nigdy wpływu na kolejne szczeble kariery najbardziej
zainteresowanych, pokazując w świecie słabość państwa polskiego, które takie
właśnie kadry sobie niefrasobliwie dobrało.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:16:24

15478

Swego rodzaju kastowość korpusu dyrektorskiego w MSZ zachowano w III RP do
perfekcji, wbrew uchwalonym w III RP ustawom, w tym wbrew ustawie o służbie
cywilnej, nienajgorzej wyglądającej na papierze, w rzeczywistości umacniającej
fasadowość deklaratywnie demokratycznego państwa. Ustawa o służbie
zagranicznej, absurdalnie tworząc korpus służby zagranicznej w korpusie służby
cywilnej post-peerelowski status quo zabetonowała. Przez lata kilkudziesięciu
dyrektorów i wicedyrektorów w MSZ bynajmniej nie zostało wyłonionych w drodze
jakiegokolwiek konkursu, czy choćby pozoru konkursu - zgodnie z powyższymi
fikcyjnymi ustawami, ale są to nominaci służb specjalnych, których delegatami
byli i są poszczególni dyrektorzy generalni. (Jeżeli ta teza mogłaby być
zakwestionowana, autorzy tego opracowania uprzejmie proszą o wskazówkę
bibliograficzną!) Ale nie jest to cała prawda: prawdziwa trampolina do
błyskawicznej kariery w MSZ był - i jest o dziwo nadal - sławetny notes
politycznego guru lewicy - Bronisława Geremka.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:14:55

15477
Przez 17 lat okrągłostołowi partnerzy, jak za PRL-u, przekazywali sobie miękko
władzę w MSZ na Szucha, wysyłali się nawzajem na placówki, zastępowali w
karuzeli stanowisk na fotelach dyrektorskich i bardzo dbali o to, aby nikt inny
nie zdobił w tej instytucji kariery poza swoimi, zagrażając w ten sposób ich
zamkniętej kaście. Niektórzy z tych, co przelotnie jednak zagrzali miejsce
w "stajni" Geremka na Szucha, dali o sobie znać często spektakularnymi tytułami
doniesień medialnych, jak ów "heroiczny" hrabia Dzieduszycki, były Dyrektor
Protokołu MSZ. Zarówno pod rządami ministrów z SLD, ja i tych z UW, kariery w
resorcie spraw zagranicznych robili niemal wyłącznie starzy PZPR-owscy
aparatczycy i - bez cienia wątpliwości - w wielu wypadkach agentura
moskiewskiej proweniencji (więcej na ten temat w szczegółach znaleźć można w
kilkunastoodcinkowym cyklu tygodnika "Nasza Polska" z końca ub.r. Zamiast
podawać skomplikowany adres internetowy "NP", proszę - po prostu - wpisać w
wyszukiwarce internetowej tytuł w/w tygodnika. Czyta się jak najlepszą powieść
sensacyjną!). Gwarancją kariery w MSZ nie tylko było, ale nadal jest (sic!)
ukończenie moskiewskiej uczelni sponsorowanej szeroko przez KGB i GRU - znanej
pod nazwa otwierającą na Szucha, niczym tajemne hasło, niejedne drzwi - MGiMO.
Do mistycznego MgiMO ("mistyka Wschodu"!) rekrutowały w PRL-u w istocie tajne
służby, na starszych latach polskich uczelni. Wybrańcy wchodzili do najwyższej
prosowieckiej kasty, za cenę urobienia, przy okazji nauki w Moskwie, na modłę
kremlowską. Ceniono sobie również wśród późniejszych prominentów III RP bycie
wysłanym w l. 70-tych i 80-tych na Fullbrighta i inne uczelnie amerykańskie,
choć o wysłaniu na takie stypendia decydowały faktycznie służby specjalne PRL.
Korzystano ze stypendystów przygotowując sobie kadry na przyszłość.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:11:40

15476
MSZ - stalinowska instytucja?
Czy coś w ogóle dotąd "odzyskaliśmy w MSZ ", jak chce Prezydent RP? Na razie
niewiele lub - tak naprawdę - prawie nic. Czas zabrać się do pracy.
W MSZ, jak w soczewce, skupiają się rezultaty tzw. Okrągłego Stołu. Do III RP
przeniesiono żywcem strukturę (proszę zapamiętać właśnie to słowo! -
eufemizm "na kadry"), a innymi słowy personel (po części zreprodukowany) -
rodem z PRL-u. Nie oszukujmy się! Tego właśnie PRL-u, gdzie dyplomacja była
przedłużeniem służb specjalnych, realizujących politykę niesuwerennego
totalitarnego państwa a właściwie politykę mocodawców z Kremla. Na
mocy "Okrągłego Stołu" te peerelowska strukturę uzupełniono u progu III RP o
ludzi z obecnie już zapomnianej szerzej "Unii Wolności", którzy szybko
dostosowali się do obowiązujących reguł gry, pod rządami kolejnych ministrów
spraw zagranicznych z UW i SLD, a z których większość - można przypuszczać -
była tajnymi współpracownikami służb specjalnych PRL. Kontynuowali w ten sposób
zresztą tradycje zapoczątkowaną wraz z sowieckimi czołgami w 1944 r., gdzie nie
formalna przynależność partyjna była ważna, tylko faktyczna podległość
agenturalna (patrz: pierwszy "lubelski" minister SZ, mason Wincenty Rzymowski
ze Stronnictwa Demokratycznego, de facto agent NKWD).
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:09:32

15475
Ktos pamieta lep na muchy?
Ten zwisajacy z zyrandola oblepiony muchami?
Dobrze sluzyl do wabienia i unieszkodliwiania w jednym miejscu tego
niepozadanego swinstwa kubanskiego swinstwa...
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:05:53

15474
Nasz kuba to krypto-gej i "półcelibatowiec" (żeby już nie powiedzieć c.w.e.l) . On i jego niedopieszczony partner po całych dniach się nudzą i mają czas szlajać się po forum i chociaż tak mścić się na innych za swoje biedne, nieciekawe życie.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 22:00:43

15473

Nasz kubus wlazłby do dupy każdemu, zeby tylko zrobić karierę.
Gdyby premier pozwolił ci wyprowadzać swojego kota zazrżnął byś kolegę,
konkurenta do tego zaszczytu.
Przykład: układy we młodzieżówkach partyjnych ( np.młodzi SLD-owcy nie patrza na to, jak sie ośmieszają w wysługiwaniu sie starym wygom i to w świetle kamer).
Jesteś wiejskim ćwokiem, który nie zna nawet takiego srodowiska choćby na swojej prowincji, nie kompromituj się oceniając kogoś takiego, którego
nawet nigdy w życiu z bliska nie zobaczysz, a co dopiero gdybyś miał go
zrozumieć.
piotrek

czas wpisu: 2006-08-26 21:37:47

15472
Geremek jest smieszny. powiedział " Nie chodzi o moją osobę i każdego z ludzi, których obraził
pan Macierewicz, ale chodzi mi o sytuację, którą stworzył swoją wypowiedzią,
która ma konsekwencje międzynarodowe."
A bezprecedensowy w historii cywilizowanych krajów "list opluwacz urzędującego
prezydenta" podpisany przez (podobno lojalnych wobec Polski) byłych ministrów
MSZ nie miał konsekwencji międzynarodowych?
Dla każdego ,nawet półkretyna, jest widoczne, że list ten miał wielokrotnie
większe konsekwencje międzynarodowe niż wypowiedź wiceministra!
antykomunistka

czas wpisu: 2006-08-26 21:28:09

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona | Następna strona ][ Ostatnia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi


Odwiedz sponsora ksiegi!
Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!