Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!

Właściciel księgi: Małgorzata Gierada-Radoń

W księdze jest 185 wpisów.

Jesteś 39701 osobą oglądającą tę księgę.

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi

6
Malgosiu,

...i jeszcze raz, tak szczesliwie i bezpiecznie jak z Wiktorkiem, chcielibysmy z druga dzidzia w listopadzie...

Do zobaczenia !

Wiktor Malgosia i Slawek Komuda

czas wpisu: 2003-06-05 23:46:05

5
Witam wszystkich bardzo gorąco!
Jestem szczęśliwą mamą 5-cio miesięcznego Kuby, który jest największą radością mojego życia. Teraz kiedy mój synek jest już z nami cały i zdrowy, często uśmiecham się na wspomnienie okresu ciąży i nurtujące mnie wtedy pytania: Jak ja sobie poradzę? Czy moje dziecko urodzi się zdrowe? Czy nie zrobiłam czegoś co mogłoby mu zaszkodzić? ... itd.
Dużym wsparciem był dla mnie wówczas mój mąż, Marek, który dwoił się i troił żebym czuła się jak królowa. I tak też się czułam, ale mimo tak wielkiej troski okazywanej mi przez niego, brakowało mi kogoś, kto rozwiałby moje niepokoje związane z porodem i pierwszymi wspólnymi chwilami z maleństwem. Taką osobą okazała się Małgosia.
Do Szkoły Rodzenia Małgosi trafiliśmy dzięki informacji otrzymanej w Przychodni Przyszpitalnej Szpitala Św. Zofii w Warszawie. Wśród kilku ulotek i wizytówek które tam otrzymałam, znalazłam kontakt do Szkoły Rodzenia Małgorzaty Gierady-Radoń. Już od pierwszej chwili, kiedy usłyszałam przez telefon pełen radości i ciepła głos Małgosi, wiedziałam że to jest właśnie to czego szukałam. I nie zawiodłam się. Zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu, po dwie godziny. Najpierw relaksujące ćwiczenia będące (jak się później okazało) nieodzownymi we wszystkich fazach porodu, potem godzinny wykład poświęcony najważniejszym problemom związanym z : rozwojem dziecka w łonie matki i ich wzajemnym kontakcie (czy wiecie że można usłyszeć swoje maleństwo przez zwykłą rurkę po papierze toaletowym?), okresem przedporodowym i samym porodem oraz z pierwszymi tygodniami życia dziecka.
To dzięki Małgosi i pozostałym wykładowcom w szkole cały strach przed porodem minął, a zastąpiło go pełne podniecenia oczekiwanie. Kiedy 5 grudnia nad ranem zaczęłam odczuwać pierwsze bóle nie panikowałam. Powiedziałam mężowi że ma spokojnie pojechać do pracy, a sama zgodnie z radami Małgosi cierpliwie czekałam na dalszy rozwój sytuacji. Dopiero wieczorem, kiedy bóle zaczęły się pojawiać w regularnych o
Katarzyna Burża-Korzyńska

czas wpisu: 2003-05-15 00:14:03

4
Halo, halo !!! To ja, Krzyś.
Pamiętasz mnie Ciociu?
Pomogłaś mi przyjść na świat. 6 grudnia 2002r, tej daty ani ja, ani moi Rodzice nie zapomną. Umówiliśmy się z Tobą wcześniej, chodziliśmy do Twojej szkoły rodzenia. Pamiętasz, jak podsłuchiwałaś co robię w brzuszku u Mamy? A ja spłatałem Ci figla, bo chyba wypiąłem się pupą :)))
Od razu nam się spodobałaś... byłaś taka bezpośrednia, swobodna; Rodzice chcieli, żebyś to właśnie Ty była przy moim porodzie. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że i mnie się podobasz... ja bardzo lubię roześmiane blondynki :))) Z porodu prawie nic nie pamiętam, było mi ciasno, niewygodnie, nie mogłem złapać tchu. Ale wiele opowiedziała mi Mama. To, że przyjechałaś do szpitala zaraz po jej telefonie, że TO JUŻ. Rodzice wtedy odetchnęli... był już Ktoś, kto się o Mamę (i o mnie) zatroszczył. Potem opowiadaliście sobie żarty... to pamiętam, bo cały podskakiwałem od mamusinego śmiechu; ale jej to pomagało, czuła się dzięki Tobie zrelaksowana i chociaż przez moment zapominała o bólu. I pomogłaś jej w tym największym cierpieniu, kiedy to musiałem ustawić się "jak należy"; gdyby nie Ty Mama nie byłaby taka dzielna, to Ty ją mobilizowałaś i dodawałaś otuchy. I pewnie dzięki temu tak szybko mogłem się do niej przytulić :))) Chociaż na moment, króciutki momencik... ale dla mnie najcenniejszy. Potem badała mnie jakaś pani w białym faruchu... "czy ja nie wyglądam na 10 pkt? "... tak wyglądałem :))) A Ty, Ciociu, dalej zajmowałaś się Mamusią. Tata mówi, że spisałaś się wzorowo... pomogłaś mamie się umyć, ubrać. I cały czas zachowywałaś się tak, jakby Mama była dla Ciebie kimś bardzo bliskim, dobrą znajomą czy nawet przyjaciółką. A przecież znaliśmy się od niedawna. Pamiętam też, jak dzień po porodzie, raniutko, przyszłaś odwiedzić Mamę; ale ona się wtedy ucieszyła !!!
Kochana Ciociu. W imieniu swoim i moich Rodziców jeszcze raz chcę Ci za to wszystko podziękować. Na zawsze już pozostaniesz dla nas kimś ważnym, kimś, o kim nigdy się nie zapomin
Krzyś Malanowicz (zaocznie Ewa i Piotr)

www.mln.republika.pl
czas wpisu: 2003-05-15 00:03:42

3
O ciąży, porodzie i opiece nad noworodkiem wiedziałam tyle ile można dowiedzieć się z kilku książek i czasopism. Chciałam jednak uczestniczyć w zajęciach prowadzonych w szkole rodzenia, aby przygotować się do tego co wkrótce miało się wydarzyć również od strony praktycznej. Był tylko problem, którą szkołę wybrać? Od swojego lekarza prowadzącego dowiedziałam się, że najlepsze szkoły rodzenia ma szpital Św. Zofii. Spośród kilku wybrałam tę, w której zajęcia prowadziła położna Małgorzata Gierada-Radoń. Planowaliśmy poród rodzinny, a spośród położnych prowadzących zajęcia chcieliśmy wybrać tę, która będzie przy porodzie. Już pierwsze zajęcia zrobiły na mnie (na moim mężu również) niesamowite wrażenie. W jednym miejscu tyle kobiet w ciąży, każda inaczej wygląda, każda ma inny brzuch, ale wszystkie podobne problemy i wątpliwości. Pierwsze zajęcia z Małgosią były ciekawym doświadczeniem. Niesamowite było to, z jaką pasją i radością opowiadała o tym, czym się zajmuje, a szybkość wypowiadanych słów była imponująca. Pamiętam, że także nasza Dzidzia bardzo żwawo zareagowała na jej głos, tak że mogliśmy nie tylko poczuć ale i zobaczyć ruszający się brzuch. Po pierwszych zajęciach już wiedzieliśmy, że to Małgosia będzie tą która będzie z nami rodzić. Dzięki zajęciom w szkole rodzenia, zarówno ja jak i mój mąż wiedzieliśmy (teoretycznie) co mamy robić przy porodzie, jak radzić sobie w czasie połogu, również problemy laktacji i opieki nad noworodkiem przestały być czymś trudnym i skomplikowanym. U mnie z praktyką w trakcie porodu już było trochę gorzej, ale Małgosia mówiła mi jak mam oddychać i co robić, a dzięki zajęciom w szkole wiedziałam o co jej chodzi. Mój mąż również wiedział jaka jest jego rola i czego się od niego oczekuje.
To jak wspomina się poród zależy od wielu rzeczy. My nasz wspominamy bardzo miło, bo atmosfera jaką stworzyła Małgosia była fantastyczna. Szkoła rodzenia nie zawsze daje gotowe rozwiązania, ale po jej ukończeniu można czuć się lepiej przygotowanym
Renata, Piotr i Tomuś Bobińscy

czas wpisu: 2003-04-11 18:30:19

2
Wszystkie nasze porody łączą się z ciepłymi i wspaniałymi przeżyciami. Trójkę dzieci: Jasia, Marysię i Wojtka urodziliśmy w Szpitalu św. Zofii, z Małgosią Gieradą - Radoń. Każdy z tych porodów był inny.
Kiedy miał się urodzić Jaś, byliśmy jak większość młodych rodziców, niedoświadczeni. Mniej więcej wiedzieliśmy jak wygląda poród. Ale wiedza nasza opierała się głównie na filmach i opowieściach koleżanek.
Postanowiliśmy zapisać się do Szkoły Rodzenia. Już po pierwszych zajęciach byliśmy przekonani, że to było właściwe posunięcie. Wraz z każdymi zajęciami rozjaśniało się nasze pojęcie o porodzie, dziecku, kąpielach i innych zabiegach pielęgnacyjnych. Pamiętam, że nie mogliśmy doczekać się spotkania dotyczącego przebiegu samego porodu. Prawdę mówiąc kiedy dowiedziałam się jak poród może wyglądać odetchnęłam z ulgą, i uspokoiłam się, przestałam się bać. A przecież Szkoła Rodzenia, to nie tylko wykłady i nauka pielęgnacji noworodka. To także bardzo potrzebna kobiecie w ciąży, odpowiednia gimnastyka. I przede wszystkim ćwiczenia oddechowe. To one, dobrze opanowane na zajęciach, bardzo pomagają w czasie samego porodu. Myślę, że każda para, czy sama kobieta, przed pierwszym porodem powinna ukończyć Szkołę Rodzenia. Najlepiej, gdy jest to szkoła prowadzona przez położną, z którą chcemy rodzić. Daje to okazję do poznania się nawzajem i przyzwyczajenia się do siebie. My z pewnością możemy polecić wszystkim Szkołę Rodzenia Małgosi Gierady – Radoń. Za Jej profesjonalizm, uśmiech, ciepło jakim otacza kobietę i dziecko – możemy ręczyć.
Doskonale przygotowani dobrnęliśmy do porodu. Janek urodził się szybko i bez żadnych problemów. Emocje związane z porodem trudno opisać. To trzeba przeżyć. Ogromne wzruszenie, radość i łzy szczęścia płynące po policzkach.
Po urodzeniu Jasia nie rozstaliśmy się z Małgosią. Po dwóch latach i trzech miesiącach urodziła się Marysia. Ten poród był szczególny. Wiedzieliśmy, że chcemy urodzić dziecko w wodzie. I tak tez się s
Agnieszka, Piotr, Jaś, Marysia i Wojtuś

czas wpisu: 2003-03-28 18:39:19

1
Witam wszystkich na mojej stonie.Zapraszam wszystkich rodziców, z którymi miałam kiedykolwiek okazję sie spotkać do wpisania swoich wrażeń. Mam na myśli oczywiście nasze wspólne przeżycia z narodzin waszych dzieci oraz zajęcia w Szkole Rodzenia. Z góry uprzedzam, że na pytania nie bedę odpowiadała ponieważ niedługo założę forum i tam będziemy mogli sobie dyskutować. Pozdrawiam wszystkich gorąco i zapraszam.
Małgorzata Gierada-Radoń

magiera.com.pl
czas wpisu: 2003-03-28 14:53:19

[ Pierwsza strona ][ Poprzednia strona ]

Powrót na stronę WWW | Dopisz się do księgi


Odwiedz sponsora ksiegi!
Darmowe księgi gości. Załóż własną księgę!